Pechowa dziewczyna (X)

with 13 komentarzy
        Zacieram rączki i wracam do pracy. Co prawda mój notebook padł nieodwołalnie, a naprawa byłaby droższa od kupna nowego, ale dostałam przechodzonego laptopa do dyspozycji. Gorzej się na nim pisze i muszę się przyzwyczaić do nowych rzeczy, ale co tam, grunt że mogę pisać, publikować i surfować po necie 😉  Powiem Wam szczerze, że o niebo lepiej pisze się na małym niż na dużym.
           W tym tygodniu kończymy Pechową. Codziennie nowy kawałek – znaczy się jeden dziś, drugi jutro, trzeci pojutrze i to chyba będzie koniec. Nie będę rozdrabniała tego tekstu na więcej części. Nawet nie jestem pewna czy kolejnej nie dam już z zakończeniem?
        Co potem? Myślę, że Kara. Z wielu powodów – trochę muszę się odsłodzić, a poza tym była zapowiedziana już na grudzień. Umawiamy się więc, że startujemy z nią od poniedziałku. Od lutego zapowiedziany plan publikacji, który ukaże się ostatniego dnia stycznia. Do tego w lutym obiecane głosowanie na najlepszego bohatera męskiego. I jeszcze jedno – będę dodawała teksty po dwa tygodniowo, ale za to dłuższe – na moich dziesięć stron worda (dotychczas dawałam po pięć). No chyba, że mi odbije i dam dodatkowy, ale to będzie jako niespodzianka :-)))
         Byłam dziś na pierwszym koncercie mojego dziecka. Córcia była spokojna i zadowolona, a mnie flaki latały od pięt po czubek głowy. Dałabym filmik, ale ktoś słusznie zauważył, że nie wypada na tego typu blogu. Co prawda mało co widać, a głównie słychać, ale nie mogę. Zagrała lepiej niż w domu – uwielbia występy i to ją motywowało do nauki. A ja miałam piękny prezent na imieniny :-)))

link do części IX – klik

          Pechowa dziewczyna (X)
Tanja obudziła
się z potwornym bólem głowy. Na dodatek, gdy przypomniała sobie wczorajszy
incydent, z jękiem schowała twarz w poduszce.
Jak ona mogła?
Jak mogła rzucić się na w zasadzie obcego faceta? Na dodatek te myśli, pełne
pragnień, dziwnych pragnień, do których ciężko było jej się przyznać przed samą
sobą.
Owszem, Daren od
samego początku budził w niej niecodzienne uczucia, coś na kształt fizycznego
zauroczenia, ale żeby aż tak! Przecież ona go błagała, by ją przeleciał!
Wstała i
przejrzała się w lustrze. No ładnie! Na dodatek jeszcze i to. Będzie musiała
założyć szalik albo golf. Przecież nie pokaże się z taką szyją!
Jednak zaraz
zaczęło ją nurtować całkiem inne pytanie. Dlaczego zrezygnował? Podała mu
zwycięstwo niemal na tacy, a on nie skorzystał. To nie było dziwne. To było
mega zdumiewające. Zaraz, coś wspominał o zakochaniu…
Tanja zamarła ze
szczoteczką w uniesionej dłoni.
On?! Zakochany?!
W niej?!
To się nie
mieściło w głowie!
Dlaczego?
Po pierwsze nie
był człowiekiem, a demonem. Samo to skazywało go na wieczny mrok.
A po drugie, to
właśnie ona stała mu na drodze do wygranej. Według tego co mówił Daridus,
wystarczyło ją zaliczyć, a cały świat miałby u stóp.
Tymczasem Daren
zmusił się do powściągliwości. To on przerwał i on ewakuował się ucieczką.
Gdyby nie to, apokalipsa już pukałaby do drzwi każdego domu.
Pogładziła w
zamyśleniu skórę na szyi. Potem dłonią dotknęła jędrnych piersi, zsunęła ją w
dół, na brzuch.
I nagle ocknęła
się.
Energicznie
wciągnęła pierwsze lepsze spodnie, białą koszulkę i zawiązała czerwoną apaszkę.
W pośpiechu ledwie przypudrowała nos i wybiegła z domu, kierując się w stronę
mieszkania Darena.
Musiała z nim
porozmawiać, dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. Co prawda Daridus był
przekonany, że demon ją zwodzi, ale po wczorajszym wieczorze nie była tego taka
pewna.
Przy odrapanych
drzwiach nie było dzwonka.
Głośno zapukała.
Potem, gdy nikt nie odpowiedział, zrobiła to jeszcze raz. W końcu
zniecierpliwiona nacisnęła klamkę.
Z wahaniem weszła
do środka.
W salonie panował
znacznie większy nieporządek niż poprzednio. Czarne worki ze śmieciami wciąż
stały pod ścianą. Na stole i wokół kanapy walała się cała masa różnorakich
książek. Uśmiechnęła się, gdy dojrzała tytuły. Poza tym było pusto i zimno.
Pamiętała, że
wąski korytarz prowadzi do sypialni. Tym razem panował tam miły dla oka półmrok
i słychać było rytmiczne pochrapywanie. Na dodatek śmierdziało wódką.
Skrzywiła się.
Nie trudno było się domyśleć, że Daren pił. I to ostro. A teraz odsypiał nocną
libację.
Leżał na boku,
skulony, a na dodatek całkiem nagi. Zarumieniła się, ale nie zamierzała wyjść.
Podeszła bliżej i odłożyła kurtkę oraz torebkę na pobliskie krzesło. Po czym
sama zajęła miejsce za plecami demona, wtulając się w jego ciało.
To było cudowne.
Nawet pomimo tego okropnego zapachu alkoholu.
Daren nie był
nadmiernie muskularny, po prostu świetnie zbudowany, o twardych niczym żelazo
mięśniach. I owłosiony niczym leśny faun, co dodatkowo strasznie ją podniecało.
Wtuliła nos w
jego kark, jedną dłoń położyła na piersi demona i przymknęła oczy. Pozwoliła
swoim myślom beztrosko szybować w przestworzach. Bliskość Darena działała na
nią niczym narkotyk, choć przecież jeszcze tydzień temu nie zbliżyłaby się do
niego na mniej niż metr.
Co się stało
podczas tych siedmiu dni?
Rzucił jakiś czar?
A może to ona,
ona sama?
Rozmyślała nad
tym, przypominając sobie każde ich spotkanie. Od tego pechowego pierwszego w
barze. Aż po wieczór, gdy śpiewał dla niej serenadę…
Mimowolnie się
uśmiechnęła. Robiła się coraz bardziej senna i podniecona. W końcu zwyciężyło to
pierwsze i Tanja zasnęła.
Pierwsze co do
niej dotarło tuż po przebudzeniu, to było uczucie dziwnego szczęścia. Leżała na
plecach, a tuż obok czuła żar ciała Darena, błądzące po jej ciele dłonie, wilgotne
wargi na swoich ustach i…
– Strasznie
cuchniesz wódką – powiedziała, nie otwierając oczu.
– Hm? –
wymruczał, schodząc niżej, wytyczając ścieżkę pocałunkami i jednocześnie
palcami błądząc w zakazanych okolicach. – Wiesz, że nie powinnaś była
przychodzić?
– Wiem.
Chciałam porozmawiać.
– Porozmawiać?
– Nie zaprotestowała, gdy zsunął z niej spodnie wraz z bielizną.
– Tak. O… –
jęknęła głośno, gdy poczuła jego wargi i gorący oddech na wewnętrznej stornie
swych ud.
– Będę
grzeczny – zapewnił drżącym głosem. – Tylko daj mi chwilkę, bym mógł cię
posmakować. Tak bardzo tęskniłem…
Nawet się nie
zdziwiła, słysząc te słowa. Przestało się liczyć cokolwiek, prócz jego dotyku i
odczuwanej w całym ciele przemożnej przyjemności. Apokalipsa? Do diabła z nią!
Zwinny język
demona zagłębił się powoli w jej ciało, celowo jednak omijając ten najbardziej
wrażliwy punkt. Naprawdę wyglądało jakby chciał jedynie przypomnieć sobie jej
smak i zapach. Dłonie wsadził pod pośladki dziewczyny, lekko unosząc jej pupę,
tak by zyskać lepszy dostęp do tych wszystkich wspaniałości.
I wtedy nagle
dotknął czubkiem języka nabrzmiałej łechtaczki. Tanja wygięła się, głośno
wzdychając. Daren podniósł głowę i spojrzał na nią. Miała rozmarzony wzrok i
rozchylona usta. Ramiona rozrzuciła na boki, a palce kurczowo zacisnęła na
pościeli.
– Obiecuję, że
tylko trochę… – wychrypiał, czując jak jego członek zaczyna błyskawicznie
twardnieć, doprowadzając go niemal na skraj wrzenia. Pochylił głowę i znów
przesunął językiem po całej długości jej kobiecości, na sam koniec zatrzymując
się w najwrażliwszym punkcie. To spowodowało, że dziewczyna po raz kolejny
napięła ciało i jęknęła, tym razem znacznie głośniej.
Ale on
postanowił, że da jej o wiele więcej.
Przylgnął wargami
do jej słodkiego, gorącego i mocno wilgotnego wnętrza, i zaczął je pieścić
coraz szybciej, z coraz większym zdecydowaniem. Ruchy jego języka stały się
gwałtowniejsze, krótsze i drobniejsze, a jednak ten rytm sprawił, że
dostarczały coraz więcej przyjemności. Tanja uniosła się na łokciach i z twarzą
wykrzywioną rozkoszą, obserwowała jak ją pieścił, z coraz większym trudem
łapiąc oddech, czując pulsujący żar, który tylko w jeden sposób mógł zostać
ugaszony.
– Daren,
błagam! Chcę cię poczuć w środku! – wyjęczała.
Zdołał tylko
pokręcić przecząco głową. I tak posunął się za daleko, do punktu, z którego nie
było już powrotu. Jednak tym razem nie przegra i nie pozwoli zwyciężyć swemu
wrogowi.
Jego język
poruszał się coraz szybciej, a na dodatek dołączył do niego kciuk. Wsunął go w
ciasną szparkę i zrównał z rytmem języka. Towarzyszyła temu narastająca seria
kobiecych jęków, coraz głośniejszych, jakby za chwilę miały przejść w krzyk.
Tanja już nie podpierała się łokciami; teraz leżała na plecach, z jedną dłonią
wplecioną we włosy Darena, a drugą pieściła własne piersi, maksymalnie twarde i
sterczące sutki.
Przestało się
liczyć wszystko, za wyjątkiem nadchodzącego spełnienia. Była gotowa pójść na
całość tak bardzo, że mało brakowało, a sama by się na niego rzuciła.
– Daren! –
krzyknęła prosząco.
Biedny demon o
mało co nie zrezygnował ze swego postanowienia, że się nie podda. Ale w tym
momencie poczuł, jak ciało dziewczyny napięło się, potem zaczęło drżeć, a
towarzyszyły temu pełne ekstazy, ochrypłe okrzyki. Szczytowała, a pulsująca
rytmicznie rozkosz, zaciskała się wokół jego wciąż zanurzonego w jej wnętrzu
palca. Opadła na łóżko, rozluźniając się i nagle, jeszcze raz wygięła ciało w
łuk, przeciągle jęcząc. Dopiero potem ostatecznie zwiotczała i leżała teraz z
szeroko otwartymi oczami, głośno dysząc.
Wstał i cofnąwszy
się kilka kroków w tył, usiadł na fotelu, stojącym w rogu pokoju.
Zaczął się
onanizować. Najpierw przesuwał ręką po całej długości sterczącego członka, by
po chwili zacisnąć ją u nasady i poruszać krótkimi, energicznymi ruchami.
Zwalniał i przyspieszał na zamianę, gdy Tanja nagle się ocknęła i zerwawszy z
łóżka, uklękła tuz przed nim. Nie przerywając kontaktu wzrokowego, odepchnęła
jego dłonie i bez namysłu pochyliła się, by wziąć go do ust. Kilka pierwszych
ruchów było bardzo delikatnych, jakby i ona chciała go zasmakować, ale gdy
zaczęła przyspieszać, Daren głośno jęknął. Był tak podniecony, że niewiele
brakowało mu do końca. Chwycił głowę dziewczyny i brutalnie zaczął nią
sterować, tak że pieszczoty stały się znacznie intensywniejsze, a jego
nabrzmiały członek zanurzał się coraz głębiej i szybciej. Zakrztusiła się, ale nie
zaprotestowała. Podniosła jedynie wzrok, wlepiając prowokujące spojrzenie w
jego oczy. Zrozumiał, że pragnęła, by to robił, że pragnęła poczuć smak jego
nasienia i widzieć rozkosz, jaką mu mogła dać.
To wszystko w
połączeniu z jego własnym podnieceniem, spowodowało, że zaczął szczytować.
Zamarł, z drgającym, zanurzonym po same jądra, członkiem w jej wargach. Z ust
Darena wydobył się ochrypły jęk, a gorąca sperma trysnęła wprost do gardła dziewczyny.
Było jej tak dużo, że wyciekała kącikiem ust, bo wszystkiego nie dała rady
przełknąć. Puścił ją, gdy zaczęła się krztusić. Opadła na kolana, z trudem
łapiąc oddech. Potem uniosła dłoń i przesunęła nią po mokrym od spermy policzku.
– Chyba
przesadziliśmy? – spytała drżącym głosem. – Ale nie potrafiłam nad sobą
zapanować.
Przyciągnął ja ku
sobie, sadzając na kolanach i zatapiając twarz w zmierzwionych włosach.
– Ja kolejny
raz też nie dam rady… – odparł zmęczonym głosem. – Tanju, błagam. Ubierz się i
wyjdź.
– Dlaczego?
Nie odpowiedział
słowami. Ujął jej dłoń i położył na wciąż nabrzmiałej męskości.
– Pamiętaj,
że nie jestem człowiekiem. Dla mnie to był dopiero wstęp.
Wcale nie miała
ochoty go zostawić. Najchętniej siedziałaby tak, przytulona do jego boku,
czując żar drugiego ciała. Jednak miał rację, powinna ubrać się i wyjść.
– Muszę? –
spytała jednak z rozpaczą w głosie.
– Tak. Przyjdę
do ciebie jutro, gdy ochłonę. Tylko trzymaj tego gada na dystans.
Nie spytała o kim
mówił, bo dobrze to wiedziała. Nieoczekiwanie cicho się roześmiała.
– Mając ciebie,
nawet o tym przy nim nie pomyślę – powiedziała ze spokojem, wciągając spodnie i
wzrokiem szukając reszty garderoby.
Przymknął tylko
oczy i odchylił głowę do tyłu. Nie zmienił pozycji nawet wtedy, gdy poczuł na
swych wargach delikatny pocałunek. A kiedy się ocknął, był już sam. 

link do części XI – klik

Darmowe opowiadania mailem!

Wystarczy zapisać się na listę

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Powered by Optin Forms
Oto Babeczka:

Matka, żona, matematyk. Pisze od bardzo dawna, publikuje od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie żyć bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Dziękuje za tekst warto było czekać;) gratulacje dla córci:) A Tobie z okazali imienin życzę wszystkiego co najlepsze ,spełnienia marzeń ,dużo zdrowia szczęścia i MIŁOŚCI :*

  2. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Dziękuje za tekst warto było czekać;). Gratulacje dla córci:) a Tobie z okazali imienin życzę wszystkiego co najlepsze dużo zdrowia szczęścia pomyślności spełniania marzeń oraz dużo MIŁOŚCI :*

  3. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Świetne zresztą jak zawsze. Gratulacje dla córci. A Tobie droga babeczko z okazji imienin spełnienia prawie wszystkich marzeń (żeby jakieś zostały do marzenia ) dużo zdrowia i miłości
    Nefdrae

  4. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Gratulacje i spóźnione życzenia-wszystkiego najlepszego Babeczko:))

    i oczywiście czekam na tekst;p

  5. Basia S
    | Odpowiedz

    Witaj, życzenia również ode mnie i gratulacje dla córeczki. 😉
    Właśnie skończyłam czytać wszystkie części Pechowej, ponieważ już nie pamiętałam o co tak naprawdę tutaj chodzi. Dobrze było sobie przypomnieć wszystko od początku. Nie mogę doczekać się kolejnej części. Czasem myślę, że podniecenie jest tylko i wyłącznie skutkiem ubocznym czytania Twoich opowiadań. Chciałabym mieć je wszystkie na kartce, najlepiej w jednej książce. 😀
    Pozdrawiam!

  6. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Wszystkiego co najlepsze z okazji imienin! Opowiadanie jak zwykle cudowne 🙂 dobrze Babeczko ze wrocilas bo juz się stesknilam za Twoimi opowiadaniami:) nie mogę się juz doczekać kolejnej części ! 😛

  7. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i jeszcze więcej cudownych pomysłów na kolejne genialne opowiadania!:)

  8. Anonimowy
    | Odpowiedz

    będzie dzisiaj kolejna część Babeczko?=D

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Będzie 🙂 Mniej więcej o tej samej porze co wczoraj.

    • Anonimowy
      | Odpowiedz

      Jeszcze chwilkę poczekam skoro mniej więcej o tej porze ma być;)

  9. Katarzyna Łupina
    | Odpowiedz

    Ogromnie się cieszę, że problem sprzętowy udało się rozwiązać :). Fragmencik super. Dużo weny i pomysłów z okazji imienin (tak trochę egoistycznie, bo po prostu lubię Cię czytać ;))
    Dzieci na koncertach zawsze są spokojne a rodzice obgryzają pazury, tak to już jest :).
    Czemu nie wydajesz tych swoich opowiadań na papierze? Spójrz tylko jaka jest frekwencja tutaj… Może jednak znalazłby się wydawca, który uznałby rodzimą autorkę a nie tylko, często gęsto, nie powalające na kolana bestsellery przez maleńkie "b", zza oceanu?
    Pozdrawiam 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Wydawcy boją się porażki finansowej do tego stopnia, że wolą wydawać małe, sprawdzone "b" zza oceanu niż coś, co mogłoby się stać dużym "B" z własnego podwórka. Dotyczy to nie tylko mojej twórczości :-(((
      Ale dziękuję za życzenia i miłe słowa, na razie poprawiam Historię pewnego, bo chce wysłać tekst na konkurs. Jestem nastawiona dość sceptycznie, ale co mi szkodzi spróbować?

    • Katarzyna Łupina
      | Odpowiedz

      Próbuj, próbuj będę za Ciebie trzymać kciuki u rak i nóg, zwłaszcza, że sama nie łapię się na żadne konkursy, bo strugam tylko fantasy ;). Ale Tobie ochoczo pokibicuję 🙂

Napisz nam też coś :-)