fbpx

Piekło zmysłów (I)

with 1 komentarz

Od razu uprzedzam, że rozdziały będą krótkie, ale (mam nadzieję) częste. "Piekło zmysłów" jest drugim tomem "Kalejdoskop zmysłów"  i opowiada o Przemku, który w kalejdoskopie jest szefem Marleny.
Bardzo potrzebuję Waszych komentarzy by wiedzieć, czy podążam w dobrym kierunku 🙂

Zapraszam Was do >>> GRUPY NA FACEBOOK-U <<< To bardzo ważne miejsce i to tam pytam Was o różne sprawy, rady i opinie. Byłoby nam bardzo miło, gdybyście mieli ochotę dołączyć 🙂
No to udanego piąteczku.


Rozdział 1

Wejście

Patrzyłem jej w oczy i czułem wszystkie emocje wszechświata. Po raz pierwszy tak dogłębnie z pomieszaniem i totalnym zachwytem drugą istotą. Kasia, Katarzyna, cóż za piękne imię! Ona sama tak mnie zachwyciła, że mógłbym patrzeć na nią bez przerwy. Kasia…

Poznaliśmy się, choć lepszym określeniem byłoby, że dojrzeliśmy się w tłumie na jednej ze studenckich imprez. Muzyka huczała wokół, ludzie rozmawiali, śmiali się, dźwięczało opróżniane szkło. W momencie, gdy spojrzałem jej w oczy, zamarł świat. Jakby wszystko wokoło ucichło, a nas połączył magiczny tunel. Dźwięki, zapachy, nic nie miało do niego wstępu. Byłem ja i ona i nic poza tym.

- Cześć. - Tyle zdołałem wydusić z siebie w momencie, gdy po pokonaniu dzielącej nas odległości bez namysłu zagadałem do niej.

- Hej. - Jak widać jej rozmowność dorównała mojej.

- Przemek – wyciągnąłem dłoń, nie spuszczając wzroku z błękitnych oczu.

- Kaśka. - Uścisnęła moją i tak zamarliśmy ze splecionymi dłońmi.

Milcząc, patrząc sobie w oczy, nie odzywając się. Wodziłem wzrokiem po jej twarzy, pełnych różowych ustach, po których błąkał się lekki uśmiech. Zawisłem na brązowej plamce na tęczówce w lewym oku. Dziwne, że człowiek dostrzega takie drobne detale.

Muzyka zmieniła się, teraz otoczyły nas dźwięki saksofonu. Te kołysały delikatnie, poruszając coś w brzuchu.

- Zatańczysz? - Powinienem powiedzieć coś więcej, zagaić rozmowę, ale potrafiłem myśleć jedynie o głodzie, który poczułem. Chciałem ją przyciągnąć do siebie, przytulić, powąchać, całować. Jakie to pierwotne.

- Chętnie.

Kolejne pół godziny zapamiętałem jako kołysanie dwóch ciał, mój nos w jej włosach i tak nierealne wręcz porozumienie, że gdy teraz o tym myślę, to wydaje się to być bajką, może wytworem umysłu.

Miało to miejsce kilkanaście miesięcy temu, na ostatnim roku studiów. Do dziś się zastanawiam, jakby to było, gdybym wtedy dał się ponieść chwili i zaproponował jej spotkanie.

- Uważam, że to świetna dziewczyna. - Ojciec mówi o Ewce, jakby to była inwestycja. - Wykształcona, z dobrej rodziny i z planami na przyszłość.

Dla niego wszystko jest inwestycją. Włącznie z moim życiem.

- No i ewidentnie widać, że jest tobą zauroczona. - Mama i jej rozmarzony uśmiech. Zawsze była romantyczką. - A ty Przemku? Co do niej czujesz.

- Co za różnica co czuje?! Jak nie czuje, to poczuje. - Tatusiek jak zwykle musi przejąć dowodzenie. Nawet w rozmowie o moich uczuciach. Z resztą, jego to nigdy nie interesowało. - Mężczyźnie potrzebna porządna kobieta, a nie jakieś tam romantyczne uniesienia.

Jak zwykle zgasił matkę. Widziałem to. Pewnie odniosła jego słowa do siebie. Też bym tak zrobił. Porządna kobieta. Dobre sobie. Jakby mówił o samochodzie, albo innym sprzęcie codziennego użytku.

***

Sierpniowy upalny piątek. Ogród rodziców zastawiono stołami, te przykryto eleganckimi obrusami. Niewielki podest, na nim kilkuosobowy jazzowy zespół przygrywał, tworząc muzyczne tło imprezy. Feta zorganizowana na cześć nowego wspólnika ojca, czyli mnie. Duże wyróżnienie i wydarzenie w życiu człowieka. W moim też, bo przecież… cholera, jak to chujowo brzmi – jestem ustawiony na resztę życia. Będę oto uczył się zarządzania jednym z największych w kraju składów budowlanych. Powinno brzmieć jak praca marzeń. Jasne. Sęk w tym, że nikt nie pytał mnie o zdanie, czy chcę tego, czy może mam inny pomysł na życie. Zostałem postawiony przed faktem dokonanym.

- Zobacz jaka to ładna dziewczyna. - Ojciec zagarnął mnie pod ramię, pochylił się bliżej tak, że patrzyliśmy w tym samym kierunku. - Widać, że będzie porządną matką. Żadna tam lafirynda. Tylko takie kobiety powinno się brać na żony.

Miałem ochotę odpowiedzieć, że jeśli tak mu się podoba, to niech weźmie ją sobie na kochankę. Sekundę później zganiłem się w duchu, bo to było nielojalne w stosunku do mamy.

- I wiesz, to że masz żonę nie znaczy, że nie możesz jeść z innych garnuszków – mruknął, nie dając mi dojść do głosu. Poprowadził mnie do stołu, który zastawiono drogimi alkoholami, a na tacach gęsto ustawiono kieliszki z czerwonym winem. - To, że mężczyzna jest żonaty nie czyni z niego monogamisty. To kobieta powinna być wierna. Tak to urządziła natura i nie ma się z nią co spierać.

Nie zdążyłem zadać cisnącego mi się na usta pytania i dobrze. Chciałem zapytać o ilość jego kochanek i zdanie mamy na ten temat.

- A tutaj mały prezent dla ciebie. - Docisnął mnie do siebie, sięgnął do kieszeni marynarki, po chwili podał pudełeczko. - Niech ci się dobrze nosi.

Przyglądał mi się z uśmiechem, ja ważyłem w dłoni pakuneczek. Na pierwszy rzut oka wyglądał na drogą biżuterię w skórzanym etui. Uchyliłem i aż jęknąłem z zachwytu.

- Porsche? - wyszeptałem patrząc na kluczyk do wymarzonego auta.

- Jakoś trzeba uczcić twoją inaugurację w męskim świecie. - Spojrzałem mu w oczy i to była jedna z niewielu chwil, gdy dojrzałem w nich aprobatę i coś, co mógłbym nazwać odrobiną ojcowskiej miłości. - Poza tym kobiety bardzo lubią mężczyzn w drogich autach.

- Porsche – szepnąłem, gładząc kluczyk.

Dla mnie wieczór mógłby zakończyć się teraz. Niestety, musiałem pełnić honory, bo przecież to na moją cześć ojciec wydał to przyjęcie. Jego najwięksi kontrahenci mieli mnie poznać, wpuścić w krąg zaufania facetów z wielką kasą. Zamknąłem dłoń na pilocie i ruszyłem ramię w ramię z ojcem.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Odpowiedź

  1. J
    Julita
    | Odpowiedz

    Co za dupek z tego ojca, masakra.
    Szkoda mi jego żony.
    Licze, że syn taki nie bedzie

Napisz nam też coś :-)