fbpx

Piekło zmysłów (X)

with 2 komentarze

Jestem ciekawa, czy zgadniesz, co Przemek zastanie na "kolacji w klubie" 🙂
Jakieś pomysły?

ps. tak, wie, krótko, ale mam w planach często 😉 

Rozdział 10

Ciężka normalność

- Witam pańswa. W czym mogę pomóc?

Słodko uśmiechnięta kobieta z obsługi podeszła do nas tuż po wejściu do budynku sklepu. Telefon w kieszeni zawibrował, wiedziałem, że to wiadomość od Kasi.

- Dzień dobry. - Ewa ewidentnie była w swoim żywiole. Widziałem, że cieszą ją te zakupy. - Potrzebujemy ubranka dla noworodka, łóżeczko, wózek, fotelik samochodowy, nosidełko i akcesoria do kąpieli.

- To może zacznijmy od łóżeczka. - Kobiecie rozbłysły oczy. Ona wiedziała, że zostawimy tutaj kupę kasy.

Spacerowaliśmy w dziale z łóżeczkami, kobieta bez przerwy opowiadała o różnicach pomiędzy jednymi, a drugimi. Byłem pod wrażeniem bogatego asortymentu. Łóżka stały w czterech równych rzędach, a nad nimi wisiały kolejne. Sprzedawczyni przesuwała te wiszące, rozkładała stojące, usta jej się nie zamykały. Po pół godzinie zacząłem odczuwać senność, ale działo się tak zawsze, gdy otrzymywałem zbyt dużo zbędnych informacji.

- Może napije się pan kawy? - Kobieta zauważyła moje znudzenie. Dobra była w swoim fachu i najwyraźniej nie ja jeden tak miałem. - Mamy tutaj niewielką kawiarenkę. Wiemy, jak męczące potrafią być zakupy.

- Idź się napij kawy. - Ewa uśmiechnęła się, w oczach zaskrzyły się figlarne iskierki. - Musisz być zmęczony po poranku. - Mrugnęła okiem. Wiedziałem co ma na myśli.

- Proszę zejść schodami w dół i tak jakby wrócić do wejścia. - Kobieta przerwała chwilowe porozumienie spojrzeń z Ewą. - Kawiarenka jest po lewej stronie . Nie przeoczy pan.

Rozsiadłem się wygodnie w jednym z miękkich foteli. Otaczała mnie masa mebli i sprzętów kojarzących się ewidentnie z rodziną i dziećmi. Pastelowe kolory, miękkie linie, na ścianach symbole zwierząt, misie, pszczoły. Zupełnie nie mój świat, który miał się nim stać. Czy pokocham to dziecko, czy stanę się podobny do własnego ojca? Zimny chów, niewiele bliskości, kasa zamiast czułości. Jakby chciał zapłacić za bycie rodzicem. Może jeśli urodzi się dziewczynka, będzie mi łatwiej. W końcu ojciec Ewy ma ewidentnie pierdolca na jej punkcie. Chciałbym poczuć pierdolca na punkcie kogokolwiek. Takiego pozytywnego, jak w ich przypadku.

- Kawa dla pana. - Kelnerka postawiła przede mną filiżankę.

Wyciągnąłem telefon z zamiarem odpisania Kasi. Nie napiszę jej, że zamiast uzupełnić białko, to jeszcze je utraciłem uprawiając seks z żoną.

Poziom białka w normie. Jestem gotów na kolejną rundę.

Wysłałem, upiłem łyk kawy, który chwilę później wyplułem wpatrując się odebrane w wiadomości zdjęcie. Pięknie sfotografowany tyłeczek pysznił się wypiętymi pośladkami. Ujęcie wykadrowane tak, by uciąć obraz tuż przed przejściem przedziałka między pośladkami w cipkę. Wyobraźnia wystartowała, już byłem w tym kadrze zastanawiając się, jak też Kasia je robiła. Czy była wypięta pupą w stronę obiektywu? Klęczała, czy może stała? Była całkiem goła, czy tylko opuściła majteczki?

Droczysz się kobieto. Zaraz nie wytrzymam, przyjadę do Ciebie i zerżnę Cię w przedpokoju na podłodze.

Wysłałem i dopiero pomyślałem, że może przeginam i powinienem przystopować. Nie za bardzo wyszedłem do przodu?

Obiecanki cacanki, a głupiemu radość. Masz żonę pod ręką, to się na niej wyżyj seksualnie.

Rozejrzałem się zaniepokojony wokoło. Nie, to niemożliwe, żeby Kasia była w pobliżu. Droczy się ze mną. Miałem zamiar napisać jej, że już przecież mówiłem, że żona nie jest zainteresowana seksem, ale dzisiejszy poranek zadał kłam tym słowom.

Chcesz się przekonać? Serio nie wierzysz, że mógłbym przyjechać? Sprawdź mnie.

Siedziałem, wpatrując się w wyświetlacz, po pięciu minutach zrezygnowałem. Właśnie wygrałem potyczkę. Zero jeden dla mnie. Pewnie ją wystraszyłem. Niech pomyśli, co odpisać. Niech wyobraża sobie co by było, gdybym jednak przyjechał i wziął ją w przedpokoju.

Trzy godziny później byłem maksymalnie zmęczony bezczynnością, znudzony i ospały, niczym mucha w smole.

- Zamówienie dostarczymy do państwa jutro z samego rana. - Sprzedawczyni podliczyła zamówienie, w efekcie zjeżyły mi się włosy na głowie. Trzydzieści tysięcy wydane na dziecko, którego jeszcze nie ma? - Czy potrzebują państwo coś jeszcze? Mogę w czymś pomóc?

Jechaliśmy w milczeniu do domu. Ewa przysnęła z głową na zagłówku, mnie nosiło z braku produktywności. Na tylnym siedzeniu leżały torby z drobnymi sprawunkami. W domu Ewę przejęła mama.

- Pamiętasz o dzisiejszej kolacji w klubie? - Tymi słowy przywitał mnie ojciec.

- Czyli nici z siłowni z kolegami. - Ewa mrugnęła do mnie, przekazując torby ze sprawunkami mamie.

- Nie ma zmiłuj, jeśli chcesz utrzymać znajomości z wpływowymi ludźmi świata finansów. - Czyżby tłumaczył się mamie i Ewie, czy może usprawiedliwiał mnie przed nimi. Jakby kiedykolwiek zwracano uwagę na moje puste krzesło przy stole podczas wspólnych kolacji.

- Przebiorę się i będę gotów. - Skierowałem się ku schodom. Skoro mam się spotkać ze śmietanką finansjery, to muszę się odpowiednio ubrać.

Droga marynarka, do tego dżinsy. Koszula bez krawatu i kolekcjonerski, unikatowy zegarek. Po pół godzinie siedzieliśmy w aucie ojca, kierowca otrzymał dyspozycje, ruszyliśmy. Milczeliśmy, mnie korciło by napisać do Kasi. Milczała nadal, więc nie odezwę się i ja.

- Zachowuj się odpowiednio. - Ciszę przerwał ojciec. - Nie mów za dużo, raczej słuchaj. Ci ludzie ważą każde słowo. Pij niewiele i pamiętaj o głównej zasadzie.

- Jakiej. - Czekał na to pytanie. Po to zrobił wymowną pauzę po ostatnim zdaniu.

- Wszystko, co dzieje się w klubie zostaje w nim. - Nie podobał mi się wyraz jego twarzy. - Rozumiesz?

- Czyli co? - Nie oczekiwałem odpowiedzi, ale zaintrygował mnie.

- Zobaczysz. - Wzrokiem wskazał kierowcę. - Po prostu pamiętaj moje słowa.

- Ok.

Minęliśmy rzeźbioną bramę, przed którą stało dwóch ochroniarzy. Jeden z nich podszedł do auta, zajrzał do wnętrza. Kierowca opuścił szybę, przedstawił nas. Mężczyzna docisnął dłoń do ucha z którego wystawała sprężynka, powtórzył nasze nazwisko. Po kilku sekundach rzucił:

- Witamy panów i zapraszamy.

Wyprostował się, wskazał otwierającą się bramę. Auto potoczyło się na żwirowy podjazd, drobne kamyczki chrzęściły pod kołami. Zza szpaleru wysokich krzewów wyłoniła się rezydencja. Posiadłość o trzech piętrach, odrestaurowany pałac. Robił wrażenie majestatycznym wyglądem i masą pieniędzy, które musiano weń zainwestować. Wieżyczki, ogromne wejście i szerokie schody prowadzące do dwuskrzydłowych, wysokich drzwi. Czułem, że ojciec mnie obserwuje, czeka na moje reakcje. Po chwili wiedziałem dlaczego. Przy drzwiach, witając przyjezdnych stały dziewczyny. Ich ubiór, jak i uroda zaskoczyły mnie. Zaczynałem rozumieć, co miał na myśli mówiąc, że wszystko ma zostać w klubie.


Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Może Kasia tam będzie🤔🤔🤔 a kiedy planujesz wydać Piekło zmysłów w wersji papierowej?😊😊😊

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Jak najszybciej po zakończeniu 🙂

Napisz nam też coś :-)