fbpx

Piekło zmysłów (XII)

with 10 komentarzy

Kolejnym tomem SERII ZMYSŁÓW miały być przygody Agnes, ale już wiem, że tak nie będzie 🙂 Agnes z KALEJDOSKOP ZMYSŁÓW będzie musiała poczekać 🙂 Tak to się często dzieje, że bohaterowie krzyżują mi szyki.
Powiem Ci, że ta historia tak się pali pod palcami, że aż szkoda, że nie mam kilku godzin tylko i wyłącznie na pisanie.
Może kiedyś. Wiele zależy od Ciebie 🙂


Rozdział 12

Huśtawka

Droga powrotna upłynęła w milczeniu. Ojciec o nic nie pytał, ja też się nie paliłem do rozmowy. Dziwnie było widzieć go w akcji, z dziewczyną klęczącą między kolanami, obciągającą mu fiuta. Zastanawiałem się, jak zachować się przy matce. Czy to zmieni moje podejście do niej, czy będzie, jak zawsze?

Ewa przywitała mnie cichym „cześć, idę do biblioteki”. Lubiła się tam zamykać, czytać i pewnie uciekać od rzeczywistości. Cóż się dziwić. Ja miałem alkohol, kokę i dziwki. Ona co? Była w ciąży. Pozostawał jej nałóg czytania.

Choć bardzo chciałem to nie byłem w stanie załączyć telefonu. Co miałbym teraz napisać Kasi? Że byłem w ekskluzywnym burdelu? Że poznałem najmożniejszych i najbardziej wpływowych tego świata i mam podkład do robienia z nimi interesów? Żenujące.

Pod prysznicem szorowałem się zawzięcie ostrą gąbką. Jakbym próbował zmyć grzech. Dobre sobie! Gdyby to było takie łatwe. Z ręcznikiem owiniętym wokół bioder stanąłem przed lustrem, dłonią starłem parę z jego tafli. Patrzyłem w oczy kogoś, kim się stawałem. Było mi z tym dobrze i źle zarazem. Dwóch ja walczyło o pierwszeństwo w umyśle. Ten zły chciał się nurzać w rozpuście, dawać ujście nadmiarom. Ten dobry krzyczał, że tak się nie da żyć, że muszę coś zmienić. Umilkli obaj, gdy wzrok mój padł na odbicie klatki piersiowej. Czerwone pręgi po paznokciach ciągnęły się od piersi poprzez brzuch. Odrobinę bledsze ślady zdobiły miejsca, które podrażnił gorący wosk.

- Cóż, będę spał w pidżamie – mruknąłem, sięgając po szlafrok, opatuliłem się nim.

Wsunąłem się pod kołdrę, zamknąłem oczy. Pod powiekami majaczyły mi postaci odzianych w lateks kobiet, w głowie pulsował wciąż ból towarzyszący spełnieniu. Dotąd nie miałem pojęcia, że rozkosz może boleć i że te dwa odczucia potrafią się tak mocno spleść ze sobą. Tuż przed północą Ewa cichutko weszła do pokoju, przemknęła się do łazienki. Prawie bezszelestnie zajęła swoją stronę w łóżku. Ewidentnie wolała, bym spał i jej nie niepokoił. Czyżby wyczuwała, że ta kolacja nie była zwykłym spotkaniem biznesowym? Cóż, nie mogłem na to nic poradzić. Nie mogłem? Poprawka, nie chciałem, bo było mi wygodnie.

Rankiem obudził mnie głos Ewy.

- Przemciu, śpisz?

- Już nie – ziewnąłem, przeciągnąłem się. - Co tam?

- Czy mógłbyś towarzyszyć mi przy pierwszym USG?

- Jasne – odpowiedziałem, a w myślach zakląłem.

Mam ją trzymać za rękę? Przypomniały mi się te wszystkie przesłodzone sceny z filmów, gdy kochający mąż stoi przy łóżku, na którym badają żonę, a na monitorze widać zarys dziecka.

- To już dzwonię do pani doktor. - Wyskoczyła z łóżka. Ją to najwyraźniej cieszyło. - Czy może być dzisiaj do południa?

- Pewnie. - Miałem plany na rano, ale przełożę je. Dla mojego ojca komfort matki przyszłego wnuka stał się priorytetem, więc ta wizyta była najważniejsza.

- Super.

I jak ja mogłem czuć do Ewy niechęć? Taka normalna jest. Najbardziej normalna w tym domu.

- Zapraszam państwa. - Drzwi gabinetu otworzyły się, sympatycznie wyglądająca doktor zaprosiła nas gestem do środka. - Proszę usiąść. - Dłonią wskazała dwa krzesła przed biurkiem. Sama usiadła po drugiej stronie. - Najpierw kilka spraw formalnych.

Zadawała pytania, Ewa odpowiadała, niczym automat. O porannych nudnościach, apetycie, zaparciach. Chryste. Po dwóch minutach wyłączyłem się. Jak zwykle w takich sytuacjach zaczęła mnie ogarniać senność.

- To teraz badanie. - Kobieta wstała, wskazała leżankę. - Proszę się położyć. Pana zapraszam z drugiej strony.

Czyli jednak będzie jak w tandetnym filmie. Zobaczę zarys dziecka, może uda mi się wzruszyć. Patrzyłem, jak doktor siada przed monitorem, sięga po butelkę z czymś.

- Była pani już badana głowicą dopochwową? - zwróciła się do Ewy, odpakowując… prezerwatywę?!

- Tak. - Ewa nie wyglądała na zdenerwowaną.

- To dobrze. - Nałożyła kondom na podłużny przedmiot, po czym wycisnęła przezroczystą, gęstą substancję na czubek. - Proszę się rozluźnić.

Przerażony patrzyłem, jak celuje przedmiotem między nogi Ewy, po czym wsuwa go powoli w jej wnętrze. Zrobiło mi się niedobrze. Wciągnąłem gwałtownie powietrze, czym przyciągnąłem spojrzenie obu kobiet.

- Jest pan bardzo blady. - Starsza kobieta uśmiechnęła się pobłażliwie. Chyba nie ja pierwszy tak reagowałem na badanie. - Może lepiej będzie, jak poczeka pan przed gabinetem? Jeszcze nam pan tu zemdleje.

- Usiądź w poczekalni. - Ewa uścisnęła moją dłoń.

- Za kwadrans poprosimy pana z powrotem.

Opuściłem gabinet na chwiejnych nogach. Czułem się, jak kompletny idiota. Obraz metalowo plastikowego pałąka podłączonego do aparatury zbytnio podziałał mi na wyobraźnię. Wiedziałem, że to nie szkodzi dziecku, ale bałem się o nie.

- Cholera – mruknąłem, siadając na wygodnej kanapie w pobliżu recepcji.

Chyba zaczynałem się wkręcać w ojcostwo. Telefon w kieszeni zawibrował, odruchowo po niego sięgnąłem.

Nie chcę żebyś przyjeżdżał. Dobrze mi się z Tobą pisze, ale nie jestem gotowa na konfrontację.

Odkleiłem myśli od badania, uśmiechnąłem się do wyświetlacza telefonu.

A będziesz kiedyś gotowa?

W końcu! Nie wytrzymała i odpisała.

Nie wiem. Czy jesteś w stanie zaryzykować?

A co ja niby ryzykuję? Tak naprawdę nic.

Jestem i cieszę się na to.

W odpowiedzi dostałem wiadomość z kilkoma emotikonkami uśmiechniętych buziek. Ciepło zalało mi serce i mógłbym przysiąc, że to dziwne uczucie dźgnęło mnie w żołądek gorącym paluchem radości.

To jakie masz plany na tydzień? I czy możesz obiecać, że w wolnych chwilach będziesz o mnie myślała?

Kolejny kwadrans spędziłem uśmiechając się do telefonu. Kasia opowiadała, jak dużo ma pracy, spotkań i biegania po budowach. Śmialiśmy się z mojego utopienia stóp w błotku przy naszym spotkaniu i przyznała się, że i ona zapomniała o zmianie butów na robocze. Podobnie jak ja, woziła za tylnym siedzeniem pasażera wyściełane filcem gumowce. Tamtego dnia widząc mnie, zwyczajnie o nich zapomniała, tak zaskoczył ją mój widok.

Wymianę zdań przerwała pani doktor. Ponownie siedziałem przy biurku i słuchałem, jak to nazwała - dobrych wieści: „Żona zdrowa, dziecko rozwija się prawidłowo. Wszytko będzie dobrze”.

Diabeł znów ukazał się ze swoim parszywym uśmiechem. Stał w rogu gabinetu nonszalancko oparty o ścianę, jakby czekał na coś.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Agnes jak Agnes poczeka😄, ale Norbert… to jest mega ciekawa postać i jego relacje z Marlena. Kalejdoskop zmysłów jest mega książką… Historia nie do zapomnienia, te emocje… opisy… Wow to było piękne i warte każdej nieprzespanej godzinki, bo książki nie da się odłożyć jak zacznie się czytac😉

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Och Kochanie, ja sobie skopiuję Twój komentarz, wydrukuję i powieszę nad łóżkiem 🙂 No i oczywiście będę cytować 😀 Całusy :-*

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Monika chciała zacząć od Agnes, ale jako wierna fanka Przemka, zmusiłam ją do zmiany planów ;-))))

      • Monika Liga
        |

        No i padło na Przemka 🙂

  2. M
    Martirio
    | Odpowiedz

    Mam przeczucie, że w tej historii wydarzy się coś bardzo niedobrego. Byle nie Ewie i dziecku.

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Lubię zaskakiwać i mam nadzieję, że mi się uda i w tej powieści 🙂

  3. M
    Magda
    | Odpowiedz

    Zastanawiam się kto tak naprawdę jest ojcem dziecka Ewy…

    • M
      Mel
      | Odpowiedz

      Może ojciec Przemka🤔🙊🤦‍♀️

  4. M
    Martirio
    | Odpowiedz

    Też mi to przyszło do głowy 😉

  5. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Tak wydaje mi się, że ten diabeł w rogu szykuje dla Przemka niemiłą niespodziankę, dostanie życiową nauczkę za zdradę żony, Ewka to ździra, jak dla mnie, wie,że ma żonę , ale jak widać jej to nie przeszkadza.

Napisz nam też coś :-)