fbpx

Piekło zmysłów (XIII)

with 5 komentarzy

Spokojnie, niedługo ruszymy z akcją 😉

Jak Ci mija weekend? Siedzisz w domu, czy napawasz się słoneczną i w miarę ciepłą jesienią?


Rozdział 13

Dwa do przodu

Wracaliśmy do domu. W milczeniu, żadne z nas nie zagajało rozmowy. Zachodziłem w głowę, o czym rozmawiają świeżo poślubione pary. Pewnie o kredytach, urządzaniu domu, wózkach dla dziecka i takich tam. Czy to możliwe, że innych łączą podobne sprawy? U nas to wszystko działo się trochę obok. Wyprawka dziecka czekała już na nie. Kredytów nie mieliśmy w planach, a urządzanie mieszkania… Cóż, to planowano poza mną. Jak to zgrabnie określono „nie ma sensu zawracać mi głowy takimi pierdołami”.

- Oj. - Kasia zgięła się w pół, pochyliła wprzód.

- Co się dzieje? - Zwolniłem, zjechałem na prawy pas.

- Nie wiem. - miauknęła. - Zrobiło mi się strasznie niedobrze. Chyba…

Po czym bluznęła na przednią tapicerkę wymiocinami.

- Przepraszam!

Zjechałem na pobocze, zatrzymałem się na pasie awaryjnym.

- Tak mi przykro! - Ocierała łzy wierzchem dłoni, zasłoniła usta. - Tak nagle mnie zemdliło. Nie zdążyłam…

- Przestań, Ewa. - Wysiadłem, obszedłem auto, otworzyłem drzwi pasażera. - Chcesz wyjść, pooddychać?

Co ja mogłem wiedzieć o ciąży i związanych z nią stanach. Jedyne rzyganie, jakie znałem miało miejsce po zbyt mocnym przepiciu. Nim poznałem uroki kokainy. Na myśl o narkotyku ścisnęło mnie w gardle, do ust napłynęła ślina.

- Nie. - Zaprzeczyła ruchem głowy, szukała czegoś w torebce. - Muszę to sprzątnąć.

Patrzyłem, jak wyciąga chusteczki higieniczne i próbuje nimi zebrać ściekające z przedniej tapicerki resztki tego, co z taką siłą z niej wystrzeliło. Płakała przy tym, ja czułem jedynie bezradność.

- Przestań, Ewa! - Złapałem ją za nadgarstek. Zemdliło mnie, gdy do nosa dotarł kwaśny odór soków żołądkowych. - Wyczyszczą to na myjni. Zawiozę cię do domu. Napijesz się czegoś, to ci się polepszy. Wyrzuć to.

Wskazałem trzymaną przez nią serwetkę. Namokniętą, mało skuteczną w robieniu porządków. Posłusznie rzuciła kawałek ligniny, przedramieniem otarła łzy. Zrobiło mi się jej szkoda. Wyglądało na to, że i ona nie do końca odnajdowała się w naszym małżeństwie. Zamknąłem drzwi od strony pasażera, obszedłem auto, wsiadłem za kierownicę. Zakłopotanie nie opuszczało mnie do samego domu. Ewa czuła pewnie to samo. Czy na tak dziwnych relacjach można budować małżeństwo? Nie wydaje mi się. Zatęskniłem za Kaśką, za pisaniem z nią. To było o wiele bardziej normalne.

Odstawiłem Ewę pod same drzwi domu. Wysiadając z samochodu przepraszała, mnie to zwyczajnie zniecierpliwiło. Czekałem, by zamknęła za sobą drzwi. Ruszając otworzyłem na oścież okna, by wpuścić świeże powietrze. W międzyczasie wybrałem numer telefonu do myjni.

- Czy przyjmiecie mnie do czyszczenia tapicerki?

- Jasne, zapraszamy.

Na szczęście nie pytano, kto mi tak urządził auto. Profesjonaliści. Nikomu nie drgnęła powieka, nie zauważyłem głupiego uśmiechu. Usiadłem w kąciku dla klienta, z ulgą przyjąłem filiżankę kawy i herbatniki. Wydało mi się to takie domowe. Ktoś podaje ci pod nos coś dobrego. Znów pomyślałem o Kasi. Odruchowo sięgnąłem po telefon. Nie było wiadomości od niej.

Jestem na myjni i nie mogę przestać o Tobie myśleć. Wyobrażam sobie, że to Ty myjesz mi auto.

Upiłem łyk kawy, za szybko przełknąłem parząc przełyk.

Jaaaaasne 😉 Faceci i pornograficzne banały. Pewnie jeszcze miałabym cyckami jeździć po szybie?

Parsknąłem, kobieta za kontuarem w pomieszczeniu, łączącym funkcję poczekalni i biura, spojrzała na mnie. Dla niej pewnie zachowywałem się dziwnie.

No nie powiem, chętnie bym to zobaczył. Dziękuję za ciekawy obrazek dla mojej wyobraźni.

Cholera, już samo zdjęcie w głowie przedstawiające Kasię w samych stringach, polewającą się wodą i nanoszącą pianę na maskę auta działało na mnie, pobudzając krążenie krwi. Wyjrzałem przez szybę oddzielającą mnie od części roboczej. Dwóch facetów uwijających się przy samochodzie mocno odbiegało od wyobrażenia.

Rozumiem, że jesteś na myjni i zaczynasz się podniecać. I co zrobisz ze swoim podnieceniem? Wyjdziesz do ubikacji i zwalisz sobie konia?

Jej słowa smagały podnieceniem, niczym biczem. Nie rozmawiałem w ten sposób z kobietami. To było dziwnie inne i inaczej elektryzujące.

Wolałbym przyjechać do Ciebie i przelecieć Cię przy ścianie.

Stawał mi i z jednej strony było to śmieszne, bo przecież siedziałem w poczekalni. Z drugiej wchodziłem z Kasią w kontakt, a poziom intymności był wyższy, niż kiedykolwiek z którąś z kobiet.

Ale tak bez wstępów? Przyjść, wejść i wypieprzyć?

O kurwa. Ależ słowa potrafią pobudzić!

A czego jaśnie pani by sobie życzyła? Kawa, wino, kolacja przed?

Romantyczka się w niej odezwała? Rycerz na białym koniu ma przyjechać, dać kwiaty i koronę przed seksem?

Aj tam wino i kolacja. Wolę pocałunki, później porządną minetę. Umiesz całować?

I tu mnie wbiło w kanapę, na której siedziałem. Cholera, przecież ja się nie całuję z kobietami. Nie pamiętam, kiedy ostatnio całowałem którąś w usta. Mineta? To nie ja schodziłem dotąd do parteru, ale kochanki. Cholera! Czy ja umiem zrobić porządną minetę?!

- Pana auto jest gotowe do odbioru. - Dziewczyna zza kontuaru zwracała się do mnie. - Fakturę prześlemy na maila.

Słuchaj, bardzo chcę Cię zobaczyć. Spotkajmy się przy kawie.

Wpisałem szybko i wysłałem, wstając. Wcisnąłem „wyślij”, nim stchórzyłem. Nim rozsądek doszedł do głosu i wykrzyczał, że przecież miałem nie naciskać na spotkanie.

- Dziękuję. - Odebrałem kluczyki, skierowałem się do auta.

Po co Ci to spotkanie? Czego w nim będzie więcej, niż w naszym pisaniu do siebie?

Wsiadłem za kierownicę, wyjechałem z myjni. Celowo odwlekałem napisanie odpowiedzi czując, że od tego zależy, czy zgodzi się, czy odmówi.

Słuchaj, jestem słaby we flirtowaniu. Nigdy tego nie robiłem. Czytam co piszesz, ale nie mam pojęcia co w tym momencie myślisz. Chciałbym zobaczyć mimikę Twojej twarzy, mowę ciała. Nie chcę napierać, ale fascynujesz mnie. Proponuję po prostu spotkanie przy kawie.

Wpisałem szybko podczas postoju na czerwonym świetle. Wysłałem, ruszyłem i czekałem na odpowiedź.

Miejsce publiczne? Żadnego nagabywania na odwiezienie mnie i tym podobnych pierdół?

Prawie podskoczyłem w fotelu. Właśnie kapitulowała. Czyli chciała mnie widzieć!

Obiecuję.

Ok. Kawiarnia przy wejściu do centrum handlowego. Od strony ulicy Krasińskiego. Za godzinę. Pasuje Ci?

Ktoś za mną zatrąbił. Zagapiłem się w wyświetlacz, nie zauważyłem zmiany światła, w efekcie torowałem lewy pas ruchu.

Pasuje!

Wpisałem, wysłałem i ruszyłem w kierunku centrum handlowego.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. K
    Kasia
    | Odpowiedz

    Niestety nie jest mi dane korzystać z pogody, bo od tygodnia siedzę w szpitalu po porodzie 😊 dlatego niecierpliwie czekam na każdą kolejną część Waszych dzieł 😄 bo co mogłam, to już dawno przeczytałam 😅😉

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      No to zdrówka życzę i już piszę dalej :-*

  2. M
    Martirio
    | Odpowiedz

    Witamy na świecie ❤️

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Prawda? 🙂

  3. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Przemek wobec Ewki nie ma żadnych wyrzutów sumienia, jego fascynuje Kaśka i narkotyki, tak on się uzależnia od tych rzeczy, tylko jeszcze o tym nie wie:) Kaska jest inna, ona chce by mężczyzna ją “obsługiwał” to dla niego nowość, bo to kobiety zawsze jego “obsługiwały:)

Napisz nam też coś :-)