fbpx

Piekło zmysłów (XVI)

with 9 komentarzy

Lubię czytać Wasze komentarze. Są super i dzięki nim wiem, że dobrze kieruję powieść. Kolejny kawałek się już pisze. Przyjemności :-*


Rozdział 16

Nowy kierunek

Wyprysnąłem autem spod domu, skierowałem się na drogę szybkiego ruchu. Pęd samochodu, ryk silnika i rozchodzące się po ciele drgania uspokoił mnie odrobinę. Nie na tyle, bym był w stanie trzeźwo myśleć, abym wrócił do domu. Starałem się pozbyć z siatkówek oczu obraz wściekłości Ewy, sarniej bezsilności matki i wzgardliwego spojrzenia ojca. Czym zasłużyłem sobie na to wszystko? Pewnie biernością i przyjmowaniem tego, co dostawałem od życia. Dużo tego było od zawsze, ale do kurwy nędzy – gdy rodzice powtarzają ci od małego, że wszystko ci się należy, to wierzysz w to. W końcu komu, jak nie im masz ufać? Są twoimi pierwszymi nauczycielami, przekazującymi prawdę o życiu. Moją winą było to, że tak długo i bezkrytycznie to przyjmowałem. Teraz przyszła refleksja i stało się to za sprawą Kasi.

Po wyjściu z domu w pierwszym odruchu chciałem jechać na dziwki. Jakiekolwiek, nawet te przydrożne, byle spuścić z krzyża i obniżyć napięcie. W końcu to najskuteczniejszy spośród znanych mi sposobów stymulowania napięć. Druga myśl zabolała. Zdałem sobie bowiem sprawę, że po stokroć wolałbym teraz porozmawiać z Kasią. Nie pisać, bo w pisaniu nie jestem biegły. Chciałbym usłyszeć jej głos, móc wyżalić się, może nawet wykrzyczeć. Czy byłbym w stanie powiedzieć całą prawdę o swoim życiu? Tego nie wiem. Jak przyznać się, że jest się przegrywem w moim wieku? Nie da się tego wytłumaczyć bez przyznania się do bycia ojcem w wyniku wpadki. Na to nie byłem gotowy. Nie chciałem wyjawiać aż tak wiele.

Niebo zasnuły pociemniałe szarością i granatem chmury. Zupełnie, jakby pogoda zgrała się z moim nastrojem. Oślepiła mnie błyskawica. Prawie w tym samym momencie piorun uderzył gdzieś blisko, huk przetoczył się, zagłuszając muzykę silnika. Mijałem miejsca przy drodze, gdzie zazwyczaj stały dziewczynki. Dzisiaj nie widziałem żadnej. Poczułem ulgę, bo nie było pokusy. Poczułem ją również dlatego, że coraz więcej wskazywało na to, że wszystkim steruje siła wyższa, która wskazuje, że mam zadzwonić do Kasi.

Wahałem się kolejne dziesięć minut. Dochodził wieczór, a nie znałem rozkładu dnia Kasi. Złościło mnie, że aż tak przejmuję się czymś tak banalnym, jak wykonanie telefonu. Zakląłem pod nosem, wybrałem jej numer i czekałem prując przed siebie. Dwa, trzy, w końcu pięć sygnałów i nic. Załączyła się poczta, przerwałem połączenie, po czym wybrałem numer ponownie.

- Halo? - Z zestawu głośnomówiącego popłynął jej melodyjny głos. - Kto tam?

Momentalnie podskoczyło mi ciśnienie. Jak to „kto tam”?! Nie spojrzała na wyświetlacz? A może nie ma wpisanego mojego numeru?

- Cześć, tu Przemek – warknąłem zły, że… No właśnie - że co? Że nie czeka na mój telefon? Że nie dobija się do mnie sama?

- No co tam? - W tle słyszałem muzykę, śmiechy i gwar rozmów.

Po jej pytaniu naszła mnie myśl, że może powinienem był jednak napisać. No bo co teraz? Jak mam zagaić rozmowę?

- Chciałem cię usłyszeć – mruknąłem. - Pogadać.

- To mów – zaśmiała się. - Dawaj.

I zapadła cisza. Oczywiście jeśli nie liczyć gwaru w tle i dudniącej muzyki.

- Czekaj, tylko wyjdę z imprezy, bo ludzie zaczynają się robić hałaśliwi. - Lekko sapała, jakby przeciskała się gdzieś. - Przepraszam… sorry. - To nie było do mnie.

- Przeszkadzam ci? - W myślach błagałem, by zaprzeczyła.

- Nie, nie przeszkadzasz. - Usłyszałem skrzypnięcie drzwi, a później ciszę. - Towarzystwo wstawiło się trochę za bardzo i ktoś już wyciągnął fajkę wodną, więc zaczyna się robić groźnie. No to co u ciebie. - Jej głos odbijał się echem od ścian. Pewnie stała w na klatce schodowej.

- Chciałbym cię zobaczyć i przytulić - wypaliłem, nim rozsądek zastopował mi słowa.

- To w końcu zobaczyć i przytulić, czy pogadać? - Słyszałem, że odrobinę plącze jej się język. - Bo to dwa różne zamówienia.

- Jedno i drugie – westchnąłem. - Dotarło do mnie, że gdy coś się wydarzy, to z tobą chcę to obgadać i ciebie zobaczyć.

- A co się wydarzyło?

- W sumie to moja beznadziejność. - Czułem, że brzmię beznadziejnie. - To znaczy, pogmatwałem się we własnym życiu i o wiele bardziej zależy mi na tobie, niż na rodzinie.

- Ojoj – mruknęła. - To chyba niezbyt dobrze, co?

- No niby tak, ale wiesz – urwałem, szukałem odpowiednich słów – Od czasu gdy zaczęliśmy rozmawiać czuję, że to właśnie tak powinny wyglądać relacje między mężczyzną a kobietą.

- Mądre wnioski – mówiła spokojnie. - Co jeszcze?

- Nie do żony chcę wracać, ale do ciebie – ciągnąłem dalej porzucając wstyd. Mówiłem od serca. - Widzę, w jakiej farsie tkwię.

- Zrób z tym coś.

- Zamierzam. - Wierzyłem w to, co mówię. - Taki mam zamiar.

Nie pytała, co mam na myśli, nie ciągnęła mnie za język. Zapadła cisza i o dziwo, nie było to krępujące milczenie. Jechałem przed siebie, opony szumiały na mokrym asfalcie, krople rozmywały się poziomymi kreskami na szybie.

- Chcesz mnie przytulić? - przerwała ciszę.

- Najbardziej na świecie – przyznałem. - Bardziej, niż cokolwiek.

- Ok – rzuciła ze śmiechem. - To wpadnij tutaj. Wyślę ci adres.

I rozłączyła się, mnie wbiło w fotel. Zwolniłem, a że wciąż znajdowałem się na lewym, najszybszym pasie autostrady ktoś za mną zamrugał długimi światłami, zmuszając mnie tym do reakcji. Zjechałem na prawy pas i pełen rosnącej nadziei czekałem na wiadomość od Kasi. Nie ryzykowałem przyspieszenia tempa jazdy, za bardzo ekscytowałem się kolejnym etapem naszej znajomości. Telefon piknął, wypluł link namierzania pozycji Kasi. Kliknąłem weń, przerzuciłem namiar na nawigację samochodu. To było coś nowego. Jechałem oto do niej. Za chwilę ją zobaczę.

Oby pozwoliła mi siebie przytulić. Oby nie odtrąciła mnie, bo odkryłem przed nią część miękkiego, delikatnego podbrzusza. Oby… Dużo tych OBY.

Nawigacja melodyjnym głosem nakazała: Zjedź w prawo w najbliższy zjazd. Kieruj się na południowy wschód”.

Włączyłem kierunkowskaz. Każde mrugnięcie lampki sygnalizującej nowy kierunek jazdy dźgał mnie radosnym błyskiem. Czy to możliwe, by zaczynało się coś nowego, lepszego? Czy zasługuję na coś takiego?


Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Dobrze, że ma Kasie i staje się przy niej innym człowiekiem☺☺☺

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Połowicznie 😉

  2. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Nagle w Ewie instynkt porządnej rodziny się włączył 🙃
    Czekam aż coś odpalisz z tą Ewa bo jakoś mi tu brzydko pachnie 🧐
    A Przemuś… no cóż chłopie weź się ogarnij i weź życie w swoje ręce🏋️‍♂️
    Aż strach pomyśleć ile wynosimy z domu rodzinnego🙉

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Święta racja! Wynosimy multum. Na szczęście nie tylko to co złe 🙂

  3. M
    Magda
    | Odpowiedz

    Przeszła mi przez myśl że się urodzi czarne dziecko i to rozwiąże sporo problemów Przemka 😂😂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Jajcara! Ale pomysł dobry!

      • Monika Liga
        |

        O matko! Wy to jesteście sadystki 😀 😀 😀

      • Babeczka
        |

        Ale ty widzisz ich miny??? Ma pan syna – i podają Przemusiowi małego bambo :-)))

  4. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Ewki nie docenia i w ogóle mu nie zależy na niej i na dziecku. Czekam aż Kaśka cos wywinie.:)

Napisz nam też coś :-)