fbpx

Piekło zmysłów (XVII)

with 9 komentarzy

Na poprawę humoru :-*

Rozdział 17

Przegryw

Jechałem, a równocześnie bardzo świadomie analizowałem własne odczucia. Radość, to je zdominowało. Rozsadzała mnie od środka, napawała czymś podobnym do nadziei. Zaraz zobaczę Kasię, porozmawiam z nią, może przytulę, zostanę zrozumiany. Nagle coś tak prostego stało się dla mnie powietrzem – móc porozmawiać z przychylnym mi człowiekiem. Nigdy nie czułem takiej potrzeby, nigdy też nie miałem tak bliskiej mi osoby.

Zjechałem z autostrady, wjechałem na obrzeża miasta. Deszcz rozmywał obraz, światła rozlewały się barwnymi plamami na szybie. Mimo ciepła dmuchającego z klimatyzacji czułem chłód. Wdzierał się zimnymi mackami pod skórę, docierał głębiej, aż do żołądka.

Nawigacja prowadziła mnie w starszą część miasta, w kamieniczne dzielnice. Zaparkowałem przed jedną z nich, wyłączyłem silnik, wysiadłem.

Jestem – wpisałem w messenger, wysłałem, czekałem na reakcję.

Nie wiedziałem czego się spodziewać po tym spotkaniu. Nienaturalne jest, bym oczekiwał przyjęcia mnie z otwartymi ramionami. Przecież nie rzuci mi się przy powitaniu na szyję. Czy chciałbym tego? Tak, do cholery! Jasne, że bym chciał.

Chodź na górę.

Odczytałem, po czym zabrzęczał domofon, więc podbiegłem do drzwi, pchnąłem je, wszedłem do klatki schodowej. Otaczała mnie ciemność, rozjaśniona jedynie mdłym światłem przebijającym przez podłużną szybkę w drzwiach wejściowych. Rozstawiłem ręce na boki, by dotknąć którejś ze ścian. Zaraz, włączniki powinny być gdzieś po prawej. Sunąłem dłońmi po ścianie, gdy nagle rozbłysnęło światło.

- Idziesz wreszcie? - dobiegło mnie z góry, od strony schodów.

Nie odpowiedziałem, wbiegłem na pierwsze piętro, później na drugie, przy trzecim wpadłem w lekką zadyszkę.

- No, już blisko – śmiech Kasi zalał mój mózg radosnym potokiem.

- Cześć – sapnąłem zdyszany, stając przed nią. - Ostatnie piętro? Wyżej się nie dało?

Nie potrafiłem powstrzymać się przed obejrzeniem sobie zjawiska, jakie sobą przedstawiała. Sukienka nad kolano, buty na obcasie, włosy upięte w kok i tylko pojedyncze pasma spływające na ramiona, zwisające wzdłuż twarzy. Usta pociągnęła krwistą szminką, oczy mocno umalowała.

- Wyglądasz nieziemsko. - Podsumowałem oględziny.

- No myślę – zaśmiała się, głos poniósł się echem w ciszy klatki schodowej. - Dawno nikt mi takiej obcinki nie zaserwował.

Drzwi za jej plecami uchyliły się, minęło nas dwóch chłopaków z papierosami w ręce. Skierowali się schodami w górę.

- To co się stało? - Kasia spoważniała. - Brzmiałeś smutno.

- Bo tak się czuję – przyznałem. - Jak przegryw.

- Zaraz zaraz. - Zaplotła ramiona pod piersiami, objęła brodę palcami prawej dłoni, przybrała zabawną minę. - Przystojny, bogaty, odnoszący sukcesy. Gdzie tu przegrana?

- Uważasz, że jestem przystojny? - Momentalnie poprawił mi się humor.

- Typowy facet – westchnęła z udawanym zniecierpliwieniem. W oczach migotały iskierki, policzki pokryły rumieńce. - Ja tu mówię na poważnie, a ten zwraca uwagę na jedno słowo. Dżizas!

Milczałem, czekając na odpowiedź.

- Tak, jesteś przystojny – westchnęła. - Ale głąb.

Mężczyźni, którzy mijali nas w drodze na górę schodzili właśnie. Ledwie zwrócili na nas uwagę, tak zajęci byli dyskusją. Zniknęli za drzwiami, których zamknięcie odcięło nas od gwaru rozmów, czy właściwie śmiechu i przekrzykiwania się, oraz dudniącej muzyki.

- Chcesz zapalić? - Zniżyła głos do konspiracyjnego szeptu.

- Nie palę. - Zmarszczyłem brwi, bo wydawało mi się, że i ona nie pali.

- Marychę, głąbie. - Pochyliła się do mnie, wyciągnęła zza dekoltu skręta.

- Tutaj? - Spojrzałem zaniepokojony na drzwi mieszkania za sobą.

- Nie, idioto. - Popukała się w czoło. - Palarnia jest na strychu. Chodź.

Nie czekała na odpowiedź. Wyminęła mnie i trzymając się poręczy, szybkim krokiem weszła po schodach. Co miałem zrobić? Poszedłem za jej krągłym tyłeczkiem, mając go na wysokości oczu. Patrzyłem, jak kołysze biodrami i zachodziłem w głowę, czy mnie prowokuje i robi to specjalnie.

- Patrz pod nogi – szepnęła, choć byliśmy sami.

Mdłe światło pojedynczej słabej żarówki niewiele rozjaśniało ciemności. Potknąłem się, zakląłem. Nie zauważyłem trzech schodków przed sobą. Nie dziwota, musiałbym być kotem, by widzieć w ciemności. Kasia zaśmiała się, ja miałem ochotę klepnąć ją za to w tyłek.

- Chodź tutaj.

Kierowałem się wiedziony jej głosem. W sumie, to wskoczyłbym za nią teraz w przepaść. Pstryknęła zapalniczka, w żarowym płomyku widziałem skupienie na jej twarzy, gdy przystawiła płomień do skręta, zaciągnęła się nim.

- Teraz ty – powiedziała na wdechu podając mi go. - Ja ci odpalę.

Zaciągnąłem się posłusznie, zamarliśmy na wdechu.

- Dobre – wypuściła obłok dymu, zaśmiała się. - Daj.

Zabrała mi skręta, odpaliła go, zaciągnęła się ponownie. Wydmuchnąłem dym, patrzyłem na nikły płomyk i żarzącą się końcówkę zajmującego się ogniem tytoniu. Nim zorientowałem się, co się dzieje, Kasia przyciągnęła mnie do siebie.

- A tak paliłeś kiedyś? - Przylgnęła rozchylonymi wargami do moich i wdmuchnęła mi w usta dym.

Zaskoczony wciągnąłem obłok, obejmując ją odruchowo ramionami. Usłyszałem upadającą na deski podłogi zapalniczkę i poczułem jej dłonie na ramionach. Nie wyrywała się, nie zrobiła nic. Trwaliśmy przez kilkanaście nieskończenie długich sekund w bezruchu, po upływie których wplotłem palce w jej włosy i przyciągnąłem tak, by móc wreszcie pocałować. Dotyk warg, ciepło ust i miękkość przylegającego do mnie ciała oszałamiał. Nie tak jak zwykle, po stokroć bardziej, bo trzymałem w ramionach Kasię. Chciałem coś powiedzieć, by wiedziała, jak wiele to dla mnie znaczy, ale wtedy mruknęła coś, a we mnie pękła tama.

- Kasia – westchnąłem w jej usta.

Podciągnąłem sukienkę, objąłem pośladki dłońmi, zacisnąłem na nich palce. Jęknęła, to mnie ośmieliło. Sięgnąłem pod koronkę majtek. Była tam mokra, śliska i nie oporowała. Szarpnąłem delikatny materiał, Kasia pisnęła. Obróciłem ją tyłem do siebie, naparłem sobą tak, że musiała iść do przodu. Przemieszczaliśmy się w ten sposób do momentu, aż trafiła na opór. Docisnąłem ją sobą do ściany, drżącymi palcami sięgnąłem do rozporka. Jedną dłonią objąłem kutasa, otarłem się o gorącą skórę pośladków. Drugą odnalazłem wrażliwe miejsce między jej nogami, potarłem. Jęknęła, ja naparłem, po sekundzie byłem w niej. Gardłowy pomruk, który uciekł z ust Kasi podziałał na mnie, jak ostroga na rumaka. Zacisnąłem palce na biodrach, pchnąłem raz, drugi, wpadłem w galop. Nadmiar przyjemności obezwładnił mnie nadmiarem bodźców. Czułem spiralę, w którą wpadam, która blokuje świadomość. Gdyby teraz miało miejsce trzęsienie ziemi, pewnie bym go nie zauważył.

- Kasia! - krzyknąłem, zakleszczając ją w ramionach.

Dyszałem w pachnące kwiatami włosy, drżałem niczym w febrze. Powoli wysunąłem się z niej, ale nie puszczałem jej z obawy, że się przewrócę. Oddech uspokajał się, w końcu mogłem stanąć o własnych siłach, podciągnąć spodnie.

- I już? - dobiegł mnie jej zdumiony głos. - Co to było?

- Masz na myśli seks? - Nie rozumiałem pytania.

- To miał być seks? - Odsunęła się ode mnie. Ewidentnie była zła! - Zrobiłeś sobie mną dobrze i ty to nazywasz seksem? Dobre sobie!


Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J
    Julia
    | Odpowiedz

    Zgasiła go, to było piękne aż się zaśmiałam.
    Brawo dla niej :3

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ja też! Przewiduję ostrą jazdę 😉

      • M
        Mel
        |

        Podoba mi się ta Kasia 😆lekko mu nie będzie 😂

  2. M
    Magda
    | Odpowiedz

    To się chłoptaś popisał 😂 to jednak takie typowe i życiowe 🙈🤦

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂

  3. A
    Anigna
    | Odpowiedz

    Typowy facet… Myśli, że jego orgazm jest orgazmem całego świata…. Jeszcze zabrakło pytania: dobrze ci było? 🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣
    Oj obawiam się, że to jego życie to jak ten seks. Chwile bzykania w “ciemności”.
    No to teraz powinien trafić na “jasność”. Kasieńka pokaże mu jak powinien wyglądać seks z kobietą. Może to nim potrząśnie, żeby dbać o orgazm drugiej strony i o kobietę ogólnie. Bo jak na razie to Przemuś dbał wyłącznie o siebie.
    Monia zdrowia 😘

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Oj tak 🙂 Bzykanie “w ciemności” w drodze do oświecenia 😀

  4. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Wielki Przemciu nie popisał się, Kaśka dobrze mu powiedziała, on w ogóle się nie zna na dobrym seksie, nigdy nie umiał zadowolić kobiety, bo mu na tym nie zależało, tylko na swojej przyjemności. Tak nie zachowuje się prawdziwy mężczyzna:(

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      I dostało po uszach jego męskie ego 😉

Napisz nam też coś :-)