fbpx

Piekło zmysłów (XX)

with 6 komentarzy

Wieczorem zapraszam na grupę facebookową MOTYLEWNOSIE GRUPA FANOWSKA na lajwa 🙂 Poklachamy se 🙂


Rozdział 20

Nibylandia

- Aleś się wystroił – zaśmiała się, mierząc mnie od stóp do głów. Tak, właśnie w tym kierunku. Wędrówkę wzroku rozpoczęła od butów, kończąc na czubku głowy. - Masz w bagażniku inne obuwie?

- Filcowe gumowce na budowę. - Trochę zaniepokoiło mnie jej pytanie. - I buty sportowe.

- Weź jedne i drugie. - Podeszła do największego samochodu na parkingu, mi w efekcie opadła szczęka. - Wrzuć do tyłu i jedziemy.

To było auto terenowe. Mitsubishi Pajero. Całe w błocie, jakby przejechało przez bagna. Stałem i pewnie bym się nie ruszył z miejsca, gdyby nie podeszła do mnie, nie zabrała mi spomiędzy palców rączki walizki na kółkach.

- To gdzie my jedziemy? - stęknąłem słabo, idąc za nią. - Bo chyba nie mam odpowiednich ciuchów.

- Bez obaw, nie jedziemy na off road – zaśmiała się otwierając tylne drzwi, wrzucając walizkę. - Jestem po takim wyjeździe i stąd ozdoby na moim autku. - Poskrobała szybę od strony pasażera, błoto odpadło rozsypując się na chodniku. - Jak znajdziemy chwilę, to umyjemy je na miejscu. Wskakuj.

Obeszła czarnego potwora, wsiadła, odpaliła silnik. Ten ryknął, w efekcie odpadła kolejna porcja zaschniętego błota. Wrzuciłem buty za siedzenie pasażera, wsiadłem z przodu coraz bardziej zaintrygowany Kasią. Wycofała, otworzyła pilotem bramę, wyjechała na drogę zewnętrzną. Nie pytałem o cel jazdy, bo już poznałem ją na tyle by wiedzieć, że i tak mi nie powie.

Prowadziła pewnie, spokojnie i widać było, że czuje się za kierownicą, niczym ryba w wodzie. Przyznałem przed sobą, ze miałbym problem z kierowaniem tym potworem na czterech kołach. Auto wydawało się być toporne, było głośne i jakieś takie… twarde. Zupełnie inny komfort jazdy, niż w moim Porszaku.

Po godzinie jazdy zaczęła mnie ogarniać senność. Na początku drogi próbowałem zagadać, ale Kasia nie była skora do rozmowy. „Porozmawiamy na miejscu” – rzuciła tylko i znów skupiła się na drodze. Niech będzie. W końcu zgodziłem się na jej warunki.

Z drogi szybkiego ruchu zjechała w jednopasmówkę. Prowadziła lasem, pośród starych, wysokich drzew. Ich korony zamykały się kilka metrów ponad asfaltem, tworząc tunel wśród zieleni.

- Kocham to miejsce. - Cichy głos ledwie przebił się przez szum silnika. - Gdy tu dojeżdżam czuję się, jakbym znalazła się w innym świecie, w Nibylandii.

Rozumiałem ją. Tutaj było tak bardzo inaczej. Od momentu zjazdu z drogi szybkiego ruchu nie minęło nas ani jedno auto. Plamy słońca przedzierające się pomiędzy liśćmi oślepiały, światło tańczyło na czerni lakieru na masce samochodu.

Nim zjechaliśmy z asfaltu w leśną drogę, prawie całe błoto z szyby i przodu auta odpadło, zostawiając brudne ślady na szkle. Chciałem się zachwycić na głos otaczającą nas przyrodą, ale nie miałem na to szans. Impet, z jakim wjechała w wyboistą drogę spowodował, że wczepiłem się dłońmi w oparcie siedzenia i uchwyt na drzwiach. Autem szarpnęło, mną huśnęło i omal nie uderzyłem głową w szybę po stronie pasażera.

- Będzie kołysało – rzuciła z uśmiechem, jakby mówiła o tym, że wiaterek może mi ewentualnie rozwiać grzywkę.

Starałem się trzymać w miarę prosto, by nie uderzyć w coś głową. Równocześnie nie mogłem wyjść z podziwu, że Kasia potrafi tak operować ciałem, jakby była przyrośnięta do siedziska. Owszem, kiwała się na boki, ale działo się to naturalnie. Ot trochę nią bujało, gdy mną tymczasem rzucało na boki, niczym w wirówce pralki. Musiałem przyznać z podziwem, że skojarzyła mi się z Amazonką. Piękna, pełna mocy i samoświadomości.

- Dojeżdżamy! - krzyknęła, gdy żołądek miałem już prawie w gardle. Szczęście, że nie zjadłem śniadania, by byłoby ono pewnie na przedniej szybie.

Zatrzymała auto, otworzyła drzwi, wyskoczyła z kokpitu. Do środka wtargnęło ciepłe powietrze. Mdłości odrobinę ustąpiły. Patrzyłem, jak podchodzi do grubego łańcucha rozpostartego pomiędzy dwoma drzewami. Na środku wisiała ogromna kłódka i metalowa tabliczka z napisem „ZAKAZ WJAZDU”. Jak ona che odpiąć ten kawał żelastwa? Sięgnąłem do sprzączki pasów bezpieczeństwa, by wysiąść i jej pomóc, przydać się na coś. Jakież było moje zdziwienie, gdy zamiast do kłódki, Kasia podeszła do drzewa. Po kilku sekundach łańcuch opadł na trawę. Czyli to nie kłódka była zamkiem, ale penie hak na drzewie. Dobre, nie wpadłbym na to. Pewnie nie ja jeden i taki był cel tego zabiegu.

Wsiadając do samochodu uśmiechała się od ucha do ucha. Przyjemnie patrzyło się na jej radość. Złapałem się na tym, że zamiast myśleć o seksie cieszyłem się na to, czego dowiem się o tej zaskakującej kobiecie.

- Zaskoczony? - krzyknęła, gdy silnik ryknął, pokonując spore wzniesienie.

- Jak jasny gwint – przyznałem szczerze.

Trochę obawiałem się tego, dokąd mnie wiezie. Tylko trochę. Dominowało zaciekawienie, czy właściwie zafascynowanie tym, co czeka mnie na wzgórzu.

- Witaj na Siedlisku – powiedziała to takim tonem, jakbyśmy zajechali przed pałac angielskiej królowej.

Zaparkowała, nie wyłączyła silnika, chodził na jałowym biegu. Patrzyłem na chałupę z gankiem. Ani ładna, ani ciekawa architektonicznie. Masywne okiennice osłaniały okna przez co bryła budynku wydawała się toporna. Zieleń wokoło wdrapywała się na dach, a i ganek porośnięty był bluszczem. Rzut oka w kierunku Kasi upewnił mnie, że jesteśmy na miejscu. Ona patrzyła na chałupę z zachwytem. Cóż miałem robić. Wysiadłem, sięgnąłem za siedzenie pasażera i od razu zmieniłem buty na drelichowe gumiaki.

Wyskoczyła z auta, ze schowka w drzwiach wyjęła pęk kluczy. Na tyle, na ile pozwalały jej wysokie trawy przed nami, szybkim krokiem przemierzyła dzielące nas od chałupy metry i pochyliła się przy drzwiach. Poszedłem za nią. Zdjęła kłódkę i najdłuższym kluczem z pęku zanurkowała w otworze zamka. Metal szczęknął, klamka opadła, drzwi ustąpiły.

Szedłem za nią ciekaw wnętrza. Nie zadawałem pytań, choć masa ich cisnęła mi się na język. Co to za miejsce? Dlaczego wzięła mnie tutaj? Skąd takie auto? Kogo tu przywozi?

Chodziła od okna do okna otwierając je, rozsuwając okiennice, wpuszczając rześkie powietrze do środka. Rozejrzałem się stojąc pośrodku izby i zwyczajnie nie wiedziałem, co o tym wszystkim myśleć. To było jedno duże pomieszczenie. Piec kaflowy w jednym kącie, obok blaty, nad nimi rurki prowadzone po ścianie. W drugim rogu izby stała biała wanna na lwich łapach. Przy niej stała ława, na której ułożono ręczniki. Na przeciwległej ścianie było kolejne okno, a przy nim opasłe łóżko. To było masywne, ogromne, a na suficie nad nim… O cholera! Czy to kącik do seksu? Czy przywozi tutaj wszystkich facetów? Ukłuła mnie zazdrość, szczęka zabolała, tak ją zacisnąłem.

- Jesteś drugim mężczyzną, z jakim tu jestem – wyjaśniła, jakby czytając mi w myślach.

Przełknąłem pytanie o pierwszego, ona sama ne drążyła tematu.

- Wiem, że warunki są tu surowe, ale za to kocham to miejsce. Nic nie przeszkadza w odbiorze świata i tego, na czym chcesz się skupić.

Ostatnie słowa sfokusowały mnie na tym, na czym tak naprawdę chciałem się skupić – na Kasi. Na jej ciele i umyśle. Na tym, po co tutaj przyjechaliśmy.

- Pewnie chcesz wiedzieć, czemu cię tu przywiozłam. - Czekała, aż się do niej obrócę. Wcisnąłem dłonie do kieszeni czując, że zaczynają mi się pocić. - Chcę cię poznać. - Podeszła o krok bliżej. Śmiało zaglądała mi w oczy. - Chcę zbadać, czy to przyciąganie jest realne i jak mocne. Czegoś takiego nie wolno zbagatelizować. Coś tak intensywnego trafia się zbyt rzadko.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Kasieńka zaskakuje nie tylko Przemka…
    Fajna cześć😉

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Dziękuję :-*

  2. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Takie poranki to ja rozumiem i od razu dzień staje się lepszy😁 a Kasia coraz bardziej mnie ciekawi, ta jej tajemniczość😍😍😍

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      To ja udanego całego tygodnia życzę 🙂

  3. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    A więc Kaśka ma swoje miejsce do uprawiania wyuzdanego seksu. Przemek tak samo ją przyciąga do siebie, jak ona jego. Jet drugim facetem , z którym jest w tym domu. Kaska jest pełna tajemnic i wprowadzi go w świat prawdziwego seksu. Ciekawe co stało się z tym pierwszym?

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      O pierwszym facecie będzie w swoim czasie 🙂

Napisz nam też coś :-)