fbpx

Piekło zmysłów (XXV)

with 1 komentarz

Trochę mi się posypał harmonogram publikacji i nie dałam rady wysłać poniedziałkowego newslettera z "Po drugiej stronie lustra", ale to przez ilość prac nad tym, z czym chciałam zdążyć w tym roku 🙂
Dziś niezbyt długi kawałek, ale wciąż słodki i smaczny. Znacie mnie jednak i wiecie, że lubię robić nagłe zwroty 😉


Rozdział 25

Słodycz

Odkorkowując wino stałem w pewnej odległości od bufetu kuchennego. Mając Kasię tak blisko, tak dostępną i ledwie ubraną nie panowałem nad podnieceniem. Stał mi tym bardziej, że jej spojrzenie co rusz uciekało do wzwodu. Nie ubierałem się, wciąż byłem nagi.

W piecu huczał ogień podgrzewając powietrze w izbie. Parująca woda napełniająca wannę również podnosiła temperaturę.

Korciło mnie, żeby zapytać, ilu mężczyzn gościła w tej chacie. Łóżko i lustro nad nim pobudzały wyobraźnię. Na pewno z kimś tu przyjeżdżała. Nie zadałem pytania, to byłoby wścibskie i szczeniackie. Znów wyglądała, jakby wiedziała, jakie myśli chodzą mi po głowie.

Podałem jej kieliszek, upiłem łyk ze swojego. Po części po to, by zakryć się szkłem, by nie mogła mnie aż tak łatwo odgadnąć. Przy tej kobiecie czułem się przezierny. Tak, jakby we mnie czytała bez problemu i może właśnie przez to nie miałem ochoty, by ją okłamywać.

- Smacznego. - Z uśmiechem przysunęła do mnie miskę z parującą potrawą. - Zjedz coś, bo przyda ci się trochę energii.

- Brzmi obiecująco. - Nabrałem łyżkę gulaszu, wsadziłem do ust. - Obłędne! To twoje dzieło?

- Jestem człowiekiem wielu talentów. - Uśmiechnęła się, nabierając potrawę. - A ty, jakie masz talenty?

- Nie mam żadnych. - Przełknąłem potrawę, tracąc apetyt. - Przyszłość ustalona przez rodziców nie pozostawiała zbyt wiele swobody do poszukiwań samego siebie.

- Ej, no nie bądź taki. - Odstawiła miskę z jedzeniem, obeszła bufet, stanęła blisko mnie. Ne patrzyła w dół i wyglądało, że faktycznie chce rozmawiać, a mnie o dziwo to ucieszyło. - Szybko się uczysz i jakby nie było, prowadzisz firmę z ojcem. Nie każdy tak może i ma taką szansę. Nie każdy się do tego nadaje.

- Niby tak, ale powiem ci, że nie raz chciałbym tym jebnąć i poszukać czegoś dla siebie. Nie narzucone przez ojca, nie odziedziczone, bo tak trzeba, tylko moje własne. - Cholera, mówię o takich sprawach! Przy Ewie nie przemknęłoby mi to nawet przez głowę. - Gdy rodzisz się w takiej rodzinie, to nie bardzo masz wybór. Stary stworzył wielką firmę, a ja jako jedynak jestem zobligowany do kontynuowania jej rozwoju.

- Tak się tworzą rodzinne, wielopokoleniowe fortuny. - Oparła pośladki o bufet. Jednym ramieniem oplotła się w pasie, w dłoni drugiej ręki trzymała kieliszek, z którego sączyła wino, popijając małymi łykami. - Przyznaj, że fajnie jest korzystać z profitów. Inni latami pracują, by stać ich było na mieszkanie, czy raty samochodu. Ciebie to ominęło.

- I może dlatego nie doceniam tego, a dobra materialne bawią mnie jedynie przez chwilę. - Wniosek był olśniewający. Tak właśnie było. Nie doszedłem do tego sam, więc nie było w użytkowanych pieniądzach nic nadzwyczajnego. Porszak ucieszył, ale bardziej na zasadzie otrzymanej zabawki.

Zamyśliłem się, Kasia nie mówiła już nic. Jadła, zaglądając mi co chwila w oczy. Czyżby zdawała sobie sprawę z tego, jak pobudza mój umysł do pracy?

Zjadła, odstawiła pustą miskę i patrząc mi w oczy zdjęła sweter przez głowę.

- Wisisz mi mycie włosów. - Podeszła do wanny, uniosła stopę, zawisła nią nad unoszącą się na powierzchni wody pianą. - Zjedz i zapraszam.

Odstawiłem jedzenie. Nie przełknąłbym już ani kęsa.

Uniosła stopę, po czym zanurzyła palce w wodzie, syknęła.

- Gorąca. - Powoli opuszczała ją, zanurzając w pianę. - Taką lubię najbardziej. Tam jest szampon. - Wskazała półkę na pobliskiej ścianie. - Ten w różowej butelce.

To było dziwne, ale z drugiej strony, cóż trudnego może być w myciu komuś włosów. Rzesze fryzjerów robią to codziennie Ja sam też myję swoje. Różnica taka, że ne tak długie.

Z butelką w dłoni kucnąłem w miejscu, gdzie miała głowę. Wylałem odrobinę szamponu na czubek głowy Kasi i zacząłem kreślić palcami kółka w jasnych włosach. To było przyjemnie uspokajające, a zarazem pobudzające zajęcie. Zamknięte oczy i rozchylone usta przywodziły na myśl inną sytuację, bardziej erotyczną, mocno seksualną. Zarazem piersi ledwie okryte pianą i twardniejące sutki Kasi, przyciągały wzrok. To było mocno seksualne i kuszące. Wystarczyłoby, żebym sięgnął i zamknął dłoń na półkuli. Zjechałbym dłonią po brzuchu, nurkując między jej uda.

Zapamiętałem się w myciu, robiąc to automatycznie, tymczasem myślami uprawiałem z nią seks i cholera! Ile czasu można mieć niesłabnący wzwód?!

- Jakie to przyjemne – mruknęła, nie otwierając oczu. - Masz bardzo zwinne palce.

Po czym obniżyła się, zanurzając całkowicie pod wodę. Jasne włosy unosiły się na powierzchni, ja jak palant tkwiłem przykucnięty, z wciąż stojącym fiutem czekając na… No właśnie, na seks? Myję kobietę, chociaż najchętniej zerżnąłbym ją tutaj zaraz.

Wynurzyła się, otarła pianę z twarzy.

- Opłucz – rzuciła krótką komendę, podając mi słuchawkę prysznicowa. - Nie za gorącą wodą.

Wstałem, biorąc od niej słuchawkę stwierdzając równocześnie, że zabawnie wyglądam. Odkręciłem wodę, wyregulowałem ją i pochylając się nad Kasią, spłukiwałem pianę, chroniąc dłonią czoło, by woda nie spłynęła do oczu.

- Kasia! - stęknąłem, czując palce sunące po udzie w górę, po chwili obejmujące penisa. - Widzisz mimo zamkniętych oczu?

Odsunąłem słuchawkę z wodą niepewny własnych odruchów.

- Tak, po omacku. - Zacisnęła palce, ja w odpowiedzi szczęki. - Zakręć wodę.

Drżącą dłonią przekręciłem kurek, podałem jej ramię widząc, że unosi się i wstaje. Okręciła się ręcznikiem i na bosaka podeszła do łóżka, znacząc deski podłogi mokrymi śladami. Podążyłem za nią gotów na to, co wymyśli. O dziwo nie nudziłem się z nią mimo, że jak do tej pory nie rozmawialiśmy zbyt wiele. Czułem, że większość słów jest zbędna. Również dlatego, że byłem na niej maksymalnie skupiony. Nie na sobie o dziwo, lecz na Kasi i tym, czego pragnie. Cóż za odmiana!

Przy łóżku pochyliła się, po czym okręciła głowę ręcznikiem i wygniatała je, wciąż się pochylając. Stała w pozycji, w której aż się prosiła, bym podszedł i wszedł w nią od tyłu. Miałem na to ochotę, lecz powstrzymało mnie wspomnienie wydarzeń sprzed kilku dni. Plamy, jaką dałem na strychu kamienicy. Nie chciałem powtórki tamtego szybkiego numerka. Nie przy tej kobiecie. Z nią było tak inaczej.

- Masz jeszcze ochotę na seks? - Odrzuciła włosy na plecy, wyprostowała się. - Chcesz więcej zabawy?

- A na co ci to wygląda? - Wskazałem w dół na wciąż sztywnego fiuta.

- Wygląda dobrze.

Uśmiechnęła się jednym kącikiem ust, mrużąc oczy. Zrobiła to tak seksownie i uwodzicielsko, że wystarczało mi za grę wstępną.

- No to chodź i bawmy się. - Usiadła na łóżku, podciągnęła na ramionach w tył układając się na plecach. - Teraz znowu pobawisz się mną i zrobisz to tak, jak ci powiem.

- Czyli jak zwykle – zaśmiałem się, idąc w kierunku łóżka z oskarżycielsko wycelowanym w Kasię fiutem.

- Jakieś reklamacje?! - Udała oburzoną, słabo jej to wyszło.

- Raczej apetyt na więcej.

Nie udław się od nadmiaru. – Te sarkastyczne słowa dobiegły do moich uszu z mrocznego kąta pokoju.

Nie patrzyłem w tamtym kierunku. Wiedziałem kogo ujrzę. Diabeł był cierpliwy. Skurwiel...

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Odpowiedź

  1. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Kasia czyta z niego jak z otwartej książki. Przemek jest bardzo grzeczny i robi to co Kasia mu każe, ma dalszy ciąg nauki. Przy niej czuje się swobodnie i nie musi nikogo udawać, jest sobą.

Napisz nam też coś :-)