fbpx

Piekło zmysłów (XXV)

with 4 komentarze

W sobotę na deser znów trochę słodyczy 😉


Rozdział 26

Deser

- Skoro uczyłam cię całowania kobiety, to pewnie i robienie jej dobrze ręką też będzie dla ciebie czymś nowym. - Położyła się na łóżku, ja obok niej. - Mam rację?

- Masz. - Co będę ściemniał. Znam obsługę seksu w głównej mierze przez penetrację.

- To teraz pokażę ci, jak mnie przeprowadzić przez rozkosz przy pomocy jednego palca. - Wzięła mnie za rękę, położyła ją sobie na brzuchu. - Tylko delikatnie proszę.

Badałem palcami ciało pomiędzy jej udami, zagłębiłem je między wargi. Niby tak dobrze mi znany szczegół ciała kobiety, a jenak nie w ten sposób i inną częścią ciała.

- Pośliń palec – szepnęła, zamykając oczy.

Wykonałem polecenie, dotknąłem ją ponownie. Rozszerzyła uda, rozchyliła usta, odbierała bodźce, ja z ciekawością wraz z nią.

- Delikatnie i powoli – szeptała, pozwalając się pieścić. - Kreśl kółeczka.

Czułem, jak przy każdym kolejnym ruchu groszek łechtaczki powiększa się, rośnie. Twardniał on, twardniałem i ja coraz bardziej. Rzut oka na sufit i zamarłem. Widziałem nasze odbicie i poraził mnie ten obraz. Pasowaliśmy do siebie idealnie. Jak dwa puzzle, dwie przysłowiowe połówki jabłka. Miałem niezachwianą pewność, że to z nią powinienem być, żyć i uczyć się siebie. Siebie i jej, takiej normalności. Bez tej całej finansowej oprawy, która scaliła życie moje i Ewki.

- Nie przerywaj.

Cichy szept przywołał mnie do rzeczywistości. To nie był dobry czas na podsumowania. Ba! Nawet na myślenie.

Przysunąłem się do jej boku, penisem otarłem się o udo. Kasia sięgnęła dłonią między nas, zamknęła palce na penisie, unieruchomiła mnie.

- Skup się na mnie. - Znów przywołanie do porządku.

Leżałem, przyglądając się naszemu odbiciu i kreśliłem kółka, penetrowałem ją palcem. Widziałem, że się napina, pręży ciało, słyszałem przyspieszony oddech.

- Tak. - Wygięła się w łuk, po chwili opadła z powrotem – Szybciej.

Zafascynowany jej reakcjami i własną sprawczością robiłem to, co widziałem, że sprawia jej największą przyjemność. To było jak gra na najwrażliwszym instrumencie. Trącałem struny, Kasia reagowała. Przyspieszałem ruchy palców, w odpowiedzi jej ciało wpadało w drgania. W pewnym momencie przerwała mi, przekręcając się na pok pupą do mnie i jednym ruchem nadziała się na mnie. Krzyknąłem zaskoczony. Nie spodziewałem się tego.

- A teraz mnie rżnij. - Jej rozkaz był zarazem najsłodszą prośbą. - Mocno!

Nie musiała mnie drugi raz prosić. Objąłem ją, dociskając do siebie ramionami, oplatając nimi. Krótkie ruchy biodrami dawały zbyt wiele doznań i obawiałem się, że jakakolwiek jej pieszczota zbyt szybko doprowadzi mnie do finiszu. Chciałem czuć ją od środka, napawać się seksem, byciem w niej i kontaktem skóry przy skórze.

- Nie ruszaj się – warknąłem czując, że porusza biodrami. - Spieszy ci się?

Nie odpowiedziała, ale zamarła posłusznie. Krótkie ruchy bioder i tarcie w śliskim wnętrzu i tak dawały zbyt wiele bodźców. Obróciłem ją sobą na brzuch tak, że leżała pupą do góry, ja w niej wciąż tkwiłem.

- Najchętniej nie dochodziłbym w ogóle – szepnąłem jej do ucha, poruszając się powoli. - Mógłbym cię tak pierdolić całymi dniami i nocami.

Widziałem jej profil. Gdy mówiłem do niej, rozchyliła usta, wciągając gwałtownie powietrze. Czyżby i słowa działały na nią erotycznie?

- Dałbym ci odpocząć, wykąpał cię, wytarł ręcznikiem tylko po to, żebyś spociła się pode mną – kontynuowałem, przyglądając się z zachwytem zaciskającym się powiekom i rozchylającym ustom. - Nawet sobie nie wyobrażasz, jakie to uczucie, gdy mogę być w tobie. - Znów powolny ruch i towarzyszący temu jęk Kasi. - Jesteś taka ciasna i gorąca – mówiłem i pogłębiałem ruchy. - I cała moja.

Paznokcie, które wbijała mi w biodra, przyciągając do siebie były kolejnym bodźcem. Nigdy aż tak mocno nie odbierałem seksu. To, jak spocone plecy i pośladki przylegały do mojego brzucha i torsu podniecało. Śliskie tarcie skóry o skórę dawało kolejne bodźce i o dziwo były mocniejsze, niż jakakolwiek pieszczota dotychczasowych kochanek.

- Tak doskonale psujemy do siebie – szeptałem, dociskając biodra do jej pośladków, obserwując równocześnie grymas rozkoszy na jej twarzy, wsłuchując się w przeciągły jęk. - Czujesz?

I uderzyłem biodrami cofając je i z impetem wbijając się w śliskie wnętrze.

- Tak! - krzyknęła, orząc mi skórę bioder paznokciami.

Czułem, że drży i to, jak jej wnętrze zaciska się na kutasie. Jęczała, oddychając coraz szybciej. Dochodziła, ja chciałem dojść razem z nią. Wsparłem się na wyprostowanych ramionach i przyspieszyłem ruchy bioder, obserwując z góry błyszczącego od jej soków kutasa i pośladki, o które obijałem się brzuchem. To było jak taniec i śpiew równocześnie. Moje pchnięcie, jej krzyk, odgłos skóry uderzającej o skórę i mój krzyk w odpowiedzi. Unosiła pośladki, wychodząc pchnięciom naprzeciw. Pchnięcie i wzbierająca fala rozkoszy. Kolejne i rozpęd zbliżania się ku przepaści. Jeszcze jeden i błysk orgazmu, który przywitałem krzykiem. Słodki ból rozkoszy i cichnący jęk Kasi.

Opadłem na nią, przykrywając drobne ciało swoim, zatapiając twarz we wciąż wilgotnych blond włosach rozrzuconych na poduszce. Zsunąłem się na bok, choć najchętniej nie wychodziłbym z niej wcale i tak bym usnął.

- No dobrze – mruknęła sennie, ledwie poruszając wargami, nie otwierając oczu. - Użyłeś więcej, niż jednego palca.

- To źle? - Chciałem utrwalić widok jej rozluźnionej twarzy i włosów przyklejonych do zaróżowionego policzka.

- To bardzo dobrze. - Minimalnie uchyliła powieki, te po sekundzie znów opadły. - Uczeń przerasta mistrza.

Nie odpowiedziałem. Jej słowa sprawiły mi ogromną radość. Przyciągnąłem ją do siebie, objąłem ramieniem, zagarnąłem udem, naciągnąłem na nas kołdrę i pocałowałem w czoło. Teraz mogłem umrzeć, mógł nastąpić koniec świata.

Usnąłem.

Budziłem się z wolna, wracałem do rzeczywistości. Słońce za oknem było wysoko i wyglądało na to, że przespaliśmy nie tylko noc, ale i kawał dnia. Wciąż rozleniwione, ale i rozluźnione ciało protestowało przeciwko jakiemukolwiek ruchowi. Najchętniej usnąłbym, wrócił w objęcia Morfeusza ponownie. Przygarnął do siebie Kasię i został w tej chatce na zawsze.

Kasia. Na dźwięk jej imienia wypowiedzianego w myślach serce zabiło mi mocniej. Obróciłem się do niej, napotkałem wpatrzone we mnie oczy. To była magiczna chwila, której żadne z nas nie chciało przerwać. W bezruchu, w milczeniu, po prostu miliony niewypowiedzianych słów przepływało między nami. Nie było potrzeby artykułować ich. Mgnienie chwili minęło, Kasia obróciła się na plecy, po chwili usiadła na łóżku.

- Idę pobiegać – rzuciła, wstała, zaczęła się ubierać. - Zrobisz w tym czasie coś do jedzenia?

- Ok. - Nie przyznam się, że od zawsze i to ktoś za mnie robi.

Pięć minut później zostałem sam w chacie. Szybki prysznic, ubranie się w niepasujące do chaty ciuchy i mogłem kombinować, co by tu sklecić ze składników z lodówki. Pół godziny później przyglądałem się efektowi mojej pracy. Może to nie danie restauracyjne, ale wyglądało dobrze.

Drzwi skrzypnęły, do izby weszła Kasia. Znów zarumieniona, uśmiechnięta, wyglądała na szczęśliwą. A może to ja tak chciałem ją widzieć.

- Mistrz kanapek? - Spojrzała na stos który starałem się artystycznie ułożyć w piramidkę na talerzu. - Wygląda smacznie.

Patrzyłem, jak się rozbiera, po czym siada w pustej wannie i spłukuje ciało wodą. Trzy minuty później wyciera się ręcznikiem i ubiera w luźny sweter i getry. Przyglądałem się temu i znów niechciana refleksja napłynęła do głowy. Przecież dzień Ewy wypełniały podobne czynności, a nie zainteresowały mnie one. Przy Kasi mógłbym obserwować takie banały i czerpać z tego przyjemność. Czybym się zakochał? Po raz pierwszy w życiu?

- Dziękuję ci za ten weekend. - Usiadła na wysokim krześle przy bufecie, nałożyła kanapkę na talerz, ten przysunęła do siebie. - Nie jesteś zbyt rozmowny, co? - Wgryzła się w kanapkę, obserwowała mnie spod rzęs.

- Prosty facet ze mnie. - Wgryzłem się w kromkę czując, jak bardzo zgłodniałem. Od doby niewiele zjadłem. - Z resztą, innego języka mnie tu uczyłaś.

- Języka ciała? - Znów ten cholernie seksowny uśmieszek i mrużenie oczu.

Nie odpowiedziałem, w odpowiedzi wpychając całą kanapkę do ust. Nie język ciała, ale mowę miłości miałem na myśli. Może powinienem to powiedzieć, ale nie potrafiłem.

- Za niedługo wyjeżdżamy. - Przerwała mój potok myśli.

Te trzy słowa odebrały mi apetyt. Niby zdawałem sobie z tego sprawę, ale gdzieś w umyśle tliła się nadzieja, że zamieszkam w tej bajce. Z Kasią, w bezpiecznej chacie, bez kontaktu ze światem rzeczywistym.

Spojrzałem ponad ramieniem Kasi. Za jej plecami stał diabeł i patrzył na mnie z politowaniem. Dobrze, że chociaż milczał, skubaniec.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Takie deserki to ja uwielbiam😍😍😍

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      I zdrowe 🙂

  2. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Kasia dużo go nauczyła, ale tak naprawdę to ich pociąg do siebie i zakochiwanie wyczarowywała tak cudowną magię między nimi. Jak nie ma tego czegoś między kobietą i mężczyzną żadnych fajerwerków nie będzie. Przemek nie kocha Ewy, nic o niej nie wie, praktycznie się nie znają. Z Kasią jest całkowicie inaczej. Weekend w hatce się skończył i co dalej?

  3. E
    EroticBooksLover
    | Odpowiedz

    To dopiero gorący fragment ❤️🔥❤️
    No teraz to gorąca herbata nie jest potrzebna!

Napisz nam też coś :-)