Piekło zmysłów (XXXXI)

with 5 komentarzy

No to co - coś na końcówkę Walentynek 😉


Rozdział 41

Już prawie

Minął kolejny miesiąc w czasie którego myślałem ze sto tysięcy razy o Kasi. Bardzo chciałem się pogodzić z faktem, że już jej nie zobaczę, że nasze życia nie splotą się ze sobą. Ewa angażowała mnie coraz częściej w zwykłe czynności domowe. Zrobienie zakupów, czy pomoc w gotowaniu. Nie chciała, jak to określiła, obcych w domu i nie godziła się, by pomogła jej w tym mama, czy ciotka. Nie mówiłem tego na głos, ale popierałem ją. Odseparowanie nas od moich rodziców było świetnym zabiegiem. Nie zniósłbym ciotki w tym, co jakimś cudem zaczynało się stawać pełnoprawnym domem. Spokojnym, cichym, wypełnionym nastrojową muzyką i zapachami jedzenia. Złapałem się na tym, że powoli ból utraty miłości słabł i zastępowała go normalność i dobro. Długo zastanawiałem się, jak nazwać to, co wkradało się w moje pogmatwane życie i najlepszym określeniem byłaby „dobroć”.

Dotychczas żyłem w piekle, które mimo zbytków było pełne braków. Nie zaznałem w nim miłości ojca, a i matka kochała tylko w stopniu ograniczonym. Tyle, ile umiała, ale za mało, bym poznał ten rodzaj miłości.

Ewa mnie zaskakiwała. Wyglądało na to, że naprawdę jest w stanie ukształtować z nas prawdziwą rodzinę. Poddałem się temu, bo o dziwo poczułem ulgę. Drugim odkryciem było to, że od kilku tygodni nie prześladował mnie diabeł. Ten sam, który nawiedzał mnie w momentach upodlenia i nurzania się w fizycznych rozkoszach. Dał mi skurwiel spokój, który zaczął pokrywać i przygaszać tęsknotę za Kasią. Może miałem szansę na zapomnienie o niej, a bolesna dziura w sercu miała się zasklepić?

Siedziałem w swoim gabinecie i oddawałem się ulubionemu zajęciu przeglądania ofert w biurach nieruchomości. Z zamyślenia wyrwało mnie ciche skrzypnięcie drzwi. W szparze pojawiła się buzia Ewy.

- Idziesz spać? - To był kolejny aspekt naszego życia, którym się zaopiekowała, a mi o dziwo pasował ten stan rzeczy. - Dochodzi dwudziesta druga.

- Zaraz przyjdę. - Uśmiechnąłem się, odruchowo zamykając strony internetowe i wyłączając komputer.

Pół godziny później leżałem w ciemności, wsłuchując się w stały element otoczenia – tykanie zegara na ścianie i oddech Ewy leżącej obok. Ten drugi był niespokojny, przerywany nerwowymi westchnieniami obracającą się z boku na bok.

- Co jest? - zagadnąłem, układając się twarzą do niej. - Przynieść ci coś do picia, albo jedzenia?

- Nie trzeba – odparła, siadając ze stęknięciem. - Jestem już po prostu tak wykończona ciążą, że nie mogę się doczekać porodu.

- Ale to przecież już – urwałem, bo nie pamiętałem dokładnej daty rozwiązania.

- I dlatego to takie ciężkie – westchnęła. - Pomożesz mi urodzić?

- W sensie szpitala? - Nie rozumiałem pytania. Przecież już się na to zgodziłem i miałem być przy niej na sali porodowej.

- Seks. - Tym jednym słowem siekła, zaskakując mnie. - Chcę seksu. Tu i teraz.

- A dziecko? - stęknąłem zaskoczony. - Przecież nie wolno…

- Nie było wolno, bo sperma w moim przypadku może faktycznie przyspieszyć poród - mówiła spokojnym głosem. - Tera już nie musimy się tego obawiać, bo jestem po terminie. I chcę przyspieszyć poród!

- I chcesz tego? - Wolałem się upewnić, czując, jak w podbrzuszu wzbiera pierwotna potrzeba.

Ewa była piękną kobietą w każdym stadium ciąży i przed nią. Teraz była okrągła, piersi nabrzmiały jej i piętrzyły się pękatymi półkulami nad brzuchem. Nie raz podglądałem ją w łazience, podczas gdy brała prysznic, ja w tym czasie szczotkowałem zęby. Ciężarna kobieta to fascynujący twór, ale i zakazany. Tak było w naszym przypadku. Miałem ogromną ochotę by ją dotykać, móc znaleźć się w niej, ale nie mogłem i zaakceptowałem to. O dziwo, po raz pierwszy w życiu wyłączyły mi się potrzeby seksualne. W przeciągu ostatniego miesiąca nie czułem na tyle silnego pragnienia, by zaspokoić się prostytutką. Moje potrzeby po prostu przygasły i nie było ich dotąd. Teraz poczułem coś, jakby wybuch w podbrzuszu, serce przyspieszyło, mocnymi uderzeniami pompując w nie krew. Tak to odbierałem. Intensywnie i bardzo fizycznie.

- Tak, Przemku. - Obróciła się do mnie, pomagając sobie ramionami. - Nie jestem z kamienia. Mam cię obok przez tyle miesięcy, a nie mogę sobie nawet zrobić dobrze, bo to też mi odradzono, nie mówiąc o poczuciu cię w środku. Także tak, chcę tego.

- A czy mogę cię obejrzeć? - poprosiłem nieśmiało. Jak uczniak, który obawia się przeczącej odpowiedzi.

- Jestem brzydka. - W jej głosie słychać było smutek. - Co chcesz oglądać?

- Twój piękny, okrągły brzuch i pasek biegnący od pępka w dół – wyliczałem czując, jak twardnieję. - Okrągłe piersi z ciemnymi sutkami i rozłożyste biodra, z łysą cipką. Zawsze chciałem zapytać, kto goli ci cipkę teraz.

- Ja sama – zaśmiała się, powoli zdejmując przez głowę koszulkę, w której spała. - Depilacja to jeden z najmozolniejszych zabiegów teraz. Ale nie chciałam, żeby robiła mi to kosmetyczka. Jakoś tak.

- Wiem, Zosia samosia z ciebie. - Zaświeciłem lampkę na szafce przy łóżku, odrzuciłem kołdrę, siadając na piętach naprzeciw Ewy.

- O kurczę – mruknęła , uśmiechając się, skupiając wzrok na moim podbrzuszu. - Ależ ty jesteś szybki.

- Nie dziw się. - Spojrzałem w dół. Miałem wrażenie, że jestem większy i grubszy niż zwykle. - To pewnie przez przerwę w seksie.

- Czyli podpatrywałeś mnie? - Oblizała usta, przyglądając się mojemu pobudzeniu. - No bo skąd byś wiedział o basku pigmentu na brzuchu.

- Podglądałem, ale cieszę się, że udało mi się to robić dyskretnie. - Sięgnąłem po kołdrę, odkryłem jej nagość. - Było mi trudno, bo miałem na ciebie cholerną ochotę.

- Naprawdę? - Powoli położyła się na bok, po chwili obróciła się na plecy, przytrzymując przy tym dłońmi brzuch. - To pokaż mi, jak się teraz cieszysz.

- Za chwilę - mruknąłem, przybliżając się do niej. - Najpierw przypomnę sobie twoją skórę.

Pochyliłem się, ostrożnie dotknąłem ramienia, przesunąłem dłoń na miękką pierś. Czułem spojrzenie Ewy na sobie, odwzajemniłem je, zaglądając jej w oczy.

- Jesteś piękna – znałem ten jej wyraz twarzy, jakby obawiała się, że ją okłamuję. - Widzę, że nie zdajesz sobie z tego sprawy?

- Co w tym pięknego? - Wyraz jej oczu zmienił się, zaczynała mi wierzyć. - Jestem wielka, ociężała, spuchnięta…

- I płodna, bardzo kobieca – urwałem pochylając się, zamykając usta na sutku.

Ewa westchnęła głośno, zaciskając palce na prześcieradle. Podźwignąłem się na ramionach, po czym wargami wytyczałem ścieżkę pomiędzy jej piersiami i w dół po brzuchu. Ku szczytowi kryjącemu nasze dziecko i dalej do zaniedbanej kobiecości, między zaciśniętymi udami.

- Rozszerz nóżki dla tatusia – mruknąłem, sadowiąc się niżej. - Pokaż cipkę.

Zrobiła to z ociąganiem. Rozsunęła uda, ja miałem przed oczami pokrytą krótkimi włosami bułeczkę. Dosłownie tak wyglądała. Okrąglutka i zaciśnięta. Przysunąłem się, przechylając głowę, starając się dotrzeć językiem do warg. Bardzo chciałem zrobić jej to, czego nauczyła mnie Kasia. Przysunąłem się jeszcze bliżej, starając się wyrzucić obraz Kasi spod powiek. Nie chciałem wspominać jej. Nie teraz, nie w tak intymnym momencie z żoną. Wpasowałem się pomiędzy rozsuniętymi udami i wbiłem czubek języka między wargi, przesunąłem go w górę.

- O matko! - krzyknęła, tężejąc. - Przemek!

- Tak mam na imię – zaśmiałem się, przystępując do mocniejszej pieszczoty.

Całowałem ją, ssałem z każdą sekundą powiększającą się łechtaczkę, w końcu goniłem czubkiem języka, gdy drżąc uciekała mi na boki, jakbym dostarczał jej zbyt wiele bodźców. Kutas pulsował w oczekiwaniu, a ja z zaskoczeniem stwierdziłem, że bardzo brakowało mi seksu i nie wiem jak to się stało, że miałem w nim tak długą przerwę. Tak naprawdę po raz pierwszy w życiu od początku mojej inicjacji seksualnej.

- Przemek! - zakwiliła, napinając ciało, drżąc i odpychając mnie. - A teraz mi wsadź! - zażądała, przekręcając się na bok, wypinając do mnie okrągłą dupkę i błyszczącą od soków, opuchniętą od mojej pieszczoty cipkę. - Już! - ponagliła, rozbawiając mnie tym. - O boże! - krzyknęła czując, jak wchodzę w nią powoli.

Była ciasna jak jasny gwint. Mimo wypływających z niej soków trwało to chwilę, nim udało mi się wbić w nią czubkiem.

- Nie boli? - stęknąłem, modląc się, by zaprzeczyła.

- Nic a nic – szepnęła, sięgając ramieniem do tyłu, przyciągając mnie do siebie. - Wejdź we mnie!

Posłusznie wbijałem się powolnym pchnięciem. Otuliła mnie gorącym wnętrzem, zacisnęła się na nim, ja zamarłem delektując się tą nieoczekiwana przyjemnością. Poruszyłem się, wycofując biodra i wolno naparłem ponownie.

- Szybciej – warknęła, poganiając mnie. - Mocniej. Nie jestem ze szła. Rżnij mnie wreszcie!

Zaskoczyła mnie, ale i podnieciła tym. Czułem paznokcie wbijające mi się w biodro, ponaglające do szybszych ruchów. Sięgnąłem do przodu między uda. Palce natrafiły na ociekającą jej sokami i moją śliną kobiecość. Zanurzyłem w niej palce i potarłem, wydzierając z gardła Ewy zwierzęcy jęk. Nie znałem tej kobiety, albo tak bardzo zmieniła ją ciąża. Pewnie jedno i drugie.

Cofnąłem biodra i naparłem szybciej. Kolejne pchnięcie było szybsze i mocniejsze.

- Tak! Tak! - krzyczała w rytm moich ruchów. - Przemek!

Czułem, że szczytuje po raz drugi. Mocno, z drżeniem, w które wpadło jej ciało. Głośno jęcząc, wbijając mi w biodro paznokcie. Chciałem się wycofać czując, że za moment i ja dojdę. Nie pozwoliła mi i może to przez to sekundy później wskoczyłem w przepaść, spuszczając się gorące, zaciskające się na mnie wnętrze. Czułem, jakby mnie ssała, ugniatała cipką, przytrzymywała w sobie.

Objąłem ją, dłoń zamknąłem na piersi. Jedynym, na co się zdobyłem, było namacanie kołdry i naciągnięcie jej na nas. Odpływałem w sen, wciąż tkwiąc w ciasnym wnętrzu Ewy. Będąc na skraju snu poczułem ruch w jej brzuchu i pod moim ramieniem, oraz niespodziewany na penisie, który jak widać nie zamierzał się z niej wysunąć.

- Dobranoc – szepnąłem.

Odpowiedziało mi ospałe mruknięcie.

***

- Przemek.

Głos Ewy wyciągnął mnie ze snu. Powoli przytomniałem, choć najchętniej obróciłbym się na drugi bok i spał dalej.

- Przemek, obudź się.

Otworzyłem oczy, przetarłem je, usiadłem na łóżku.

- Co się stało? - Rzut okna za okno potwierdził moje przypuszczenia. Była noc, stąd moje otępienie. - Przynieść ci coś?

- Nie Przemku. - Patrzyła na mnie wyczekująco. - To już.

Wskazała na materac między nami, ja podążyłem wzrokiem za tym ruchem. Materac był mokry i nie zrobiliśmy tego my. Nie seksem.

- Zaczęło się?

- Tak – przytaknęła.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Przemek i nie uprawianie przygodnego seksu, co się stało? Rana po Kasi się zabliźnia, a Przemek nagle zauważa jak piękną i troskliwa ma zonę, a seks z żoną był wspaniały. I nadszedł czas przywitać dziecko na świecie:)

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A potem się dowie, że to nie jego i będzie jazda :-))) Oczywiście to tylko mój scenariusz!

      • G
        Gabriela
        |

        Mój jest taki sam. Zakładam, że to jego tatuś jest ojcem:)

      • Babeczka
        |

        Nie zdziwiłabym się, ale Monika potrafi zaskoczyć :-))

  2. K
    Kropka
    | Odpowiedz

    Mnie też sprawa z ojcostwem Przemka śmierdzi. Mam tylko nadzieję, że ktoś mu pomoże to przetrwać,

Napisz nam też coś :-)