fbpx

Piekło zmysłów (XXXXIII)

with 16 komentarzy

Cieszę się, że nikt nie odgadł takiego rozwoju wypadków 🙂


Rozdział 43

Niemożliwe

Staliśmy i patrzyliśmy sobie w oczy i żadne z nas nie wykonało najmniejszego ruchu. Było tak, jakby przestał płynąć czas, a my zastygnięci w pół gestu znieruchomieliśmy. Trwało to zaledwie sekundy do momentu, gdy piskliwy głos zagłuszył senną, płynącą z głośników muzykę, a w końcu i moje myśli. Kasia przeniosła wzrok w dół, obok siebie, ja podążyłem za jej spojrzeniem. Patrzyłem na dziecko. Sądząc po kolorze ubrania, to była dziewczynka. Blond włosy upięte w kucyk, kraciaste spodnie i czerwona bluza, a na stopach malutkie tenisówki.

Kasia przykucnęła przed dzieckiem, mówiła coś, chyba uspokajała rozwrzeszczaną dziewczynkę.

Kilka myśli nałożyło się na siebie w mojej głowie. To musiało być dziecko Kasi. Wyglądało na to, że ma około dwóch, może trzech lat. Najważniejszym i najbardziej szokującym spostrzeżeniem było to, że patrząc na małą, widziałem odbicie własnego syna sprzed pół roku. Te same rysy, owal buzi, kształt ust i budowa ciała. Nawet podobnie tupała nogami. Identycznie, jak Maciek gdy nie dostawał czegoś, czego w danym momencie zapragnął. Jedyną różniącą ich cechą zewnętrzną był kolor włosów. Maciek od urodzenia miał ciemne włosy, jak ja. Ta tu dziewczynka była jasną blondyneczką.

Stałem i patrzyłem niczym sroka w malowane wrota. Myśli, niczym punkty zaczęły mi się łączyć w całość. Byłem ojcem i patrzyłem na własną córkę! Ale dlaczego mi o tym nie powiedziała?! Czemu uciekła? Ukryła tą informację przede mną!

Kasia przerwała moje obserwacje w momencie, gdy dźwignęła małą na ręce i nie spoglądając w moją stronę, odwróciła się, po czym zaczęła odchodzić.

Niedoczekanie twoje! - pomyślałem i wcisnąwszy papierową torbę pod ramię, ruszyłem za Kasią.

Dogoniłem ją szybko, zrównałem się z nią i szedłem w milczeniu obok. Spojrzała na mnie, po czym przystanęła w pół kroku, ja zrobiłem to samo.

- Czego chcesz?! - Przycisnęła małą do siebie, jakby obawiała się, że jej ją odbiorę.

- Chcę wiedzieć.

Nie pytała, co. Ona wiedziała, ja widziałem to w jej oczach.

- Po cholerę? - Zmrużyła oczy, twarz wyrażała jedynie złość.

- Chcę wiedzieć, czy to…

- Tak, to twoje – przerwała mi. - Ale nic ci do tego!

- Porozmawiajmy. - Nie mogłem pozwolić, by wymknęła mi się z rąk i znów zniknęła bez śladu. - Poświęć mi kwadrans.

Specjalnie użyłem takiej ramy czasowej, by utrudnić jej odmowę. Widziałem walkę, którą toczy z sobą. Zaciśnięcie warg i pociemniałe od złości tęczówki oczu, a po chwili głęboki wdech i powolny wydech, jakby starała się uspokoić emocje. To, co w tym czasie działo się ze mną, można by określić mianem burzy elektronowej w mózgu, pomieszanej z równoczesną niewydolnością reszty narządów. Miałem problem z mruganiem oczami, dłonie pociły mi się mimo, że ciało ogarnął irracjonalny chłód, trudność sprawiło mi nawet wzięcie pełnego oddechu.

- Kwadrans – warknęła, odwracając się i ruszyła korytarzem galerii przed siebie.

Chwilę zajęło mi odnalezienie w sobie siły, by też się poruszyć, oderwać zmartwiałe stopy od kafli na podłodze i iść w ślad za Kasią. Nim ją dogoniłem i zrównałem krok, nie umknęło mi, że wygląda oszałamiająco w dżinsach i jasnym swetrze prostego kroju, podkreślającym smukły kształt pleców i krągłość bioder. Te ostatnie były jakby szersze i okrąglejsze, niż kilka lat temu. Nie ujmowało to jej urodzie, a wręcz dodało kobiecości. Zapragnąłem zobaczyć ją bez ubrania i porównać z obrazem, który pielęgnowałem w głowie. Otrząsnąłem się z tych myśli czując, jak niechciane podniecenie zaczyna mnie ogarniać na samą myśl o jej nagości.

Kasia zatrzymała się przed jednym z lokali, który wystrojem ewidentnie kojarzył się ze zdrowym odżywianiem. Jasne pastelowe kolory ścian i mebli, spora ilość roślin, oraz duże wejście i nastrojowa muzyka zapraszały do odwiedzenia miejsca. Nie przez kolorystykę je wybrała, ale udogodnienia dla rodziców z dziećmi. Posadziła małą w przestrzeni wygrodzonej i okolonej miękkimi, niskimi ściankami, które oddzielały w bezpiecznym odgrodzeniu dziecko. Mała miała do dyspozycji pluszowe maskotki, duże klocki i drewniane zabawki. Z radosnym piskiem ruszyła ku nim na czworaka, co Kasia obserwowała z lekkim uśmiechem. Ona patrzyła na dziewczynkę, ja na Kasię do momentu, gdy ta jakby się zreflektowała, po czym ściągając brwi i gasząc uśmiech, obróciła się do mnie ze słowami:

- To czego ode mnie chcesz? Czego oczekujesz po tej rozmowie?

- Zapraszam do stolika. - Drobniutka, uśmiechnięta kelnerka podeszła do nas, wybawiając mnie z opresji. - A tutaj proszę karty menu.

Odetchnąłem z ulgą widząc, że Kasia siada przy niewielkim stoliku i układa dłonie na jego blacie. Dało mi to chwilę, by pomyśleć i zastanowić się, jak odpowiedzieć na tak zadane pytanie. Opadłem na niewygodne krzesło i zamówiłem herbatę. Zrobiłem to tylko dlatego, że gdybym teraz łyknął choć odrobinę kawy, mógłbym wyskoczyć ze skóry przez nadmiar energii.

Czekaliśmy w milczeniu, gdy kelnerka przyniosła kubek z saszetkami cukru i serwetki. Ułożyła przed nami serwetki, a na nich filiżanki i z pietyzmem ustawiła czajniczki z wrzątkiem. Zadała pytanie o rodzaj herbaty, z zapałem wyliczając smaki herbat w ekspozytorze, który trzymała w dłoniach. Wydawałoby się, że Kasia słucha jej z uwagą, ale poznałem ją trochę i widziałem, że grzeczny uśmiech adresowany do kelnerki nie dotarł do niebieskich oczu. Widziałem, że sięga po dwie saszetki, dziękuje dziewczynie i patrzy, jak ta odchodzi. Położyła saszetki na blacie, splotła palce dłoni i odetchnęła powoli, jakby się uspokajała.

- Dobrze więc. - Obróciła twarz w moim kierunku, uśmiech zgasł, oczy nabrały lodowaty odcień chłodu i obojętności. - Czego chcesz?

- Chcę wiedzieć, dlaczego… - urwałem, nie wiedząc właściwie o co pytam.

Chciałem wiedzieć dlaczego zniknęła, choć wiedziała, że jest w ciąży. Dlaczego nie powiedziała mi o tym i uciekła z mojego życia, Bardzo chciałem zapytać, jak poradziła sobie z tym wszystkim, czy tęskniła i czy zastąpiła mnie kimś innym. Nie zdążyłem zapytać, Kasia zaczęła mówić.

- Dlaczego nie powiedziałam ci o dziecku? - Zerknęła w kierunku małej, którą całkowicie pochłonęła jakaś szeleszcząca, uszyta z materiału książeczka. Miętosiła ją, potrząsała nią, uniosła do ust i polizała, po czym krzywiąc się cofnęła miękkie strony i znów nimi szeleściła, gnąc je w małych rączkach. Kasia skrzywiła się, ale po chwili odwróciła głowę i mówiła dalej. - Bo zobaczyłam, że masz swoją rodzinę i dziecko w drodze. Mówiłam ci, że nie będę twoją kochanką, a tym bardziej utrzymanką z dzieckiem.

- Uciekłaś – wszedłem jej w słowo, ale umilkłem, widząc gorycz w spojrzeniu i w pobłażliwym wykrzywieniu ust.

- A czego ty oczekiwałeś? - Wyprostowała się, ściągnęła brwi aż powstała między nimi pionowa zmarszczka. - Że będę twoją drugą rodziną? Nie zgodziłabym się na to?! Nie zgodziłabym się też na rozbicie twojej rodziny. Okłamałeś mnie, czy może raczej – zrobiła pauzę, unosząc dłonie i nakreśliła w powietrzu symbol cudzysłowiu – przemilczałeś pewne fakty jak ten, że twoja żona nosi pod sercem wasze dziecko. Drobiażdżek chociaż, jeśli mnie pamięć nie myli, to mówiłeś, że masz w planach rozwód. Założę się, że nie rozwiodłeś się do dzisiaj. Mam rację?

Zacisnąłem usta, bo co miałem powiedzieć? Że przestałem wierzyć w jej uczucia? Że po jej odejściu, a raczej zniknięciu nie było powodu, bym się rozwiódł? Nie powiedziałem tego. Zabrzmiałbym co najmniej idiotycznie. Spuściłem wzrok i wbiłem spojrzenie w pustą filiżankę. Chryste, dlaczego nie potrafię mówić o uczuciach?!

- Zniknęłam, by nie uwikłać się w gówniany układ z tobą. - Ściszyła głos, co jakiś czas zerkała w kierunku dziewczynki. - Wiedziałam, że próbowałbyś zaistnieć w moim życiu. Nie chciałam podwójnego układu, a wybacz, ale nie pokazałeś mi ani raz tego, że potrafisz coś zmienić w swoim życiu. Ani tego, że jestem dla ciebie ważna.

Zamilkła, patrzyła na mnie, jakby czekała, że coś odpowiem. Próbowałem, nawet nabrałem powietrze w płuca, ale to utknęło w przeponie, blokując mnie na wdechu. W głowie miałem tylko pustkę i nie potrafiłem skonstruować żadnego zdania.

- Poukładałam sobie życie bez ciebie i wybacz Przemku, ale nie jesteś mi do niczego potrzebny. - Wyprostowała się, znów spojrzała na małą. - Dałeś mi jeden plemnik i na tym skończył się twój udział w moim i jej życiu. Nie chcę więcej i to dlatego wyprowadziłam się i urwałam wszelkie kontakty. Za bardzo cenię sobie normalne życie. Wiem, że przy tobie bym tego nie miała. Nie chcę cię przy sobie i proszę, byś to uszanował.

- Ale… - wydukałem i urwałem, znów się blokując.

- Nie chcę cię znać – ściszyła głos, pochyliła się do mnie. - Byłeś pomyłką. Najgorszą w moim życiu. Nie chcę cię znać – powtórzyła z naciskiem. - Żegnaj.

Po tych słowach wstała, sięgnęła do portfela, wyjęła z niego dwadzieścia złotych i rzuciła je na stół obok filiżanki.

- Nie próbuj się ze mną kontaktować, bo tylko zajmiesz mój cenny czas. - Podeszła do pluszowej przegrody, podniosła małą, nie bacząc na to, że dziewczynka wygina się w jej ramionach, protestując przed zabraniem zabawki.

Zmartwiałem i zamarłem, porażony szczerością jej słów. Nie byłem w stanie się ruszyć. Jak zahipnotyzowany patrzyłem, jak Kasia pochyla się i odkłada zabawkę. Dziewczynka w tym czasie wijea się, niczym piskorz krzycząc, płacząc, ciągnąc się za blond włoski. Spinka z jej głowy wyprysnęła, opadła przy stoliku. Kasia nie zwróciła na to uwagi i nawet nie spojrzała w moim kierunku. Mówiąc coś do małej odwróciła się i szybkim krokiem opuściła lokal.

Zostałem sam, na wdechu, totalnie zapowietrzony i zaskoczony. Naprzeciw mnie usiadł diabeł i z pobłażliwym uśmiechem kręcił głową.

- I czegoś ty idioto oczekiwał? - Jego głos barwą do złudzenia przypominał ojca. - Że dziewczyna rzuci ci się w ramiona? Idiota!

Miał rację, byłem, jestem i umrę jako idiota.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Trochę nie fair z jej strony, że zataiła przed nim dziecko – mimo wszystko miał prawo wiedzieć.. do stworzenia nowego życia potrzebne są dwie osoby, więc Przemek powinien być poinformowany o fakcie posiadania córki.

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      I tak i nie 🙂

  2. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Kolejne rozczarowanie Przemkiem🤷

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      No taki z niego facet…

  3. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Kiedy ten facet będzie się zachowywał jak dorosły człowiek?

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Przez chwilę jeszcze nie 🙂

  4. J
    Julia
    | Odpowiedz

    Wiedziałam że była w ciąży.
    A jego tłumaczenie są do dupy nawet gdyby go nie chciała wtedy Kasia powinien brać rozwód nie dla niej czy innych ale dla samego siebie.
    Ciekawe czy coś jeszcze j**bnie, typu ta niby mafia będzie mu robila problemy czy np wyjdzie że syn nie jest jego albo inne takie

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Jestem zwolenniczką j..bnięć 🙂

  5. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Co za idiota… Przemek weź rusz ta dupe i idź za Kasią i swoja córką.

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      No właśnie 🙂 Ale jeszcze go trochę pomaltretuję 😀

  6. Anonim
    | Odpowiedz

    Ale kobiety. To xycie. Tacy sa facetci.Chcieliby trzymac 2 sroki za ogon. Kim miala byc kochanka utrzymanka. Nie raz lepiej odejsc I zyc w zgodzie ze soba. To co ze ja kocha. Nigdy jej tego nie udowodnil. Szukal ale odpuscil. Zycie nie jest fer. Pamietajmy wybory jakie dokonuja bliskie osoby odbija sie tez na nas, to jak lawina.Dlatego bohaterka odeszla. I dopinguje jej. Nie jest jej wart . Jest totalnym dupkiem.

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Nie mogę napisać, że się nie zgadzam 🙂

  7. K
    Kropka
    | Odpowiedz

    Co prawda, to prawda, ale chyba nie jest tak źle skoro jest tego świadom. Jest po prostu leniem i minimalistą.

    • Zu
      | Odpowiedz

      Raczej oportunistą.Ale jednak trzeba mieć pecha,żebyw ustabilizowanym już życiu natknąć się na byłą.Trochę mi go szkoda

      • Monika Liga
        |

        Obie macie racje 🙂

  8. P
    P.
    | Odpowiedz

    Dlaczego 42 część się nie otwiera?

Napisz nam też coś :-)