fbpx

Piekło zmysłów (XXXXIV)

with 11 komentarzy

To przedostatni rozdział przed częścią książki, która będzie spoilerem "Kalejdoskop zmysłów". Postać Przemka jest jedną z głównych w tej historii, o czym uczciwie ostrzegam 🙂

Udanego weekendu wszystkim 🙂 Mój będzie w cholerę pracowity 🙂 Zbliża się premiera mojej kolejnej książki "Trzydzieści plus". 


Rozdział 44

O włos

Przez dłuższy czas po prostu siedziałem i patrzyłem w kierunku, w którym odeszła Kasia z małą na rękach. Małą? Cholera, to była moja córka! Co powinienem zrobić? Biec za nimi? I co mam powiedzieć? Że teraz wszystko zmienię? Że zrobię coś szalonego, porzucę rodzinę i zacznę z nią od nowa?

I tu uderzyła mnie myśl. Bolesna, bo niestety prawdziwa. Kasia powiedziała, ze ułożyła sobie życie. Nie przyjrzałem się jej dłoniom więc nie wiem, czy miała obrączkę. Idiota ze mnie! Jakim cudem tak piękna kobieta miałaby pozostać sama! W dodatku tak namiętna, więc i miała potrzeby do zaspokojenia. Nie podobał mi się kierunek, w którym pobiegły myśli. Wyobraziłem sobie ją w ramionach innego faceta. Żółć podeszła do gardła, szczęki odruchowo zacisnęły się. Ona pod innym mężczyzną. Ona ujeżdżająca go. Ona wykrzykująca jego imię.

- Cholera – warknąłem, wstając.

Musiałem wszystko przemyśleć. Nie tutaj, bo zwyczajne nie lubiłem galerii handlowych i chciałem pobyć w samotności. Rzuciłem dwadzieścia złotych obok banknotu Kasi i sięgnąłem po pakunek z prezentem dla Ewy. Kątem oka zarejestrowałem kelnerkę, która podeszła by skasować należność. Widziałem zmieszanie w jej oczach, gdy zauważyła nietknięte czajniczki z wrzątkiem i nieruszone saszetki z herbatą. Widok pieniędzy uspokoił ją, na twarzy wykwitł nieśmiały uśmiech.

- Dziękujemy i zapraszamy ponownie – rzuciła wyświechtaną regułkę. - Coś panu upadło. - Schyliła się, podniosła to coś z posadzki. - To chyba pana córki.

Palnęła, mnie wmurowało w ziemię. Czyli to aż tak widoczne? Więc się nie mylę? I co mi po tym?

- Dziękuję – bąknąłem, biorąc spomiędzy jej palców niewielką spinkę zakończoną plastikową ozdobną truskawką. - Do widzenia.

Bezmyślnie schowałem niechcianą pamiątkę do kieszeni i opuściłem lokal.

W hotelu leżałem na łóżku z ramionami pod głową i mimo późnej godziny nie potrafiłem zasnąć. Zignorowałem wiadomość od Kamili, w której ta zapraszała mnie na drinka w hotelowej restauracji. Nie potrafiłbym teraz zamienić z nią słowa. Myśli kotłowały mi się w głowie, ja nie wiedziałem co począć z nowym odkryciem o córce.

- O jakiej córce?!

Dobiegło mnie z ciemnego rogu pokoju. Wiedziałem kto się tam kryje.

- Nie da się zaprzeczyć podobieństwu – warknąłem, stwierdzając równocześnie, że wariuję, rozmawiając z wyimaginowanym alter ego. - Kropka w kropkę jak Maciek. Kolorem włosów się tylko różnią.

- Wszystkie dzieci są do siebie podobne – parsknął, wychodząc z ciemności. Miałem ochotę wstać i pięścią zetrzeć mu z twarzy ten parszywy uśmiech. - Kiedy ty się w ogóle przyglądałeś smarkaczom w tym wieku? Wszystkie dzieci w tym wieku są takie same. Zwracałeś w ogóle uwagę na którekolwiek z dzieci poza swoim?

Po części miał rację. A co, jeśli faktycznie to nie moje dziecko, a Kasia postanowiła ze mnie zadrwić, ukarać, albo przygotować podkład pod to, bym kiedyś stał się jej dodatkowym źródłem utrzymania? Nie wierzyłem w to, ale diabeł zasiał ziarno wątpliwości, podszeptując czarne myśli.

Przypomniałem sobie o spince i rażony nagłą, przeszywającą niczym nocne niebo piorun myślą, która błysnęła mi w głowie, usiadłem na posłaniu, po czym zerwałem się w kierunku rozwieszonych na krześle spodni. Ostrożnie, z pietyzmem wręcz wyciągnąłem spinkę, którą podała mi kelnerka. To był znak, to nie wydarzyło się bez powodu. W tym momencie wierzyłem w tę myśl i modliłem się o jeden dodatkowy element. Pragnąłem znaleźć włosy. Blond włoski mojej córki, zakleszczone w spince, którą z takim impetem mała wyszarpnęła z włosów.

- ! - westchnąłem z ulgą, w oczach zaszczypały łzy.

Cholera, wzruszyłem się! Trzymałem oto w palcach spinkę, z której wystawało kilka cienkich włosków w jasnym kolorze i dopiero po kilkunastu sekundach zdałem sobie sprawę, że pozostaję z napięcia na wdechu. Wypuściłem nagromadzone powietrze, analizując klarujący mi się w głowie plan.

Zrobię badanie genetyczne by mieć pewność, że mała jest moją córką. Podskórnie czułem, że jestem ojcem, ale chciałem mieć to na papierze by posiadać na to namacalny dowód. By móc… Właściwie co? Przecież nie odebrać ją matce. Nie, bardziej po to, by w jakiś sposób odzyskać Kasię. Nie wiedziałem jak, ale tych kilka włosów stało się linami łączącymi mnie z marzeniem o Kasi u mojego boku.

Spinkę zawinąłem w czystą kartkę papeterii firmowej hotelu i wsadziłem do koperty, a tę niczym relikt schowałem do niewielkiej kieszeni wewnątrz podróżnej walizki. O wiele spokojniejszy wsunąłem się pod kołdrę, a po kilku minutach spałem.

***

- Ależ piękne! - Ewa łaskawie zachwycała się skorupami, które w ramach prezentu przywiozłem jej z wyjazdu firmowego. - Dziękuję ci bardzo. - Podeszła, przytuliła mnie, pocałowała w policzek. - Podam na nich dzisiaj kolację.

Przytaknąłem roztargniony, uśmiechając się w odpowiedzi. Zaraz potem ruszyłem do gabinetu, by wydrukować formularz zlecenia badania DNA i zamówić kuriera po odbiór próbek.

Z kopertą pod pachą wróciłem do kuchni. Potrzebowałem kawy, bo przez gonitwę myśli niezbyt dobrze spałem przez ostatnie dni. Już miałem zakleić kopertę, gdy naszła mnie przewrotna myśl. Byłem ciekaw, czy prawdomówność testu faktycznie jest stuprocentowa. Tak głosiła treść strony opisującej usługę laboratorium, ale postanowiłem to sprawdzić. Nim zakleiłem kopertę, dołożyłem do niej jeszcze chusteczkę higieniczną, którą Ewa chwilę wcześniej wytarła nos rozwrzeszczanemu Maćkowi. Może to i było perfidne zachowanie z mojej strony, ale miałem ochotę na zweryfikowanie prawdomówności reklamy i zwyczajnie chciałem mieć pewność.

Godzinę później nadałem przesyłkę, po czym wróciłem do zwykłej codzienności mając nadzieję, że będę dobrze spał w czasie tych sześciu dni oczekiwani na wynik.

Przez kolejny tydzień co rusz wracałem myślami do spotkania z Kasią. Niestety opadała mnie masa wątpliwości w sens tego co robię. Po co mi dowód na bycie ojcem? Co mi z tego, że nim jestem? Kasia mnie odrzuciła wtedy, a i teraz zgodziła się porozmawiać tylko dlatego, że nie miała ode mnie jak uciec. Z resztą to przecież zrobiła na końcu. Zabrała małą na ręce i uciekła, byle dalej ode mnie.

Była niedziela i niestety, ku mojej ogromnej niechęci utrzymał się zwyczaj wspólnych rodzinnych obiadów. Znów razem przy stole i rozmowy, których przebieg był do przewidzenia.

- Może zorientujcie się już w ofercie wakacji w Egipcie? - Mama jak zwykle wyszukała w miarę neutralny temat do rozmowy. - Teraz są najlepsze ceny i duży wybór.

Zaśmiałem się w duchu na uwagę o lepszych, niższych cenach. Ostatnimi czasu mama i ciotka znalazły nowe hobby. Zamawiały egzotyczne, a co za tym idzie bardzo drogie odmiany storczyków. Przeznaczyły jeden z pokoi na ich uprawę, adaptując pomieszczenie tylko do tego celu. Faktem było, że pomieszczenie wyglądało i pachniało oszałamiająco, ale cena ośmiu tysięcy złotych za jeden kwiatek była zbyt wysoka nawet jak dla mnie. Do tego specjalistyczne oświetlenie wraz z montażem za kolejne kilkanaście tysięcy. Oszacowałem, że tylko w tym jednym pokoju zamkniętych jest ponad sto tysięcy. A wszystko przez fanaberie znudzonej nadmiarem czasu i pieniędzy, kobietę.

- Myślałam bardziej nad polskim morzem. - Ewa jak zwykle wczuła się w rozmowę i podjęła bezpieczny temat, rzucony przez mamę. - Maćkowi przyda się trochę jodu, a i greckie upały jakoś mnie nie pociągają w tym roku. Co o tym myślisz?

Zwróciła się do mnie. Równocześnie zawibrował mi w kieszeni w telefon.

- A ja się jak zwykle dostosuję – rzuciłem wyciągając aparat, zastanawiając się, kto pisze do mnie w niedzielę.

Przesyłka zostanie do ciebie dostarczona jutro. Jeśli chcesz się umówić na konkretną godzinę, zadzwoń do kierowcy w celu ustaleń. Jeśli chcesz skorzystać z opcji ekspresowej dostawy, wejdź pod podany link i opłać usługę PRZESYŁKA EXTRA.

Przeczytałem informację i poczułem dreszcz kumulujący się na karku. Kliknąłem w link.

- Skubańce – mruknąłem widząc chorą kwotę, jak za kilkunastogodzinne przyspieszenie dostawy.

Wiedzieli co robią jak i to, że żądny wiedzy o ojcostwie mężczyzna zapłaci, by dowiedzieć się prawdy o własnym pokrewieństwie z dzieckiem. Sprytny zabieg firmy polegał na tym, że był weekend i nie dziwiło, że w niedzielę nie ma dostaw przesyłek. Bazowali na emocjach i ja tym emocjom uległem. Kilkoma kliknięciami opłaciłem usługę i po kolejnej pół minucie otrzymałem wiadomość, że kurier będzie u mnie za kwadrans.

- O kurwa – szepnąłem, czym zaniepokoiłem Ewę.

- Coś się stało? - Pochyliła się do mnie, zajrzała mi w oczy.

Po raz kolejny złapałem się na myśli, że lubię ją i dobrze mi się z nią żyje. Bez mocniejszych emocji i uczuciowych fajerwerków, ale stabilnie i pewnie.

- Nic takiego – uspokoiłem ją, chowając telefon do kieszeni. - Za kwadrans będzie kurier.

- W niedzielę? - Zmarszczyła brwi, starając się równocześnie zapanować nad pełnymi ciepłych ziemniaków rączkami Maćka, którymi ten nakładał papkę do ust. Przy okazji paćkał jasnymi plackami naokoło, ale ani Ewa, ani tym bardziej mama nie wyglądały na zniesmaczone coraz większym bałaganem wokół jego talerza, jak również na podłodze przy stole. - Dziwne.

Nie odpowiedziałem, bo nie musiałem. Rozmowa zeszła jak zwykle na temat storczyków, na co ojciec zareagował zbolałą miną. Mama z ciotką wymieniały się zachwytami i wyczytanymi w internecie nowinkami na temat hodowli. Udział Ewy w rozmowie ograniczał się do wygłaszania krótkich zachwytów w stylu: „och” i „naprawdę?!”. Mnie pewnie by to śmieszyło gdyby nie fakt, że po prostu czekałem na kuriera. Powoli konsumowałem posiłek, odliczając kolejne minuty.

Po niespełna kwadransie zadzwonił telefon. Odebrałem, potwierdziłem swoją tożsamość i odszedłem od stołu.

- To przesyłka. - Zza pleców dobiegło mnie tłumaczenie Ewy.

Wyręczyła mnie, ja prawie biegiem pokonałem odległość dzielącą mnie od drzwi wejściowych. Nacisnąłem odblokowanie bramy i stojąc w uchylonych drzwiach czekałem, by kurier podjechał przed wejście. Zdawkowe dzień dobry, przekazanie szarej koperty bez żadnych zdradzających zawartość oznaczeń i uboższy o kilkaset złotych, lecz bogatszy o trzymaną w ręce wiedzę pożegnałem się i zamknąłem w ciepłej przestrzeni wiatrołapu.

Rozerwałem kopertę i drżącymi dłońmi wyciągnąłem kilka gęsto zadrukowanych kartek. Przez dłuższą chwilę starałem się zrozumieć to, co zawierały w sobie wyłuszczone pogrubioną czcionką zdania. Przeczytałem je raz, drugi, w końcu kolejny. Gdy sens dotarł do mnie, Ziemia zatrzymała się i zaczęła obracać wstecz. Przed oczami pobielał obraz, w uszach zaczęło mi piszczeć, przestałem odbierać jakiekolwiek bodźce z zewnątrz.

Oto bezgłośnie walił się mój świat.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. K
    Kasia
    | Odpowiedz

    Czyżby się wydało, że ma córkę i brata? 🙂

    • Anonim
      | Odpowiedz

      A może brata i siostrę?😱

  2. Anonim
    | Odpowiedz

    Nooo w takim momencie przerwac🙉to powinno byc karalne😉

  3. S
    Salamandra
    | Odpowiedz

    Córka Kasi jest jego dzieckiem, ale domyślam się, że Ewa była zgwalcona przez ojca Przemka, dlatego tak bardzo chciała się od nich oddalić. Albo Ewa była maskotka na orgiach i nie wiadomo czyja jest… A najlepsza opcja, jakby okazało się, że Przemek jest synem swojej ciotki, tej która wziął w garażu 😀

    • J
      Julia
      | Odpowiedz

      A ja myślałam że ewa zobaczy nim on to wyśle, zblednie i powie że maciek nie jest jego.
      Ciekawe czy jest jego czy nie a jeżeli nie to czy jest jego ojca czy kogoś innego

  4. K
    Kropka
    | Odpowiedz

    Czasem coś musi się zawalić, żeby mogło powstać coś… innego

  5. Anonim
    | Odpowiedz

    Skoro rodzice Przemka święci nie byli i uczestniczyli w trójkątach, czworokątach i cholera wie w czym tam jeszcze, to obstawiam, że nie ma zgodności między Przemkiem i Maćkiem, bo Przemek nie jest synem człowieka, który go wychowywał. Nie znam się na genetyce i nie wiem, jak wyglądałyby wyniki zgodności Maćka i ojca Przemka oraz Maćka i Przemka (gdyby Przemek był jednak synem swojego ojca).

  6. Zu
    | Odpowiedz

    Niby przewidywalne ale jednak dzieje się

  7. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    No w takim momencie, Monika nie masz serca😉 zaczyna robić się coraz bardziej ciekawiej…

  8. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    W końcu Przemek zobaczył, jak żonka i tatuś go robili w czambuko. Zniszczyli mu życie i związek z kobietą, którą kocha, ale to również jego wina ,że dał sobą tak manipulować.

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      No to wskakuj do kolejnej części i zobacz, jak to się dalej potoczy :-*

Napisz nam też coś :-)