fbpx

Piekło zmysłów (VI)

with 8 komentarzy

Na dobry początek dnia 🙂


Rozdział 6

Chwila na obłoku

- Przestań! - Wyrwała się, cofając, przywierając plecami do drzwi. - Jesteś żonaty. Nie chcę, żebyś mnie całował!

Złapała mnie za nadgarstek, uniosła dłoń z obrączką, jakby to było oskarżenie i dowód winy w jednym. Patrzyłem na nią osłupiały. Dlaczego to przerwała? Co z tego, że jestem żonaty? Chciałem ją tylko pocałować! Czy aby na pewno tylko to? Byłbym gotów kochać się z nią tutaj.

- Przepraszam – mruknąłem, choć nie czułem ani odrobiny wyrzutów sumienia. - Pójdę już.

Nie wiedziałem, jak zareagować i co powiedzieć, by było dobrze. Otworzyłem drzwi, wysiadłem, zatrzasnąłem je za sobą. Odpaliła silnik, powoli wycofała i zawróciła, by rozchlapując błoto wystrzelić na utwardzoną drogę. Patrzyłem za odjeżdżającym samochodem czując wszystko. Dosłownie. Złość, bo mnie odtrąciła. Radość, że ją zobaczyłem. Zachwyt, bo była piękniejsza niż na studiach. Rozpacz, bo byłem w tak popierdolonym momencie życia.

- Kurwa mać! - krzyknąłem, bo dotarło do mnie, że stoję w brei po kostki w skarpetkach, a doły nogawek namakają burą wodą.

Ktoś parsknął, po czym kaszlnął, by ukryć rozbawienie. Musiałem wyglądać cudownie. Elegancki garnitur, drogi płaszcz i stopy zanurzone w błotku. Schyliłem się po gumowce, i klnąc pod nosem pomaszerowałem do samochodu. Tam zdjąłem skarpetki, rzuciłem je w błoto. Mokrymi chusteczkami do czyszczenia kokpitu otarłem stopy. Odpaliłem silnik i zły na cały świat wyjechałem z budowy.

Czułem zbyt wiele, potrzebowałem rozładowania tych nadmiarów. Wkurwienie rosło, bo ewidentnie życie nie zmierzało w odpowiednim kierunku. Reakcja Kasi była potwierdzeniem zdania o samym sobie. Byłem niewart pocałunku, wolała ode mnie uciec. Rozumiałem ją, bo czymże niby byłem? Gościem, który żyje pod dyktando ojca? Dureń, tchórz i słabeusz. Przez tyle czasu zbierałem się do powiedzenia mu, że mam dosyć wkładania mnie w ustalone ramki. W efekcie stało się na to zbyt późno, bo zrobiłem Ewce dziecko. Ewka… Żeby chociaż była głupim babskiem, to mógłbym ją znielubić, myśleć o niej źle. Nie, ona nie była głupia, lecz normalna. Zbyt normalna, jak dla kogoś tak popierdolonego, jak ja. Człowiek z usterką, pojebanym mózgiem, ułomny emocjonalnie – tym właśnie jestem.

Docisnąłem gaz, wyjechałem na drogę szybkiego ruchu. Pod gołą stopą czułem wypustki na pedale i zaskoczyło mnie, jak przyjemne może być prowadzenie samochodu na bosaka.

Już z oddali zauważyłem dziewczyny przy drodze. Tego teraz potrzebowałem – szybkiego spuszczenia pary, uspokojenia się. Zmieniłem pas na prawy, zjechałem na pobocze, powoli toczyłem auto. Uchyliłem okno, kobiety uśmiechając się podeszły do samochodu.

- Ty. - Wskazałem blondynkę. - Wskakuj.

Odblokowałem drzwi, patrzyłem jak wsiada do środka. Krótka spódniczka wyglądała równie tandetnie, co rajstopy imitujące zakolanówki. Obcisła czarna bluzka podkreślała obfity biust i trzy wałki na brzuchu poniżej.

- Na co masz ochotę, kowboju? - Obróciła się twarzą do mnie, przechodząc od razu do rzeczy.

Pasowało mi to, za to miałem zamiar jej zapłacić. Szybki seks, skurcz, kilkaset złotych, kilka gramów spermy mniej i do widzenia. Ruszyłem, wypatrując pierwszego zjazdu w las. Zjechałem, zatrzymałem się, nie gasiłem silnika.

- Zrób mi loda. - rozpiąłem rozporek, wyciągnąłem fiuta na wierzch.

- Dwie stówy z góry. - Wyciągnęła rękę, czekała na zapłatę.

- Masz cztery, ale zrób to głęboko. - Odliczyłem kasę, podałem jej. - Chcę się spuścić w gardło.

Patrzyłem, jak odrzuca włosy na prawą stronę tak, by jej nie przeszkadzały. Zakończone krwiście czerwonymi paznokciami palce zacisnęły się na fiucie. Chciałem, żeby wzięła się już do roboty. Powstrzymałem się od dociśnięcia jej głowy, ponaglenia. Z ulgą przyjąłem zaciśnięcie warg na czubku, ssanie, w końcu ruch w dół. Zamknąłem oczy, oddałem się przyjemności. Pomruki kobiety wkurzały mnie, przeszkadzając w myśleniu o Kasi, w wyobrażaniu sobie, że to jej wargi pieszczą mnie i robią mi dobrze. Wystarczyła myśl o niej, a już znalazłem się niebezpiecznie blisko krawędzi. Przypomniałem sobie dotyk jej warg, muśnięcie, które udało mi się ukraść, pochwycony oddech, z którym wchłonąłem w siebie jej atomy.

- Kurwa – jęknąłem czując, że zbliżam się do finiszu.

Kobieta przyspieszyła ruchy głowy, mocniej objęła palcami u nasady. Złapałem ją za włosy, docisnąłem i przytrzymałem w momencie szczytowania. Słyszałem zduszony gulgot. Próbowała cofnąć głowę, szarpnąć się, lecz zrezygnowała. Czułem zaciskającą się na czubku kutasa krtań, jej odruch wymiotny. Puściłem ją, cofnęła głowę. Usiadła prosto kaszląc, ocierając łzy. Rozmazany tusz do rzęs wyglądał groteskowo. Załzawione oczy i spuchnięte powieki sprawiły mi satysfakcję. Nie uroniła ani jednego plemnika. Wszystkie wylądowały w jej żołądku. Nie musiałem się martwić o kolejną ciążę. Kurwa! Że też nawet tuż po orgazmie myślę o takich kretynizmach.

- Dzięki. - Odblokowałem drzwi, czekałem by już poszła.

Nie odpowiedziała. Wysiadła, cicho zamknęła je za sobą. Odczekałem chwilę, wepchnąłem fiuta w spodnie, w kocu odpaliłem silnik. Teraz mogłem wrócić do domu, do ciężarnej żony. Dom, był nim tylko z nazwy. Budynek, rodzice i Ewa. Dla jednych bardzo dużo, dla mnie zbędny balast. Cóż z tego. Ubrałem się w takie życie, więc je mam.

Wycofałem powoli, wjechałem na pas awaryjny, w końcu włączyłem się do ruchu. Marzyłem o szklaneczce dobrej whiskey i ciszy we własnym gabinecie. Odpalę komputer, zaloguję się do facebooka, poszukam Kasi. Pewnie znajdę zdjęcia jej szczęścia, ułożonego życia, może faceta.

Wcisnąłem gaz, chciałem być już przy komputerze. Sprawdzić jej życie. Kto wie, może nawet wynajmę detektywa i dowiem się co porabia, jak jej się ułożyło. Dźgnęła mnie myśl że chciałbym, by okazało się, że jest sama, nie ma rodziny, czy faceta. Jakiś egoistyczna część mnie pragnęła, by było jej źle, bym to ja był dopełnieniem szczęścia Kasi. Katarzyny – poprawiłem się w myślach. Nie pasowało mi do niej zrobienie. Katarzyna – mocna, stanowcza, na tyle silna, by mnie odrzucić.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    AinaIgn
    | Odpowiedz

    Uuu męska duma i przerośnięte ego…. To musiało zaboleć ale szybko znalazł się “plasterek”…. Ale taki kop mu nie zaszkodzi

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Biedny plasterek 🙂

  2. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Przymuś jest urażony bo Kasia go odrzuciła i pojechał sobie ulżyć. Wie, że jest żałosny ale nadal brnie w to gówniane ,żałosne życie:(

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      No ale niektórzy tak mają i nie próbują się zmienić. Potrzeba im nie lada kopa 😉

  3. M
    Mel
    | Odpowiedz

    Świetne to opowiadanie👍Hmmm i jakoś mi nie żal tego Przemka🙊Super opisałaś emocje.. uwielbiam

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 Miód dla moich… oczu 😀

  4. B
    Barbs
    | Odpowiedz

    A ja bym sie nie zdziwila, jakby sie okazalo, ze Ewa jest w ciazy z tatusiem Przemka i dlatego stary tak jej nadskakuje. Bo historia ma pokazac jak Przemek stal sie cynicznym skurwielem. Poki co to konformizm w najczystszej postaci z niego wylazi a obwinianie rodziny za “ulozenie” mu zycia to przegiecie.

    • Monika Liga
      | Odpowiedz

      Najłatwiej jest kogoś obwinić i czuć się pokrzywdzonym.

Napisz nam też coś :-)