Piekło zmysłów (XXXXIX)

with Brak komentarzy

Od razu ostrzegam, że teraz wchodzimy w część książki, która zazębia się 1:1 z “Kalejdoskop zmysłów”. Jeśli nie znasz jeszcze treści, to postanowiłam zrobić Ci niespodziankę i mam dla Ciebie kod rabatowy na zakup “Kalejdoskop zmysłów” w wersji e-book, lub jako książkę.

  – 25%  tylko na “Kalejdoskop zmysłów” i  tylko do 4 czerwca 2021

Kod kuponu: KALEJDOSKOP

Wtedy ruszam z książką “Trzydzieści plus”.


Rozdział 49

A jednak

Autem zakołysało, zatrzymało się. Odruchowo otworzyłem oczy zły, że coś pokrzyżowało mi plan. Miało być szybko. Kilkadziesiąt sekund jazdy w przód, później następne tyle lotu w dół i koniec. Tymczasem zawisłem przednimi kołami w powietrzu, pojazd zastygł w bezruchu i jedynie kołysał się lekko w dół i z powrotem w górę. Jakby los nie potrafił podjąć decyzji czy pozwolić mi zginąć, czy jednak kazać żyć i tkwić w obecnym stanie.

Ta chwila wahania wystarczyła, bym sięgnął do klamki w drzwiach, uchylił je i pokonując pół metra dzielące mnie od krańca urwiska, znalazł się na suchej ziemi. Przyciąganie ziemskie i prawa fizyki zadziałały. Porsche przechyliło się w przód, metal podwozia jęknął, podobnie jak otwierające się gwałtownie drzwi i runęło wprzód. Ledwie kilkanaście sekund później usłyszałem huk, a następnie wybuch.

– No i chuj – mruknąłem, nie wiedząc co powinienem czuć.

Kotłowały się we mnie wszystkie uczucia świata. Złość, bo stało się inaczej, niż tego chciałem. Ulga, bo jednak nigdy nie byłem samobójcą, a działanie sprzed kilku chwil było spontanicznym podszeptem tchórzliwej części mnie. Najwyraźniej to ona wybiła się na plan pierwszy. W końcu poczułem również i radość, bo skoro żyję, to jednak COŚ mnie czeka. Nie Kasia i życie z nią, ale jakieś życie na pewno.

Dźwignąłem się z klęczek, odruchowo sięgnąłem po leżący opodal telefon. Otrzepałem kolana z kurzu, mimochodem zauważyłem obecność portfela w tylnej kieszeni spodni. Spojrzałem w kierunku urwiska, zza krawędzi którego unosił się czarny dym. Cóż, pożegnanie z przeszłością miałem za sobą. Pewnie i tak otrzymam za auto zwrot z ubezpieczenia. Nie zależało mi na tym zbytnio, ale w końcu mam dobrego adwokata, a ten zajmie się sprawą.

– Endriu – rzuciłem w słuchawkę tuż po tym, jak Andrzej odebrał ode mnie połączenie. – Gdzie i kiedy mogę zacząć tą pracę?

Pół roku później

Zaczynając karierę w obcej firmie zastanawiałem się, czy wszystkie miejsca pracy, w których spotykają się ludzie dwojga płci, są tak naładowane seksem. Prowadząc firmę z ojcem, stykałem się prawie wyłącznie z innymi, równymi majętnością i zaangażowaniem w ich tworzenie, przedsiębiorcami. Kontakty z niższym szczeblem ograniczały się do minimum i zwyczajnie nie byłem nigdy świadkiem relacji między pracownikami dwojga płci.

Od prawie pół roku prowadziłem katowicki oddział międzynarodowej firmy spedycyjnej. Ani praca ciężka, ani zbyt wymagająca i miała masę zalet. Jednią z nich były wyjazdy. W ramach tak zwanych szkoleń zwiedziłem kawał świata. Taką wycieczką szkoleniową był wyjazd do centrali w Nowym Yorku. Ze nauką zawodu nie miał nic wspólnego i był po prostu sposobem na poznanie się kadry kierowniczej. Większość pieniędzy zostało wydanych w jednym z ekskluzywnych lokali go-go, z którego po godzinie zabawy, przenieśliśmy się do hotelu. Nie zapomnę tej imprezy. Nas pięciu i jedna, drobna postutą prostytutka. Myślałem, że dziewczyna wymięknie, że została przysłana przez pomyłkę i dołączą do niej za chwilę inne dziwki. Nie stało się tak jednak. Wydarzyło się natomiast coś innego. Zerżnęła nas na amen. Wszystkich pięciu i zajęło jej to raptem godzinę. Cóż, specjalistka, która z niejednego pieca jadła chleb. Po wszystkim zachęcała nas jeszcze do powtórki, w końcu prawie wyśmiała, że nie chcemy więcej. Cóż, pouczające doświadczenie.

Po półtora miesiąca „szkoleń”, w czasie których poznałem większość kadry menadżerskiej wyższego szczebla w Polsce, przydzielono mi kierowanie oddziałem w Katowicach. Służbowe mieszkanie, do kompletu samochód i wygodny gabinet w firmie. Byłem tym, który miał pilnować ludzi, wykonywania przez nich obowiązków, spisywać to w tabelki, a te wysyłać do wyższych szczeblem i do centrali.

Praca nie wymagała zbyt wiele wysiłku, a pracownicy o dziwo nadzoru. Praktycznie samodzielnie wykonywali swoje obowiązki. Zaskoczył mnie fenomen działania instytucji, w której ja, jako przedsiębiorca prawie samodzielnie kiedyś dowodzący kilkuset osobową firmą, zwolniłbym przynajmniej jedną czwartą pracowników, w głównej mierze superwisorów niższego szczebla. Porównując liczbę pracowników nadzorujących, do faktycznie wykonujących swoje obowiązki, tych pierwszych było o ponad połowę za dużo. Nie ja jednak wymyśliłem system działania tego, bądź co bądź, międzynarodowego molocha, więc nie mi było podejmować takie decyzje. Miałem ciepłą posadę, pełną bonusów zarezerwowanych dla kadry menadżerskiej.

Po miesiącu pracy zrozumiałem, co sprawia, że ludzie ci są tak zgraną i świetnie współpracującą grupą ludzi. Poznałem ich bliżej i ze zdumieniem stwierdziłem, że wszyscy oni mają jakieś rodziny, ale prawdziwą bliskość znaleźli właśnie w pracy. To ze współpracownikami spędzali najwięcej czasu i z nimi dzielili się tym, co spotyka ich na bieżąco w życiu. Nie było dla mnie zaskoczeniem to, co działo się podczas tak zwanych wyjazdów integracyjnych.

Firma dysponowała ogromnym funduszem reprezentacyjnym, z którego większość przeznaczano na imprezy. Szybko zauważyłem, że każdy taki wyjazd był pretekstem do oderwania się od codzienności i sposobem na zakosztowanie bezpłatnego seksu ze współpracownikami. To właśnie te wypady, podczas których ludziom puszczały hamulce, powodowały, że po powrocie do szarej rzeczywistości ich wydajność jako pracowników była ponadprzeciętna. To nie było flirtowanie w pracy, a jeden wielki, wieloosobowy romans pracowniczy. (...)

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)