Pieprz i słódź (III)

with 6 komentarzy
Pieprz i słóź opowiadanie gastronomiczno erotyczne. Seks w kuchni.Do porannej kawy?
To taki bardziej domowy sposób na pizzę, z tą oliwą 😉

- Najpierw natłuszczasz prawą dłoń oliwą, lewą będziesz trzymał miskę. - Polała obficie swoją rękę.

Moja nadal tkwiła oklejona mąką unieruchamiając mnie, biodra były przy jej pośladkach, od których starałem się choć trochę odsunąć, by nie dziabać jej nachalnie. Tętno mi szalało szczególnie, gdy widziałem palce zaciskające się na coraz bardziej spójnym cieście. Nie ciasto widziałem, ale swoje ciało i jej natłuszczony po niej ślizg, palce sunące po...

Zerknąłem w dół, przez jej ramię. Sutki pod przylegającą koszulką stały, jak dwa żołnierzyki.

Mój mały stał jak brytyjski żołnierz gwardii królewskiej.
- Teraz mieszasz, zagarniając spod spodu i wgniatając w masę powietrze – kontynuowała, jakby nie zauważając tego, co się ze mną dzieje. - I czas na dodatki. Zapamiętaj, by nie dodawać zbyt wcześnie soli, bo zabijesz nią drożdże i ciasto nie wyrośnie! Dajesz sól, zioła prowansalskie, suszony czosnek i nadal zagniatasz. Teraz ty!
Wyśliznęła się spode mnie i stanęła obok.
Mój brak wprawy bił po oczach.
Po kilku chwilach szło mi lepiej.
- Dobrze. - Uśmiechnęła się z aprobatą. - Będzie z ciebie pizza man. Zioła i sól plus więcej oliwy i zagniataj. Mocniej!
Na rozkaz „mocniej”, przypomniał mi się perwersyjny film i znów zgubiłem rytm ugniatania.
Ją to najwyraźniej bawiło. Ciekawe, z ilu chłoptasiami zabawiała się w ten sposób i dokąd to prowadzi?
- Teraz dajmy ciastu chwilę, żeby urosło. - Mrugnęła do mnie. - Ma ciepło, ślizg i drożdże pracują.
- Teraz co? - Miałem nadzieję na pocałunek przynajmniej, ale ona sięgnęła po patelnię.
- Puszka pomidorów, czosnek, sól, pieprz i cukier. - Znów się odezwał czif. - Na ogień i zagotuj.
Robiłem, co kazała.
Ona przygląda się, skanując bez skrępowania moje plecy i niższe partie.
- Dobrze. - Zdjęła patelnię z ognia. - Niech to przestygnie, wracamy do ciasta. Blachy – rzuciła, wskazując palcem regał.
Ja rzuciłem się do blach, starając się stać do niej tyłem, a gdy odwracałem się z powrotem, zasłaniałem nimi okolice poniżej pasa.
- Rozłóż papier do pieczenia na dwie i nalej oliwę – poleciła.
Rozlałem jej sporo na środek blachy i rozcierałem dłonią.
- Więcej, bo ci się ciasto przyklei i wtedy będzie problem. - Zabrała mi butelkę i wylała więcej złoto  zielonego płynu. - Rozcieraj.
Rozcierała ona i rozcierałem ja. Co jakiś czas jej palce zahaczały o moje, przejeżdżały po wierzchu dłoni, po kilku chwilach dojechały do łokcia, by w końcu wśliznąć się pod pachę.
- Taką gładką masz skórę – mruknęła, muskając śliskimi palcami ramię. - Dotknij mnie.
O takim poleceniu nie śmiałem nawet marzyć. Obie dłonie położyła mi na piersi, obserwując włoski na niej, bawiła się nimi.
- Pierwszy raz. - Uśmiechnęła się do swoich wspomnień. - Jak to dawno temu było.
Czy mam przez to rozumieć, że dziś ma być mój pierwszy raz?! Z nią?
Je bejbe!!!
Wsunąłem drżące dłonie pod jej koszulkę, powstrzymując się od sięgnięcia w pierwszej kolejności do piersi. To byłoby zbyt szczeniackie, choć czułem się właśnie, jak szczeniak wpuszczony do szafki ze smakołykami. Nie ciekła mi co prawda ślina, czułem wilgoć w innym miejscu. Poznawałem dotykiem jej plecy, a po chwili sięgnąłem niżej. Dostałem się palcami pod gumkę legginsów i objąłem jędrne pośladki i niżej, wsunąłem palce w zagłębienie między nimi, sięgając jak najdalej. Była mokra i jęknęła, gdy udało mi się tę wilgoć dosięgnąć. Odgięła biodra do tylu, zamykając oczy i unosząc twarz. Mogłem ją w tej chwili pocałować, ale wolałem patrzeć na subtelne reakcje. Sięgnąłem jeszcze głębiej, pochylając się lecz nie odrywając wzroku od jej twarzy. Znów jęknęła, tym razem głośniej. Usta rozszerzyły się, powieki zacisnęły. Teraz dopiero rejestrowałem podnieconą świadomością, formę cudu między jej udami.
Można obejrzeć tysiące cipek na filmach, lecz dotknięcie tej prawdziwej, zanurzenie w niej palców jest czymś, czego żaden film nie jest w stanie oddać. Penetrowałem powoli jej dziurkę i gładziłem gładkie fałdki. Nie wytrzymałem w końcu i wyszarpnąłem dłoń z jej spodni, chwyciłem za brzegi materiału koszulki, jednym ruchem ściągając tę.
Staliśmy naprzeciw siebie półnadzy. Przylgnęła do mnie ciałem, ja wsunąłem rękę z powrotem pod materiał legginsów. Byłem głodny tej gorącej gładkości, musiałem dotykać jej TAM. Śliskość oliwy mieszała się z jej własnymi sokami. Drażniłem ją i zaznajamiałem się z wypukłościami i wklęsłościami w tym sekretnym dla mnie dotąd miejscu. Czułem, widziałem po jej reakcjach, że tego właśnie pragnie. Jęczała cicho, zaciskając dłonie na moich ramionach do momentu, gdy wyprężyła się, odrzuciła do tyłu głowę i zastygła drżąc.
Oszołomiony jej zachowaniem zamarłem również. Oddychała coraz wolniej.
- Igorze – powiedziała niskim, zmysłowym głosem. - Jesteś bardzo zdolnym uczniem. Podaj oliwę.
Zdziwiony nagłym powrotem do kulinariów, sięgnąłem po butelkę, wręczając jej szkło z gęstym płynem.
Nie mówiła nic. Uśmiechając się zamglonymi oczami, wylała sobie na dłoń sporą porcję oliwy, a tą przyłożyła do mojego brzucha.
- Czas na deser Igorku. - Wsunęła śliską rękę za gumkę moich spodni, sięgnęła w głąb i zacisnęła palce na mojej pale.
Stęknąłem oszołomiony. Nie poruszyła dłonią, jedynie zaciskała delikatnie palce.
- Myślę, że czas byś poznał wszystkie zalety oliwy z oliwek. - Wypuściła mojego drąga, wyjęła mi rękę ze spodni i zaczęła je ze mnie ściągać. Nie potrzebowałem dodatkowej zachęty. Zsunąłem swoje, a po chwili i jej spodnie. Żadne z nas nie miało na sobie bielizny. Stała przede mną naga, połyskująca zawartością dojrzałych oliwek, ze wzrokiem wbitym w mojego kutasa. Znów oblizała usta, a ja poczułem wrzenie w jądrach. Miałem nadzieję, że nie weźmie go do ust. Nie wytrzymałbym tego teraz.
Potarła delikatnie wnętrzem dłoni sam czubek, a po chwili zacisnęła palce na jądrach. Niekontrolowanie drżenie wprawiło moje biodra w dygot, a z gardła wyrwało jęk.
- Podoba mi się, jak na mnie reagujesz młody. - Przejechała językiem po brodzie, wspięła się na palce, przyciągając moją głowę. - Całuj...
Całowałem i przyciskałem ją do siebie, napierając na brzuch twardym do granic wytrzymałości kutasem. Chciała tego co i ja. Chciała się rżnąć, poczuć mnie w środku tak bardzo, jak ja chciałem wbić się w nią. Odepchnęła blachy leżące na blacie. Jedna z nich z hukiem wylądowała na podłodze. Podciągnęła się siadając na nierdzewnej powierzchni i rozchylając zapraszająco uda.
Podoba ci się to, co widzisz młody? - mruknęła łapiąc mnie za kutasa i przyciągając ku sobie.
- Chcesz poznać ten smak... młody?
Celowo przeciągała to słowo, doprowadzając mnie nim do wrzenia.
- Wsadź mi go wreszcie... młody.
Po tych słowach złapałem ją za biodra, pociągając na brzeg blatu tak, że siedziała teraz na samym jego skraju, objąłem fiuta i w momencie, gdy miałem się wreszcie wbić w oczekujące mnie wnętrze, powstrzymałem się. Pocierałem kutasem jej wargi, naciskałem czubkiem na łechtaczkę i przyglądałem się jej reakcjom. Wspierała się na wyprostowanych ramionach, ale te drżały. Rozrzucone uda przyciągały mnie odruchowo, a na twarzy widać było wyłącznie ekstazę.
Byłem cholernie podniecony, ale i ciekawy tego, co mogę samym sobą w niej obudzić.
Naparłem na szparkę i zaćmiła mnie rozkosz. Byłem w kobiecie pięknej, gorącej i pożądającej mnie.
Byłem zwykłym facetem, ale ona takiego zwykłego faceta chciała i umiejętnie brała.
Pchnąłem, rejestrując jej gwałtowny wdech i zaciśnięcie powiek. Poruszyłem się, starając się skupić wyłącznie na niej, a ona jęknęła gardłowo i wyciągnęła dłoń, łapiąc mnie za ramię i wbijając w nie paznokcie. Znów się w niej poruszyłem. Tym razem usiadła prosto z rozszerzonymi oczami, a w nich źrenicami.
- Nie igraj ze mną!
Zaplotła stopy za moimi pośladkami, przyciągając do siebie i wbijając tym, gwałtownym ruchem głęboko w swoje wnętrze.
Krzyknąłem tym razem ja.
- Zerżnij mnie błagam! - Zakwiliła odchylając ciało i kładąc je na blacie.
Kolejna blacha spadła na podłogę. Potrącona jej ramieniem butelka oliwy przewróciła się, ochlapując jej szyję.
Sięgnęła ku tłustej od płynu szyi i rozprowadzała oliwę na piersiach, brzuchu i wciskając palce między nasze ciała. Czułem na kutasie wilgoć jej ciasnej, pulsującej szparki, paznokcie palców i opuszki, gładzące mnie po nim, gdy się w nią wbijałem, to znów wycofywałem z jej cipki.
Zacisnąłem palce na jej talii i przyciągnąłem ku sobie, sam wykonując szybki ruch do przodu.
- Tak – krzyknęła.
Zrobiłem to znowu i jeszcze raz, wydzierając z jej gardła coraz głośniejsze okrzyki. Pieprzyłem ją w tym oliwnym ślizgu, prawie leżąc na jej ciele ślizgającym się na tłustym blacie. Rżnąłem pierwszą w życiu cipkę z takim opętaniem, jakby od tego zależało moje życie. Jej jęki wzrastały, osiągały coraz to wyższy tembr, by po kolejnym pchnięciu zmienić się kwilenie i dyszący oddech. Ja nie potrafiłem przestać Pracowałem ciałem jak maszyna, tłocząca chuja w jej gorące wnętrze. Zapamiętałem się w ty galopie do momentu, gdy świat eksplodował nagle, oślepiając mnie wybuchem w oczach w jądrach i w gardle.
Opadłem na nią spocony, zdyszany, naoliwiony i bezbrzeżnie szczęśliwy/
- Mów mi Zuza – wyszeptała, przyciągając mój głowę do swoich piersi. - I posprzątaj przed wyjściem...
Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Kajjka
    | Odpowiedz

    No, nie 😀 “posprzątaj przed wyjściem”, zwaliło mnie z nóg śmiechem, proza życia 😀

  2. zu
    | Odpowiedz

    Świntucha!;-)
    Miała być Eeemilka!

  3. Anonymous
    | Odpowiedz

    No to mam z głowy pizzę-zawsze się będę zastanawiać,jak wyrabiali to ciasto…

    l_b

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      No,Zu,nie histeryzuj,prawie jak sława 😉
      l_b

  4. Anonymous
    | Odpowiedz

    Jutro z mężem robimy pizzę! Już ja się postaram żeby była dobra!!! Masza.

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Nawet nie Wiesz, jak mnie tym komentarzem ucieszyłaś 😀

Napisz nam też coś :-)