Pijawa (IV)

with 16 komentarzy
Pijawa opowiadanie erotyczne z humorem o wampirach. Erotyka i miłość gejów.Drodzy moi.
Zaskoczyliście mnie zaszufladkowaniem opowiadania po zaledwie trzech jego częściach.
Z tego powodu kontynuuję owo i mokrych jajek życzę 😀
Pobyt w rezydencji Taidy wniósł w moje wampirze życie bardzo wiele. Przekazywała mi swoją wiedzę, której zdobycie zajęło jej przeszło wiek. Dowiedziałem się, że najlepiej mieć swojego, osobistego żywiciela i dbać o niego. Ona miała ich kilkunastu, w przeważającej części byli nimi mężczyźni i na tych się karmiła, oraz używała  w innych celach. Nie rozumiałem tego wtedy, gdyż moje instynkty rozwijały się dopiero i popęd seksualny, który wampirzej części ludzkości do niczego nie był potrzebny, pojąłem po wypadkach na greckiej górze. Nie wnikała w szczegóły zapewne dla tego samego powodu, dla którego nie objaśnia się dzieciom tajemnic alkowy. Musiałem sam do tego dorosnąć.

Poznanie zawiłości hipnotyzowania ludzi okazało się wyjątkowo prostą czynnością, wręcz odruchową.

Taida zadbała również o moje wszechstronne wykształcenie i to miało mi się przez kolejne dziesięciolecia przydać na równi z hipnozą. Pracowałem w bankach, zmieniając kraj w którym żyłem mniej więcej co dziesięć lat, a wraz z przeprowadzką dokumenty mówiące o moim pochodzeniu, wieku. Przerzucanie gromadzonych dóbr nie było trudne, przede wszystkim dzięki współbratymcom, którzy pomagali chętnie.
Oczywiście nigdy za darmo, ale cóż, takie życie.
Przetrwałem jedną wojnę, później kolejną. Stwierdziłem, że wśród faszystów niewielu było nas, wampirów. Kto w końcu chciałby unicestwiać tyle dawców pokarmu?
Nie wampiry!
To ludzie mają tak idiotyczne pomysły.
I znalazłem się w efekcie w dwudziestym pierwszym wieku, w jego barwnym pędzie, w globalnej wiosce, nasyceniu coraz nowszymi używkami i gadżetami. Zdecydowanie ciekawa jest ta epoka i o niej właśnie będzie moja opowieść.
Musiałem poprzedzić ją tak długim wstępem, byście zrozumieli resztę wypadków, a były one dosyć interesujące...
***
- Wiesz, że cię uwielbiam Antosiu, przede wszystkim za terminowość w opłatach czynszowych, ale błagam do kurwy nędzy, byś w nocy słuchał muzyki trochę ciszej!
Takimi słowami przywitała mnie właścicielka apartamentu, który wynajmuję od sześciu lat.
Wygodnie mi tutaj, gdyż mieszkam praktycznie w centrum miasta, wokoło mnóstwo knajp i nocnych klubów, oraz dyskotek, a co za tym idzie, pełno młodego towaru. Oczywiście w sensie świeżej krwi.
- Postaram się pani Anno. - Uśmiechnąłem się grzecznie, sięgając równocześnie po marynarkę i portfel. - To moje zadośćuczynienie – podałem jej banknot, na widok którego dwie latarki zabłysnęły w oczach starszawej kapitalistki – i proszę w moim imieniu przeprosić sąsiada z dołu i odliczyć mu tą sumę od czynszu w ramach moich przeprosin – podałem kolejny banknot wiedząc, że sąsiad nie dowie się o niczym, jednak dzięki temu, właścicielka zrobi wszystko, by nie dopuścić do naszej konfrontacji.
Było mi to na rękę.
- Ma się rozumieć Antosiu.
Wcisnęła oba szeleszczące banknoty w dekolt i dalej do stanika, mrugnęła do mnie okiem i tyle ją widziałem.
Winda zawiozła ją na dół i nie słyszałem, by zatrzymywała się po drodze.
Ostatnie piętro sześciokondygnacyjnego apartamentu dawało wiele swobody i dostęp do wejścia na dach, z którego to uroków korzystałem często podczas samotnych nocy.
Dzisiejszej nocy nie zamierzałem spędzać samotnie. Szedłem do pobliskiej knajpy, szedłem na żer.
Ubrany w dżinsy i koszulkę wyszedłem w ciemność nocy.
W tym miejscu świata ciemność nie była cicha. Gwar rozmów, wesołe krzyki i śmiechy, przeplatały się z muzyką płynącą z uchylonych knajpianych drzwi, czy przejeżdżających aut.
Młodość, radość i zabawa. Takie hasło powinno widnieć na ulicznym szyldzie, by poszukiwaczom nocnych rozrywek łatwiej było trafić.
Ciemność zaczynała się dopiero kilka metrów nad ziemią, przy niej natomiast jaśniała światłami i neonami.
- Witaj Anton! - W ten sposób od lat witała mnie moja ulubiona kelnerka. - Co tam? Wyszedłeś na podryw?
- Co lepszego można robić w taką noc? - odpowiedziałem pytaniem. - Jesteś chętna?
Uśmiechnąłem się do niej zalotnie, unosząc jedną brew w wystudiowanym geście.
- Jestem w pracy słoneczko. - Postawiła na stoliku przede mną tacę i wyciągnęła notesik i długopis. - Co podać? To co zwykle?
- Jasna sprawa. - Uśmiechnąłem się.
Od lat ten sam rytuał. Wyciąga notes kelnerski i czeka na zamówienie, ja zawsze zmawiam to samo. Najdroższą whiskey, którą trzymają i kupują wyłącznie dla mnie i nie wypijam jej. Oni nie pytają dlaczego, ja mam opłacone miejsce do wypatrywania karmicielek. Za kelnerkę się nie zabieram, gdyż, choć tego nie wie jeszcze, jest chora. Lubię ją, lecz pewnie za rok, może dwa odkryje swoją śmiertelność, lecz wtedy ja będę musiał już zmienić miejsce pobytu i kraj, więc jak na razie kokietuję ją, ona odmawia i oby nie przestała.
Siedzę więc przy stoliku, mając doskonały widok na całą salę i obserwuję, nawąchuję.
Starzejąca się niepostrzeżenie młodość, bez szacunku dla własnego ciała przelewała się przez lokal głośno i roześmianie. Nie skupiałem się na tym co mówią, polegałem na węchu i ten wyostrzyłem, szukając.
Skupiałem się właśnie na woni jednej z roześmianych podpitą wesołością dziewczyn, siedzących przy stoliku obok, gdy z impetem i przewracając prawie rozpędem ciała moją szklankę, dosiadł się do mnie młody chłopak i przykleił do mojego ramienia.
Wszystkie zapachy zniknęły, koncentrując mnie na tym właśnie człowieku i jego aromacie.
Czegoś tak piorunującego w reakcji własnego organizmu nie zaznałem od pamiętnego dnia, gdy wdrapałem się na górę, do zakonu i tam posiadłem Amonarię.
Tak jak tam wtedy, tak i teraz cały świat zmniejszył się i skoncentrował wokół jednostki ludzkiej obok mnie. Wdychałem jego rozkoszną woń i właśnie rozkosz zalewała wszystkie moje członki, paraliżowała umysł.
- Czy ta ciota jest z tobą?!
Przed stolikiem stan napakowany i wkurzony młodzian, z drugim, podobnym jemu chłopakiem za plecami.
- Słucham? - Potrząsnąłem głową, starając się skoncentrować na czymś innym, niż rozkoszne aromaty rozsiewane i gwałcące mój mózg. - O co chodzi?
- O to, że ten nygus wylał na mnie piwo! - Wskazał mokrą, oblepiającą jego brzuch koszulkę i spodnie, które wyglądały na zasikane. - Chciałbym mu skuć mordę, ale przyjmę również przeprosiny i kilka piw dla mojego zespołu.
Wskazał ruchem głowy stolik za swoimi plecami.
- Jest ze mną i chętnie pokryję straty. - Pochyliłem się ku chłopakowi, którego twarzy jeszcze nie widziałem, ale który zapachem zgwałcił już moje ciało i umysł. - Pijecie dziś na mój rachunek, choćbyście mieli wyjść stąd na czworaka.
- Super gościu! - Ucieszył się zarówno ten polany piwem, jak i jego bodyguard. - Wypijemy za was cioteczki.
Uniósł kciuk w górę, a ja poczułem chęć wyłamania mu tego kciuka i wyrwania całej ręki z reszty ciała.
- Na zdrowie – rzekłem jednak, upojony zapachem wystraszonego chłopaka.
Wciągałem w nozdrza upojenie, starając się zignorować twardość, która wypełniała coraz bardziej moje spodnie.
Nigdy nie pożądałem fizycznie mężczyzny. Pieprzyłem kobiety i podgryzałem je przy okazji.
Wypełniałem je twardym kutasem, mogąc przedłużać penetrację do kilku godzin, ssąc ciepłą krew przy okazji.
Nigdy jednak nie zareagowałem tak mocno, jak teraz!
Było zazwyczaj spotkanie, podchody, ssanie i to obustronne, a w końcu seks, po którym kobiety wychodziły z mojego apartamentu słabe, zaspokojone i słodko uśmiechnięte.
Teraz jednak miałem ochotę na jedno. Zabrać tego chłopaczka stąd natychmiast, rozebrać i jak wtedy na górze w zakonie, nagryzać, wysysać i rżnąć.
Tylko jak?
Nie miał przecie cipki!
- Chodźmy stąd – rozkazałem bez używania hipnozy. - Chcesz?
- Chcę – odpowiedział cicho i spojrzał na mnie.
W tym momencie zgasły gwiazdy, ucichły odgłosy wokół i Ziemia przestała się obracać wokół własnej osi.
Patrzyłem w najbardziej błękitne i nieskończenie doskonałe w swym błękicie oczy, w jakie dane mi było zajrzeć w przeciągu ostatnich kilkuset lat.
Patrzyłem i tonąłem.
Chciałem tak zamarznąć na wieczność i pragnąłem, by i on zastygnął.
Ukłuło w sercu, które było martwe i zapiekło w oczach, które nie płakały od wieków.
Zastygłem, zamarłem, patrzyłem...
Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonymous
    | Odpowiedz

    Tak jak pisalam poprzednio fantastyka to nie moje klimaty, ale jestem pewna ze wielbicielom tego gatunku opowiadanie bardziej sie podoba 🙂

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Założę się, że i Tobie się to opowiadanie spodoba, tylko zaczniesz się zastanawiać, czy reakcje masz normalne 😉

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      Dam znac 🙂 A.

  2. Anonymous
    | Odpowiedz

    Kiedy dodasz dług?

  3. Anonymous
    | Odpowiedz

    świetnie, cudnie, jak zawsze, ale nie oszukujmy się, że to jest prezent swiateczny jakiego wiekszość chciała 🙁 gdzie jest Kasieńka z Adasiem, ja się pytam? 🙁
    Kaśka

  4. Anonymous
    | Odpowiedz

    Szczerze to “Takaja” sie juz tak ciagnie… Dobrze, ze jest jakas nowa seria 😉

  5. Anonymous
    | Odpowiedz

    Ja myślę, że fantastyka jest tutaj tylko delikatnym tłem dla tematu głównego, a rekacje na ciag dalszy między tymi dwoma mogą być ciekawe 🙂 czytałam niedawno “Double time” Olivii Cunning: dwóch facetów i jedna ona, każdy z każdym. Na początku wydało mi się trochę niesmaczne, ale narracja była poprowadzona w taki sposób, że z majtek kapało 😉 niestety polska zostanie wydana dopiero za kilka miesięcy. Dlatego nie przekreślajcie tego opowiadania tak na starcie. Buzka i mokrego dyngusa

  6. Anonymous
    | Odpowiedz

    hmmmm..homosie ?:D nie mam nic do bi i homo ale prywatnie nie kręci mnie wizja gejowskiej miłości 😀

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      popieram 🙂

  7. Anonymous
    | Odpowiedz

    a dlug i takaja?

  8. Anonymous
    | Odpowiedz

    Nawet niezle to, ale stanowczo wole takaje, miala byc przeplatanka a tu juz dwie czesci tego opowiadania. Poprosze juz takaje!

  9. Anonymous
    | Odpowiedz

    Mika, kiedy dodasz dług lub takaje? 🙁

  10. Asia
    | Odpowiedz

    W sumie to gejowska miłość mnie kręci 😛 Aaaaale jeszcze nie iskrzy mi z tym opowiadaniem. Czekam na dalszą część. Zobaczymy jak wyjdą Ci sceny miłosne 😀

  11. Anonymous
    | Odpowiedz

    Niech Takaja sie skonczy, ciekawi mnie zakonczenie 😛 Wiecej Pijawy 😛 (chociaz przyznam, ze Dlug tez powinien byc zakonczony, a nie stawiony…)

  12. Kajjka
    | Odpowiedz

    Szufladkowanie Twoich tekstów to niebezpieczna rzecz :D. Nom… ciekawe, ciekawe… Naprawdę pojęcia nie mam w jakim kierunku to pociągniesz szczególnie, że znakomicie potrafisz odwracać kota ogonem, co się chwali. Niczego nie będę przewidywać, niczego traktować jako wskazówki… Twój ruch 😉

  13. Anonymous
    | Odpowiedz

    Brak mi slow. Juz sie domyslam, ze to bedzie moje najukochansze opowiadanie na tym blogu… (na rowni z “I stalam sie”.)
    Chce wiecej!

Napisz nam też coś :-)