Pijawa (V)

with 7 komentarzy
Pijawa opowiadanie erotyczne z humorem o wampirach. Erotyka i miłość gejów.Takaja powoli dobiega końca i wątpię, bym jeszcze kiedyś rozpisała jedno opowiadanie na tyle części.
Jeszcze kilka części i kończymy.
"Dług" podejmę w najbliższych dniach, z Agatą jesteśmy umówione :-).
By nie robić przerwy w rozkręconych opowiadaniach, kręcę "Pijawę" i już ją polubiłam, czego i Wam życzę :D. Dodam jeszcze, że zainspirowana jest serialem i filmem.
Możecie zgadywać tytuły, ja podam je na koniec serii.
I tak, kolejna będzie Takaja :D.
- No to chodźmy. - Ponaglił mnie, zerkając nerwowo w stronę chłopaczków upijającym się darmowym piwem i rzucającym między sobą niewybredne komentarze na nasz temat.
Robili to oczywiście na tyle głośno, byśmy usłyszeli każdą słowną szpilę.
Wstałem, rzuciłem banknot na stół, co zarejestrowane zostało przez uważne oko kelnerki i uniosłem pytająco brwi. Chłopak z ociąganiem wstał i wyszedł z lokalu pierwszy.
Szedłem za nim zastanawiając się, co też właściwie wyczyniam?!

Piękny zapach młodzieńczej krwi to jedno, ale ja wcale nie miałem zamiaru zaciągać go hipnozą w ciemny zaułek, by go wyssać i porzucić. Ja chciałem go zatrzymać.

Ta myśl mnie zszokowała, chciałem mieć go dla siebie na własność i na zawsze.
Co za idiotyzm! Przecież ja jestem nieśmiertelny, o ile oczywiście ktoś się specjalnie nie postara by mnie uśmiercić. Chłopak natomiast jest zwykłym człowiekiem, zestarzeje się i umrze.
Co też mi strzeliło do głowy?
Poczłapał do ławki i opadł na nią ciężko. Usiadłem obok niego i przyglądałem się jego twarzy.
Z pozoru zwyczajny młodzian, szczupły wysoki, przetłuszczone włosy w nieładzie i jakiś nienormalny, jak na osobnika w jego wieku smutek.
- Czym się tak martwisz?
Pytanie zadałem nie z ciekawości o fakty, które zawrze w odpowiedzi, ale z chęci usłyszenia głosu.
Poruszał swym tembrem coś w mojej duszy i zalewał błogością.
- Wszystkim chyba – odparł ze spuszczoną głową.
Zgarbiony, zwiędnięte smutno ramiona i tłuste kosmyki włosów, spadające jasnymi pukielkami na twarz.
- Nie można martwić się wszystkim – odparłem.
Miałem ochotę poklepać go po ramieniu ale pociąg, który do niego poczułem powstrzymał mnie przed przyjacielskim gestem.
- Wszystkim, co dotyczy mojego popapranego życia. - Zajrzał mi w oczy, szukając w nich zrozumienia własnych słów.
W tej chwili mógł w nich znaleźć co najwyżej pustkę oszołomienia, które czułem.
Zakuło w piersi znowu i tym razem mocniej. Syknąłem, kurcząc się i łapiąc za brzuch.
- Źle się czujesz? - Zaniepokoił się szczerością w źrenicach.
- Nie, to nic takiego – odparłem. - Opowiedz mi coś o sobie.
- A co tu opowiadać? - Opadł na oparcie ławki, unosząc twarz ku niebu i niewidocznym w blasku latarni gwiazdom. - Bogaty jedynak, którego rodzicom nie odpowiada homoseksualizm ich potomka. Uciekłem z domu, wałęsam się i kwestią czasu jest, by mnie zaciągnęli z powrotem do wymuskanego domu i wtłoczyli w umundurowany żywot zakładający utarty, heteroseksualny schemat, lub bym skończył w jakimś śmietniku przez swoją lekkomyślność. I tyle!
- To dużo. - Zapatrzyłem się w cudnie wykrojone usta, zastanawiając się równocześnie nad własną poczytalnością.
Przecież ja preferuję kobiety! Od kobiety zacząłem i te właśnie pieprzyłem! Czułem permanentny zamęt w umyśle, siedząc obok tego chłopaka i czując to, co czułem. To musi być wyjątkowość jego krwi! Nie mieściło się to w mojej kilkusetletniej głowie...
- Rozumiem, że nie masz się gdzie podziać.
Chłopak spojrzał na mnie podejrzliwie, jakby już słyszał wcześniej podobne stwierdzenie z innych ust.
- Jestem co prawda heteroseksualny, lecz nie mam nic przeciwko twojemu pociągowi do własnej płci i jeśli chcesz, to możesz skorzystać z mojego apartamentu. - Patrzyłem mu śmiało w oczy, zastanawiając się po raz kolejny, co właściwie czynię.
- Nie jesteś gejem? - Po jego minie widać było, że nie wierzy w moje słowa. - Więc dlaczego?
- Nie współżyłem nigdy z mężczyzną, jeśli o to pytasz – odpowiedziałem. - Dlaczego ci to proponuję?
- O to pytam. - Przyglądał mi się z powątpiewaniem, a jego brew wyostrzyła się na czole i na niej się na chwilę zawiesiłem.
- Nie wiem właściwie. - I nie kłamałem. - Widziałem twój strach i zagubienie i możliwe, że przypomniało mi to jakiś moment z własnej młodości. Nie potrafię ci tego lepiej wytłumaczyć. Mam apartament w tamtym budynku. - Wskazałem sześciopiętrowiec za skrzyżowaniem opodal. - Jeśli nie chcesz tułać się po ulicach i narażać na anonse ze strony podstarzałych napaleńców, to bądź moim gościem. Tylko nic nie ukradnij!
To ostatnie dodałem, wiedząc jak na to zareaguje. Odciągnąłem skutecznie tok myślowy chłopaka od przewidywania moich niepożądanych zachowań i wdepnąłem w jego dumę, poczucie własnej wartości.
- No coś ty! - Oburzył się. - Zapraszasz mnie i takie coś podejrzewasz?!
- Ja tak tylko – bąknąłem niewinnie, ukrywając uśmiech. - Wolę, by zasady były jasne.
- Dzięki. - Uśmiechnął się po raz pierwszy, od kiedy przysiadł się do mnie w knajpie. - Ratujesz mi życie.
Obyś miał rację pomyślałem, tłumiąc w mózgu wizję własnych zębów zatapiających się w gładkiej szyi i wyobrażenie ciepła i gęstości krwi, spływającej po języku w głąb gardła. Gdyby moje ślinianki reagowały po ludzku, ślina kapałaby mi właśnie z kącików ust, a tak zaswędziały jedynie zęby.
- Zapraszam więc... - zawiesiłem głos. - Jak masz na imię?
- Kornel. - Wyciągnął do mnie dłoń, którą potrząsnąłem.
Jego dotyk elektryzował i wywołał odruch odrzucenia tak nachalnej przyjemności. Wystraszyłem się potrzeby, która na mnie naparła żądając, bym tą dłoń uniósł do ust i pocałował. Polizał nadgarstek i wgryzł się w niego. Pił i dotykał reszty ciała, lizał je.
Wypuściłem szybko jego rękę i odsunąłem się kilkanaście centymetrów dalej.
- Spokojnie. - Uśmiechnął się cierpko, opacznie odczytując moją reakcję fizyczną. - Nie będę się do ciebie dobierał. To, że jestem gejem nie oznacza, że ładuję się do łóżka wszystkim facetom.
I dobrze, że tak mnie odczytał. Miałem problem sam ze sobą w tej chwili i wciąż zastanawiałem się, co właściwie wyczyniam!
- No więc chodźmy. - Zaprosiłem go cicho, czując nerwowe podniecenie.
Droga do budynku w milczeniu.
„Dobry wieczór” na powitanie recepcjonisty i jego obojętne spojrzenie na parterze budynku.
Cisza w drodze w górę w zamkniętej przestrzeni windy, w której zapach Kornela kumulował się i napierał na moje zmysły w bolesny wręcz sposób.
Spięcie wszystkich mięśni w walce z pragnieniem rzucenia mu się ku gardłu i wyssaniu go do ostatniej kropli krwi i ulga, którą poczułem, gdy drzwi wpuściły neutralne powietrze otwierając się i pozwalając odciąć narkotyczny zapach chłopaka.
- To tutaj. - Drżącą dłonią wsadziłem klucz do zamka i przekręciłem go, otwierając przed Kornelem moje królestwo i azyl.
Wszedł do mieszkania, rozglądając się z zaciekawieniem. Wyglądał tak biednie i bezbronnie w tym otoczeniu. Brudny i pewnie śmierdzący, choć ja smrodu nie czułem. Rozkoszna woń jego krwi zabijała wszystko inne.
Budziła pragnienie.
- Pięknie żyjesz. - Był szczerze zachwycony. - Dlaczego jesteś sam?
Spojrzał mi pytająco w oczy.
Nie chciałem kłamać, nie widziałem w tym sensu, nie czułem chęci okłamywania go.
Dziwne, po tylu latach przyzwyczajenia do lawirowania pomiędzy prawdą a tym, co chcą usłyszeć ludzie...
- Zapraszam tu kobiety, gdy czuję taką potrzebę, ale nigdy nie chciałem być z nimi na co dzień – wyjaśniłem rozglądając się wokoło. - Seks, przyjemność i do widzenia.
- Nigdy żadna z tobą nie zamieszkała? - Nie potrafił najwyraźniej uwierzyć.
- Nigdy tutaj żadna ze mną nie mieszkała – odparłem zgodnie z prawdą.
- Zróbmy coś szalonego proszę – Amonaria podbiegła do mnie, zaciskając palce na moich ramionach.
Od kilku miesięcy żyliśmy razem. Szukała mnie ponoć od dawna i znalazła, jak mówiła, swojego stwórcę.
Mieszkaliśmy w niewielkim mieszkanku w Paryżu, kochaliśmy się jak szaleni i polowaliśmy razem.
- Co masz na myśli Amo?
Wtedy kochałem ją i uchyliłbym jej nieba, byleby była szczęśliwa.
- Zapolujmy dziś publicznie!
Ekscytacja na jej twarzy i roziskrzone spojrzenie rozpalały mnie, namawiały bez wysiłku.
Wymyśliła kino, ciemną salę z migoczącym światłem filmu podczas seansu. Dosiadała się do samotnych mężczyzn i uwodziła ich, piła z nich. Wtedy jeszcze nie przeszkadzały mi jej ekscesy, lecz po pewnym czasie rozpędzała się coraz bardziej w swoich fantazjach. Potrafiła podczas mszy karmić się na wiernych, hipnotyzując coraz większą ilość ludzi.
Po kilku latach nie było już bycia razem, lecz karmienie się w przeróżnych miejscach, w udziwniony sposób.
Żar miłości wygasł, zostało zboczenie podniet podczas polowań.
Nie wytrzymaliśmy próby czasu, rozstaliśmy się.
To było dawno temu...
- Rozgość się proszę. - Musiałem zmienić temat, zejść z moich relacji z kobietami. - Łazienka za kotarą po prawej... zresztą rozejrzyj się i poznaj mieszkanie.
- Zjadłbym coś – mruknął, rozglądając się tęsknie za aneksem kuchennym.
Nie było w mieszkaniu niczego takiego. Z wiadomych przyczyn nie gotowałem, dla zapraszanych kobiet miałem jedynie niewielką lodówkę na napoje. Seks z nimi poprzedzałem kolacją w restauracji, sam nie jadłem tłumacząc się wcześniejszym posiłkiem, alergią pokarmową i specjalną dietą, posiłkami przygotowanymi przez dietetyczkę i innymi pierdołami, które mi akurat wpadły do głowy. Jeśli któraś z pań zbytnio drążyła temat, krztyna hipnozy wymazywała jej własne pytania z głowy i skupiała uwagę na posiłku. Oczywiście do czasu, gdy ta miała się skupić wyłącznie na mnie.
- Nie jadam w domu, ale zamówię ci coś telefonicznie. - Wybrnąłem gładko. - Idź się umyć w tym czasie.
- Masz rację. - Przejechał dłonią po tłustych włosach, mierzwiąc je zabawnie. - Muszę nieźle śmierdzieć.
Oj, gdybyś ty wiedział, pomyślałem.
Wyguglałem telefon pobliskiej pizzerii, zamówiłem najprostszą pizzę i nasłuchiwałem odgłosów toalety Kornela, symulując zaczytanie w treści internetowej.
Dzwonek do drzwi, wymiana gotówki na pudełko z jedzeniem.
Czekanie.
Wyszedł zza zasłony, która odgradzała sanitariaty od reszty pomieszczenia, ubrany jedynie w biały ręcznik.
Miękki materiał opinał szczupłe biodra, odsłaniając resztę gładkiego, nieowłosionego jeszcze ciała.
- Nie patrzysz na mnie jak heteryk. - Uśmiechnął się.
Gdybym posiadał zdolność czerwienienia się, oblewałby mnie w tej chwili rumieniec.
- To nie tak. - Nie wiedziałem, jak mu to wytłumaczyć, sam bowiem nie rozumiałem swoich reakcji. - Jesteś pierwszym samcem, który korzysta z tego mieszkania. Poza mną oczywiście.
- Ok – odparł tylko, po czym skoncentrował się na pudełku z pizzą. - Jemy?
- Smacznego. - Przysunąłem pizzę ku niemu. - Nie jestem głodny.
Kłamałem. Byłem głodny, jak cholera, ale pizza nie nadawała się na moje pożywienie.
Byłem głodny krwi i tę najsmaczniej pachnącą miałem na wyciągnięcie ręki, jednak nie zrobiłem tego.
Co mnie powstrzymuje?!
- Możesz spać w moim łóżku, jeśli chcesz – palnąłem bez namysłu.
- Z tobą?! - Ręka z kawałkiem pizzy zawisła na wysokości twarzy, łącząc się z jego ustami nicią roztopionego sera.
- Nie ze mną. - Znów najchętniej palnąłbym się w czoło. - Sam, ja nie sypiam. Jestem szczęśliwszy o bezsenność.
- Ty to nazywasz szczęściem? - Zdumiał się. - Ja tam lubię spać, szczególnie w czymś tak wygodnym.
Spojrzał na ogromne łóżko na podeście, przy tafli okien.
- Używam go tylko do zabaw z kobietami, które mnie odwiedzają. - Uśmiechnąłem się krzywo. - Więc dobrej nocy, ja wyskoczę jeszcze do knajpy.
- Ok – odparł. - Gdybyś miał przyjść z kimś, to mnie obudź i się stracę.
- Spokojnie. - Odwzajemniłem koślawy uśmiech. - Dam sobie radę, ty śpij.
Musiałem wyjść z mieszkania, uciec od jego zapachu, napić się kogoś innego. Jeśli tego nie zrobię, to za kilka godzin rzucę się na niego i nie wiem, czy zdołam zapanować nad wysuszeniem jego smukłego ciała z wszystkiej krwi.
Drugą sprawą było uczucie, które mną targało i kuło w środku, gdy na niego patrzyłem.
Dotknąć, przyciągnąć jak najbliżej, pocałować?!
Ból w klatce piersiowej powalił mnie na posadzkę za drzwiami.
Co się do kurwy nędzy dzieje z moim ciałem?!
Upadłem sparaliżowany, bez możliwości ruchu, zawołania Kornela na pomoc.
Leżałem i czekałem.
Czasu mi nie zabraknie...
Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonymous
    | Odpowiedz

    Och, w końcu! Bardzo podoba mi się, że idziesz w różnorodność i się jej nie boisz 🙂

    Jedna uwaga co do ortografii, wiem, że wiele osób tego nie rozróżnia, a zawsze mnie to boli.
    ‘Drugą sprawą było uczucie, które mną targało i kuło w środku…’ Kuć można w kamieniu, a uczucie kłuje, tak jak igła 🙂

    Czekam na następną ‘Takaję’ z utęsknieniem!
    Buziaki,
    Edzia

  2. Anonymous
    | Odpowiedz

    Ciagle nie rusza mnie to opowiadanie. Męczy i wydaje sie długie. Pozwól Miko że daruje sobie te opowiadanie, czarną magie mimo że nie lubię jakos jeszcze przetrawie ale wampiry to chyba dobre dla napalonych nastolatek na pewnego mało atrakcyjnego(jak dla mnie) aktora. także czekam na inne opowiadania cierpliwie:)

  3. Anonymous
    | Odpowiedz

    Jestem podobnego zdania. Mimo ze pewnie wielu wielbicielom takich klimatow opowiadanie sie spodoba ja zdecydowanie wole te z kontekstem realostycznym. Takze czekam na Takaje i Dlug, i na inne Twoje opowiadania. Pozdrawiam A.

  4. Kajjka
    | Odpowiedz

    A mnie się podoba… nie dlatego, że mnie kręcą wampiry, czy geje (wampiry trawię, gejów nie za bardzo), ale dlatego, że odbiega od utartego schematu. Sama bałabym się chyba wychylić poza standard. Z przyjemnością obserwuję, jak robią to inni. Prawda jest taka, że nie wszystkim dobrze to wychodzi i faktycznie większość tekstów w tych klimatach jest infantylna. Czego, jak czego, ale infantylności temu tekstowi bym nie zarzuciła. Ciekawa jestem, jak go rozwiniesz ;).

  5. Anonymous
    | Odpowiedz

    Jakos nie moge sie do niego przekonac, chocicaz to juz 5 czesc..

    a z takaja robisz nam na zlosc, czy o co Ci chodzi?

  6. Anonymous
    | Odpowiedz

    a mi się podoba- jak i inne opowiadania, chociaż tez nie przepadam za takimi klimatami:)

  7. Anonymous
    | Odpowiedz

    Motyw hipnozy inspirowany “Pamiętnikami wampirów” ? Bardzo mi je przypomina. I dla mnie opowiadanie staje się coraz ciekawsze. Czekam na więcej 🙂

Napisz nam też coś :-)