Piwnice (I)

with 7 komentarzy

Piwnice opowiadanie erotyczne o tajemniczym nieznajomym i seksie przez ścianęSiedziałam przy biurku, nie mogąc się uspokoić. Ile razy można przerabiać tą samą kłótnię? On wraca nachlany do domu, jak zwykle, a ona będzie drzeć się na niego przez kolejną godzinę. Może dłużej. Siedzą w kuchni, a właściwie to on siedzi, a ona łazi wokoło niego i jojczy. Wyzwiska, przekleństwa...
Mam dosyć. Biorę bluzę z oparcia, telefon do kieszeni i wychodzę bez słowa z mieszkania.
Co im to daje? Wciąż ten sam scenariusz, jakby ktoś zaciął taśmę ich życia. Cholera, że nie mam kasy żeby się wyprowadzić. Już dawno bym to zrobiła.

- Marta - rzucam w telefon. - Mogę do ciebie wpaść?

Od zawsze wbijam się do niej, gdy starzy zaczynają swoją pyskówkę.
Jej numer wybieram odruchowo, nim jeszcze wyjdę z chaty.

- Nie dzisiaj Karola. - Zduszony głos w słuchawce. - Mam wolną chatę i Marka na noc.

No tak, ma faceta. Skończyły się dobre czasy.
Mogę iść do parku, ale pogoda dziś nie sprzyjała spacerom. Nie widzę przyjemności w szwendaniu się i przemakaniu przy tej okazji.
Zjechałam oplutą windą na parter i zastanawiałam się, co zrobić. Wbiłam dłonie w kieszenie bluzy i namacałam... klucz do piwnicy.

Piwnice w naszym mrówkowcu nie zachęcały nigdy do ich zwiedzania. Ani tam przyjemnie, ani czysto. Czułam się w wąskich korytarzach podziemnych, jak w katakumbach. Brudno, duszno i klaustrofobicznie. No i jeszcze te pajęczyny.
Jest to jednak jakieś wyjście. Samotnia pod ziemią w ciasnym pomieszczeniu bez okien?
No ale musiałam się gdzieś podziać. Dziś będzie piwnica.

Otworzyłam drzwi wiodące schodami w dół, a te przywitały mnie upiornym skrzypnięciem. Dreszcz przebiegł mi po plecach, ale pstryknęłam dzielnie włącznik i zamknęłam za sobą drzwi.
Można się pogubić w tej zawiłości, jednak schodzenie po słoiki i mamine przetwory należało zawsze do moich obowiązków. Dwa razy w prawo, raz w lewo i prosto. Piąte drzwi po lewej.
Nasza piwnica była tą przedostatnią.
Odemknęłam kłódkę i stanęłam naprzeciw względnego zagracenia. Dobrze, że chociaż żarówkę na suficie mamy. Pstryknęłam światło i zaciągnęłam drzwi za sobą. Jeśli nawet ktoś przyjdzie, wystarczy zgasić światło wewnątrz i przeczekać.

Zakurzone półeczki z zakurzonymi przetworami. W kącie kartony, a w nich stare książki, na nich jakieś czasopisma. Rozklekotany fotel, który ojciec zobowiązał się kiedyś naprawić, lecz pani wóda stała się dla niego lepszym pomysłem na spędzanie wolnego czasu.
Było tutaj jednak cicho. Odgłosy awantury nie przebiją się na szczęście.
Strzepnęłam z fotela śmieci, oraz część kurzu i wpadłam weń. W sumie, może to być całkiem przyzwoity azyl, tylko posprzątać bym trochę musiała.
Posprzątam... kiedyś...

Sięgnęłam po pierwszą z góry gazetę, ułożyłam stopy na kartonie i wróciłam do wspomnień, które wiązały się z tym magazynem. Wyblakłe fotki wskazały, że te miłe wspomnienia również straciły kolory. Kiedyś było normalnie. Pamiętam te spokojne czasy.

Z zamyślenia i zapatrzenia w głąb głowy, wyrwał mnie ostrzegawczy jęk drzwi prowadzących do piwnic. Zerwałam się, zgasiłam światło i przycupnęłam cicho na brzegu fotela.
Nie to, żebym się bała kogoś. Nie chciałam po prostu trafić na którąś ze wścibskich sąsiadek. Nie uniknęłabym pytań, a i kryjówka byłaby spalona.
Siedziałam w bezruchu, nasłuchując kroków, a te zbliżały się ewidentnie do mojej piwnicy.
Kroki nie należały do starszej osoby. Nie było szurania, krok brzmiał sprężyście i zatrzymał się obok moich drzwi.
Czyżby brak kłódki aż tak rzucał się w oczy?
A jednak nie, to do komórki obok ten ktoś przyszedł.
Zgrzyt klucza, odemknięcie zatrzasku i trzy kroki we wnętrze pomieszczenia.
Weźmie coś pewnie i za chwilę sobie pójdzie. Stało się jednak inaczej.
Ktoś, jak ja wcześniej, oświecił światło i zamknął za sobą drzwi. Kolejny dźwięk skojarzyłam z zasunięciem skobla tyle, że od środka.

Siedziałam w bezruchu i czekałam. Światło z sąsiedniego pomieszczenia przebijało przez spore nieszczelności ścianki dzielącej obie piwnice. Wiedziona ciekawością nachyliłam się powoli i zerknęłam w tą szczelinę. Starałam się wykonywać ruchy jak najostrożniej, by nie zdradzić swojej obecności jakimś niechcianym dźwiękiem. Ledwie oddychałam i niewiele widziałam.

Wstałam w zwolnionym tempie i przybliżyłam twarz do szpary między deskami.
W pomieszczeniu obok stał chłopak, tak mi się przynajmniej wydawało. Luźna koszulka i dżinsy, szczupły nadgarstek ręki i czarne, sznurkowe branzoletki. Tyle udało mi się dostrzec. Za blisko ścianki stał, bym mogła zobaczyć więcej. Ciekawość rosła, a nos mój opierał się już prawie o szorstkość deski. Widziałam, że coś robi, jakby wyciągał z kieszeni jakiś przedmiot.
Nigdy nie zafascynowało mnie tak podglądanie, byłam tym faktem podekscytowana.
Wyciągnął telefon, a ten mignął mi jasnością wyświetlacza.
Osoba po drugiej stronie coś w nim sprawdzała, a po pewnym momencie usłyszałam dźwięki płynące z aparatu. Śmiech, rozmowy i...
Czyżby oglądał filmiki pornograficzne! Po kryjomu w piwnicy?!
Chwilę później wiedziałam, dlaczego. Odpinał spodnie i robił to jedną ręką, w drugiej trzymał telefon. Mignął mi kawałek...
Wciągnęłam głośno powietrze, lecz na szczęście nie usłyszał tego. Zajęty był masowaniem siebie, oglądaniem pornosa.
Najpierw szok, a po chwili coś ciepłego połaskotało mnie w brzuchu.
Osobnik po drugiej stronie ścianki oparł się o przeciwległą ścianę z cegły i dzięki temu widziałam wszystko doskonale. Nie twarz, gdyż tej nie było widać. Widziałam nagie biodra i dłoń coraz szybciej przesuwającą się po naprężonym penisie. Ta dłoń przyspieszała i robiła to, dopasowawszy się do coraz ognistszych dźwięków dobiegających z głośniczka w telefonie. Aktorka w filmiku szczytowała najwyraźniej, a po chwili biodrami chłopaka wstrząsnął dreszcz i strzeliła biała, gęsta struga. Dłoń spowolniła, leniwie zamknęła się na czubku, potarła jeszcze wierzch opadającego penisa i porzuciła obiekt samogwałtu.

Byłam zszokowana, a równocześnie podniecona, jak nigdy wcześniej.
Plecy piekły od trwania w niezmienionej pozycji, lecz nie śmiałam się ruszyć.

Chłopak odbił się od ściany i schylił się po spodnie. Mignęły mi ciemne włosy i znów się wyprostował. Zapinał widocznie rozporek.
Odgłosy szurania, światło zgasło i zgrzytnął wewnętrzny skobel.
Zatrzaśnięcie kłódki i oddalające się kroki. Jęk drzwi wejściowych i cisza.

Opadłam na fotel, wzbijając piekący gardło kurz, lecz nie zajęło mnie to w tej chwili.
Zapomniałam całkiem o domowym piekiełku. Ba! Zapomniałam o wszystkim, poza tym co przed chwilą dane mi było ujrzeć.
Pozostało jeszcze podniecenie nagromadzone w brzuchu przez tych kilka chwil podglądactwa.
Zdaje się, że odkryłam swoje nowe, ulubione miejsce.
Piwnice.

Odczekałam jeszcze jakiś czas, na wszelki wypadek i aby ochłonąć. Kusiło mnie, by zrobić sobie dobrze. Nie zrobiłam jednak.

W mieszkaniu uderzył w moje nozdrza odór trawionego alkoholu. Matka nie zwróciła uwagi na mój powrót, nie pragnęłam tego nawet.

Leżałam, długo nie mogąc zasnąć.
Kim jest ten chłopak? Jak sprawdzić przynależność piwnicy. Sprawdzać? Po co?
Wiedziałam, że jutro też pójdę do piwnicy i miałam tylko nadzieję, że on tam będzie.
Zboczona jestem? Może...

***

Wkurw mnie łapie na przeludnienie naszego mieszkania. Trzy pokoje i ośmioro ludzi w nich. Rodzice, babcia i nasza piątka. Na cholerę było robić tyle dzieci?!
No dobra, nie wyobrażam sobie, żeby nie było mojego młodszego rodzeństwa, ale czasami miałem wrażenie, że naszych sześćdziesiąt metrów kwadratowych eksploduje z nadmiaru energii, wydzielanej przez taką liczbę ludzi w nich zamieszkałych.
Wiem, inni miewają bardziej przesrane.
Zajmuję pokój z młodszymi bracikami, a starsi z babcią. Rodzice mają mikro klatkę, jako sypialnię. Telewizora nie posiadamy i nawet mi go nie brakuje, chociaż koledzy tego nie rozumieją.
Dziewczyny nie posiadam, ale nie widzę też opcji przyprowadzenia żadnej do tak przeludnionego mieszkania. Opadliby ją, jak sępy.
Najgorzej radzę sobie z popędem seksualnym, a w wieku dwudziestu trzech lat, przy braku dziewczyny pod ręką chce rozerwać jaja.
Ciężka sprawa. Łazienka odpada, bo jest razem z ubikacją, a przy takiej ilości odwłoków, ciężko się nawet wykąpać. Zawsze ktoś musi skorzystać.

Przełomowym odkryciem dla mnie stała się piwniczka. Mama kazała mi powynosić jakieś maszynki do lodów, do pieczenia chleba i stare garnki, które szkoda jej było wyrzucić, gdyż mogą się kiedyś przydać. Spakowałem wszystko do kartonu i po raz pierwszy od lat zawędrowałem do podziemia naszego bloku. Trochę dobijające i klaustrofobiczne to miejsce, jednak spokój tu panujący był kojący. Otworzyłem zaduszne pomieszczonko, ułożyłem karton pod ścianą i wsłuchałem się w ciszę, przerywaną jedynie szumem rur kanalizacyjnych. Tak spokojnie i...
Spokojnie i intymnie. Tak intymnie, że mogę tutaj zwalić sobie konia w spokoju.
Zamknąłem za sobą drzwiczki i uwolniłem się ze spodni. Po długim czasie bez ulżenia sobie, zabawa fiutem trwała zaledwie minutę.

Od tej pory przychodziłem do piwnicy regularnie ciesząc się z nowego azylu. Nawet zamontowałem zasuwkę od wewnątrz.

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. GreatLover
    | Odpowiedz

    “Wcipskie”? Serio, Mika ;]? O “oświecił” już nawet nie pytam ;]

    Z racji tego że komentuję pierwszy (przynajmniej mam nadzieję, że nikt mnie nie ubiegnie przy zapisywaniu tych słów ;]) to zacznę nowy, sprośny (a jak!;]) temat:

    czy kobietom podoba się męska masturbacja?

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Bardzo… głąbie 😀

      • GreatLover
        |

        No i co się wyzywasz upośledziu ;]

      • Asia
        |

        Czemu miałaby się nie podobać, ja tam lubię popatrzeć jak mój M bawi się ‘ogonkiem’ 😀

    • laid back
      | Odpowiedz

      Podoba sie pod warunkiem,że”onatańczydlamnie”-czyli …domyślisz się.

      • GreatLover
        |

        I know what you mean ;]

  2. Les…
    | Odpowiedz

    […] ja„), w pokoju hotelowym („Formuła„), w piwnicy („Klatka„, „Piwnice„), przez okno („Okno„), w kuchni („Pieprz i słódź„), we własnej, […]

Napisz nam też coś :-)