Piwnice (VI)

with 3 komentarze

Piwnice opowiadanie erotyczne o tajemniczym nieznajomym i seksie przez ścianęW głowie mi się gotowało.
Jak mam się zachowywać normalnie wiedząc, co ta mała potrafi?!
Traktować ją, jak nowo poznaną koleżankę i patrzeć na usta, które dwa dni wcześniej połknęły...
Albo na tyłeczek, który już trochę poznałem?
I mam być przy niej opanowany i spokojny?

Czekałem przed blokiem denerwując się i obawiając własnych reakcji.
A co, jeśli jej się nie spodobam, jako realny facet? Pozostaniemy na stopie... przez dziurę w ścianie?

Wreszcie przyszła, przerywając tok mojego lekko histerycznego już rozumowania.
Przedstawiała sobą bardzo ładny obrazek w krótkich spodenkach i koszulce na ramiączkach.

- Idziemy? - Podskoczyła, jak dziecko, a mnie nie umknęły podskakujące przy tym piersi.

Cholera, dotykałem ich! Nie patrzeć na nią tak!

- Jakie masz plany wakacyjne? - zapytałem, by zająć czymś pełen instynktów umysł.
- Praca. - Uśmiechnęła się, wciskając dłonie do kieszeni spodenek. - Cieszę się, że wreszcie udało mi się coś znaleźć. A ty?
- W sierpniu chcę jechać stopem gdzieś tam. - Lubiłem głośno artykułować swoje marzenia i plany. - Plecak, a w nim śpiwór, karimata i kilka ciuchów. Niczego więcej nie potrzeba.
- I tak sam?
- A dlaczego cię to tak dziwi? - Nie rozumiałem powodu zdziwienia.
- Ja bym się bała jechać stopem sama - odparła smutno. - Ze znajomymi jakoś nie mam ochoty spędzać wakacji. Wszyscy w parach. Ech...

W pierwszym odruchu miałem jej ochotę od razu  zaproponować wspólny wyjazd, ale po chwili przyszła refleksja. A jeśli okaże się nudną i próżną laską? Jeśli nie będzie z nią o czym porozmawiać, to co wtedy?
Dwa tygodnie razem, byłby koszmarem. Nawet seks nie jest tego wart.

W parku latem, organizowano przeróżne atrakcje i jedną z nich było śniadanie na trawniku. Dwa razy w tygodniu przeróżne knajpki wykupowały miejsce na straganach i sprzedawały swoje produkty w bardzo przystępnych cenach, promując przy okazji ofertę lokalu.

- Na co masz ochotę? - Wskazałem rząd kuszących zapasami stoisk.

Spojrzała na mnie bardzo dziwnie, jakby myślała o zaspokojeniu głodu zupełnie innego rodzaju.

- Zdam się na ciebie - odparła. - W końcu ponoć to ty znasz się na gotowaniu. U nas kuchnia służy bardziej do odbywania domowych kłótni, niż do przygotowywania potraw.

Powiedziała to z pozoru lekkim tonem, lecz nie umknęła mi nutka goryczy w jej głosie.

- U nas kuchnia jest eksploatowana praktycznie przez całą dobę. - Chciałem dowiedzieć się o niej czegoś więcej, ale nie potrafiłem nigdy wypytywać innych o sprawy osobiste. Wolałem, aby odbywało się to na zasadzie wymiany informacji. - Mam czterech braci, więc sama rozumiesz.
- Zazdroszczę ci. - Po jej oczach widziałem, że mówi szczerze. - Ja jestem jedynaczką, a dla moich starszych to i tak chyba zbyt wiele.
- Czas na śniadanie. - Pociągnąłem ją za rękę w kierunku straganów. - Wybierzmy, nim zagęści się tutaj od ludzi. Ja stawiam.
- Dziękuję i odwdzięczę się po pierwszej wypłacie.
- Przestań - powiedziałem, powstrzymując się przed dodaniem, że wolałbym w piwnicy dzisiaj.

Bogatsi o kilkanaście pojemniczków z makaronami, sałatkami, kawałkami ciasta, bułeczkami drożdżowymi i butlą herbaty mrożonej, musieliśmy znaleźć już tylko miejsce na śniadaniowy piknik.

- Jest takie jedno miejsce. - Zarzuciłem ostrożnie plecak pełen smakołyków na plecy. - Kilka minut i będziesz miała super widok na park, nie będąc przy okazji widoczna. I cień tam jest.
- Zaciekawiłeś mnie. - Mrugnęła zabawnie. - Prowadź wodzu.

Poszliśmy i mówiłem przede wszystkim ja. Nie była gadułą, ale aktywnie słuchała, zadając pytania. Nie pytała o oczywistości.
Dotąd, dziewczyny przechodziły od razu do moich planów na przyszłość, co kojarzyło mi się to automatycznie z poszukiwaniem męża. Z badaniem potencjalnego gruntu do sadzenia drzewa, domu i dzieci.
Ona chciała wiedzieć, jak mieszka się z tak liczną rodzina, jak wyglądają u nas wspólne posiłki i święta.
Wyczytałem z tego tęsknotę za ciepłem rodzinnym, kontaktem z najbliższymi.
Czy to dlatego uciekała do piwnicy? Ja znalazłem w niej miejsce do zaspokajania przyziemnych potrzeb, folgowania instynktowi.
Co ona tam robiła?

- To tam. - Wskazałem ręką niewielkie wzniesienie, gęsto porośnięte krzewami.

Weszliśmy między zieloność i bzyczenie owadów. Z jednej strony byliśmy osłonięci, jednak widok ze wzniesienia był malowniczy i kolorowy.

- Nigdy tutaj nie byłam - stwierdziła, pomagając mi rozłożyć koc. - Koleżanki wolą parkowe knajpki, a samotnie nie zapuszczam się w takie miejsca.
- Rozsądnie. - Pochwaliłem ją, wyjmując jedzenie z plecaka. - Zawsze zastanawiały mnie dziewczyny podróżujące samotnie stopem. Na ich miejscu nie zdecydowałbym się.
- Facetom w wielu sprawach jest łatwiej - stwierdziła poważnie, sadowiąc się na kocu.
- Na przykład w czym? - Usiadłem na przeciw i zabrałem się do rozpakowywania smakołyków.
- Nie macie okresu, nie musicie nosić stanika... - Zaśmiała się.
- Moja droga. - Przysunąłem się do niej, patrząc wymownie na piersi pięknie zarysowujące się pod cienką bluzką. - Gdybym miał cycki, bawiłbym się nimi dzień i noc.
- Mój drogi. - Tym razem ona się przybliżyła. - Gdybym miała to, co masz ty tam, gdzie ja tego nie mam, to też bym się bawiła cały dzień.
- Mogę się tym z tobą podzielić. - Wpatrzyłem się w jej usta, przypominając sobie ich pieszczotę na penisie.

Nie powinienem był o tym myśleć. Momentalnie napłynęło podniecenie, oraz reszta obrazów tego, co robiliśmy w piwnicy.
I jeszcze nieprzyjemna myśl, która podsunęła mi słowo "łatwa". Nie wie, że jestem facetem z piwnicy, a mimo to flirtuje teraz tutaj ze mną.

Pocałować ją. Skosztować wreszcie tych ust.
Zrobiła to pierwsza i zaskoczyła mnie delikatnością. Musnęła ledwie wargami, jakby dla zachęty, z której oczywiście skorzystałem.
Nie raz całowałem, ale jej ust pragnąłem najmocniej. Posiadłem je w piwnicy, a właściwie to one posiadły mnie, lecz nie posmakowałem ich dotąd.
Smakowała niewinnie. Nie jak doświadczona kobieta. Całowała trochę nieporadnie, jakby od dawna, tego nie robiła. Może jednak nie jest "łatwa".
Chciałem by tak było.

Z każdą sekundą pocałunek stawał się głębszy i bardziej intensywny. Przysunęła się jeszcze bliżej, napierając piersią na moje ramię, którym podpierałem się, pochylając ku niej. Nie odrywając ust od moich uklękła i naparła dłońmi na moje ramiona, zmuszając do położenia się na plecach. Usta straciły na chwilę kontakt, lecz to co zobaczyłem wtedy w jej oczach...
Podniecenie i pragnienie. To tak musiała wyglądać w ciemnościach piwnicy.

- Nie przestawaj całować - mruknęła, układając się na mnie. - Robisz to cudownie.

Trochę mnie to tempo ogłuszyło. Zapaliła się, jak zapałka.
Może jednak jest "ława" i potrzebuje wyłącznie bodźca.
Muszę to przerwać!

Chciałem, lecz myśl umknęła, gdy otarła się o mnie biodrami. Coraz większe podniecenie, coraz wyraźniejsze zgrubienie w luźnych spodniach wyłączyło myślenie. Zostało podniecenie i miękka kobieta w moich dłoniach i na mnie. Gorąca i równie podniecona.
Objąłem pośladki dłońmi i docisnąłem ją do siebie mocniej, a ona niecierpliwym ruchem uniosła biodra i usiadła na mnie okrakiem.
Nic nie mówiła, a tylko uśmiechała się zagadkowo i przyglądała błyszczącymi oczami.
Znów ją miałem w dłoniach, czułem jej piersi na torsie i coraz śmielsze pocałunki.
Powtarzała mój ruch, gdy przyciągnąłem ją mocniej do siebie tyle, że teraz to ona ocierała się o mnie przez ubranie. Ujeżdżała mnie, nie przerywając pocałunku, tarła cipką o moją twardość.
Znów zaskoczenie podbiło podniecenie. Moje i jej. Pojękiwała cicho z każdym kolejnym ruchem, aż w końcu przestała mnie całować, a tylko dyszała mi w usta.

Chciałem to przerwać, nie doprowadziłem do tej sytuacji, ale biernie się poddałem, bez szansy na oponowanie. Byłem właśnie brany i to przez ubranie!

- Karola - wyjęczałem. - Musimy przestać.
- Ale ja nie chcę! - miauknęła.

Czułem, że nie chciała. Czułem palcami, które same zawędrowały pod linię jej spodenek i badały wilgoć. Mówiłem, by przestać, lecz nie puszczałem jej. Moje dłonie nie chciały jej wypuścić.

- Ja też nie chcę. - Poddałem się.

Jakby na to właśnie czekała. Usiadła na mnie i zaczęła ujeżdżać, tyle że przez ubranie. Oparła się o moją pierś, dzięki czemu miałem piękny widok na piersi uwięzione w staniku. Wsunąłem dłonie pod bluzkę, przypominając sobie ich gładkość. Niestety wciąż dzieliła mnie  koronka. Miałem ochotę go roztargać, lecz nie zdążyłem. Karolina odchyliła się do tyłu i zamarła. Wstrząsały nią dreszcze, usta zasłoniła dłonią i tak trwała.

Ja zostałem na minutę przed orgazmem, lecz oszołomienie całym zajściem było równie dominujące.
W końcu oparła się na mojej piersi ponownie i przyglądała ze zmarszczonymi, nad rozświetlonymi oczami, brwiami.

- Przepraszam? - Zabrzmiało, jak pytanie. - Zagalopowałam się trochę?
- Nie wiem, co powiedzieć. - Leżałem na kocu usztywniony zaskoczeniem i podnieceniem.
- To może nic nie mów, tylko jedzmy już. - Przerzuciła tyłem nogę i usiadła nie patrząc na mnie.

Wciąż nie potrafiłem zinterpretować wyrazu jej twarzy. Nie było w nim zakłopotania, ani skruchy.
Nie rozumiem tej dziewczyny!
I co ja mam z tym fantem zrobić?
Głodny już na pewno nie byłem. Nie jedzenia.
Bielizna uciskała mnie boleśnie, a jej gołe nogi nie pomagały w ochłonięciu ciału.
Ale się wpakowałem...

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. laid back
    | Odpowiedz

    Dzieciaki 😉

  2. Kajjka
    | Odpowiedz

    A ja tak sobie czytam ro opowiadanko i cały czas łazi za mną taka ludowa piosneczka, może znacie, ale jakby kto nie znał to leci tak:
    Wysokie płoty tato grodził,
    żeby do Kasi nikt nie chodził,
    ale ta Kasia mądra była
    i dziurę w desce wywierciła

    Kiszenie ogórków fajna rzecz, o ile sama nie muszę ich kisić, na moje szczęście, tym się zajmuje u mnie w domu kto inny. Pozdrawiam 😀

  3. laid back
    | Odpowiedz

    Pozwoliłaś na muzę,to wklejam,co mi TU gra:

    Tekst bardziej niż teledysk:-(

Napisz nam też coś :-)