Piwnice (VII)

with 8 komentarzy

Piwnice opowiadanie erotyczne o tajemniczym nieznajomym i seksie przez ścianęPerfidnie dobrałam strój na nasze śniadanie na trawie.
Wiedziałam, że kuse spodenki i obcisła koszulka zadziałają na wyobraźnię Dawida.
Tak właśnie się ubrałam i w podskokach przywitałam go przed klatką schodową. Wcześniej oczywiście poobserwowałam sobie wyraz jego twarzy, podglądając przez szybę drzwi wejściowych. Jego facjata, była polem boju myśli z uczuciami.

W drodze do parku rozmawialiśmy o wakacjach i aż mnie skręciło z zazdrości, gdy opowiedział o swoich planach. Podróż stopem w nieznane. Ech...

Tak jak podejrzewałam miał liczną rodzinę. Czterech braci i kochająca się, choć głośna familia. Wspólne posiłki i święta. Coś, czego u mnie od bardzo dawna już nie ma.
On uciekał do piwnicy w poszukiwaniu chwili spokoju od nadmiarów swojej rodziny, ja od jej braków.
Cóż, spotkaliśmy się tam. Tylko czy on o tym wie?

Piknik rozłożył na trawie, a właściwie na kocu na niej. Miejsce wybrał bezbłędnie. Widok na park, ale niewidoczni byliśmy dla cudzych oczu. Czyżby coś planował?

W pewnym momencie zrobiło się intymnie, a po chwili gorąco. Pocałunek, który zainicjowałam, wziął się z głodu jego ust, który czułam już w piwnicy.
To, co wydarzyło się później, zaskoczyło mnie samą. Ocierałam się o niego przez cienkie ubranie, a Dawid błądził palcami między moimi nogami.
Nigdy tak nie reagowałam na mężczyznę, ale też bardzo nietypowo zaczęła się nasza... przygoda.
Był moment, w którym niby chciał to przerwać, ale przegrał z samym sobą. Ja przegrałam wcześniej i teraz wspinałam się tylko po stromej drabinie rozkoszy. Zapaliłam się, jak zapałka i równie szybko spaliłam, nie czekając na niego.
Najdziwniejsze było to, że wcale nie chciałam czekać! Miał pozostać w niedosycie i pozostał.
Podniecenie wyraźnie wybrzuszające luźne spodnie, spuchnięte usta i zamglone oczy, a w nich zaskoczenie.
Nadal nie wiedział, że ja wiem.
Śmiać mi się chciało, ale okiełznałam wesołość.
Oj nie do końca szczwany lisie. Tak sobie ze mną pogrywasz?
No to zobaczymy, kto tu kogo zaskoczy.

Jedliśmy w milczeniu i wciąż czułam na sobie badawczy wzrok Dawida. Udawałam, że zajęta jestem pochłanianiem smakołyków, co jakiś czasz uśmiechałam się niewinnie, a wtedy próbował się oduśmiechnąć. Kulawo mu to wychodziło. Ciekawe, o czym teraz myślał?
Może, że puszczalska laska ze mnie? Tu z nim w piwnicy, a tu z nim w parku.
Jeśli nie podejrzewał mnie o wiedzę na jego temat, to tak właśnie musiał mnie osądzić.
I dobrze, niech sobie tak jeszcze poocenia. Za karę!

W drodze powrotnej rozmawialiśmy niewiele. Jakby go coś przytkało.
A niech przytyka!

Dopiero w mieszkaniu przyszła panika. A może przez to wydarzenie przestanie przychodzić do piwnicy.
Po co miałby się zadawać z puszczalską dziewczyną?
Co wtedy zrobię?

Odpowiedź przyszła sama.
Zadzwonię do drzwi jego mieszkania i zapytam, czy przestał mieć potrzeby, czy zmienił po prostu piwnicę.
Tak! Wtedy się dowie, że wiedziałam.
Mimo wszystko jednak miałam nadzieję, że pozostawienie go w stanie rozbudzenia spowoduje, że wieczorem spotkamy się na poziomie - 1.
Podekscytowana czekałam w piwniczce. Miałam problem z normalnym oddychaniem przez nerwy, a brzuch zaczynał mnie coraz bardziej boleć.
Niech przyjdzie!
Czekałam...

***

Bardzo długo biłem się z myślami.
Właściwie nic innego nie zajmowało mojego umysłu poza tym, że tak się zapaliła dla mnie w piwnicy i później w parku. Przecież do cholery nie wiedziała, że to jeden i ten sam facet!
A jeśli tak ma przy każdym, kto jej się spodoba?
Ale co tu mówić o podobaniu się, skoro w piwnicy tak niewiele widziała, nie znała mnie, a jednak pozwoliła się TAK dotykać i dotykała...
Miałem zamiar zostać tym razem w domu, ale tak mnie ta cholera podnieciła w parku, że w końcu nie wytrzymałem w hałasie mieszkania.
Zły na siebie wsiadłem do windy i pomaszerowałem po wyjściu z niej, do piwnicy.
Sam jestem łatwy...

- Hej. - Usłyszałem uśmiechnięty głos Karoliny.  - Co chcesz robić dzisiaj?
- A ty? - Nie potrafiłem mówić spokojnie, byłem wściekły i nie wiem na kogo bardziej.
- Nie wiem. - Beztroska odpowiedź.
- Może pogadamy o czymś? - Nie wiedziałem, skąd ten pomysł.
- O czym? - Zaśmiała się cicho. - O kiszeniu ogórków?
- Co?! - Pochyliłem się do dziury, zaglądając w ciemność. - Ty wiesz?
- Och Dawidzie. - Przybliżyła twarz do otworu, oczy błyszczały jej wesołością. - Naprawdę masz mnie za tak tępą laskę?

Zatkało mnie. Wiedziała i bawiła się moim kosztem. Podniecała mnie dziś w parku i zostawiła niezaspokojonego celowo?!

- Od kiedy wiesz? - Musiałem to usłyszeć.
- Od spotkania w windzie głuptaku - odparła. - Naprawdę myślisz, że zrobiłabym coś takiego tam w parku, gdybym nie wiedziała, że już to robiliśmy.
- Ty mała, wredna... - zasyczałem z udawaną wściekłością. - Podpuszczałaś mnie, a ja głupek...

Tak naprawdę to poczułem ulgę. Ulżyło mi, że się myliłem. Cieszyłem się, że mnie podpuszczała i nawet nie złościłem się, że zrobiła ze mnie głuptaka.

- Zasłużyłaś na karę! - Złapałem ją za ucho przez dziurę w ścianie.

Odwróciła głowę tak, że ustami dotknęła mojego nadgarstka. Przygryzła delikatnie skórę, nie odrywając oczu od mich ust.

- Idę do ciebie. - Wstałem i chwilę później czekałem za jej drzwiami.

Pchnęła je, wpuszczając mnie do środka.
Słabe światło z korytarza oświetliło nagą postać, siedzącą na fotelu. Noga założona na nogę, ramiona swobodnie oparte po bokach ciała.
Była piękna i czekała na mnie!

- Ty wiedziałaś... - Cieszyłem się, że dzięki światłu zza pleców nie widzi mojej miny. Musiałem wyglądać, jak baranek.
- Wejdziesz wreszcie? - Wstała, eksponując swą nagość. - Miałeś mnie ukarać, a ja o niczym innym teraz nie marzę.

Nie potrzebowałem kolejnego zaproszenia.
Zaciągnąłem za sobą drzwi, rozpinając w międzyczasie spodnie.
Nim spodnie spadły na posadzkę, ściągałem już z siebie koszulkę. Spodenki zdjęła mi ona i poczułem gorące wargi obejmujące nabrzmiałą żołądź.
Jak ja tego pragnąłem.
Biodra zadrżały, pośladki spięły się od tak mocnego bodźca.

- Karola - jęknąłem. - Jeśli chcesz coś więcej, to przestań w tej chwili!
- A co mogę chcieć? - zamruczała, a ten pomruk przeszedł po moim kręgosłupie w górę i zacisnął mi powieki i zęby.
- Ja też chcę cię pocałować  - odparłem, gdy wstała i zarzuciła mi ramiona na szyję. - Nie takie całowanie miałem na myśli, ale to też dobry początek.
- Początek to my mamy już dawno za sobą - zaśmiała się w moje usta.

Nie chciałem już słów. Chciałem znaleźć się wreszcie w niej.
Zachłannie całowałem, a ona z jękiem poddawała się temu. Czułem gorące piersi na torsie, ocierałem się kutasem o brzuch, powstrzymując przed pchnięciem jej na fotel i wdarciem w mokrą cipkę,  bez dalszych zabiegów.
Musiała być już mokra, ale chciałem ją tam pocałować. Ona znała już mój smak, ja jej jeszcze nie.
Naparłem na gładkie ramiona, zmuszając by usiadła. Mruknęła w proteście, lecz posłuchała.
Niewielkie pomieszczenie ograniczało swobodę ruchów, nie pozwalając mi dostać się ustami tam, gdzie chcę, bez wystawienia tyłka poza piwnicę.

- Uklęknij na fotelu tyłem do mnie - poprosiłem.

Zrobiła to i zastygła w oczekiwaniu, ja tymczasem namacałem prezerwatywę.

- I to niby ja wiedziałam? - Zaśmiała się gardłowo.
- Cicho bądź - szepnąłem.

Założyłem i naparłem na jej cipkę. Tylko czubek. Dotknąć jej, podrażnić.
Cofnęła ciało i jednym ruchem nabiła się na mnie.

- Nie ruszaj się! - syknąłem, unieruchamiając ją dłońmi zaciśniętymi w pasie, może zbyt mocno wbijając palce, ale nie protestowała. - Uspokój się kobieto!
- Przy tobie nie potrafię, Dawidzie. - Kręciła pupą, doprowadzając moje jądra do wrzenia.

Wyszedłem z niej szybko, gdyż zaledwie kilku ruchów brakowało, bym skończył. Czułem to znajome mrowienie.
Kucnąłem w szerokim rozkroku, mając ją wreszcie na wyciągnięcie języka. Była śliska, ociekała sokami i jęczała, choć jeszcze nie dotknąłem językiem. Gdy to zrobiłem krzyknęła, odruchowo wypinając pupę. Bawiłem się jej wrażliwością, muskając zaledwie najczulszy punkt i ssąc płatki, liżąc między nimi. Jęczała i gdyby ktoś wszedł teraz do piwnicy, usłyszałby nas na pewno. Nie zajmowało mnie to w tej chwili. Miałem we władaniu namiętną dziewczynę, a ta oddawała się moim pieszczotom z ogniem.

- Wsadź mi wreszcie - zakwiliła. - Błagam...
- Ale nie ruszaj się - szepnąłem jej do ucha, stając z kutasem wpasowanym w przedziałek między pośladkami. - Zrozumiano?

Nie odpowiedziała, ale i nie ruszała się nawet wtedy, gdy bardzo powoli w nią wchodziłem.
Wszedłem i zamarłem, by po chwili rytmicznie poruszać się w coraz szybszym tempie.
Nie słyszałem nic, poza dudnieniem własnego serca, szumem krwi w uszach i coraz głośniejszymi jękami Karoli i własnym oddechem.
Gdyby teraz blok zawalił się nad nami, nie zarejestrowałbym tego.
Opadłem na jej plecy, obejmując piersi ramieniem, drugą ręką sięgnąłem do cipki. Potarłem i wtedy krzyknęła. Gardłowo i przeciągle, a na kutasie poczułem rytmiczne skurcze jej wnętrza. Kolejny ruch i sam również do niej dołączyłem i nie byłem przy tym cichy.
Głośne oddechy i sklejone potem ciała. Trwaliśmy tak, jakby żadne z nas nie chciało przerywać połączenia. Nogi jej drżały. Cudnie drżały.

- Tylko nie myśl, że odpuszczę ci obiecany słoik ogórków - mruknęła leniwie.
- Obiecałem przecież - odmruknąłem. - Przyniosę ci do piwnicy.
- Trzymam cię za słowo. - Sięgnęła dłonią między nogi i objęła pieszczotliwie jądra. - I nie tylko...

***

Początek września. Początek studenckich wakacji.
Po raz pierwszy nie spędzę ich sam.
Maleńki namiot w plecaku, turystyczna butla gazowa, garnczki i kilka ciuchów, plus śpiwory.
Jedziemy stopem gdzieś tam i cieszę się tym, jak idiota. Nie jestem w swej radości odosobniony.
Karola jest inna, niż dziewczyny, które dotąd poznałem. Jest taka... inna po prostu.
Nie czuję się przy niej skrępowany, znudzony, czy zmuszony do podtrzymywania rozmowy.
Gdy milczymy, jest fajnie. Gdy nie milczymy, ciekawie. Gdy się kochamy...
Uf! Bucha wtedy ogień.

Kiedyś wyznała mi, że uważała się za kobietę oziębłą. Miała jakieś "razy" za sobą, lecz nigdy nie było jej "błogo".
Wiem, głupie określenie.

- Wziąłeś ogórki ze sobą? - zapytała, gdy z plecakami szliśmy na stację benzynową przy autostradzie.
- No tak, ty tylko dla ogórków ze mną jesteś - sarknąłem. - Skończą się ogórki, to mnie rzucisz.
- Na szczęście najważniejszy ogór nie skończy się tak szybko. - Zaśmiała się, łapiąc mnie przy tym za przyrodzenie. - Dla tego ogóra jestem w stanie robić co tylko mi każesz do końca świata i dłużej!

KONIEC

ps. Kiedy te ogórki się wreszcie ukiszą? Ja chcę już je jeść!

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. laid back
    | Odpowiedz

    Koniec.Ładne, letnie i przyjemne.Akurat mam coś,niewymuszone ,bo lubię:

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Dobrze, że dbasz o oprawę muzyczną. Dzięki 😀

      • laid back
        |

        Lękam sie tylko ,czy trafiam w gusta…

      • mika kamaka
        |

        A kiedy Ty mi nie trafiłaś?!
        Miła ma…
        😉

  2. Kasia
    | Odpowiedz

    Fajne ,klimat muzyczny też trafiony jak dla mnie;)

  3. laid back
    | Odpowiedz

    A propos wakacji,komuś chyba upał zaszkodził:

    http://natemat.pl/110253,grzeszne-bikini-i-mieszane-plaze-6-wakacyjnych-zakazow-od-katolickich-ekstremistow

    • GreatLover
      | Odpowiedz

      Mój kraj, taki piękny ;] Pamiętam, jak gościłem u siebie ziomka ze Stanów Zjednoczonych, który na projekcie badawczym spędził sześć miesięcy w kraju nad Wisłą. Gdy zbliżał się termin odlotu, naszło go na zwierzenia i powiedział mi, że w Polsce dwie grupy społeczne żyją jak “ponczek we maslee” – księża i przestępcy >:]
      Mnie kopara opadła do samej ziemi ale nie potrafiłem znaleźć kontrargumentu – starałem się go przekonać, że nie taki wilk straszny, jak go malują, ale on zbił to prostym tekstem: “u nas, w juesei, jak prajst jest oskarszony o sekszual haraszment, to od razu jest arrest, sue cort (pozew) i jail, a nie jak u was, wysaanie do innej parafy i odmowa kooperate z police” – i co ja miałem mu na to odpowiedzieć ;]?

      Inną sprawą jest przestępczość zorganizowana – jak to wygląda w PL, wiadomo, a jak dzieje się w “jues”? Jest Patriot Act – ustawa, która weszła w życie po zamachach 11.09.01, która początkowo miała zapobiegać działaniu organizacji terrorystycznych na terenie USA, ale rozszerzyła swój zakres o przestępczość zorganizowaną. W skrócie ta ustawa działa tak, że nie jest potrzebne dochodzenie, śledztwo i zbieranie dowodów, by posadzić osobę podejrzaną o działanie w ww. grupie. Wystarczy właśnie samo podjerzenie, by wsadzić ją do dołka, a dowody zbiera się dla pewności swojej decyzji o zatrzymaniu – brzmi jak Wielki Brat, ale przynosi efekty.

      Mika, sorry za off-top 🙂

      • mika kamaka
        |

        Spoko Grejku.
        Fajny off-top jest mile widziany.
        Ty, tak poza tym, dużo możesz;-)

Napisz nam też coś :-)