fbpx

Po drugiej stronie lustra (XVII)

with Brak komentarzy

To już siedemnaście części pofrunie do Ciebie na e-mail !!!

Jeśli jesteś zapisana/ny, to dziś przyjdą do Ciebie na mail około 19-tej

Co zrobić, by je otrzymywać?

Jeśli jesteś na naszej newsletterowej liście, to nic już nie musisz robić. Jeśli nie zapisałaś się, to zrób to teraz i oczekuj w poniedziałek kilkunastu części na raz.

Jeśli nie widzisz maila od nas, to koniecznie zajrzyj do folderu SPAM albo OFERTY. Maile lubią się tam chować 🙂

Jeśli mimo to nie widzisz maila, pisz do nas TUTAJ

 

Dziś nie znów fragmencik tekstu na zachętę. Nie czekaj, zapisz się na listę i otrzymaj kawał tekstu na dobranoc 🙂

(...) Potarł zarost na brodzie. Prosty gest, który dane jest zobaczyć o poranku.

Znów domowy nastrój i ciepełko pod sercem. Przez tę jedną chwilę czułam, że siedzę naprzeciw swojego mężczyzny, osobistego samca.

– Wyjdźmy stąd. – Odsunął od siebie kubek do połowy wypełniony kawą. – Zwariuję w zamknięciu. Trzy lata byłem ograniczony murami, teraz chcę poczuć świat.

Nie pytałam, czy to bezpieczne. Widziałam wyraźnie, że byliśmy w niebezpieczeństwie i tylko miałam nadzieję, że Sławek rozjaśni mi trochę całą sytuację. Wyszliśmy przez przypominający ruderę przedsionek, po zdezelowanych schodach chatki. Było późne popołudnie, może wieczór.

Zdałam sobie sprawę, że nie mam pojęcia, ile czasu minęło już od naszego przybycia w to tajemnicze miejsce. Spałam, jadłam, pieprzyłam się, czy raczej kochałam ze Sławkiem. Wszystko to trwało czas jakiś, ale nie chciałam zadawać mu tak banalnego pytania – jak długo tutaj przebywamy i ile jeszcze. Jakie to miało znaczenie? Żadne. Na pewno niewielkie.

Całe moje poukładanie życia się rozsypało. Nie było niczym wyjątkowym, ani nie pragnęłam wracać do porządku obowiązków życiowych, które miałam dotąd. Praca jawiła się, jako niebezpieczeństwo. Ludzie w niej nigdy nie byli mi bliscy. Ja, jako trybik, który wypadł teraz z gry. Dobrze czułam się z tym faktem. Wolałam to, co działo się ze mną od momentu uprowadzenia mnie z instytutu. Uprowadzenia, może faktycznie ratunku.

Przez dłuższą chwilę szliśmy w milczeniu. Wilgoć lasu, zapach rozgrzanego poszycia, świergot ptaków i bzyczenie owadów. Wszystkie zapachy i dźwięki odbierałam w dwójnasób. Gdy przyjechaliśmy do tej niby chatki, nie zwracałam w ogóle uwagi, na takie szczegóły. Słuch ogłuszył warkot silnika motoru, węch osłabł od oparów spalin. Teraz byłam wyciszona, zmysły wyostrzyły się. Świat, którego dawno nie widziałam i nie czułam, przenikał mnie bardzo intensywnie. W mieście nie słychać przyrody. Zagłusza ją jazgot silników, gwar ludzkich głosów, dźwięki przemysłu, postępu cywilizacyjnego. Tutaj nic takiego nie zakłócało odbioru.

Jakieś skrzydlate maleństwo przysiadło na gałązce opodal. Nerwowe ruchy ogonka, spojrzenie czarnym paciorkiem oczka. Przystanęłam i zapatrzyłam się w ten cudnie niemiejski obrazek. Pomyślałam, jakby to było stać się takim skrzydlatym maleństwem. Poderwać drobne ciałko, rozpostrzeć skrzydełka i odfrunąć, być niesionym podmuchami wiatru. Zamknęłam oczy, wciągnęłam zapach lasu w płuca i wyobraziłam sobie, że jestem tym właśnie ptakiem. (...)

Opis "Po drugiej stronie lustra"

Larga to pracownik tajnej organizacji, trudniącej się odkrywaniem sekretów przestępców. Wchodzi w ich umysły, przeczesuje wspomnienia. Zazwyczaj znajduje tam koszmary. W głowie Sławka czeka na nią niespodzianka.

Oto Monika Liga:

Ostatnio dodane przez

Napisz nam też coś :-)