Pomyłka (V)

with 11 komentarzy

Pomyłka telefoniczna opowiadanie o przypadkowej znajomościCześć Wam.
Po raz pierwszy od dawna jest mi prawie dobrze.
Siedzę z kieliszkiem wina, dzbankiem herbaty, muzyką w tle i czuję (w dziesięciu już procentach) siebie.
Piszę, przez co czuję się cudnie.

Jestem (jeszcze) w pięknym domu, który wystawiony jest na sprzedaż i szkoda mi go, gdyż dom jest architektonicznie dopracowany , akustyczny, artystyczny i taki... mój.
Czasami jednak trzeba się pogodzić z drobnymi stratami, bo takim życie jest. Lepiej stracić piękny dom, niż pięknych ludzi 😀
Kolejny kawałek coraz bardziej pikantnej opowieści i tylko walczę z następną historyją, która wykluła się podczas jazdy samochodem i wysłuchania wiadomości w radyjo.

Zasunął rozporek chowając penisa, którego sobie nawet porządnie nie obejrzałam, lecz nie odsunął się ode mnie. Nie pozwolił mi złączyć ud.

- Tego się nie spodziewałem – powiedział z dziwnym, jak na sytuację spokojem. - Ale to dobrze Martynko. Odkryjemy to coś razem.
- Odkryjemy? - zapytałam w amoku, spowodowanym dziwnością sytuacji, w której się znalazłam.

Dziwnym dla mnie było to, że podnieciłam go i mógł ze mną zrobić teraz wszystko, a przynajmniej bardzo wiele. Byłam wręcz bezwolna od podniecenia i gotowa na niego. Jednak on nie skorzystał.
Dziwnie intrygujące...

- Jeśli będziesz chciała. - Znów bawił się moim sutkiem, zmuszając do jęku. - Jeśli poprosisz.

Chciałam poprosić już, ale nie zrobiłam tego. Trwałam w bezruchu na blacie kuchennym, z Pawłem między  udami. Nie poprosiłam, gdyż... nie powinnam?

- Zadbajmy o twoją skórę – mruknął, sięgając po coś, co stało za moimi plecami. - Trzeba cię nawilżyć, a nawet jeśli nie trzeba, to zróbmy to.

Tym, po co sięgał, była butelka z oliwą i tą nalał na swoją dłoń i na moje uda. Oliwa pociekła w dół po szafce, lecz część z niej roztarł we wnętrzu ud, niebezpiecznie blisko cipki. Poruszyłam się nerwowo, czekając na więcej.
Odstawił butelkę i powolnymi ruchami dłoni rozprowadzał oleistą ciecz od kolan w górę i w pachwinach, docierając coraz bliżej miejsca, które zdawało się iskrzyć głodem jego palców. Niczego nie pragnęłam w danej chwili tak, jak oliwy rozcieranej tuż poniżej włosków i odruchowo nakierowywałam się ruchem bioder na te palce, lecz on perfidnie omijał najwrażliwsze miejsce. Bawił się mną, a ja topniałam coraz bardziej.

- Pawle – jęknęłam z odchyloną do tyłu głową. - Pawle! - krzyknęłam, gdy dotarł wreszcie do łechtaczki i zaczął ją pocierać powoli. - Tak...

Wiedziałam, że mnie obserwuje i dopasowując to, co robi do moich reakcji, przedłuża rozkosz. Drażnił powolnymi kółeczkami, trącał muśnięciami i penetrował wewnątrz palcem, podtrzymując mnie równocześnie drugim ramieniem pod plecami.
Czułam, że coraz mniej kontroluję ciało. Biodra odruchowo napierały na pieszczącą dłoń, a usta rozchylając się, wciągały łapczywie powietrze. Jeden palec poruszał się rytmicznie w śliskim wnętrzu, a drugi drażnił twardy guziczek na zewnątrz. Myśli zaniknęły, oddech przeszedł w jęk, a głowa odchylała się do tyłu odruchowo. Kolejny penetrujący i trący ruch i w głowie eksplodowała mi jasność, rozświetlając oczy i wszystko, co w ciele poniżej. Zacisnęłam palce na jego nadgarstku i wstrząsana dreszczami, przeżywałam pierwszy w życiu niesamotny orgazm. Orgazm, który przerósł moje oczekiwania.
Tego sobie nie potrafiłam wyobrazić, ale też nigdy nie poczułam takiego światła w mózgu.

Przygarnął mnie do siebie, obejmując troskliwie ramieniem i czekał, aż się uspokoję.
Czy drżałam, nie wiem. Wiem natomiast, że kości poluzowały mi się w stawach i czułam wszechogarniającą błogość w ciele. Było mi bosko.

- Zjedzmy teraz – mruknął mi we włosy, które pewnie przedstawiały już sobą obraz nędzy i rozpaczy.

Każdy z loczków musiał być wycelowany w innym kierunku galaktyki, ale jakimś sposobem nie zajmowało mnie to w tej chwili.
Było błogo i sennie. Trwałam, oparłszy głowę na jego ramieniu i niczego więcej do szczęścia nie potrzebowałam.

- Zjedzmy. - Odsunął mnie od siebie, zaglądając z uśmiechem w oczy.

Pomógł zejść z blatu i nagą posadził przy stole. Nie oponowałam, gdyż nie czułam wstydu.
Skoro on nie krępował się wyraźnym podnieceniem wybrzuszającym spodnie, to ja tym bardziej nie chciałam zakrywać swej nagości.

- Pewnie wystygło. - Zanurzyłam palce w potrawie i uniosłam kawałki skapującego gulaszu do ust. - Ale i tak smaczne. Nie ma to, jak słodycz dyni.

Paweł nie jadł. Siedział naprzeciw, podpierając na dłoniach głowę i przyglądał mi się, gdy z zapałem pałaszowałam cieknącą po nadgarstku w dół łokcia potrawę.

- Dobre? - zapytał w końcu.
- Spróbuj. - Nabrałam śliskie i letnie jeszcze kawałki warzyw, podsuwając mu pod nos.

Złapał mnie za nadgarstek, jak wtedy w knajpie i zlizał jedzenie z mych palców. Jak wtedy również poczułam ogień rozpalający mi się we wnętrzu. Siedzieć w gotowości na wszystko naprzeciw niego i dostać ledwie cukierka na pocieszenie? Cieknąć wilgocią między udami i nie dostać tak naprawdę nawet przysłowiowego cukierka?!

- Powiem ci, czego chcę. - Zebrałam się na odwagę, a właściwie stało się to bez udziału rozsądku. - Pragnę twoich ust na moim ciele i sama chcę cię całować.
- Nie. - Nie rozumiałam tego zaprzeczenia. - Ja mogę cię całować, ale ty pocałujesz mnie dopiero wtedy, gdy zaczniesz się już dusić z braku mojego smaku. Pochylił się ku mnie, a ja zamarłam z palcami przy pełnych wargach, by po chwili poczuć dotyk języka na nadgarstku i we wnętrzu dłoni.

- Paweł... - jęknęłam.
- Tak? - Ugryzł pieszczotliwie nadgarstek, a po chwili przyciągnął moje ramię, by pieścić językiem zagięcie ramienia. - Połóż się na podłodze proszę.

Znów zamarłam na tak jasno wydane polecenie. I znów wstałam od stołu i ułożyłam się na zimnych kaflach podłogi, ufnie oczekując jego działań. Obszedł mnie na około, po czym uklęknął u mych stóp i powoli rozszerzył je na boki.
Spokojny, opanowany i jedynym przeczącym temu szczegółem, był namiot w spodniach.
Paweł był podniecony, lecz tłumił to uczucie. Jedyną normalną reakcją z mojej strony mógł być w tym przypadku podziw i jakaś oportunistyczna chęć złamania tego opanowania.
Wiedziałam jednak, że nie pora jeszcze na to. Ściągnęłam gumkę z włosów na tyle głowy, pozwalając niesfornym lokom rozpierzchnąć się na boki.

Nie lubiłam własnych włosów, ale jemu się najwyraźniej podobały, skutkiem czego było to, że i mnie przestały przeszkadzać.
Leżałam i czekałam, a on patrzył w skupieniu. Przeciągnął dłońmi od kolan w górę i zamarł.

- Jeśli będziesz chciała przestać, to powiedz. - Palcami znów drażnił mnie tam. - Jeśli poczujesz, że to zbyt wiele, powiedz.
- Powiem. - W gardle zacisnął mi się węzełek niewiadomego pochodzenia.

Usta dotknęły kolana i sunęły drobnymi ukąszeniami w górę. Język delikatnie nawilżał skórę, by po chwili pobudzić zębami więcej receptorów, aż wreszcie dotarł do szczegółu mej anatomii, który nie zaznał jeszcze tak delikatnej subtelności, jak męski język. Ten język muskał, usta ssały i gwałciły swą delikatną torturą, a wargi dopieszczały mniej delikatnie.
Jęczałam i wiłam się pod wpływem jego zabiegów.

- Muszę cię tam dotknąć nim – jęknął gardłowo. - Albo za chwilę oszaleję!
- Dotknij – zakwiliłam ufnie.

Patrzyłam, jak klęczy między moimi udami i rozpina spodnie. Zdejmuje je wraz z bielizną i moim oczom ukazał się wreszcie przekrwiony i dumnie sterczący penis. Mogę go mieć w sobie za chwilę, lecz czy jestem na to gotowa?
Paweł wyczytał wszystkie myśli z mej twarzy. Pochylił się i zbliżył pękatą główkę ku cipce. Jęknęłam, gdy przejechał nią po napęczniałej łechtaczce. Otworzyłam się na pchnięcie, gdy potarł po spuchniętych wargach sromowych. Poczułam zawód, gdy nie wbił się, lecz zaczął trzeć sobą o łechtaczkę nie inicjując wdarcia się w moje dziewictwo. Zapomniałam o swych wątpliwościach po kilkunastu posuwistych ruchach Pawła i ponownie eksplodowałam z przesytu bodźców. Paweł z jękiem drżąc, zalał spermą mój brzuch.

- Za bardzo mnie podnieciłaś. - Nie był z siebie zadowolony. - Za dużo seksu w jednej osobie.

Zabrzmiało to w moich uszach poetycko, lecz zniknęło wraz z palcami, rozsmarowującymi spermę na moim brzuchu i powyżej. To było tak wyuzdanie prowokacyjne. I ten zapach...
Pozwoliłam się podciągnąć do siadu i oczekiwałam dalszych instrukcji.

Ja, stanowcza i wiedząca czego chce Martyna, poddałam się woli obcego właściwie faceta.
Nic o Pawle nie wiedziałam, ale też nie łaknęłam tej wiedzy. Nie potrzebowałam dodatkowych faktów na jego temat, by chcieć tego, czego doznawałam teraz.

Może później zaboli. Może okaże się, że było to chwilowe zacietrzewienie, ale nie myślałam o tym w tej chwili.
Może dlatego, że nie myślałam właśnie zbyt wiele?

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anna Valetta
    | Odpowiedz

    Ha!!!! Zaczynam czytać 😀

  2. Styna
    | Odpowiedz

    Cieszę się, że Ci lepiej 🙂
    Przyjemnego pisania zatem, bo czytanie Twojej twórczości wciąż i niezmienne poprawia mi nastrój…. DZIĘKI!!!
    Pozdrawiam 😉

  3. Kajjka
    | Odpowiedz

    Haa! Przeczytałam i podobało mie się… Wiem, nic nowego nie powiedziałam, ale co tam 😉
    W życiu, jak to w życiu, raz na wozie raz pod… Dużo słońca na następne dni 🙂

  4. mandragora
    | Odpowiedz

    To mój pierwszy komentarz tutaj, u Ciebie.
    Jestem Twoją ogromną fanką – to przyznam od razu. Piszesz w taki sposób, który porusza nawet takie nieznające uczucia miłości serce jak moje. To wielki talent i mam nadzieję, że go nie zmarnujesz, ale nadal będziesz dzieliła się z nami swą twórczością.
    🙂

  5. Cristina
    | Odpowiedz

    Mika “chistoryją”?

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Żesz ułom ze mnie 😀

      • GreatLover
        |

        radyjo? ;]

  6. Shana
    | Odpowiedz

    Aj pięknie się ta niedziela dla mnie zaczyna. Po przepracowanym tygodniu, 10 godzinach pracy i nieprzespanej nocy przez Night Biking znalazłam u Ciebie pokarm dla duszy. W dodatku Pawełek się rozkręca 😀

  7. N.
    | Odpowiedz

    Kiedy kolejna część? : d

  8. Kasia K.
    | Odpowiedz

    To będzie chyba moje ulubione opowiadanie zaraz po “Klatce” 🙂 Kobieto to jest świetne i ten Paweł taki stanowczy po prostu się rozpływam ! 🙂 Kiedy ciąg dalszy ?

Napisz nam też coś :-)