Pomyłka (XII)

with 14 komentarzy

Pomyłka telefoniczna opowiadanie o przypadkowej znajomościZnalazłam nowy sposób na odstresowanie siebie.
Wyżywam się na bohaterach 😀
Spokojnie, nikogo nie zabiję, tylko się poznęcam.
Jak pisałam w poprzedniej części, ten odcinek miał być pojechany, lecz wyszedł  niego wstępniak do pojechania. Nie chciałam robić streszczenia 😀 Wy też tego nie lubicie.

Po zajęciach popędziłam do akademika i zajęło mi to raptem dziesięć minut.

- Nie zamierzasz, mam nadzieję, nikogo skrzywdzić? - Uspokajała swoje sumienie Tereska, podając mi tabletki. - Wiesz, jak to dawkować?
- Wiem głupia! - Zaśmiałam się trochę za bardzo histerycznie, przywołując niepokój jej oczom. - Nawijałaś mi o tym tyle razy, że znam skład, dawkowanie i wszystkie skutki, wywołane tym ustrojstwem!

Chciała jeszcze o coś zapytać, lecz odgłos dobiegający z wnętrza pokoju zdekoncentrował ją i zaczęła się szybko żegnać, zostawiwszy mnie po chwili z trzema tabletkami w ręku i bezgranicznym zdumieniem na twarzy.
Co ona kombinowała?
Sklep medyczny ogarnęłam po drodze, a w końcu targowisko z żywnością i pognałam do mieszkania Pawła.

***

Dawno nie ciągnęło mnie tak bardzo do własnego domu, jak miało to miejsce teraz. Ciekaw byłem, co porabia Martyna tym bardziej, że nie natknąłem się na nią na korytarzach uczelnianych dzisiaj ani raz.
Odwołałem trening z Marcinem i pojechałem prosto do mieszkania.
Nie zawiodłem się. Przywitał mnie apetyczny zapach potrawy, oraz Martyna pichcąca w kuchni, ubrana w legginsy i coś, co miało pewnie imitować koszulkę. Zastanawiałem się, jak długo uda mi się powstrzymywać przed zerżnięciem jej, ale w końcu to ona miała to zainicjować, a nawet naciskać.
Nie złamię się. Może...

- Hej. - Przywitała mnie, mieszając coś zawzięcie w misce, w efekcie czego jej pośladki drgały sprężyście w takt ruchów ramienia. - Głodny?
- Tak. - Odruchowo poprawiłem kutasa w spodniach. - Pięknie wyglądasz.
- Dziękuję.

Jedliśmy w milczeniu, ale ta cisza nie była kłopotliwa. Ona delektowała się potrawą, spoglądając co jakiś czas na mnie i mógłbym przysiąc, że widziałem w tych oczach zagadkę.
Ja natomiast napawałem się brakiem żeńskiego słowotoku i dziwną normalnością całej tej sytuacji.
Zapaliła się niestety również lampka ostrzegawcza, że Martyna jest może jednak zbytnio zwyczajna. Gorąco reaguje na moje zabiegi, ale już mości sobie gniazdo w mieszkaniu i pewnie niedługo zacznie mówić o przyszłości, dzieciach i innych tego typu sprawach, jak pozostałe dziewczyny.
Nie byłem na to gotowy.

- Byłaś dzisiaj w szkole? Nie widziałem cię – zapytałem, wsadzając talerz do zmywarki.
- Byłam – przytaknęła. - Jakoś tak wyszło.

I znów to coś w oczach.

- Soku? - Wyciągnęła w moją stronę oszronioną szklankę z jasnym płynem. - Bananowy.

Coś przemknęło po jej twarzy.
Przyjąłem bezwolnie szklankę, zastanawiając się nad pytaniem o jej myśli. O czymś myślała intensywnie, nie odrywając ode mnie oczu.

- Chcesz się kochać – stwierdziłem, nie spytałem.
- Oj, Pawle...

Poczułem zmęczenie, ale to raczej naturalne po sytym posiłku. Usiadłem na kanapie i ogarnęła mnie błogość.

Musiałem przysnąć, gdyż kolejnym widokiem, jaki napotkałem był...
Cholera! Jak się tutaj znalazłem? Jestem w pokoiku, do którego dostęp mam wyłącznie ja. Stworzyłem go jakiś czas temu na okazję seksualnych zabaw z kobietą, która będzie się do tego nadawała. Znalazłem ją, ale...
Nie pamiętam, bym się tu z nią wybierał dzisiaj!
Zamroczony umysł odnajdywał synapsy łączące umysł z ciałem i ten umysł nakazał ciału, by wstało, lecz ono nie potrafiło.
Byłem skrępowany!
Szarpnąłem sobą, lecz bez skutku. Moje ramiona i uda zostały unieruchomione, a usta zakneblowane.
Napad paniki i takaż reakcja ciała. Szarpanie się i próba uwolnienia, jęki protestu.
Chwila. Jestem u siebie i przed... uśnięciem, byłem z Martyną!
Martyna! Gdzie ona jest?
Czy to za jej pośrednictwem ta szopka?
Czy ona mi właśnie odpłaca pięknym za nadobne?
Związała, zakneblowała i co dalej? Będzie się mną seksualnie zabawiała?!

Wszystkie te myśli pojawiały się w głowie równocześnie i błyskały, jak mikro wyładowania atmosferyczne. Leżałem już teraz w bezruchu i zastanawiałem się nad ciągiem dalszym tej zabawy.
W gruncie rzeczy, to Martyna popisała się wyjątkową pomysłowością i zapowiadało się coś bardzo ciekawego. Chcąc nie chcąc nakręcałem się, a podniecenie samo utwardzało moje podbrzusze.
Martynka i takie pomysły? W głowie mi się to nie mieściło! Nie podejrzewałem!

***

Czekałam, aż się obudzi i gdy to nastąpiło musiałam powstrzymać ciało całą siła woli, by nie wystrzeliło ku drzwiom.
Skąd wiedziałam, że nie śpi? Gwałtowny skurcz ramion, przyspieszony oddech i oczywiście oczy błąkające się nieprzytomnie jeszcze po ścianach pomieszczenia. Widziałam wszystko podczas samotnych godzin, gdy Paweł leżał na leżance po tym, jak sapiąc z wysiłku przetransportowałam jego bezwładne kilogramy do pokoiku, o którego istnieniu nie powinnam wiedzieć, a następnie przy pomocy wszystkich kończyn wcisnęłam go na łóżko. Miałam pełen dostęp do aparatury w maleńkim pomieszczeniu, które dotąd brałam za pomieszczenie na szczotki, bądź coś w tym rodzaju. Pomieszczenie okazało się natomiast kanciapką naładowaną elektroniką, w tym monitorem wyświetlającym  w czasie rzeczywistym to, co działo się w aksamitem wyściełanych ścianach.

Ocknął się, więc oderwałam tę ponoć najatrakcyjniejszą, jak dla niego, część ciała od fotela i zamarłam z dłonią nad gałką otwierającą drzwi.
Wejdę i co?
Wiedziałam co. Wiedziałam tak bardzo i tak krok po kroku, że aż się obawiałam tego, co miałam zamiar zrobić.
Chciałam jednak tego tak bardzo, że palcami objęłam zimną gałę i przekręciłam ją w prawo.
Znieruchomiał, gdy tylko mnie zobaczył i zobaczyłam w czarnych oczach tak wiele. Zaskoczenie i radość, złość i podniecenie. Uczucia mieszały się ze sobą, utwierdzając mnie tylko w zamiarach i ośmielając.

- Witaj Pawle – mruknęłam, weszłam i zamknęłam za sobą drzwi. - Ty się mną pobawiłeś i pozazdrościłam ci tego. Też chciałam zobaczyć, jak to jest mieć kogoś we władaniu. Pokazałeś mi, jak to jest z tamtej strony i roznieciłeś tym ciekawość i teraz masz.

Obserwował każdy mój ruch ze skupieniem godnym grzechotnika, lecz to ja teraz byłam górą i Paweł o tym wiedział. Podeszłam do leżanki, wodząc leniwie palcami od stopy w górę, omijając jednak lekkie wybrzuszenie w spodenkach. Miałam czas i nie chciałam się spieszyć tym bardziej, że niewielkie doświadczenie kazało się uczyć reakcji jego ciała i tylko dziwiła mnie własna odwaga.
Nie byłam już tamtą Martynką, którą odstręczał czyjś dotyk. Miałam ochotę by dotykać, być dotykaną i coraz bardziej pragnęłam prawdziwego seksu. Pawła we mnie, mnie na nim, bez barier i pomijania penetracji.
Bałam się tego, ale nauczyłam się w mym krótkim życiu jednego.
Gdy się czegoś obawiałam, miałam zwykłego pietra, to robiłam to po prostu. Taka moja wykładnia życiowa. Działało dotąd, więc nie zamierzałam zaniechać i tym razem, choć wyzwanie było o wiele większe, niż w większości przypadków dotąd.
Bałam się wysokości, więc skoczyłam na bungee. Bałam się wind, więc jeździłam nimi namiętnie, a często włączałam STOP, by się przełamać i powisieć nad dziurą kilku pięter pode mną. Panikę wywoływała we mnie brudna woda i zanurzenie się w niej, korzystałam więc z każdej okazji, by popływać w zaglonionym jeziorze i dać upust walce z obrazami własnej wyobraźni, podsyconej przez opowieści Grahama Mastertona o potworach wyłaniających się z mroku wody, wciągających pod wodę i topiących ofiarę.
Bałam się w końcu tego, jak zareaguje Paweł, ale nie zamierzałam przestać, gdyż musiałam wiedzieć na czym stoję i czego ten facet oczekuje. Jak daleko mogę się posunąć?

- Nie będę miłą dziewczynką, która zrobi ci loda, gdy jesteś związany. - Nie patrzyłam mu w oczy, by się nie onieśmielić. - Chcę się posunąć o krok dalej i nie będę zważała na twoje protesty, jak ty nie reagowałeś na mój strach.

I znów podniecenie wywołane odczuwaniem władzy nad nim.

- Jestem niegrzeczna, ale taką sobie mnie upatrzyłeś i taką masz. - Zaryzykowałam krótkie spojrzenie w czarne, przepełnione emocjami oczy. - Przerwę wtedy, gdy stwierdzę, że masz dosyć. Nie znam cię dobrze, więc mogę tego momentu nie rozpoznać. Postaram się jednak.

***

Nie spodobał mi się ton, jakim wypowiedziała ostanie zdanie. Nie taką dziewczynkę sobie upatrzyłem i upolowałem, lecz z drugiej strony...
Z drugiej trony taka odmiana była ciekawa, taka inność w zachowaniach międzyludzkich. Podnieciła mnie wizja seksu z Martyną, z nią w roli dominantki szczególnie, że miała być niedoświadczoną dominantką, więc odkrycia wszelakie będą w szczególności dla niej, nowością.
Dotykała mnie i widziałem, że robi to intuicyjnie. Intuicję miała bezbłędną. Palce sunące w górę uda, muskające niechcący przyrodzenie i pieszczące prawie niewinnie brzuch i klatkę piersiową. Wiedziałem jednak, do czego ma to prowadzić, więc nawet te muśnięcia jarały, jak liźnięcia języka po prąciu.
Nie mogłem mówić, więc tylko jęczałem, gdy gorące wargi dotykały szyi, później ssały sutki i smakowały coraz niższe partie ciała. Przejechała językiem po linii gumki spodenek i zsuwała je po centymetrze w dół, by w końcu odsłonić główkę penisa, a tę objąć ustami i ssać, doprowadzając mnie tym do szału. Zagryzałem gumową kulkę, blokującą mi mówienie i wyłem prawie. Najchętniej przyciągnąłbym jej głowę i wbił się w gardło, kończąc tym samym. Ona jednak miała inny plan. Zsunęła ze mnie spodenki, w czym pomogłem jej unosząc biodra, lecz nie dało się ich zdjąć ze mnie przy unieruchomionych stopach. Sięgnęła dłonią w bok, po czym moje ulubione spodenki zmieniły się w kawałki materiału. Musiała je pociąć, ale nie przejmowałem się tym w tym momencie. Umysł sfokusował się na osiągnięciu szczytu i byłem coraz bliżej niego, gdy ujęła kutasa u nasady, ssąc i wsuwając go głęboko w usta. Czułem ostrzegawcze drżenie bioder, które zwiastowało wyłącznie jedno. Za chwilę przekroczę linię i wtedy pozostanie tylko lot w kierunku światła.
Nie dane mi to jednak było. Tuż przed kulminacją, kutas stracił kontakt z jej językiem. Wyprostowała się, wycierając usta wierzchem dłoni, uśmiechając się przy tym tajemniczo.

- Zrobię coś, co na pierwszy rzut oka może ci się nie spodobać, lecz dzięki temu poczujesz się podobnie jak ja – mówiła ledwo dosłyszalnym głosem. Jej oczy świeciły podekscytowaniem. - Poczujesz to, co ja wtedy pod prysznicem i w końcu będzie ci bardzo dobrze.

Nie rozumiałem, co ma na myśli do momentu, gdy sięgnęła po coś na stolik obok leżanki. Mój wzrok powędrował za jej dłonią i wtedy cała krew odpłynęła z kutasa i mógłbym przysiąc, że serce przestało pompować krew, a już na pewno zapomniałem o oddechu.

Nie!
Ona tego nie zrobi!!!

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Cam
    | Odpowiedz

    Nie mozesz przerwac w takim momencie!!!

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Ale taka pizda ze mnie i w przerywaniu w “takim” momencie jestem niezła 😀
      Powiem w mym języku: “chrum… chrum”
      Całusy 😉

      • GreatLover
        |

        Uwielbiam Twoją kulturę i ogładę w komentarzach 😉

      • GreatLover
        |

        Check gmail

  2. Shana
    | Odpowiedz

    Haha xD świetne! Chyba wiem co będzie dalej, ale przy Tobie to nie wiem czy mogę być pewna w stu procentach 😛

  3. Kajjka
    | Odpowiedz

    Noszszszsz… dawaj, nie skąp, bo wyobraźnia moja zaczyna robić z tego horror 😛

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      To dobrze 😀

      • Kajjka
        |

        Skoro tak stawiasz sprawę, to nie dam głowy, za to które z nich jest bardziej pokręcone 😛
        I tym bardziej niecierpliwie, cierpliwie czekam 😉

  4. Aprecjator
    | Odpowiedz

    A mnie się wydawało że kobiety są subtelne, delikatne i łagodzą obyczaje. Ciekawe, czy nie zauważyłem jakiejś zmiany pokoleniowej czy od początku byłem ślepy i naiwny?

  5. Magda M.
    | Odpowiedz

    Zdecydowanie nie masz serca ! Jak można przerywać w takim momencie ??
    Moja wyobraźnia ma coraz dziwniejsze pomysły na to co Martynka chce mu zrobić…
    czekamy z niecierpliwością na kolejną część !

    • Aprecjator
      | Odpowiedz

      Bo coś takiego jak masaż prostaty jest zbyt trywialny jak na możliwości wyobraźni bohaterki i jej twórcy.

  6. Cam
    | Odpowiedz

    To kiedy kolejna część wredoto 🙂

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Już od dawna nic nie obiecuję, żeby nie było, że nie dotrzymałam. Rozpiździel życiowy trwa, więc piszę, gdy mogę i parujący jeszcze tekst wrzucam 😀

Napisz nam też coś :-)