Pomyłka (VII)

with 3 komentarze

Pomyłka telefoniczna opowiadanie o przypadkowej znajomościRozmowa z moim starszym dzieckiem sprzed pięciu minut:
Syn: Jutro na śniadanie żądam mac'frytki, mac'royala i mac'relę! - wyraził to z uniesionym dla zaznaczenia żądania, palcem.
Niezłe poczucie humoru, tak przy okazji.
Ja: - Sorry synu. - Nakierowałam go ręką na wyjście z mojej sypialni, w której to zgłaszał żądania kulinarne. - Jutro na śniadanie dostaniesz mac'kupę.

I zamknęłam za nim drzwi.
Śmieję się do teraz...

Co do tekstu, to jest go za mało, ale wyłącznie dlatego, że o ósmej rano dowiedziałam się, że za godzinę mam być w pracy, na trzynastogodzinnej zmianie. Dodaję więc tyle, ile udało mi się napisać wczoraj. Jeśli będą błędy, to przepraszam. Widzę na jedno oko ze zmęczenia i całe szczęście, że kocham swoją pracę.
Miłego krótkiego 😉

To, co zrobił w pizzerii, było elektryzująco podniecające. Nie zabawka, którą mnie pobudzał tak podziałała mi na zmysły lecz fakt, że byłam przezeń obserwowana. Jego fascynacja moimi reakcjami działała, jak afrodyzjak i doprowadziła mnie do cichego, acz silnego orgazmu. Elektryczny stymulant stymulował wyłącznie dlatego,   że pilot do niego tkwił w dłoniach Pawła.

Wyobraźcie to sobie...
Facet – marzenie, na którego dotąd wyłącznie spoglądałam, zwraca na mnie nagle uwagę i dzieje się to za sprawą pomyłkowego telefonu. Kiedyś byłam dla niego powietrzem, aż nagle działam tak intensywnie, co mimo braku doświadczenia widzę w reakcjach ciała i w jego zachowaniu.
Nie mówi wiele, lecz ja również nie należę do gadatliwych jednostek. Wyczuwam natomiast jego na mnie reakcje i te są bardzo przyjemne.
Może ma to wyłącznie erotycznie popędliwe podłoże, ale skupiam się jak na razie na własnych odczuciach, a te oszałamiają mnie swoją pełnią.

Myślałam kiedyś o sobie, jako o mało namiętnej kobiecie. Porywy serca i ciała były mi mrzonką i bajką zapisaną na kartach książek. Nie wierzyłam, by facet mógł zadziałać w ten sposób na kobietę. Nie mieściło mi się to w głowie!
Taka moja psycho – fizyczna ułomność, myślałam. Będę oziębłą samicą i będę z tym żyć.
Jacyś tam faceci przemknęli przez moje życie i bardzo nawet entuzjastycznie, a nawet nachalnie nagabywali mnie do zainicjowania seksu we dwoje. Nie czułam tego, nie ciągnęło mnie. Brzydziło wepchnięcie siłą mojej dłoni w spodnie jednego, w których czekał podniecony kawał mięcha.
Na co czekał? No nie wiem.
Może i wiem, ale nie czułam tego w tamtym czasie.

Równie mocno odrzucił mnie gwałt oralny, gdy inny kolega starał się przekonać me wargi do pocałunku.
Język wpychany mi do ust śnił się jeszcze przez kilka nocy i we śnie był opasłym ślimakiem bez skorupy, penetrującym mi jamę ustną. Ohyda!

Był też ogier, starający się wcisnąć swą twarz między moje kolana i głębiej. Twierdził, że jest mistrzem patelni, a mi w głowie wyświetliła się wyłącznie nazwa „TEFAL”. Heh....

Ta i wiele innych, mało udanych prób skończyły się tym, że unikałam imprez i miejsc, w których zwyczajowo obściskiwano się, a to zaowocowało w końcu oziębłością męskiej części populacji w stosunku do mnie i tym, że cnocie mej przestało zagrażać cokolwiek.
Mnie nie parło, innych zniechęciłam, żyłam sobie i nawet nie tęskniłam, bo nie wiedziałam, za czym powinnam tęsknić.
Tak działo się aż do teraz.

Pojawił się na mym horyzoncie czarnowłosy Paweł i zaognił me myśli uśmiechem, spokojnym przyjmowaniem kobiecej nachalności i zamyślonym zapatrzeniem w dal, gdy większość z ożywieniem komentowała swoją codzienność. On zazwyczaj milczał i korygował ewentualnie odchylenia ciała damskiego, uwieszonego w osi jego szyi, błądząc myślami daleko gdzieś.
Widziałam to zawsze, gdyż śledzenie go w korytarzach szkolnych weszło mi w nałóg.
Wejście do uczelni i przejście na tryb wyszukiwania Pawła pośród zaspanych uczniów. Namierzenie, ulga w sercu, że on tutaj nadal jest. Powrót do codzienności, bez nadziei na bliższy kontakt z obiektem mych westchnień. Wyławianie posłyszanych zdań, wymawianych jego ustami. Podsłuchiwałam go na korytarzach i układałam sobie te słowa w jego osobowość.
Tak przetrwałam rok z okładem, myśląc przez większość czasu o tym, jak zwrócić jego uwagę na siebie i zastanawiając się, co zrobię, gdy on w końcu zainteresuje się mą osobą.
Nie martwiłam się jednak zbytnio, gdyż szanse na to były znikome, a raczej bliskie zeru, czy może nawet minus jednemu.

Teraz miałam spać w jego łóżku z nim samym obok i dojrzeć. Czułam, że Paweł chce, by obudziła się we mnie ta część kobiety, której ja sama nie poznałam jeszcze.
Budziła się ona właśnie i bała równocześnie tego, co może zastać po przebudzeniu. Chciałam seksu, jego w środku... ale to się dopiero wykluwało.
Faktem było, że po raz pierwszy się tak poczułam, a Paweł, jak żaden facet dotąd, powstrzymywał się przed instynktownością, skupiając swe działania na mych potrzebach wyłącznie.
Dziwne w sumie. Facet w jego wieku?
Może to przez nadmiar chętnych do współpracy na tym polu barbie?

- To było bardzo pouczające i pobudzające, Martynko. - Zdjął gumkę z mych włosów, uwalniając skręconą, włochatą wściekliznę na mej głowie. - Teraz cię wykąpię i pójdziemy spać.

Patrzył roziskrzonymi oczami, zaglądając w moje źrenice.

- Chcesz iść spać? - Musiałam się upewnić.
- Spać – przytaknął.

Zdjęłam z siebie ciuchy i poszłam naga w kierunku łazienki.
Ile on może wytrzymać? Dlaczego się do mnie nie dobiera, jak inni?
A może zbyt słabo na niego działam?
Ale nie do cholery!
Barbie stymulowała go tyłkiem w knajpie, gdy pierwszy raz mnie dostrzegł, a mimo to Paweł nie wyglądał na podnieconego. Ba, nawet krztyny tego, co dziś w pizzerii widziałam, nie było w nim wtedy.
Naprawdę muszę go jarać...

- No to wykąp mnie. - Rzuciłam przez ramię, zrzucając po drodze elektryczne majtki i czując w brzuchu węzełek ekscytacji związany z tym, że on znów na mnie patrzy.

Bardzo powoli i ostrożnie zaczynałam wierzyć, że może faktycznie jestem ponętna. Może Tereska ma rację mówiąc, że mam fajny tyłek. Może jednak jestem seksi.
Cicho! - zrugałam samą siebie. - Przestań się głupio cieszyć, to nie zaboli, gdy on cię w ten twój seksowny tyłek kopnie!
Wewnętrzny cenzor musiał się oczywiście obudzić i zwiększyć przyciąganie ziemskie pode mną.
Nie wolno mi zbytnio ekscytować się potencjalnym szczęściem, gdyż ono wtedy wypina się i pokazując mi swój owłosiony zad, odwraca w innym kierunku i opuszcza. Robi to w mega tempie.

Niech więc ucieka kiedyś tam. Teraz jest tutaj i w miejscu, w którym znajduję się obecnie. Jest mi... błogo.

Byłam myta miękką gąbką i pianą nią wytwarzaną. Byłam zaspokojona, więc mycie przynosiło relaks, ale i coś jeszcze. To coś jeszcze, obudziło pulsowanie w brzuchu, gdy Paweł zaczął bawić się moimi sutkami. Pocierał je delikatnie gąbką i w skupieniu przyglądał się reakcjom, które tym z pozoru niewinnym zajęciem wywoływał.  Czarne oczy obserwujące mnie i moje przymykające się odruchowo, gdy gąbkę zastąpiły palce. Te palce porzuciły myjkę i wpełzły pod pachnącą pianę w wannie, sunąc po brzuchu w dół i dalej między nogi. Te palce wymusiły zamknięcie się oczu, gdy dotarły do najczulszego miejsca i zaczęły je niedbale z pozoru pieścić.

- Paweł – jęknęłam, wyginając się odruchowo i zanurzając głębiej w wodę.

Wszystko po to, by rozszerzyć uda i umożliwić dostęp jego dłoniom.
Nic nie odpowiedział. Delikatnie wsunął palec w moje wnętrze i zaczął nim poruszać w środku.
Dlaczego nie wpadłam nigdy na podobny pomysł? Czy potrafiłabym kciukiem pocierać łechtaczkę, a wskazującym palcem trzeć w środku? Czy byłoby to choć w połowie tak elektryzujące, jak jego zabiegi?

- Paweł! - jęknęłam ponownie, łapiąc jego nadgarstek, jakby w obawie przed tym, że zmieni zdanie i zechce cofnąć dłoń.
- Tak, Martynko? - Miękkie usta musnęły moje ucho, zęby przygryzły płatek. - Mam ochotę zerżnąć cię, ale nie jesteś na to gotowa – mówił gardłowym głosem, wprost w moje ucho. - Rozpieprza mi spodnie od tego, co powinno być teraz w twoim wnętrzu. - Coraz szybciej tarł palcem w środku i na zewnątrz cipki. - Ale poczekam gdyż wiem, że warto.

Gwałtowne ruchy jego dłoni i oczy wpatrzone w każde drgnięcie mięśni mojej twarzy, nie pozwoliły mi zbyt długo cieszyć się stanem rosnącego uniesienia. Osiągnęłam szczyt i więżąc jego dłoń między zaciśniętymi kurczowo udami, przeżywałam kolejny jękliwie samotny orgazm.

Wiedziałam, że wciąż patrzy, przygląda mi się.

- Dlaczego? - wyszeptałam.
- Dlaczego co? - Gładził mnie po czole.
- Dlaczego robisz to, co robisz? - Moje niejasne pytanie. - Dlaczego jesteś właśnie taki? Taki inny?
- Bo ja właśnie taki jestem. - Rozczesywał moje mokre włosy palcami. - Dla jednych inny i popierdolony, dla ciebie mam nadzieję... dobry. Taki, jakim mnie wyśniłaś.

Gdybyś ty wiedział, jak bardzo dobry jesteś, pomyślałam, lecz nie wydusiły się te słowa z mego gardła.

Dostałam kubek gorącej czekolady do łóżka i sennie bezwolna po przeżytej rozkoszy, zaczęłam odpływać w niebyt.
Przed uśnięciem umysł mój zasygnalizował jeszcze, że to wszystko jest zbytnio bajkowe.
Za dużo przyjemności i cukru w cukrze. W tym facecie musiało być coś popsute, gdyż w dzisiejszych realiach mężczyźni nie koncentrują się aż tak na przyjemności kobiety.
Facet nie myje kochanki i nie poi jej czekoladą. Nie powstrzyma się przed spenetrowaniem jej wilgotnego i uległego wnętrza tylko dla tego, że jej umysł nie jest wystarczająco rozgrzany.

Coś mi w tym wszystkim nie pasowało, lecz endorfinki po orgazmie postanowiły obezwładnić mój mózg.
Umysł odłączył się od ciała i zaczął mieszać rzeczywistość z myślami. Czarne oczy Pawła zaglądały bez przeszkód w moją duszę, gdy tymczasem jego dłonie gładziły ciepłe czoło, dotykały policzków.

- Śpij. - Dobiegło jeszcze moich uszu. - Ssij – podpowiedział umysł, podsuwając przy okazji obraz sterczącej przed moimi ustami gorącej i sztywnej męskości.

Jęknęłam niespokojnie i zapadłam w sen.
Śnił mi się Paweł i czarne oczy taksujące mą duszę i myśli.
Teraz będzie wiedział o mnie wszystko.
Nie powinnam była się aż tak odkrywać przed nim.
Odpłynęłam całkowicie w niebyt bez snów.

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Styna
    | Odpowiedz

    Dziś zasilam szeregi maruderów…. Dodaj proszę jak najszybciej kolejną część, bo uzależniasz w tempie ekspresowym, jednym słowem – JESZCZE!!! 😉

  2. Ela
    | Odpowiedz

    Cuuuuudooo!!! ❤

  3. Suze
    | Odpowiedz

    Jestem ciekawa jak się rozwinie ciemna strona Pawła 🙂 Super opowiadanie chyba moje ulubione 🙂

Napisz nam też coś :-)