Poszukiwany, poszukiwana (IX)

with 12 komentarzy

Poszukiwany poszukiwana opowiadanie z humorem i sporą dawką erotykiPowoli, choć w ekspresowym tempie adaptacja w nowym mieszkaniu przebiega. Coraz mniej kartonów do rozpakowania, coraz więcej kurzu wciągniętego w odkurzacz. Wchodzę w tryb zaradczo - kreatywny i dzisiaj nawet ugotowałam trzy potrawy, co w moim przypadku oznacza adaptację w kilkudziesięciu procentach 😀 Spośród wniesionego po sześćdziesięciu schodach dobytku część popakowałam i przekieruję ją w innych kierunkach. Mi się nie przyda, a jeśli nawet, to mogę się obejść bez.
Koniec zbieractwa w moim życiu i myślenia: "Zostawię, gdyż może się przydać"
Dupa tam!
Never more...
W związku z powyższym wracam do trybu pisania i oby nigdy więcej tak długich przerw, bo się wykończę 😀
Wracam...
ps. Opowiadanie sobie biegnie, ale znów jest w momencie zwrotu przez sztok, nie przewidzicie 😀

- Tabletka gwałtu?! - Nie rozumiałem, o czym do mnie rozmawia. - Czyli co?
- Ależ ty ciemniak jesteś – westchnęła Magda. - To taka piguła, która robi ci z mózgu trociny. Nie ma smaku, nie pachnie i świetnie rozpuszcza się w cieczy. Faceci wrzucają to laskom do drinków, a później heja! Dupczą bez obaw, że dziewczyna coś zapamięta. Po tej tabletce pozostaje dziura w pamięci i zużyte podwozie.
- Po co mi to mówicie?! - Wkurwiało mnie ich nieścisłe przekazywanie treści.
- Teraz jesteś kobietą. Tak? - Wymodelowane brwi Moniki uniosły się w górę.
- No niby tak – potwierdziłem.
- Jako kobieta narażony będziesz na ordynarne, męskie sztuczki. - Rozłożyła bezradnie ramiona. - Masz opcjonalną cipkę, więc licz się z nietypowymi sposobami dotarcia do twojej dziurki. - Wyjaśniła. - Dziurki, której nie masz, ale tym bardziej musisz się pilnować, gdyż za odkrycie wacka, możesz zaliczyć wpierdol życia.

Zrozumiałem i wcale mi się ta wizja nie podobała.

- To jak tego gówna uniknąć? - Musiałem się dowiedzieć czegoś więcej na temat tajemniczej piguły. - A swoją drogą, to jakim cudem nie spotkałem się z tym czymś jeszcze?!
- Nie twoje kręgi, gościu – skwitowała Monika. - To jest metoda dla niepewnych siebie cieniasów, lub takich, którzy podchodzą do seksu, jak do wysrania się. Obezwładniasz laskę tabletą, spuszczasz się, po czy spuszczasz ją, jak gówno w klozecie.
- Nie pij niczego, co nie będzie fabrycznie zakorkowane kapslem i na twoich oczach ten kapsel nie zostanie zdjęty z flaszki. - Wyliczała, wtrącając się, Magda. - Jeśli dostaniesz drinka, odmów.  Jeśli stracisz piwo choć na chwilę z oczy, nie pij. Wystarczy kilka sekund, by ci to dorzucili do napoju.
- Czyli mam trzymać w łapie swoją butelkę i nie odstawiać jej ani na chwilę? - Upewniałem się.
- Dokładnie. - Potwierdziła Monika. - A teraz ciuchy.

Zacząłem się już przyzwyczajać do malowania twarzy i noszenia peruki. Ciuchy denerwowały i czułem się w nich co najmniej dziwnie, ale i to mogłem znieść. Stanik wypchany cyckami, był jednak tym, co zakrawało na torturę. Co gorsza, musiałem w nim dodatkowo spać, gdyż całkowicie prawie płaska klata, zaniepokoiłaby nawet Mariolkę.
Teraz ubrano mnie w luźną bluzkę, pod którą sztuczny biust prężył się cudnie i obcisłe spodnie, czy właściwie getry, oraz skórzane buty wojskowe, kobieco złagodzone stylem. Bluzka długością dawała swobodę okrycia moich klejnotów, mimo to miałem wrażenie posiadania gołego prawie tyłka.

- Nie mogą być dżinsy? - zaskomlałem.
- Nie! - odparły groźnie chórem.
- Kreacja na sportsmenkę pasuje, jak ulał. - Wyjaśniła Monika. - Jeszcze coś z biżuterii, plus makijaż i gotowe. Nie dyskutuj!

Nie dyskutowałem.
Pozwoliłem się ubrać, obwiesić srebrnymi bzdetami, po czym oglądałem gotowe dzieło pracy czterech, kobiecych rąk.
Ja walę! Nie jestem już facetem!

Byłem gotowy, by stawić czoło złym ludziom. Musiałem znaleźć furtkę z własnego impasu i zamierzałem ją wykorzystać, by stać się znów stuprocentowym samcem.
Pierdolony stanik...

Opuściłem ich mieszkanie, odprowadzany zaniepokojonym wzrokiem dziewczyn. Po tym, co widziałem w dwu parach oczu powinienem uciekać, gdzie pieprz rośnie. Najwyraźniej miałem się czego obawiać.

O godzinie dwudziestej pierwszej dotarłem pod adres wypisany na wizytówce wręczonej mi przez Oliwię i niepewny własnych zamiarów wpatrywałem się w krzykliwy neon nad drzwiami wejściowymi do lokalu. „Grota”, tak się lokal nazywał, przywitała mnie przytłumionym światłem i odorem setek fajek, którym wentylacja nie dała tutaj rady. Głuche dudnienie dobiegało zza najbliższych drzwi i to w ich kierunku poszedłem właśnie.
Każdy centymetr powiększający przerwę między srebrnymi skrzydłami drzwi, dostarczał mym uszom nadmiar decybeli, a te tylko wzmagały nerwowość przed spotkaniem z karkami.
Skąd wiedziałem, że będą to karki? Jakoś tak intuicyjnie.

- Jestem od oliwki! - krzyknąłem do barmana, który ledwie zaszczycił mnie przelotnym spojrzeniem.

Nic nie odpowiedział, lecz wskazał mroczny kąt sali i to w jego kierunku się udałem.
Teraz dopiero przyglądałem się knajpianej klienteli.

Takich dziewczyn nie znam na co dzień. Ubrane w obcisłe, wyzywające ciuchy, przemieszczały się pomiędzy kanapami i innymi uczestnikami życia nocnego, czyniąc to wężowymi ruchami. Ich ciała gięły się w chodzie, lub emanowały seksem w malowniczych pozach na kanapach.
Dla mnie była to zbytnio wyeksponowana seksualność, niepozostawiająca niczego wyobraźni, jednak to nie ja byłem tutaj celem. Widocznie tutejsi faceci tak podane wdzięki musieli mieć, by  reagować samczo. Dla mnie to było ekshibicjonistyczne i nie pozostawiało miejsca dla umysłu. Nic okrytego tajemnicą, wszystko na wierzchu, ledwie osłonięte obcisłymi kawałkami materiału. Zupełnie, jak targu niewolników tyle tylko, że tutaj czynione z własnej, nieprzymuszonej woli.

- Cześć. - Dobiegł mnie głos Oliwi, dochodzący z mrocznego kąta. - Przyszłaś jednak.
- Przyszłam – potwierdziłem w miarę cienkim głosem.
- Czyli jednak zależy ci na pracy... - Zawiesiła głos. - Siadaj.

Nie było w tym ani nuty ciepła. Jedynie stwierdzenie faktu podszyte pewnością siebie. Wiedziała, że przyjdę, nie wiedząc kim jestem.
Nie wiem czemu, ale czułem, że to faktycznie niezła suka.
Coraz bardziej zawierzałem intuicji i działo się to głównie dzięki przeobleczeniu siebie w kobiecą poszewkę.

- Zależy. - Potwierdziłem. - Przecież mówiłam.
- To siadaj i mów, co ci podać, mała.

Ten głos należał do faceta i jego kształty wyłaniały się coraz lepiej z mroku niedoświetlonego kąta. Jasne włosy, czarna koszula, białe spodnie i buty napierdalające zbyt wysoką ceną zakupu, samym swym designem. Rozwalona poza, emanująca pewnością siebie i ogromnymi jajami, w posiadaniu których niemożnością jest siedzenie ze złączonymi kolanami. Ba! Trzeba siedzieć w rozkroku, jak do porodu! Lekka kurwa przesada...
Nienawidziłem takich typów, ale nie czas i nie miejsce było na zastanawianie się nad własnymi poglądami.
Usiadłem grzecznie na brzegu kanapy, jak uczyniłaby o nieśmiała dziewoja, którą nie byłem.

- Co, lalka? - Zaśmiał się blondas, ramieniem przyciągając władczo Oliwię. - Chcesz łatwą pracę, tak?
- Chcę. - Potwierdziłem znów, splatając na kolanach palce dłoni.

Wydawało mi się, że tak właśnie zachowywałaby się nieśmiała dziewczyna.

- Dobra. - Inicjatywę przejęła Oliwia. - Co ci zamówić do picia?
- Nie wiem. - Zapaliła mi się w głowie alarmowa lampka ostrzeżenia. - Zobaczę, co mają w barze. - Odparłem i nim ktokolwiek zdążył zareagować wstałem i skierowałem się do bufetu.

Wziąłem piwo i wróciłem z butelką do loży.

- Dobra, dziunia – odezwał się inny osobnik, którego nie dane mi było ocenić jeszcze.

Obok niego siedział jeszcze jeden, nie pasujący małokarkowatą posturą do pozostałych. Taki jakiś drobny, wręcz mikrusowaty.

- Chcesz fajną robotę, ale najpierw wkupne – zawyrokował blondyn Oliwii. - Pokaż cycki.

Zatchnęło mnie ze zdumienia. Jakim kurwa prawem ktoś, kto ma mi płacić za usługi wykonawcze, każe mi się do chuja walca obnażać?!

- Nie ma chuja we wsi – wycedziłem przez zaciśnięte zęby.

Nie pokażę w końcu jebanego silikonu w symulowanym cycniku, a poza tym niech się walą na ryj! Gdybym był kobietą, kazałbym im dosłownie wypierdalać na drzewo. Najlepiej na palmę, gdyż tych niewiele uświadczysz w Polsce. Niech spierdalają do ziomów, czyli do małp!

- O, zadziorna piczka się trafiła! - Ucieszył się ten drugi, którego ledwie widziałem. - No to może dla nas zatańczysz, co?
-Mogę – odparłem, zastanawiając się, co też za palma mi odpierdoliła.

Przecież ja nie tańczę, a tym bardziej jako kobieta!

- To zapierdalaj... - mruknął blondyn. - Może wtedy zasłużysz na posadę.

Na sztywnych nogach wstałem z miękkości poduch kanapy i wszedłem w jaśniejszy rejon obok, ozdobiony jedynie pionową rurą.

Zaraz, jaki to film oglądałem z głównym udziałem takiej rury? Coś z Demi Moore... Straszne gówno swoją drogą. W sumie, to mógłbym się poruszać równie sztywno, co Demi i teatralnie, jak ona. Takie minimum kunsztu potrafię z siebie wykrzesać.
Pierdolone rodzeństwo – przemknęła jadowita myśl przez głowę. - Że też nie mogłem mieć brata...

- Dawaj, mała! - To był głos Oliwi. - Pokaż, co potrafisz na rurze!

Jej dłoń była wszędobylska. Pieściła klatę blondyna, by po chwili zjechać na brzuch, a w kolejnej objąć zaborczo klejnoty, masując wybrzuszenie w jasnych gaciach. Jakoś zwierzęce to było. Obleśnie nachalne. Zerowo podniecające. Instant porno. Czystość bodźców podawanych on-line. Instant only.

Podszedłem do pieronowej rury, objąłem ją i zamyśliłem swe myśli.
Jak to jest być giętką samicą? Poczuć się fajnie w obecności rury i zapragnąć jej? Chcieć objąć sobą.
Objąłem metal oburącz i przybliżyłem doń twarz. Zarzuciłem ugięte udo, odchylając się równocześnie o tyłu, wyginając maksymalnie.
Byle jebana peruka nie spadła!
Kolejny ruch i znów byłem twarzą przy rurze.
W sumie nic trudnego. Wsłuchiwałem się w dudnienie knajpianych basów i reagowałem mięśniami w takt uderzeń głębokich dźwięków.
Im dłużej starałem się wykonywać kobiecy trym pracy męskiego ciała, tym bardziej stawałem się mniej spięty i naturalniej okiełznywałem pion metalu w swoich objęciach. Wciągnąłem się w bas głośników i odpowiadającą ich uderzeniom w bębenki, giętkość ciała.

- No mała! - Znów głos blondyna. - Czujesz kurewskość!

Nie wiedziałem, czy powinienem się cieszyć, czy wyjebać mu za to w ryj.

- Napij się z nami i pogadajmy o warunkach. – Słodkim głosikiem zachęcała Oliwia.

Drobny facet na kanapie w kącie drgnął nerwowo, przyciągając tym samym na siebie moją uwagę.
No dobra. Niby tańczyłem i straciłem z oczu butelkę piwa, którą zamówiłem, czyli według tego, co mówiła Monika i Magda, powinienem mieć w butelce tabletkę gwałtu. Namawiają mnie do picia, więc jest to tym bardziej oczywiste,
Muszę symulować picie i mieć baczność w nadmiarze.
Usiadłem, zarzucając nogę na nogę, jak to czyniła Monika. Jaja przeszkadzały mi niemożebnie, lecz efekt się w tej chwili liczył.
Uniosłem do warg butelkę z piwem dbając o to, by przez zaciśnięte wargi nie przedostała się ani kropla. Odstawiłem butelkę na stół, opróżnioną o symulowane łyki. Czekałem milcząc i czekali milcząc oni. Nikt nic nie mówił, wszyscy przyglądali się mojej żeńskiej postaci. Rozluźniłem ciało, gdyż to wydało mi się zachowaniem odpowiednim w tejże sytuacji.
Sytuacja była debilna ponad miarę, ale źródło jej pochodzenia było jeszcze bardziej debilne.
Moja siostrunia.

- Mała – mruknął blondyn. - Widzę, że jesteś gotowa.
- Jestem gotowa. - Ni to zapytałem, ni stwierdziłem.
- To na kolana kurwo i ssij.

Po tych słowach rozszerzył uda jeszcze bardziej, sięgnął ku rozporkowi i rozpiął go. Wydobył wpół twardy instrument na wierzch i zaczął go z wolna masować

- Na kolana suko i bierz go do ryja – warknął z pogardą. - Wyssiesz mnie dobrze, dostaniesz robotę, więc się postaraj. Zaczynaj!

Skamieniałem.
Chuj złamany dzierżył w żylastej dłoni coś, co w stanie wzwodu nie przypominało nawet mojego chuja w międzyczasie stawania.
Kazał mi skurwiel ssać to coś?
Czy go kurwa pojebało?!
Czy mnie kurwa pojebało, by być tutaj?!!!

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anna Valetta
    | Odpowiedz

    Aż nie mogę się doczekać co będzie dalej 😀

  2. jasmine
    | Odpowiedz

    Mistrzostwo świata :3

  3. Asia
    | Odpowiedz

    Ale to nie “Pomyłka” tylko “Poszukiwany, poszukiwana”. Wieeeem, czepiam się ;*

    • Lkolac
      | Odpowiedz

      Chyba ino sie Mice zly karton rozpakowal. Albo pakowala sie i zle sie spakowala i rozpakowala, albo cos w tym guscie.

      • mika kamaka
        |

        Sorry, pomyliłam pomyłkę. Poprawiłam i teraz mi wstyd 🙂

  4. Basia S
    | Odpowiedz

    Fakt, zły tytuł.

  5. Cam
    | Odpowiedz

    Genialne 🙂

  6. Ola
    | Odpowiedz

    Mika, mówi się “never again”, nie “never more”, a opowiadanie super 🙂

    • Basia S
      | Odpowiedz

      Też zauważyłam, że to dziwne sformułowanie, bo mało kto w ogóle tak mówi. Never more mogłoby być, ale przed tym brakuje czegoś jeszcze.

  7. Kasia
    | Odpowiedz

    🙂 zakończenie niesamowicie zabawne 🙂 hehehehe mimo wszystko chciałabym zobaczyć jego minę;)

  8. Kajjka
    | Odpowiedz

    Hehehe 😀 Czekam na ciąg dalszy 😀

  9. laid back
    | Odpowiedz

    badziewie,ale pasuje.

Napisz nam też coś :-)