Pomyłka (IX)

with 12 komentarzy

Pomyłka telefoniczna opowiadanie o przypadkowej znajomościDobra. Pomijając już regułki i podobieństwa (w opisywaniu ciupciania i dążeniu do ciupciania 😉 ) do dzieł znanych autorów przyjmijmy, że opowiadanie mówi o relacjach między mało towarzyską Martyną i facetem z lekko odmiennymi upodobaniami seksualnym. Chociaż czy odmiennymi aż tak bardzo? No nie wiem...
Jestem romantyczną erotomanką i takie są też opowiadania, które piszę. Jeśli komuś zalecę Greyem, to sorry. Czasem czymś tam zalatuję (po trzynastce w pracy potem pewnie 😀 ).
Miłego czytania więc życzę i oczywiście piszę dalej 😉

Byłam naga, ale nie to mnie krępowało w tej chwili. Mogę być goła, gdy on jest podniecony, a nawet wtedy, gdy już nie jest. Nie umiałam się jednak rozluźnić, gdy w mojej pupie tkwiło coś, a Paweł z sadystyczną rozkoszą kazał mi trwać w tym stanie.

- Czy mogę wyjąć zabawkę z tyłka?! - To fuknęłam rozzłoszczona, gdy dotarliśmy już do kuchni.

Odzyskiwałam powoli siły i bystrość umysłu, choć przeżyty przed chwilą orgazm nie pomagał w tym zbytnio.

- Czy możesz jednak nie wyjmować? - Pytanie zadał tak beznamiętnym tonem, jakby pytał o to, czy mogłabym nie otwierać okna przez wzgląd na przeciąg. - Zjesz i wyjmę to z ciebie własnoręcznie.

Wypowiadając ostatnie słowa odwrócił się do mnie z poważną miną, w wyniku czego poczułam wyłącznie bezradność i bezwolność.

- Będę więc musiała stać podczas posiłku, który mi obiecałeś – burknęłam z udawaną złością.

Złości jednak we mnie nie było. Raczej samicza bezwolność i poddanie się silnemu samcowi.
Boże, co we mnie jeszcze drzemie i co dane mi będzie odkryć podczas…
No właśnie. Podczas czego? Związku?
Czym byliśmy? Parą?
Może parą kochanków co najwyżej i to również nie do końca.

- Więc chodź. - Odłożył nóż, którym zaczynał kroić paprykę. - Najpierw cię umyję, a później nakarmię.

Minął mnie, ocierając się ramieniem i skierował swe kroki do łazienki.
Poszłam w ślad za nim z tym czymś sterczącym w odbycie, utrudniającym chodzenie, lecz pobudzającym seksualnie równocześnie.
Czy jestem wyuzdana i perwersyjna? Czy normalnym jest, by takie nienormalności kręciły niedoświadczoną seksualnie kobietę?

- Chodź – rzucił przez ramię, zdejmując przez głowę koszulę bez zadawania sobie fatygi w celu rozpięcia guzików.

Rozbierał się ze złością widoczną w ruchach i tak samo gwałtownie rozpiął spodnie i zrzucił je z siebie. Wysupłał stopy z nogawek i zostawiając na kafelkach posadzki skłębioną odzież, wsunął dłoń pod prysznic i odkręcił kran. Strumyczki wody i pary z nich unoszącej się buchnęły w szklanych ścianach.

- Przyjdziesz do mnie? - zapytał z ręką na szybie kabiny.

Na sztywnych od ucisku we wnętrzu pupy nogach, podeszłam do niego niepewna tego, co może mi tym razem zaserwować. Przepuścił mnie w szklanych drzwiach prysznica, po czym wkroczył również w mokre i zaparowane ścianki pomieszczenia kąpielowego.
Nie powiedział nic, lecz wpił się w moje usta, przyciskając do wciąż chłodnych kafli.

- Działasz na mnie, jak afrodyzjak, Martyno – mruknął między mokrymi muśnięciami ust i języka. - Chcę z tobą zrobić tak wiele, że aż obawiam się, czy taką ilość rozkoszy zniesiesz.
- A co z twoją rozkoszą Pawle? - Wbiłam swoje słowa w jego usta. - Czy ty nie pragniesz spełnienia?
- Pragnę przede wszystkim twojego spełnienia, a moje przyjdzie w ślad za nim.
- A jeśli ja też chcę ci dać orgazm? - zapytałam śmiało. - Jeśli mam dosyć brania tylko i chcę zobaczyć, jak ty szczytujesz?

Samą siebie zszokowałam tak śmiałymi słowami, lecz wypłynęły one z mojej podświadomości. Pragnęłam tego. Chciałam zrobić mu tak dobrze, jak on zrobił mi.
Nic nie odpowiedział, a jedynie przeczesywał moje skręcone i mokre od gorącej wody włosy.

- Zrób więc to, na co masz ochotę. - Znów zaglądał mi w duszę poprzez kanały oczu. - Rób to, co chcesz robić.

Czego ja właściwie chciałam? Co mogłam zrobić, by przeprowadzić go na drugą stronę?
Czy potrafię i dam radę? Co właściwie wiem o męskim ciele i tym, co je podnieca?
Coś przecież muszę, gdyż nie robiąc absolutnie nic, rozgrzewałam to wyśnione przeze mnie ciało do czerwoności!
Tylko czy to robiłam ja, czy umysł Pawła i jego postrzeganie mnie samej i mojej seksualności?...

***

Reagowała idealnie. Dokładnie tak, jak to sobie wymyśliłem. Poddawała się mojej woli, podniecało ją to i mnie automatycznie również. Przywiązanie jej do łóżka było testem, a ten zdała celująco.
Teraz zaczęła się stawiać, lecz nie zamierzałem ustąpić w sposób, jakiego chciała.

- Zrób więc to, na co masz ochotę.

Wiedziałem, że jest niedoświadczona, lecz doświadczonych dziewczyn i kobiet miałem w nadmiarze.
Moja edukacja seksualna zaczęła się w wieku czternastu lat i z perspektywy czasu widzę, że stało się to zbyt wcześnie i z nieodpowiednią kobietą.
Znudzona sąsiadka, znajoma rodziców. Piękna, zadbana i bogata kobieta, której jedynym zajęciem było dopieszczanie ciała i do tego celu użyła również i mnie. Upatrzyła sobie spokojnego, małomównego chłopaczka i może nawet wydawało jej się, że jest moją nauczycielką i wprowadza mnie w magiczny świat seksu. Może i tak było, lecz nie powinno było wydarzyć się tak wcześnie. Nie byłem na to gotowy.
Później były już równolatki, które konsumowały seks i traktowały to, jak używkę. Nie było mowy o miłości, czy głębszym zaangażowaniu. Tego mi zabrakło, lecz nie wiem, czy jestem zdolny do bycia z kimś... bardziej.

Teraz drobna istotka klęczała przede mną ze wzrokiem wbitym w moje podbrzusze i już samo jej spojrzenie przekierowywało część krwi w dolne partie ciała. Klęczała, zastanawiając się najwyraźniej, jak się do mnie dobrać. Położyłem dłoń na opływającej wodą głowie i przyciągnąłem do coraz sztywniejszego kutasa.
Może powinienem delikatniej, ale nie chciałem. Potrzebowałem poczuć wnętrze jej ust i posuwiste ruchy w nich.

- Ssij – mruknąłem.

Spłoszone spojrzenie w górę i palce otaczające prawie wzwiedziony organ. Delikatne liźnięcie, jakby smakowała lizaka i ostrożne zagłębienie w ustach. Docisnąłem ją mocniej, zmuszając tym samym do wzięcia go głębiej. Pchnąłem biodrami i wycofałem się, posuwając ją w usta i twardniejąc coraz bardziej.
Powinienem coś powiedzieć, dopieścić delikatnym słowem, lecz podniecenie zbyt szybko rosło i domagało się ostrego spełnienia.
Z innymi kobietami bywało ostro, ale one wiedziały na co się decydują. Tutaj miałem świeży kwiat i chciałem go brać, bez przygotowywania na to, czego może doświadczyć. Kiedyś ja byłem na jej miejscu, teraz ona miała odkrywać, a to dawało poczucie władzy.

- Wstań – nakazałem, podciągając ją.

Chciałem być w niej, jak najszybciej i teraz, gdyby nawet protestowała, mógłbym jej nie posłuchać, nie zapanować nad sobą.

- Odwróć się do mnie tyłem.

Sięgnąłem po oliwkę. Tak, planowałem to. Wiedziałem, że do tego dojdzie.

- Martynko. - Złapałem za wystający uchwyt cienkiego dildo, kupionego specjalnie na tę okazję. - Teraz wyciągnę to z ciebie, ale...

Zawiesiłem głos, czym wywołałem spłoszenie w jej wielkich oczach. Tak maleńka, pomyślałem, tak ma być.
Centymetr, po centymetrze uwalniałem jej ciasną dziurkę, z której wyłaniały się kolejne, silikonowe wypustki. Odrzuciłem zabawkę na podłogę i polałem obficie jej pupę oliwką. Rozmasowywałem tłustość, napawając się krągłością pośladków, ocierałem się o nie kutasem. Mogę w niej być za chwilę, wystarczy pchnąć, ale to jeszcze nie ten moment.
Co mnie powstrzymuje? Nie wiem...

Kreśliłem kółka wokół ciasnego odbytu, drugą dłonią sięgając na brzuch i niżej. Wystarczyło, bym dotknął łechtaczki, a Martyna wygięła się w łuk, wypinając dupeczkę. Czoło oparte na szybie, ramiona wsparte nad głową i jęk, gdy penetrowałem ją palcem. Tyle ukrytego ognia do mojej dyspozycji.
Palec przy zwieraczu zastąpiłem główką penisa i to nim masowałem dziewiczą dziurkę. Naparłem delikatnie i znów pocierałem tylko. Nie wiem, czy wiedziała co robię, lecz nie cofnęła się, nie uciekała od naporu.

- Wpuść mnie – szepnąłem jej do ucha. - Chcę cię zerżnąć w tyłek.

Zamarła i przestała nawet zdaje się oddychać.

- Będzie przyjemnie. - Gryzłem delikatnie płatek ucha, pocierając równocześnie łechtaczkę. - Obiecuję. Wystarczy, że się rozluźnisz.

Walczyła z sobą, czułem to. Chciała i się bała. Bała się jednak i wcześniej, lecz przegrała z podnieceniem.
Tak działo się i w tej chwili.
Tarłem czubkiem po śliskim wejściu do cipki. Ugiąłem kolana, by dotrzeć i do łechtaczki. Wszedłem w nią na kilka centymetrów, lecz czując opór wycofałem się. Zadawałem sobie tortury, a i ona odpływała w rozedrganie, zmieniała się instynkt. Znów naparłem na śliski od oliwki odbyt i wpuściła mnie. Jęknęła, gdy wszedłem główką i jęczała gdy cofając biodra i prąc znów do przodu, zagłębiałem się  w ciasnej pupie. Nie przerwałem pieszczenia dłonią. Jęczała coraz głośniej i sama zaczęła przeć biodrami na mnie. Znów mnie zaskoczyła i rozgrzała jeszcze bardziej. Przyspieszyłem ruchy i porzuciłem drażnienie jej między udami. Zacisnąłem palce na wąskiej talii i poruszałem się coraz szybciej czując, jak blisko jestem spełnienia. Martyna wychodziła naprzeciw moim pchnięciom, nabijając się i przyjmując ulegle w siebie. Wytrzymałem zaledwie kilka, może kilkanaście ruchów i wbijając boleśnie palce w jej miękkie ciało eksplodowałem z krzykiem, drżąc w niej i na całym ciele, zaciskając powieki.
Dyszałem, ona uspokajała oddech. Nie wycofując się z niej przyciągnąłem do siebie drobne ramiona i trwaliśmy tak do momentu, aż wyśliznąłem się, mięknąc.

- Świntucha z ciebie, Martynko – mruknąłem w czubek jej głowy.
- Przez ciebie , Pawle – odmruknęła. - Dzięki tobie.

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Magda
    | Odpowiedz

    Autorka 50 twarzy Greya opisuje sceny erotyczne zawsze w ten sam sposób, są nudne po prostu. Dlatego porównania z jej “dziełem” są niesprawiedliwe w stosunku do Ciebie 🙂 Tutaj jest zawsze ciekawiej 🙂

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Dziękuję 😀

      • bebu
        |

        ale tez to samo – mlodego nastolatka uwiodla przyjaciolka rodzicow 🙂

      • mika kamaka
        |

        jak se tam chcesz…

  2. Mia
    | Odpowiedz

    Przeczytałam tą część z 5 razy i za każdym razem mam gęsią skóre 😉 Cudowne 😀

  3. Kajjka
    | Odpowiedz

    Zawsze szczęka mi opada na sposób w jaki rozkładasz na czynniki procesy myślowe u swoich bohaterów. Jest świetnie, świetnie, świetnie…

    Kolejna uwaga, że “to samo”… Ręce opadają… Kochani, ludzki język jakkolwiek bogaty i zasobny ma swoje ograniczenia, o przewidywalności pewnych ludzkich zachowań i reakcji już nie wspominam. Niezmiennie śmieszyło mnie i śmieszy doszukiwanie się w autorskich tekstach podobieństw do czegokolwiek. Dużo czytam i wiem jedno, każdemu tekstowi, czy będzie to tekst bloggera, czy papierowe wydanie jakiejkolwiek książki z półki w empiku, można w ciemno postawić zarzut: to już było. W ciemno powtarzam i argumenty na poparcie znajdziemy nawet tekstach noblistów. I tylko ten który jako pierwszy odbił świadomie brudną łapę na ścinie jaskini może uważać się za twórcę czegoś absolutnie “nowego”. Każdy kto zrobił to po nim, cokolwiek by już nie namazał, jest tylko naśladowcą.

    Nie wiem, ja akurat to nieszczęsne, sporne “dzieło” przeczytałam. Dla mnie to taka lekturka, którą się czyta i o której się zapomina po ostatniej kropce. Nie jestem skłonna tego obsobaczać, ale też niczego odkrywczego w niej nie znalazłam. Nie podejmuję się oceniania tego w żaden sposób. Z mojego punktu widzenia, taka chwilka rozrywki dla zabicia czasu. Ale żeby traktować tę pozycję, jako sztandar w temacie? Śmiechu warte… Tym bardziej bawią mnie Ci, którzy wszędzie i we wszystkim doszukują się podobieństw do niej. A że niektórym wszystko kojarzy się z dupą… Cóż, jednym z dupą, innym z różą, a jeszcze innym z kurą 😉

    W każdym razie, ja sama o wiele więcej się dowiedziałam i nauczyłam, czytając teksty Miki, niż Greya (jakby ktoś miał jakieś wątpliwości to chodzi mi o w tym wypadku o warsztat pisaczy :p). Ot, taka refleksja wpadła przy okazji komentarza. Czekam na ciąg dalszy Miko :). Rób dalej swoje… Podgląda się Ciebie i Twoich bohaterów z niemałą frajdą 🙂

    Ufff… rozprawka mi prawie wyszła 😀

  4. Kasia K.
    | Odpowiedz

    Mam bardzo słaby zasób słownictwa w tym momencie, po przeczytaniu tej części gdyż nie mogę wyjść z podziwu dla autorki za taką pomysłowość. Napisze więc krótko to jest świetne. 🙂

  5. Aprecjator
    | Odpowiedz

    Co będzie dalej? Co chwilę para pokonuje kolejny etap. Obydwoje się nakręcają i żyją jakby na haju. Ale w końcu zdobędą ten najwyższy szczyt. Przypomina mi się fragment Muminków gdzie Paszczak zebrał i skatalogował wszystkie okazy roślin, które były do zebrania i przeżył tragedię bo z odkrywcy i zbieracza stał się tylko posiadaczem. Bardzo mnie ciekawi co para z tym zrobi? Wierzę głęboko, że Mika zna odpowiedź ale przeczołga nas jeszcze przez kilka interesująco-podniecających odcinków zanim ją wyjawi.

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Zmuszasz mnie do zaskoczenia Was?

      • Aprecjator
        |

        Ja tylko gdybam i cierpliwie czekam.

  6. Mariet
    | Odpowiedz

    W końcu wpadłam na wczasy do Polski i tak sobie nadrabiam zaległości. Przeczytałam całą “Pomyłkę” bo wszyscy ją komentują (i jest jej dużo ;D), ale kurczę, coś mnie w niej drażni.

Napisz nam też coś :-)