Porwanie Heleny (III)

with 34 komentarze

Część trzecia

sprośnie i na wesołoDługo debatowałyśmy, czy wypuszczać Porwanie Heleny w motylowy świat, bowiem obawiałyśmy się, że poumieracie… ze śmiechu i kto będzie nas dalej komentował? 😀 Ja, Jo, głosowałam za publikacją, ale Jadzia mnie wstrzymywała, bo robiła research w wirtualnym świecie. Jak poznała wyniki, kazała mi spuścić naszego psikusa ze sznura. W razie czego, to mamy już tabun nowych czytelników 😀
ŻARTUJEMY!!! Gdzie byśmy znalazły kolejnych tak pokręconych ludziów, jak Wy? 😀
Dzisiaj trzecia część Porwania Heleny, co to ciasnawą dziurkę ma… A może jednak nie ma? Chcecie się przekonać? To do dzieła! Przesuwacie suwaczkiem na dół i czytacie… a później…

KOMENTUJECIE! Bo inaczej uwierzę, że naprawdę poumierałyście i Jadzia będzie musiała wpuścić świeże mięsko na motyle 😀

 

Czterech niosło jej tron, a ona uśmiechała się do tłumu, machając raz lewą, raz prawą dłonią. Wysyłała wyimaginowane buziaki, od których panowie mdleli, puszczała oczka do starszych, przyprawiając ich o zawał serca.

Gdy mijała trzech nowo przybyłych, spojrzała na nich z ciekawością, wyrażoną lekko uniesioną brwią.

A więc to ona – szepnął Parys, domykając bratu szczękę.

Niestety nie zwrócił uwagi na wywalony język i przyciął go mocno zębami. Hektor jęknął, wyrwany z transu.

Ruszyli wraz z innymi poddanymi Heleny. Celem tej pielgrzymki była burdelwioska na obrzeżach Sparty.

Tron z Heleną postawiono w centralnym miejscu, na podwyższeniu. Podano jej puchar złoty oraz słomkę w kształcie penisa. Kiedy poddany podszedł nalać jej winogonu, odrzuciła puchar i wyrwała mu z rąk gąsiora wypełnionego po brzegi czerwonym nektarem.

Oto nadszedł czas rżnięcia i posuwania! – przemawiała wzniośle. – Bierzcie, która wam się podoba i pieprzcie, jak się wam podoba. – Po czym wymamrotała dyskretnie pod nosem. – Byle nie mnie.

Tłum zawył z zachwytem na widok kobiet, ustawiających się wokół Heleny. Ona sama stuknęła kolanem w dno gąsiora, odkorkowując go i wzięła olbrzymi łyk winogonu. Czerwony płyn lał się strumieniem po jej brodzie, szyi i dekolcie, gdzie wsiąkał w biel lnianej kreacji.

Igraszki czas zacząć!! – wrzasnęła, a tłum mężczyzn rzucił się na panny i pannice.

Panowie! Spierdalamy! – ryknął Parys, lecz Hektor i Achilles stali osłupieni.

Dlaczego? – zapytał brat.

Nie słyszałeś? Zaraz tu wpadną lwy i nas rozszarpią! – ciągnął Hektora pod prąd rzeki ludzi.

Dawać te lwy! – odezwał się Achilles, wysuwając do przodu biodra. – Nie takiego zwierza dusił mój pyton.

Hektor złapał za głowy towarzyszy i uderzył nimi z całej siły.

Ona powiedziała Igraszki, nie Igrzyska, cymbały! Od tego ciągłego spuszczania ogłuchliście czy co?

Rozejrzeli się.

Trzeba to rozegrać taktycznie – zaproponował Hektor.

O tak! – zgodził się Achilles. – Kto będzie osłaniał moje tyły?

– Możesz na mnie liczyć, stary! – Parys poklepał kolegę po plecach ze współczuciem.

Hektor zwęził oczy, analizując sytuację, po chwili uniósł brew i zaczął się szelmowsko uśmiechać. Achilles oraz Parys wysłuchali jego plan, po czym każdy ruszył w innym kierunku.

Hektor szukał wolnego namiotu dla całej trójki, Parys pobiegł do wielkich rożen po strawę i winogon, a Achilles sunął biodrami do przodu w kierunku urodziwych niewiast.

Kwadrans później znaleźli się w przestronnym białym lokum wyściełanym skórami i poduchami. Achilles zrzucił z barków trzy piękności.

Zaklepana! – przypieczętował jedną odbiciem dłoni na pośladku. – A te są do waszej dyspozycji.

Dziewczyny, niczym węże, dopadły nóg Hektora i Parysa. Ich dłonie wędrowały w górę po muskularnych łydkach w podróży o wyzwolenie jąder z presji pożądania.

Hektor rozsiadł się wygodnie i przyciągnął swoją wybrankę, łapiąc ją za brodę.

Ja dziś tylko lody poproszę.

Dziewczyna puściła do niego oczko, oblizując usta. Przygryzła penisa lekko, poszczypała główkę wargami i po chwili prężył się przed jej oczami potężny Wielce Zamożny W Objętości Dick, w skrócie WZWÓD.

Nie próżnowała panna przy lędźwiach Hektora. On sam wydawał się mało zaabsorbowany serwisem. Nalał sobie winogonu, urwał mięcho z udźca i przeżuwając, kiwnął głową do Parysa, który zapinał swoją niewiastę od tyłu. Parys mu odkiwnął z uśmiechem, prosząc o żarełko.

Hektor chwycił udziec kuraka i rzucił w kierunku brata. Niestety tłusta strawa wyślizgnęła się palcom Parysa, lądując z plaskiem na pośladku Achillesa, posuwającego swoją misjonarkę.

Ten zerwał się wystraszony. Osłaniając rękami dupę, wybiegł, a piszczał przy tym, jak dziewczyna. Wszyscy świadkowie wydarzenia zaczęli rżeć ze śmiechu, przez co przydławiła się kochanka Hektora. Achilles szybko pojął, że sam był sprawcą dochodzących z namiotu chichotów.

Który to?! – wkroczył wrogo z powrotem.

To ten – Hektor uniósł w górę udziec kurzy. – Możesz go ukarać. – Rzucił mięsem w kolegę.

Achilles złapał kurę w zęby i rozszarpał, przeżuwając. Popił galonem winogonu, a kiedy ostatnią kroplę starł z brody, wrócił na swoje posłanie.

Zmiana, teraz ja na dole – rozkazał swojej serwisantce igraszkowej.

Trzymanie tyłka blisko ziemi okazało się dla niego bezpieczniejszym rozwiązaniem.

Panowie nie spoczęli na laurach. Towarzystwo pań miało im tak naprawdę tylko umilić planowanie kolejnego kroku do Heleny. Bez skrępowania rozmawiali przy dziewczynach o zamiarach. One milczały, przysłuchując się uważnie.

To jak w końcu? – spytał Parys. – Wpadamy i gwałcimy czy uprowadzamy?

Jasne, że uprowadzamy – oburzył się Hektor wzmianką o gwałceniu Heleny. – Potrzebujemy tylko sposobu na wejście do jej pałacu. Słyszałem, że jest strzeżony przez Armię Szlachetnych, wzdychających do najciaśniejszej ciasności swej władczyni.

A my możemy was tam wprowadzić – powiedziała ochryple dziewczyna, wyciągnąwszy z gardła penisa Hektora.

Jako służki Heleny poznałyśmy różne tajne przejścia pałacu – potwierdziła blondynka, ujeżdżająca Achillesa

A ty nam nie pomożesz? – zapytał Parys swoją kochankę.

Jak już się dostaniecie do pałacu, mogę was wprowadzić do sypialni Heleny. Jestem jej faworytą – odpowiedziała ku zaskoczeniu mężczyzn.

Parys z wrażenia przestał ją posuwać. Achilles zdjął z siebie blondynkę i podszedł do autorki szokującej nowiny. Hektor podniósł głowę swej lodziarki i spytał:

Chcesz powiedzieć, że Helena sypia z kobietami?

Wszystkie trzy niewiasty przytaknęły.

Menelaos jest bardzo zazdrosny – tłumaczyła blondynka. – Rozkazał zabić każdego mężczyznę, któremu stanie pała na widok Heleny. Tylko raz w roku jego rozkaz jest uchylany.

Niech zgadnę, podczas Igraszek – wtrącił się Hektor.

– Właśnie – dodała lodziarka, ukazując w uśmiechu łonowca Hektora. – Helena nauczyła się oszukiwać Menelaosa przez resztę roku, sypiając ze służkami.

Sprytne babsko! – rzucił Parys z podziwem. – Powiedz, czy ona naprawdę ma najciaśniejszą dziurkę na świecie?

O tak! Ledwo mały paluszek pomieści. Menelaosa nie dopuszcza do siebie po nocy poślubnej.

Trzeba pomóc biednemu w potrzebie! – zawołał wesoło Achilles. – Rozepchamy tę jego ślubną szparkę!

To jak? Doprowadzicie nas do Heleny? – spytał Hektor niecierpliwie.

Tak – zgodziły się wszystkie trzy.

Ale nie za darmo! – wzburzyła się lodziarka.

Chcemy penisa Herkulesa! – poinformowała blondyna.

Jak to penisa Herkulesa? – Achilles złapał się za jaja z przerażeniem.

Normalnie, nie sam penis we własnej osobie, bo cóż nam po martwych tkankach niezdolnych do wzwodu – wyjaśniła kochanka Heleny. – Chcemy jego odlew.

O tak! Chcemy odlew największego penisa na świecie. – Blondyna z podniecenia złapała Achillesa za pośladek, a ten znów zareagował paniką. Ciągnął dupskiem po ziemi, aż dotarł za plecy Hektora.

Skąd weźmiemy odlew Herkulesowego penisa?

Nie interesuje nas to! – warknęła lodziarka. – Będzie penis, będzie Helena! – Zaciskała palce na wzwodzie Hektora, aż jęknął. – To jak? Umowa stoi?

Stoi! – krzyknął Achilles, widząc, że Hektor się waha.

Igraszki trwają tydzień, codziennie będziemy przychodziły do tego namiotu. Jak zdobędziecie penisa, spotkamy się tu – oznajmiła blondynka, puszczając oczko do Achillesa.

Dziewczyny zebrały swoje rzeczy i wyszły, zostawiając niedopieszczonych mężczyzn.

Czyś ty oszalał? – Parys wymierzył cios w klatkę Achillesa. – Skąd my weźmiemy odlew pały Herkulesa?

Cicho! – Hektor najwyraźniej nad czymś dumał. – Nasz ścięgnowy nie stracił rozumu, braciszku. W tym szaleństwie jest przebłysk geniuszu.

Co masz na myśli? – spytali chórem Parys i Achilles.

Damy im odlew penisa i powiemy, że to Herkulesa.

To czyj to będzie penis? – zapytał Parys podejrzliwie.

Mój! – oznajmił Achilles. – Ja mam największego! Herkules na pewno ma dużego, może nie tak dużego... – zamachał swym pętem, obrzydzając towarzyszy – ...ale nie obraziłby się, gdyby to mój penis został dublerem jego boskiej pały.

Wcale, że nie! Hektor! Powiedz mu coś! Ja mam największego! – Parys pieklił się nie na żarty. Gotów walczyć z Achillesem o angaż penisa w oszustwie odlewniczym.

Spokój! – Hektor rozlał w puchary mocny winogon. – Na zdrowie kochani! Prześpimy się z tym pomysłem, a jutro zrobimy losowanie, czyj penis dostąpi zaszczytu udawania tego Herkulesowego.

Chłopcy zasnęli szybko po opróżnieniu gąsiora winogonu. Sny mieli iście erotyczne. Achilles śnił o swej blondynce i jej niezwykle wąskiej talii, Parys miał koszmar związany ze wspomnieniami z wyspy Lesbos,  a Hektor... Hektor spał snem błogim. Z uśmiechem na twarzy wlizywał się w dziurkę Heleny.

***

Helena obudziła się, czując ucisk podniecenia w podbrzuszu. Dyszała ciężko, a jej szparka płonęła pożądaniem.

Co się dzieje?

Zajrzała pod jedwab pościeli, podejrzewając, że to Loretta wróciła z Igraszek. Niestety, Helena była sama w sypialni. Tym bardziej zdziwiła się, czując delikatne pieszczoty na swym łonie.

Odczuwała je coraz intensywniej, coraz większą rozkosz z nich czerpała. W końcu orgazm wyrwał się z jej krtani długim mruknięciem. Zasnęła szybko, a policzki jej zdobił rumieniec spełnienia.

***

Rano wszystko wygląda lepiej, jak mówi stare chińskie przysłowie.

Chłopcy przygotowali wszystkie składniki do zrobienia formy na odlew. Dobrze opłacony alchemik sporządził dla nich również odpowiednią mieszankę żywic, którą wystarczyło jedynie podgrzać. Pozostało wybrać penisa na wzór i podobieństwo tego Herkulesowego.

Hektor, Parys i Achilles zasiedli w namiocie nad strawą. Popijali winogon, dywagując o tym, czyje przyrodzenie dostąpi zaszczytu bycia odlanym.

Oczywiste! To mój pyton jest największy! Jego odlewamy – zarzekał się Achilles.

Może powinniśmy postąpić zgodnie z hierarchią wieku? Najstarszy z nas dostąpi tego zaszczytu – zaproponował Hektor.

Przecież to oczywiste, że to ty w tym towarzystwie jesteś starym dziadem! – oburzył się Parys. – Głosujmy! Kto głosuje, że do odlewu potrzebujemy najznakomitszego penisa… – wszyscy podnieśli rękę – ...którego to ja jestem posiadaczem! O, widzę, że jesteśmy zgodni – podsumował głosowanie i zaskoczonych towarzyszy. – Postanowione! – Po czym zwrócił się do własnego krocza. – Od dziś nazywasz się Herkules.

Hektor i Achilles rzucili w najmłodszego jedzeniem.

Może nie głosujmy, tylko losujmy? – myślał głośno najstarszy.

Achilles uniósł brew, a wzrok skierował ku górze. Robił tak zawsze, gdy próbował użyć szarych zwojów mózgowych. Bracia popatrzyli na niego podejrzliwie.

Nagle ścięgnowy wybiegł z namiotu, nie tłumacząc nic. Wrócił po kwadransie z serwisantką igraszkową.

Oto nasza wybawczyni – wyjaśnił.

– Achcio, ty chyba się z własnym fujem na głowy wymieniłeś – pluł pretensjami Parys. – Że niby ona da penisa do odlewu?

Ciiiii! – wtrącił się Hektor. – Nie da, tylko wybierze! Achillesie, co za przebłysk geniuszu.

Chłopcy wyjaśnili dziewczynie zadanie, po czym zawiązali jej oczy i posadzili wygodnie na olbrzymiej pufie. Stanęli obok siebie, z członkami na wyciągnięcie ręki.

Dotykała ich, głaskała i całowała, powoli budząc do wzwodu. Bawiła się trzema członkami naraz. Gdy jednego trzymała w ustach, pozostałych masowała dłonią.

To który najlepszy? – ponaglił Hektor.

Teeeeeen – wymruczała, obejmując prącie Achillesa.

Ten od razu rzucił się na dziewczynę. Łakomie spijał werdykt z jej ust, ugniatał piersi sprawiedliwie obdarzone symetrycznością, ale gdy dotarł palcem do jej piczki…

O, tak! – zawył w myślach.

Dziewczyna była tak rozepchana, że bez trudu dołożył trzy palce. I wciąż czuł luz! Po chwili wepchnął w nią całą pięść. Jęknęła, bynajmniej nie z bólu. Wiła się rozkoszą, nabijając swą kokoszkę na rękę Achillesa.

Hektor i Parys zaabsorbowani oglądaniem porno na żywo, pucowali swoje fujarki, aż uszło z nich napięcie. Achilles, nie chcąc wyciągnąć dłoni z mlaszczącego wnętrza, uniósł biodra dziewczyny i wbił penisa w jej pupę.

O Zeusie! – jęknął, czując palcami swego fiuta.

Nie potrzebował wiele, by zalać ciasną dziurkę serwisantki sokami spełnienia. Ona też doszła. Jej wytrysk zawstydziłby niejednego mężczyznę. Budyń spływał po ręce Achillesa, aż do łokcia.

Hektor i Parys swój podziw wyrazili owacją na stojąco.

Ścięgnowemu było jednak mało, używał dziewki, jak tylko chciał.

Jego kumple, korzystając z okazji, przygotowali miksturę na formę. Kiedy osiągnęli odpowiednią gęstość, podeszli z wiadrem mazi do parzącej się pary. Achilles wyskoczył na chwilę z cipkostudni i wcisnął swą pałę w wiadro z głośnym plaskiem.

W taki oto sposób nabyli formę do odlewu. Hektor podgrzewał wiadro przy palenisku, by forma dobrze zastygła. W tym czasie Parys roztapiał żywice do odlewu, zerkając zazdrośnie na Achillesa.

Psssst! – zawołał dyskretnie do brata. – My odwalamy robotę, a ten sobie dyma na potęgę.

No i?

Może, by go wykluczyć z akcji porwania Helenki?

Żartujesz? Achilles uratował mnie przed spaleniem w wulkanie! Nie możemy go wykluczać – protestował Hektor. – Gotowe, zalewaj. – Podał wiadro z dziurą o średnicy palca wskazującego.

Parys westchnął, wlewając złotobrunatną miksturę do formy.

Teraz my pójdziemy na panienki – Hektor pocieszał brata. – Żywica potrzebuje całego dnia, by stwardnieć, a ja nie zamierzam siedzieć tu i patrzeć, jak dyma dubler Herkulesa.

Wyszli więc chłopcy na poszukiwanie cipek, chcących spełniać ich marzenia. Parys nie kaprysił – zalewał równo każdą dziurkę.

Hektor natomiast wybadał swym przyrodzeniem migdałki połowie populacji kobiecej w wiosce igraszkowej.

Gdy wrócili do namiotu, zastali Achillesa nieprzytomnego ze zmęczenia. Ocucili go winogonem. Zjedli wspólnie strawę, po czym wszyscy troje chwycili dłuta w palce i zaczęli odkuwać odlew z twardej formy. Musieli być przy tym precyzyjni i ostrożni.

Parys pierwszy opadł w sen. Niedługo po nim Hektor rzucił się Morfeuszowi w objęcia. Achilles poczuł siłę swego talentu i do białego rana poświęcił się całkowicie zadaniu.

Gdy jego towarzysze obudzili się, na stoliku, obok winogonu, stał żywiczny wzwód.

To gdzie te służki, co nas wpuszczą do pałacu? – zapytał Achilles, ziewając, po czym padł na posłanie, nim bracia zdążyli mu podziękować za odkucie, dorzeźbienie szczegółów i wypolerowanie oficjalnej pały Herkulesa.

* * *

Trzej kompani, mając wszelkie udostępnione im wskazówki, które miały pomóc w dostaniu się do Helenkowej sypialni, ruszyli powoli w stronę pałacu. Starali się skradać niepostrzeżenie, żeby strażnicy pełniący wartę nie zobaczyli ich i nie zaalarmowali większej ilości straży.

Byli już tak blisko Helenkowej szparki, że wszyscy trzej mieli potężne wzwody.

– A jak dziewki domyślą się, że to nie Herkulesowy penis? – szepnął nagle Parys, krocząc za bratem. Tuż za nim podążał Achilles.

– To będziemy już hen, hen daleko z Heleną – fuknął na niego Hektor, jednocześnie wskazując, że ma być ciszej.

– No, ale jak domyślą się szybko i zaalarmują straże? – dopytywał nieustępliwie Parys, stukając go palcem w ramię.

To im dupy nadstawisz, ostatnio miałeś niezły trening, powinieneś dać radę! – odpowiedział rozeźlony przywódca ich grupki. Tak przynajmniej nazywał sam siebie w myślach.

Nieeee! – zaskwierczał Parys, przypierając pośladkami do muru, chowając je, jak Achilles kilka dni wcześniej. – Tylko nie mój biedny odbyt! On już więcej nie wytrzyma.

On? Twoja dupa to ON? Co z tobą nie tak, Parysie? – spytał, zainteresowany tym faktem, Achilles. Hektor wzniósł oczy do nieba, modląc się, żeby gadulstwo tych dwóch kretynów nie przyniosło im kłopotów.

Zainteresuj się swoją. Z tego, co wiem, nie jest w najlepszym stanie! – Parys, jak dziecko, pokazał mu język. Urażony Achilles zamilkł.

Jest wejście do tunelu! – syknął Hektor, gdy dotarli do miejsca, o którym wspominały służki Heleny. – Za mną i ani mru mru.

Przecież jestem… – zaczął Parys, ale Hektor przyłożył mu natychmiast dłoń do ust, zatykając je.

Na Zeusa, zmilcz przez pięć minut! – Hektor miał ochotę krzyknąć, a nawet wrzasnąć tak głośno, jak by się tylko dało, ale nie mógł.

Yhmhyhy! – wybulgotał przez zatkaną buzię Parys i pokiwał głową na znak, że już słówkiem się nie odezwie.

Dopiero gdy wkroczyli w ciemny tunel i mieli pewność, że nikt ich nie zobaczy, Hektor odważył się zapalić pochodnię od tej, która tkwiła na ścianie, w której znajdowało się tajemne przejście.

Powoli ruszyli dalej, podążając ku swojemu szczęściu. Od czasu do czasu, gdy któryś chrząknął, bądź kichnął od nadmiaru kurzu nagromadzonego w przejściu, zostawał obdarowany potępiającym spojrzeniem Hektora.

Wreszcie dotarli do drugiego krańca tunelu.

Teraz musimy być absolutnie cicho… Jak któryś coś piśnie… – wyszeptał groźnie Hektor.

To co? – zapytał ciekawski Parys.

Gówno drogą szło! Pożegnasz się z cipką Heleny raz na zawsze! – W blasku światła bijącego od pochodni, twarz starszego z braci wykrzywiła się komicznie. Achilles, widząc to, zaczął chichotać.

Wyglądasz jak kargulec jakiś!

Jak co? – Parys popatrzył na duszącego się z tłumionego śmiechu, Achillesa.

A żeby was Atena w te rozepchane zady kopnęła! – Zdenerwowany nie na żarty Hektor, pieprznął jednemu i drugiemu otwartą dłonią w tył głowy. Od razu zamilkli. – Idziemy!

Bardzo powoli, aby nie narobić zbędnego hałasu, Hektor otworzył wrota prowadzące do komnaty Heleny.

W środku panowała absolutna cisza, przerywana jedynie cichym wzdychaniem z łóżka. Cała trójka wślizgnęła się dalej i przystanęli przed olbrzymim łożem, które śmiało pomieściłoby ich trzech i śpiącą Helenkę.

To ona? – wyszeptał Achilles Parysowi na ucho.

Ona – westchnął Parys z rozrzewnieniem. Nie dowierzał, że wreszcie miało się ziścić ich odwieczne marzenie o najciaśniejszej szparce na świecie.

Jaka piękna… – Hektor spoglądał na śpiącą królową jak na najcenniejszy skarb. Wtedy Helena jęknęła głośniej, aż podskoczyli, łapiąc się za serca.

Chyba jej się coś śni… – wymruczał Parys, podchodząc nieco bliżej. – Jak ją stąd wyniesiemy?

A nie pozwolimy jej dośnić snu?

Co zrobić? – Hektor tylko przewrócił oczyma. – Bierz tego persa z podłogi i rozłóż go z Parysem. Ty złap za dwa końce z jednej strony, a on z drugiej – zakomenderował.

A ty co? – spytał oburzony Achilles. – My będziemy pilnowali jakiegoś dywanu, a ty Heleny i jej dziurki?

Do stu piorunów! Rób, co mówię! – Hektor podszedł do łoża, a pozostała dwójka tym razem skwapliwie wykonała rozkaz.

Ostrożnie, aby nie obudzić śpiącej Heleny, odchylił narzutę, którą była przykryta i wziął ją na ręce. Była lekka niczym piórka, którymi Parys i Achilles obkleili swoje ptaki, gdy płynęli statkiem ku swojemu przeznaczeniu.

Gdy Parys i Achilles trzymali dywan z obu stron, Hektor ułożył na nim Helenkę. Skinął im głową, żeby ruszyli ku wejściu, z którego dopiero co przybyli.

On sam zgarnął z łoża narzuty, którymi nie tak dawno Helena była przykryta. Nim wyszedł z komnaty, przytknął je do nosa, z lubością wdychając zapach, który go odurzył.

Zatoczył się lekko, ale zaraz ocknął. Trzymając narzuty pod pachą, złapał za pochodnię i podążył przodem.

Wyjątkowo, tym razem, podążali w ciszy. Czy to świadomość, że lada moment zamoczą swoje szpady w tej czeluści rozkoszy czy może strach, że tuż przed finałem mogliby ponieść klęskę, sprawił, że ani jeden nie odezwał się słowem, gdy zmierzali ku wyjściu.

Wyszli z tunelu, Helena nadal spała, wzdychając coraz głośniej.

A kogo tam niesie? – zakrzyknął ktoś w oddali i trójka przyjaciół zdrętwiała. Dobrze, że Selene poskąpiła dzisiejszej nocy światła księżycowego i nie było widać wyraźnie postaci ani tego, co mogli nieść na dywanie.

Wracamy z Igraszek! – odpowiedział Hektor, w tej samej chwili zarzucając na Helenę materiał, aby nie było widać nawet opuszka na palcu. – Nasz najmłodszy brat tak się schlał, że teraz musimy go nieść…

Jak Zeusa kocham, to prawda – Achilles potwierdził słowa Hektora, kiwając energicznie głową.

Zasnął ze stojącym kutasem? – Strażnik podszedł bliżej, a cała trójka spojrzała automatycznie na postać pod kocami. W istocie, na wysokości krocza uformowało się coś na kształcie penisa.

Potrafi zasnąć w każdym momencie… – zapiszczał Parys, chcąc odejść jak najszybciej. – Lepiej już pójdziemy, bo jak się obudzi nie w swoim łóżku…

To rzuci na nas klątwę wiecznego flaka! – dokończył Achilles.

Wiecznego flaka? – Zgroza pojawiła się na obliczu strażnika. – Idźcie szybko, bo jeszcze na mnie się zezłości! Albo wszystkich pozaraża! – Strażnik czym prędzej zaczął się oddalać w stronę, z której nadszedł.

Wszyscy trzej wypuścili głośno powietrze.

Spierdzielamy stąd! – zarządził Hektor i prawie biegiem ruszyli w kierunku nabrzeża, gdzie stał ich statek.

Wbiegli na pokład i położyli persa z Heleną na pokładzie. W istocie, kiedy człek spojrzał na zakrytą postać, można było ujrzeć dość spory namiot.

Czy ona ma fujarę? – spytał lekko przestraszony tą wizją Parys. – Miała mieć najciaśniejszą dziurkę na świecie! I dlaczego ciągle śpi? Darliśmy się jak opętani przy strażniku, a ona nic!

Sam jestem tego ciekaw! – Hektor ostrożnie, jakby uwierzył w obawy brata, podniósł narzuty do góry. Jedno się nie zmieniło, Helena spała dalej w najlepsze. Natomiast słynnym namiotem okazało się jej kolano, lekko uniesione do góry.

Ok, fujary nie ma. Ale czemu jeszcze się nie obudziła? – dopytywał Parys.

Pewnie przesadziła z winogonem – Hektor wzruszył ramionami, kiedy pochyliwszy się nad nią, poczuł słynny aromat.

A już myślałem, że zasnęła po spożyciu zatrutego banana i trzeba ją będzie obudzić pocałunkiem – jęknął Achilles, najwyraźniej nieco rozczarowany.

Kto ci takich bajek naopowiadał? – spytał Parys.

Jak sprzątałem podłogę w pałacu na wyspie Lesbos, słyszałem, jak dwie dziewki rozmawiały o takim przypadku.

A przypadkiem nie pierdolnęły ci wcześniej jakąś paterą w ten zakuty łeb? – Hektor popukał się w czoło na znak, że przyjaciel zaczynał już bredzić.

Zaraz ja tobie pierdzielnę! Lepiej powiedz, który pierwszy! – Wskazał na śpiącą Helenę, która nie miała pojęcia o swoim uprowadzeniu. Parys stał już za sterem statku i ewakuowali się ze Sparty. Musieli znikać jak najszybciej. Nie chcieli mieć pogoni podążającej ich śladami.

Najpierw dopłyniemy do Miasta Niecnoty. Później ziścimy wreszcie nasze marzenie – odpowiedział Hektor i zapatrzył się na królową. – Parysie, kurs na Miasto Niecnoty!

Ahoj, ahoj! – odkrzyknął Parys, uśmiechając się porozumiewawczo do brata.

Spokojniejsi, że nikt ich na razie nie ściga, a Helena wreszcie należała do nich, zasiedli obok miejsca, gdzie spoczywała i w milczeniu przyglądali się kobiecie, której szparka jeszcze nie wiedziała, co ją czeka.

 

                                                       PRIMA APRILIS!!!

                                                         KONIEC

 

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. M
    MartiPe
    | Odpowiedz

    Ale jak to koniec ?? Koniec opowiadania?? W takim momencie ? 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A chciałabyś więcej? 😂😀

      • Babeczka
        |

        Najciekawszy moment penetracji najciaśniejszej szparki pominięty 🙁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Na tym polega cały żart 😉 Ale kto wie… Może napiszemy kontynuacjęha
      JADZIA!!! Jak się na to zapatrujesz?😀

  2. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Już jestem!
    Troche mnie problemy natury….mniejsza o to. Juz jestem.
    Na tym cały żart polegał, że chlopcy Helene porwali i koniec. W końcu tytuł nie obiecywał dymanka Helenki na wszystkie sposoby😂😂😂😂😂
    Kontynuacja?
    Zobaczymy.
    Widze po komentarzach, że marny wydźwięk ma nasze wspolne dzielo, wnioskuję więc: pisać dalszych losów Heleny synsu ni mo.
    No chyba, że cicho tajni czytelnicy sie odezwą w te pędy i zarzucą nas komentarzami
    #wydymaćHelenę
    😂
    Wtedy rozważymy pisanie o przygodach naszych trzech muszkieterow i ich zakładniczki w mieście Niecnoty
    😂

  3. J
    Judyta
    | Odpowiedz

    #wydymaćHelenę! ;D

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Jeden jest!

  4. M
    Miska
    | Odpowiedz

    #wydymacHelene
    I to już!

  5. Babeczka
    | Odpowiedz

    Czyli kontynuacja będzie zatytułowana: Dymanie Heleny :-)))
    Dobrej nocy!

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Może nie dokładnie tak, ale… Przynajmniej będzie wiadomo o czym bedzie.

  6. P
    P.
    | Odpowiedz

    #wydymaćHelenę 😉

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      To już trzy głosy!
      Kto da więcej?

  7. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Hmmm… “mięszane” uczucia mam, aczkolwiek nie jestem wstrząśnięta:) Przyznam, że wedle mnie najlepszą częścią “Porwania Heleny” są Wasze wstępy:) Miodzio! Co do historii, to pomysł przedni, absurd mile widziany, humoru nie brak, ale jak dla mnie, to miejscami ten humor… zbyt… rubaszny jest. No, jakoś mnie opowiadanie nie powala. Uważam, że stać Was na coś bardziej wysublimowanego.

    • A
      Asia
      | Odpowiedz

      Oj musze sie z Toba zgodzić.., czytam nawet sie wciagam, ale mam wrażenie ze przy „trzynaście randek” czy „rany Julek” to „porwanie Heleny” takie jakies „malutkie” jest 🤷‍♀️ Co nie zmienia faktu, ze na wszystko trzeba byc otwartym i dokształcać sie w każdej dziedzinie np w porwaniach 😅i dlatego walczę o kontynuacje 😜 #wydymaćHelenę 🤭
      P.S. Wstępy tez uwielbiam 😅

      • T
        Tony Porter
        |

        Ba! W porwaniach! A w robieniu odlewu męskiego członka w pełnej krasie i gotowości? To dopiero jest cenna umiejętność:) Nigdy nie wiadomo co się może w życiu przydać:)
        A na poważnie: mocno humorystyczne (jajowe:)) opowiadanie erotyczne, o wysokim poziomie absurdu to nie bułka z masłem – wymaga finezji, a granica dobrego smaku i zniesmaczenia jest niczym listek na wietrze. Tym bardziej, że każdy czytelnik może mieć tę granicę w innym miejscu:) Mnie w tej historyjce brakło lekkości, a przytłoczyła… analność:) Siermiężność, gdy niezbędny jest kunszt.
        Proponuję Autorkom sięgnąć po “Narrenturn” pana Sapkowskiego i przeczytać Rozdział pierwszy… niby proza, ale to czysta poezja – może posłużyć za natchnienie w temacie dymania Heleny:) Opis igraszek Reynevana i Adeli mocno inspirujący jest:)

      • J.Gibson
        |

        No niestety. Zamysł miałyśmy strasznie obleśny😈 o czym uprzedzałam już w pierwszym wstępie… Ale zbliżający się Primmmmma Aprillllllis sprzyjał takiej formie. Myślę, że wyrzuciłyśmy z siebie to co powściągałyśmy w innych tekstach. Teraz mozemy juz opisywac spokojne sexy… Ale nie jestem pewna, czy aqrat kontynuacja Porwania Heleny o roboczym tytule #wydymacHelene byłaby dobrą ku temu okazją…. Moze na 1 kwietnia 2020 Motyle zaskoczą czytelniczki czymś innym?

      • Jo Winchester
        |

        #WydymacHelene aż się prosi o wydymanie, a nie o grzeczne sexy 😂😈

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Ot taki experyment 😉
      Zaczęło sie niewinnie – jak to mówi każdy oskarżony na sali sądowej. Ha, ha, ha!
      To opowiem, że zaczęło się od luźno rzuconego pomysłu i kilku scen pisanych w komunikatorze dla poprawienia sobie humoru.
      Czy kontynuacja bedzie?
      To zależy od WAS – czytelników

      • Jo Winchester
        |

        Ok, przyznam się bez bicia😂 To ja zmusiłam Jadzię, ona się opierała, ale w końcu uległa😈

      • J.Gibson
        |

        Tak. To wszystko wina Jo!
        😂😂😂😂😂😂😂😂😂
        Ja mowilam, starczy im tego dupczenia, ale Jo nalegala:
        “Przeginaj tego Achillesa i jazda!”.
        Mam dowody w postaci screenow😂😂😂😂😂😂

      • Jo Winchester
        |

        I Ty, Brutusie, przeciwko mnie? ??😂😂😂

    • A
      Asia
      | Odpowiedz

      Dobra dobra nie tłumaczcie sie… nie liczy sie teraz kto to zaczął, ale kto to skonczy 😝

    • A
      Asia
      | Odpowiedz

      Możemy sie tego dowiedzieć tylko w kontynuacji 😛

      • Jo Winchester
        |

        Niezłe podejście 😀 Główka pracuje 😉😉😉

      • A
        Asia
        |

        Czasami sie mi zdarza 😂

  8. A
    Asia
    | Odpowiedz

    #wydymachelene 😅

  9. A
    Ania
    | Odpowiedz

    #wydymachelene 🙂

  10. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Hehe, przyznam, że humor rubaszny, może dla niektórych zbyt śmiały, mnie się podobało 🙂
    Chcę kontynuacji, chociaż epilogu krótkiego, ale jakby to miało być na siłę, to nie chcę, po co psuć to opowiadanie 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Myślę, że przemyślimy z Jadzią tę kwestię mocno i dogłębnie ;))
      Nie ma mowy o pisaniu na siłę. Zresztą muszę przyznać, że to opowiadanie bardzo lekko nam wchodziło, wręcz samo się tworzyło 🙂
      Cieszę się, że przypadło do gustu.

      • Rebel G.
        |

        Widać, że jest pisane lekko, w pewnej konwencji, która mi akurat odpowiada 🙂

      • J.Gibson
        |

        Ale przyznasz Jo, ze opcja pikantnego epilogu calkiem niezle moze wpasowac sie w funkcję kojącą po miażdżącym analnie erotyzmie, ktory zafundowalysmy😂
        Taka maść na hemoroidy😂

      • Jo Winchester
        |

        Oczywiście 😛 Stworzymy(?) taki epilog, że Grey to niech się schowa do szafy 😛
        Rzekłabym, Jadzia, maść na ból du.y 😂😂😂
        Parysowi i Achillesowi pewnie by się przydała, po takim maratonie musi ich piec 😂😂😂😂😂

Napisz nam też coś :-)