Poszukiwany, poszukiwana (IV)

with 23 komentarze

Poszukiwany poszukiwana opowiadanie z humorem i sporą dawką erotykiWiem, że krótko. Chciałabym dłuższy kawałek, ale czasu za mało. Następny postaram się dać dłuższy. Miłego 😀

- Jaka jestem zajebista!

To był okrzyk Mariolki, wpadającej do pokoju.

- W sensie, że co? - Zapytałem zwyczajowo, nie zwracając na szczęście jej uwagi zbyt niskim tembrem głosu. Zapomniałem o damskiej modulacji.
- W sensie, że zdałam – wykrzyknęła. - Ledwo, bo ledwo, ale zaliczyłam! Dzięki tobie.

Patrzyła we mnie, jak w obrazek. Wytłumaczyłem jej bzdet w sposób obrazowy, a ta ze mnie już bożyszcze robi?

- Stawiam kistę piwa. - Wyciągnęła z plecaka zgrzewkę sześciu piw. - Po pierwsze ci się należy, jako opłata za nauczenie mnie w ekspresowym tempie. Po drugie musimy wypić brudzia, bo będziemy w końcu mieszkały razem. Po trzecie, muszę się napić, bo już nie pamiętam, jak to jest być ubzdryngoloną, a w końcu jestem na studiach! Jak czytam o tych zagranicznych imprezach w kampusach i hektolitrach wypitej gorzały, to nie rozumiem skąd wzięła się opinia na temat naszego narodowego alkoholizmu! To co? - Kiwnęła zawadiacko głową. - Uwalimy się?
- Raczej nawalimy? - Poprawiłem. - Ja chętnie się napiję.

Wyciągnąłem zablokowany zawleczką napój z foliowego ogranicznika otwarciem, psyknąłem i pociągnąłem spory łyk, delektując się smakiem, mimo nieprawidłowej jego do spożycia temperatury. Piłem i obserwowałem ją nad krawędzią aluminium.

- Tak cię to uszczęśliwiło? - Dziwnym dla mnie była taka radość z zaliczenia przedmiotu. - Przecież to tylko statystyka.
- Dla ciebie tylko, ale nie wiesz laska, jakiego mamy skurwiela, jako wykładowcę! - Patrzyła na mnie z wyrzutem. - Chujek potrafi uwalić cię za to, że nie zapamiętał twojej twarzy z wykładów. Jak nie ma humoru, to sprawdza kolokwia tak, że podrzuca je w powietrzu i te, które spadną na biurko zdają, reszta oblewa. Dzisiaj miał humor i rzetelnie sprawdzał.

Dla mnie to było dziwaczne, ale nie studiowałem w końcu w takim molochu, jak teraz.

- Pojebane to – mruknąłem.
- Delikatnie mówiąc! - Sapnęła w aluminiową dziurę puszki. - Zastanawiam się, ile zboczeń różnorakiej natury posiadają tutejsi wykładowcy.

Nie zastanowiły mnie jej słowa w ten czas, a powinny. Kawałek czasu później dowiedziałem się co nieco na temat zboczonej natury osobników odpowiedzialnych za kształcenie młodzieży. Działania te wymierzone były bezpośrednio w moją osobę, lecz bym mógł z tego powodu narzekać... co to to nie!

O swojej słabej głowie już wspominałem. Dwie puszki piwa czynią w moim postrzeganiu rzeczywistości duże spustoszenie, więc trzy, które wciągnąłem w siebie, rozluźniły mnie nadto.

- Masz faceta? - Rozwleczone alkoholem pytanie z moich ust.
- I mam – zaśmiała się – i nie mam.
- Non capitto. - Nie lubię takich odpowiedzi.
- No niby mam, ale to gówno, a nie związek – odparła, po czym donośnie czknęła.

Dobrze. Ma jeszcze słabszą głowę, niż moja.

- To po kiego grzyba z nim jesteś?! - Nie rozumiałem nigdy takich powiązań.
- Oj laska... - westchnęła. - Ty w jakimś innym świecie żyjesz? Jak kobieta jest niesparowana, to traktuje się ją, jak trędowatą. Jesteś bez samca, czyli zagrażasz innym sparowanym samcom. Proste, jak świńska dupa! Musisz mieć faceta, by inne laski się ciebie nie obawiały.

Zamyśliłem się. W sumie logiczne, ale i debilnie głupie!

- Czyli miałaś jakiegokolwiek faceta, byle mieć gościa na stanie? - Musiałem potwierdzić ten absurd.
- Tak. - Przytaknęła. - Mam faceta, współżyję z nim i nic do niego nie czuję. Mało z tego! Nic nie czuję podczas seksu! Ale pewnie oziębła seksualnie jestem i tyle...

Zadumała się nad sobą, a mnie pokusiło o to, by dotknąć jej w tym momencie i pocałować. Sprawdzić tę oziębłość.
Opanuj się kretynie!!! - Zrugałem sam siebie. - Cipka na horyzoncie i już ci się mózg wyłącza?!

- A ty masz faceta? - Odbiła pytanie.
- Wolę kobiety – odparłem bez namysłu.

Nie wiem, czym moja odpowiedź była wypchana z umysłu na usta. Nie byłem aż tak pijany, więc powinienem był nad sobą zapanować, lecz powiedziałem tę zupełnie szczerą prawdę na głos.
Mariola zapowietrzyła się, szczęka jej opadła i wbiła we mnie szarość tęczówek.

- Jesteś lesbijką? - wyszeptała prawie nabożnie.
- Można tak powiedzieć. - Nie znalazłem prawdziwszej i wymijającej odpowiedzi. - Wolę po prostu kobiety. - Tu nie skłamałem.
- I masz parę? - To pytanie zadała prawie szeptem?
- Nie mam i nie szukam – odparłem. - Nie obawiaj się mała, nie będę cię napastować z tego powodu. To tak nie działa.

Patrzyła dosyć uważnie, biorąc pod uwagę ilość browca, który wypiła. Nie było w jej oczach zniesmaczenia, a raczej jakaś tęsknota.

- Może i szkoda. - Znów pociągnęła łyk. - Może to dlatego nic nie czuję z facetem, bo też jestem lesbijką?
- Wariatka. - Podsumowałem. - Nie czujesz nic z tym facetem, bo to nieodpowiedni facet.
- To dlaczego on może szczytować i to za każdym razem?
- Jeśli i on nic do ciebie nie czuje, lub niewiele co najwyżej, to dla niego to niewiele, ponad czynność fizjologiczną. - Niezbyt jasno wyjaśniłem. - Czyli w sumie on może szczytować, bo jest facetem, ale czuje przy tym pewnie niewiele ponad ulgę. Rozumiesz?
- Niestety. - Zgniotła puszkę i rzuciła nią przez pokój. - Muszę z tym coś zrobić. Mam dosyć bycia spluwaczką.

Oho! Czyżbym pomógł jej w dojściu do jakichś mądrych wniosków?
A może to jedynie alkohol.

- Dobra laska. - Również zgniotłem puszkę, a ta powędrowała w tym samym kierunku, co Marioli. - Pora spać, przynajmniej pora dla mnie.

Jutro miałem się wbić w zajęcia, które trwały już od miesiąca.
Dziwnie się czułem, śpiąc w peruce, ale lepsze to, niż betonowe buciki na dnie rzeki, lub przefasonowana przez goryli facjata. Usnąłem, wsłuchany w ciche pochrapywanie w łóżku obok.
Tego jeszcze nie przerabiałem. Spać obok laski i to nawet bez specjalnej chęci na puknięcie jej.
Dziwne...

Rano obudziłem się jako pierwszy i całe szczęście. Kołdrę, którą byłem przykryty, ozdabiał piękny namiot. Gdyby ona otwarła oczy pierwsza... Ufff...

W łazience musiałem zaczekać, aż mi opadnie, nim udało mi się wysikać wczorajsze piwo. Kto przerobił temat, wie o czym mowa.
Szybki prysznic, założyłem cycki, poprawiłem perukę, nałożyłem tapetę na twarz zgodnie z instrukcjami Moniki i odziałem się w damskie ciuchy.
Jakie to szczęście, że kobiety noszą spodnie!

Kefir i bułka z Żabki po drodze na uczelnię i oto miałem okazję sprawdzić skuteczność kamuflażu.
Działało. Nie zwracałem na siebie zbytnio uwagi, więc cel został osiągnięty.
W sekretariacie dokonałem formalności, obiecując dostarczenie brakujących dokumentów i zapisując na liście w głowie podpunkt, z którym będę się musiał udać do Moniki.
Ale to później. Teraz z planem zajęć w dłoni, udałem się na wykład. Odetchnąłem przed drzwiami sali i wszedłem w gwar rozmów. Ktoś obrzucił mnie spojrzeniem, inny ktoś kiwnął na powitanie głową, a kilku chłopaków zrobiło mi solidną obcinkę. Choć nie, solidniejszą zaliczyłem oczami dziewczyny, która siedziała w samotności. Też na nią zwróciłem uwagę tym bardziej, że jakaś taka odseparowana od reszty była.

- Cześć. - Dosiadłem się do jej stolika, gdyż nic nie cieszy mnie tak bardzo, jak łamanie grubego lodu. - Wolne?

O to ostatnie spytałem dopiero, gdy zająłem już wolne krzesło.
Obrzuciła mnie ledwie spojrzeniem i wróciła do studiowania notatek.
Stwierdziłem, że albo dziewczyny tutaj są tak nieprzystępne w pierwszym kontakcie, lub mam po prostu takie szczęście.

Wykład mnie uśpił, ćwiczenia również i obudziłem się dopiero przed zajęciami wychowania fizycznego, czy jak to się tam nazywało, gdy żeńska część grupy udała się do jednej, męska do drugiej szatni. Pomyliłem się oczywiście i wszedłem do tej, na której narysowany był facecik na drzwiach.
Śmiech i ogólna radocha pośród chłopaków wkurzyła mnie. Zachęcali bym został i zapewniali, że nie krępuję ich ani odrobinę. Najchętniej skułbym im wszystkim mordy w odruchu zagrożenia własnej męskości, ale w końcu babą teraz byłem i władowałem im się między szafki, gdy półnadzy przygotowywali się do zajęć.

Wypadłem z szatni z hukiem i zatrzymałem się przed damską szatnią.
Kiedyś marzenie, teraz horror.
A co, jeśli one tam będą biegać w majtkach?
Co, jeśli na widok gołych cycków stanie mi?
Co wtedy zrobię?
Jak sam mam się rozebrać, przebrać w strój i nie zdemaskować przy tym?
Tego nie wziąłem pod uwagę do kurwy nędzy!

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. lkolac
    | Odpowiedz

    Na basen trzebabylo z nim!
    A tak fajnie tyloo czemu on z tym namiotem tak lata. Nie moze gdzies go rozbic? 🙂

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Czy ja się mylę, czy większość facetów ma “fizjologiczny wzwód poranny”?
      Obserwuję to co dzień więc pytam, bo może na jakimś skrzyżowaniu żył wodnych mieszkam 😀

      • mika kamaka
        |

        😀

      • GreatLover
        |

        Chodzi o poranny drąg?

      • mika kamaka
        |

        Dokładnie 😀

      • GreatLover
        |

        W sumie nie wiem po co to opisuję, ale powyższy demotywator ma niewielkie przełożenie na rzeczywistość – gdy kutas jest włączony w tryb bojowy to ostatnią rzeczą, do jakiej powinno się go w tej chwili zmuszać jest oddawanie moczu. Owszem, nie jest to niemożliwe (ale potem jest duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuużo sprzątania) ale dla zachowania żywotności “hydrauliki” lepiej jest poczekać, aż sprzęt sam opadnie i dopiero potem się wysikać.

        No i nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał – drogie Panie, nie cieszy was ten widok, gdy wasz mężczyzna smacznie śpi a jego przyjaciel wprost przeciwnie >:]?

      • laid back
        |

        Oburza nas to niemożebnie!Noc jest od spania,dzień do roboty,poranek i wieczór od higieny,a w weekendy-zaległe prace domowe!

      • GreatLover
        |

        I właśnie dlatego laid back jest singielką (badum tsss….) >:]

      • mika kamaka
        |

        Nie jest 😀

      • GreatLover
        |

        I ty, mikusie przeciwko mnie? Zepsułaś mi ripostę ;]

      • laid back
        |

        Spóźniona przez srajplusa:

      • GreatLover
        |

        Nie ogarniam ocb ze srajplusem.

      • laid back
        |

        GreatGłąbie ,otb,ze jak juz wyprodukuje ciętą ripostę,to mi srajplus akurat odmawia posłuszenstwa,a internetu wiadrem nie dowieziesz.Czyli jak cos ,to po ptokach.

      • GreatLover
        |

        Skoro już tak miło sobie rozmawiamy to muszę stwierdzić, że Twoje inicjały, których używałaś na pokątnych wyglądały jak mina niezbyt rozgarniętej osoby. Dla niekumatych, podaję przykład:

        l_b

        I mamy tutaj zastosowanie fundamentalnej zasady internetów – co raz zostanie zobaczone, nigdy nie będzie odzobaczone, NIGDY! ;]

      • laid back
        |

        No to przepraszam,że żyję.

        i jeśli jestem takim wrzodem na dupie,proszę mnie ignorować.GL,jeśli kiedykolwiek poczułeś się osobiście obrażony,sprowokowany itd.przez mię-to się nie powtórzy.

      • GreatLover
        |

        Nie obrażaj się na mnie 🙂

      • lkolac
        |

        Ale chyba nie caly dzien?

  2. Anna Valetta
    | Odpowiedz

    Czad 🙂

  3. Kasia
    | Odpowiedz

    no to ma przechlapane;) może brom powinien brać;) nie żebym była wredna małpa;) ale

  4. melss
    | Odpowiedz

    Mam nadzieje, ze dazysz do tego co mmi po glowie swita, bo jak nie to Cie zjem, pozdrawiam :))

  5. Shana
    | Odpowiedz

    Haha xD Nieźle Ci to wyszło 😉
    Ale jak mam się czepiać, to kista to po prostu krata, skrzynka piwa butelkowanego. Więc do ośmiu marnych puszek nie pasuje to określenie 😛

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Masz rację i właśnie się dowiedziałam, że zawsze tego słowa źle używalam.
      A może się dałam skroić na kilkanaście puszek? Hmmmm…
      Wyrolowany, wyrolowana mam się czuć? 😀

  6. Megami
    | Odpowiedz

    Te dialogi są tak nienaturalne, że nie wierzę, że jakakolwiek osoba się tak wysławia. W języku literackim owszem, to możliwe… Ale nie w dialogach… Nigdy nie słyszałam określenia “sparowana samica” na kobietę w związku. Na którym krańcu świata używa się takiego języka? XD
    “Mam faceta, współżyję z nim i nic do niego nie czuję. Ale pewnie dlatego, że jestem oziębła seksualnie.” – naprawdę ktoś ma takie upośledzone myślenie? Dla mnie seks z facetem do którego nic nie czuję też nie byłby szczególnie przyjemny. Już masturbacja lepsza.

Napisz nam też coś :-)