Poszukiwany, poszukiwana (III)

with 5 komentarzy

Poszukiwany poszukiwana opowiadanie z humorem i sporą dawką erotykiKochani.
Ostatnio tak mnie życie nawałem życiowych przyziemności przysypało, że czuję się żywcem pogrzebana i waląca w denko trumny ( od dołu strony), jak w "Kill Bill II" główna bohaterka. Jak i ona jednak wyjdę na powierzchnię i jest to coraz bliżej mnie (albo to matka nadzieja 😀 ).
W odpowiedzi na pytanie Mariet pod poprzednią częścią tekstu. Dlaczego miśki - żelki na zdjęciu?
Jest taki sposób na "pijane żelki". Zalewasz je alkoholem i one nasiąkają ponoć nim, powiększając się.
Nie sprawdzałam, nie mam pewności, czy to nie kit.
Macie z żelkami doświadczenie w tym względzie, dajcie cynk.
Główny bohater skojarzył mi się z takim miśkiem. Nawalony oparami poimprezowymi i wystaje z tłumu, dzięki namiarom na niego. Namiarom od siostry oczywiście! Teraz musi się ukryć, ma kaca i niejasno myśli. Musi zniknąć w różnobarwnym tłumie. Takie moje skojarzonka 😀

- Cześć, jestem Matylda, ale możesz mi mówić Mati – Wtargnąłem do pokoju akademika, który mi przydzielono.
- Fajnie... - Dziewczyna, z którą miałem dzielić pokój nie wyglądała ani na uszczęśliwioną tym faktem, ani chętną do zawarcia znajomości. -  Poznamy się w międzyczasie, a teraz wybacz. Mam kolokwium za dwie godziny i dopiero co zaczęłam robić ściągi.
- Jasne – bąknąłem i zacząłem się rozglądać po stancji.

Pokój, jak pokój. Cztery ściany, szafy, stół i drzwi prowadzące do osobistej łazienki. Standardem przewyższało to znacznie miejsce, które dotąd wynajmowałem z kumplem. Z tego co mówił, po nalocie goryli na kwaterę musiał tam być niezły rozpiździel.
Mam tutaj mieszkać.
Mam mieszkać z obcą laską!
Ciekawe, jak to będzie wyglądało...

Rozkładałem na półkach ciuchy przywiezione przez siebie walizką na kółkach. Oczywiście walizka musiała być w fikuśne, różowe wzory, gdyż należała do Moniki. Dla mnie paściarski design, dla niej typowo kobiecy.
Nie zamierzałem się z tym kłócić, gdyż z nas dwojga to ona była kobietą. Prawie kobietą, ale jednak kobietą.
Układałem ciuchy i przyglądałem się współlokatorce. Siedziała na łóżku przykryta kocem z książką na kolanach i co jakiś czas zapisywała coś na małej karteczce. Długie, ciemne włosy spięła ołówkiem, na nosie siedziały wielkie oprawki okularów.
Korciło mnie, by zagadać, gdyż towarzyskie stworzenie ze mnie, lecz powstrzymywałem się przed tym, po tak jasnym jej komunikacie o przygotowaniach do sprawdzianu.

- Jakie to pojebane! - sapnęła, zrzuciła okulary i zaczęła pocierać nerwowo twarz. - Nienawidzę statystyki! - wydarła się w końcu. - Nic z tego nie rozumiem!
- Czego nie rozumiesz? - zapytałem od niechcenia, nie przerywając zajmowania powierzchni półek w szafie, dbając przy okazji o podwyższanie tembru głosu.

Bardzo uczulał mnie na to Marek... sorry... Monika.

- No tego! - Rzuciła książką w panele podłogi i usiadła wkurwiona, a nawet z leksza spanikowana. - Nie zaliczę tego!
- Pokaż. - Sięgnąłem po zapiski i rozkraczoną kartkami książkę.

Łatwizna – stwierdziłem w duchu. - Objaśnię jej to w piętnaście minut.

- Wytłumaczę ci – oznajmiłem. - Przerabiał... przerabiałam to już w zeszłym semestrze. - Wyjaśniłem nadmiar wiedzy. - Chcesz?
- A myślisz, że coś z tego pojmę? - Niedowierzanie na twarzy.
- Sprawdźmy. - Wyszczerzyłem się do niej.

Monika zmusiła mnie przed wyjazdem do wizyty u kosmetyczki, a ta dokleiła do moich rzęs jakieś przedłużenie. Fakt, że miałem teraz bardzo powuczyste, kobiece spojrzenie, ale widziałem to kurewstwo patrząc przed siebie. Marek obiecał mi przyzwyczajenie się do upiększacza, ja czułem się tak, jakby mi coś nad okiem przeszkadzało.
Kobiety i ich kosmetyczne fiksacje. Że też im się chce takie bzdety uskuteczniać...

- Zobacz. - Podetknąłem jej książkę pod nos, siadając obok na łóżku.

Starałem się nie myśleć o tym, że siedzę na wyrku laski, a ta, jak się okazało, odziana jest w koszulkę od pasa w górę i w majtki, od pasa w dół.
To wszystko może okazać się nieco trudniejsze, niż myślałem.

Planowałem uczęszczanie na nudne ćwiczenia i wykłady, których się nie da ominąć. Po zajęciach miał być browarek, jakaś książka i anonimowe serfowanie po necie.
Dawno się nie bzykałem, więc laska obok działała mi na wyobraźnię i musiałem się bardzo wysilić, by odegnać kosmate myśli.

Pół godziny łopatologicznych objaśnień znienawidzonego przez dziewczynę przedmiotu zaowocowało tym, że laska ze szczęką na klacie, oznajmiła:

- Kumam...
- No i widzisz? - Zamknąłem notatki i książkę. - Jak oni tutaj was uczą? Dupowo jakoś.
- Ty powinnaś dawać korki! - Widziałem zachwyt w jej szarych oczach. - Masz talent do nauczania!
- Mam przede wszystkim młodszą siostrę i zawsze to ja musia...łam ją uczyć matmy, fizyki i tych innych. A siostrunia tępa w przedmiotach ścisłych, jak tabaka w rogu była.
- Widać wyumiałaś się w przystępnym przekazywaniu wiedzy. - Przyglądała mi się uważnie, przez co wystraszyłem się, że może jakieś oznaki męskości zbytnio wyłażą na wierzch.

Może zarost się na twarzy zaszarzył?

- Dzięki. - Wyciągnęła do mnie rękę. - Mariola jestem, ale wołają mnie Jolka.
- Też na em. - Uścisnąłem wyciągniętą dłoń. - Matylda, ale wołają Mati.
- Auć – jęknęła. - Jakiś sport siłowy uprawiasz, że tak mi zgniatasz rękę? - Rozmasowywała palce jednej dłoni, drugą. - Wyglądasz na sportsmenkę.
- Dlaczego? - Zaniepokoiłem się.
- Taka sprężysta jesteś i wyprostowana. - Taksowała mnie wzrokiem. - Nie masz pewnie problemów z cellulitem?
- Z czym? - Co miałem na to pytanie odpowiedzieć?

Słyszałem o tym całym cellulicie w reklamach telewizyjnych i radiowych, ale mam tak i większość facetów również, że jak widzę fajną dupę, to myślę o puknięciu jej. Nie szukam niedoskonałości jej ciała, lecz widzę ją nabitą na siebie.
Baby są jakieś inne...

- Bo ja, to bym chciała pozbyć się kilku kilo stąd. - Uniosła koszulkę, ukazując mi lekko zaokrąglony brzuszek, który aż wołał o wgryzienie się weń zębami i lizanie w kierunku ku górze i oczywiście ku dołowi.

Wciągnąłem gwałtownie powietrze czując, jak ten widok na mnie działa.

- Albo tu! - Odwróciła się do mnie tyłem, eksponując okrąglutką dupcię. - Zobacz ile tego gówna się na mnie uwzięło!

Zacisnęła skórę pośladka między palcami, na co mój organizm zareagował mrowieniem w podbrzuszu. Silnym mrowieniem!

- Że ci tak szczerze powiem – musiałem zmusić oczy do oderwania się od penetrowania przedziałka między pośladkami, w którym niknął pasek majtek – pierdolisz.
-  Co? - odwróciła się do mnie zdziwiona ostrością słów.

Spanikowany szukałem wyjaśnienia. Mam! Zagrać komplementem.

- Pierdolisz, bo masz idealne ciało – wyjaśniłem. - Zobacz to. - Odsłoniłem brzuch wiedząc, że ten jest męsko twardy i pozbawiony tłuszczyku. - Ty masz kobiece ciało i powinnaś się z tego cieszyć. Mnie przypadło najwyraźniej za dużo męskich hormonów przy poczęciu i wyglądam, jak babochłop. Jestem sucha, za bardzo umięśniona i mogę zapomnieć o noszeniu miniówek i szpilek. - To były słowa Moniki, która stwierdziła, że w szpilkach moje nogi będą wyglądać komicznie. Zbytnio uwydatnią mięśnie. I tak nie potrafiłbym w tym przemieszczać ciała. - Cycków też nie mam i cieszę się, że stanikiem można to trochę zamaskować. Magiczne cycniki! - powiedziałem udając wiedzę, a zapomniałem po prostu nazwy, którą Monika mi podała. Jakoś nazywają się te biustonosze udające biust. - Ty masz biust, mięciutkie ciało i fajny tyłek. Ja wyglądam męsko.
- Co ty gadasz?! - Zaskoczyłem ją najwyraźniej tym wywodem na temat własnej fizyczności. - Wyglądasz super.
- Wolałabym twój wyimaginowany cellulit, niż ten przerost mięśni.

Siedziała i patrzyła. Patrzyła i dumała, a ja widziałem prawie trybiki przesuwające się w jej głowie.

- Dlaczego zawsze chcemy tego, czego nie mamy? - Zmarszczyła czoło. - Ja chciałabym mieć twoją, sportową sylwetkę, a ty moje okrągłości i tłustości.

Dobrze, że nie wiesz w jaki sposób chciałbym mieć te okrągłości – pomyślałem

- Bo jesteśmy ludźmi – powiedziałem.
- Głupie to – stwierdziła oczywistość. - Dobra, zbieram się i ma nadzieję zdać. To i tak więcej, niż czułam godzinę temu. Nie miałam nadziei. - I wyszczerzyła się do mnie radośnie, wyskakując z łóżka, przez co znów miałem cudny widok na pracujące w ruchu ud, krągłe pośladki.

Kawał dupy miała, ale taki kawał, za który facet daje się pochlastać.
Co w kobietach takiego tkwi, że potrafią udręczać się wyimaginowanymi problemami związanymi z ciałem?
Faceci tak nie mają.
Faceci, a teraz właśnie ja, mają natomiast tak, że będąc w pobliżu prawie gołej laski, podniecają się. Ja również się podnieciłem i wiedziałem, że nie mogę wstać, bez eksponowania wypukłości w spodniach.
A doradzała Monika założenie luźnego swetra. Ech...

Mariola w ekspresowym tempie naciągnęła dżinsy i zdjęła koszulkę, stojąc do mnie plecami. Wąska w pasie, dobrze...
Nie! Nie myśleć tak!
Założyła stanik, na to bluzkę i zbierając w pośpiechu podręcznik i notatki wybiegła z pokoju, mrugając mi na pożegnanie.

Zostałem sam. Sam z kłębowiskiem myśli i uczuć w kroczu.
Coś z tym trzeba było zrobić.
Poszedłem pod prysznic, stwierdzając brak klucza w drzwiach łazienki. Cholera, niedobrze! Będę się musiał pilnować bardziej, niż to przewidywałem. Nie wiem, jak mają laski, ale faceci włażą sobie do łazienki bez uprzedzenia. Wyjątkiem jest wizyta w klopie. Tutaj panuje świętość w teorii nieprzeszkadzania podczas ciśnięcia klocka.

Teraz miałem spokój wiedząc, że Mariola poszła na zajęcia. Ja tymczasem wszedłem pod prysznic, przyglądając się własnemu pobudzeniu.
Dobra, cieszyłem się na robótki ręczne tym bardziej, że miałem o kim myśleć, a nawet zapach laski tkwił mi w nosie. Tak kwiatowo pachniała.
Ciepła woda ogrzewała skórę, na dłoń naplułem obficie i pocierałem sztywnego już drąga powoli. Nie miałem ochoty na szybki orgazm. Wyobrażałem sobie współlokatorkę, zdejmującą powoli majtki i wypiętą do mnie tyłem. Zostaje w tej pozycji i zerka na mnie zachęcająco przez ramię. Widzę różową szparkę i półkule pośladków. Przywołuje mnie oczami, a mi pozostaje jedynie podejście trzy kroki w przód, nakierowanie czubka kutasa na połyskującą sokami dziurkę i pchnięcie...

Spuściłem się obficie na ściankę prysznica, biodra mi drgały, jakbym faktycznie posuwał Mariolę.

Nie zakręcałem gorącej wody. Stałem zastanawiając się, jak przeżyję bliskość takiej dupy w jednej sypialni, bez dobierania się do niej.
Jakoś muszę. Nie mam lepszego pomysłu na zniknięcie...

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Kajjka
    | Odpowiedz

    Normalnie aż mi się żal chłopaka zrobiło. Biedny ci on, oj biedny 😀

    Życzę naprostowania wszystkich życiowych zakrętasów, żeby Cię broń boże, grypa nie dopadła, bo podobno zaczął się na nią sezon. Pozdrowionka 🙂

    • Mariet
      | Odpowiedz

      Potwierdzone info. Grypa szaleje jak dzika. Tydzień już leżę rozłożona na łopatki, tak jak wszyscy domownicy. ;<

      Co do obrazka teraz te miśki mają sens. Kameleon bardziej zrozumiały ;D

  2. Asia
    | Odpowiedz

    I kameleon dobry na tytuł 😉 Zmiana ubranka w akcie zagrożenia. Daaaaawno nie komentowałam, ale czytam, czytam. A z żelkami to prawda, sprawdzane 🙂
    Kurna, zapomniałam hasła na disqusa ;P

  3. Aprecjator
    | Odpowiedz

    Na początku jakoś mnie ta seria nie wciągnęła, ale teraz zaczyna być interesująco – kobiecy świat widziany oczami mężczyzny a to wszystko opisywane przez kobietę – czyli co kobiety wiedzą o męskim sposobie postrzegania świata.

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      No tak, bo ja nie mogę normalnie jako baba o babskim świecie, nie?
      Ktoś mi kiedyś na Pokątne.pl zarzucił, że potrafię się wczuć w faceta robiącego sobie dobrze, jak w mrówkę piekącą mufinki, czyli wcale :-). Zobaczymy co wyjdzie 😉

Napisz nam też coś :-)