Poszukiwany, poszukiwana (V)

with 10 komentarzy

No dobra. Wystarczy tego rozkręcania się. Myślę, że cztery części wystarczą, czas dorzucić do pieca i zaostrzyć potrawę. Sorry, opowiadanie 😉  Teraz poświntuszymy, bo to właśnie lubimy.
Jak zwykle nie wiem, w którą stronę pójdzie opowiadanie, ale to raczej normalne. Nie znam osoby, która pisałaby opowiadanie z planem akcji i gotowym zakończeniem.
Mnie w każdym bądź razie taki styl pisania jara. Zaczynam coś i to se leci. To tak, jakbym pchnęła kulę śnieżną i patrzyła, jak ona obrasta śniegiem Na kulę śnieżną nie ma wpływu i tak też jest z opowiadaniami.
Kolejny odcinek kuli śnieżnej czas zacząć ;-D
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO PANOWIE, W DNIU (a już raczej w nocy) WASZEGO ŚWIĘTA 😀 😀 😀

Wszedłem do przebieralni, ze wzrokiem wbitym w telefon. Wydało mi się, że taki obrazek jest w miarę normalny. Dla podkreślenia mojego tym przedmiotem użytku codziennego zafascynowania, wcisnąłem jeszcze w uszy słuchawki i mieliłem palcem po wyświetlaczu do momentu, gdy ktoś tyrpnął mnie obcesowo w ramię.

- A panna co?! - Huknął głos najwyraźniej pani trener, która posturą przypominała raczej mężczyznę.

Wyjątkiem był szpiczasty wręcz biust i to na nim zawiesiłem bezwiednie wzrok.

- Zajęcia się już zaczęły, a ciebie nie ma jeszcze na sali?! - Groźnie wyglądała i tak samo brzmiała. - Rusz się i za trzy minuty widzę cię na boisku!

Po tych słowach odwróciła się i skierowała ku drzwiom, które miały mnie w efekcie zawieść na salę sportową.
Odziany w spodnie dresowe i luźną koszulkę, wszedłem na kryte boisko do siatki, wprost na trening pod okiem szpiczasto – cycastej.
Zniecierpliwionym ruchem jej dłoni zagnany zostałem w środek meczu i postawiony pomiędzy innymi dziewczynami.
Nikt nie zwracał na mnie uwagi i fakt ten przyjąłem z ulgą. Starałem się nie patrzeć na opięte sportowymi ciuchami dupeczki dziewczyn, ale tak wygłodzonemu facetowi przychodziło to z trudem.
Wiedziałem, że zdobywam oto materiał do samotnego walenia konia. Brak kobiety przy boku i nadmiar szalejących hormonów jest czymś, co potrafi namieszać w głowie.
Oj namieszało, w wyniku czego, gdy przyszła moja kolej do serwu, walnąłem.
Nie myślałem, jak kobieta. Nie serwowałem również z siłą dziewczyny. Pierdolnąłem w podrzuconą piłkę aż miło, a ta pofrunęła prostym torem na drugą stronę siatki i to w twarz dziewczyny o ciemnych, krótkich włosach.
Po tym serwie zapadła cisza, przerwana jedynie głuchym upadkiem jej ciała i towarzyszącym temu jękiem, czy raczej wyciem.
Chwilę później gumowo zapiszczały na parkiecie podeszwy tenisówek i wszystkie dziewczyny zgromadziły się wokół mojej ofiary.
Ona jęczała, reszta przerzucała wzrok z poszkodowanej na mnie i z powrotem.
Ramiona mi opadły. Oto wyszły z mojego planu wtopienia się w tłum, nici.
Mogę udawać kobietę, ale nie potrafię się aż tak pilnować! Nie pomyślałem o sile męskich mięśni, przewyższającej kruchość kobiecego ciała.
Kurwa jego jebana mać! I co teraz?

Trenerka interweniowała szybko, przerywając to widowisko. Kazała mi usiąść na ławce pod drabinkami i czekać.
Na co czekałem? Nie wiem. Kazano, wykonywałem.
Dziewczynę przetransportowano do szatni z czyjąś koszulką przy jej twarzy. Odprowadziło mnie kilkanaście par oczu, które wyrażały wyłącznie oskarżenie o dokonanie krzywdy.
Siedziałem zgarbiony na niskiej ławeczce do momentu, gdy trenerka z surową miną wezwała mnie do siebie.

- Wejdź – nakazała, gdy niepewnie zawisłem w drzwiach. - Chyba, że wolisz stać w przeciągu.

Nie byłem idiotą. Wiedziałem, że czas na jakąś pogadankę i tylko nie wiedziałem jeszcze, co ma być jej celem.

- Rozumiem twoją siłę, gdyż moje mięśnie też są trudne do okiełznania. - Zaczęła pani trener, sadowiąc się wygodnie za biurkiem, zakładając nogę odzianą w gustowne sportowe obuwie, na nogę.

Różowe sznurówki przykuwały moją uwagę.

- W tobie jednak jest coś takiego, co wprawia w silny stan gotowości i czuwania moją wiedzę nauczycielską. - Potarła palcem nos, nie spuszczając ze mnie wzroku. - Jak dla mnie, to albo jesteś przeładowaną testosteronem kobietą, albo...

I tu poczułem włosy jeżące się na przedramionach z tą jednak różnicą, że moje przedramiona zostały permanentnie wydepilowane.

- Albo jest zupełnie inaczej i to „zupełnie”... - zrobiła pauzę w wypowiedzi -  ...pomożesz mi teraz zrewidować. - Opuściła nogi na podłogę i płynnym ruchem podniosła się z fotela. - Poproszę cię o coś i chcę, by zostało to  wykonane bez szemrania i zbędnych pytań.

Nerwy zacisnęły mi się na gardle, niwecząc jakiekolwiek próby odpowiedzi. Kiwnąłem tylko głową i czekałem bezwolnie na ciąg dalszy.
Czyżby psorka coś zauważyła i miała zamiar zdemaskować tym samym?

Stałem zmartwiały, ona tymczasem przeszła za moimi plecami i przekręciła klucz w drzwiach

- Rozbierz się proszę – powiedziała niskim, prawie zmysłowym tonem.

Zamarłem, zaskoczony.
Mam się rozebrać tu i teraz? Ona każe mi się obnażyć?!
Z jednej strony było to poniżające i miało mnie zdemaskować, lecz z drugiej wpełzało w podświadomość realizacji młodzieńczych fantazji erotycznych.
Atrakcyjna kobieta każe mi się rozebrać do rosołu.
Patrzy na mnie jakoś tak... inaczej.
Jej ruchy są powolne i nie wskazują na nerwowość, ale oczekiwanie i podekscytowanie sytuacją.

To właśnie do mnie dotarło i mając tak atrakcyjną kobietę w pobliżu, zaogniło przepływ krwi w żyłach i pobudziło fantazyjne myślenie.

- Do naga? - Musiałem się upewnić.
- Zacznij od tego, co masz na wierzchu.

Ściągnąłem przez głowę koszulkę uważając, by przy okazji nie pozbawić głowy włosów. Oczywiście tych sztucznych.

- Jeśli jesteś kobietą, to z dosyć męską figurą – mruknęła, stając za mną.

Przewyższała mnie wzrostem i pewnie wagą również.
Poczułem jej palce na zapięciu cyckonosza i po chwili ten uwolnił mnie od siebie.
Okropna część odzieży damskiej swoją drogą.

- Jeśli jesteś kobietą, to piersi masz wyjątkowo małe. - Sięgnęła dłonią i uszczypnęła mnie w sutek.

Nie było to nieprzyjemne, jak i jej oddech pieszczący ucho, choć sam tembr głosu pieścił skuteczniej. Podniecałem się i luźne spodnie zarejestrowały ten fakt wybrzuszeniem.
Wciąż stojąc za mną, wsunęła kciuki pod gumkę spodni i zsunęła je ze mnie, kucając.

- Dupeczkę też masz mało damską – parsknęła. - Raczej męski tyłek zwarty w formie. Idealny, by wbijać siłą mięśni pośladków fiuta w rozgrzaną cipę.

Takie słowa to już była esencja afrodyzjaku. Podniecenie zawrzało w jądrach i wysłało mózgowi komunikat, by ten pompował krew w dół ciała. Dół ciała puchł i twardniał w okolicy powyżej jąder i zmuszał do przyspieszonego oddechu szczególnie w momencie, gdy jej dłoń bezceremonialnie wdarła się w moją bieliznę i zacisnęła na wzwiedzionym  częściowo kutasie.

- Kiedyś cię zapytam, po co ta cała maskarada i przebieranki – mruczała w ucho, muskając je wargami. - Teraz mam ochotę poczuć ten kawał mięcha w sobie. Skoro masz takie przyłożenie na piłkę, to już sobie wyobrażam, jak potrafisz młócić biodrami. Potrafisz?
- Jak kurwa mać – stęknąłem, gdy jej palce zacisnęły się na jądrach.
- To kurwa pokaż.

Odsunęła się ode mnie tylko po to, by zdjąć powoli obcisłe spodnie, ściągnąć koszulkę wraz ze stanikiem, a tym samym spowodować kolejny wystrzał krwi w kutasa, gdy jej sterczące i kołyszące się piersi wycelowały we mnie oskarżycielsko sutki. Te szczyty wołały o pocałunki, ssanie i ugryzienia. Nie dane mi to jednak było, gdyż oczom moim ukazały się różowe, obfite wargi sromowe, gdy usiadła na biurku i lubieżnie rozchyliła uda.

- Pokaż, co potrafisz tym kawałem chuja – mruczała gardłowo, wpatrując się w dowód mego podniecenia.

Uniosła stopę i oparła mi ją na klacie. Czerwony lakier paznokci i ciągnąca się linia łydki, przechodząca w gładkie i silne udo, a w końcu połyskująca sokami cipka.
To było ponad moją cierpliwość. Nie jestem okrzepłym w zmaganiach łóżkowych, doświadczonym samcem. Jestem napalony i jako napaleniec zdarłem z siebie majtki i chwyciłem kutasa u nasady. Nakierowałem go na różowe wejście, zarzucając sobie damską stopę na ramię. Naparłem na dziurkę i z lubością obserwowałem, jak śliskie wnętrze przyjmuje mnie w akompaniamencie gardłowego jęku. Podwójnego jęku. Naszego.

Resztę pamiętam, jako ostre rżnięcie. Palce zaciśnięte na pozbawionej tłuszczu kobiecej kibici, cycki podrygujące w rytm pchnięć, jej przekleństwa, gdy w szale pieprzyłem coraz mocniej i mlaśnięcia mokrych od śluzu powierzchni naszej skóry, gdy łączyły się w rozpędzie.
Ugniatałem jędrne piersi, zaciskałem palce na sutkach i przygryzałem je, gdy udało mi się złapać te w usta. Jęczała, krzyczała, a w końcu wyła, gdy moje pchnięcia nabrały rozpędu porównywalnego do prędkości dwusuwa na najwyższym biegu. Znęcałem się nad nami, ale tego właśnie potrzebowało moje ciało.
Potrzebowało czystego i pozbawionego oczekiwań i uczuć jebania.
Jebaliśmy się i oboje czerpaliśmy z tego mnóstwo.

- Masz zaliczenie młody – wyszeptała w końcu, gdy mój flaczejący organ wyśliznął się z jej wnętrza, a za nim pociekła struga spermy, pomieszanej z jej sokami. - Jakaś poprawka by się jeszcze przydała.
- Tak jest, pani profesor – wymruczałem, poprawiając przekrzywioną perukę.
- Joanna, kocie. - Podciągnęła się na ramionach i usiadła na biurku. - Joanna...

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Shana
    | Odpowiedz

    Uwielbiam tą nieprzewidywalność 😉 Bardzo sobie cenię pisaninę, która nie jest schematyczna. Jak to śpiewał happysad: “Nic nie zmieniać, tak jak jest, jest dobrze.”
    Choć tam raczej zmiany są pożądane 😛 Ale od razu mi się skojarzyła ta piosenka 😉

    Tak więc pisz jak Ci się żywnie podoba, bylebyś dalej zaskakiwała nas tymi niespodziewanymi zwrotami akcji 😀

  2. Basia S
    | Odpowiedz

    No, no, no.

  3. GreatLover
    | Odpowiedz

    Zajebisty kiteł na zdjęciu, props.

  4. laid back
    | Odpowiedz

    https://www.youtube.com/watch?v=EBjuoMy9FUU 😉

  5. Kajjka
    | Odpowiedz

    Dobrze jest, tak trzymać 😉 Trzymam kciuki za pracę nad e-bookiem 🙂

  6. Magda M.
    | Odpowiedz

    Tekst jak zawsze świetny ! Ale mam takie pytanie czy zamierzasz powrócić jeszcze do “Pomyłki” czy nie ma na co liczyć ? A jeśli tak to kiedy ? 🙂 Pozdrawiam i czekam na więcej.

  7. Mariet
    | Odpowiedz

    Okaaay.

    Mikuu, ja coś powiem. Ale nie krzycz na mnie.
    Mam wrażenie, że Twoje opowiadania jakościowo podupadły.
    Stały się takie nijakie.
    Brakuje mi opowiadań typu, “Baraka”, “Dług”, “Takaja”, “Częstotliwość Theta”, “Piorun” itd, itd.
    Nie wiem co się stało. Może chodzi o to, że nie masz czasu, zabiegana jesteś. A może to wina mojej depresji. Nie wiem. Nie chcę w żaden sposób naskakiwać na Ciebie, ale po prostu tego opowiadania jakoś nie mogę znieść. Tak samo “Pomyłka” zapowiadała się świetnie, ale gdzieś się coś stało i jest gorzej.
    Takie to moje przemyślenia.

    PS. Przepraszam, że nie złożyłam życzeń na czas. Żyj tyle ile chcesz, w zdrowiu, uprawiając jogę i połącz w końcu przyjemne z pożytecznym. 😉
    PS. 2 Jak tak czytałam o tej trenerce to widziałam tylko Sue Sylvester.

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Mariet, nie przejmuj się i nie przepraszaj. Każdy ma prawo do własnego zdania 😀
      Może opowiadana podupadły, może Ci się po prostu przejadłam.
      Dla mnie pisanie to odskocznia i czysta przyjemność, którą by nie była, gdybyście nie czytali i nie mówili.
      Co do humoru, to właśnie sobie go polepszam pisaniem, popijanym najlepszą na świecie kawą i kawałkiem placka ze śliwkami na śniadanie. Oczywiście cieszę się tą wydartą godziną poranną, jedną z ostatnich przed tym, co mnie w najbliższym czasie czeka 😀
      Co do trenerki, to miałam w głowie zupełnie inną osobę, tę pod spodem.
      Całusy i nos do góry. Dziabnij kawałek czekolady 😉

      ps.
      W e-booku będzie takie jedno, dziwne opowiadanie. Właśnie to “Po drugiej stronie lustra” 😀
      ps2.
      Właśnie kończę kolejną część “Poszukiwany, poszukiwana” i tę dodam wieczorem. Może Ci się spodoba…

      • Mariet
        |

        Ja wiem, ale wiem, że też lubisz pisać i nie chciałam Ci zbytnio marudzić, żeby Ci nie uprzykrzać tego pisania.

        PS. I dlatego czekam na tego ebooka, bo zaciekawiłaś mnie. I już się nie mogę doczekać.
        PS.2 Obżeram się jabłecznikiem, więc jest jeszcze dla mnie nadzieja.
        PS.3 Z twarzy są podobne trochę. ;D

Napisz nam też coś :-)