Poszukiwany, poszukiwana (VI)

with 3 komentarze

Wiem, że to opowiadanie nie wszystkim przypadło do gustu, ale ono miało być po prostu lekkie (mimo ciężko wulgarnego języka) i zabawne. Wiem o dziwo, jak się skończy, ale nie wiem jeszcze, co się wydarzy po drodze.
Pani trener sama sobie w tekst wskoczyła, dla przykładu 😀
Miłego i weekend czas zacząć!

Po zajęciach powlokłem się do pokoju i zastawszy go pustszym o obecność Mariolki, zadzwoniłem do Moniki. Musiałem się tym podzielić z kimś normalnym.

- No facet! - krzyknęła w słuchawkę. - To ty zacząłeś wreszcie żyć! To zupełnie, jak ze mną...
- Raczej niezupełnie – zaprzeczyłem. - Faktem jest jednak, że nie mogę narzekać, co najwyżej na stanik i perukę. Mam zapotrzebowanie.

I opisałem mu w skrócie braki w dokumentach, które muszę dostarczyć do sekretariatu.
Zastanawiałem się również na głos, jak skontaktować się z siostrą.

- Telefon na kartę głąbie – odparła szybko Monika. - Później ją wywalisz. Kartę w sensie. Na wszelki wypadek rozmawiaj, będąc poza miastem, w razie gdyby cię namierzali. I odwiedziłbyś mnie...

Pojechałem do centrum autobusem, dziwnie się czując. Dziwnie się czułem, gdyż dwu kolesi przystawiało się do mnie i nawet groźne spojrzenie „na killera” nic nie dało.

- Co, żyleta? - Zwrócił się do mnie jeden, gdy w tym czasie drugi rechotał obleśnie, patrząc ostentacyjnie na moje sztuczne cycki. - Szukasz towarzystwa? Chętnie ci postawimy browca, jeśli masz czas.
- Nie mam kurwa czasu – warknąłem przez zaciśnięte zęby. - Ani jednej, jebanej chwilki.
- Jaka ostra suczka – obruszył się, lecz przysunął bliżej, napierając sobą już na mnie. - Lubię ostre dupeczki.

Widziałem oczami wyobraźni ślinianki, które nadprodukowały ślinę w jego ustach, a ta zabłyszczała w końcu w kącikach warg. Przełknął ją i uśmiechnął się obleśnie.

- Mała, chodź na browca, albo cię siłą przekonamy – syknął w końcu.

Czy tak się zachowują faceci w stosunku do kobiet? Nigdy o czymś podobnym nie słyszałem.
Było owszem późne popołudnie, ale jeszcze nie noc. Skąd takie ułomy biorą się w komunikacji miejskiej o tej porze?!

- Czy ciebie gnoju pojebało?! - Podniosłem głos, a pięści same się zacisnęły. - To, że jestem babą nie znaczy, że cię tutaj nie rozkurwię! Z takimi tekstami wyskakuj do kurew, a ode mnie się odjeb głupi chuju!!!

To ostatnie już wykrzyczałem, zwracając na nas uwagę wszystkich w autobusie. Gostek zdębiał, gdyż przy swojej posturze nie spodziewał się najwyraźniej agresji w moim kobiecym wydaniu. Nic już nie odpowiedział, lecz wysiadł na pierwszym przystanku wraz z kumplem, nie oglądając się nawet za siebie.
W sumie to miałem szczęście. Mogłem trafić na damskiego boksera i dostać w pysk. Gdybym przy okazji zgubił jeszcze perukę, dostałbym podwójnie w pysk i pewnie i w inne części ciała.

Zmierzyłem gapiów w pojeździe groźnym wzrokiem, dzięki czemu nikt już nie przyglądał mi się, a przynajmniej nie tak ostentacyjnie. Co najwyżej ukradkowe spojrzenia.

Na peron stacji kolejowej dotarłem w ekspresowym tempie, a to dzięki wkurwieniu, które mnie wciąż nie opuszczało.
Swoją drogą, to niezłe obleśności muszą ścierpieć kobiety! Żeby chłop do baby tak obrzydliwie się zwracał? Jak do kawałka mięsa!
Ciekawe, czego jeszcze dane mi się będzie dowiedzieć w tej chwilowo przybranej formie.

- Cześć kretynko – warknąłem w słuchawkę, gdy tylko Anka odebrała. - I co tam?

Po moim wstępie nastąpiła seria rozrywających mi ucho pisków i padł tysiąc pytań o miejsce mojego pobytu, samopoczucie i zdrowie.

- Milcz – przerwałem jej. - Rodzicom powiedz, że dzwoniłem z budki telefonicznej z jakiegoś zadupia na końcu świata i pamiętaj, by wcześniej skasować mój numer z historii telefonu, a jeszcze lepiej zrób format i powiedz, że ci się zawieszał, czy coś tam. - Że też ja muszę za nią wymyślać takie rzeczy. - Coś się dowiedziała na wiadomy temat?
- Niewiele – sapnęła. - Wiem, że laska, która mi przekazała paczkę, nie uczy się w naszej szkole, a tylko diluje tutaj.

Czyli to jednak były narkotyki.

- A gdzie się uczy? - dopytywałem.
- Studiuje i taki numer ponoć wywinęła nie po raz pierwszy – mówiła z ożywieniem.
- Co z innymi osobami, które wpadły, jak ty, a w efekcie ja? - Bałem się odpowiedzi.
- Pracują, jeśli można to tak nazwać, dla niej, a właściwie dla jej faceta.

Czyli fucha na lata.

- Kurwa – zakląłem, jak zwykle. - Mamy przesrane!
- Przepraszam – pisnęła, jak to miała w zwyczaju, gdy chciała z siebie zrobić ofiarkę.

Baby i ich numery.

- Skończ kurwa, bo to na mnie nie działa – huknąłem. - Jak ta laska wygląda?
- Wysoka, czarne, długie włosy, zawsze świetnie ubrana – wyliczała – i pamiętam, że miała taką strasznie drogą torebkę od...
- Daruj, Anka – przerwałem jej. - Myślisz, że znam się na torebkach damskich i po niej będę szukał tej laski?
- Sorry – bąknęła. - Ale to torebka za kilkanaście tysięcy i żadna podróbka, więc rzuciła mi się w oczy. Taka niebieska z opalizującej srebrno krokodylej skóry, ze złotymi wykończeniami i złotym serduszkiem na łańcuszku...
- Anka – jęknąłem. - Błagam!
- No wiem – przycichła. - Rozmarzyłam się.
- Dobra, ja kończę, a ty się nie wychylaj. - Wiedziałem, co chciałem. - Obserwuj i podsłuchuj. Wypytuj dyskretnie.
- Szukają cię, wiesz? - Słyszałem w jej głosie wyrzuty sumienia. - W domu na szczęście nie byli, ale byli w twoim mieszkanku i...
- Wiem. - Znów jej przerwałem. - Nie przejmuj się i szpieguj, resztę zostaw mnie. Ok?
- Ok. - Grzecznie potwierdziła.
- Muszę kończyć, a ty wiesz co masz robić?
- Wiem.

W drodze powrotnej zamieniłem karty w telefonie.
Nie byłem ani zdenerwowany, ani mi ta cała sytuacja specjalnie nie doskwierała.
A może po prostu seks z psorką tak skutecznie mnie rozluźnił, że patrzyłem na świat bardziej różowo?
W pokoju zdążyłem ledwie zmyć maskę z ryła i go ogolić korzystając z faktu, że Mariolka rozmawiała z kimś na Skype i ledwie zwróciła na mnie uwagę.
Dobrze, że nie zarastam w zbytnio szybkim tempie. W sumie, to po raz pierwszy w życiu cieszyłem się, z posiadania drobnej postury.

Następnego dnia klapnąłem obok samotnie siedzącej, nieprzystępnej wczoraj dziewczyny.

- Cześć – rzuciłem obojętnie, nie oczekując odpowiedzi.

Odpowiedzi oczywiście nie było, nawet spojrzeniem mnie nie zaszczyciła.
Ludzie powoli zbierali się w sali wykładowej, a pomiędzy nimi wyłowiłem laskę, której wczoraj tak cudnie przysoliłem piłką. Miała spuchniętą twarz, lecz nos nie wyglądał na szczęście na złamany. Dopiero teraz zauważyłem, jaki z niej lachon. Obcisłe ciuchy podkreślały zgrabny tyłek i obfity biust.
Takiej lasce nie musiałbym nawet patrzeć na twarz, podczas...
Nie! Nie mogę tak myśleć, bo zbytnio pobudliwy seksualnie jestem, a nie stać mnie na wpadkę tutaj.
Dziewczyna spojrzała na mnie, jak na gówno i usiadła w oddali.

- Kto to jest? - Zapytałem sąsiadkę przy stoliku. - Tamta dziewczyna? - Wskazałem swoją ofiarę.
- O kurwa – parsknęła. - Co jej się stało?!
- Dostała w twarz piłką do siaty – wyjaśniłem. - Ode mnie.
- Mów mi Magda. - Wyciągnęła obwieszoną podzwaniającymi metalicznie bransoletkami dłoń, a w jej oczach zobaczyłem pomieszanie podziwu i sympatii.
- Matylda. - Odwzajemniłem uścisk. - Ale mów mi Mati.
- Zrobiłaś bardzo dobrą robotę – mówiła z miną mędrca. - Należało się tej suce, za wszystkie krzywdy innym wyrządzone. Szkoda, że jej ten pusty łeb przy okazji nie odleciał.
- A co ona takiego innym robi? - Drążyłem zaciekawiony.
- To sucz dilera. - Ściszyła głos do szeptu. - Diluje i szmaci inne laski. Za takie numery, jakie ona wykręca głupiutkim robaczkom, powinna być karana, ale nikt na nią nie doniesie. Wszyscy się jej faceta i jego kumpli boją.

Po tych słowach, w mojej głowie zabłysnęła ostrzegawcza lampka, by po chwili zalśnić, jak jupiter i zawyć z mocą trąby jerychońskiej. Wychyliłem się gwałtownie na krześle, przez co omal z niego nie spadłem.
Była tam! Niebieska torebka ze złotymi ciulstwami. Czy wyglądała na taką za kilkanaście tysięcy, nie wiedziałem, ale zbytni zbieg okoliczności to byłby.

- Fajna ma torebkę – rzuciłem cicho.
- Za taki hajs też bym miała fajną torebkę – stwierdziła Magda z pobłażliwą miną. - Ale na łeb trzeba upaść, żeby tyle wydać na taki bzdet. Samochód bym za to kupiła!

Przyjrzałem się Magdzie po tych słowach. Rozsądna laska z niej musiała być, skoro nie leciała na łaszki. Nawet Monika potrafiła zachwycać się gładkością materiału jakiejś bluzki, którą mi pożyczyła, wymógłszy na mnie wcześniej obietnicę, że będę ją prał ręcznie. Obiecałem.
Teraz oglądałem sobie Magdę, skrytą za zbyt mocnym makijażem i luźnymi ciuchami.
Nie potrafiłem ocenić jej figury, ale zaciekawiła mnie.

- Też nie mam jazdy na szmaty – stwierdziłem.
- A nie wyglądasz. - Uniosła sarkastycznie brwi. - Twoja bluzka jest pewnie więcej warta, niż wszystkie moje ciuchy, nie wyłączając butów.
- Mam siostrę, maniaczkę modową i ta mnie zaopatruje, a raczej ubiera. - Musiałem się jakoś wytłumaczyć. - Zdradzę ci przy okazji tajemnicę, że kiedyś była facetem, ale zmieniła płeć.

Włożenie ziarna prawdy w kłamstwo daje jakąś tam gwarancję, że nie do końca się w swoich krętactwach pogubię.

- Opowiesz mi o tym więcej? - Poprosiła wyraźnie zaciekawiona.
- Pewnie. - Wzruszyłem ramionami ciesząc się, że chociaż przez chwilę będę mógł mówić prawdę i przestać wysilać umysł w rozmowie z obcą osobą. - Piwo po szkole?
- Chętnie. - Uśmiechnęła się, dzięki czemu wyglądała prawie ślicznie.

Za dużo tej tapety miała na twarzy.

Wymianę zdań przerwało wejście wykładowcy do auli i rozpoczęcie się jego monotonnego monologu na temat, na który kiedyś tam, komuś pisałem pracę magisterską.
Muszę przed zajęciami pić wiadro kawy, inaczej zacznę na nich przysypiać.
Nudy na wykładzie zaowocowały jednak pewnym pomysłem, który wykwitł wśród szybujących leniwie myśli  i do rozpoczęcia realizacji którego zamierzałem przystąpić już za kilkanaście minut.

- Cześć, Mati jestem. - Stanąłem za ofiarą – suczą po zakończeniu wykładu. - Chciałam cię przeprosić za ten wypadek i zapytać, jak się czujesz.
- Czułabym się lepiej, gdybyś mi tak nie przypierdoliła piłką - syknęła z całą wrogością, na jaką ją było stać, taksując w międzyczasie mój wygląd. - Czego chcesz?

Musiała być wkurzona za takie potraktowanie na boisku i efekt, który tym spowodowałem.
Teraz widziałem wyraźniej siniaka pod okiem, opuchliznę na policzku i rozciętą wargę.

- Mogę ci jakoś zadośćuczynić? - Zrobiło mi się jej szkoda. - Chociaż czego brakuje takiej dziewczynie, jak ty? Na pewno nie torebki – dodałem wesoło.

Przez chwilę jeszcze w jej oczach widziałem złość, ale zastąpił ją żal i jakaś dziwna tęsknota. Zacisnęła usta, sięgnęła po torebkę i ze szklistymi oczami odwróciła się, by wyjść z sali.

Nic z tego nie rozumiałem.
Dziwne te wszystkie laski były!
Muszę przestać narzekać na siostrę, chyba nie jest taka beznadziejna w komunikacji...

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. trudi
    | Odpowiedz

    Nie wiem za ile części planujesz to kończyć ale pociągnij tą serię jeszcze trochę!
    Czyta się super

  2. Kajjka
    | Odpowiedz

    Czasem człowiek potrzebuje skrobnąć coś dla samego siebie, niekoniecznie pod publikę… Ja tam jestem ciekawa, jak Ci się akcja rozwinie…

  3. laid back
    | Odpowiedz

    Podoba mi się bardziej,niż”Pomyłka”

Napisz nam też coś :-)