Poszukiwany, poszukiwana (VII)

with 8 komentarzy

Poszukiwany poszukiwana opowiadanie z humorem i sporą dawką erotykiJak mawiała opiekunka moich dzieci: "Co by tu pani powiedzieć, pani Moniko, coby pani nie skłamać..." Każde zdanie prawie tak właśnie zaczynała.
Co by Wam tu powiedzieć mili moi, coby nie skłamać 😀 ...
Gonię w piętkę i końca nie widać. Wyglądam, jak zombie, czuję się, jak zombie i staję się zombie 😀
W tym tygodniu zmieniam miejsce zamieszkania (w sensie przeprowadzki i całej (dupnej) papierologii) i zmianom nie koniec.
Zmiany, zmiany, zmiany... I wszystko to po ukończeniu czterdziestki 😉
Całusy.

Piwo z Magdą było przyjemne i nawet niezbyt nudne. Ona ciekawa historii mojej „siostry” Moniki i zmiany jej płci. Ja natomiast wypytywałem o sucz dilera, Oliwię.
Nie wiedziałem jeszcze, jak się do tamtej zbliżyć, a tym samym dowiedzieć czegoś o zaginionej paczce, przez którą musiałem się zabawiać w przebieranki.

- Zamieniłam dwa słowa z Oliwią i nie wydała mi się aż tak sukowata, jak mówisz – zagadnąłem, by jakoś nawiązać do tematu. - Myślałam, że mnie zjebie, jak psa, a tymczasem kazała zaledwie spadać.
- Może miała zły dzień, albo ciotę akurat. - Magda zamyśliła się, zgniatając pustą puszkę po piwie. W jej oczach kryło się.... „coś” - Pewnym jest, że werbuje podstępem dziewczyny do rozprowadzania towaru i robi to w perfidny sposób.
- Skąd to wiesz? - Zastanowiła mnie jej wiedza na temat. - Tak się z tym obnosi?

Westchnęła przeciągle, pstryknęła zawleczką kolejnego piwa i spojrzała na mnie, jakby zastanawiając się, czy podzielić czymś, czy zachować dla siebie.

- Kiedyś byłam w jej paczce, przyjaźniłyśmy się. Mieszkałyśmy w odległości kilku domów od siebie i spędzałyśmy mnóstwo czasu razem od czasów piaskownicy, ale... - Znów głębokie westchnienie. - Lata spędzone razem, wspólne wyjazdy, wybór jednej szkoły, a nawet jeden pokój w internacie i wtedy coś zrozumiałam. Zakochałam się w niej, ale ona nie podzieliła miłości ze mną. Nie tak, jak ja. Dla niej to była przyjaźń, dla mnie coś więcej.

Umilkła, a ja nie wiedziałem, jakie pytanie byłoby stosownym w tym momencie.
No bo kurwa mać!
Sam udaję lesbijkę, a tymczasem spotykam dziewczynę, która zakochała się w dziewczynie i najmniejsze podejrzenie nie przeleciało mi przez myśl?!
W sumie z jakiego powodu miałbym coś podejrzewać?
Normalna laska, zwyczajnie wyglądająca i wyróżniająca się jedynie stylem Emo?
Nic niecodziennego i kojarzącego się z homoseksualną orientacją.

Asz w dupę.
Jestem babą z fiutem w gaciach i sztucznymi cyckami. Napalam się na laski i jedna z nich sobie na mnie poużywała. Z wzajemnością oczywiście.
Mój najlepszy kumpel ma fiuta, prawdziwe cycki i jest bardzo atrakcyjną kobietą.
Heteroseksualna laska, z którą zamieszkuję internatowy pokój, jest seksowną i niedowartościowaną dziewczyną, oraz chętnie bym ją puknął.
Innej lasce rozkwasiłem nos przy pomocy piłki i też bym ją chętnie stuknął.
Jak się okazuje, nie jestem jedynym, który zapuściłby się w jej majteczki, gdyż kolejna laska, którą poznałem, zakochała się w tej z rozkwaszonym nosem i wścieka się na nią za brak wzajemności.

Ja walę! W co mnie wplątał los?!
A tak spokojnie sobie żyłem i się bawiłem...

- Rozmawiałaś z nią o tym? - To było jedyne, mądre pytanie, które przyszło mi do głowy.
- Tak i nie. - Zasępiła się. - Wie co mną szarpie, ale przemilcza. Nie zaangażowała się w to, jak ja, więc nie ma o czym dywagować.

No fakt. Poczuć zawód nieodwzajemnionego uczucia...
A kiego chuja ja o tym wiem?! Przecież nie zakochałem się nigdy! Miałem ochotę na dupencje, ale na tym się kończyło. Nigdy nic więcej, niż chęć stukania, więc nie mogę zrozumieć uczuć Magdy, bo ona zdaje się inaczej do sprawy podeszła.

- Też wolę kobiety, więc trochę cię rozumiem. - Wypaliłem, zaskakując sam siebie. - Nie zakochałam się jeszcze ale myślę, że wiem, co czujesz. - Ściemniłem. - To musi bolec.
- To targa mi flaki i wybebesza przez gardło! - Wybuchnęła, przemilczając mój pociąg do kobiet. - Jedyna laska, której zaufałam i pokochałam, ignoruje mnie! Mam ją ochotę zatłuc tłuczkiem do ziemniaków...

Milczeliśmy. Ja, bo nie wiedziałem, co w takim momencie powiedzieć. Ona, gdyż najwyraźniej toczyła właśnie walkę z demonami wewnątrz siebie.
Oboje byliśmy w tym samym świecie, lecz w osobnych wymiarach.

- Widocznie nie przyszła jeszcze pora na twoje szczęście. - Podsumowałem filozoficznie nie wiedząc, skąd wzięła się ta mądrość.
- Ależ ty potrafisz pierdolić bez sensu. - Magda zmasakrowała kolejne aluminium puszki. - Zakochałam się po prostu w dupie, która szuka fiuta, a ja go nie mam.
- I stąd twoja na nią złość? - Dociekałem.
- Może – warknęła. - Ale kurwa, co za różnica?! Co cię to wali?
- W sumie nic, ale ja też mam swoją tajemnicę.

I sprzedałem jej swoją opowiastkę.

- Moja siostra, ta od zmiany płci, to niezupełnie siostra. - Westchnąłem głęboko. - To mój najlepszy kumpel kiedyś, a teraz kumpela. Moja prawdziwa siostra jest idiotką i kiedyś zachciało jej się dorobić. Miała przemycić paczkę...

Im dłużej opowiadałem, tym większe stawały się Magdzine oczy, a jej usta otwierały się szerzej.

- Pierdolisz!? - krzyknęła w końcu. - Chcesz mi powiedzieć, że jesteś facetem przebranym za kobietę i szukasz sposobu na wkręcenie się do szajki Oliwii, żeby się oczyścić? Ja pieprzę!
- No.
- Dlaczego wybrałaś... wybrałeś mnie? - Podejrzliwość w oczach. - Skąd wiedziałeś, że coś do niej czuję.
- Nie wiedziałem, kurwa. Nazwij to, jak chcesz. Intuicja może? - Pociągnąłem konkretny łyk piwa. - A może to, że jesteś tak wymalowana na twarzy, że też wyglądasz na kogoś innego, niż w rzeczywistości.
- Że co? - Obruszyła się. - Że za mocno się maluję?!
- O jakąś tonę na centymetr skóry...
- Wal się! - warknęła. - Poznaj mnie z Moniką, to ja cię wkręcę w pakę Oliwii i powiem co i jak!

Matka intuicja nie zawiodła mnie.
Powierzyłem swoją tajemnicę odpowiedniej osobie.

- Mówisz i masz! - Sięgnąłem po telefon. - Tylko wymienię kartę sim. Monika, no cześć. - Zacząłem. - Czy mogę do ciebie wpaść z kumpelą?
- Z jaką kumpelą? - Marek... sorry, Monika była ostrożnie zaintrygowana. - Powiedziałeś komuś prawdę?
- Powiedziałem – potwierdziłem. - Ale nie denerwuj się, laska jest spoko. - Mówiąc to, przyglądałem się przy okazji płonącym ciekawością oczom Magdy. - Tylko malować się nie umie. Przydałoby się kilka twoich lekcji makijażu.

Po tych słowach Magdzine usta wyartykułowały bezgłośne „wal się”, po czym sięgnęła po lusterko do torebki i oceniała nadmiary tapety na twarzy.

- Wpadajcie, kiedy chcecie. - To Monika. - Choćby za kwadrans.
- Dobra. - Uniosłem kciuk, skierowany ku górze w kierunku Magdy. - Będziemy za pół godziny.

Magda nie starała się nawet kryć podekscytowania, przed nową znajomością. W drodze do mieszkania Moniki poprawiła włosy jakieś tysiąc razy, wygładzała luźną, czarną bluzkę i co chwilę spoglądała w lusterko, którego nawet nie chowała do torebki. Po prostu niosła je w ręce.

- Cześć... dziewczyny. - Monika, teatralnym gestem odrzuciła burzę włosów na plecy. - Jestem Monika. - Pochyliła się z całusem do policzka Magdy.

Magda, stała, jak słup soli. Nie zareagowała ani jednym słowem, czy gestem. Po prostu otwartymi szeroko oczami wpatrywała się w Monikę, oniemiała.

- Wejdźcie, proszę. - Nonszalanckie zaproszenie. - Zrobiłam zapiekankę z ziemniaków z pomidorami i bazylią. Wszystko, pod kołderką z mozarelli.

Musiałem wciągnąć Magdę do środka, inaczej zostałaby na wycieraczce zdobiąc go, jako posąg Emo.
Rozumiałem ją. Wszyscy faceci tak na Monikę reagowali. Wysoka, idealnie zgrabna, dopracowany image, plus seksownie kobiece ruchy.
Monika, w krótkiej, sportowej sukience ustawiała przed nami talerze i opowiadała o książce, którą właśnie czytała. Nie słuchałem jej. Skupiłem się na czymś ulotnym, co zawisło między dziewczynami. Monika kokietowała Magdę, a ta chłonęła każdy ruch tej pierwszej. Nie musiałem się odzywać, a Magda nie potrafiła. Monika nadrabiała sprawę fonii za nas oboje.

- Będziemy się zbierali – stwierdziłem, rejestrując godzinę dwudziestą drugą na wyświetlaczu telefonu. - Ty jutro do pracy, my do szkoły.

Monika zamarła z kieliszkiem różowego wina przy ustach, Magda natomiast spiorunowała mnie wściekłym wzrokiem.

- A może ty pójdziesz, a ja Madzi pokarzę kilka trików makijażowych? - Rozładowała atmosferę Monia. - Co ty na to, Madziu?
- Bardzo chętnie! - Magda rozanieliła się, ze wzrokiem wbitym w oczy Moniki.

Wyszedłem, zostawiając je pogrążone w rozmowie na temat zawartości pudła z kosmetykami. Monika z miną mędrca  objaśniała zawartość poszczególnych pudełek, tubek i tłumaczyła, jak mazać po twarzy różnymi mazidłami. Była w siódmym niebie.
Magda słuchała jej z zachwytem i nie wiem, czy był to zachwyt dla wiedzy na temat, czy uroku osobistego Moniki. Podejrzewałem to drugie.
Wyszedłem, zamknąłem za sobą drzwi i wbiłem dłonie w kieszenie bluzy.
Jutro miałem nadzieję na poznanie tajników wkradnięcia się w paczkę Oliwii, a tym samym przybliżenie się do odzyskania własnego życia.
Miałem przynajmniej taką nadzieję.
Jak bowiem długo mogę popylać w damskich ciuchach malując się i depilując nogi?

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anna Valetta
    | Odpowiedz

    Monika. Nie gniewaj się Kochana, ale Ty nic nie robisz na pół gwizdka.
    Więc jak rewolucja po magicznej cyfrze, to tak pełną gębą i z fajerwerkami 😀
    Trzymam kciuki za powodzenie w przeprowadzaniu zmian i efekt jak najbardziej bliski oczekiwaniom!

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Dzięki. Trochę się dygam (jak powiedziałby mój bohater 😉 )

  2. Cam
    | Odpowiedz

    Kocham to opowiadanie 🙂

  3. Magda M.
    | Odpowiedz

    Świetne jak zawsze ! Mila odskocznia od życia codziennego 🙂
    Ps. Mam takie pytanko. Kiedy można spodziewać się kontynuacji “Pomyłki” ?

  4. lkolac
    | Odpowiedz

    A ja mam slowa krytyki, tylko nie mowcie ze jak sie nie podoba to wypad, bo nie.
    Bo ja lubie Ciebie czytac, czasami rzeczy sa naprawde fajnie opisane, czasami sie pojawiaja wpisy jak ten o magiku, ktore z innymi ludzmi w innym czasie innym miejscu tez sie przezylo (starajac sie pomoc, nakarmic, dac prace), chwale. Czasami sa opowiadanai ktore w Twojej narracji sa swietne i inaczej nie moge byc przeddstawione, napisane. Czasami pojawiaja sie opowiadania jak na moje przekombinowane, to powyzsze takie mi sie wydaje. Pomysl swietny, humor fajny, wszyscy sie przebrali, kazdy udaje kogos kim nie jest lub chcialbyby byc, ale cos mi zgrzyta, sama nei wiem co, moze ogolny kierunke do ktorego zmierzasz, opowiadania sa coraz dziwniejsze. Moze niszowe? A moze ja mam za bradzo zakuta glowe :D.

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Jeśli ktoś ma w tej chwili zakutą głowę, to tym kimś jestem ja 😀
      To opowiadanie od początku miało być przekombinowane i uprzedzałam o tym. Do pośmiania i poczytania. W jakim kierunku pójdzie? Oczywiście przebieranki się nie skończą 😀
      Happy and oczywiście musi być 😉

  5. eek
    | Odpowiedz

    *pokażę, nie pokarzę

Napisz nam też coś :-)