Poszukiwany, poszukiwana (VIII)

with 8 komentarzy

Gdy wszedłem na palcach do pokoju internatu, Matylda spała w najlepsze z czymś dziwnym, naniesionym na twarz. Wyglądała, jak zmora, ale pewnie miała na celu zrobienie tym czymś z siebie bóstwa. Jeden z plasterków ogórka więdł jej na oku, drugi wciekał swoją zawartością w poszewkę poduszki. Ciekaw byłem, czy to ogórki kiszone, bo chętnie zjadłbym jednego, a nawet cały ich słoik.
Po piwie nie tylko byłem głodny, ale i cisnęło mnie na pęcherz na maksa, toteż pierwsze kroki skierowałem do wspólnej łazienki. Usiadłem na klopie, jak instruowała w swych maskaradowych przykazaniach Monika i sikałem w nietypowej dla mnie pozycji.

- Cześć. - W tym momencie weszła do łazienki zaspana Mariola i tylko dzięki jej niewybudzeniu zawdzięczam fakt nie zdemaskowania mnie. - Gdzieś ty się tak długo szlajała?
- Byłam u kumpeli – zaszczebiotałem. - Piłyśmy piwo i oglądałyśmy jej nowe kosmetyki.
- Aha – mruknęła sennie. - Zmyję maskę z twarzy i idę spać. Nie będziesz siedziała długo?
- Nie zamierzam – odparłem. - Idę spać, tylko wezmę prysznic.
- Ok. - Tarła chusteczkami twarz, przywracając sobie wygląd człowieka. - To narka.

Bezczelnie wcisnęła zużyte ściereczki między moje nogi w otwór, który pozostał między kroczem, a sedesem. Musiała być mocno senna, skoro nie zauważyła podczas tej czynności zwisającego tam wacka.
Mówiłem już, że mam pokaźny osprzęt?

- Cześć! - Rozświetlona Magda klapnęła przy mnie w auli wykładowczej. - Nie zgadniesz co!
- Co? - spytałem odruchowo.
- Monika jest cudowna! - wypiszczała, jak nie ona. - Wspaniała i niepowtarzalna!

Przyjrzałem się jej w tym momencie i ze zdziwieniem zarejestrowałem zmiany w wyglądzie wczorajszego Emo. Biały t-shit, jasne dżinsy i rozpuszczone, kręcone włosy. Pół kilo tapety na twarzy mniej, a w zamian za to dziewczęca buzia i śliczny uśmiech, który zastąpił wczorajsze, zasępione oblicze.

- Aleś się zmieniła. - Nie mogłem nie zauważyć tego głośno. - Taka inna ty!
- To dzięki Monice. - Jej oczy zalały się miodem. - Powiedziała mi, że maskuję urodę nadmiarem kosmetyków i powinnam zmienić styl ubierania się, bo nim też ukrywam swoją kobiecość.
- Mówiłem ci to samo. - Zgryźliwie zauważyłem.
- Mówiłeś, ale w chujowy sposób. - Uniosła brwi, mrużąc przy okazji oczy. - Takie rzeczy należy umiejętnie oznajmiać, a tobie to nie wyszło.
- Dzięki. - Potarłem czoło, w ostatniej chwili powstrzymując odruch potarcia również oczu.

Pierdolony makijaż...

- Zakochałaś się? - Musiałem zadać to pytanie.
- Nie wiem... - Zamyśliła się, a w jej oczach zobaczyłem dwie, ogromne, różowe landrynki. - Może.
- Szybko. - Zauważyłem.
- No...

Znów nudny wykład i senne pierdolenie o Chopinie, czyli ekonomia.
Tak, pisałem o tym komuś tam pracę licencjacką...

- Wkręcisz mnie dzisiaj? - Pochyliłem się dyskretnie ku bujającej w obłokach Magdzie.
- Gdzie? - spytała nieprzytomnie.
- W paczkę Oliwki, kretynko – syknąłem przez zęby szeptem. - Skleroza dopadła?
- A tak. - Zajarzyła. - Czekaj...

I czekałem, ale nie powiedziała już więcej. Stukała czubkiem długopisu w czystą kartkę zeszytu i milczała w zamyśleniu.

- Słuchaj. - Złapała mnie za przedramię w momencie, gdy po skończonym wykładzie wszyscy zbierali się ku wyjściu z auli. - Mam plan i jest on następujący...

Miałem grać naiwniaczkę, co wydawało się o tyle proste, że w tematach kobiecych miałem niewielkie pojęcie. Mogłem być naiwny, wiele musiałem przemilczeć. W rozmowach mogłem być małomówny, a poruszając tematy ogólne, wychodziłem na naiwniaczkę, ukazując męski punkt myślenia.
Przekonałem się o tym podczas obiadu, w przerwie między zajęciami, na który poszedłem z odmienioną Magdą.
Najpierw nastąpił szczebiot przy stole zebranych dziewczyn, dotyczący w głównej mierze przemiany estetyczno – wizualnej u Magdy.
Kolejnym tematem byli faceci.

- Ja tego czubka nie rozumiem! - Sapnęła jedna z tych, której imienia nie zapamiętałem. - Gościu bezczelnie do mnie podchodzi i zaprasza na piwo? Czy ja wyglądam na łatwą kretynkę?!
- Ani trochę. - Odpowiedziałem, jako jedyna z osób przy stole.
- Rozumiem do kina... - Zawiesiła głos. - Chociaż nie! To też jest dwuznaczne. Prędzej na jakąś wystawę, albo do teatru.
- Co złego jest w zaproszeniu na piwo? - Musiałem zadać to pytanie.
- Jak to co? - Laska najwyraźniej nie rozumiała, że ja nie rozumiem. - Poważny facet nie zaprasza dziewczyny na piwo, jeśli się nie poznali jeszcze.
- A jeśli tak właśnie chce ją poznać? - Drążyłem.
- To niech się wali na ryj – odparła z zacięciem.
- Nie mówisz, jak poważna laska. - Odparowałem. - Facet niekoniecznie ma złe zamiary, zapraszając na browara. Chce pogadać i pewnie dodaje sobie luzu piwem, bo go dziewczyna stresuje podobając mu się.
- Ale ty naiwna jesteś. - Dziewczyna patrzyła na mnie, jak na nierozgarnięte pacholę. - Idź na piwo, skończysz na kolanach z fiutem w ustach.

Nie rozumiałem, o co jej chodziło, ale nie wnikałem dłużej. Magda w międzyczasie trzęsła się ze śmiechu, wciągając pomiędzy chichotami dietetyczną zupę.
Kolejny symptom wpływu Moniki na nią.

- Nie będziesz miał problemu z graniem naiwniaczki – stwierdziła w drodze do swojej sali ćwiczeń. - Ty po prostu jesteś naiwny, jako kobieta.
- Dzięki wielkie. - Wydąłem w typowo damski sposób usta.
- Wiesz co robić po zajęciach?- Upewniała się, czy zrozumiałem uzgodnienia dotyczące planu.
- Jasne, że rozumiem. - Przytaknąłem. - Nie jestem ułomem.
- No nie wiem – odparła ze śmiechem. - To do jutra.
- Co?! - Zaskoczyła mnie. - To nie idziemy razem?
- Sorry. - Nie było jej wcale przykro. - Jestem dzisiaj umówiona.

Nie pytałem z kim. Jasne, jak słońce było, że z Moniką.

- Chcę zarobić – powiedziałem cicho, gdy tylko udało mi się namierzyć Oliwię w łazienkowej, uczelnianej samotności.
- No i co z tego? - Niby mnie olewała, ale widziałem wyraźnie, że zastrzygła prawie uszami.

Czyli to utarty rytuał...

- Słyszałam, że po pracę to do ciebie. - Udawałem zdenerwowanie i niepewność, łowiąc każde drgnięcie mięśni twarzy. - Bardzo bym chciała. - To wypowiedziałem, wbijając dłonie w kieszenie spodni i wzrok w kafle posadzki.
- Może i coś by się znalazło, ale nie ja o tym decyduję. - Wzruszyła ramionami.
- A kto? - Ożywiłem się i teatralnie rozpromieniłem.
- Mój... - Głos ugrzązł jej w gardle,  po twarzy przepłynęło uczucie i nie było ono miłe. - Mój chłopak.

Odwróciła się szybko do lustra nad umywalkami i zaczęła grzebać w torebce, pozwalając opadającym włosom zakryć twarz.

- Ładny odcień. - Powtórzyłem posłyszany w innej łazience tekst. - Pasuje do twojej urody.

Oliwia zawisła ze szminką przyklejoną do warg.

- Jesteś lesbijką? - Jej czujny wzrok na mnie.
- Nie jestem homoseksualną jednostką, jeśli już pytasz – odparłem zgodnie z prawdą. - Czemu?
- Nie, nic.

Wrzuciła szminkę do przepastnej, zbyt drogiej torby i odwróciła do mnie.

- Jeśli chcesz tę robotę, to przyjdź do tego klubu. - W wyciągniętej dłoni trzymała wizytówkę. - Powiedz, że przysłała cię oliwka. Skierują cię do nas i  Robert zdecyduje.
- O czym zdecyduje?  - Miałem być w końcu naiwny.
- Przyjdź. - Zarzuciła torbę na ramię i pożegnała mnie skrzypnięciem drzwi.

Naprawdę ekstra dziewczyna z niej była. Piękna wręcz i taka... Sam nie wiem. Chłodna, ale ten dystans miał swój cel.

- Monika! - krzyknąłem w słuchawkę. - Potrzebuję twojej pomocy, jako stylistki i instruktorki.
- Dzwonisz kurwa nie w porę. - Warknęła przez zęby. - Jeśli ci właśnie fiuta nie urywają, to zadzwoń za godzinę! Nie! Lepiej za dwie!

I rozłączyła się.
Zaraz. Musiałem jej przeszkodzić w czymś ważnym i zajmującym. Nigdy się tak nie zachowywała, więc scenariusz, w który wtargnąłem, musiał być tylko jeden...
Nie dzwoniłem już tego wieczoru, ona nie oddzwoniła.

Następnego dnia dosiadłem się do Magdy, a ta wyglądała, jakby utkwiła  w stanie hipnozy z otwartymi oczami, lub krążyła właśnie w innej czasoprzestrzeni. Nie zauważyła mnie i wątpiłem, by widziała cokolwiek z otaczającego nas świata.

- Hej. - Nachyliłem się ku niej, na co zareagowała sennym spojrzeniem, które prześliznęło się ledwie po mojej twarzy.
- Hej – odparła cicho.
- Żyjesz? - Rozbawiła mnie swoim stanem.
- Jak kurwa mać! - Zaśmiała się głupkowato.
- Rżnęłyście się? - Moje pytanie bez ogródek.
- Och facet... - Westchnęła i zatonęła znów w marzeniach i pewnie wspomnieniach z wczorajszego spotkania.
- Po wykładzie musimy pogadać. - Szepnąłem, widząc wykładowcę. - Musisz mi pomóc. Ty i Monika.
- Z rozkoszą. - Jej zachwycony uśmiech.

Wykład kończył dzisiejsze zajęcia, więc prosto z uczelni pognaliśmy do Moniki. Magda frunęła wręcz nad ziemią, zmuszając mnie prawie do biegu, w celu dotrzymania jej kroku.
Gdy dotarliśmy do drzwi mieszkania Moniki, oczy Magdy świeciły już jak Jupitery.
Gdy natomiast drzwi otworzyły się, a w nich stanęła Monika, Magda wskoczyła w jej objęcia i chcąc nie chcąc, byłem świadkiem bardzo mokrego i namiętnego pocałunku dwu kobiet. Różnica była jedna i objawiła się odstającym w pionie materiałem sukienki Moniki. Pomruki i westchnienia, oraz błądzące po ciele dłonie.

- Przepraszam, że przerywam... - Musiałem wkroczyć do akcji szybko, w przeciwnym razie akcja z wejścia do mieszkania miała dziewięćdziesiąt procent powodzenia, by przenieść się do sypialni. - Mam sprawę i w tym celu tutaj przyszedłem. Załatwcie moje potrzeby i sobie pójdę. Nie mam na myśli potrzeb fizycznych! - Dodałem, widząc ich wkurwione oczy. - Potrzebuję wskazówki w temacie bycia kobietą, gdyż sprawa nabiera tempa i mam iść do klubu w sprawie pracy dilerki. Widzicie więc, że musicie mi pomóc.

Oderwały się od siebie z minami, jakby czynność ta sprawiała im fizyczny ból. Jeszcze muśnięcie warg na brodzie, dłoń Magdy przesuwająca się po wybrzuszeniu poniżej pasa ciała Moniki i wreszcie powolnym krokiem ruszyły do kuchni.

- Mów. - Nakazała Monika, elegancko zarzucając nogę na nogę, siedząc na wysokim krześle kuchennym.

Każdy jej wystudiowany ruch śledziły zachłanne oczy Magdy.

- Jestem umówiony na spotkanie w klubie w sprawie pracy i przyjąć mnie ma chłopak Oliwii – wyrzuciłem z siebie na wydechu.
- O kurwa. - Te słowa Magdy nie pocieszyły mnie ani trochę.
- Dobra! - Monika zatarła dłonie, po czym splotła palce ze sobą.  - Zacznijmy od lekcji pierwszej. Tabletka gwałtu...

Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. jasmine
    | Odpowiedz

    Uwieeeeeeelbiam twoje opowiadania <3 są po prostu przegenialne i wiedz że masz wielu fanów, którzy kochają cię 😀

  2. Martixx
    | Odpowiedz

    Hej, a Matylda to nie alterego głównego bohatera a nie imię współlokatorki ? Ale i tak super:)

  3. mokosz
    | Odpowiedz

    To miała przyjść do klubu dzisiaj, czy następnego dnia? Taka mała niespójność, czy mi się zdaje? 🙂
    Pozdrawiam!

  4. Asia
    | Odpowiedz

    Mika! przestaję nadążać za tekstem… Raz piszesz: “- Cześć. – W tym momencie weszła do łazienki zaspana Mati i tylko dzięki jej niewybudzeniu zawdzięczam fakt nie zdemaskowania mnie. – Gdzieś ty się tak długo szlajała?”
    A za chwilę ” – Mówiłem ci to samo. – Zgryźliwie zauważyłem.
    – Mówiłeś, ale w chujowy sposób. – Uniosła brwi”.

    To w końcu Magda wie że on jest facetem, czy nie?? A może to ja powinnam się wyspać :P?

  5. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Panowie, dziękuję za czujność :D. Pomyłki poprawione.
    Asiu, cycat z poprzedniej części:

    “I sprzedałem jej swoją opowiastkę.
    – Moja siostra, ta od zmiany płci, to niezupełnie siostra. – Westchnąłem głęboko. – To mój najlepszy
    kumpel kiedyś, a teraz kumpela. Moja prawdziwa siostra jest idiotką i kiedyś zachciało jej się dorobić. Miała przemycić paczkę…
    Im dłużej opowiadałem, tym większe stawały się Magdzine oczy, a jej usta otwierały się szerzej.
    – Pierdolisz!? – krzyknęła w końcu. – Chcesz mi powiedzieć, że jesteś facetem przebranym za kobietę i szukasz sposobu na wkręcenie się do szajki Oliwii, żeby się oczyścić? Ja pieprzę!”

    Magda wie! 😀

    • Asia
      | Odpowiedz

      Wiedziałam, że gdzieś, coś było na temat 🙂 Noooooo aleeee czytanie o 2 w nocy wszystkiego co się da ma takie skutki 🙂 Za dużo tych na M… Magda, Monia i Matylda (dobrze pamiętam) i mi się mylą 😀
      Buziak!

  6. Megami
    | Odpowiedz

    Monika, Oliwia, siostrzyczka mała,
    Cała historia sie pogmatwała,
    z początku normalnie się zaczęła,
    Lecz potem fabuła się wygięła,
    Komedia niezła, lecz o co chodzi?
    O co w opowiadaniu się rozchodzi?
    *~*
    Naprawdę świetne opowiadanie, poprawia humor, ale mam nadzieję, że końcówka mnie nie rozczaruje i wszystko się wyjaśni 😉

Napisz nam też coś :-)