Rany Julek! (XI)

with 61 komentarzy

Rany Julek! (XI)

Jak tam moje czytelniczki?

Jeszcze macie mrzonki o szczęśliwym zakończeniu?

Dziś je podsycę. Będzie dużo, dużo, duuuużo łez. Ale nie zawsze układa nam się tak, jak chcemy. Dziś Teodor całkiem poważnie wysuszy sobie oczy. Czy jego emocje udzielą się również wam? 

PS: certyfikat za komentarz już wisi na FB Jadzia Gibson. 


Część jedenasta 

Obudziłem się około dziesiątej rano. Głowa bolała mnie tak bardzo, że mógłbym ją sobie odciąć, gdybym tylko miał czym. Wspomnienia wróciły powodując niepomierny ból, zaciskający się na każdym mięśniu i zwijający mnie w przykurczoną pozycję embrionalną. Wyłem trzymając się za serce rozrywane rozpaczą. Nie potrafiłem sobie wybaczyć nieostrożności, za którą płacą teraz Pola i Julek.

Nie wiem, jak długo lewitowałem nad sobą, oglądając własną rozpacz. Czułem się, jakbym spał z otwartymi oczami. W końcu dotarło do mnie, że powinienem coś zrobić, że nie jestem typem biernie przyjmującym życie. Kiedy zdałem sobie z tego sprawę, złapałem powietrze przeponą, wynurzając się z letargu niczym tonący z wody. Rozejrzałem się po pokoju, przypominając sobie, jak się tu znalazłem. Na szafce przy łóżku leżała kartka:

Jak się wyśpisz, zejdź na śniadanie."

Wziąłem zimny prysznic w nadziei, że to ukoi mój ból głowy. Nic bardziej mylnego.

Ubrany w odzież, której nie określiłbym pierwszą świeżością, i z mokrą głową opuściłem moją jaskinię smutku.

Mieszko już na mnie czekał. Gdy tylko się dosiadłem, kelnerka zaserwowała pełen zestaw. Kropla wody spłynęła mi po czole, na nos, a z niego spadła wprost na talerz. Uniosłem głowę, by spojrzeć na Corleona.

Musisz spać i jeść, żeby funkcjonować i być pomocnym. – zaczął.

Co dosypałeś mi do drinka?

Nic takiego. Ale dziś wyglądasz o wiele lepiej.

Lepiej. – Zadumałem się. – Czy wiadomo coś więcej?

Wciskałem bekon na siłę, hamując odruch wymiotny. Naprawdę nie byłem głodny. Mieszko zdał mi raport odnośnie postępów, po czym wyłożył na stół kopertę.

To nowe paszporty dla ciebie, Poli i Julka. Dwie złote karty kredytowe, każda na kwotę pięćdziesiąt tysięcy.

Nie rozumiem.

Gdy tylko odbijemy ich, uciekniecie z kraju. Na dwa do trzech tygodni. Media rozszalały się, policja jest w martwym punkcie, a my ograniczyliśmy miejsca poszukiwań do trzech. Musicie zniknąć na jakiś czas, żebyśmy zdążyli wykończyć wszystkich pomagierów i... – przerwałem Mieszkowi kaszlnięciem, wiedział jak się zapatruję na zabijanie – ...oddać ich w ręce policji i zebrać dowody obciążające.

To już dwa dni od ich porwania. – Zauważyłem przygnębiony.

Cztery, Teodorze. – Oddał mi komórkę. – Przespałeś dwa dni. Dzięki temu jutro w pełni sił będziesz uczestniczył w akcji odbicia swojej rodziny.

Spojrzałem na telewizor. W wiadomościach pokazywali nasze zdjęcia. Kilka zębów Julka błyszczało w słodkim uśmiechu. Pola zerkała na mnie z ekranu ciepło i ufnie. Ufała mi! Zdobyłem jej serce, zdobyłem zaufanie, a potem zawiodłem na całej linii.

Nie słuchaj tego. Nie wiedzą nawet połowy tego, co my już wiemy.

Mam nadzieję, że ich odzyskam. Mieszko, ja muszę ich odzyskać! Nie ma dla mnie życia bez nich.

***

Obudziłem się już bez bólu głowy. Dojadłem wczorajszą pizzę, po czym wyszedłem na papierosa. Paliłem teraz dwie paczki dziennie i w dupie miałem informacje o raku z opakowania. Mieszko czekał przed motelem, a zauważywszy mnie, skinął głową zapraszając do swojego auta.

Wsiadaj. Sprawdzimy, jakiego masz cela.

Pojechaliśmy za miasto. Wyciągnął z bagażnika manekina sklepowego i kilka egzemplarzy broni różnego kalibru.

Tego potrzebowałem. Na początku tylko co druga kula trafiała w manekina, potem nie straciłem żadnej.

Informator poklepał mnie po ramieniu, wyrażając dumę z postępów. Bez zbędnych słów załadowaliśmy sprzęt do bagażnika i milczeliśmy całą drogę powrotną.

Pod motelem czekała cała zgraja Corleonów. Łącznie trzy auta terenowe wypełnione bronią i mężczyznami wyszkolonymi do zabijania. Musiałem im zaufać, choć wcale ich nie znałem.

Mój pokój zamieniono w centrum operacyjne, gdzie zagęszczenie chłopa na metr kwadratowy było równe statystykom indyjskich linii kolejowych. Wydychany przez tę wojskową brać testosteron, skraplał się na szybach okien.

Pierwszy raz zakładałem kamizelkę kuloodporną. Nie wiedząc za bardzo co robię, zbłaźniłem się przed szerokim gronem profesjonalistów, wywołując na ich twarzach śmiech. Jednym spojrzeniem Mieszko uciszył rżenie swego stadka, po czym pokazał mój błąd. Nie dość, że na lewą stronę to jeszcze tyłem na przód. Dobrze, że nie ode mnie zależy powodzenie akcji, bo sam sobie nie ufam w tej chwili.

Mieszko rysował na mapach miejsca, gdzie się rozstawimy i opisywał jak będziemy działać w różnych wariantach okolicznościowych. Ja będę w jego zespole. W zasadzie będziemy duetem, nie zespołem. Odnalezienie zakładników i wyprowadzenie ich, podczas gdy reszta zrobi tam demolkę z mordobiciem, to nasze zadanie.

Na miejsce jechaliśmy pięć godzin. Rozstawiliśmy się o zmierzchu i czekaliśmy na znak.

***

Pola! Nie zasypiaj kochanie! Jeszcze chwila.

Prowadziłem jak szalony, trąbiąc i olewając wszelakie znaki zakazu i nakazu. W ramieniu tkwiła kula uniemożliwiająca pełną motorykę prawej ręki. Zmiana biegów była bolesna, ale ważniejsze było, by dowieźć ich do szpitala.

***

Ponaglałem lekarza wyciągającego kulę z mego ramienia, chciałem czym prędzej zobaczyć ukochaną i naszego Cherubinka.

Jak nie usiądziesz spokojnie człowieku, to ci przyszyję policzek do ramienia! – groził mi błękitny kitel.

Oszacowałem jego kruchość i chudość na swoją korzyść i wstałem.

Plaster wystarczy.

Dwa szwy i strzał na tężec! – Upierał się mój dyplomowany znachor, ciągnąc mnie z powrotem na krzesło. – Jak wda się zakażenie, to możesz stracić rękę.

Co z Polą? Jak Julek? – Zaczepiłem pielęgniarkę, która kilka minut wcześniej obiecała informować mnie na bieżąco. Uśmiechnęła się do mnie pocieszająco i zasugerowała, że lekarz za chwilę ze mną porozmawia. W międzyczasie błękitny kitel skończył szycie i dźgnął mnie strzykawką z igłą od faszerowania indyka. Zacisnąłem zęby, lecz te zdradzieckie łąjzy wylały mi się z oczu.

Człowieku, przyjąłeś kulkę i z pół sprawną ręką przyjechałeś autem, a teraz płaczesz od zastrzyku?

Doktorze! – Pielęgniarka zwróciła koledze uwagę, po czym podeszła bliżej. – Rozumiem, że te łzy to z obawy o bliskich. Proszę się nie martwić, są w dobrych rękach. – mówiła oficjalnym tonem, obserwując wychodzącego lekarza. – Chłopiec jest tylko odwodniony i wycieńczony. Żadnych urazów. – dodała, gdy zostaliśmy sami – Właśnie zakładają mu sondę do karmienia, więc mogę pana zaprowadzić do synka za chwilę, jak tylko założy pan szpitalną koszulę, tę lepiej wyrzucić.

Uspokoiła mnie odrobinę. Kiedy zobaczyłem Julka w tych wszystkich rurkach, znów się popłakałem. Ktoś poklepał mnie po ramieniu, kątem oka widziałem różowy uniform.

Chłopiec jest stabilny – zaczął lekarz – Na razie nieprzytomny, ale jego stan dobrze rokuje. Dokarmimy go przez sodę, kroplówkami wyrównamy poziom płynów, jest duża szansa, że odzyska przytomność jeszcze tej nocy.

To dobrze. – Odetchnąłem. – A Pola? – Jeden z kamieni ciążących na mym sercu spadł i z hukiem uderzył o podłogę. Chwila ulgi przed kolejną wiadomością, która, jak się domyślałem, nie miała tak optymistycznych prognoz.

W tym przypadku mamy trochę więcej roboty. Obrażenia są liczne i rozległe. – Zerkał w tablet, na którym pojawiały się zdjęcia kości. – Połamane dwa żebra, na szczęście bez przemieszczenia. Na tę chwilę będziemy ratować słuch. Wdała się poważna infekcja w miejscu amputacji ucha, więc konieczna będzie...

Mogę zobaczyć Polę?

Musi pan wiedzieć, że ofiara była wielokrotnie...

Starczy doktorze. Muszę ją zobaczyć.

W tej chwili chirurg i otolaryngolog konsultują pacjentkę.

Proszę.

Po konsultacji. – zastrzegł.

Czekałem cierpliwie godzinę, siedząc pod salą numer czternaście, gdzie, jak mi powiedziano, jest Pola. Lekarze wchodzili i wychodzili, pielęgniarki co chwilę donosiły jakieś tace przykryte płótnem lub przyjeżdżały metalowymi szafkami z brzęczącą zawartością. Denerwowałem się coraz bardziej. Chciałem być również przy Julku, by czuł moją obecność. Bez zwątpienia skierowałem się na oddział pediatrii.

Mój chłopiec spał podłączony do kroplówek, a z nosa i ust wystawały mu rurki. Widok mojego małego Julka z tak bliska i z całym medycznym osprzętem zwalił mnie z nóg. Dosłownie. Siedziałem pod ścianą i płakałem. Pielęgniarka, widząc mój stan rozpaczy, pomogła mi wstać i podejść bliżej łóżeczka. Pogłaskała chłopca po główce, sprawdziła monitory oraz stan kroplówek. Bałem się go dotknąć. Kobieca dłoń uchwyciła moją, po to, by położyć ją na złotych loczkach.

Jestem malutki. – szepnąłem załamującym się głosem.

Nie wiem, jak długo trwałem przy Julku, ale w końcu lekarz poprosił mnie do sali, gdzie leżała Pola.

Pacjentka odzyskała przytomność. – zakomunikował.

Biegłem co sił w nogach, domykająca się winda przygniotła postrzelone ramię, wywołując ból, od którego zrobiło mi się gorąco, lecz w głowie nosiłem zbyt wiele obaw, by poświęcić temu bodźcowi choćby chwilę uwagi.

Witaj kochanie – podszedłem do łóżka chcąc chwycić ją za dłoń.

Odsunęła ją. Patrzyła na mnie pełnym bólu wzrokiem, a ja czułem, że coś między nami umarło.

Poluś, kochanie – zacząłem, lecz nie wiedziałem, co mógłbym jej powiedzieć. – Widziałem Julka. Wszystko z nim w porządku, a ty? Jak się trzymasz?

Nie może mówić, stan zapalny rany objął szczękę, a obrzęk uniemożliwia ruszanie żuchwą. – Usprawiedliwiał ją lekarz. – Za chwilę zabierzemy pacjentkę na blok chirurgiczny.

Pocałowałem ją w policzek. Zero reakcji. Nadal martwy wzrok i kamienna twarz. Pola wiedziała, że to przeze mnie przeszła piekło, nie musiała mi o tym mówić.

Przepraszam, kochanie. – szeptałem nachylony nad nią.

Uniosła drżącą dłoń i przyłożyła ją do mojego policzka. Ująłem ją dociskając mocniej. Tama pękła. Moje łzy spływały po jej ręce aż do łokcia, gdzie wsiąkały w biały materiał przykrywający Polę.

To wszystko było przeze mnie. To moja wina!

Kilkoro ludzi w kitlach i czepkach otoczyło łóżko, zabierając moją kochaną na stół operacyjny. Patrzyłem, jak znikają za drzwiami windy.

W kieszeni zawibrował telefon.

Mam dla ciebie prezent. Czekam przed szpitalem. – usłyszałem głos Miszka, po czym sygnał informowali o zakończeniu połączenia.

Byłem zmęczony, więc nie chciało mi się bawić w zgadywanki i niespodzianki. Mimo to wyszedłem i skierowałem się prosto do furgonetki, przy której stał Mieszko.

Jedziemy do lasu postrzelać? – zapytał otwierając drzwi.

W środku leżał ON. Przyczyna moich problemów.

Teodorze, do ciebie należy decyzja, co z nim zrobimy. – odezwał się Mieszko.

Nigdy nikogo nie zabiłem – przyznałem – Nie chcę stać się nim.

Co mam przez to rozumieć?

Wydaj go policji. Wydaj go z całym materiałem obciążającym. Dopilnuję, by dostał odpowiednia karę. Teraz najważniejsza jest Pola.

Pamiętasz, że musicie zniknąć? Nie wiadomo jak daleko sięgają macki tego ścierwa.

Jak? Pola właśnie dostałą narkozę, a Julek...

Łzy znów napłynęły mi pod powieki, tylko tym razem poczułem siłę, o jakiej istnieniu nie miałem pojęcia do tej pory. Palce same zacisnęły się w pięści. Mój worek do bicia spojrzał na mnie wielkimi z przerażenia oczami, gdy ładowałem się na tył furgonetki z wyrazem pogardy na twarzy.

Mieszko pozwolił mi wyrazić wkurwienie najlepiej jak umiałem, po czym stanowczo zarządził koniec młócenia.

Co ma wisieć, nie utonie, Teodorze.


Przyznać się, która się wzruszyła?

Oto Jadzia Gibson:

Cześć! Jestem taką samą dziewczyną jak ty. Mam dwie nogi, dwie ręce, a nawet i dwa cycki by się znalazły. Szczęśliwie posiadam również palce, którymi dla was wystukuję moje sprośne fantazje. Mam też ogromne poczucie humoru – twierdzą tak przynajmniej dwie osoby: ja i mój Zygmunt. A czy wy dołączycie do tego grona?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Babeczka
    | Odpowiedz

    Mrzonki?… Sadystka 😀

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Babeczka! Jaki ty robisz piękny “final touch”.?
      Dziękuję.
      Ja to widzę i deceniam. ????
      .
      .
      Lepsze czytelnika mrzonki niż z bohaterów w kostnicy mrożonki – że tak polecę czarnym rymem.
      Myślisz, że mogłabym Poli zafundować jeszcze gorsze piekło?
      Oj mogłabym…
      Co ja zrobię, że dla mnie zycie to:
      albo weselny taniec;
      Albo pogrzebowy różaniec.
      Tak pomiędzy jest tylko folkporno dziadunia, bo nie wiadomo czy to bardziej śmieszne czy “o matko, mam zawał”.
      ?
      Jeszcze raz wielkie dzięki!

      • Babeczka
        |

        Tak było wesolutko i w zasadzie bez żadnych problemów, a tu łup! Nie powiem, niektóre akapity musiałam przeczytać dwukrotnie, tak mnie zaskoczyła zmiana pasa ruchu 🙂

      • L
        Lidka
        |

        Tylko mi nie pisz, że jakiś pogrzeb będzie

      • J.Gibson
        |

        “Nasz klyjent nasz pannnnn”
        Jak to mówił taki chudy rozczochrany udając chińskiego kelnera?

        Szczerze, rozważałam kogoś poważnie ukatrupić. Tak na Amen.
        Hahaha
        I przypomniała mi się Amena!Babeczka, skąd ty jej imię wytrzasnęłaś? Od modlitewnego amen?

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Poważnie zaczęłam zastanawiać się, co uda mi się przemycić na pokład samolotu do NY. Mowa o broni. Mam kilka noży, siekierę, piłę motorową, o nawet kosę posiadam (tatuś mój ma, ale pewnie by mi pożyczył)?? Pewnie zastanawiasz się, dlaczego o tym mówię?
    Jadźka! Ja Ci takiego HUGA sprzedam, że Ty od razu mi tu happy end napiszesz! ???
    Dobra, żarty na bok. Nie wiem, czego mogę się teraz spodziewać. Coś mi podpowiada, że celowo piszesz o braku happy endu, ale z drugiej strony wszystko jest możliwe. Pola wiele przeszła i nie byłoby niczym dziwnym, gdyby nie chciała być już z Teo. Przez niego (przez jego sprawy) została okaleczona, brutalnie pobita, a jej synek leży wycieńczony. To może być zbyt wiele dla matki. Dla kobiety również. Czy tak będzie? Przekonam się wkrótce.
    Także ten tego… Podasz adres dobrowolnie, czy mam Cię wyniuchać po wyjściu z samolotu jak Szarik?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Dobrze, dobrze,… Nie da się już rozkminić co dalej. Ktoś wstydzący się swojego zdania (poniżej) napisał nawet, że słaby to koniec ?O to chodzi. Teraz nikt się nie domyśli co będzie w części dwunastej, ze o trztnastej i czternastej nie wspomnę?
      Chyba, że Tony swoim analitycznym umysłem, ale wrzucałam ten kawałek w foliowym turbanie, to może udało mi się zakłócić fale ?
      Co do odwiedzin, zapraszam Jo. Wpadaj z siekierą, piłą, kosą…. jak się tam jeszcze w twoim regionie wódkę nazywa??
      Adresu nie potrzebujesz. Wysiadasz z samolotu, idziesz za ludziami, idziesz, idziesz, idziesz, tak, tam teżidziesz za ludziami, aż do kolejki, gdzie już dużo stoi ludziów. Wtedy po godzinie czekania zostaniesz zabrana na trzepanko i odesłana z powrotem do Pl, bo można mieć tylko jedno 0,7l a ty i kosę i piłę i…. No chyba, że w “małpeczkach”. ????

      • Jo Winchester
        |

        Ty wątpisz we mnie??? Ty????????
        Ja nie takie rzeczy przemycałam!!!? Największym moim osiągnięciem, jak do tej pory, jest przemycenie takiego jednego osobnika, co to za perkusistę uchodzi i mieszkał kiedyś w Vegas. On już by Ci powiedział, co ja potrafię, ale chwilowo mówić nie może???
        Zgadywać nie zamierzam, poczekam cierpliwie (dobry żart), aż zaserwujesz nam kolejną część?

      • J.Gibson
        |

        To nie przemycenie tylko uprowadzenie, jesli wywiozlas Jeremiego wbrew jego woli???
        A ja mam inne pytanie, czy niedzielna chińszczyzna nadaje sie jeszcze dzis do zjedzenia czy lepiej nie ryzykowac?

      • Jo Winchester
        |

        Przepraszam bardzo! To nie było tak do końca, że wbrew woli?
        Jak masz silny żołądek, to próbuj? Ale od razu przygotuj rolke papieru toaletowego ???

      • T
        Tony Porter
        |

        To zależy z której niedzieli:) Jeśli jedzenie nie żyje własnym życiem (znaczy, nie rozlazło się po lodówce), to możesz zaryzykować… o ile nie ma w nim tych ichnich grzybków, bo to już groziłoby odmiennym stanem świadomości. Na wszelki wypadek walnij dwie setki – przed i po jedzeniu:)

      • J.Gibson
        |

        Too late! Tony! It’s too late! Już zjadłam. Bez spirytu… To znaczy, obawiam się, ze w tym daniu mogl byc spirit jakiegos kota, ale i tak smaczne bylo?
        Teraz tylko pogotowie i moze nie skonam?

      • T
        Tony Porter
        |

        He, he “spirit jakiegoś kota” 🙂 Normalnie, rozwalasz mnie Kobieto:)

  3. Anonim
    | Odpowiedz

    jakieś słabe to na koniec

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Bo to nie jest koniec?

  4. m
    mańka
    | Odpowiedz

    a mi się ta część wogule nie podobala, za duzo kryminalu jak na opowiadanie które mialo byc z humorem to po pierwsze, po drugie uwazam ze na świecie takich rzeczy jest za duzo, w filmach, wiadomościach i innych rzeczach ktorych mozna wymieniac i wymieniać, tutaj kobieta wchodzi sie zresetować wyluzowac a nawet poprawic humor, a ta czesc mi popsula wieczór i podejrzewam ze nie tylko mi. wybacz ale tego nawet nie chcialo sie czytac…

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Tak się po chamsku wtrącę. Gdzie było napisane, że całe opowiadanie miało być z humorem? Moim zdaniem to tylko autor decyduje o tym, jaki kierunek obierze jego twór. Może zasugerować się zdaniem czytelników, ale ostateczna decyzja należy do niego. Jadzia obrała taki i owszem może Ci się nie podobać, to już kwestia gustu, ale mówienie, że przychodzisz tutaj wyluzować się, a takie opowiadanie z wątkiem kryminalnym uniemożliwiło Ci to i zepsuło wieczór, to już chyba lekka przesada.

      • J.Gibson
        |

        O rety Jo! Wyszło z ciebie chamstwo???
        Ja wiedziałam, że ty taka cicha woda?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Rozumiem mańka, że czujesz się zawiedziona. Przepraszam, że popsułam ci humor, ale wiesz co? Dziękuję, że mi o tym napisałaś! Szczególnie o tym, że wchodziłaś na Julka się wyluzować. Przepraszam, że ci relaks popsułam .To moje pierwsze opowiadanie i coś w rodzaju portfolio. Zawarłam szeroką gamę skrajnych emocji, zeby się dowiedzieć co wam przypadnie do gustu, troche pokazać co mogę, co umiem – bo czy potrafię ? to już zupełnie inna kwestia i ja zawsze odpowiadam, że “nie, nie potrafie.” Nawet nie wiesz z jakim stresem wciskałam WYŚLIJ pod mailem motyliwnosie, w którym załączyłam opowiadanie. Dziewczyny jednak podjęły decyzję i to mnie przekonało, że może w tym co bazgrolę, jakiś potencjał jest. Widzę, że Julek różni się od pzostałych opowiadań motylowych i nie musi odpowiadać każdej czytelniczce (lub czytelnikowi – nie wiem jaki procent odbiorcow to panowie). Jestem pewna, że na motylach znajdziesz inne opowiadania, bardziej w twoim guście. Masz newsletter motylowy? Koniecznie się zapisz. Nie wszystko dostępne jest dla zwykłego odwiedzającego. Spektrum doznań jest tu ogromne i coś wpadnie ci w oko. Nie chciałabym, zebyś przeze mnie zraziła się do całych motyli?
      PS. Gdybym zastosowała humor przez całe opowiadanie, bardziej sprostałabym twoim oczekiwaniom?

      • T
        Tony Porter
        |

        A ja uważam, że zdecydowanie potrafisz i że musisz pisać tak, jak Ci w duszy i wątpiach gra, bo inaczej to będzie nieprawdziwe, nieszczere i przede wszystkim nie Twoje. Uważam, że to dobrze, że Ty, Rebel, Jo piszecie każda w innym stylu – każdy znajdzie coś dla siebie. Monika i Agnieszka też piszą zupełnie inaczej i uważam, że bardzo dobrze zrobiły łącząc siły. Jak długo utrzymałby się blog, na którym byłyby same słodziutkie opowiadańka, ze sporą dawką hot-scenek, i oczywiście szczęśliwymi zakończeniami? Pewnie, że “Motyle” stanowią odskocznię, zaglądamy tu dla przyjemności i relaksu, poczytania i pogadania o opowiadaniu i nie tylko, ale nie wszystkich relaksuje to samo. A i czasem ma się ochotę na “Pieprz i słódź”, a czasem na “Spod ciebie to powstanie”.

      • J.Gibson
        |

        Święte słowa!
        Ja na przykład oglądam horrory dla relaksu. To znaczy: jestem spięta az do napisów koncowych ale dy już moęśnie odpuszczą to przychodzi relaks?
        Nawet mam skale genialności horroru: im dłużej trzymają mnie zakwasy tym lepszy był horror?
        Najgorsze są takie, które wymagają potem spania z głową pod kołdrą???

      • Jo Winchester
        |

        Oczywiście, że od typka ? Dobry towar ma, jak zażywam regularnie, to jestem cicha woda. Dzisiaj wystąpiłam z brzegów ?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      No, cholera jasna, no!!! Znowu swoich lekarstw nie wzięłam???

      • J.Gibson
        |

        A co tam dobrego bierzesz?
        Od polfarmy czy od podejrzanego typa??

  5. m
    mańka
    | Odpowiedz

    napisalam czysta prawde, ja rozumiem wszystko, cale opowiadanie jest fantastyczne, tylko ta czesc nie pasuje do tej calej reszty. taka prawda i tyle jest za brutalna

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Brutalny to jest Qvo Vadis, Ale mańka! Ja się nie obrażam! Broń Bożenko! Cieszę się, że wiem co ci w duszy gra i jak odbierasz moje wizje. Resztę już ci odpisałam wyżej. A wiesz za co ci najbardziej dziękuję? Bo nie napisałas:
      “Zjebałaś wszystko, nie mogę cię czytać”
      Szczerze wyraziłaś się, co ja odbieram jako taki kumpelski pstryczek w nos : Jadzia, spierdzieliłaś ten kawałek, ale reszta jest ok.”
      I ja już wiem co ci nie odpowiada!?
      Dziewczyno. Certyfikat masz jak w banku. Dziś zawisł jeden dla Shaswen na moim FB, za tydzień tobie się dostanie. Żebyś wiedziała, ze doceniam szczerość i oddanie. I to, że mogę się do ciebie zwracać per mańka, a nie jakiś tam anonimie.

      • Anonim
        |

        dzieki ze mnie rozumiesz, cale opowiadanie jest wręcz zajebiste, no tylko ta jedna część i spokojnie mozesz pisac dalej 🙂

    • N
      Nela
      | Odpowiedz

      Też mam takie wrażenie, że jest duży kontrast miedzy tą częścią a pozostałymi.

  6. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Ten romans zaczął się od wątku kryminalnego, związanego ze śmiercią męża Poli, więc nie mam problemów z tym, że krwawe motywy wracają. Nikt nie obiecywał sielanki ? Najwyraźniej część czytelników pomyślała, że pierwsza zbrodnia była pretekstem do zapoznania się pary ? A dalej już będzie różowo! Ale nie, Jadzia nam tu zaserwowała zwrot akcji.
    No i dobrze, ale po wstępie oczekiwałam śmierci bohaterki, na zakończenie fragmentu czułam się trochę oszukana ? Oj, Jadzia! Potem mnie się przypomniało, że ma być jeszcze jeden seks, więc czekam… ?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Słusznie prawisz Rebel. Wszyscy zaskoczeni? Efekt osiągnięty. ?
      Sex jeszcze bedzie. Ale uprzedzę we wstępie do części, w której takowy zaplanuję. Bedzie komunikat:
      “Uwaga, bo będą sexy, zniesmaczonych poprzednimi sexami proszę o skierowanie oczu gdzie indziej lub kliknięcie takiego x na górze po prawej. Dziekuje”
      Ding dong [taki dźwięk jak na pkp kiedy pani sepleniąca skończy pluć na mikrofon]
      ????

      • Rebel G.
        |

        Seks seks seks ?

  7. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    “Dum spiro, spero”, więc, tak, wciąż mam mrzonki o szczęśliwym zakończeniu:) Najważniejsze, że oboje żyją. Juleczek szybko się pozbiera, gorzej z Polą. Obrażenia fizyczne, mimo, że poważne, są do ogarnięcia, ale psychika Poli? Oj, będzie ciężko. Biedna dziewczyna. Wzdryga mnie na samą myśl, co te skur****ny musiały z nią wyprawiać. Co do ciągu dalszego, to… hmmm… różne pomysły mi się po głowie snują… takie słodko-gorzko-makabryczne – wczoraj skończyłam czytać “Pancerne Serce” i Harry Hole mocno siedzi w mej głowie, a tu się jeszcze Pola, Teo i Juleczek dopchali, więc mam w głowie niezły misz-masz. He, he, tak mnie natchło – od następnej części sielanka, miodzio i orzeszki:) Oczywiście, że się wzruszyłam – przy czytaniu w głowie uruchomiła się projekcja i bez ścisku gardła i łezek się nie obeszło. Mocno jestem ciekawa, co wymyślisz i jeszcze mocniej trzymam kciuki za Teodorową rodzinkę.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Jeszcze się podzieje. Troszku w psychologi posiedzialam, żeby odpowiednio dopracowac reakcje Poli, więc mam nadzieje, ze wyjdzie wiarygodnie.
      Polecasz Pancerne serce?
      Juz raz ktoś mi napomknął o tej ksiązce, ale recenzję dał mało przekonującą.

      • Rebel G.
        |

        Ja polecam cały cykl o Harrym Hole, z resztą pewne inspiracje na pewno znajdziecie w moim opowiadaniu ? Wedlug mnie warto czytać od początku – od Człowieka-Nietoperza, widać proces, jaki zachodzi w policjancie. Ja zaczęłam od Pierwszego Śniegu i żałuję ?
        Jeśli chcesz, podeślę Ci eBooki, mam całą serię ?

      • T
        Tony Porter
        |

        Co do reakcji i psychologii, to ja kiedyś napisałam fanfik zaczynający się od gwałtu – w średniowieczu się to działo i gwałciciel poślubił swą ofiarę. A ile ja się namęczyłam, żeby ten drań jej nie zgwałcił, ileż razy go ze schodów zawracałam, próbowałam zacząć od czegoś innego… śmiał mi się prosto w twarz, po schodach wbiegał, w tym biegu miecz odpinał i… robił co chciał. Moja ofiara pokochała gwałciciela – syndrom sztokholmski do kwadratu:) Przy ekstremalnych doświadczeniach wiarygodność jest mocno dyskusyjna, więc czego byś nie napisała, to nikt Ci nie powie, że to nierealne – gadanie, że człowiek tak się nie zachowuje, czy nie reaguje można o kant odwłoka potłuc.
        Oj, ja zdecydowanie polecam “Pancerne Serce”, ale radzę czytać po kolei – to ósmy tom serii o Harrym Hole, więc wątki osobiste byłyby urwane z choinki, a jak dla mnie to właśnie Harry jest asem w rękawie. Ja, osobiście, wręcz kocham tego faceta. Trafiłam na Nesbo przypadkiem i zaczęłam od trzeciej książki o Harrym, ale zaintrygował mnie na maksa i szybko nadrobiłam zaległości. Przede wszystkim, to naprawdę świetnie napisane książki – takie, przez które zarywa się noce, o których myśli się w ciągu dnia i nie można się doczekać, żeby się dorwać do czytania ciągu dalszego.

      • T
        Tony Porter
        |

        Rebel, przybijam piątkę! Harry górą!

      • Rebel G.
        |

        Podpisuje się pod kazdym słowem odnośnie HH, ahh, niestety już zakończyłam czytanie cyklu i pustka w moim sercu ? Brakuje mi łobuza.

      • J.Gibson
        |

        Ja musze ten twoj fanfik przeczytać Tony!
        Gwałt nie zawsze jest gwałtem. To znaczy…. Nie wiem jak ci to opisac: pipa mówi rżnij mnie, a głowa “ale nie teraz”.
        To tak jak w związku. Mi też się czasem “nie chce”. Jak Zygmunt nalega to mu mówię: dobra, ale dziś pozycja na kłodę.
        Czyli, że ja po prostu, jak to drewno, leżę i niech mnie rąbie. Ale w trakcie mu sie zdarzy smyrnąć tu gdzie trzeba i nagle ho ho ho….Jadzia się włącza i heja banana.????
        Jakby przyszedł Ryan Gosling albo Bradley Coopeer i chciał mnie zgwałcić to no kaman! Trudno by to bylo nazwac gwaltem, chyba, ze to oni uciekaliby z krzykiem????
        Ostatnio mi sie spodobał Jeffrey Dean Morfan….
        A Martina Hendersona to już ahhhhhmmmmmm.

      • T
        Tony Porter
        |

        Oj, lepiej nie. Jak zaglądnęłam do tego fanfika po jakimś czasie, to aż mnie wzdrygło – za długi, za dużo gadania, realia epoki leżą i kwiczą, dywizy, błędów od groma – masakra. Ale nawet gdybym chciała to poprawić, to nie mogę, bo w tekście są obrazeczki i najmniejsza zmiana robi totalną rozpierdację. Aczkolwiek, jak wczoraj zajrzałam do mego “arcydzieła” to nawet mnie wciągnęło:) Frajdę z pisania miałam nieziemską.
        Gwałt to gwałt – samo zło. A czym innym jest lekkie – jak to Mika pisze – “przymuszenie do przyjemności”:) Na zasadzie, że pan bardzo mi się podoba i mam na niego ochotę, i widzę, że pan tę ochotę odwzajemnia, ale w głowie głosik piska, że jak to tak, cichcem wyjść z imprezy i odzież z siebie zdzierać/sprawdzać stan resorów w pana samochodzie/udawać, że się wierzy, że idzie się do niego zbiór znaczków oglądać/itp., a pan widząc me wahania, dociska mnie do ściany i udaje mu się głosik w mojej głowie wyłączyć:) To Ty bardzo dobra żona jesteś – od wypełniania obowiązków małżeńskich się nie migasz, a i mężowi na ambicję wjeżdżasz – niech się postara, żeby iskry z kłody wykrzesać:) Akurat ci czterej panowie mnie nie ruszają, ale Rysiu Armitage (szczególnie jako John Porter), albo Robert Redford, gdy był ciut młodszy, Sean Connery podobnież, albo Nikolaj Coster-Waldau – żadnych głosików w głowie bym nie słyszała:) Ani mru, mru:)

      • Babeczka
        |

        Pozycja na kłodę? A ja się tak zwyczajnie migam bólem głowy 😉

      • J.Gibson
        |

        Babeczka! Po co migreny wywoływać z lasu!
        Babcia mego Zygmunta mawia: głowa boli, dupie lżej.
        Dopiero po kilku latach zrozumiałam o co jej chodzi.???
        Wychodzę z założenia, że wszystko zależy od nastawienia.
        To se rymem poleciałam??? ale właśnie tak jest. Wszystko jest kwestią negocjacji i daru przekonywania???????

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Tony! Koniecznie wyslij mi ten fanfik. I to bez ściemy prosze. Juz skrobie do ciebja majla z oficjalnym podaniem:
      “Dej mnie tego fanficzka, Tonyczku!”
      Co do nietrzymania epoki?
      Nie pisz jaka to epoka, jak nikt nie będzie w stanie wpasować się w renesansy i inne baroki, zże o oswieceniu nie wspomne, to kazdy stwierdzi, ze science fiction?
      Te obrazeczki mnie intrygują. Co na nich tam widnieje? Średniowieczne ryciny panien zaginających kiece?
      Oooooo widzisz!
      Z tym przymuszeniem do przyjemności? genialne….
      Mika, gratulacje! Nazewnictwo tego stanu w dychę!
      Co do stylu panow, to ja właśnie takich lubię, z uśmiechem łobuza? a najlepiej jak ma jeszcze jakiś uszczerbek na wyglądzie! Na przykład bliznę, albo jakiś pieprzyk, albo zarost trzydniowy, moze byc nawet pirat bez jednego oka… O już widzę ten role play w sypialni…. Stój! Prrrrrr Jadzia bo się zagalopowałaś!

      • Rebel G.
        |

        Tonnnnyyy, please, ja też fanfika chcę!!! Pleaaaase! Podpisuję się pod słowami Jadzi, że realia epoki nie są ważne, to tylko fanfik! Też kiedyś taki napisałam ?
        Obrazki rowniez mnie zaintrygowały ? Co tam jest? Może stroje bohaterów?

      • T
        Tony Porter
        |

        Rebel, ale to na własną odpowiedzialność – żebyś mnie potem sądem za gwałt mą twórczością nie straszyła:) Jadzia już dostała pakiet – zobaczymy, czy przeżyje:) Jeden problem mam – taka jestem sierotka, że nie mogę Twego maila namierzyć.

      • Rebel G.
        |

        Ja z tych, których przymuszanie do przyjemności akurat baaardzo lubią. Wyślę Ci na maila mojego maila, bo ja Twój mam 😉 W pracy mówią o mnie, że jakby zgłosiło się po mnie CIA, to żebym odmówiła, bo pewnie odezwie się i Mosad 😉

  8. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Chcem! I to jak chcem!
    Moj mail:
    Jadzia.nie.pierdziel @ Jadzia.ta.co.pierdzieli .com
    ??????????
    Zartuję oczywiście. Mojego maila przecież masz

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Posłałam 3, bo jakoś nie ogarniam udostępniania plików EPUB w ilości większej, niż jeden ?

      • J.Gibson
        |

        Dziekowac!

      • T
        Tony Porter
        |

        Ja mam kilka części w pdf.

      • J.Gibson
        |

        Które masz, Tony? Eeeee czy to legalne tak rozmawiac o nielegalnym dzieleniu się książkami??

      • T
        Tony Porter
        |

        Eeeee, nie wiem, ale za darmo tych pdf nie mam, a i chyba wolno mi pożyczyć koleżance książkę, nie? 🙂 Jak przeczytasz, to odeślesz mi z powrotem:) Ja mam: “Człowiek Nietoperz”, “Karaluchy”, “Czerwone Gardło”, “Pentagram”, “Wybawiciel”, Pierwszy Śnieg”, “Pancerne Serce” i “Upiory”.

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Ja swoje EPUB kupiłam, więc dzielenie się jest legalne ?

  9. M
    Misia
    | Odpowiedz

    Troche za dużo zaimków. Mój, moje etc.
    Ale dużo akcji i emocji dajesz, nie przeszkadzają takie drobnostki jak zaimki.
    No i komentarze! Tymi zawsze mnie zaskakujesz.
    Spirit kota????

    • M
      Misia
      | Odpowiedz

      Zapomniałam dodać, że przecież w tej części też przemyciłaś troche humoru.
      “Plaster wystarczy”?
      Igła do faszerowania indyka??
      Nie rozumiem pretensji o to, że zwichnęłaś akcję i poturbowałaś szkielet wątku.
      Nie da się cały czas śmiać! Jadzia! Ja czytam wszystko z zapartym tchem. Pisz dla mnie.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Oooooo dziękuję Misia!
      Jak czytam tetaz to faktycznie tych moj moje sie nastręcza. Jeszcze naduzywam : taki, tak jak, już, jeszcze. Walczę z tym ile moge.
      Komentarze to mi tak zawsze na dziko wychodzą. Pisze cos powaznie, wciskam enter, a potem czytam, ze wszystkich to bawi…. ???
      No nic na to nie poradzę.
      Cieszę się, że zauważyłaś i w tym odcinku odrobinę humoru.
      Na zdrowie!

  10. Anonim
    | Odpowiedz

    NIe nadążam. Dużo się dzieje. wyobrażam sobie to jako opisy klatek filmowych. Tu Teodor, je śniadanie, potem znow budzik i sie budzi następnego dnia. Przygotowania do akcji i ujęcie jak już jest po…. w sumie to dzięki. Nie chciałabym czytać jak tam się strzelali i zabijali.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Jak widać oglądanie filmów udzieliło mi się?

  11. K
    Katriona
    | Odpowiedz

    Jak dalas linka na grrupa to myslalam ze kiha. ALe Monia! ja w zyciu nie czytalam z zapartym them tyle polskego. Nie interesowal mnie ksiazki polski autorach a u twoj czytalam od od begginning dzis i ciesze ze tam dalas w coment ze to nie koniec bo ja chyba nie utrzymam. Gdzie cd bo szukam guzika i nie widze.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Katriona! Who’s Monia????
      Na grupie? To chyba zaakceptowano jakis moj stary post?
      Cieszę się, że Julek przypadł do gustu. Następna część już jutro. W każdą środę na motylachWnosie kawałek Julka.
      Piszesz po polsku coraz lepiej! Świetnie!
      Jak ci się Julek spodobał to rozgość się i poczytaj inne opowiadania. Znajdziesz tu duuuuuuuużo treści.
      Polecam.
      ➡Trzynaście randek od Jo Winchester (tam jest taki Jeremy z długim ozorem do penetracji?).
      ➡Zapomniana autorstwa Rebel Girl (akcja w London, także ucieszą cię klimaty)
      ➡Wyklęty spod klawiatury Babeczki idzie newsletterem, więc musisz się zapisać by uzyskać dostęp.

      A jak ci się spodoba to wejdź do sklepu. Tam jest taka księgarnia, że o empiku zapomnisz. Nie wiem jak to jest z płatnościami w innych walutach, ale możesz sprawdzić i dać znać.

  12. A
    Agness
    | Odpowiedz

    czy bedzie jescze smieszne czy juz tylko powazne do konca

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Kilka części na poważnie to chyba nie zbrodnia? Co?
      Będą momenty z humorem. Sprośne geny dziadunia Edwardunia przypomnąo sobie. Może nie tak intensywnie jak w pierwszych ośmiu czy dziewięciu częściach, ale już nie będę wiała mocno grozą. Bardziej dramatem?
      Ale co ja mogę? Dla mnie Bękarty wojny to komedia, więc nasze poczucia humoru mogąsię rozminąć.

Napisz nam też coś :-)