Rany Julek! (XIII)

with 34 komentarze

Rany Julek! (XIII)

Teraz powinno być z górki, prawda?

Czujecie w kościach ten szczęśliwy koniec jak w bajkach Disneya?

To muszę uprzedzić, że w tym wypadku bajkami się nie sugerowałam.

😀


Część trzynasta

Szukałem ciebie, a sama mnie znalazłaś. – Pogładziłem Polę po policzku.

Rozpuszczone włosy ukrywały brak ucha. Nadal piękna. Brakowało jej tylko pełnych radości oczu. Te, które patrzyły na mnie, przepełniały łzy. Płakała, ale nie byłem pewny, czy ze szczęścia.

Wstałem, bynajmniej nie żwawo. Bądźmy ze sobą szczerzy. Potrzebowałem pomocnej ręki, by wstać. Pola, co prawda, rzuciła się do mnie, ale po to, by przytulić, a nie podnosić. Pielęgniarka, zaniepokojona naszym zachowaniem, podeszła i to ona spowodowała, że w Poli włączył się profesjonalizm. Obie pomogły mi wstać. Kiedy odeszła, siedzieliśmy na materacu gimnastycznym w krępującej ciszy. Pierwsza radość minęła i nie za bardzo wiedzieliśmy co dalej. Czy my nadal jesteśmy razem? Czy już osobno? Nie miałem pojęcia, od czego zacząć. Dzieliła nas niewidzialna przepaść, a żaden sposób na jej pokonanie nie wydawał mi się wystarczająco dobry.

A więc zawał?

Przytaknąłem. Przecież nie powiem, że wycięcie wyrostka skoro siedzimy w Centrum Kardiologii. Dobrze, że prostatę mam po dziadku i to nie z jej powodu się spotkaliśmy, będzie sprawna długo po dacie przydatności.

Niemożliwe. Ty? Okaz zdrowia? – mówiła drapiąc mnie po brodzie.

Zaśmiałem się.

Z tym zarostem wyglądasz jak dziadek Edek.

Teraz ona się śmiała, ja czułem się lekko obrażony porównaniem. Ostatni raz goliłem się w Polsce, więc faktycznie wyhodowałem szlachetną brodę. Odcinała się swym ciemnym kolorem od siwych baków dodających mi dwieście lat.

Pozbędę się go, jak tylko będę mógł. A jak Julek?

Dobrze. Sam się przekonasz. Polityka szpitala zabrania przyprowadzania dzieci, ale za tydzień, najdalej dwa, zostaniesz wypisany.

A jak ty się czujesz?

Trzymam się. Julek mnie napędza. Gdyby nie on... – Zamyśliła się.

Trzymaliśmy się za ręce jak dzieci. Niepewni co dalej, lekko zawstydzeni sobą.

Nie mogę uwierzyć, że cię widzę, Pola.

Nawet nie wiesz, ile razy wybierałam twój numer chcąc zadzwonić, usłyszeć twój głos, Teo, ale Mieszko przestrzegał, żebym nie kontaktowała się z nikim.

Dobrze, że nie dzwoniłaś. – Zamyśliłem się wpatrzony w jej uśmiech. – Tęskniłem za wami. Bardzo.

Kątem oka widziałem młodego mężczyznę w podobnym uniformie, jaki nosi Pola. Spoglądał na nas, krążył wokół udając, że coś odkłada lub bierze; w końcu podszedł.

Pauline, it's lunch time. Would you like me to order...

Thanks, Peter. I'm good. See you later? – Wtrąciła mu się w słowo.

Był szczerze zaniepokojony odmową Poli, co z kolei zaniepokoiło mnie. Czyżby coś ich łączyło? Nie będę snuć domysłów jak wtedy z Adamem. Wyciągnąłem wnioski z tamtej lekcji.

Cały czas utrzymywała ze mną kontakt dotykowy: poprawiała włosy, gładziła policzek, bawiła się palcami. Jednak, gdy chciałem ją przytulić, odsunęła się.

Teo, nie sądzę, by to był dobry pomysł.

Oj! Jednak moje podejrzenia odnośnie Petera mogą mieć rację bytu. Inny mężczyzna dotyka mojej Poli? Myśl ta bolała bardziej niż zawał. Może od razu powinienem o to zapytać? Lepiej nie.

Cieszę się, że cię widzę, Poluś.

Uśmiechnęła się. To ten uśmiech, w którym się zakochałem.

Odprowadzę cię do łóżka, Teo. Dziś starczy. Jutro przyjdę po ciebie na kolejne próby wysiłkowe, dobrze?

Jakie to upokarzające nie móc samodzielnie się poruszać przy kobiecie, z którą jeszcze półtora roku temu kochałem się w kosmicznych pozycjach. Teraz nawet mi nie stanął na wspomnienie tamtych chwil. Pola, czy też Pauline, wciąż grzeszyła urodą. Może poprzez traumatyczne wydarzenia, jakie przecierpiała przeze mnie, pojawiły się na jej twarzy drobne zmarszczki. Nie przeszkadzały mi, nadal była moją Polą. Ja z kolei posiwiałem, straciłem czteropak i prawdopodobnie możliwość używania mojej szpady. Ręce drżały, jakbym miał Parkinsona. Nie potrafiłem się nawet wysikać strumieniem prostym. Porażka. Przy takim Peterze prezentowałem się marnie.

Pola przyszła po mnie tak jak obiecała, kolejnego dnia też i następnego również. Przez cały tydzień pomagała mi wstawać z popiołu po zgliszczach zawału. Kątem oka widziałem jak ćwiczą inni po-zawałowcy i podejrzewałem, że Pola się nade mną znęca. Pot ciekł mi po kręgosłupie strumieniami. Żebym nie myślał o bólu i zmęczeniu, opowiadała o Julku, o tym, jak podróżowali po Europie przez cztery miesiące, zanim osiedliła się w Londynie. Mówiła, że maluch szybko zapomniał, co przeszedł. Byłem ciekaw, czy mnie też, ale bardziej interesowało mnie, czy Pola zdołała sobie poradzić z bolesnymi wspomnieniami. Nie wiedziałem jak z nią o tym rozmawiać. W ogóle nie poruszaliśmy tematu przyszłości, z jej ust nie padały słowa sugerujące, że jakąkolwiek przyszłość mamy wspólną. Poza obietnicą spotkania Julka po wyjściu ze szpitala nie było NAS, ani żadnych planów zametkowanych „razem”.

Każdego dnia stawałem się coraz silniejszy. Dzięki Poli uwierzyłem, że mogę wrócić do dawnej formy, a po dwóch tygodniach rehabilitacji i badań dostałem wypis z notą pochwalną od kardiologa. Tak naprawdę, była to lista rzeczy, których nie powinienem jeść. Tragedię odczułem dopiero kiedy pola przetłumaczyła mi tę listę. Potrawy zaznaczone na czerwono mogą wypędzić mnie z tego świata kolejnym zawałem, nawet poprzez samo powąchanie!

Miałem zadzwonić do Mieszka, prosić by przywiózł mi jakieś ciuchy i pomógł wrócić do mieszkania, które tu, w Londynie, wynajmowałem. Wiedziałem, że jest w pobliżu, przyleciał tydzień temu niańczyć „samodzielnego” nastolatka jakiegoś biznesmena z okładki Forbes. Zanim komórka połączyła mnie z kumplem, w drzwiach stanęła Pola. Jej obecność przywraca we mnie radość. Witamy się jak przyjaciele: przytulenie, całus w policzek. Nie osiągnęliśmy jeszcze poziomu zażyłości sprzed porwania. Martwiło mnie to, ale nie dziwiło. Rozumiem, że wciąż żywi urazę. Miałem ich chronić, a nie narażać.

Pola wyciągnęła z plecaka kilka sportowych, luźnych rzeczy i zaczęła mnie ubierać. Jej dotyk sprawił, że Falliczny drgnął.

O Ho!

Sam potrafię. Dziękuję. – oburzyłem się z zakłopotaniem.

Pomyślałam, że spędzisz z nami kilka tygodni, Teo. Twoja rehabilitacja powinna mieć ciąg dalszy, a obawiam się, że beze mnie to nie ma mocnych, by cię zmusić do ćwiczeń i diety.

Dziękuję Pola. Mam swoje mieszkanie. Jestem spokojniejszy wiedząc, że nic wam nie grozi. Powinienem też wrócić do Polski. Nie mogę obarczać Emila...

Przysunęła się do mnie tak blisko, że nasze nosy prawie się stykały.

Ale ja chcę Teo, byś pojechał do mnie. Nie zostawię cię w takim stanie bez opieki. – po czym dodała radośniej – Nie chcesz zobaczyć Julka?

Chciałem się buntować, ale miała rację. Tęskniłem za Julkiem równie mocno. Nie podobała mi się tylko wizja opieki. Czy Pola czasem nie traktuje tego, jak rewanżu za mój patronat podczas jej procesu? Należało tę kwestię wyjaśnić dość szybko, najlepiej jeszcze dziś.

Podjechaliśmy taksówką pod starą angielską kamienicę. Pomogła mi wysiąść i poprowadziła do drzwi jak jakiegoś starca, choć już od kilku dni jestem w pełni samodzielny. Kompromitacja na całej linii.

Mieszkasz tu sama? – Wolałem upewnić się, że nie natrafię na jakiś męski okaz, który mógłby być partnerem Poli.

Z Julkiem i nianią.

Co za ulga!

Drzwi otworzyła szeroko. Od razu przywitał mnie mały hałaśliwy człowieczek. Julek przykleił się do mojej nogi . Urósł. Gadał dużo. Cieszyłem się, że o mnie nie zapomniał.

Tata! Mommy look tata! – seplenił łamiąc dwa języki.

Chciałem wziąć go na ręce, ale Pola pokiwała palcem zakazując i sama podniosła Julka. Przytuliłem oboje. Dawno nie czułem się taki szczęśliwy. Boże! Jak ja za nimi tęskniłem! Wstydziłem się tych małosolnych zdrajców sączących się spod powiek. Na szczęście Pola również zalała się łzami i przez to nie widziała jak miękki jestem w środku.

Cherubinek nadal wyglądał jak Cherubinek. Mój Cherubinek! Musiałem oswoić się z przepaścią rozwojową małego. Julek prezentował się bardziej jak Julian, a nie słodkie małe bobo, które podrzucałem na rękach. Zmieniły się jego zainteresowania, jak i sposób zabawy. Pola uspokajała nas, ciągle krzycząc: Wolniej! Odpocznij! Zejdź z tej półki! To ostatnie bynajmniej nie do mnie.

Wieczorem Julek zasnął podczas czytania bajki. Niechętnie zostawiałem go okrytego kołderką, a nie moim ramieniem. Czułem dziwne spełnienie, kiedy był w pobliżu.

Myślami znów krążyłem wokół tego, co powinienem Poli powiedzieć, o co zapytać.

Zalazłem ją w kuchni, zmywała naczynia nucąc hit radiowy – znałem go na pamięć, bo w szpitalu sączył się głośnikami, zaatakował mózg i już tam pozostał. Nie widziała mnie, co dało mi chwilę na obserwacje. Włosy zebrała w kucyk ukazując bliznę po uchu – wspomnienie tragedii. Nadal ją kocham. Nic na to nie poradzę, że patrząc na nią, nie widzę blizny, tylko cudny uśmiech, piękne oczy i lekko zadarty nos, który nie pozwala jej wyglądać poważnie, gdy się złości.

Automatycznie zacząłem nucić razem z nią.

Spojrzała z wyrazem szczęścia na twarzy, a ja naiwnie poczułem się jak kiedyś. Sekundę później nerwowo zaczesywała na bok rozpuszczone włosy. Podszedłem na tyle blisko, by wyjąc z jej dłoni gumkę i zebrać je z powrotem.

Jesteś piękna, Pola.

Dziękuję. – odpowiedziała wzruszonym głosem – Napijesz się czegoś?

Zgaduje, że coś mocnego nie wchodzi w rachubę. – Rozśmieszyłem ją! Dobrze, niech lody topnieją. – To zamawiam to samo, co ty.

Masz jeszcze ochotę na ciasto?

To zależy, ile jutro każesz mi robić przysiadów za to ciasto. Chyba że planujesz dla mnie jakąś aktywność fizyczną jeszcze dziś?

Cholera! Znowu te geny dziadkowe. Muszę sprawdzić, czy nie da się tego wyleczyć, wyciąć z DNA czy wypalić jakimś laserem.

Teo, no wiesz!?!? – Śmiała się ze mnie. – Pacjentom po zawale nie bez powodu zaleca się wstrzemięźliwość.

No kaman! – Kaleczyłem Angielski zasłyszany w sitkomach – To chyba nie będzie trwać wiecznie! – Udałem poważnie oburzonego.

Brakowało mi twojego humoru. – chichotała – Dzwoniłam wczoraj do babci, pozdrawia cię i życzy szybkiego powrotu do zdrowia.

Dziękuję. – W myślach analizowałem sytuację. Babcia Basia wie, czyli moja matka też już zna sytuację. Wiadomość na pewno dotarła również do dziadunia, który teraz ręce zaciera i wygłasza swoją teorię na temat długowieczności dzięki odpowiedniemu serwisowaniu prostaty i przy okazji krytykuje mojej jej nieużywanie. – Powinienem zadzwonić do mamy? – zapytałem retorycznie.

Niekoniecznie.

No i mnie zaskoczyła

Już z nią rozmawiałaś?

Tak. Cieszy się, że już najgorsze za tobą. Czeka na twój powrót. Co do dziadka Edka... – Zawiesiła głos zastanawiając się co mi powiedzieć. – Raczej nie chcesz wiedzieć co wykrzykiwał w słuchawkę.

O nie! Pola, nie trzymaj mnie w niepewności. Musisz mi powiedzieć. – śmiałem się.

Dziadek twierdzi... – zaczęła rumieniąc się – ...że on nigdy nie dostał zawału, bo regularnie „spuszcza parę z czołgu”. Potem odśpiewał „Czerwone i bure, chodź Basiu na górę”.

Ciiii – Położyłem palec na jej ustach. – Starczy. Już wiem wszystko.

Teo?

Tak?

Czy myślisz, że twój dziadek i moja babcia... – Zastanowiła się nad doborem słownictwa, choć już domyślałem się do czego zmierza. – Czy dziadek realizuje z babcią te wszystkie piosenki, które lubi podśpiewywać?

Porno folk? Obawiam się, że tak. – Skrzywiłem się na tę myśl, co znów rozbawiło Polę.

Co to za reakcja, Teo? To jest imponujące. Daje nadzieję, że życie erotyczne nie jest dyktowane metryką.

Pola, ale w takim wieku, to już chyba powinni to robić pod opieką lekarza, albo... No nie wiem, zamawiać karetkę przed rozpoczęciem, by zdążyła dojechać z defibrylatorem na finał. – Spojrzałem na Polę rozdziawiając usta, właśnie do mnie dotarło. – Zrobiłaś to specjalnie! Obrzydziłaś mi seks! – powiedziałem z wyrzutem zaplatając ręce.

Śmiała się kładąc dłoń na mym policzku. Przez chwilę miałem wrażenie, że czas się cofnął. Podobnie śmialiśmy się ze zbereźności dziadunia w wieczór moich czterdziestych urodzin. Z tą różnicą, że wtedy Pola zsunęła dłoń z mojego policzka i przemaszerowała palcami na południe, aż do rozporka. Przez ułamek sekundy czułem się tak, jak wtedy.

Kiedy nasze śmiechy wybrzmiały, znów zapanowała krępująca cisza. Często się zdarza, dowodząc jak wiele jest między nami niedomówień i niejasności, że o niepewności emocjonalnej nie wspomnę.

Lepiej bym wrócił do siebie, Pola. Nie chcę ci robić kłopotu.

Nie, Teo. Lepiej, byś został tu, pod moim okiem. Nie zapomnij, że powinieneś powtarzać badania w Centrum Kardiologii, co miesiąc przez pół roku. – Ujęła mą dłoń patrząc głęboko w oczy. – Nie jesteś dla mnie kłopotem. Nawet tak nie myśl.

Powinienem wrócić do siebie, bo nie wybaczyłaś mi jeszcze, Pola.

Wybaczyć? Co wybaczyć? Skąd ta myśl?

Zakwaterowałaś mnie w sypialni, ale widzę również pościel na kanapie. Nie zamierzasz nawet spać obok mnie.

Specjalnie zaznaczyłem słowo „obok”. I ona, i ja, dobrze wiedzieliśmy, że Falliczny jako ostatni odzyska sprawność po zawale. To, że podrygiwał lekko, nie znaczy, że wytańczyłby całego oberka.

Westchnęła ciężko.

To nie tak, Teo.

Chcesz się mną zająć w ramach podziękowania za opiekę nad Julkiem i tobą?

Jej milczenie było wymowne.


Krótka prośba! Kto pierwszy znajdzie błąd, ten mistrzu!

Jak ja czytam, to nie widzę - zam tekst prawie na pamięć i po prostu lecę jak ptak przez kolejne słowa. Tymczasem, dostałam sygnał, że mam tu przynajmniej trzy literówki. Pomożecie?

A teraz jeszcze krótsza prośba!

Powiedzcie, proszę, czy widzicie poprawę w moim pisaniu? Czy może warsztat mam tak samo kiepskawy jak na początku?

Oto Jadzia Gibson:

Kobieta z trzydziestką na karku i chaosem w głowie. Potrafi złapać kij za trzeci koniec, a jak życie daje jej cytrynę to wyciska z niej sprajta. Odkąd sama pisze, tworzy, zawsze jest zadowolona z zakończenia.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Byłabym zapomniała!
    Dla autora komentarza, który mnie przytka z wrażenia, jest nagroda:
    Pierwsza ławka w beta testach opowiadania ALE KLAPA!
    Opowiadanie to będzie płatne, chyba, że uznacie, że za taką “szmirę”? grosza nie dacie.
    Zasady są proste:
    1
    Zostawiasz komcie pod Rany Julek! A jak komcio doprowadzi mnie do łez (ze śmiechu lub ze smutku – wszystko zależy od ciebie) to masz duże szanse na dostanie 4 pierwszych rozdziałów.
    2
    Wybiorę 4 najlepsze komcie z tych, jakie zostawicie pod częściami 13,14,15 Rany Julek!
    A w części 16 ogłoszę zwycięzców.
    3
    Pamiętaj, by zostawić prawidłowy adres email podczas komentowania.

    • Anonim
      | Odpowiedz

      Czy komentarz musi stricte dotyczyć Rany Julek!?

      • J.Gibson
        |

        Może dotyczyć samego Julka lub tematycznie być związany z Julkiem. Zapraszam.

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Warsztat wcale nie jest i nie był kiepski, więc keep calm 😀 Mi nic się w oczy nie rzuciło, ale ja ślepa czasami, a nawet więcej niż czasami, to może poproś kogoś z lupą, co by je wypatrzył.
    Moim skromnym zdaniem, to Ty celowo nam tu mydlisz oczy brakiem szczęśliwego zakończenia. Ręki uciąć sobie za to nie dam, bo mi jej zwyczajnie szkoda 😉 Poza tym, chciałabym dokończyć swój tekst, którym wjadę, niczym koń trojański do miasta 😀 Żartuję! Z tym wjeżdżaniem ;P
    Pan Pieter nie stanowi żadnego wyzwania dla Teo, coś małomówni ci Anglicy. Jakby chciał, zarzuciłby Polę na ramię i zabrał ją sprzed oczu Teo.
    E, Jadzia! Ty się od szmiry odstosunkuj! To ja piszę szmirę, nie odbieraj mi zaszczytnego tytułu!!!! Bo fochem zarzucę 😀

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Ha, ha, ha?
      Jo!
      Jak widzisz, czytając komentarze nauczyłm się nowego słowa?
      Literówki już znalazłam. Chyba z tysiac. Wydrukowałam sobie tekst, wtedy zobaczyłam je od razu. Co drugie słowo! Masakra jakaś! Ale potem zauważyłam, że to drukarka ma mało tuszu i tak już drukuje od niechcenia?
      Takze…tego… POLECI KTOŚ DOBRĄ DRUKARKĘ, której nie musze co dwa tygodnie supplyjować?
      A wracając do Petera. To taki wiesz, młodzian. Pola zapewne nigdy nie mówiła o Teodorze, a tu nagle zjawia się jakiś dziad i się spoufalają. Też niedawno przypomniałam sobie to słowo????
      Czasem się łapię na tym, że myślę po angielsku???
      Co do małomówności Anglików. Ja pamiętam, że oni tacy bardzo “uprzejmi”. Jak się masz? Co słychać? Wszystko ok?
      Potrzebujesz pomocy? Etc.
      Niestety nie chciałam się nad tym tak roztrząsać. Narazie nie ma to dużego wpływu na główny wątek, więc nie ma sensu opisywać kurtuazyjności mowy Wyspowych????

      • Jo Winchester
        |

        Oj tak, znam angielską gościnność! How can I help you?Hi darling! Etc.
        Aż może człowiekowi zbrzydnąć ?
        Ten Pietrek jakoś mi nie pasuje na partnera Paulinki i tatusia dla Julka. Także Teo! BIERZ SIĘ DO ROBOTY I POWIEDZ FALLICZNEMU ŻE PAULINKA TĘSKNI?
        Co do drukarki, polecam moją! Drukuje tak, że nic nie będzie widać, ani pojedynczego słowa ? Pasuje?

      • J.Gibson
        |

        No to zazdroszczę ci drukarki ????
        Falliczny już niedługo będzie walił do ratusza drzwiami i oknami??
        Zartuję.
        Tym razem przewidziałam całkiem poważną scenę.
        Ostatni fragment Julka w zasadzie czeka na “trzecie czytanie” i dołączy do pozostałych 15 już wrzuconych. Tzn 14 i 15 czesc czeka już na kolejne środy w harmonogramie, tylko z tą 16stą się tak pierdzielę.
        Niby wszystko wcześniej było gotowe, ale zanim wrzucę to poczytam, pomyślę, coś dodam, coś wykreślę i tak zamiast pechowej 13 zrobiło się 16 i epilog. A na dodatek już się pisze Rany Julek! 1.1 czyli perspektywa Poli. No szok na Seszelach???
        A żeby wydoić Julka do cna, to mam jeszcze krótkie, zaledwie 20 stron, wyznania dziadunia Edwardunia????
        Tam to się dopiero dzieje!
        Dużo pornofolku, zboczonych tekstów i niesmacznych żartów. Ostrzegam, to tekst dla koneserów, osoby lubiące żarty o kupie, misiu i jeżyku raczej nie docenią????
        No to siem rozpisała.
        Jo, jak jużtak piszę, to co ty na to, by Konia Trojańskiego spuścić z lejców na Prima Aprilis?

      • Jo Winchester
        |

        Jadzia! Ty wygrałaś worek pomysłów czy jak??
        Masz rację, trzeba doić z tego cyca ile się tylko da?
        Czekam z niecierpliwością na wyznania Edka?
        To jak, piszesz się na moją drukarkę? Będziesz zachwycona, daję słowo ???
        Po co miałabym kłamać???
        Co do konia, jestem jak najbardziej za ?

  3. Anonim
    | Odpowiedz

    literówki nie znalazłam, ale zaczyna wiać nudą, więc może zakończyć to już szczęśliwie lub nieszczęśliwie

    • Anonim
      | Odpowiedz

      Z tego co kojarzę autorka kiedyś gdzieś wspominała, że opowiadanie miało mieć 13 części, ale teraz z zapowiedzi wynika, że są jeszcze 3 kolejne? Więc ciekawe co jeszcze będzie dalej.

      • J.Gibson
        |

        Ależ oczywiście, że można zakończyć to szybciej! Wystarczy tylko tam na górze, po lewej, kliknąć logo. A wtedy zadzieje się magia! Przeniesie cie na stronę główną. Tam w aktualnościach masz więcej opcji do wyboru:
        ➡Zapomniana
        ➡Wyklęty
        ➡Granica uczuć
        ➡Nie umiem stąpać tak cicho.
        Ja ci nie dogodzę. No nie ma zmiłuj!?
        Jak jest więcej akcji to fochy, że za szybko. Jak troche spokojniej, to “wieje nudą”.
        Ale nie przejmuj się osobo bez imienia. Ja wiem, że coś jednak zaiskrzyło w Julku skoro zostałaś tu aż do 13 części. Gdyby Julek był ci obojętny, nawet byś tu nie zajrzała. Tymczasem, zostawiłaś komentarz. Do zobaczenia za tydzień.

  4. Karola
    | Odpowiedz

    “Tragedię odczułem dopiero kiedy pola przetłumaczyła mi tę listę.”
    Więcej nie widzę. Ja jak piszę to korzystam z autokorekty ale się małpa popsuła ostatnio. Gdybym teraz chodziła do szkoły to by mi przykleili łatkę “dyslektyk”. Wcześniej się mówiło np nieuk. W zasadzie nie wiem czy dobrze napisałam nieuk ale trudno. Czekam na Twoje kolejne opowiadanie i na pewno kupię ale w całości chyba że będzie już można przez SMS-y kupować.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      No to pierwszą klientkę mam?
      ?????
      Dysfunkcjami się nie przejmuj. One tracą na sile, a w dorosłym życiu mało kto zauważa takie błędy.
      W dobie internetu to już w ogóle masakra.

      Też lubię płatność sms. Niestety nie mam konta złotówkowego, więc w przypadku przelewów proszę siostrę o pomoc?. Czekam tak jak ty na opcję smsem coby jej tyle kłopotu nie robić.

  5. Rebel G.
    | Odpowiedz

    “straciłem czteropak”, chyba sześciopak? ?
    Jadziu, przeczytałam na jednym tchu, uważam, że stylistycznie naprawdę jest postęp w Twoim pisaniu ? Sporo problemów z interpunkcją, ale kto ich nie ma? ? Poza tym powtórzenia zaimków “byłem ciekaw, czy mnie też, ale bardziej interesowało mnie, czy Pola zdołała sobie poradzić z bolesnymi wspomnieniami.”
    Jedna rzecz, niepotrzebnie zmieniasz czast. “… połączyła mnie z kumplem, w drzwiach stanęła Pola. (Czas przeszły) Jej obecność przywraca we mnie radość. Witamy się jak przyjaciele: przytulenie, całus w policzek. (Czas teraźniejszy) Nie osiągnęliśmy jeszcze poziomu zażyłości sprzed porwania. Martwiło mnie to, ale nie dziwiło. (czas przeszły) Rozumiem, że wciąż żywi urazę. (czas teraźniejszy)”
    Teo powinien prowadzić narrację w jednym czasie, no chyba, że decyduje się na teraźniejszy i przeszły dotyczy jedynie wspomnień. Tu tak nie jest.
    Literówka: “Podszedłem na tyle blisko, by wyjąc”
    “Kaleczyłem Angielski” – powinno być angielski 😉

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Ale podoba mi się, jak piszesz, wciągająco, emocjonująco, wzruszająco… Nie wiem nawet, jak to określić.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      ???Rebel! Mój Zygmunt przed ślubem miał sześciopak na brzuchu, po pieciu latach tylko czteropak, a teraz ma dwupak i to tylko jak się napnie?????? ale zagroziłam, ze jak już wyhoduje bojler to rozwód.????
      Dziekuje za komplememt odnosnie stylistycznosci??
      Tak. Przyznaje sie do kazdego błędu.
      Z tymi czasami to widzialam, ze namieszałam. Chcialam pokazac tę daną chwilę taką realną i taką “teraz” w kontrascie do reszty, ale sknociłam?. No nic. Nauczę się jeszcze.?
      Znajoma napisała mi po przeczytaniu Julka, że piszę realnie, zgodnie z potokiem myśli i uczuć.
      Cieszę się, ze i tobie odpowiada ten styl.?

  6. Tony Porter
    | Odpowiedz

    He, he, “z górki” – pobożne życzenia, ale nie kierujcie ich do naszej Kochanej Jadzi:) A poza tym, zawsze wolałam włazić na górkę, niż z niej złazić. W kościach czuję jedynie krzywizny kręgosłupa – happyend zerka nieśmiało za rogu.
    No i znowu muszę napisać: Biedny Teo. Rok szarpiącej duszę tęsknoty, a teraz nawet nie może Poli przytulić, pocałować z dubeltówki. Byli parą, kochankami, rodziną… a teraz? Przyjazne całuski, traktowanie się nawzajem jak figurek z kruchej porcelany, rozmówki o niczym, gdy chciałoby się krzyczeć, płakać, wyrzucić z siebie ten cały koszmar ubiegłego roku, ten paraliżujący strach o ukochane osoby. Bardzo źle się stało, że Teo nie mógł z Polą wyjechać – musiała sama uporać się z traumą, i to w obcym kraju, bez wsparcia kogoś bliskiego, z niemożnością zadzwonienia do Teo, babci Basi… Biedna Pola. I chyba ten przeżyty koszmar obojga oddalił ich od siebie – nie potrafią o tym rozmawiać, nie chcą budzić demonów. Rok to spory szmat czasu, wiele się wydarzyło, Pola i Teo są już nieco innymi osobami – nie da się tego włożyć w stare ramki. Jeśli mają być razem, to muszą “napisać się” od nowa.
    Podoba mi się taki właśnie rozwój akcji – nie, że padli sobie w ramiona… i na materac, i wszystko cudnie – w prawdziwym życiu tak łatwo nie ma. Szóstka z plusem za “małosolnych zdrajców” 🙂 I no sorry, ale co mnie obchodzą jakieś głupie literówki, gdy ważą się losy Poli, Teo i Julka? 🙂 Łezki leję, gdy sobie to wszystko wyobrażam, wczuwam się, a to w Polę, a to w Leo, i ostanie, o czym myślę, to korekta tekstu:) Jak się nieco otrząsnę, to poszperam za błędami:) Po pierwsze, Twój warsztat nigdy nie był kiepskawy, tylko nie w pełni zadowalający, a po drugie – tak, ja osobistycznie uważam, że piszesz coraz lepiej. A przede wszystkim, to stworzyłaś naprawdę dobrą, interesującą opowieść – jak ktoś trafi na Motyle po finale “Julka”, to z wypiekami na twarzy pożre to w jeden wieczór.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Tonyczku! Pocałować z dubeltówki? ????????
      Nawet nie wiesz jak ja to sobie wyobrazilam???
      “Napisać się od nowa” Tony, uwierz mi, ze użyłam podobnego stwierdzenia. U mnie to było jako znaleźć nową drogę relacji, ale twoje jest bardziej poetyckie?
      Julek to niecałe 100 stron, masz racje, do połknięcia w jeden wieczór. A tu już 13 tygodni taka tortura co środa.
      Dziekuję za wsparcie Tony. To rownież twoje uwagi przyczyniły sie do polepszenia warsztatu.
      Czy zechciałabyś ocenić Julka na FB? Tzn Jadzię, żeby inni wiedzieli czego się spodziewać sięgając po Julka?

      • Tony Porter
        |

        Utwierdzam się w przekonaniu, że jestem upośledzona informatycznie – niby opublikowałam komentarz, a jednak – nie. No szlag. Od nowa.
        Dubeltówkowe pocałunki mile widziane:) Znaczy się, że klawiatura zaliczyła powódź… łez? Wcale się nie dziwię – mojej też by się pampers przydał:) “Nowa droga relacji” to nader akuratne określenie – i mam nadzieję, że Teo i Pola znajdą wspólną ścieżkę.
        Prowokujesz i kokietujesz – wash and go – nie “tortura”, tylko czysta przyjemność. PRZYJEMNOŚĆ. Czasem zahaczająca o BDSM:)
        Bardzo proszę. W kwestii wsparcia i uwag możesz na mnie liczyć:) Zechciałam:), aczkolwiek jakoś za FB nie przepadam, ale za “Julkiem” zdecydowanie tak. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że to kij obosieczny i jednych mój komentarz zachęci, a innych zniechęci. Poza tym, to czego się spodziewamy często ma się nijak do późniejszych odczuć – na plus i na minus.
        Pytanie z innej beczki mam. A nawet dwa. Czy Mieszko ma kogoś, a jeśli nie, to czy są jakieś szanse na zdobycie jego numeru telefonu? Jakoś tak mi facet pasuje. Mentalnie:)

      • J.Gibson
        |

        I jak tu cię nie kochać????????

      • Tony Porter
        |

        A numer Mieszka gdzie? :):)

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Musisz posiadać telefon satelitarny. Jak juz go masz to dzwonisz na infolinie NASA naciskając 0700 a potem długo #. Jak juz cię połączą, to mówisz: Ja do mieszka.
      Jak zapytają kto, to odpowiedz: Dobrawa.
      Normalnie działa bez problemu i łączą. Tylko pamiętaj by # przytrzymać minimum 5 sec. Jak przytrzymasz krócej to łączy z kosmitami. Oni też mogą cię połączyć z Mieszkiem, ale mają okropną taryfę. Dwie krowy za minutę. Po rozmowie podliczają krowy należne i trzeba podac im wspolrzedne gps miejsca gdzie zamierzasz dokonac platnosci. Ja ich zawsze oszukuję podajac współrzędne jakiejs farmy w USA, dlatego (dzięki mnie – choc sie nie chwale) w Europie nie slyszy sie o porwaniach krow przez statki kosmiczne????
      Wszystko jasne?
      Jakies watpliwosci?

      • Tony Porter
        |

        NASA? Obstawiałam special services. Telefon satelitarny to nie problem – było nie było, od kilku lat wcale dobrze znam się z Johnem Porterem, a w MI6 mają wiele sprytnych urządzeń:) Na miejscu Mieszka obraziłabym się na Ciebie – pisanie jego imienia z małej litery to totalny brak szacunku:) Po cholerę kosmitom krowy? Normalnie, dla mleka, czy eksperymenty jakieś robią? Dwie krowy za minutę?! Przelicznik jak w Providencie – czysta lichwa. Prawdziwa patriotka z Ciebie – farmy w Stanach ani nie odczują różnicy, a u nas żal każdej mućki. Wątpliwości nie mam żadnych, wszystko jasne jak słońce – wielkie dzięki. Tym bardziej, że prośba o numer Mieszka była prowokacją – chciałam sprawdzić czujność Portera – mego mentalnego kochanka:) Okazało się, że czujny jest jak cholera i dożywotni szlaban na czytanie Motyli wisiał w powietrzu, ale jakoś, z trudem się wybroniłam:) Słowa: “Mój ty ogrodniku” mnie uratowały:)

  7. Miska
    | Odpowiedz

    Faktycznie, w poróqnaniu z ostatnimo dwiema czy też trzema częściami, gdzie przyspieszyłaś czas, to ta część wypadła lekko flegmatycznie. Ale rozumiem, to zdezorientowanie soba Teo i Poli. Tak jak pisała Tony, muszą napisać się od nowa. Weszłaś dobrze w głowę Teodora. Odbierałam go jako zboczonego wszystkoruchacza, a w nim jest i odwaga, i troska, i oddanie. Tylko po tym zawale jakieś flaki z olejem.
    Ja chcę ale klapa!. Jeśli to to o czym pisałas na grupie, to muszę przeczytać!.
    Wyślesz cztery rozdzia£y od razu?
    Ja zasługuję! Wiernie cię czytam i lajkuję :]
    Tylko z pisaniem komentarzy nie za bardzo lubie się ujawniać.

    • Katriona
      | Odpowiedz

      Oh shit! Miska, albo czytała szybko niż ja, albo ja too slow. Mosze ty oszukiwała? Zaczela wczesniej? Pszysnaj sie! Ja spasuje. Monia slij mi link do wszystko. Mnie to denervoje jak czekac trzeba.

      • Miska
        |

        Katriona, jak widze, nie korzystasz już z translatora????
        Too slow, means “za wolno”. Ale zrozumiałe że ty tego nie znasz skoro na codzień nie używasz???,
        Za to “szybko” bez problemu, jak widzę?.
        Ja cierpliwie czekam na następny kawałek. Tylko proszę, byś Jadzia wrzucała mi linka. Przypominaj.

      • J.Gibson
        |

        Czy wy się ścigałyście, która pierwsza przeczyta? ???? Miska, przeciez wiesz jak Katriona czyta po Polsku. Mogłaś zacząc 10 min później i dać jej fory. Katriona, jeśli wolisz całość, to oczywiście ci przypomnę, jak już będą wszystkie części online. Tymczasem myślę, że dobrze ci zrobi co środowa polszczyzna.

    • Tony Porter
      | Odpowiedz

      No Miska, ja Cię bardzo proszę – jakie “flaki z olejem”? Gdy Teodor poznał Polę, to parł do przodu – chciał tej kobiety, chciał być tatą dla jej dziecka – i to było ok. Wtedy. Teraz takie zachowanie nie ma prawa bytu. Głębokość Wielkiego Kanionu Kolorado to pikuś w porównaniu z poczuciem winy Teo – przez niego jego ukochana kobieta ponownie przeszła przez piekło. Podoba mi się określenie “wszystkoruchacz” (oj, bardzo mi się podoba:)), ale Teo bym tak nie określiła. Lekkoduch, korzystający z uroków życia – jak najbardziej tak (przed poznaniem Julka:)), ale wedle mych odczuć raczej od zawsze miał dobrze poukładane w głowie. Teraz, to Pola powinna wyjść z inicjatywą. Teo już nie może jej “spacyfikować”. Do niej należy decyzja. Nie, żeby Teo o nią nie walczył – absolutnie nie! – ale to ona musi naprawdę chcieć z nim być.
      Miska, nie bądź tajemniczy wielbiciel i się ujawniaj:)

      • J.Gibson
        |

        Tony! Idziesz dobrym tropem. Teodor totalnienzmieni taktyke, a przekonasz się o tym już w środę.
        Mam nadzieję, że cie nie zawiodę.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Miska, zastanowię się czy cię nagrodzić. Nie obiecuję, ale doceniam.
      Tak, wyślę od razu 4 rozdziały, ale oczekuję feedbacku. Co ok jest, a co do bani.

  8. Anonim
    | Odpowiedz

    A można zamiast tej klapy wygrać już teraz pozostałe czści Julka?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Tak ci się Julek spodobał? ??? NIE MA ZMIŁUJ! czekać cierpliwie! Środa jest tylko co 7 dni?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Wierz mi, Klapsa też się spodoba. Ja się popłakałam ze śmiechu, czytając pierwszy kawałek :-)))

      • Anonim
        |

        To ja chcę Klapsę!

Napisz nam też coś :-)