Rany Julek! (XVI)

with 44 komentarze

Rany Julek! (XVI)

UWAGA

Sexy będą! Odwrócić wzrok, bo tym razem napisałam je najpoważniej jak umiałam. Mimo to, nie użyłam ani razu słów: penis, czy też pines, cipka, czy też wadżajna.

Ale!!!!!!!!!!

Ale dowiecie się co zrobić, żeby para nie rozsadziła czołgu i jak wywołać gotowość bojową artylerii strzeleckiej w liczbie członków jeden.

P.S.

Niespodzianka i nagrody na końcu, żeby umilić wam rozstanie z Julkiem.


 

Część szesnasta

Teo, przepraszam, zapomniałam. To jak? Bezowy torcik na zgodę? – Pamięta, że uwielbiam bezy, to miłe. – Zamówimy catering, co tylko zechcesz. Dziś zrobimy to, co chcesz.

Co tylko chcę?

Uśmiechnąłem się, flirtując spojrzeniem. Poczułem, że Falliczny przypomina o sobie. Najwyraźniej nie chciał być pominięty na liście życzeń urodzinowych. Wolałem się jednak nie łudzić. Nasze relacje nie były tak intymne, jak bym sobie tego życzył. Postanowiłem wybrać bezpieczną opcję: kolacja we dwoje.

O moich urodzinach nie zapomniał Mieszko. Odwiedził mnie, podczas gdy Pola przygotowywała się do wyjścia.

Przywiozłem ci coś. – Podał małe, zamszowe pudełko. – Nie trać czasu, bo znów przegapisz moment.

Dzięki, obawiam się, że już po czasie. – Spoglądałem na pierścionek, który prawie dwa lata temu miał symbolizować szczęście.

Lepiej późno niż wcale.

Obyś miał rację stary.

– Mamy gościa? – Dosłyszeliśmy z korytarza. Zamknąłem pudełko i schowałem je do kieszeni. – Dobry wieczór.

Do pokoju weszła Pola, śliczna, przecudnie pachnąca i niezwykle kusząca. Mieszko z wrażenia przytkał się herbatnikami Julka, które podjadał. Musiałem go szturchnąć, by zresetować przeponę.

Dobry wieczór i dobranoc. Wpadłem tylko kumplowi złożyć życzenia, już uciekam – ucałował dłoń Poli. On się naprawdę urwał z „Ojca Chrzestnego”.

Pożegnałem Mieszka obietnicą, że odezwę się wkrótce. Ledwo zdążył odpalić silnik, przyjechała nasza taksówka. Widziałem zdenerwowanie Poli. Milczała całą drogę, unikała spoglądania w moją stronę.

Wszystko w porządku? – spytałem, jak tylko wysiedliśmy.

Tak. – przytakiwała dla wzmocnienia przekazu.

– Pola, nie jestem ślepy. – Ująłem porcelanową brodę i skierowałem jej spojrzenie wprost na mnie. – Jeśli czujesz się, źle możemy wrócić do domu. Nie potrzebuję restauracji, by świętować urodziny.

Już? Do domu? – wyglądała na zaniepokojoną, więc chciałem sprawę wyjaśnić.

Pola! – stanowczo zasugerowałem, że żądam wyjaśnień.

Nasze randki zawsze kończyły się… Wiesz przecież, jak się kończyły.

Oj wiem! – uśmiechnąłem się sprośnie, lecz jej nie było do śmiechu. Nagle zrozumiałem. – I to cię martwi? – rozczuliłem się, przytulając ją. – Poluś, kochanie, nie będę cię okłamywał: liczyłem na pewnego rodzaju prezent. To chyba idealne określenie, nieprawdaż? – Spojrzała na mnie z zainteresowaniem. – Prezenty się dostaje, nie bierze. Przyjmę tyle, ile zaoferujesz. I uwierz mi, jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, kiedy przytulam ciebie i Julka. Doprawdy nie wiem, co musiałabyś zrobić, żeby to przebić. – Zrobiłem zamyśloną minę.

Bingo! Uśmiechnęła się. To byłaby najgorsza randka, gdyby przez cały czas obawiała się tego, co będzie „potem”. A „potem” może się wiele wydarzyć. Jestem prawnikiem, mam charyzmę, umiem negocjować, a dar przekonywania dostałem w dniu urodzenia. Pola jeszcze nie wie, jak bardzo jestem przygotowany na „potem”. W tym momencie powinienem również podziękować psychologowi, który dał mi instrukcję obsługi „nowej Poli”.

Stolik zarezerwowałem w restauracji polecanej przez bliżej mi nieznaną gwiazdę. Spodziewałem się czegoś, co dostarczy mojemu podniebieniu orgazmicznych przeżyć, a żołądkowi niezapomnianych wrażeń. Dostałem... Ekhm, próbkę od hostessy z supermarketu na jeden gryz. Danie główne miało więcej wspólnego z Picasso niż z jedzeniem. Oczy może i się najadły, ale kiszki wciąż domagały się więcej.

Na szczęście rozmowa zadziwiająco płynnie szła. Wspominaliśmy czas, kiedy byliśmy razem, tworzyliśmy rodzinę. Teraz jest inaczej. Nie gorzej, nie lepiej, po prostu inaczej. Humor poprawił mi się jeszcze bardziej, bo w drodze do domu napadliśmy na przyparkową hamburgerownię. O Jezusie! Żeby to widział mój kardiolog!

Pierwszego hambuksa pochłonąłem jednym gryzem. Widząc przerażenie w oczach Poli, drugiego podzieliłem na trzy chapnięcia.

Smakuje? – spytała.

Nie byłem w stanie odpowiedzieć. W uszach słyszałem pluskające ślinianki, i chrupiącą cebulkę, i ciągnący się przez zęby ser, i strzelający sezam z bułki, i… Była też sałata oraz ogórek, ale te wyrzuciłem za siebie razem z pomidorem. Niech żyje cholesterol!

Sama sprawdź. – Wepchnąłem w usta Poli wypasioną bułę, aż sos skapnął na sukienkę. – Teraz mógłbym umrzeć. – Odchyliłem się, wspierając plecy o parkową ławkę.

Tak niewiele potrzeba ci do szczęścia? – Zapytała z rozbawieniem, wycierając usta serwetką.

Przepraszam, kochanie. Nie chciałem cię urazić. Oczywiste jest, że do szczęścia potrzebuję tylko ciebie i Julka. – Przyciągałem jej dłoń do ust i pocałowałem szarmancko, po czym oblizałem każdy palec z sosu.

Musimy wracać – upomniała, przerywając śmiech westchnieniem – Lucy jest tylko do dziewiątej.

Wróciliśmy. Julek spał od dawna, a niania minęła się z nami w drzwiach, życząc dobrej nocy. Byłem szczęśliwy i podekscytowany. Zachłannie planowałem, aż dwa ważne kroki: seks i oświadczyny. Albo oświadczyny i seks. O kolejności jeszcze nie zdecydowałem. Rozsiadłem się wygodnie w fotelu, rozważając, co wolałby Falliczny, a co ma większe szanse na realizację. Niestety, moją euforię rozwiała Pola, przynosząc ciśnieniomierz.

No wiesz?! Chociaż dziś mi daruj – zaprotestowałem. – Chyba że pozwolisz również mi pobawić się w doktora.

Nie marudź. Przecież nie chcesz trafić znowu do szpitala – pogłaskała mój policzek z troską.

Pola… – Wciągnąłem ją na kolana. – Kiedy przestaniesz być moją pielęgniarką, a zostaniesz żoną?

Słucham? Jak już wyleczysz sobie głowę – śmiała się – Musisz wziąć leki, bo bredzisz.

Ucałowała mnie w czoło. Westchnąłem ciężko niezadowolony z tej namiastki erotyczności. Raz kozie śmierć – pomyślałem. Objąłem jej twarz i przyciągnąłem do swojej. W końcu wpiłem się w usta, którymi kusiła mnie cały wieczór. Z ulgą zauważyłem, że jest równie zaangażowana w tę pieszczotę, jak ja.

Odsunęła się powoli, przygryzając dolną wargę. Pragnąłem jej, łaknąłem niczym koneser sztuki muralu Banksy'ego. Spojrzała spod przymkniętych powiek tym samym wzrokiem, co kiedyś. Uśmiechała się flirciarsko.

No już, wstań ze mnie, bym mógł klęknąć. – Wyciągnąłem z kieszeni atłasowe pudełko.

Teo, chyba nie myślisz…

Wstałem z nią na rękach, po czym posadziłem w fotelu tę kształtną pupę. Klęknąłem – taki to ja jestem stary, że aż staroświecki.

Mam ten pierścionek bardzo długo. Planowałem oświadczyć ci się już dawno temu, zanim… – Zawiesiłem się na sekundę. – Pola, chciałbym spędzić z tobą życie. Uczyń mnie najszczęśliwszym człowiekiem we wszechświecie, proszę. Wyjdziesz za mnie?

Milczała. Jej twarz nie zdradzała żadnych emocji. Chyba była w szoku.

Teo, czy jest ci ze mną źle?

Zgłupiałem. Oczekiwałem raczej trzyliterowej odpowiedzi TAK, ewentualnie NIE.

Oczywiście, że jest mi z tobą dobrze. Może być jeszcze lepiej. Na pewno będzie.

A jeśli przysięga małżeńska wywróci wszystko do góry nogami i po miesiącu zaczniemy się nienawidzić? – ujęła mój policzek, patrząc głęboko w oczy.

Zapewniam, ciebie nie da się nienawidzić, a ja zrobię wszystko, byś nie musiała pałać nienawiścią do mnie. Kochanie, jaka jest twoja odpowiedź? – ponaglałem, pozycja nie należała do najwygodniejszych.

Nie wiem.

Wstałem i przytuliłem ją do siebie.

Może to cię przekona.

Znów całowałem usta, które przemawiały do mnie nie słowem, a odwzajemnieniem. Piękne w swym kształcie, kuszące jędrnością i pełne obiecującej słodyczy.

Może – droczyła się, wodząc palcem po moim karku.

Całowałem i pieściłem, jak wieczorem przed dniem, w którym załamało się moje życie. Zniknęła przepaść, a może po prostu udało mi się ją przeskoczyć. Skoro już stąpaliśmy po tym samym lądzie, chciałem więcej. Chciałem, by było tak jak przedtem. Falliczny wyczekiwał angażu, niecierpliwiąc się. Wiedziałem, że Pola sama nie podejmie decyzji o następnym kroku. Musiałem ją przekonać.

Przerzuciłem przez ramię przyszłość życia mego. Chwilę szamotała się, protestując, lecz konsekwentnie obrałem kurs na sypialnię. Co za rozkoszny ciężar ponętnych kształtów – zdążyłem zerknąć w lustro na korytarzu. Schodami na piętro, osiem kroków prosto, zwrot w lewo i rzut na łóżko. Moja prymitywność rozbawiła Polę.

Widzę, że wróciły ci siły.

Zerwałem koszulę i uderzyłem w klatę jak goryl.

Zobaczysz jeszcze, jak bardzo mi te siły wróciły! – mówiłem tonem groźby. Miałem nadzieję, że odrobina humoru zdejmie z nas presję.

Padłem tuż obok Poli. Wsparłem się na łokciu, lecz na niej spoczywał ciężar mojego nachylonego do pocałunku ciała. Uznałem, że negocjacje małżeńskie się udały. Należało więc przypieczętować umowę. Kosztowałem ustami szyję, chłonąc zapach delikatnych perfum. Uniosłem smukłą rękę, wyznaczając kierunek pocałunkom aż do dłoni. Kiedy wsunąłem pierścionek na miejsce przeznaczenia, odczułem szczęście, które łaskocze w serce. Nasze palce splątały się w uścisku, a wargi wróciły tą samą drogą, by znów całować, szeptać:

Kocham cię.

Spojrzała wzruszona. Szklane oczy wyrażały radość pomimo łzy uciekającej kącikiem.

Kocham cię – odpowiedziała łamiącym się głosem – Nawet nie wiesz jak bardzo.

Zamknąłem usta pocałunkiem. Miałem wrażenie, że Pola przejęła pałeczkę, coraz mocniej przyciągając mnie do siebie. Czułem, że udziela mi niemego pozwolenia na więcej. Podwinąłem sukienkę, a Falliczny od razu wskoczył na wysokie obroty; próbował wyjść zza pasa o własnych siłach, takiej dostał werwy. Prognozując falstart, opadłem na plecy obok Poli i starałem się telepatycznie przekazać Fallicznemu czerwoną kartkę. Moje kochanie od razu usiadła, bacznie mi się przyglądając.

Teo, w porządku? Boli cię coś? Masz zawał? Wezwać karetkę? – jej słowotok skutecznie obniżył napięcie mięśniowe poniżej pasa. – Poczekaj, zmierzę ci ciśnienie.

Nic mi nie jest! – zapewniłem stanowczo, pełen obaw, że jak mi znowu przyniesie to pompujące ustrojstwo, to wsadzę w nie coś innego niż rękę.

Jesteś pewny? – spytała, nachylając się nade mną.

Przytaknąłem.

Przytuliła się do mnie. Naga skóra klatki piersiowej oddawała ciepło jej policzkowi. Dłonie Poli sunęły bokami, aż wcisnęły się pod plecy. Chwilę trwała, w bezruchu, milcząca. Napawała się tą czułą bliskością tak samo, jak ja?

Pola?

Ciii.

Kazała mi się uciszyć? Ona nie napawa się chwilą tylko słucha mego serca!

Pola! – przeturlałem się na nią oburzony. – Nawet jeśli miałbym się już nie obudzić po seksie, to zaryzykuję. Odejść z tego świata w takich okolicznościach to zaszczyt.

Śmiała się w głos, ale nagle spoważniała odchrząkując.

Nie mów tak! – pogroziła – Nie pozwo...

Zająłem się jej ustami, tłumiąc wszelakie wątpliwości i odstraszając złe myśli. Tęsknie przyciągnęła mnie do siebie, szczelniej oplatając łydkami. Jej dotyk działał niczym adrenalina, jak płachta na byka. Falliczny prężył się i gwiazdorzył, więc za karę docisnąłem go do uda Poli, lekko odcinając dopływ krwi.

Sukienkę zdjąłem bez większych problemów. Z bliska podziwiałem koronki, przez które prześwitywały aureole sutków. Za sprawą ciepłego oddechu uwypukliły się. Pocałowałem lewą pierś tuż nad materiałem stanika, patrząc przy tym w oczy Poli. Oblizała usta powoli, co uznałem za przyzwolenie do zdobycia również prawej piersi. Nie spieszyłem się. Chciałem zadośćuczynić jej ciału. Straciliśmy zbyt wiele nocy, by teraz zadowolił nas szybki, chaotyczny seks. Dziś będziemy się degustować w sobie.

Niestety, moje plany nie spodobały się Poli. Jak tylko usta zbliżyłem do bielizny, złapała mnie za włosy i przyciągnęła do swej twarzy. Nie skarciła, nie skomentowała, ale miałem wrażenie, że ten pocałunek, to zastosowała w celu odwrócenia mojej uwagi od pomysłu całowania jej motylków na łonowej łące. Szybko rozwiała te myśli, dobierając się do paska spodni. Chwilę potem, z dźwiękiem, rozsunęła rozporek.

Jestem wolny! – Falliczny już sączył szczęście gęstymi łzami, zerkając zza gumki bielizny. Pola delikatnie pogłaskała go po główce palcem. Nie powiem, przyjemne mrowienie przebiegło mi po kręgosłupie. Kiedy wsunęła dłoń w szorty i objęła go, myślałem, że mi para czołg rozsadzi!

Spojrzałem w jej oczy, wyrażając pytanie „Jesteś pewna?”. Przytaknęła, po czym przyciągnęła do siebie gwałtownie. Jak ona to robi, że całując, przekazuje mi cały ogrom myśli i emocji? Tym pocałunkiem wyrażała zaufanie.

Rozsunęła nogi, a ja wpadłem biodrami i... Zdałem sobie sprawę, że nadal jestem w spodniach. Szybko zerwałem się do pionu, by pozbawić dolną część ciała ubrania.

Ojojoj! – darł się Falliczny, wyrażając podziw.

Wróciłem na swoje miejsce między szczupłymi udami. Nie zdjąłem jej bielizny, wiedziałem, że okryta materiałem czuje się bezpieczniej. Odsunąłem pasek koronki, przykładając główkę do śliskich fałdek. Zatopiłem się w nich nieznacznie, dając Poli szansę na zmianę zdania. Nie chciałem jej do niczego zmuszać, ale obawiałem się też, że jeśli nie powstrzyma mnie teraz, to potem nie będę w stanie uszanować jej odmowy. Spojrzała na mnie, zasysając powietrze lekko rozchylonymi ustami. Wchodziłem powoli patrząc Poli w oczy. Była spięta. Palce zaciskała na moim ramieniu z siłą, o którą bym jej nawet nie podejrzewał. Równie mocno obejmowała Fallicznego. Pomimo śliskości jej podniecenia z trudem przecisnąłem się w pół drogi. Bladła, ale nie protestowała. Z saperską delikatnością zanurzałem się głębiej, aż po czułem ucisk na jądrach uwięzionych między naszymi ciałami.

Stało się. Nie ma odwrotu.

Kochanie – szepnąłem, dodając jej odwagi troskliwym uśmiechem – jestem z tobą.

Scałowałem łzę, która wyrwała się kącikiem oka. Nie spowodował jej ból, czy strach, ale ulga. Czułem, jak powoli się rozluźnia, jak odzyskuje kontrolę nad ciałem. Kamień spadł mi z serca, gdy położyła dłoń na moim policzku, zatopiła palce za ucho i przyciągnęła do siebie.

Dziękuję – szepnęła.

Kochaliśmy się tej nocy tak, jak byśmy nigdy wcześniej nie uprawiali seksu. Poznawaliśmy na nowo nasze ciała. Powoli, wręcz leniwie, doświadczaliśmy siebie nawzajem. Bacznie obserwowałem jej reakcje na każde pchnięcie. Pierwsze przyjęła z drgnięciem i skurczem mięśni, pomimo iż byłem delikatny. Oczekiwała bólu. Moim zadaniem było przekonać ją, że takiego nie odczuje. Odwracałem uwagę Poli pieszczotą szyi. Pamiętałem, jak bardzo sprawia jej to przyjemność. Nie zliczę, ile razy zderzyły się nasze spojenia i jak długo obsypywałem ją pocałunkami. W końcu poczuła się wystarczająco bezpiecznie! Jęknęła, sugerując gotowość.

Proszę – sapała, szepcząc. Spod przymkniętych oczu spozierało pragnienie.

Znałem tę prośbę. Wołała o więcej, szybciej i mocniej.

Ależ proszę bardzo – odpowiedziałem wprost w jej usta.

Powoli zwiększałem tempo oraz siłę, ale Pola doznała ekstazy, zanim osiągnąłem maksimum wydajności. Zapomniałem już, jak intensywne są jej orgazmy. Odczuwałem ją stężoną miksturą podniecenia, pragnienia i cielesności. Świadomość, że znów mi zaufała, oddając swe ciało, dopełniła szczęścia. Zamknąłem oczy. Całkowicie pogrążyłem się w doznawaniu kobiecego orgazmu. Czułem kumulujące się w lędźwiach ciepło. Nie hamowałem Fallicznego tym razem. Na chwilę utraciłem zdolność widzenia, zaraz po niej odłączył się słuch, a ciało skoncentrowało się na doświadczaniu przyjemnej bliskości ciał. Jedyne czego byłem pewny, to kobieta, której obecności świadomy byłem przez cały czas. Osiągnięcie szczytu wyssało ze mnie energię do cna. Opadłem na Polę całym ciężarem. Ten orgazm zdecydowanie kwalifikuje się do miana legendarnego.

Wrócił obraz. Uśmiech Poli, jej rumieniec spełnienia na policzkach i dekolcie. Uwielbiam, gdy patrzy na mnie z lekko przymkniętymi powiekami. Podziwiałem, jak echo euforii słabnie pozostawiając jej ciało odprężone.

Dziękuję – szepnęła, a ja zauważyłem, że słuch również wrócił.

Cała przyjemność po mojej stronie – odpowiedziałem cicho.

Przeturlałem się na plecy i przeciągnąłem mięśnie wyrzucając ręce daleko nad głowę. Zagarnąłem Polę do siebie. Spoglądała na mnie z ciekawością i lekkim zawstydzeniem.

Teo? – pytała, unosząc jedną brew. Znałem ten wyraz twarzy wystarczająco dobrze, by wiedzieć o co chodzi. Odblokowałem jej pragnienia i teraz należało zaspokoić nienasycenie.

Litości, kochanie. – Złapałem dłoń, która palcami spacerowała po moim brzuchu w stronę krocza. – Daj mi chwilę. Potrzebuję... aj – jęknąłem, czując jak Pola dociska fallicznego brzuchem. Mocnym chwytem za biodra odsunąłem ją. Nie ważne, że bardzo zmęczony byłem ja, Falliczny za sprawą tego ucisku wrócił do służby i salutował swą gotowość bojową.

Kłamczuszku. – Przygryzła mi ucho w ramach kary.

Oooooj, grabisz sobie! – warknąłem, udając złość.

Roześmiała się, siadając mi na udach. Z bojaźliwej kochanki przeistoczyła się w niezaspokojoną nimfę. Na to nie byłem przygotowany!

Tej nocy zdałem sobie sprawę, że „cztery razy po dwa razy...” jest wykonalne, ale nie liczy się bez „...i nad ranem jeszcze raz.”.

Cieszyliśmy się sobą, jakby jutro miało nie nadejść. Tak się jednak zdarzyło że jutro nadeszło bardzo wczesnym rankiem i nazywało się Julek. Wbiegł do łóżka. Wiercił się i kręcił. Dwa razy znokautował mnie poniżej pasa i raz omalże wydłubał oko, ale kocham tego dzieciaka, nawet teraz, gdy obudził mnie, choć ledwo zdążyłem zasnąć.

Rany Julek! – ziewnąłem, przygniatając malca swa ręką.

Wtedy mnie olśniło. Nie zabezpieczyliśmy się!


UWAGA!!!!

Tak jak obiecałam, jest i nagroda za komentowanie pod ostatnimi częściami Julka. Cztery pierwsze rozdziały opowiadania ALE KLAPA! Dostają:

  • TONY
  • JUDYTA
  • ASIA
  • KAROLA

Gratuluję, Sprawdźcie jutro na mailach, które podałyście zamieszczając komentarz, czy już dotarły linki do mojego dysku? Jeśli mail nie doszedł, śmiało upominajcie się tu, na FB, lub gdziekolwiek mnie dorwiecie. Mam nadzieję, że po przeczytaniu, podzielicie się opiniami.

 

Posłowie od Jadzi

To ostatnia część Rany Julek!

Szesnaście tygodni mięło jak jeden dzień. [Jadzia płacze nucąc „mijają dni, tygodnie, mija rok...”]

Żartuję, znam się na kalendarzu. 16 tyg ~ 4miesiące.

Cztery miechy ze mną wytrzymałyście. GRATULACJE!!!! Pokochałam was. Część z wzajemnością, a część tylko platonicznie.

Ponieważ ciągle słyszę, że komentarze czyta się lepiej niż samego Julka to...

Spojrzałam na was z innej perspektywy. Tej liczbowej. Pod piętnastoma częściami Rany Julek! jest aż 479 komentarzy!!!!! No kocham was!

Rekordowa liczba komci pod jedną częścią to 61.

Dziękuję, jesteście kochane.

Mogłabym już skończyć te wywody, ale chcę byście wiedziały, że NIE JESTEŚCIE DLA MNIE tylko STATYSTYKĄ! Każdą z was pamiętam – kojarzę lepiej, lub gorzej. Wyczekuję waszego odzewu i uwielbiam wdawać się z wami w wszelkiego rodzaju dyskusje. Uczę się od was. Doświadczam waszej perspektywy na Julka. Łatwiej mi teraz powiedzieć, co lubicie, a co się wam nie podoba.

Postanowiłam zrobić pewnego rodzaju podsumowanie i przyznać wam nagrody w różnych kategoriach komentacyjnych:

  • wsparcie mentalne: JO, TONY, BABECZKA, REBEL, MIKAKAMAKA

    Gratuluję dziewczyny! Każda z was dostaje 1.000 wirtualnych buziaków. Stoicie za mną murem, a tego nie można kupić w supermarkecie na wagę.

  • korekta i wdzięki: BABECZKA, TONY, RADEMACHERA

    Nawet nie wiecie, ile razy Babeczka zgrzytała zębami poprawiając moje bohomazy, ile razy Tony udzielała mi lekcji polskiego oraz ile razy Rademachera... a nie, czekaj.... Rademacherka to mi tylko raz uwagę zwróciła, że poprawiacza potrzebuję. Także.... dla Babeczki i Tony wykrzyknę dziś do księżyca DZIĘKUJĘ i będę się darła tak głośno, byście mnie w tej Europie usłyszały. Dla Radzi szepnę również DANKE.

  • wychwalanie pod niebiosa: TONY PORTER

    Tony, to już trzecia kategoria, w której cię wymieniam i cholera (!) nie ostatnia. Kręcisz mi taki miód na uszy, że normalnie czytam cię na głos. Pomyślę o Tobie czule dziś, zaraz po darciu się przez okno w środku nocy do księżyca.

  • wzgarda i pogarda: EE, ANONIM

    Dzięki wam poczułam się sławna i ważna. No bo komu by się chciało krytykować NicNieZnaczącą amatorkę pisania literatury kobiecej? Nikomu. A dla was jednak jestem warta hejtu i przytyku. Czuję się doceniona i zaszczycona! Zapamiętam was na długo.

  • wizjonerka: JUDYTA

    To kategoria dla ludzi o olbrzymiej wyobraźni, a taką dla mnie ma Judyta. No któż by pomyślał, że odgiąć kołdrę to tak jak zatopić Tytanica? Specjalnie dla ciebie, obejrzę dziś ten hicior romansu.

  • szczęściara: CZESIA

    Czesia ma już wystarczająco dużo szczęścia i nagrody nie zażądała.

  • słomiany zapał: MARTYNA PIOTROWSKA, KAROLA, VOGEL, JAGA, KASS, AGNES, PANI GODZILLA

    Dziewczyny doceniły mnie raz, czy dwa, a potem zamilkły, więc nie wiem, czy jeszcze mnie czytają, czy coś dla nich znaczę, czy Julka pokochały, czy znienawidziły, czy.... Ach! Mam nadzieję, że jeszcze gdzieś tu się podziewacie na Motylach. Serdeczne uściski.

  • dyżurna fetyszystka: NELA

    Nela lubi w fetysz. Poprosiła mnie w wiadomości priv na FB, bym w Julku zawarła jakiś element fetyszu, ale wiecie co? Nie dałam rady. Obiecuję ci Nela, że wprasuję fetyszek w ALE KLAPA!

  • brutalna prawda: MAŃKA, LILY

    Dziewczyny nie pierdzielą się w tańcu. Szacun! Sprowadzacie mnie na ziemię, i to jest bomba. Dzięki wam nie złamię karku spadając z wysokiego ego. Dla was obiecuję, że jak mi wystawicie złą opinię na FB to jej nie skasuję.... przez tydzień, ha, ha. Żartuję. I tak was lubię.

  • humor ci wszystko wybaczy: SHASWEN

    Dziewczyno! Jaką ty masz cierpliwość! Tyle seksów mi wybaczyłaś, że o matko! Dla ciebie nagroda dzisiaj, w szesnastej części Rany Julek! Postarałam się, nieprawdaż? Czy nie?

  • daleko od Julka: JO, TONY, BABECZKA, REBEL

    Można z wami o wszystkim i o niczym, o tańcu i o różańcu, a jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... [chwila napięcia i fanfary] O seksy chodzi, ha, ha. Dla was karnet na przytulasa zbiorowego – tylko odbiór osobisty.

  • telepatia: TONY

    Ani turban z folii, ani garnek emaliowany. Tony czyta myśli nawet przez teflon. Nic się nie ukryje. Tony, właśnie myślę o nagrodzie dla ciebie, [Jadzia mruczy wysyłając fale telepapetyczne]. Już wiesz co dostaniesz?

  • psychoanaliza: ASIA, TONY, REBEL, JO

    Któż lepiej wie, co odczuwa Pola, jak nie ten kwartet!? Mam dla was talon na uśmiech zrozumienia i całus pocieszenia do wykorzystania w ciężkim momencie życia. Możecie do mnie napisać, wyżalić się, a ja popłaczę z wami w ekran i będę wspierać myślą, słowem, uczynkiem i.... żartem?

  • entliczek pierdolniczek: KATRIONA, MISKA

    Te dwie piranie zasługują na osobną kategorię, bo znają mnie osobiście i molestują ciągle: "Wyślij mi już wszystko do końca!" Otóż NIE! Nie wysłałam, a wy dostałyście ode mnie lekcję cierpliwości. Katriona z bonusem, bo na Julku uczy się czytać po polsku. Takich troje, jak was obie, to nie ma ani jednej, ha, ha.

  • wielbicielka komentarzy: KAROLA

    Dla ciebie kobieto staram się pisać coraz ciekawsze komcie. Dostajesz ode mnie jeden kreatywny komentarz. Zadaj mi pytanie, a zaskoczę cię odpowiedzią na nie!

    Kogoś pominęłam? Upominać się poniżej.

DZIĘKUJĘ ZA TO, ŻE JESTEŚCIE TU ZE MNĄ!

CMOK, CMOK, CMOK.

Oto Jadzia Gibson:

Kobieta z trzydziestką na karku i chaosem w głowie. Potrafi złapać kij za trzeci koniec, a jak życie daje jej cytrynę to wyciska z niej sprajta. Odkąd sama pisze, tworzy, zawsze jest zadowolona z zakończenia.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Lily
    | Odpowiedz

    Ja się nawet Dostojewskiego i Tołstoja jestem w stanie czepić… Także jesteś w dobrym towarzystwie. Totalnych kich nie komentuję, szkoda mi życia.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      O rety! lily!
      Czyżbyś czekała na Julka do późnej nocy?
      Dziękuję, że jessteś😘
      Czy mogę cię prosić o szczerą opinię na temat Rany Julek! skoro już masz wizję całości?
      Pamiętaj, że za prawdę się nie obrażam, nawet za brutalną.

      • Lily
        |

        Po prostu późno chodzę spać. Musze się naprawić.

  2. Miska
    | Odpowiedz

    Jadzia! Ja cie jutro zatluke! Ty mi tu zadnz klapa oczu nie mydl tylko siadaj i pisz reszte Julka!
    Przez ten epilog spac nie bede. Takie miodzio i wogole zakończenie ale ty planujesz juz im namieszac. Jaka zolza z ciebie.
    P.s.
    Myslisz ze o Ale klapa! Nie bede cie molescic?
    😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁
    Calusy

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Pisze, pisze, ale….. Ale powoli😂😂😂

  3. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Och, och! Zostałam wyróżniona 😀 Chyba po raz pierwszy gdziekolwiek 😂
    Jadzia! Fajna babka z Ciebie, to i fajnie się z Tobą rozmawia o wszystkim 🙂 Jestem Ci wdzięczna za parę rzeczy i wiesz , o czym mówię. Kiedyś wykorzystam te wszystkie przytulasy 🙂
    Z jednej strony szkoda rozstawać się z Julkiem, ale tak naprawdę, czy to jest rozstanie? W Każdej chwili można tu wrócić, przeczytać od początku. Zapowiadałaś Julka z perspektywy Poli. Jest na co czekać.
    Co ja mogę powiedzieć o treści? To zakończenie pasuje tu. Pola i Teo swoje wycierpieli. Przeżyli dramat, rozstanie. Tęsknili za sobą, niepewni, czy jeszcze kiedykolwiek się zobaczą. Na początku było śmiesznie, później zrobiło się poważniej. Zaleciało dramatem. Podoba mi się, jak to opowiadanie ewoluowało. Jadzia, masz talent!!! Pamiętam, jak kiedyś w moich Randkach napisałaś, że moje pisanie daje Ci radość. Twoje pisanie dało mi to samo!!! 😘 Fajnie się z Tobą bawiłam. I wiem, że jeszcze będę bawiła nie raz.
    Dzięki za Rany Julek!
    Pokazałaś, że mężczyzna może się zmienić w czułego faceta, który jest gotów na wiele poświęceń dla ukochanej.
    Skrycie liczę, że udało im się stworzyć JULKĘ 😀😀😀

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Dziękuję Jo, rozpływam się ze szcczęścia.
      W kontynuacji już nie planuję żadnego modobicia, ale nie wykluczam, że skorzystam z kilku sakramentów św.😂😂

      • Jo Winchester
        |

        A ja bym chętnie o mordobiciu poczytała… 😈

      • J.Gibson
        |

        Ostatnie namaszczenie wystarczy, czy koniecznie musi być udział osób trzecich?
        😂

      • Jo Winchester
        |

        Konieczny! Jakiś tam Michael Corleone niech się zapląta 😀

  4. Judyta
    | Odpowiedz

    “Wizjonerka” 😀 Aż s-e klawiaturę oplułam (na szczęście służbowy laptop).
    Co do Titanica, to pamiętam ten szał. To były czasy kaset i magnetowidów, w klasie jedna koleżanka udostępniała swoją kopię – można było pożyczyć na max 2 dni, nie częściej niż raz na 2 tygodnie, obowiązywała lista kolejkowa. Sam film widziałam kilka razy i im jestem starsza, tym mniejsze wrażenie na mnie robi. A Leo nigdy mnie nie jarał, już prędzej Kate Winslet 😀

    PS. Dzięki za Klapę 🙂

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Judyta! To ja dziękuję!😘

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Titanica oglądałam tylko raz… Specjalnie mi nie podszedl, ale dla ciebie obejrzę uważnie!

  5. Asia
    | Odpowiedz

    I ja! I ja! Cholera juz 2 raz cos tu wygrałam i 3 raz w życiu 🤩 pierwszym były skarpetki na alliexpress 😅chyba zagram w lotka 😜
    Ze jak to koniec, przepraszam? A co z reszta? Co z powrotem do Pl, z dziaduniem , mamusia itd. A ślub? Nie mozesz tak tego zostawić!!! Nie teraz i na dodatek każesz mi tak długo czekac na cześć oczami Poli? A teksty Teosia? Myślałam jeszcze jakas lekcje od niego wyciągnąć… poprawiaja one moje pożycie małżeńskie😁 a zdjęcie oooo!!! Tak jak chce zdjęcie Teosia i to najlepiej pod następna częścią … wiec ten tego do następnej srody??? 😝
    P.s. Jak osoba z zagranicy moze wykupić dostęp do opowiadań płatnych… bo albo ja jestem to tempa, żenię potrafię tego zrobic… albo poprostu sie nie da 😫

    • Mikakamaka
      | Odpowiedz

      Asia, dołączam się.
      Można by tu jeszcze coś dopisać, ale z drugiej strony fajnie, gdy Autor zostawi miejsce wyobraźni 🙂

      • J.Gibson
        |

        Oj można dopisać! I to ile! Ale nie każdemu czytelnikowi odpowiada męski punkt widzenia Rany Julek!. Mi też łatwo nie było wczuć się w fallicznego😂
        [Przypominam sobie minę Zygmunta jak zaatakowałam go zaraz “po” pytaniem:
        – i jak?
        – dobrze – wysapał
        A ja z taką irytacją wręcz:
        – ale jak ty to czujesz?
        – no dobrze mi.
        No to ja włączam tryb rozmowy z dwulatkiem i kontynuuję:
        – a jak xzujesz to dobrze? W którym miejscu ciała je odczuwasz najpierw? (Już się pochamowałam by dodać “pokaż mamie paluszkiem”😂😂😂) A potem co się dzieje?itd….]
        Także… dlatego te sceny sexow z męskiej perspektywy się w fuj ciężko mi pisało.
        😂

      • Miska
        |

        “Tryb rozmowy z dwulatkiem”😁
        Tez to czasem wlaczam zeby z hubby cos wydobyc.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Asia, ja po prostu mam pośrednika do zakupow z Pl. Wysylam siostrze $, ona je wymienia na złotysze i otwiera maila ode mnie z linkami.
      Wytrzymasz do kontynuacji Julka! Dasz radę! Ja po prostu czasowo nie dam rady wszystkiego jednoczesnie…. Ale jak mi dzieciorów wpadniesz popilnować to za tydzień będzie napisane wszystko😂😂😂😂

  6. Babeczka
    | Odpowiedz

    Co jak co, ale reakcje Fallicznego boskie! :-)))

    • Jadzia Gibson
      | Odpowiedz

      Dziękuję!
      Falliczny skradł mi…. Serce😂😂😂😂

  7. Asia
    | Odpowiedz

    Taaaa Jadzia jako matka 2 letnich bliźniaków wybieram jednak czekanie 😫 dla dobra i moich i twoich dzieciorow 😅
    Mam tylko nadzieje, ze szybko zleci 😋 No wlasnie tez próbowałam w ten sposób, ale moji pośrednicy nie ogarnięci sa jacyś 😝

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      😂😂😂😂😂😂 coś o tym wiem.
      Asiab chciałas zdj Teośka to masz w komciu ponizej propozycje do zaglosowania.

  8. Anonim
    | Odpowiedz

    Od anonima zakończenie świetne i nie chciałam być złośliwa poprostu tamta część była nudna . Opowiadania nie muszą ociekać obrazowym seksem ciekawsze są te gdy czytelnik może puścić wodze wyobraźni

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      No i widzisz dziewczyno!
      Tu się zgadzamy!
      😘
      P.S
      Mogłabyś obrać jakiś pseudonim? Nie chciałabym wyobrażać sobie ciebie jako znak zapytania. Chciałabym się do ciebie zwracać jakoś czulej, ale “anonimko” dziwnie brzmi.

  9. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Skoro Asia pyta o zdj Teodora to mam dla was głosowanie. Jak wg was wygląda Teo? Dałam wam 2 opcje do wybory, ale jeśli żadna z nich nie wychodzi na przeciw waszym wyobrażeniom, śmiało dodawajcie swoje propozycje. Jestem ciekawa.

    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1992193377756328&id=1949530408689292

  10. Asia
    | Odpowiedz

    O tak babeczka ten Ci moj Teos 😍

  11. Anonim
    | Odpowiedz

    Ok jestem Kate już nie anonim

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Bardzo mi miło Kate

  12. Vogel
    | Odpowiedz

    Jestem pod wrażeniem, postarałaś się w podsumowaniu. Tak miło mi się zrobiło, ze zwracasz uwagę na wszystkie komentarze 🙂

    P.S. pochłonęłam wszystkie części

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Oj zwracam uwagę! I to jak!
      Przez to moje komemtarze wyglądają, jakbym pieprzyła trzy po trzy. Taka jestem rozemocjonowana gdy dostaje dzyng z maila, ze oto jest! Komcio pod Juliankiem.

      Dziękuję!😘

  13. Ania
    | Odpowiedz

    Będzie coś jeszcze? 🙁

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Bedzie, ale nie od razu. Na fb w epilogu zapowiedz tego, co sie wydarzy w Rany Julek! oczami Poli.
      Tymczasem zapraszam na ALE KLAPA!

      • Babeczka
        |

        Włączając porwanie? Może być drastycznie!

      • J.Gibson
        |

        Nieeee, już nikogo nie będę na poważnie porywać😂
        Co najwyżej porwę dziadunia na jakiś densing😂

  14. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Ja pierdzielę, zebrałam 7… 7! JadzinychOscarów:) Takiego ogromu rozkoszy to ja się nie spodziewałam:) Komentuję, wspieram, korektuję:) i wychwalam, bo Twoja opowieść do mnie przemawia, bo mnie rozśmiesza, wzdryga, wyobraźnię pobudza, bo mi pasuje, trafia w me pojmowanie i odczuwanie relacji damsko-męskich. Co do telepatii, to patrz wyżej – bohaterowie mówią do mnie “tłustym drukiem” – jestem i Polą, i Teodorem… hmmm… dobrze, że nie dziadkiem Edwardem – mój czołg mógłby takiego nasycenia parą nie wytrzymać:) Co do nagrody, to tak sobie pomyślałam, że idąc po bułki spotkałaś Ryśka A. i uświadomiłaś mu, że Wesoły Trójkącik jest jego przeznaczeniem i nigdzie nie będzie mu lepiej:) I nadałaś Ryśka priorytetem:) I nie zapomniałaś o naklejce “SZKŁO”! 🙂 A co do “Daleko od Julka” – bardzo ładnie to ujęłaś – to myślę, że mega extra jest móc tak sobie “pogadać” o wszystkim i niczym, pokazać trochę “siebie” i czuć, że ktoś – niby nieznajomy – doskonale nas rozumie.
    No dobrze, nagrody nagrodami, ale najważniejszy jest finał opowieści. A może raczej tej części opowieści, bo ciąg dalszy powiewa na horyzoncie, warczy za płotu, kłapie zębiskami i merda ogonem. Rozumiem, że oczami Poli ujrzymy ciąg dalszy po oświadczynach i dzikich harcach, a nie “powtórkę z rozrywki”? Cholercia, jakoś nie mogę do tego finału dojść:) Dochodzę i stwierdzam, że finał zdecydowanie mnie satysfakcjonuje – idealne zakończenie. Bogactwo metafor powala mnie na matę i dłuższą chwilę sobie na niej poleżę rozkoszując się bogactwem języka polskiego i możliwościami jego użycia. Mała porada dla Teodora – jak chce zjeść pysznie, soczyście, aromatycznie i zdrowo, to niech się wybierze do porządnej polskiej, gruzińskiej, czy portugalskiej knajpy i nie niszczy serca i wątroby śmieciowym jedzeniem. A tfu!
    Co mam Ci Jadzia powiedzieć? Cieszę się, że się odważyłaś i wysłałaś Julkową opowieść do Pań Motylowych, i cieszę się, że uznały, że chcą takiej Autorki i takiej opowieści na swym blogu.
    A żeby nie było za słodko (poziom waty cukrowej wisi nam nad głowami), to … jak mogłaś, kurna! Jak mogłaś napisać “wy, wam, o was, ciebie itp”? Zaimki osobowe odnoszące się do konkretnych (choćby i anonimowych) osób od małej litery!? To ja się staram, zasady poprawnej polszczyzny pod nos podtykam, a Ty co? Do kąta, ale to już! 🙂 Do tego kąta weź Zygmunta i butelkę szampana – i świętuj finał “Julka!” 🙂

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Tony! Gratuluję! Zebrałaś aż 7 Oskarów!
      Na koniec Ale Klapa! zorganizuję Komentatorską Galę i bynajmniej nie będzieny relacjonować skoków narciarskich czy innnego footballu. Jedyne “rzeczy” związane ze sportem jakie lubię oglądać to wpadki spprtowców, a słuchać uwielbiam komentatorskich przejęzyczeń😂
      Od jakiegoś czasu pasjonuje mnie również czytanie komentarzy na Motylach.
      Oczywiście, że nadałam Riczarda z naklejką FRAGILE, ba, nawet narysowałam strzałkę w górę, żeby komfortowo podróżował na dupie, nie na głowie! Ale muszę ci powiedzieć, że trudno było go uprowadzić. Wzbraniał się i buntował. Nie dał mi wyboru. Użyłam argumentu najcięższego kalibru:
      -Zrób to dla Tony!
      A on wtedy:
      -A to spoczko! Dla Tony to mogę. Ale napewno nie dla tej napalonej Jo co przetrzymuje w piwnicy Jeremiego?
      -Napewno Rychu! ! Gwarancja najniższej jakości! Zapewniam!
      No i tak ze trzy i pół butelki później, nakarmiłam go chińszczyzną, by mu w brzuchu nie burczało w drodze. Wiesz jak by sie kurier zdziwil? Jakby mu tam z paczki burczalo? A wiesz jakie te kuriery ciekawskie! Menda jeszcze gotów rozpakować, a ja chce żeby paczka dotarła do ciebie w dziewiczym stanie pierwszej taśmy! No i nie daj Boże to burczenie skusi tego kuryjeriusza i ten otworzy, a ja przecież tego Rycha to specjalnie dla ciebie odpowiednio już przygotowałam. Łatwo nie było! O nie! Bo jak dla mnie to kawał chłopa, w dodatku już mu Daniels wszedł mocno i był mało skłonny do pomocy. Takze… Prosze Zygmunta o pomoc:
      – Zygmunt ściągaj mu te majtki! Ino już bo ja na spodnie i koszulę cały swój energizer wyczerpałam.
      No ale, ze Zygi pił z Rychem równo to równie szybko padł obok Rycha… Równolegle😂😂😂 dla ścisłości. No się fkurfiłam!
      Ale wracając do Rycha… Rycha masz przygotowanego, wyciągasz z pudła i włala! Gotowy do jazdy!😂 tylko przygotuj ze trzy kroplówki, bo obawiam się, że moze w drodze wytrącić płyny, a na sucho raczej nie pojedziesz 😂. Co prawda szybko się nie obudzi, widze po Zygmuncie. W środę pili, Zygmunt do teraz lezy ledwo tomny, a kac… Kac moja droga to dopoero gdzieś tam na horyzoncie czyli jeszcze ze dwa dni nim dotrze do Zygmunta😂.
      Takze Rychu jeszcze troche sobie pospi. Planowany czas dostawy 21 kwietnia. Ja wiem! Długo. Przemyślalam to dobrze i zapakowałam Ryskowi prowiant: suszone mięso i trzy galony wody. Oj! Nie przemyślałam jednak dobrze, przepraszam. Suszone mieso jest wiatropedne, wiec już tam kołuj jakąś maskę do założenia podczas otwierania paczki. No sorry. Jakoś ci to wynagrodzę, obiecuję. Ale w tych gazach jest jeden plus. Rychu dwa razy pierdnie i straci przytomność. Podróż mu szybciej minie jak bedzie duzo spal 😂
      Wiem co mowie!
      Chcialam zapakowac jeszcze dla ciebie autograf… Bo wiesz, zazwyczaj w konkursach dotyczacych jakiś pisadel jest do wygrania autograf na ksiazce, no ale, ze ja tego…. Ksiazki nie mam fizycznie to taki walnelam autofraf na plecach Rycha. Tatuazysta plakal jak tatuował😂 Ty! Tony! Rychu nawet łezki nie uronił. Taaaaaki twardziel! Tamten mu jedzie iglami po kregoslupie az trzeszczyb a Rychu tylko wytrzeszcz i modlitwa: DLA TONY WSZYSTKO!
      Jest tylko taki mały… Jakby to ująć w słowa? Czcionkę źle dobrałam, za duże litery. I jak tatuażysta zaczynał pod karkiem pisać Gibson to na Jadzie musieliśmy zmniejszyć czcionke do minimum, a i tak wyszła w… Tylko nie pytaj Rycha: “A gdzie Jadzia?”
      Tego nie da się odzobaczyć 😂
      Takze… Skoro juz wiemy oficjalnie gdzie Rychu ma Jadzie to pozostało mi tylko zapewnić, że….
      Odsiedzę swoje w tym KONCIE😂 ze SŁOWIKIEM, i MIOTKIEM na ekranie.
      I sie naucze zwracać do Was z wielkiej litery😘😘😘😘😘

  15. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Jadzia 😘😘😘 Wzruszyłam się, jak to pięknie, emocjonalnie opisłaś… Aż mi szkoda, że to ostatnia część Julka… Chociaż obawiałam się, że Teo wyzionie ducha po intensywnych seksach ;)) Chyba założę fejkowe konto na FB i będę Cię tam śledzić 🙂
    Napisy końcowe – cudne… ❤️❤️❤️
    Jej, nie jestem zbyt wylewna, ale naprawdę, naprawdę mi się podobało zakończenie. Poruszyłaś we mnie jakieś wrażliwe struny 😁

  16. Babeczka
    | Odpowiedz

    No, dziewczyny, każda ma swoją zakładkę 🙂 Jak najedziecie na Wasze opowiadania to możecie kliknąć własną :-)) Kolejność taka, jak zaczynałyście publikować na motylach.

Napisz nam też coś :-)