Rany Julek! (XVI)

with 67 komentarzy

Rany Julek! (XVI)

UWAGA

Sexy będą! Odwrócić wzrok, bo tym razem napisałam je najpoważniej jak umiałam. Mimo to, nie użyłam ani razu słów: penis, czy też pines, cipka, czy też wadżajna.

Ale!!!!!!!!!!

Ale dowiecie się co zrobić, żeby para nie rozsadziła czołgu i jak wywołać gotowość bojową artylerii strzeleckiej w liczbie członków jeden.

P.S.

Niespodzianka i nagrody na końcu, żeby umilić wam rozstanie z Julkiem.


Rany Julek!

J.Gibson

korekta: T.P.

część szesnasta

Podczas gdy Falliczny przypomina o swoich potrzebach dygnięciami w nogawce, ja uśmiecham się i flirtuję spojrzeniem. Nie łudzę się, że te urodziny będziemy świętować obaj, w sensie ja i moje zacne ciała przedłużenie. Nasze relacje z Polą nie są jeszcze tak intymne, jak byśmy sobie tego życzyli. Wybieram więc bezpieczną opcję na wieczór: kolacja we dwoje. Bingo, pomysł zaakceptowany, lecz nie tak jakbym sobie tego życzył. Przekonuję moje kochanie, że powinniśmy świętować w restauracji, a nie w domu. Nie jest łatwo. Podjęcie decyzji pozostawiamy zatem niani, bo przecież najważniejsze jest by Julek miał opiekę. Ku mojej radości Lucy zgadza się od razu. Wychodzimy! 

Odprowadzam wzrokiem Polę do sypialni, a sam zamawiam taksówkę dla niani. Za około czterdzieści minut będzie u nas. Trochę się irytuję, gdy już po dwudziestu, kiedy zakręcam prysznic, dzwonek oznajmia jej przybycie. Pola suszy włosy, więc wciągam szybko spodnie, a koszulę zapinam schodząc boso na parter. Otwieram drzwi, ale przede mną nie stoi Lucy.

Mieszko nie zapomniał o moich urodzinach!

– Przywiozłem ci coś – oznajmia, gdy podaje mi małe, zamszowe pudełko. – Nie trać czasu, bo znów przegapisz moment.

– Dzięki. Niestety, ten moment jeszcze nie nadszedł. – Spoglądam na pierścionek, który dla mnie symbolizował szczęście.

– Lepiej późno niż wcale.

– Obyś miał rację, stary.

– Mamy gościa?

Uśmiecham się na dźwięk głosu Poli i chowam pierścionek do kieszeni spodni. 

– Dobry wieczór – wita się z Mieszkiem.

– Dobry wieczór i dobranoc. Wpadłem tylko kumplowi złożyć życzenia, już uciekam. – Całuje dłoń mojej, mam nadzieję, przyszłej żony, co lekko zaswędziało moją zazdrość. On się naprawdę urwał z „Ojca Chrzestnego”.

– Zapraszamy na kolację - Żwawo proponuje moje kochanie, a ja mrugając wysyłam morsem sygnały do kumpla “Jak się zgodzisz, to nie żyjesz!”. Działa.

Żegnam Mieszka obietnicą, że odezwę się wkrótce. Ledwie zdążył odpalić silnik, przyjechała Lucy. Świetnie! Proszę taksówkarza, by chwilę poczekał. Podczas gdy ja dokańczam ubieranie się, Pola rozmawia z nianią i uszczęśliwionym Julkiem. 

Jedziemy! O dziaduniu! Takiej ekscytacji dawno nie czułem. Jestem… No nie! Moje kochanie znów przygryza usta. Myśli, że jak się odwróciła do okna, to tego nie widzę? Widzę! Widzę jej zdenerwowanie. Milczy całą drogę, unika spoglądania w moją stronę.

Nie lubię rozmawiać o problemach przy osobach trzecich, szczególnie w Londynie. Kierowca może i jest Hindusem, ale jaką mam gwarancję, że nie spotykał się kiedyś z Polką, która go nauczyła co nieco po polsku? W zeszłym tygodniu hydraulik Ekwadorczyk był świadkiem mojej rozmowy telefonicznej z Magdą od mieszkania, bo błędnie założyłem, że nic nie zrozumie. Jakże byłem zdziwiony, gdy po wymianie kranu zawołał “Ty choć, jusz ciała, pacz. Tu mas hot woda, tu cold woda, a tu robis tak i nie ma woda.” W ten sposób odkryłem gdzie jest zawór główny łazienki i że Ernesto był wychowywany przez polską nianię. Nikomu nie można ufać!

– Wszystko w porządku? – pytam, jak tylko zatrzaskuję za nami drzwi taksówki.

– Tak.

– Pola, nie jestem ślepy. – Ujmuję porcelanową brodę i kieruję jej spojrzenie wprost na mnie. – Jeśli czujesz się źle, możemy wrócić do domu. Nie potrzebuję restauracji, by świętować urodziny. 

– Już? Do domu? Ale twoje urodziny... – Wygląda na zaniepokojoną, więc chcę sprawę wyjaśnić od razu.

– Pola! – stanowczo sugeruję, że żądam wyjaśnień.

– Nasze randki – mówiąc, ucieka wzrokiem. – Zawsze kończyły się… Wiesz przecież, jak się kończyły.

– Oj, wiem! – Uśmiecham się sprośnie, lecz jej nie jest do śmiechu. Już wiem! Już rozumiem! – I to cię martwi? – Rozczulam się, przytulając ją. – Poluś, kochanie, nie będę cię okłamywał: liczyłem na pewnego rodzaju prezent. To chyba idealne określenie, nieprawdaż? – Patrzy na mnie w oczekiwaniu na rozwinięcie tej myśli, toteż wyjaśniam. – Prezenty się dostaje, nie bierze. Przyjmę tyle, ile zaoferujesz. I uwierz mi, jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, kiedy przytulam ciebie i Julka. Doprawdy nie wiem, co musiałabyś zrobić w ramach prezentu, żeby to przebić.

Bingo! Uśmiecha się. To byłaby najgorsza randka, gdyby przez cały czas obawiała się tego, co będzie „potem”. A „potem” może się wiele wydarzyć. Jestem prawnikiem, mam charyzmę, umiem negocjować, a dar przekonywania dostałem w dniu urodzenia. Pola jeszcze nie wie, jak bardzo jestem przygotowany na „potem”. W tym momencie powinienem również podziękować psychologowi, który dał mi instrukcję obsługi „nowej Poli”.

Wchodzimy do restauracji, którą z banera poleca bliżej mi nieznana gwiazda telewizji. Spodziewam się czegoś, co dostarczy mojemu podniebieniu orgazmicznych przeżyć, a żołądkowi niezapomnianych wrażeń. Dostaję... Ekhm, próbkę od hostessy z supermarketu na jeden gryz. Danie główne ma więcej wspólnego z Picasso niż z jedzeniem. Oczy może i się najadły, ale kiszki wciąż domagają się więcej. Nie jestem szczęśliwy z tego powodu. Na szczęście rozmowa idzie zadziwiająco płynnie. Wspominamy czas, kiedy byliśmy razem, tworzyliśmy rodzinę. Teraz jest inaczej. Nie gorzej, nie lepiej, po prostu inaczej. Do tej pory nie zdefiniowaliśmy naszego związku.

Humor poprawia mi się dopiero w drodze do domu, bo napadamy na przyparkową hamburgerownię. O dziaduniu! Żeby to widział mój kardiolog!

Pierwszego hambuksa pochłaniam jednym gryzem. Zauważywszy przerażenie w oczach Poli, drugiego dzielę na trzy chapnięcia.

– Smakuje? 

Nie jestem w stanie odpowiedzieć. W uszach słyszę pluskające ślinianki i chrupiącą cebulkę i ciągnący się przez zęby ser i strzelający sezam z bułki, i… Była też sałata oraz ogórek, ale te wyrzuciłem za siebie razem z pomidorem. Niech żyje cholesterol!

– Sama sprawdź. – Wpycham w usta Poli wypasioną bułę, aż sos kapie na sukienkę. – Teraz mógłbym umrzeć. – Odchylam się, wspieram plecy o parkową ławkę.

– Tak niewiele potrzeba ci do szczęścia? – pyta z rozbawieniem, dyskretnie wycierając usta serwetką.

– Przepraszam, kochanie. Nie chciałem cię urazić. Oczywiste jest, że do szczęścia potrzebuję tylko ciebie i Julka. – Przyciągam jej dłoń do ust i całuję szarmancko, a potem… Potem oblizuję z sosu każdy palec Poli. Śmieje się. Nawet w tym kiepskim świetle lampy ulicznej widzę jak zawstydzenie oblewa jej policzki. 

– Musimy wracać – upomina z westchnieniem. – Lucy jest tylko do dziewiątej.

Wracamy. Nie rozmawiamy, ale rozmawiają nasze palce, które czule splotliśmy w uścisku. 

Julek śpi od dawna, a niania mija się z nami w drzwiach, życząc dobrej nocy. Jestem szczęśliwy i podekscytowany. Zachłannie zaplanowałem, aż dwa ważne kroki: seks i oświadczyny. Albo oświadczyny i seks. O kolejności jeszcze nie zdecydowałem. Rozsiadam się wygodnie w fotelu, rozważam, co wolałby Falliczny, a co ma większe szanse na realizację. Niestety, moją euforię rozwiewa Pola, a raczej ciśnieniomierz, który przyniosła.

– No wiesz?! Chociaż dziś mi daruj – protestuję. – Chyba że pozwolisz również mi pobawić się w doktora.

– Nie marudź. Przecież nie chcesz trafić znowu do szpitala. – Pola gładzi mój policzek z troską.

– Kochanie… – Wciągam ją na kolana. – Kiedy przestaniesz być moją pielęgniarką, a zostaniesz żoną?

– Słucham? 

Przez krótką chwilę patrzy na mnie, jakby się przesłyszała, ale powiekami daję znaki, że właśnie to mam na myśli. Milczy. Niedobrze. 

– Jak już wyleczysz sobie głowę. – Śmieje się, a to nie był żart! – Musisz wziąć leki, bo bredzisz.

Całuje mnie w czoło, a ja wzdycham ciężko niezadowolony z tej namiastki erotyczności. Raz kozie śmierć! Obejmuję jej twarz i przyciągam do swojej. W końcu wpijam się w usta, którymi kusiła mnie cały wieczór. O dziaduniu! Co tu się wyprawia?! Odpowiada na pieszczotę z zachłannością równą mojej, co pokazuje, że są duże szanse na przełom w naszym związku i to dzisiejszej nocy. Fotel trzeszczy, a ja mam to gdzieś. To nie pierwszy i mam nadzieję nie ostatni mebel, który popsujemy igraszkami. Z rozpędu rozpinam stanik Poli. Przez bluzkę! Jedną ręką! Tego nie uczą na studiach, tego uczy… Korepetytorka Francuskiego.

Moje kochanie odsuwa się nieznacznie i patrzy z podziwem. To ta chwila ukrywanego wahania, w której to ja muszę podjąć decyzję. Pragnę jej, łaknę niczym koneser sztuki muralu Banksy'ego. 

– No już, wstań ze mnie, bym mógł klęknąć. – Wyciągam z kieszeni atłasowe pudełko.

– Teo, chyba nie myślisz…

Wstaję z nią na rękach, po czym sadzam w fotelu jej kształtną pupę. Klękam na jedno kolano – taki to ja jestem stary, że aż staroświecki.

– Mam ten pierścionek bardzo długo. Planowałem oświadczyć ci się już dawno temu, zanim… – Zawieszam się. Chyba nie wypada przypominać o przykrych chwilach w momencie, który ma zagwarantować nam “żyli długo i szczęśliwie”. – Pola, chciałbym spędzić z tobą życie. Uczyń mnie najszczęśliwszym człowiekiem we wszechświecie, proszę. Wyjdziesz za mnie?

Milczy. Jej twarz nie zdradza żadnych emocji, więc nie wiem czego się spodziewać. Czemu to trwa tak długo? Jest w szoku?

– Teo, czy jest ci ze mną źle? 

Że co? Głupieję! Oczekiwałem trzyliterowej odpowiedzi TAK, ewentualnie NIE i teraz nie wiem co mam zrobić.

– Oczywiście, że jest mi z tobą dobrze. Może być jeszcze lepiej. Na pewno będzie.

– A jeśli przysięga małżeńska wywróci wszystko do góry nogami i po miesiącu zaczniemy się nienawidzić? – Ujmuje mój policzek przy czym czuję jak jej obawy dopadają również mnie.

– Zapewniam, ciebie nie da się nienawidzić, a ja zrobię wszystko, byś nie musiała pałać nienawiścią do mnie. Kochanie, jaka jest twoja odpowiedź? – ponaglam, pozycja nie należy do najwygodniejszych.

– Nie wiem.

Nachylam się do niej. Wspieram się o podłokietniki i zawieszam swój nos milimetry od jej własnego. 

– Może to cię przekona – szepczę.

Znów całuję usta, które przemawiają do mnie nie słowem, a odwzajemnieniem. Piękne w swym kształcie, kuszące jędrnością i pełne obiecującej słodyczy.

– Może – droczy się, wodząc palcem po moim karku.

Całuję i pieszczę, jak wieczorem przed dniem, w którym załamało się moje życie, nasze życie. Zniknęła przepaść, a może po prostu udało mi się ją przeskoczyć. Nieważne! Skoro już stąpamy po tym samym lądzie, chcę więcej. Chcę, by było jak przedtem. Czuję, że Pola też tego chce, ale jednocześnie boi się. Sama nie podejmie decyzji o następnym kroku, więc muszę ją przekonać, poprowadzić i zapewnić bezpieczeństwo.

Przerzucam przez ramię przyszłość życia mego. Może i jest to zabieg z ery paleolitu, ale jakże skuteczny! Po chwili protestu Pola traci nadzieję na wolność, a ja mogę obrać kurs na sypialnię. Co za rozkoszny ciężar ponętnych kształtów – podziwiam zerknięciem w lustro na korytarzu. Schodami na piętro, osiem kroków prosto, zwrot w lewo i rzut na łóżko. Moja prymitywność bawi Polę.

Zrywam koszulę, po czym uderzam pięściami w klatę jak goryl.

– Widzę, że wróciły ci już wszystkie siły. – Bezwstydnie zerka na Fallicznego, który nie wyszedł z rozporka o własnych siłach tylko dlatego, że nie ma przeciwstawnych kciuków.

– Zobaczysz jeszcze, jak bardzo mi te siły wróciły! – grożę i flirtuję jednocześnie

Humor zdjął z nas presję, a mi nie pozostaje nic innego jak kontynuować “żywot jaskiniowca” w sypialni. Rzucam się na łóżko tuż obok Poli, po czym od razu przystępuję do ataku na usta. Wspieram się na łokciu, lecz ciężar nachylonego do pocałunku ciała czuje również ona, moje kochanie. Obejmuje mnie, palcami obrysowuje mięśnie.

Czyżby negocjacje małżeńskie się udały? Uznaję, że tak! Pozostało zatem przypieczętować umowę.

Kosztuję szyję, smakuję ramię, chłonę zapach delikatnych perfum. Pieszczę językiem, jakbym podpisywał każdy skrawek jej skóry: moja, tu też moja, i tu moja, i tam moja, cała moja. Unoszę jej smukłą rękę, wyznaczając kierunek pocałunkom aż do dłoni. Kiedy wsuwam pierścionek na miejsce przeznaczenia, odczuwam szczęście, które łaskocze w serce. Nasze palce splatają się, a ja błogosławię ich jedność troskliwym otarciem policzka. Spragnionymi ustami wracam tą samą drogą do jej warg, by znów całowac i szeptać “Kocham cię”.

Pola jest wzruszona. Szklane oczy wyrażają radość pomimo łzy uciekającej kącikiem.

– Kocham cię – odpowiada łamiącym się głosem. – Nawet nie wiesz jak bardzo.

Wiem, i jestem jej za to niezwykle wdzięczny. Zamykam usta pocałunkiem czułym i niezwykle emocjonalnym, a wtedy miłość dzieje się sama. Nie sama! Pola przejęła pałeczkę, coraz mocniej przyciągając mnie do siebie, wsuwając dłoń pod spodnie, a ja… Khm, khm, ja podwijam jej sukienkę z kolan, na uda, coraz wyżej, z ud na… O dziaduniu! Stop! Stop, bo będzie falstart!  Falliczny wskoczył na wysokie obroty i dosłownie próbuje wyjść zza paska o własnych siłach. Takiej dostał werwy. Jeszcze dwa ruchy i byłbym “po”. 

Opadam na plecy obok Poli i staram się telepatycznie przekazać Fallicznemu czerwoną kartkę. Moje kochanie od razu się zaniepokoiła. Niby mnie głaszcze po szyi, ale wiem, że szuka tętna. 

– Teo, w porządku? – zaczęła dość niewinnie. – Boli cię coś? – No nie da mi się skoncentrować, bym ujarzmił Fallicznego! – Masz zawał? Wezwać karetkę? – To wypaliła!  Dwa pytania, które skutecznie obniżają napięcie mięśniowe u mężczyzny poniżej pasa to właśnie “masz zawał?” i “wezwać karetkę?” – Poczekaj, zmierzę ci ciśnienie.

– Nic mi nie jest! – zapewniam stanowczo, pełen obaw, że jak mi znowu przyniesie to pompujące ustrojstwo, to wsadzę w nie coś innego niż rękę.

– Jesteś pewny? – pyta, nachylając się nade mną.

Przytakuję, a ona przytula się do mnie. Naga skóra klatki piersiowej oddaje ciepło jej policzkowi. Dłonie Poli suną bokami, aż pod moje plecy. Chwilę tak trwamy, w bezruchu, milczący. Czy ona napawa się tą czułą bliskością tak samo, jak ja?

– Pola?

– Ciii.

Kazała mi się uciszyć? Ona nie napawa się chwilą tylko słucha mego serca! 

– Pola! – rzucam obrażony, po czym zapaśniczym manewrem zapewniam sobie pozycję na górze. – Nawet jeśli miałbym się już nie obudzić po seksie, to zaryzykuję. Odejść z tego świata w takich okolicznościach to zaszczyt. – Przynajmniej tak twierdzi dziadek.

Śmieje  się w głos, ale moja mina podkreśla, że to nie żart. 

– Nie mów tak! – grozi nie tylko słowem. – Nie pozwo...

Zajmuję się ustami Poli, tłumiąc wszelakie wątpliwości i odstraszając złe myśli. Ona tęsknie przyciąga mnie do siebie, szczelniej oplata łydkami. Jej dotyk działał jak płachta na byka. A mój byczek silniejszej prowokacji nie potrzebuje. Pręży się i gwiazdorzy, więc za karę dociskam go do zuda Poli. 

Sukienkę zdejmuję z mojej w-końcu-narzeczonej bez większych problemów. Z bliska podziwiam koronki, przez które prześwitują aureole sutków. Za sprawą mojego oddechu uwypukliły się i zaprezentowały. Całuję lewą pierś tuż nad materiałem stanika, patrząc przy tym w oczy Poli. Ona oblizuje usta powoli, co uznaję za przyzwolenie do zdobycia również prawej piersi. Nie spieszę się. Chcę zadośćuczynić jej ciału. Straciliśmy zbyt wiele nocy, by teraz zadowolił nas szybki, chaotyczny seks.

Dziś będziemy degustować w sobie.

Jak tylko zbliżam usta do bielizny, Pola łapie mnie za włosy i przyciąga do swej twarzy. Najwyraźniej, moje plany degustacyjne nie spotkały aprobaty, ale też nie zostałem za nie ukarany. Ale… Może się mylę! Czyżby? Ach tak! Dobiera się do moich spodni! Z paskiem radzi sobie bez problemu. Słyszę dźwięczny suwak i wiem, że rozporek również nie opierał się jej palcom. 

Jestem wolny! – Falliczny już sączy szczęście gęstymi łzami.

Pola delikatnie głaszcze go po główce, a przyjemne mrowienie przebiega po  kręgosłupie aż dostaję gęsiej skórki. Kiedy wsuwa dłoń w szorty i obejmuje GO, boleśnie czuję to samo ciśnienie co dziadek po przedawkowaniu viagry. Zaraz mi para czołg rozsadzi! Za długo trwał ten celibat, zdecydowanie za długo. Odsuwam dłoń Poli, żeby zebrać myśli rozsypane podnieceniem, po czym patrzę w jej oczy, wyrażając pytanie „Jesteś pewna?”. ona przytakuje i przyciąga mnie do siebie gwałtownie. Całuje, a całując zawsze przekazuje mi cały ogrom myśli i emocji. Zaufanie. Dziś zdecydowanie smakuję ogrom jej zaufania.

Rozsuwa nogi, a ja wpadam biodrami i... Cholera! Nadal jestem w spodniach. Szybko zrywam się do pionu, by pozbawić dolną część ciała ubrania.

Wracam na swoje miejsce między szczupłymi udami, a spojrzeniem zapewniam, że już jestem cały dla niej. Nie zdejmuję jej bielizny, wiem, że okryta materiałem czuje się bezpieczniej. Odsuwam pasek koronki i przykładam główkę Fallicznego do śliskich fałdek. Zatapiam się w nich nieznacznie, dając Poli szansę na zmianę zdania. Nie chcę jej do niczego zmuszać, ale obawiam się też, że jeśli nie powstrzyma mnie teraz, to potem nie będę w stanie uszanować jej odmowy. Jej oddech zdradza oczekiwanie, lecz twarz ma kolor niepewności. 

 Wchodzę powoli, patrząc Poli w oczy. Jest spięta, co cieszy Fallicznego, mnie nie bardzo, gdyż palce zaciska na moim ramieniu z siłą, o którą bym jej nawet nie podejrzewał. W nikłym świetle lampki nocnej widzę jak blednie, ale nie protestuje. Z saperską delikatnością zanurzam się głębiej, aż czuję ucisk na jądrach uwięzionych między naszymi ciałami.

Stało się. Nie ma odwrotu.

– Kochanie – szepczę, a troskliwym uśmiechem dodaję Poli odwagi. – Jestem z tobą – dodaję, bo widzę łzę, która ucieka po policzku. Nie spowodował jej ból, czy strach, ale ulga. Czuję, jak Pola powoli się rozluźnia, jak odzyskuje kontrolę nad ciałem. Kładzie dłoń na moim policzku, głaszcze i zatapia palce za ucho, na kark. Przyciąga mnie do siebie.

– Dziękuję – odpowiada szeptem, muskając przy tym wargami moje ucho. 

Wysuwam Fallicznego i delikatnie wprowadzam go ponownie, co znów wywołuje w ciele Poli zaciśnięcie mięśni. Nadal oczekuje bólu, choć nie zamierzam jej go zadać. Drugie pchnięcie również nie dostarcza przyjemności, więc staram się odwrócić jej uwagę pieszczotą szyi. Dobrze wiem jak bardzo to lubi. Brawo! W akompaniamencie jej cichego pomruku wchodzę w nią po raz trzeci i czuję, że jest o wiele lepiej. Przy czwartym pchnięciu zaczyna odpowiadać biodrami.  Kochamy się tak, jak byśmy nigdy wcześniej nie robili tego razem. Powoli, wręcz leniwie, doświadczamy siebie nawzajem. 

Na nowo poznaję ciało Poli. Jestem oczarowany jej reakcjami i tym jak powoli przypomina sobie co lubię, a bardzo lubię, jak zanurza palce w mojej grzywce, zaciska je w pięść lekko naciągając włosy i przyciąga do twarzy, by znów pocałować. Tylko ona potrafi paznokciami obrysować moje łopatki w taki sposób, bym poczuł słodki smak na języku z rozkoszy. 

– Proszę – sapnęła krótko. Spod przymkniętych oczu patrzy na mnie prawie błagalnie.

Znam tę prośbę. Woła o więcej, szybciej i mocniej.

– Ależ proszę bardzo – odpowiadam wprost w jej usta.

Powoli zwiększam tempo oraz siłę, aż osiągam maksimum wydajności. Doprowadzam ją na skraj i jeszcze dalej, a intensywność jej orgazmu zaskakuje nawet mnie. Zamykam oczy. Odczuwam Polę stężoną miksturą podniecenia, pragnienia i cielesności. Świadomość, że znów mi zaufała, oddając swe ciało, dopełnia mojego szczęścia. 

Osiągnięcie tego szczytu wyssało ze mnie energię do cna. Opadam na Polę całym ciężarem. Ten orgazm zdecydowanie kwalifikuje się do miana legendarnego, tym bardziej, że był prawie jednoczesny. 

Przekręcam się na plecy i odwracam głowę w stronę mojej przyszłej żony. Uśmiech Poli, jej rumieniec spełnienia na policzkach, dekolcie zawsze jest tym co lubię podziwiać po seksie. Uwielbiam, gdy patrzy na mnie z lekko przymkniętymi powiekami, gdy echo orgazmu słabnie, pozostawiając jej ciało odprężone. 

– Dziękuję, Teo.

– Cała przyjemność po mojej stronie – odpowiadam z uśmiechem, po czym całuję ją w czoło. Przeciągam się, wyrzucając ręce daleko nad głowę i od razu zagarniam nimi Polę do siebie.

– Teo? – pyta, unosząc jedną brew.

Znam ten wyraz twarzy wystarczająco dobrze, by wiedzieć o co chodzi. Otworzyłem Puszkę Pandory, znaczy Poli.

– Litości, kochanie. – Łapię dłoń, która palcami spacerowała po moim brzuchu w stronę krocza. – Daj mi chwilę. Potrzebuję... aj – jęczę, bo Pola dociska fallicznego brzuchem. Mocnym chwytem za biodra odsuwam ją. Nieważne, że bardzo zmęczony jestem ja, Falliczny za sprawą tego ucisku wrócił do służby i właśnie salutował swą gotowość bojową.

– Kłam-czusz-ku – wysylabizowała, po czym przygryzła mi ucho w ramach kary.

– Oooooj, grabisz sobie! – Udaję złość.

*

Tej nocy zdałem sobie sprawę, że „cztery razy po dwa razy” jest wykonalne, ale nie liczy się bez „i nad ranem jeszcze raz”. Cieszyliśmy się sobą, jakby jutro miało nie nadejść. Tak się jednak zdarzyło, że jutro nadeszło bardzo wczesnym rankiem i nazywało się Julek. Julek wbiegł do łóżka, wiercił się i kręcił. Dwa razy znokautował mnie poniżej pasa i raz omalże wydłubał oko, ale kocham tego dzieciaka, nawet teraz, gdy obudził mnie, choć ledwo zdążyłem zasnąć.

– Rany Juuuuuulek – ziewam, po czym przygniatam malca ręką. Cherubinek próbuje uwolnić się, a zadanie to traktuje jak James Bond swoją misję. 

– Mama! Opocy, mama, opocy!

Pola udaje przejętą wezwaniem o pomoc i niczym Superwoman uwalnia synka, przytula go. Coś mi w tym obrazku… nie zgrzyta? Nie! Wręcz przeciwnie.

– Ja też chcę Julka do przytulania! – skarżę się teatralnie, ale poważnieję szybko. Olśniło mnie. Nie dobrze! Źle! Tragicznie! O dziaduniu! – Po-po-pola? – jąkam się chyba pierwszy raz w życiu.

– Co takiego? 

– Jakie są szanse, że za dziewięć miesięcy każde z nas będzie miało dziecko do przytulania?

KUNIEC!


UWAGA!!!!

Tak jak obiecałam, jest i nagroda za komentowanie pod ostatnimi częściami Julka. Cztery pierwsze rozdziały opowiadania ALE KLAPA! Dostają:

  • TONY
  • JUDYTA
  • ASIA
  • KAROLA

Gratuluję, Sprawdźcie jutro na mailach, które podałyście zamieszczając komentarz, czy już dotarły linki do mojego dysku? Jeśli mail nie doszedł, śmiało upominajcie się tu, na FB, lub gdziekolwiek mnie dorwiecie. Mam nadzieję, że po przeczytaniu, podzielicie się opiniami.

 

Posłowie od Jadzi

To ostatnia część Rany Julek!

Szesnaście tygodni mięło jak jeden dzień. [Jadzia płacze nucąc „mijają dni, tygodnie, mija rok...”]

Żartuję, znam się na kalendarzu. 16 tyg ~ 4miesiące.

Cztery miechy ze mną wytrzymałyście. GRATULACJE!!!! Pokochałam was. Część z wzajemnością, a część tylko platonicznie.

Ponieważ ciągle słyszę, że komentarze czyta się lepiej niż samego Julka to...

Spojrzałam na was z innej perspektywy. Tej liczbowej. Pod piętnastoma częściami Rany Julek! jest aż 479 komentarzy!!!!! No kocham was!

Rekordowa liczba komci pod jedną częścią to 61.

Dziękuję, jesteście kochane.

Mogłabym już skończyć te wywody, ale chcę byście wiedziały, że NIE JESTEŚCIE DLA MNIE tylko STATYSTYKĄ! Każdą z was pamiętam – kojarzę lepiej, lub gorzej. Wyczekuję waszego odzewu i uwielbiam wdawać się z wami w wszelkiego rodzaju dyskusje. Uczę się od was. Doświadczam waszej perspektywy na Julka. Łatwiej mi teraz powiedzieć, co lubicie, a co się wam nie podoba.

Postanowiłam zrobić pewnego rodzaju podsumowanie i przyznać wam nagrody w różnych kategoriach komentacyjnych:

  • wsparcie mentalne: JO, TONY, BABECZKA, REBEL, MIKAKAMAKA

    Gratuluję dziewczyny! Każda z was dostaje 1.000 wirtualnych buziaków. Stoicie za mną murem, a tego nie można kupić w supermarkecie na wagę.

  • korekta i wdzięki: BABECZKA, TONY, RADEMACHERA

    Nawet nie wiecie, ile razy Babeczka zgrzytała zębami poprawiając moje bohomazy, ile razy Tony udzielała mi lekcji polskiego oraz ile razy Rademachera... a nie, czekaj.... Rademacherka to mi tylko raz uwagę zwróciła, że poprawiacza potrzebuję. Także.... dla Babeczki i Tony wykrzyknę dziś do księżyca DZIĘKUJĘ i będę się darła tak głośno, byście mnie w tej Europie usłyszały. Dla Radzi szepnę również DANKE.

  • wychwalanie pod niebiosa: TONY PORTER

    Tony, to już trzecia kategoria, w której cię wymieniam i cholera (!) nie ostatnia. Kręcisz mi taki miód na uszy, że normalnie czytam cię na głos. Pomyślę o Tobie czule dziś, zaraz po darciu się przez okno w środku nocy do księżyca.

  • wzgarda i pogarda: EE, ANONIM

    Dzięki wam poczułam się sławna i ważna. No bo komu by się chciało krytykować NicNieZnaczącą amatorkę pisania literatury kobiecej? Nikomu. A dla was jednak jestem warta hejtu i przytyku. Czuję się doceniona i zaszczycona! Zapamiętam was na długo.

  • wizjonerka: JUDYTA

    To kategoria dla ludzi o olbrzymiej wyobraźni, a taką dla mnie ma Judyta. No któż by pomyślał, że odgiąć kołdrę to tak jak zatopić Tytanica? Specjalnie dla ciebie, obejrzę dziś ten hicior romansu.

  • szczęściara: CZESIA

    Czesia ma już wystarczająco dużo szczęścia i nagrody nie zażądała.

  • słomiany zapał: MARTYNA PIOTROWSKA, KAROLA, VOGEL, JAGA, KASS, AGNES, PANI GODZILLA

    Dziewczyny doceniły mnie raz, czy dwa, a potem zamilkły, więc nie wiem, czy jeszcze mnie czytają, czy coś dla nich znaczę, czy Julka pokochały, czy znienawidziły, czy.... Ach! Mam nadzieję, że jeszcze gdzieś tu się podziewacie na Motylach. Serdeczne uściski.

  • dyżurna fetyszystka: NELA

    Nela lubi w fetysz. Poprosiła mnie w wiadomości priv na FB, bym w Julku zawarła jakiś element fetyszu, ale wiecie co? Nie dałam rady. Obiecuję ci Nela, że wprasuję fetyszek w ALE KLAPA!

  • brutalna prawda: MAŃKA, LILY

    Dziewczyny nie pierdzielą się w tańcu. Szacun! Sprowadzacie mnie na ziemię, i to jest bomba. Dzięki wam nie złamię karku spadając z wysokiego ego. Dla was obiecuję, że jak mi wystawicie złą opinię na FB to jej nie skasuję.... przez tydzień, ha, ha. Żartuję. I tak was lubię.

  • humor ci wszystko wybaczy: SHASWEN

    Dziewczyno! Jaką ty masz cierpliwość! Tyle seksów mi wybaczyłaś, że o matko! Dla ciebie nagroda dzisiaj, w szesnastej części Rany Julek! Postarałam się, nieprawdaż? Czy nie?

  • daleko od Julka: JO, TONY, BABECZKA, REBEL

    Można z wami o wszystkim i o niczym, o tańcu i o różańcu, a jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o... [chwila napięcia i fanfary] O seksy chodzi, ha, ha. Dla was karnet na przytulasa zbiorowego – tylko odbiór osobisty.

  • telepatia: TONY

    Ani turban z folii, ani garnek emaliowany. Tony czyta myśli nawet przez teflon. Nic się nie ukryje. Tony, właśnie myślę o nagrodzie dla ciebie, [Jadzia mruczy wysyłając fale telepapetyczne]. Już wiesz co dostaniesz?

  • psychoanaliza: ASIA, TONY, REBEL, JO

    Któż lepiej wie, co odczuwa Pola, jak nie ten kwartet!? Mam dla was talon na uśmiech zrozumienia i całus pocieszenia do wykorzystania w ciężkim momencie życia. Możecie do mnie napisać, wyżalić się, a ja popłaczę z wami w ekran i będę wspierać myślą, słowem, uczynkiem i.... żartem?

  • entliczek pierdolniczek: KATRIONA, MISKA

    Te dwie piranie zasługują na osobną kategorię, bo znają mnie osobiście i molestują ciągle: "Wyślij mi już wszystko do końca!" Otóż NIE! Nie wysłałam, a wy dostałyście ode mnie lekcję cierpliwości. Katriona z bonusem, bo na Julku uczy się czytać po polsku. Takich troje, jak was obie, to nie ma ani jednej, ha, ha.

  • wielbicielka komentarzy: KAROLA

    Dla ciebie kobieto staram się pisać coraz ciekawsze komcie. Dostajesz ode mnie jeden kreatywny komentarz. Zadaj mi pytanie, a zaskoczę cię odpowiedzią na nie!

    Kogoś pominęłam? Upominać się poniżej.

DZIĘKUJĘ ZA TO, ŻE JESTEŚCIE TU ZE MNĄ!

CMOK, CMOK, CMOK.

Oto Jadzia Gibson:

Cześć! Jestem taką samą dziewczyną jak ty. Mam dwie nogi, dwie ręce, a nawet i dwa cycki by się znalazły. Szczęśliwie posiadam również palce, którymi dla was wystukuję moje sprośne fantazje. Mam też ogromne poczucie humoru – twierdzą tak przynajmniej dwie osoby: ja i mój Zygmunt. A czy wy dołączycie do tego grona?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. L
    Lily
    | Odpowiedz

    Ja się nawet Dostojewskiego i Tołstoja jestem w stanie czepić… Także jesteś w dobrym towarzystwie. Totalnych kich nie komentuję, szkoda mi życia.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      O rety! lily!
      Czyżbyś czekała na Julka do późnej nocy?
      Dziękuję, że jessteś😘
      Czy mogę cię prosić o szczerą opinię na temat Rany Julek! skoro już masz wizję całości?
      Pamiętaj, że za prawdę się nie obrażam, nawet za brutalną.

      • L
        Lily
        |

        Po prostu późno chodzę spać. Musze się naprawić.

  2. M
    Miska
    | Odpowiedz

    Jadzia! Ja cie jutro zatluke! Ty mi tu zadnz klapa oczu nie mydl tylko siadaj i pisz reszte Julka!
    Przez ten epilog spac nie bede. Takie miodzio i wogole zakończenie ale ty planujesz juz im namieszac. Jaka zolza z ciebie.
    P.s.
    Myslisz ze o Ale klapa! Nie bede cie molescic?
    😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁😁
    Calusy

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Pisze, pisze, ale….. Ale powoli😂😂😂

  3. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Och, och! Zostałam wyróżniona 😀 Chyba po raz pierwszy gdziekolwiek 😂
    Jadzia! Fajna babka z Ciebie, to i fajnie się z Tobą rozmawia o wszystkim 🙂 Jestem Ci wdzięczna za parę rzeczy i wiesz , o czym mówię. Kiedyś wykorzystam te wszystkie przytulasy 🙂
    Z jednej strony szkoda rozstawać się z Julkiem, ale tak naprawdę, czy to jest rozstanie? W Każdej chwili można tu wrócić, przeczytać od początku. Zapowiadałaś Julka z perspektywy Poli. Jest na co czekać.
    Co ja mogę powiedzieć o treści? To zakończenie pasuje tu. Pola i Teo swoje wycierpieli. Przeżyli dramat, rozstanie. Tęsknili za sobą, niepewni, czy jeszcze kiedykolwiek się zobaczą. Na początku było śmiesznie, później zrobiło się poważniej. Zaleciało dramatem. Podoba mi się, jak to opowiadanie ewoluowało. Jadzia, masz talent!!! Pamiętam, jak kiedyś w moich Randkach napisałaś, że moje pisanie daje Ci radość. Twoje pisanie dało mi to samo!!! 😘 Fajnie się z Tobą bawiłam. I wiem, że jeszcze będę bawiła nie raz.
    Dzięki za Rany Julek!
    Pokazałaś, że mężczyzna może się zmienić w czułego faceta, który jest gotów na wiele poświęceń dla ukochanej.
    Skrycie liczę, że udało im się stworzyć JULKĘ 😀😀😀

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Dziękuję Jo, rozpływam się ze szcczęścia.
      W kontynuacji już nie planuję żadnego modobicia, ale nie wykluczam, że skorzystam z kilku sakramentów św.😂😂

      • Jo Winchester
        |

        A ja bym chętnie o mordobiciu poczytała… 😈

      • J.Gibson
        |

        Ostatnie namaszczenie wystarczy, czy koniecznie musi być udział osób trzecich?
        😂

      • Jo Winchester
        |

        Konieczny! Jakiś tam Michael Corleone niech się zapląta 😀

  4. J
    Judyta
    | Odpowiedz

    “Wizjonerka” 😀 Aż s-e klawiaturę oplułam (na szczęście służbowy laptop).
    Co do Titanica, to pamiętam ten szał. To były czasy kaset i magnetowidów, w klasie jedna koleżanka udostępniała swoją kopię – można było pożyczyć na max 2 dni, nie częściej niż raz na 2 tygodnie, obowiązywała lista kolejkowa. Sam film widziałam kilka razy i im jestem starsza, tym mniejsze wrażenie na mnie robi. A Leo nigdy mnie nie jarał, już prędzej Kate Winslet 😀

    PS. Dzięki za Klapę 🙂

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Judyta! To ja dziękuję!😘

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Titanica oglądałam tylko raz… Specjalnie mi nie podszedl, ale dla ciebie obejrzę uważnie!

  5. A
    Asia
    | Odpowiedz

    I ja! I ja! Cholera juz 2 raz cos tu wygrałam i 3 raz w życiu 🤩 pierwszym były skarpetki na alliexpress 😅chyba zagram w lotka 😜
    Ze jak to koniec, przepraszam? A co z reszta? Co z powrotem do Pl, z dziaduniem , mamusia itd. A ślub? Nie mozesz tak tego zostawić!!! Nie teraz i na dodatek każesz mi tak długo czekac na cześć oczami Poli? A teksty Teosia? Myślałam jeszcze jakas lekcje od niego wyciągnąć… poprawiaja one moje pożycie małżeńskie😁 a zdjęcie oooo!!! Tak jak chce zdjęcie Teosia i to najlepiej pod następna częścią … wiec ten tego do następnej srody??? 😝
    P.s. Jak osoba z zagranicy moze wykupić dostęp do opowiadań płatnych… bo albo ja jestem to tempa, żenię potrafię tego zrobic… albo poprostu sie nie da 😫

    • Mikakamaka
      | Odpowiedz

      Asia, dołączam się.
      Można by tu jeszcze coś dopisać, ale z drugiej strony fajnie, gdy Autor zostawi miejsce wyobraźni 🙂

      • J.Gibson
        |

        Oj można dopisać! I to ile! Ale nie każdemu czytelnikowi odpowiada męski punkt widzenia Rany Julek!. Mi też łatwo nie było wczuć się w fallicznego😂
        [Przypominam sobie minę Zygmunta jak zaatakowałam go zaraz “po” pytaniem:
        – i jak?
        – dobrze – wysapał
        A ja z taką irytacją wręcz:
        – ale jak ty to czujesz?
        – no dobrze mi.
        No to ja włączam tryb rozmowy z dwulatkiem i kontynuuję:
        – a jak xzujesz to dobrze? W którym miejscu ciała je odczuwasz najpierw? (Już się pochamowałam by dodać “pokaż mamie paluszkiem”😂😂😂) A potem co się dzieje?itd….]
        Także… dlatego te sceny sexow z męskiej perspektywy się w fuj ciężko mi pisało.
        😂

      • M
        Miska
        |

        “Tryb rozmowy z dwulatkiem”😁
        Tez to czasem wlaczam zeby z hubby cos wydobyc.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Asia, ja po prostu mam pośrednika do zakupow z Pl. Wysylam siostrze $, ona je wymienia na złotysze i otwiera maila ode mnie z linkami.
      Wytrzymasz do kontynuacji Julka! Dasz radę! Ja po prostu czasowo nie dam rady wszystkiego jednoczesnie…. Ale jak mi dzieciorów wpadniesz popilnować to za tydzień będzie napisane wszystko😂😂😂😂

  6. Babeczka
    | Odpowiedz

    Co jak co, ale reakcje Fallicznego boskie! :-)))

    • Jadzia Gibson
      | Odpowiedz

      Dziękuję!
      Falliczny skradł mi…. Serce😂😂😂😂

  7. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Taaaa Jadzia jako matka 2 letnich bliźniaków wybieram jednak czekanie 😫 dla dobra i moich i twoich dzieciorow 😅
    Mam tylko nadzieje, ze szybko zleci 😋 No wlasnie tez próbowałam w ten sposób, ale moji pośrednicy nie ogarnięci sa jacyś 😝

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      😂😂😂😂😂😂 coś o tym wiem.
      Asiab chciałas zdj Teośka to masz w komciu ponizej propozycje do zaglosowania.

  8. Anonim
    | Odpowiedz

    Od anonima zakończenie świetne i nie chciałam być złośliwa poprostu tamta część była nudna . Opowiadania nie muszą ociekać obrazowym seksem ciekawsze są te gdy czytelnik może puścić wodze wyobraźni

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      No i widzisz dziewczyno!
      Tu się zgadzamy!
      😘
      P.S
      Mogłabyś obrać jakiś pseudonim? Nie chciałabym wyobrażać sobie ciebie jako znak zapytania. Chciałabym się do ciebie zwracać jakoś czulej, ale “anonimko” dziwnie brzmi.

  9. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Skoro Asia pyta o zdj Teodora to mam dla was głosowanie. Jak wg was wygląda Teo? Dałam wam 2 opcje do wybory, ale jeśli żadna z nich nie wychodzi na przeciw waszym wyobrażeniom, śmiało dodawajcie swoje propozycje. Jestem ciekawa.

    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1992193377756328&id=1949530408689292

  10. A
    Asia
    | Odpowiedz

    O tak babeczka ten Ci moj Teos 😍

  11. Anonim
    | Odpowiedz

    Ok jestem Kate już nie anonim

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Bardzo mi miło Kate

  12. V
    Vogel
    | Odpowiedz

    Jestem pod wrażeniem, postarałaś się w podsumowaniu. Tak miło mi się zrobiło, ze zwracasz uwagę na wszystkie komentarze 🙂

    P.S. pochłonęłam wszystkie części

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Oj zwracam uwagę! I to jak!
      Przez to moje komemtarze wyglądają, jakbym pieprzyła trzy po trzy. Taka jestem rozemocjonowana gdy dostaje dzyng z maila, ze oto jest! Komcio pod Juliankiem.

      Dziękuję!😘

  13. A
    Ania
    | Odpowiedz

    Będzie coś jeszcze? 🙁

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Bedzie, ale nie od razu. Na fb w epilogu zapowiedz tego, co sie wydarzy w Rany Julek! oczami Poli.
      Tymczasem zapraszam na ALE KLAPA!

      • Babeczka
        |

        Włączając porwanie? Może być drastycznie!

      • J.Gibson
        |

        Nieeee, już nikogo nie będę na poważnie porywać😂
        Co najwyżej porwę dziadunia na jakiś densing😂

  14. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Ja pierdzielę, zebrałam 7… 7! JadzinychOscarów:) Takiego ogromu rozkoszy to ja się nie spodziewałam:) Komentuję, wspieram, korektuję:) i wychwalam, bo Twoja opowieść do mnie przemawia, bo mnie rozśmiesza, wzdryga, wyobraźnię pobudza, bo mi pasuje, trafia w me pojmowanie i odczuwanie relacji damsko-męskich. Co do telepatii, to patrz wyżej – bohaterowie mówią do mnie “tłustym drukiem” – jestem i Polą, i Teodorem… hmmm… dobrze, że nie dziadkiem Edwardem – mój czołg mógłby takiego nasycenia parą nie wytrzymać:) Co do nagrody, to tak sobie pomyślałam, że idąc po bułki spotkałaś Ryśka A. i uświadomiłaś mu, że Wesoły Trójkącik jest jego przeznaczeniem i nigdzie nie będzie mu lepiej:) I nadałaś Ryśka priorytetem:) I nie zapomniałaś o naklejce “SZKŁO”! 🙂 A co do “Daleko od Julka” – bardzo ładnie to ujęłaś – to myślę, że mega extra jest móc tak sobie “pogadać” o wszystkim i niczym, pokazać trochę “siebie” i czuć, że ktoś – niby nieznajomy – doskonale nas rozumie.
    No dobrze, nagrody nagrodami, ale najważniejszy jest finał opowieści. A może raczej tej części opowieści, bo ciąg dalszy powiewa na horyzoncie, warczy za płotu, kłapie zębiskami i merda ogonem. Rozumiem, że oczami Poli ujrzymy ciąg dalszy po oświadczynach i dzikich harcach, a nie “powtórkę z rozrywki”? Cholercia, jakoś nie mogę do tego finału dojść:) Dochodzę i stwierdzam, że finał zdecydowanie mnie satysfakcjonuje – idealne zakończenie. Bogactwo metafor powala mnie na matę i dłuższą chwilę sobie na niej poleżę rozkoszując się bogactwem języka polskiego i możliwościami jego użycia. Mała porada dla Teodora – jak chce zjeść pysznie, soczyście, aromatycznie i zdrowo, to niech się wybierze do porządnej polskiej, gruzińskiej, czy portugalskiej knajpy i nie niszczy serca i wątroby śmieciowym jedzeniem. A tfu!
    Co mam Ci Jadzia powiedzieć? Cieszę się, że się odważyłaś i wysłałaś Julkową opowieść do Pań Motylowych, i cieszę się, że uznały, że chcą takiej Autorki i takiej opowieści na swym blogu.
    A żeby nie było za słodko (poziom waty cukrowej wisi nam nad głowami), to … jak mogłaś, kurna! Jak mogłaś napisać “wy, wam, o was, ciebie itp”? Zaimki osobowe odnoszące się do konkretnych (choćby i anonimowych) osób od małej litery!? To ja się staram, zasady poprawnej polszczyzny pod nos podtykam, a Ty co? Do kąta, ale to już! 🙂 Do tego kąta weź Zygmunta i butelkę szampana – i świętuj finał “Julka!” 🙂

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Tony! Gratuluję! Zebrałaś aż 7 Oskarów!
      Na koniec Ale Klapa! zorganizuję Komentatorską Galę i bynajmniej nie będzieny relacjonować skoków narciarskich czy innnego footballu. Jedyne “rzeczy” związane ze sportem jakie lubię oglądać to wpadki spprtowców, a słuchać uwielbiam komentatorskich przejęzyczeń😂
      Od jakiegoś czasu pasjonuje mnie również czytanie komentarzy na Motylach.
      Oczywiście, że nadałam Riczarda z naklejką FRAGILE, ba, nawet narysowałam strzałkę w górę, żeby komfortowo podróżował na dupie, nie na głowie! Ale muszę ci powiedzieć, że trudno było go uprowadzić. Wzbraniał się i buntował. Nie dał mi wyboru. Użyłam argumentu najcięższego kalibru:
      -Zrób to dla Tony!
      A on wtedy:
      -A to spoczko! Dla Tony to mogę. Ale napewno nie dla tej napalonej Jo co przetrzymuje w piwnicy Jeremiego?
      -Napewno Rychu! ! Gwarancja najniższej jakości! Zapewniam!
      No i tak ze trzy i pół butelki później, nakarmiłam go chińszczyzną, by mu w brzuchu nie burczało w drodze. Wiesz jak by sie kurier zdziwil? Jakby mu tam z paczki burczalo? A wiesz jakie te kuriery ciekawskie! Menda jeszcze gotów rozpakować, a ja chce żeby paczka dotarła do ciebie w dziewiczym stanie pierwszej taśmy! No i nie daj Boże to burczenie skusi tego kuryjeriusza i ten otworzy, a ja przecież tego Rycha to specjalnie dla ciebie odpowiednio już przygotowałam. Łatwo nie było! O nie! Bo jak dla mnie to kawał chłopa, w dodatku już mu Daniels wszedł mocno i był mało skłonny do pomocy. Takze… Prosze Zygmunta o pomoc:
      – Zygmunt ściągaj mu te majtki! Ino już bo ja na spodnie i koszulę cały swój energizer wyczerpałam.
      No ale, ze Zygi pił z Rychem równo to równie szybko padł obok Rycha… Równolegle😂😂😂 dla ścisłości. No się fkurfiłam!
      Ale wracając do Rycha… Rycha masz przygotowanego, wyciągasz z pudła i włala! Gotowy do jazdy!😂 tylko przygotuj ze trzy kroplówki, bo obawiam się, że moze w drodze wytrącić płyny, a na sucho raczej nie pojedziesz 😂. Co prawda szybko się nie obudzi, widze po Zygmuncie. W środę pili, Zygmunt do teraz lezy ledwo tomny, a kac… Kac moja droga to dopoero gdzieś tam na horyzoncie czyli jeszcze ze dwa dni nim dotrze do Zygmunta😂.
      Takze Rychu jeszcze troche sobie pospi. Planowany czas dostawy 21 kwietnia. Ja wiem! Długo. Przemyślalam to dobrze i zapakowałam Ryskowi prowiant: suszone mięso i trzy galony wody. Oj! Nie przemyślałam jednak dobrze, przepraszam. Suszone mieso jest wiatropedne, wiec już tam kołuj jakąś maskę do założenia podczas otwierania paczki. No sorry. Jakoś ci to wynagrodzę, obiecuję. Ale w tych gazach jest jeden plus. Rychu dwa razy pierdnie i straci przytomność. Podróż mu szybciej minie jak bedzie duzo spal 😂
      Wiem co mowie!
      Chcialam zapakowac jeszcze dla ciebie autograf… Bo wiesz, zazwyczaj w konkursach dotyczacych jakiś pisadel jest do wygrania autograf na ksiazce, no ale, ze ja tego…. Ksiazki nie mam fizycznie to taki walnelam autofraf na plecach Rycha. Tatuazysta plakal jak tatuował😂 Ty! Tony! Rychu nawet łezki nie uronił. Taaaaaki twardziel! Tamten mu jedzie iglami po kregoslupie az trzeszczyb a Rychu tylko wytrzeszcz i modlitwa: DLA TONY WSZYSTKO!
      Jest tylko taki mały… Jakby to ująć w słowa? Czcionkę źle dobrałam, za duże litery. I jak tatuażysta zaczynał pod karkiem pisać Gibson to na Jadzie musieliśmy zmniejszyć czcionke do minimum, a i tak wyszła w… Tylko nie pytaj Rycha: “A gdzie Jadzia?”
      Tego nie da się odzobaczyć 😂
      Takze… Skoro juz wiemy oficjalnie gdzie Rychu ma Jadzie to pozostało mi tylko zapewnić, że….
      Odsiedzę swoje w tym KONCIE😂 ze SŁOWIKIEM, i MIOTKIEM na ekranie.
      I sie naucze zwracać do Was z wielkiej litery😘😘😘😘😘

      • T
        Tony Porter
        |

        O Jadzia! Mało z krzesła nie spadłam ze śmiechu:) Tak sprytnie Ryśka spakowałaś, tak ładnie i pomysłowo to logistycznie ogarnęłaś, że te wszystkie DHL-e, Fedex-y i GLS-y powinny u Ciebie nauki pobierać:) Dobrze, że nakarmiłaś Ryśka na drogę, bo on lubi dobrze zjeść, tylko nie trzeba było mu Danielsa polewać, bo on preferuje wino. Ale może i Daniels lepszy – mniejsze parcie na pęcherz. Kawał chłopa, to Rysiek był tu: http://www.fullerverse.com/wp-content/uploads/2015/07/IMG_6541.jpg i tu: https://ancientarmitage.files.wordpress.com/2013/06/porter-digging.jpg – teraz to taka kruszyna się z niego zrobiła. Gazami się nie przejmuj – otworzę przesyłkę w ogrodzie, daleko od domu, z wiatrem – trąba powietrzna pójdzie do sąsiadów:) Zemszczę się za to, że w zimie palą nie wiadomo czym i zatruwają powietrze. Majtki mogłaś mu zostawić – poradziłabym sobie:) Mam nadzieję, że nie żałowałaś folii bąbelkowej, żeby się Rysiu nie poobijał po drodze. Wkurfieniu się nie dziwię – sama bym się wkufiła, gdyby mój facet pokładał się równoległe przy innym – i to gołym – facecie. Już ja Ryśka nawodnię – spokojna głowa. 21 kwietnia pasuje, bo 28 lecimy z przyjaciółką do Brukseli, to akurat w sam raz, żeby zmienić rezerwację w hotelu na pokój trzyosobowy i kupić bilet na samolot, a Rysiński zdąży odpocząć, okrzepnąć, zregeneruje się. Oczywista rzecz, że twardziel – myślisz, że śliniłabym się do jakiegoś mięczaka i wypierdka? Jadzia, to nie kwestia czcionki, tylko złego tatuażysty. Rysiek ma takie plecy, że mu się smok na nich mieści i tylko ogon wokół uda owija: https://i.pinimg.com/originals/1e/87/ea/1e87ea8622eef3432cf0a9a6faaf1ef8.jpg
        “Odzobaczyć”, he, he, od razu przypomina mi się Lenny Kravitz i jego czarne, skórzane spodnie (a raczej ich zawartość) na koncercie w Sztokholmie – “…raz zobaczony penis Kravitza już się nie odzobaczy…”
        Jadzia, ja rozumiem ciekawość świata, ale żeby aż tak? Trzeba było zrobić zawijaska i Ryśkowi na brzuchu wylądować. Chociaż może lepiej nie, bo tatuażysta mógłby zapomnieć, że miał czcionkę zmniejszyć i strach pomyśleć na czym by tatuaż skończył:)
        Tylko nie przesadź z tym siedzeniem w kącie i z MIOTKIEM na ekranie, bo jak zaczniesz z manierą pana profesora “przemawiać” do nas z tekstu, to dopiero komedia będzie:)
        A tak z innej beczki: jak się chce wrzucić obrazek z netu, to trzeba kopiować adres obrazka czy odnośnika?

      • J.Gibson
        |

        No i tak przez te cale plecy idzie wielkimi literami:
        G
        I
        B
        S
        O
        N
        a tam pod gumką gaci nieśmiało Jadzia ogląda to, czego świat nie widział.😂😂😂😂 opcji na brzuchu nie brałam pod uwagę… Wiesz gdzie by wtedy Jadzia wylądowała? Moze to nie głupie, Ryskowa Jadzia doskonale by odzwierciedlała moje starania utrzymania wagi, czyli efekt jojo😂
        Tony! Ja myślałam, że ty Riczarda to chcesz tylko dla siebie, a tymczasem widze, że co i rusz nagi Rychu w twoich komciach😂
        Ty mi lepiej zalinkuj penisa ze Sztokholmu😂

      • T
        Tony Porter
        |

        Jadzia, pięknych widoków nigdy nadto:) A Ryśka nie chcę tylko dla siebie, tylko dla siebie i mojej przyjaciółki:) No dobra, już nic nie piszę i fotek Ryśka nie wklejam. Wkleję tylko link do penisa ze Sztokholmu:) A raczej do artykułu zaraz po sławetnym koncercie – filmik szybko z netu zniknął, ale zaraz pojawił się z powrotem, i znowu zniknął… i tak w kółko. Może trafisz akurat wtedy jak będzie:) Chociaż, moim zdaniem, nie ma się znowu czym tak ekscytować:) Żadnych rewelacji Kravitz nie zaprezentował:) Penis jak penis, a cała sytuacja komicznie-żenująca.

  15. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Jadzia 😘😘😘 Wzruszyłam się, jak to pięknie, emocjonalnie opisłaś… Aż mi szkoda, że to ostatnia część Julka… Chociaż obawiałam się, że Teo wyzionie ducha po intensywnych seksach ;)) Chyba założę fejkowe konto na FB i będę Cię tam śledzić 🙂
    Napisy końcowe – cudne… ❤️❤️❤️
    Jej, nie jestem zbyt wylewna, ale naprawdę, naprawdę mi się podobało zakończenie. Poruszyłaś we mnie jakieś wrażliwe struny 😁

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      😘😘😘😘😘😘😘😘😘
      Nie płacz Rebel!
      Bo i mnie się oczy zwilżyły…
      Przeciez to nie jest ostatnie pozegnanie😂
      Teodorek wróci….

  16. Babeczka
    | Odpowiedz

    No, dziewczyny, każda ma swoją zakładkę 🙂 Jak najedziecie na Wasze opowiadania to możecie kliknąć własną :-)) Kolejność taka, jak zaczynałyście publikować na motylach.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Szalejemy! 😁

  17. K
    Karola
    | Odpowiedz

    Jestem tu jestem 😁 nie mam za dużo wolnego czasu ostatnio i na dodatek zdradziłam Was z pewną serią książki. Że tak powiem “wciągła mnie”. Przeczytałam trzy części i są jeszcze dwie ale już o córce głównych bohaterów i zostawię sobie na później. Teraz nadrabiam zaległości tutaj i postaram się przeczytać komentarze i dodać swój.
    Ps. Chyba zacznę czytać to śmieszne opowiadanie ale zaraz przed wyjściem do pracy na odstresowanie. Nada się?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Przed? A ja myślałam, że etap odstresowywania nastepuje po etapie, który nas stresuje😂
      Rozumiem, ze chcesz sie odstresowac na zapas👍

  18. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Wróbelki ćwierkały, a i bębnienie echem szło, że kontynuacja “Julka” ma być, a jakoś wici nie widać 🙂 Ja Autorki bynajmniej nie poganiam, tym bardziej, że przecież “Sarninę” nam zapodaje (mocno smakowitą:)), ale tak jakiś terminek, tak w przybliżeniu? Żebym wiedziała w jakim tempie rączkami i nóżkami przebierać 🙂 Stęskniłam się za Teo i jego poczuciem humoru, za Julkiem-spryciulą, o dziadku Edwardzie to nawet nie ma co wspominać, bo to oczywiste, a i chciałabym “poznać” Polę trochę lepiej. No i mocno jestem ciekawa jak ogarniesz to całe towarzystwo. Pamiętam zajawkę z fejsa – dziadek Edward wkroczył do akcji i miał plan 🙂

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Niech te wrobelki ćwierkają coraz głośniej, bo sama prawda! Z koncem miesiąca bedzie można poczytać Julka 1 po korekcie (dla przypomnienia), a RanyJulek!2 pewnie na poczatek grudnia wskoczy. Pola może nie ma takiego poczucia humoru jak Teo, ale mam nadzieję, że też się uśmiejesz, Tony.
      Dziadunio Edwartunio też ma swoją partię😂
      Zapewniam.

  19. N
    Noya
    | Odpowiedz

    już chciałąm pisać o co tutaj chodzi, ale się doczytałam w komentarzach
    kiedy uaktualnisz tę część
    opowiadanie tak mnie wciągnęło że czytałąm całe popołudnie
    oczy mam czerwone od ekranu ale warto
    pięknie opisane sceny miłosne
    ciekawa historia owinięta śmiechem i przerażeniem
    czy będziesz coś jeszcze publikowała w takim klimacie bo sprawdzałąm sarninę ale to nie jest moj ulubiony gatunek
    kryminału też nie lubię
    rany julek nie jest takim typowym kryminałem
    to romans ze szczypta kryminału i to fajnie skomponowanym
    reszta to samo życie
    co dalej

  20. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Dziękuję, dalej będzie 😉 Ale nie wiem kiedy.

  21. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    Jadzia….ja to bym chętnie poczytała o dalszych losach Teo i Poli… A tak sobie obiecywałam ,że nie sięgnę do Julka póki nie będzie aktualizacji…. przepadłam,a jutro(dziś w zasadzie);trzeba wcześnie wstać.
    Czytałam na podłodze,żeby ślubnego nie budzić. Czuje się jak nastolatka 🤪😂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dobrze że nie przy blasku świeczki w kibelku ;-))) albo z latarką pod pierzyną…
      Jadzia zapowiedziała coś w temacie Julka i na pewno będzie, ale niestety, trzeba się uzbroić w cierpliwość.

  22. A
    Aricca
    | Odpowiedz

    Babeczko w kibelku też się zdarza….bo to jedyne miejsce w domu gzie jestem sama 🤭🤷

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Hahaha to tak jak ja! W kibelku albo pod prysznicem. Już mam laptopa i obczajam go technologicznie, więc lada chwila poprawię i tę część i dodam Rany Julek! 2
      Tylko ja taka malo technologiczna. A moj laptop tobardzo zaawansowany. Ma imie i na nie reaguje. Wykonuje sam polecenia ale po polsku nie rozumie wiec nie przedyktuje mu Julka… Znaczy Jej! Bo moja laptopoca ma żeńskie imie😂😂😂
      Wczoraj pokłóciłam sie z Zygmuntem o film na wieczor a skubana menda od razu wyskoczyła nam na ekranie trzech specjalistów małżeńskich😂😂😂
      I niech mi ktos powie, że rząd nas nie podsłuchuje….

      • Babeczka
        |

        Obawiam się, że to nie rząd, tylko specjaliści od marketingu ;-)))

  23. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    “zacne ciała przedłużenie” – ha, ha… Uwielbiam, gdy Teo traktuje to zacne przedłużenie jako odrębny byt 🙂 “dygnięciami w nogawce” – he, he… “…próbuje wyjść zza paska o własnych siłach.” “Falliczny już sączy szczęście gęstymi łzami.” – jaka piękna metafora 🙂
    Motyw z ekwadorskim hydraulikiem przedni 🙂 I to Teosiowe: “Nikomu nie można ufać!” 🙂 Ten facet jest rozbrajający – rozbraja humorem równie skutecznie jak brygada Mieszka rozbroiła zbirów 🙂
    “Była też sałata oraz ogórek, ale te wyrzuciłem za siebie razem z pomidorem. Niech żyje cholesterol!” – jak to powiedział Makłowicz w którymś z kulinarnych programów, gotując mocno niedietetyczną potrawę: “Czy ktoś kiedyś widział cholesterol?” 🙂 Teo przyznałby mu rację i z charyzmą, wielce przekonująco wygłosiłby mowę, że to wymysł kardiologów 🙂
    “…a wtedy miłość dzieje się sama. Nie sama! Pola przejęła pałeczkę, coraz mocniej przyciągając mnie do siebie, wsuwając dłoń pod spodnie, a ja…” – he, he, rzeczywiście Pola przejęła “pałeczkę” 🙂
    Scenę miłosną dosmaczyłaś pięknie.
    Reasumując po lekturze całości “po nowemu” – podobała mi się pierwsza wersja Julka i czytałam ją z prawdziwą przyjemnością, ale trzeba przyznać, że przy nowej wersji jest wprawką, zwiadem zapoznawczym. Serce rośnie przy czytaniu wersji ulepszonej – widać i czuć jakie zrobiłaś postępy, jak się rozwinęłaś literacko, warsztatowo. Niezmiernie miło jest obserwować jak ktoś się rozwija, doskonali i nie uważa za rozwój pisania na ilość. Brawo, Jadzia! Tak trzymaj! I dawaj II część Julka 🙂

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Dziękuję😘😘😘 Staram się coraz bardziej, a to staranie zagrzewa walka z laptopicą😂😂😂
      Ile to ja sie naklęłam, żeby nauczyć się co i gdzie jest, a jak sie nauczyłam to laptopica do serwisu. 😭😭😭
      Jeszcze w tym tygodniu dostane druga. Ciekawe czy bedzie miala tak samo na imie.
      Bardzo sie ciesze, że ppdoba ci się jak bardzo Faliczny jest złączony z Teo, a jednocześnie jal bardzo stanowi osobny “umysł”.
      Nad sceną miłosna zastanawiałam się długo, nie chciałam całkiem kasować, nie chciałm na nowo pisać, wiec wyszło 50/50 – po nowemu i po staremu.
      Postaram sie trzymac dalej mojej drogi “poprawczej” tym bardziej, że towarzyszenie mi sprawia Ci przyjemność.😘😘😘

      • T
        Tony Porter
        |

        Jak laptopica wróci, to musisz jej pokazać kto tu rządzi 🙂 Jeśli z serwisu wróci jako rodzaj męski, to tym bardziej 🙂
        Zważywszy, że męskości zdarza się zachowywać nie tak, jak by sobie jej właściciel życzył, to trudno nie traktować jej jako odrębnego bytu – kobiety nie mają problemu z namiotem w spodniach ni z gruszki, ni z pietruszki 🙂
        No i wyszło bardzo dobrze: fifty fifty = doskonale 🙂
        Oj, przyjemność to mało powiedziane 🙂 Towarzyszenie Ci to czysta rozkosz 🙂 Podobnie jak Teo – czuję dreszcze rozkoszy w piętach 🙂

  24. Anonim
    | Odpowiedz

    To opowiadanie jest jak wspinaczka gorska. Takich wrazen nie ma na prostej autostradzie. Sex zabawny i czuly jednoczesnie. O Teo mozna pomarzyc, a Poli zazdroscic.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      No nie wiem, seks na autostradzie wydaje się wręcz sportem ekstremalnym😂😂😂

      Już niedługo kontynuacja Julka. Chętna?

      • A
        Aricca
        |

        Ja tak !!!! Baaaarrrddddzzzzoooooo 🤭🥰🥰🥰

      • T
        Tony Porter
        |

        Jestem mocno ciekawa jakie atrakcje zafundujesz nam w kontynuacji Julka – co też nasi bohaterowie nawywijają… jakie piosenki dziadek Edek będzie śpiewał 🙂

Napisz nam też coś :-)