Rany Julek! (VII)

with 31 komentarzy

Ray Julek! (VII)

.

UWAGA ! Punkt kulminacyjny wypadł akurat na ten rozdział i niektórych może wyrwać z majtek, dla tegoż uprzedzam, majtki trzymamy oburącz!

Jak przewijać tekst? (zapewne zapytacie)

Nosem. (odpowiem bez wahania)

W końcu czytacie Motyle w NOSIE!

Dedykacji ni ma, bo się nikomu nie fartnęło odgadnąć. Jak się postaracie pod tym rozdziałem, to rozdam wam jedyne w swoim rodzaju certyfikaty na najlepszą odgadywaczkę ciągu dalszego. 

Uprzedzam: Nie umiem pisać o sexie tak obrazowo, jak Jo, wdzięcznie i wulgarnie jak Mikakamaka, czy sprośnie jak Babeczka.

 Jak ktoś komuś wsadzi coś gdzieś, to tylko po to, by pomerdać tym czymś jak Szarik ogonem na widok Janka. I tym optymistycznym akcentem zapraszam do...

.

Część siódma

Prześlij mi jego dane.

Chwila ciszy wywołana niespodziewanym uderzeniem pioruna pozwoliła mi zebrać myśli.

Emil, czy poza tym wszystko jest tak, jak zakładaliśmy?

Tak. Teodorze, ale jeśli ten pajac przekona sąd do swojej prawdy, będzie ciężko udowodnić morderstwo w afekcie.

Wiem. Rozprawa jest o czternastej. Poświecę całe przedpołudnie na rozpracowanie drania i dam ci kontrargumenty.

Słuchaj, lepiej będzie, jeśli nie pojawisz się na rozprawie. Przyjadę po Polę, a po wszystkim ją odwiozę, o ile…

Nie ma „o ile”! – wrzasnąłem – Wyślij mi dane tego skurwiela, a wykluczymy go ze sprawy. – Wziąłem głęboki oddech uspokajając się. – Przepraszam. Emil, trzymaj się planu, a gnidę zostaw mi. Odezwę się jutro.

Rozłączyłem się z dziwnym ciężarem na wątrobie. Odłożyłem telefon na komodę a wyprostowawszy się zobaczyłem odbicie Poli w lustrze. Stała w korytarzu niepewna, czy podejść, czy uciekać. Nie orientowałem się, ile słyszała. Odwróciłem się do niej nie wiedząc, co powinienem zrobić.

Teo? – mruknąłem pytająco. – Jesteś zdenerwowany. Chcesz żebym...

Pola – wtrąciłem się w słowo, choć nie lubię tego robić – wiem, że nie poruszamy w domu tematu twojej sprawy, ale tym razem zrobimy wyjątek. – Próbowałem mówić najspokojniej jak umiałem.

Mój telefon zawibrował, informując, że dostałem smsa. Odczytałem na głos:

Adam Żeremański. Przypominasz go sobie?

Kolega Kamila. Razem pracowali. To Adam załatwiał samochody, które naprawiali i sprzedawali.

Czy łączyły cię z nim jakieś relacje? – Parowałem irytacją.

Żartujesz? To ćpun i alkoholik. Unikałam go jak ognia.

Jesteś pewna?

Tak. Czemu o niego pytasz?

Będzie zeznawał.

No i?

Pola nie przejęła się tą informacją. Dla mnie to był dowód, że nie spodziewała się z jego strony ataku, a co za tym idzie, nie miała romansu z tym człowiekiem. Kamień spadł mi z serca.

Nic. – Nie chciałem powiedzieć, czego miałyby dotyczyć te zeznania. – Po prostu zgłosił się jako świadek w ostatniej chwili, a musimy wiedzieć wszystko.

Nie wiem co on miałby wnieść do mojej sprawy.

Jeśli ten Adam ma coś na sumieniu tym lepiej. Łatwiej będzie go zmanipulować.

Muszę wykonać jeden telefon i zaraz do ciebie wracam.

Ucałowałem ją w czoło gładząc mokre włosy.

Imponujące, jak miesiąc wspólnego życia zmienia relacje miedz ludźmi, pomyślałem.

Wjechałem windą na najwyższe piętro, by nikt nie usłyszał, o czym zamierzam rozmawiać i zadzwoniłem do informatora – byłego wojskowego. Moje nerwy trochę obsiadły oddając ciężar znajomemu po drugiej stronie słuchawki. Pomógł mi w wielu sprawach, wiedziałem więc, że mogę na niego liczyć.

Coś go boli? – Spytałem, widząc kwilącego Julka w objęciach Poli.

Nie. Po prostu wystraszył się grzmotu.

Pola też była rozdygotana. Jej głos załamywał się, a ręce drżały. Chodziła wokół łóżka kołysząc zanoszącego się już płaczem Julka. Nie jestem specjalistą, ale mam wrażenie, że jej nastrój bardziej udzielał się Cherubinkowi niż atmosfera nieboskłonu.

Przytuliłem chłopca do siebie. W silnych ramionach od razu spokorniał. Przestał krzyczeć i wierzgać. Nie chcę nawet myśleć o życiu bez tego bąbla, prowadziłem wewnętrzną konwersację głaszcząc Julka po główce. Moje falliczne alter'ego postanowiło również dodać telepatyczny komentarz: przez dzieciaka do mamuśki, co nie?

Nie wiem jak to zrobiłeś.

Burza przypomniała o sobie głośnym uderzeniem. Pola podskoczyła w popłochu.

O tak.

Wolną ręką przygarnąłem również ją. Tuliłem oboje wśród powiewających firanek. Było mi przyjemnie mając ich przy sobie. Dodawali smaku mojej marnej potrawce z życia niczym majeranek flaczkom.

Oddałem Poli Julka. Zamknąłem okna i zasunąłem rolety zewnętrzne, żeby stłumiły odgłosy burzy. W tym roku pogoda szalała, o czym media wciąż przypominały reportażami. Światło zamigotało, przy kolejnym uderzeniu pioruna zgasło całkiem. Nie ma prądu.

Teo? – Usłyszałem obawę w głosie Poli.

W kuchni są świeczki – uspokajałem.

Idę z tobą.

Boisz się burzy? – zapytałem przeszukując szafki i szuflady.

Moi rodzice zginęli właśnie w taką noc. Nie boję się burzy w dzień, ale w nocy… – Zassała powietrze zalękniona.

Zapaliłem kilka świeczek, jedną zostawiłem w kuchni, pozostałe zabrałem do salonu. Julek pojękiwał przy każdym hałasie. Teraz jestem pewny, że bardziej niepokoił go lęk matki niż sama pogoda. Przejąłem chłopca w swoje ramiona i od razu zapadł w głęboki sen.

Jestem głodny. A ty? – Moja wątroba musiała w końcu jakoś zużyć tę żółć wyprodukowaną przez rozmowę z Emilem.

Położyłem Julka na kocyku w namiocie z zabawkami dzięki czemu, Pola była spokojna, że ma go na oku.

Filmu raczej dziś nie obejrzymy.

Nie szkodzi. Możesz za to opowiedzieć mi coś o sobie.

Boże. Tylko nie to!

Teo, mam dziwne wrażenie, że bardzo unikasz mówienia o sobie.

Skądże! – Dzięki doświadczeniu na sali sądowej potrafię kłamać bez mrugnięcia okiem. – Co chcesz wiedzieć?

Wszystko.

Nie za dużo? – protestowałem. – Co dokładnie cię interesuje?

Opowiedz mi o swojej rodzinie.

Ojciec był wojskowym i niestety, niedane nam było się poznać, bo zginał na misji. Moją mamę znasz. Jestem jedynakiem, tak jak ona. Dziadek owdowiał trzydzieści lat temu i od tamtej pory znosimy jego... Khm, Khm, różne wybryki. Babcia zmarła, gdy byłem w podstawówce, więc zdążyłem się przyzwyczaić do specyficznego charakteru dziadunia.

Pola zamyśliła się. Najwyraźniej kalkulowała w myślach.

Ułatwię ci: mam trzydzieści dziewięć lat.

Moje urodziny będą za dwa miesiące, wiec to nie było kłamstwo. Obawiałem się, że liczba czterdzieści mogłaby ją całkiem zniechęcić do mnie i zaszufladkowałaby mnie jako starego zbereźnika, wersję ciut cieplejszą od Faraona Edwarda, który już jedną nogą stoi w grobie.

Nie czułem się staro. Nie wyglądałem staro. Pół roku temu miałem co prawda problemy z sercem, ale to nie zawał, tylko stres. Badania wykazały, że niejeden młodszy mógłby mi pozazdrościć formy.

Dlaczego prawo? – dociekała Pola.

Uwielbiałem z dziadkiem oglądać rozprawy sądowe. Tak już zostało.

Byłeś żonaty?

Nie. – A to wścibskie dziewczę, pomyślałem z rozbawieniem. – Uprzedzę twoje kolejne pytania. Nie byłem w związku, choć spotykałem się z kobietami. Z żadną nie chciałem nawiązywać znaczących relacji. Z tobą chcę.

Pola zakrztusiła się makaronem, ale odmówiła przyjęcia pomocy po pierwszym klepnięciu w plecy. Może byłem za mało delikatny?

Ze mną? – dopytywała. – Możesz mieć każdą, a chcesz mnie? Kryminalistkę? Samotną matkę?

Po pierwsze, Pola, ty się broniłaś, nie jesteś kryminalistką. Po drugie, nie wyobrażam sobie dnia bez waszej dwójki. A po trzecie, Julek już i tak mówi na mnie tata. – Pola chciała coś powiedzieć, lecz zrezygnowała. – Pragnę ciebie – zapewniłem całkiem poważnie.

Postanowiłem nie czekać na jej reakcję. Pocałowałem ją i pamiętając swój błąd sprzed kilku godzin, nie oderwałem się od tych cudnych ust. Wyłuskałem z koszuli nocnej jędrne piersi. O jak bardzo miałem na nie ochotę! Ssałbym te sutki gdybym tylko mógł porzucić dla nich kusząco miękkie wargi. Obawiałem się jednak, że Pola wyraziłaby sprzeciw mogąc wyartykułować swoje myśli, dlatego też, wolałem pilnować zajętości jej aparatu mowy.

Kolejny piorun uderzył dość blisko. Pola drgnęła pode mną, lecz nie przestała odwzajemniać pocałunków. Dopiero jęknięcie Julka wyrwało nas z namiętnego obłędu.

Śpi – zapewniałem. – Po prostu coś mu się przyśniło.

Nie pozwolę jej uciec. Nie tym razem!

Całowałem szyję, kiedy prężyła się próbując dojrzeć Julka w namiocie. Głowę dam, że od tej całej musującej kąpieli mam pełno brokatu na języku. Pachniała jak cukiernia.

Położyłem rękę na udzie i zsunąłem materiał koszuli nocnej na biodra.

Nie nosisz bielizny?

Noszę, tylko w niej nie śpię.

Dobrze wiedzieć – szeptałem do jej ucha .

Wpijałem się w nią namiętnie ustami. Zsunąłem spodenki i wyciągnąłem z bokserek szpadę, cierpliwą do tej pory. Pola złapała mnie za pośladki ponaglając. Zatopiłem miecz z łatwością, taka wilgotna i gorąca była. Gdybym miał mniej doświadczenia, pewnie już bym kończył.

Teo, już! Proszę.

Czy ona sobie ze mnie żartuje? Mam aż tak krótkiego, że go nie czuje?

Przecież już jestem w tobie! – Obruszyłem się w bezruchu. – Nie czujesz? – Zakręciłem biodrami.

Chichotała.

Jestem pewien, że właśnie mi się skurczył o dwa centymetry. Dobrze, że nie zrobił się całkiem wklęsły.

Nie o to chodzi głuptasie. Dawałam ci znać, że już dochodzę i potrzebowałabym odrobinę... – zawiesiła głos przymykając oczy – ...szybciej? – Dyszała.

Tym razem mi urósł. Kilkoma ruchami doprowadziłem ją na skraj orgazmu? Nie spodziewałem się, że jest aż tak wyposzczona.

Pola stąpała po krawędzi, gdzieś na skraju spełnienia. Dociskała biodra do moich, coraz mocniej zaciskając łydki.

Nie tak prędko!

Czekałem na nią tak długo, więc wypadało dozować sobie tę słodycz.

Przeskoczyłem za oparcie kanapy. Pociągnąłem ze sobą jej biodra układając ją w poprzek mebla. Jej długie włosy opadały falami na podłogę. Nogi uniosła wysoko hipnotyzując mnie powolnym ich rozkładaniem. Złapałem za uda w szpagacie, a w głowie wymyślałem pozycje, które mógłbym wykonać z tak giętkim i rozciągniętym ciałem. Uśmiechała się, palcem wskazującym przywołując mnie do siebie. Koniec z subtelnością. Wtargnąłem w jej wnętrze jak ułani przez okienko w dziadkowej wersji folk-piosenki, co pukali i spuszczali się nad panienką. Teraz do mnie dotarło, jak ten stary cap kodował w mojej głowie swoje zbereźności już od najmłodszych lat.

Sumiennie pracowałem miedzy kusząco smukłymi nogami. Wraz z oddechem zaczęły wyrywać się z jej piersi jęki. Były dla mnie cichymi komplementami, uznaniem za oddanie i wysiłek.

I cierpliwość! dodał Falliczny w euforii.

Nagle złapała mnie w uścisku łydek uniemożliwiając wysunięcie szpady. Dopiero wtedy TO poczułem. Czułem każdą falę jej orgazmu: zaciskała się na mnie, zasysała głębiej. Przeciągnąłem paznokciami po jej wygiętym ciele od zagłębienia między piersiami po trójkąt kręconych włosków splątanych z moimi. Pierwszy raz tak intensywnie odczuwam bliskość kobiety.

Koniec z numerkami! Niech żyje seks z miłości! Falliczny nie mógł się przymknąć z radości.

Trwało chwilę nim rozluźniła uścisk. Spojrzała na mnie spod wpół przymkniętych powiek i przepadłem. Utonąłem w satysfakcji z jej rozkoszy, w spełnieniu o kształcie jej piersi i radości podgrzanej ekstazą.

Pozwoliłem wybrzmieć tej symfonii kobiecego ciała.

Odepchnęła się ode mnie piętą i zrobiła przewrót w tył. Podziwiałem kuszącą muzę gdy podchodziła. Dźgnęła mnie palcem, zmuszając, bym przysiadł lekko na oparciu mebla, a sama rozgościła się na moich kolanach. Miecz mój dumnie sterczał między jej udami. Trzymając się moich ramion, uniosła pośladki i opadła z westchnieniem wypełniającym nie tylko jej płuca. Teraz to Pola nadawała tempo naszej wyprawie na szczyt.

Coś jednak nie pozwalało mi w pełni cieszyć się jej bliskością.

Pola czekaj! – Prawie wrzasnąłem, podnosząc jej biodra nad mą niezadowoloną męskość.

Coś nie tak?

Prrrrrrr! Siodła nie ma! – Spojrzała na mnie zdziwiona. – Nie zabezpieczyliśmy się. – Jako ten starszy postanowiłem być również tym bardziej odpowiedzialnym.

Chyba nie chcesz teraz dzwonić do dziadka, żeby ci oddał gumki?

Nie naśmiewaj się ze mnie. Po prostu jest Julek...

To popracujemy nad Julką. – Znów mnie całowała, lecz szybko wyczuła, że nie takiej odpowiedzi oczekiwałem. – Żartuję. Nie martw się. Nie grozi ci zostanie ojcem w tej chwili.

W takim razie wskakuj kochanie. Dziś jazda na oklep. – Sprośny uśmiech rozciął mi twarz od ucha do ucha.

Najpierw wdzięczny kłus, potem namiętny galop. Spragnionym spojrzeniem dała mi znać, że jedyne co nam pozostało to cwał do spełnienia. Nabijała się na mnie coraz szybciej, więc doskonale czułem ten błogostan gromadzący się w lędźwiach. Doszła po raz drugi, a ja razem z nią, orgazmem, od którego pięty wpadły mi w rezonans.

O Boże! – wzdychał Falliczny wyrażając to, co właśnie czułem.

Opadłem na kanapę trzymając Polę w objęciach. Odpoczywaliśmy. Należało nam się.

Trudno mi uwierzyć, że ktoś tak wyuzdany może być czyjąkolwiek matką.

Słyszysz? Już nie grzmi.


To jak wypadły te seksy literacko?

Oto Jadzia Gibson:

Cześć! Jestem taką samą dziewczyną jak ty. Mam dwie nogi, dwie ręce, a nawet i dwa cycki by się znalazły. Szczęśliwie posiadam również palce, którymi dla was wystukuję moje sprośne fantazje. Mam też ogromne poczucie humoru – twierdzą tak przynajmniej dwie osoby: ja i mój Zygmunt. A czy wy dołączycie do tego grona?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J
    Judyta
    | Odpowiedz

    W życiu się tak nie uśmiałam przy scenach seksu xD

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      No widzisz!
      A mnie do tej sceny zainspirowało własne życie erotyczne????

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Falliczny przypomniał mi o Różowym Słoniu u Miki 🙂
    I dobrze, że nie piszesz jak ja, Mika, czy Babeczka. Piszesz po swojemu i to jest najważniejsze, bo piszesz oryginalnie. Tego się trzymaj 🙂 Wyszło dobrze, a co najważniejsze i Teodor i Pola są usatysfakcjonowani.
    Natomiast gryzie mnie to, co ich rozłączy. Czy faktycznie więzienie, czy coś innego.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Ooooo właśnie! Chyba w Spaghetti był różowy.
      Tutaj nawet nie planowałam dać penisowi głosu. Po prostu tak wyszło, po tym jak raz się odezwał nie miałam sumienia zabierać mu głosu.
      Już niedługo ich co nieco poróżni. Obiecuje. Tzn cześć VIII już czeka na ostateczne poprawki i tam zrodzi się odrobina stresu, ale Quentinem Tarrantino polecę dopiero w części 9 lub 10. Nie pamiętam. Mentalnie zawsze jestemtylko jedną część do przodu…

      • Jo Winchester
        |

        A tak w ogóle to jak długi jest Rany Julek? Niekoniecznie musisz ich poróżnić, ale masz swój plan, więc działaj 🙂 Przyjmę wszystko na klatę, nawet na gołą 😀

      • J.Gibson
        |

        Właśnie mam dylemat co do długości. Bo wyszło mi 12 i pół części. Mam dwa wyjścia.
        1. Urwać na dwunastej i zostawić was bez wiedzy o ostatecznym torze akcji
        2. Dopisac tę połowke i dac jako część trzynastą pełną. Boję się, że ta trzynasta będzie pechowa.

  3. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    “Nie czujesz?” I ta mina z pewnością… Dobre!

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Taaaaa. Przetestowana sytuacja w moim własnym łóżku. A nie! Na kanapie…No właśnie, bo mnie mój własnościowy małzonek zainspirował??????

  4. A
    Asia
    | Odpowiedz

    „Prrr!! siodła nie ma !!! ” – musze to mojemu staremu sprzedać ?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Za tydzień dostarczę kolejną dawkę słownictwa dwuznacznego, tym razem wyrwie was nie tylko z majtek ale i ze skarpet ?????

  5. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Zrobiłam sobie w pracy przerwę na miłą lekturę, ale co? Jak Teo wydobył szpadę, to w całym budynku korki poszły. Nie, nie te od szampana, tylko elektryczne:) Serio:)
    Mam nadzieję, że informacje od byłego wojskowego pomogą i rzekomy kochanek zostanie unieszkodliwiony. A Pola będzie wolna. Czy będzie chciała dzielić tę wolność i swobodę z Teodorem, to już zupełnie inna sprawa.
    Co do seksów: mocno, mocno śmiesznie, aczkolwiek nieporażająco erotycznie. Tyle, że pasuje to do konwencji opowiadania. Czepiłabym się logistyki hot-scenki – tu siedzą i jedzą, tu Pola dryga pod Teo, tu Teo przeskakuje przez oparcie kanapy i pociąga za sobą biodra Poli (tu wyobraźnia mnie zawodzi) … – uruchamia mi to w głowie zwiastun filmu, a nie film. Chciałabym dokładniej i więcej szczegółów:) Oczywiście, to moje osobistyczne odczucia, ale niby mamy szał zmysłów, a jakoś tak nie za bardzo ten szał i zmysłowość się czuje. No, ale zważywszy, że się ostatnio jaszczurzym ogonem podjarałam, to nie jestem zbyt miarodajna w tym temacie:)
    Falliczne ego – miodzio:) Bogactwo określeń wprawia w rezonans nie tylko me pięty:) Dziadkowa wersja folk-piosenki, majeranek flaczkom, siodła nie ma – prawdziwe smaczki. “Utonąłem w satysfakcji z jej rozkoszy, w spełnieniu o kształcie jej piersi i radości podgrzanej ekstazą. Pozwoliłem wybrzmieć tej symfonii kobiecego ciała.” – naprawdę ładnie napisane.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      A czemu ci korki w pracy pykły?
      Nie wytrzymały napięcia? Trzeba było nie czytac Julka na głos?????

      • T
        Tony Porter
        |

        Przy takiej ilości urządzeń zasilanych prądem wystarczy, że wszystkim naraz się herbaty zechce – jeden czajnik za dużo i korki mówią: dość. Ale myślę, że tym razem winny był Teo – miał zamiar umieścić wtyczkę w gniazdku i korki nie wytrzymały tego napięcia. Erotycznego:) Bały się, że iskra po instalacji poleci i zadziałały asekuracyjnie:)

  6. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Dobrze zgadujesz Tony.
    Co do erotyczności, to ja jakoś tak nie umiem o tym na poważnie. Zamierzam spróbować przy kolejnym opowiadaniu wyzbyć się wewnętrznego clowna i dać głos romantycznej poetce. Aż się boję co z tego wyjdzie.
    Co do logistyki to mogę podpowiedzieć, że kolacje jedli przed tv bo mieli oglądać film, ale nie wyszło przez burzę. Wszystko przez dwa akapity, które usunęłam, bo stwierdziłam, że opis wnętrza pokoju jest niepotrzebny gdyż bardziej od niego interesuje was wnętrze Poli????
    Może powinnam napisać coś w stylu sztuki teatralnej. Tam jest wiecej interpretacji odbiorcy.
    Cieszę się, że Falliczmy przypadł do gustu. Na pewno jeszcze nie raz się odezwie.
    Co do smaczków to zawdzoęczam je niezwykle insomnicznej nocy nad środkami stylistycznymi. Ćwiczę się w metaforze bo mnie rozkochała. Odtąd nic już nie będzie dosłowne???

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      Rozumiem, że dobrze zgaduję w kwestii świadka o wątpliwej wiarygodności.
      Pisanie hot-scenek to nie bułka z masłem. Myślę, że najważniejsze, żebyś pisała tak, jak to czujesz, jak to sobie wyobrażasz, i jak Ci to pasuje do Twoich bohaterów i ich historii. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że Teodor traktuje Polę poważnie i jego namiętność, pożądanie są jak najbardziej autentyczne i… poważne, a że relacjonuje to w ten sposób… taki po prostu jest, nauki dziadka nie poszły w las:) Opis wnętrza pokoju może i nie jest niezbędny, ale więcej szczegółów miłosnych harców by nie zaszkodziło.
      Falliczny jest boski.
      Ha! Wiem po sobie, że jak zaczynam czytać o zasadach pisowni i bogactwie języka polskiego, to wsiąkam jakbym co najmniej Grzędowicza, Sapkowskiego czy Kinga czytała, więc doskonale rozumiem rozkochanie w metaforze:)
      Aha! Jestem za opcją drugą – częścią trzynastą. I żadne tam “pechowa”. Połówki są dobre, czy to o pół litra chodzi, czy o druga połowę jabłka, więc nam tej trzynastej części nie żałuj:)

      • Rebel G.
        |

        O, właśnie też czytałam to opowiadanie w pracy, na szczęście budynek nowy, to i instalacja elektryczna wytrzymała 🙂 Miałam problem z wyobrażeniem sobie w jakiej pozycji i gdzie w pokoju akurat się znajdują, skąd kanapa, gdzie oparcie, itd. Dwa i pół raza czytałam, ale może to kwestia rozpraszaczy wokół mnie… Natomiast poczuciem humoru autorka nadrabia wszelkie niedociągnięcia stylistyczne… Swoją drogą można uznać to za efekt zamierzony – kto by się przejmował wyglądem pokoju czy kanapy, mając przed sobą kobietę bez majtek 😉

      • T
        Tony Porter
        |

        No dokładnie! Mając przed sobą mężczyznę w pełnej krasie i gotowości na pewno nie zaprzątałabym sobie umysłu wystrojem wnętrza – mógłby i segment na wysoki połysk z czasów głębokiego PRL-u stać za tymże mężczyzną:) Aczkolwiek, nie odpuszczam i dopinguję Autorkę, by pochyliła się nad miłosnymi scenami, by jej opisy podgrzewały krew w Czytelnikach. A dosadniej: kisiel w majtkach i namiot w spodniach to najlepsza recenzja:)

      • J.Gibson
        |

        Rebel! Miło mi powitać cię wśród czytelniczek. Jeśli masz uwagi odnośnie tekstu: “biere je na klate”. Piszę by nie zapomnieć rodowitego języka, więc jestem świadoma błędów i kalek aglistycznych. Śmiało możesz mi wytykać to i owo. Ja się cieszę, kiedy wiem co poprawiać i na co wrócić uwagę.

      • Rebel G.
        |

        Witaj ? No proszę Cię, kim ja jestem, żeby wytykać błędy! Daleko mi do ideału ? Zdjęcie pomogło i już wszystko wiem, oparcie w kanapie może być i z tyłu, i te, no… podłokietniki, dlatego to zwarcie w mojej głowie i brak możliwości wyobrażenia sobie szczegółów. Opowiadanie pisane jest z perspektywy faceta, więc i pewien chaos w opisie seksu uzasadniony. Uwielbiam Cię czytać, masz bardzo trafne obserwacje, np.brokat na języku po kąpieli z kulą ? znam faceta, który zamiast kremu użył peelingu i potem pytał, co to za chrupki i czemu się nie wchłaniają.

      • J.Gibson
        |

        Chrupki w żelu! a to dobre!
        Moj wogole zelu nie używa. Tylko szampon. Patrząc na obfitość sierści to słuszne i logoczne, bo do czego by.mu był ten zel do ciala jak ciało niczym powietrze: wiesz, ze jest, ale nie widać????. Na pięty, pępek i penisa?
        W dodatku z roku na rok coraz więcej ma tej wełny. Ewelucja w jego przypadku zmierza wstecznie. Za pare lat wejdzie na drzewo i zarząda banana.?

      • T
        Tony Porter
        |

        Moniko, myśl optymistycznie – może małżonkowi ogon wyrośnie:)
        Ignoruję literówki, ale wytknę po pierwsze: “wogole” – słowo “ogół” to rzeczownik, więc: “w ogóle”, “z ogółem”, “na ogół”; a po drugie: “zarząda” – mąż mógłby zarządzać firmą z tego drzewa, ale banana, to mógłby zażądać, tak jak mógłby pożądać Ciebie, a Ty zarządziłabyś, że dopóki nie ma ogona, to o wszelkich żądaniach (i pożądaniach) może sobie pomarzyć:) I zjeść banana:)

      • J.Gibson
        |

        Tony! Dziękuję! Teraz mi będzie łatwiej zapamiętać.
        O ogonie nie pomyślałam???
        Ale malpie ogony takie mało atrakcyjne erotycznie są. Chude to, owłosione i w dodatku bez uprzyjemmiających wypustek czy końcówek.

      • Rebel G.
        |

        Mój obecny mówi: słuchaj, ja jestem facet, tego samego płynu używam do mycia głowy, ciała, podłogi, naczyń i samochodu ? Żarcik taki, ale coś w tym jest.
        A co futra, mnie to nie przeszkadza, ogon też by mi chyba nie przeszkadzał, jak tak czytam opowiadanie Babeczki ?

  7. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Ponieważ powstało wiele pytań o TĘ pozycję to spieszę z wyjaśnieniami. Wyglądało to tak:
    https://andreyrider.com/uploads/images/21-10.jpg

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      Aaaaa… no to teraz wszystko jasne! O to boczne oparcie kanapy chodziło. Obrazeczek wcale niczego sobie:)

      • J.Gibson
        |

        Wlasnie boczne oparcie to sprawdzałam i dla partnera to mało atrakcyjna pozycja bo ni to na stojąco, ni to na klęcząco. Dlatego pisałam, ze lezala w poprzek, z pupą wysoko na oparciu. ?wtedy Teo, który jest wysoki, mógł harcować wygodnie….

      • Babeczka
        |

        Nie ma to jak własne doświadczenie życiowe :-DDD

      • J.Gibson
        |

        Haha, no tak. To taki firsthand experience najlepiej wpływa na wyobraźnię. Babeczka, a ty do którego opowiadania robiłaś research na własnej skórze? Na pewno takie było!

  8. M
    Misia
    | Odpowiedz

    Siodło rozwalilo system!
    Popłakałam się ze śmiechu.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Poczekaj, aż dojedziesz do Międzypośladkowa w kolejnej części.;D

  9. N
    Nela
    | Odpowiedz

    the best sex ever

Napisz nam też coś :-)