Rany Julek! (VIII)

with 42 komentarze

Rany Julek! (VIII)

Wiecie, że wszystkich części Julka jest 16?

Czy bylibyście zainteresowani kontynuacją jakiegoś wątku z Rany Julek!?. Może wspomnienia dziadunia Edwardunia ciekawych podboi jego Ułana? Może odrobina więcej Poli, czyli coś z jej perspektywy? A może napisać o tym, jak to Teodor zaspokajał swoje rozwódki? Co powinnam zrobić?

A certyfikat za odgadnięcie treści już jest na FB Jadzia Gibson.

***

Rany Julek!

J.Gibson

korekta: T.P.

część ósma

Wstaję jeszcze przed budzikiem. Jak miło było w końcu spać we własnym łóżku, w dodatku z piękną kobietą. Moją kobietą! I ta moja kobieta leży na brzuchu nieświadoma wszystkich zbereźnych myśli, które chciałbym z nią zrealizować. Przesuwam palcem wzdłuż kręgosłupa Poli, co wywołuje gęsią skórkę. Mruczy z aprobatą, dając mi przyzwolenie na dalszą zabawę. Skorzystam, a co tam! Zatapiam palce w jej włosy tuż nad karkiem i pozwalam im zjechać autostradą kręgów, aż do postoju w miejscowości Międzypośladkowo. Kochanie moje rozchyla nogi, zapraszając do ratusza. Najwyraźniej pani prezydent oczekuje już fallicznego petenta.

Nie pozwólmy kobiecie czekać! – Słyszę spod kołdry

Nie! Nie tak szybko! Z zaproszenia rozchylonych nóg korzysta moja lewa dłoń. Gładzę wnętrze ud, lecz nie pozwalam sobie na nic więcej. Jeszcze nie teraz! Wspieram się na prawym łokciu i całuję jej ramiona, kark oraz szyję. Jeśli o pocałunki chodzi, to zawsze jestem szczodry, a dla Poli… Mógłbym całować ją godzinami. Uwielbiam językiem pieścić jej uszy, które lekko odstają górną częścią. Szczególną przyjemność sprawia mi całowanie trójkąta bermudzkiego, czyli tego miejsca pod uchem, za żuchwą, tam gdzie w zagłębieniu zaczyna się szyja. Ja się tam po prostu idealnie wpasowuję nosem i ustami!

 Pola uśmiecha się, ale oczu nie otwiera. Trudno, sam wszystko zrobię za tego śpiocha. Chwytam w palce jej wargi i lekko masuję miejsce przy miejscu, aż docieram do łechtaczki. 

– Ach! – Poduszka tłumi głośne westchnięcie, a ja wiem, że trafiłem dobrze.

Okrężnymi ruchami masuję ten magiczny punkt, a o mojej skuteczności świadczy coraz płytszy oddech Poli. Przykrywam sobą jej kształtne ciało. Chwilę wiercimy się oboje, dopasowujemy wypukłości do wklęsłości, a myśl o tym, co stanie się zaraz napełnia mnie podnieceniem. Kobieta, która skradła mi serce, wypina swą krągłą brzoskwinię ku uciesze Fallicznego. Pola jest niezwykle świadoma swoich możliwości, bo ruch ten wychodzi bardziej z jej kręgosłupa niż bioder, co tworzy cudowne zagłębienie nad pośladkami. Nie każda tak umie, oj wiem coś na ten temat! 

Falliczny nie chce czekać. I ja się mu nie dziwię! Ocieram nim pomiędzy pośladkami Poli, żeby ubrał się w wilgotne podniecenie. Wślizguje się bez pardonu, a mlaszcząca Jejmość przyjmuje go z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Pola mruczy jak kotka, więc przygryzam lekko jej kark, wczuwając się w rolę kocura. Wskaźnikiem ekstazy są dłonie coraz bardziej zaciskające się na prześcieradle. Kiedy ukrywa twarz w poduszkę, by stłumić jęki, nieznacznie przyspieszam.

Kochamy się leniwie, przedłużając przyjemność do granic wytrzymałości bodźcowej naszych ciał. W końcu osiągam stan nirwany. Zapominam o wszystkim, łącznie z niepisanym prawem mojej sypialni „panie przodem”. Dochodzę jak ostatni egoista, sam.

Opadam tuż obok Poli i dyszę w jej włosy. Moje kochanie przewraca się na plecy. Z    uśmiechem patrzy na mnie spod na wpół przymkniętych powiek, ale gdy się orientuje, że nic więcej nie będzie, robi błagającą minę. Spoglądam na nią przepraszająco. No cóż, nie popisałem się tym razem. Przyciągam Polę do swego boku i obejmuję. 

– Chciałabym, żebyś mnie tak budził codziennie – szepcze z lekkim smutkiem, a ja mruczę w odpowiedzi twierdząco. Czuję, że boi się rozprawy.

Całuję ją w czoło z troską i gładzę leniwie jej ramię. Tej nocy zadeklarowaliśmy się oboje. Już nie muszę myśleć o tym, czy Pola zostanie ze mną. To było dla mnie najważniejsze, resztę mogę dokonać jak dżin, pstryknięciem palców. 

Oddech Poli uspokoił się, a jego płytkość sugerowała, że znów zasnęła. Nie chcę psuć porannej sielanki, ale muszę zadbać o jej przyszłość, o nasze wspólne jutro – mam nadzieję. Włączam tryb codzienny: prysznic, garnitur, aktówka i bieg do windy.

Przy volvo już czeka umówiony wczoraj informator. Widzę, że wymienił mi tablice rejestracyjne, więc na pewno jedziemy moim autem.

Przez długi czas nie znałem tego gościa ani z imienia, ani  z nazwiska, ale od zawsze mogę na niego liczyć – za odpowiednią kwotę oczywiście. Tym razem nie jest inaczej. Mocny uścisk dłoni na powitanie i wsiadamy do auta. Gdy wręczam kopertę z pieniędzmi, Mieszko chowa ją do wewnętrznej kieszeni marynarki bez przeliczania, takim zaufaniem się darzymy. 

Po godzinie dojeżdżamy na miejsce. W drodze dowiaduję się o handlu kradzionymi autami i dystrybucji białej magii – czytaj amfetaminy.  Lista wykroczeń nie ma końca – miód na moje uszy. Właśnie takich informacji o szanownym Adamie potrzebuję.

Parkuję przed ruderą zwaną warsztatem. Po wstępnych oględzinach okolicy wchodzimy bez pukania na zaplecze. Śmierdzi moczem i benzyną, nie wiem co gorsze. Żeremański leży na stole warsztatowym zalany w trupa. Mieszko wylewa na niego wodę z wiadra, które stało przy drzwiach, a zaskoczona ofiara budzi się od razu.

– Czego chcecie?! – krzyczy, pokazując gotowość do walki. 

– Jakie masz plany, Adamie, na dzisiejsze popołudnie? – pyta Mieszko ze spokojem włoskiego mafiosa. Podziwiam jego opanowanie.

– Jakie plany? Nie mam planów!

– Nie wybierasz się do miasta? 

Adam rozgląda się nerwowo. Podążam za jego wzrokiem do celu: mały pistolet na szafce z narzędziami. Gdy tylko menel zrywa się zza stołu, chwytam broń jako pierwszy, a potem łapię go za brudne od smaru poły i wciskam lufę między zęby.

– Radzę grzecznie odpowiadać na pytania. Mam wystarczająco dużo dowodów,  by wsadzić cię za kratki na długie lata. Mów, dlaczego zamierzasz zeznawać dziś przeciwko Poli Mileńskiej.

Mieszko kiwa przecząco głową, niemo krytykując moje zachowanie. O co mu chodzi? Nie tak to się robi?

– Jeśli chcesz, żeby mówił, to wyjmij mu gnata z ust. – poucza mnie spokojnie Ojciec Chrzestny.

– To gdzie mam mu go wsadzić, by zaczął sypać? W dupę?

Adam wzdryga się z obawy o własne dziewictwo i rękami zasłania swój tył. Odsuwam się od niego, ale wciąż trzymam go na muszce.

– Zapłacili mi. – Stęka, dociskając tyłek do ściany.

– Kto?

– Rodzice Kamila, byli tutaj w zeszłym tygodniu i proponowali mi kasę za zeznanie, że miałem romans z Polą. Nie zgodziłem się. Ale interes nie idzie już tak dobrze bez Kamila, więc dwa dni temu przyjąłem ich ofertę.

– Ile ci zapłacili?

– Pięć tysięcy.

Dyskretnie naradzam się z moim osobistym Vito Corleone. Nikt nie zauważy jeśli zlikwidujemy Adama. Ma wielu wrogów i pewnie większość z nich wysłałaby mi kartkę z podziękowaniem za wyciśnięcie tego wrzoda. Jeśli jednak degenerat nie pojawi się na rozprawie, teściowie Poli i tak zeznają, że miała z nim romans, a zaprzeczyć nie będzie komu.

– Dam ci dziesięć tysięcy, jeśli powiesz prawdę.

– Mam się przyznać do interesu? – spanikował.

– Interesy możesz pominąć, ale nie omieszkaj wspomnieć o hojnej ofercie za fałszywe zeznania. A teraz…  – Wymachuję w jego kierunku lufą. – Opowiedz mi, co wiesz o małżeństwie Mileńskich.

– Wiele nie wiem. Kamil to był kumpel od wódki, czasem od kreski. Gdy do niego przychodziłem, widziałem Polę. Piękna dziewczyna. Że też takiemu debilowi jak Kamil trafiła się taka ślicznosia. Zazwyczaj ukrywała się po kątach. Nic dziwnego, Kamil był zazdrosny. Pił, robił  awantury o wszystko, a potem trzeźwiał i przepraszał. Zmieniło się u nich trochę, gdy zaszła w ciążę.

– Co się zmieniło?

Głupio spytałem, znałem przecież koniec tej historii, więc wiem, że ta zmiana nie była na lepsze.

– Kamil mówił, że to nie on jest ojcem. 

– Miał powody, by tak twierdzić?

– Może miał, może nie. Już się nie dowiemy.

– Nie kręć!

– Kamil nienawidził dzieciaka. Mówił, że nie będzie wychowywał bachora. Ćpał więcej.

– Skąd miał narkotyki?

– Ode mnie. Ale tylko kilka działek! – Próbuje się usprawiedliwić? – Przestał brać, gdy się chłopak urodził. 

Nie urodziłby się wcześniej, gdyby bydlak nie pobił Poli! 

– Przestał ćpać? – Zainteresowałem się, bo Emil mówił, że zgodnie z wynikami badań Kamil nie był czysty.

– Tak. Pola zamierzała go zostawić. Kamil musiał chodzić na AA, żeby przekonać ją do powrotu. Ale wiecie jak to jest z tymi uzależnionymi, Miesiąc wytrzymał, a potem znów piliśmy i wciągaliśmy kreski razem.

– Wystarczy.

– Kiedy dostanę kasę?

– Po rozprawie. Vito – kiwnąłem na informatora – przywiezie ci kasę.

Mieszko zaśmiał się z tego porównania, ale przytaknięciem potwierdził moje słowa.

– Jeszcze jedno! – woła Adam, gdy wychodzimy na zewnątrz. – Jak ma się chłopiec?

– Dobrze – odpowiadam kulturalnie, choć w pierwszym odruchu chcę zapytać po chuj mu ta wiedza. Uaktywnia się moja prawnicza dociekliwość. Chcę wypytać Żeremańskiego o kilka niejasnych dla mnie faktów, ale dostrzegam ponaglające gesty Mieszka. Ma rację. Nie mamy na to czasu.

Wsiadamy do auta całkiem usatysfakcjonowani wizytą w Zakładzie Napraw Pojazdów od A do Ż. Przesłuchuję dyktafon. Nagranie wysyłam od razu do Emila, dodaję tylko krótki komentarz od siebie. Mam cichą nadzieję, że uda nam się skompromitować teściów Poli wystarczająco boleśnie, by więcej nie próbowali ingerować w życie jej i Julka. I moje, mam nadzieję.

Ze spokojem wracam do domu. Pola wita mnie jak zawsze z rana: śniadaniem i kawą. Jest blada z przejęcia, mruga nerwowo, powstrzymując łzy, a Julek wierci się niespokojnie na jej rękach, marudzi jakby odczytywał lęki swojej mamy. Spogląda na mnie z drgającymi usteczkami zwiastującymi płacz. Zagarniam oboje.

– Kochanie, wszystko będzie dobrze.

Staram się być opoką spokoju, filarem bezpieczeństwa i fundamentem pewności. 

– Wierzę, że będzie. Po prostu nie chcę wracać do wspomnień z Kamilem, a dziś... – Wtula się we mnie mocniej. – Sam wiesz, jaka to będzie rzeź.

 Rozumiałem jej niechęć do opowiadania o tamtych czasach. Mam świadomość, że nie wiem nawet połowy tego co Emil, mimo to, nie naciskam Poli na zwierzenia. Cieszę się drobnym sukcesem z porannego spotkania. Rozbroiłem bombę przygotowaną przez teściów Poli.

Myślę o podejrzanym zainteresowaniu Adama chłopcem. Wnikliwie przyglądam się Julkowi. Mały przystojniak jest bardzo podobny do Poli. Dosłownie ujmując, jego uśmiech, błękitne oczęta, zadarty lekko nosek, stanowiły wierną kopię rodzicielki. Trudno było doszukać się spadku po ojcu. 

*

W mieszkaniu jest tłoczno. Nie planowałem tego. Razem z cherubinkiem odprowadziłem Polę do bramy osiedla i pożegnałem wylewnie ku zgorszeniu Emila. Ledwo odjechali, a głośny warkot zwrócił uwagę Julka. Już chciałem uciekać do mieszkania, ale zauważyli mnie, co zostało zasygnalizowane klaksonem. Dziadek przywiózł wszystkich swoją trumną na kółkach! Stary rzęch dymi tak samo jak jego kierowca. Jestem pewny, że razem przyczynili się do roztopienia niejednej góry lodowej. 

– Przyznaj, że cię zaskoczyliśmy – powiedział dziadunio, usatysfakcjonowany z idealnego parkowania kopertą.

– Nie, dziadku. Już pięć minut temu dostałem powiadomienie o wysokim poziomie smogu w okolicy. Wiedziałem, że jesteś w pobliżu – odpowiedziałem gderliwie, za co dostałem od matki kopniaka w łydkę.

I oto jesteśmy w moim mieszkaniu. Mama przygotowuje w kuchni obiad, pomimo moich zapewnień, że zadzwonię po katering. Dziadunio z kolei popisuje się umiejętnościami wokalnymi, rozbawiając panią Basię i kilkuzębnego Julka. Dobrze! Atmosfera jest napięta, potrzebujemy błaznowania dla rozładowania jej. Faraon wyśpiewał nawet Ułanów, co pukali panienkę przy okienku. Zapłon! Nie jestem w humorze, upominam więc dziadka o tym, co wypada przy dzieciach, a co nie. Wygłaszam nawet teorię kodowania w mojej głowie zboczonych fantazji za pośrednictwem tej pseudo erotyki folklorystycznej. Dziadek grozi mi palcem. Dziwne. Zazwyczaj rozpocząłby długi wywód i prawił morały o szacunku dla starszych. Najwyraźniej widzi, jak borykam się z własnymi myślami i nie chce dokładać do pieca swoich trocin. 

Wszyscy jesteśmy przejęci.

Analizuję przebieg sprawy po raz enty. Lista świadków, którą podejrzałem u Emila, zamykała się w liczbie ośmiu nazwisk. Ze względu na słabe serce, babcię Basię przesłuchano już tydzień temu, poza salą sądową. Jej słów jestem pewny. Wiem także, co zezna Żeremański, to daje mi dwóch zeznających na korzyść Poli. Jej teściowie to także dwa głosy, tyle że przeciwko. Pozostałych czterech nazwisk nie mogę sobie przypomnieć.

Uległem zapewnieniom Strzały o szybkim procesie. Twierdzi, że już dziś może wydusić wyrok uniewinniający. Skoro wziął sprawę, to wie, że jest do wygrania. Mimo wszystko stresuję się i to całkiem poważnie. Czuję podejrzane kłucie w mostku, ale nie poświęcam temu zbytnio uwagi.

Nie chcę dopuścić do myśli, że jest coś, o czym Pola nie powiedziała ani mnie, ani Emilowi. Czy w historii z Adamem w roli kochanka może być ziarenko prawdy. Nie! Ulegam nerwom niepotrzebnie.

Mama, widząc żyłkę zdenerwowania na moim czole, przysiada obok, próbuje podnieść mnie na duchu. Swoim osowieniem zwracam również uwagę dziadka Edka, który w ramach wyrzutów sumienia za swoje sprośne uczynki, obiecuje, że przepisze swój dom mi i Poli w prezencie ślubnym. 

– Dziadku, z tym domem to bym się tak nie spieszył. Jestem pewien, że przeżyjesz nas wszystkich.

Julek ma opiekunów, więc postanawiam czekać na telefon od Emila lub Poli samotnie w sypialni. Co chwilę upewniam się, że nie mam wyciszonego dźwięku, a bateria jest pełna. Na plecach czuję zimne poty z nerwów. Wyglądam przez okno niecierpliwie, oczekując widoku nadjeżdżającego auta Emila. Nic się nie dzieje! Według agendy, już dawno powinno być po sprawie. W końcu telefon wibruje. Ekran wyświetla zdjęcie kumpla. Dlaczego nie Poli? Drżącą dłonią odbieram połączenie. 

– Teo? – Słyszę Polę, głos jej się załamuje.

– Kochanie, co się stało? – dopytuję, lecz nie uzyskuję odpowiedzi. Szlocha w słuchawkę, a ja nie wiem jak jej pomóc. Dlaczego posłuchałem Emila i zostałem w domu zamiast być z nią?

– Poluś, proszę, mów do mnie.

Oto Jadzia Gibson:

Cześć! Jestem taką samą dziewczyną jak ty. Mam dwie nogi, dwie ręce, a nawet i dwa cycki by się znalazły. Szczęśliwie posiadam również palce, którymi dla was wystukuję moje sprośne fantazje. Mam też ogromne poczucie humoru – twierdzą tak przynajmniej dwie osoby: ja i mój Zygmunt. A czy wy dołączycie do tego grona?

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Babeczka
    | Odpowiedz

    Szybki komunikat. Nie działa sprzedajtresci. Znów…. Za awarię przepraszamy, jutro postaramy się z tym coś zrobić!

  2. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Jadzia, Ty złośliwe stworzenie!!! W takim momencie, aaa!!!! ??? Też mi się wydaje, że byłoby za fajnie i przyjemnie, gdyby postępowanie zakończyło się na tym etapie i Pola zostałaby uniewinniona. W końcu przed nami jeszcze parę części…
    Co do ilości odcinków – pewnie nic odkrywczego nie napiszę, ale zrób, jak czujesz. Trzynaście to liczba jak każda inna. Złapiesz czarnego kota, każesz mu lewą łapą zamieść lustro rozbite na siedem części – i już! Urok odczyniony! ??

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Nigdzie nie zapewniałam, że to story z waty cukrowej i landrynek. Będzie się działo, ale wszystko w swoim czasie.
      Jestem na tyle łaskawa???, by nie rzucać bohaterom wszystkich kłód pod nogi na raz. Powiedzmy wiec, Rany Julek! to taki bieg z przeszkodami…

      • Rebel G.
        |

        No i dobrze, mniej przewidywalne! Seks już był – ciekawe, co teraz ?

  3. J
    Judyta
    | Odpowiedz

    Strzelam, że ojcrm Julka będzie gangstamechanik. Waham się tylko nad bardziej prawdopodobnym scenariuszem: gwałt czy chwila zapomnienia…

    BTW, gdzie wcięło Monikę? Ani “Kuchty”, ani “Zakazanej”…

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Judyto! Narazie wiedziesz prym w drodze po certyfikat/nagrode!
      Mika nadal pisze, nagrywa, z tym, że pysznie i z odmierzonymi proporcjami.

  4. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Również przychylam się do zdanie, że Julek może mieć innego tatusia niż można było myśleć na początku. Aczkolwiek nie byłabym bardzo zdziwiona, gdyby okazało się, że jednak wykombinowałaś coś zgoła innego. Przerwałaś w najlepszym momencie i aż skręca człowieka, żeby już poznać ciąg dalszy! Sama tak nie raz robię, dobry patent, żeby przyciągnąć czytelnika do kolejnej części. Ja tam wrócę tu za tydzień na bank banków i to tych szwajcarskich!

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Przerwalam w tym momencie bo mi sie wiecej nie zmiescilo???
      Żartuję!
      Oczywiście, ze zrobiłam to z premedytacją!???

  5. A
    Asia
    | Odpowiedz

    A mi sie wydaje, ze ona płacze z emocji, ktore w niej siedzą … ze wszystko okaże sie ok…ale pozniej sie cos pokomplikuje … nie wiem czemu, ale takie mam przeczucie. Przynajmiej tak sobie wmawiam by dotrwać do następnego tygodnia ? jakoś patent trzeba znaleść na te nieczyste zagrywki z urywaniem tekstu w takich momentach ?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Asia! Ty trójkątny potworze 😀 Wytrzymasz, wytrzymasz, ale próbuj dalej, może tobie dostanie się nagroda/certyfikat.

  6. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Mnie też się zdaje, że szloch Poli to ze szczęścia, bo Emilowi udało się wygrać proces. I niby winno być sielankowo, bo nic już nie stoi na przeszkodzie, by Pola, Teo i Julek stali się rodziną, tylko, że ziarno podejrzenia zostało zasiane. I Teo będzie chciał znać prawdę. Włączy się głos rozsądku, że być może za łatwo, za szybko uwierzył, zaufał, obnażył się emocjonalnie. Padną pytania, pojawi się dystans, nieufność, poczucie wykorzystania. Pola wyprowadzi się od Teo i będzie tęsknić. Julek głośno będzie się domagał nowo zdobytego ojca w swoim życiu. Teo będzie się szarpał i miotał. Pani Basia z Dziaduniem Edwardem będą się martwić o całą trójkę. Wedle mnie Julek jest z prawego łoża – nie wierzę, że Pola pozwoliłaby się tknąć komuś takiemu jak Adam. No sorry, mało jej było męża pijaka i miała ochotę i na kochanka pijaka i ćpuna? No chyba, że ją bydlak zgwałcił.
    Scena miłosna boska:) Bardzo mi się podoba prawo sypialni Teodora:)

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Napisałam odpowiedź, a zamieściło ją jako osobny komentarz. No mistrzu jestem 😀

  7. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Porter! Już jeden certyfikat dla ciebie wisi na fb, a nastepne częsci bede wrzucała z takim turbanem na glowie, ktory zrobie z folii aluminiowej, zeby twoje telepatyczne fale nie miały przebicia???
    Chyba, że…. Ty wiesz wszytsko bo jestes moja blizniaczka duchowa i nasze mozgi sie synchronizuja?
    Mam jeszcze jedna teorie, ale sie wstydze?
    Cieszę się, ze zwróciła ś uwage na scenę sexów. Zazwyczaj komentarze dotyczą koncówki, a tu prosze! Niespodzianka! Czujne oko Tony zapamiętało spotkanie fallicznego petenta z panią prezydent Międzypośladkowa.
    Będzie jeszcze jedna newralgiczna intymnie scena i do niej staram sie podejść poważnie. Dasz mi jakieś wskazówki? Jaka ma być ta scena? Pytam ciebie, bo jak poprosilam o pomoc Zygmunta to mnie wyśmiał. Powiedziałam mu, zebyśmy byli bardziej romantyczni bo potrzebuję weny, a on do mnie, ze w takim razie on chce przywrócić gołe soboty… No weź z takim pertraktuj! Zima w pełni, ogrzewanie liche, a ten mnie chce po domu nago ganiać.

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      Taka ze mnie jełopa, że dopiero dzisiaj zajrzałam na Twój fb! A mogłam już od dawna cieszyć się, jakże przydatnym w gospodarstwie domowym, sprzętem. Model “Teodor” wymiata:)
      Bardzo, bardzo dziękuję za piękny certyfikat.
      Co do turbanu, to w trakcie lektury “Julka” miałam na głowie turban z ręcznika, a pod nim maseczkę na włosach – może cynamon i migdały tak mi rozgrzały zwoje, że się mentalna platforma uruchomiła:) W bliźniactwo duchowe i synchronizację mózgów wierzę od czasu, gdy zapoznałam w necie mą drugą połówkę w sferze przyjaźni – takie rzeczy naprawdę się dzieją:) Bardzo jestem ciekawa tej jeszcze jednej teorii i pozwolę sobie zacytować swą babcię – “wstyd to kraść i z dupy spaść”, tak więc śmiało Jadziu, atakuj teorią:)
      Kazałaś zgadywać i snuć przypuszczenia, to zgadywałam i snułam, i taki ciąg dalszy mi się wysnuł. Przyjęłam założenie, że Twa opowieść nie ma być spod znaku “Dwunastu gniewnych ludzi” (kto nie oglądał, to polecam – majstersztyk), tylko historią miłosną, więc relacje międzyludzkie/damsko-męskie są najważniejsze i właśnie na tym polu podzieje się dużo, intensywnie i soczyście.
      Wiesz, końcówka postawiła wszystkich w pogotowiu – czy Pola wolna, czy za kratkami – trudno, żeby w takich okolicznościach myśleli o seksie. Taaaa…. wychodzi na to, że ja w każdych okolicznościach myślę o seksie:) Ale jak nie wspomnieć o poetyczności Teodora? Ten facet mógłby erotyki wierszem i prozą pisać, a Leśmian kłaniałby mu się w malinowym chruśniaku:) “Międzypośladkowo”, “falliczny petent”, “mlaszcząca Jejmość”, “wytrzymałość bodźcowa” – zabawa słowem, soczystością języka polskiego.
      Wskazówek żadnych Ci nie dam, bo Ty sama wiesz najlepiej jak ta scena miłosna ma wyglądać. Ty siedzisz w głowie Teo, wiesz co czuje, czego pragnie. Poza tym, czy będzie to seks euforyczny po uniewinniającym wyroku, czy seks próbujący stłumić obawy Teo co do Poli, czy seks na nowy początek, na miłość, na bycie rodziną? Moim zdaniem nie powinnaś mieć żadnego dyskomfortu, że opisujesz seks tak humorystycznie i nie siłować się, żeby opisywać go na poważnie. Myślę, że “na poważnie” samo do Ciebie przyjdzie – wymusi je historia i bohaterowie. A poza tym, to nie przesadzajmy z tą powagą – przecież seks ku przyjemności i radości jest, prawda? No!
      Noooo, Zygmunt jest bardzo romantyczny… i praktyczny – ma futerko, to mu zima nie straszna:)

      • J.Gibson
        |

        To możliwe, by przez internet bratnią duszę poznać? Bo ja myślałam, że to jest jak z miłością: jedno spojrzenie i wiesz!

        “zabawa słowem, soczystością języka polskiego.” Uwielbiam jak mnie komplementujesz!

        To może choć pozycję wybierz do zamykającego brikanda, tudzież sceny finałowej. Muszę ją porządnie dopieścić, bo mam świadomość, że pamięta się zawsze koniec. Tak jak ocenia się faceta, po tym jak kończy :D.

      • T
        Tony Porter
        |

        Kuźwa, chyba się popłaczę, znowu skasowałam swój komentarz… palce u samej d… poutrącać, jak nic:(
        Wierz mi, że sama jestem mocno zdziwiona, ale można. Ja, pokolenie przedinternetowe, mocno sceptycznie do wirtualnej rzeczywistości nastawiona, a jednak! Dostałam w głowę Johnem Porterem, siostrzeniec założył mi konto w necie, zaczęłam pogadywać na blogu, z pewną kobietą pogadywało mi się wyjątkowo dobrze, zaczęły się maile, spotkanie w realu było w pełni satysfakcjonujące. Trafiony-zatopiony:)
        “Pozycję?” Znaczy się – sztuk jeden? No, proszę Cię! Krew dziadka Edwarda się w Teodorze burzy i domaga się większej różnorodności:) Wedle mnie, to zamykające brikando winno być pięknym kochaniem się – po Bożemu, oko w oko, piersi w pierś, pełne oddania, zatracenia się w sobie nawzajem. Pola i Teo tak naprawdę to wcale się nie znają, bliskość i więzi dopiero zaczęły się między nimi kluć, jest fascynacja, miraż wspólnego życia, jest pestka czegoś ważnego między kobietą i mężczyzną… jest szansa na: “Jestem twoja/Jestem twój”. Tak więc, poproszę pozycję w stylu: ” Jutra może nie być/Po nas choćby potop/Ważne jest tu i teraz”, a która to będzie pozycja z Kamasutry to już zupełnie bez znaczenia:)
        Wedle mnie, to takie kryterium oceny jest do bani – ja oceniam faceta po tym, jak ja kończę:)

      • J.Gibson
        |

        Postaram się wpasowac w kategorie “wazne jest tu i teraz”
        Dziękuję za inspirację.
        PS:
        Ja też nie jestem pokolenie internetów.

      • Babeczka
        |

        Może dziwnie to zabrzmi, ale moja dwunastoletnie córka, to też raczej nie jest “pokolenie internetów”. Jedynie z youtuba korzysta namiętnie, bo włącza sobie karaoke i od piątej rano zaczyna śpiewy 😉 Tu jej się nie dziwię, ja też namiętnie słucham muzyki na youtubie, ale na szczęście nie śpiewam ;-D

      • J.Gibson
        |

        Pokolenie jutuba?

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Jadzia, Twoja scena erotyczna wymiata, popisałaś się elokwencją i te metafory… Ciekawa jestem, czy jakiś facet mógłby takie myśli mieć w głowie… Zwłaszcza w czasie seksu. Ja to znam chyba tylko takich, co na pięć sekund przed orgazmem przestają być ateistami i krzyczą “O Boże”, a sąsiedzi pewnie myślą o mnie nie wiadomo co… Ale opis, spójność metafor, poczucie humoru, erudycja – jestem zachwycona ?
      Oczywiście masz rację, że zapamiętalam głównie koniec, tak się przejęłam losami Poli…

      • J.Gibson
        |

        No mów mi tak dalej Rebel!
        A tak z ciekawości zapytam: co myśla twoi sąsiedzi?
        ???

      • Rebel G.
        |

        Jeden chyba myśli, że mam lesbijski romans i adoptowałam dziecko, a to tylko synek koleżanki ? czasem się nim zajmuję. Drugi myśli, że jestem rozwiązłą kobietą, bo składa mi niemoralne propozycje przez Facebooka, trzeci aktualnie nie mieszka tutaj, ale hmm, no, powiedzmy, że znamy się na tyle dobrze, że niejednej inspiracji do opowiadania mi dostarczył ??
        Sąsiedzi pode mną wciąż zapraszają na herbatę i są bardzo fajni, przez co nabieram podejrzeń: albo szukają kogoś do trójkąta, albo potrzebują opiekunki dla dziecka ?
        To kiedy przyjeżdżasz w odwiedziny? ?

      • J.Gibson
        |

        Ja pierdziele! Co to za sąsiedzi???? olaboga!
        Ja wpadne za kilka lat?
        Znaczy… Do ciebie na kwadrat wpadne, bo wycieczka do PL jest w moim planie pięcioletnim gdzieś pod koniec “to do list”. Niestety. Smutno mi z tego powodu, lecz nie przyspiesze… Jak to mówią: czlowiek sie spieszy, to diabeł cieszy. Ale na pewno uprzedze, zebyś zdarzyła się przygotować. Jak dostaniesz wiadomość: NASTAW WODE NA HERBATE BO I TAK NIE ZDARZYSZ ZMROZIC WODKI. To wiedz, żem już na twej dzielni???
        Gdy, w domofonie usłyszysz “przybyli Ułani pod okienko” to jestem już na dole.
        A wolisz bym stanela w twoich drzwiach (właściwe zakreślić):

        A) w parze z Jacusiem Danielsem
        B) z wiadrem baterii
        C) z pudełkiem niespodzianką

        ❓❔❓❔❓❔❓

      • Rebel G.
        |

        ? Za pięć lat?! Czy Ty jakiegoś bana na wjazd do Polski dostałaś!? ? Język panu z UK Border pokazałaś, czy co? ?
        No tak to jest. Bycie miłym w dzisiejszych czasach to jakiś ewenement i rozmawiasz z kimś normalnie, a potem wszyscy myślą, że na nich lecisz. Nie ogarniam. Choć raz nie byłam bez winy (patrz sąsiad numer trzy).
        Pani! Ja tam mam Jacka D., Jima B., Johnnego W. zawsze u siebie, a w zamrażarce kostki lodu. Nic tylko urządzać z nimi balangę ? No chyba, że ktoś preferuje P. Tadeusza albo J.A.Baczewskiego, to znam ich adres ? Co prawda z tym drugim kolega tak się ostatnio pokłócił, że potem stwierdził, iż się nie dziwi, że Luftwaffe zbombardowało jego fabrykę w czasie II wojny światowej, sam by to zrobił, takiego miał kaca (niemoralnego). To może jego nie… ?
        Baterii mam pod dostatkiem, małe, duże, co kto chce… Wybieram pudełko! ?

      • J.Gibson
        |

        Bana? Nie! Skądże! Po prostu na mojej mapie jest jeszcze wiele punktów po drodze do ojczyzny. A oglądając wiadomości z Polski coraz większą niechęć mam do powrotu.

  8. K
    Kass
    | Odpowiedz

    Jak się ma Julek? Wietrze problemy……

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Poważne problemy….

  9. M
    Misia
    | Odpowiedz

    Przepraszam bardzo! W moim ratuszu przeciągi, przyjmuję conocnie, a ani razu nie trafił mi się tak uzdolniony petent. Coś nie tak z moim miastem?

  10. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Można zamówić z dostawą do sypialni?
    Szczegóły oferty na moim fb?

  11. K
    Karola
    | Odpowiedz

    Opowiadanie super. Niestety komentarze wciągają jeszcze bardziej.???
    Niestety bo nie mogę przestać czytać a mam jeszcze sporo do zrobienia. Jesteście … brakuje mi słowa ale niech bedzbę zajefajne.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Karola! Mój ty pięciokącie zdziwiony poprawiłaś mi nastrój! Dziękuję?

    • N
      Nela
      | Odpowiedz

      I tu się z tobą zgodzę!

  12. K
    Karola
    | Odpowiedz

    Trochę do mnie pasuje bo ja taka trochę dziwna jestem ale podobno da się mnie lubić. Taki się do mnie przypiął a że nie wiem jak się zmienia to został.
    Ps. Lubię poprawiać humor chociaż kawałów nie umiem opowiadać.?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Musisz sie hyba zalogować w grawatar i tam ustawić inne zdj. Będzie mi niezmiernie miło widzieć ciebie jako prawdziwą osobę.
      PS
      Też nie umiem opowiadać kawałów. Jestem w tym gorsza niż najgorszy piłkarz druzyny z piątej ligii.
      Spalony!
      Spalony!
      Spalony!
      Aut!
      Najgorsze jest to, ze wszystkich batdziej śmieszy, gdy mówie coś całkiem poważnie, niż gdy opowiadam żart. Druga sprawa, że ja w połowie opowiadanego żartu zaczynam śmiać się i już po ptakach???.

      • J.Gibson
        |

        Od razu poprawiam: CHYBA*
        (Pisze z telefonu tylko kciukiem i nie zawsze siegam dobrze litery.)

  13. e
    eruanna
    | Odpowiedz

    A TO CO? OD TEGO MOMENTU PISAŁ KTO INNY?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Ha ha ha. Nie. To wciąż ja😂😂😂
      Tylko taka ja sprzed oku. Pierwsze siedem czesci już poprawiłam, pozostałe poprawię do końca miesiąca.
      Jeśli możesz poczekać, to poczekaj z dalszym czytaniem. Podczas korekty duzo zmieniam. Czasem dodaje po kilka akapitow.

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      I to się nazywa cenzurka z czerwonym paskiem! I to jest maksimum treści w kilku prostych słowach. Jadzia ze stycznia z zadziwieniem spogląda na czary-mary Jadzi październikowej 🙂

      • J.Gibson
        |

        Nawet z podziwem😂😂😂

  14. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Tak, ja zdecydowanie byłabym zainteresowana kontynuacją jakiegoś wątku – poproszę wspomnienia dziadunia Edwardunia i odrobinę więcej Poli 🙂
    “Skorzystam, a co tam!” – he, he, Teo, no jasne, skoro Pola zaprasza, to nie wypada nie skorzystać 🙂
    “Czuję podejrzane kłucie w mostku, ale nie poświęcam temu zbytnio uwagi.” – No właśnie, ja też zlekceważyłam sygnały wysyłane przez serce Teo, a przecież problemy nie wzięły się znikąd. Ogólnie był w świetnej formie, ale widocznie serducho było nadwrażliwe i późniejsze przeżycia skorzystały z tej nadwrażliwości. Można powiedzieć, że serce było najsłabszym ogniwem, więc zaszwankowało pierwsze.
    “– Jeśli chcesz, żeby mówił, to wyjmij mu gnata z ust. – poucza mnie spokojnie Ojciec Chrzestny.” – Nie ma to jak rada fachowca 🙂

    • J
      J.Gibson
      | Odpowiedz

      Edwardunio jest jak szarża ułańska😂😂😂 nie chcesz wiedzieć co on tam wyprawiał pod okienkiem.
      Więcej Poli będzie w kontynuacji😉😉😉 a więcej kontynuacji będzie, jak kurier przywiezie mi lapka. Telefon to masakra jakaś do pisania. Nawet nie otwiera mi do edycji dokumentów, które mają więcej niż 60 stron😭😭😭
      Tak że tego…
      Praca stoi jak lufa Edwarda po viagrze, a przed spuszczeniem pary😂😂😂
      Oj tak! Problemy z sercem są często mylone z innymi przypadlosciami. Ja mam często bóle nerwicowe (ze tak je nazwe). Klocie w mostkub gdy nabieram powietrza. CZesto mi sie zdarza dzień po jakimś stresie lub wiekszym zdenerwowaniu. A u ciebie jak to serce?

      • T
        Tony Porter
        |

        Hahahah, dziadunio, sam jeden, niczym tyraliera 🙂 Znaczy się, że “Tak że tego…” trzeba się uzbroić w cierpliwość i wyglądać kuriera 🙂 No cóż, mam jeszcze trochę “Julka” po tunningu do przeczytania – jakoś dotrwam do kontynuacji 🙂
        Mam podobnież – serce lubi czasem ostro dać o sobie znać. Ale odkąd pożaliłam się kiedyś koleżance – bo nieźle się wystraszyłam i myślałam, że zawał jak nic – a ona mnie “uspokoiła”, że to “tylko” nerwica serca, to już się nie przejmuję 🙂

Napisz nam też coś :-)