Rany Julek! (VIII)

with 35 komentarzy

Rany Julek! (VIII)

Wiecie, że wszystkich części Julka jest trzynaście?

Jestem odrobinę przesądna, dla tegoż rozważam dopisania części czternastej. Może wspomnienia dziadunia Edwardunia ciekawych podboi jego Ułana? A może w ogóle zrezygnować z części trzynastej i pozostawić tylko dwanaście? Czuję jednak, że część trzynasta dałaby wam „spokój duszy” . Co powinnam zrobić?

A certyfikat za odgadnięcie treści już jest na FB Jadzia Gibson.

***

Część ósma

Wstałem jeszcze przed budzikiem. Jak miło było w końcu spać we własnym łóżku, w dodatku z piękną kobietą. Moją kobietą!

Przesunąłem palcem wzdłuż kręgosłupa Poli, wywołując gęsią skórkę. Mruknęła z aprobatą, dając mi przyzwolenie na dalszą zabawę. Skorzystam, a co tam!

Wczesałem palce w jej włosy i pozwoliłem im zjechać autostradą kręgów aż do postoju w miejscowości Międzypośladkowo. Rozchyliła nogi, zapraszając do ratusza. Najwyraźniej pani Prezydent oczekiwała już fallicznego petenta.

Nie pozwólmy kobiecie czekać! – dosłyszałem spod kołdry.

Przykryłem sobą kształtne ciało Poli. Wierciła się chwilę dopasowując, po czym wypięła brzoskwinię swego zadu ku uciesze Fallicznego. Wślizgnął się bez pardonu, a mlaszcząca Jejmość przyjęła go z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Mruczała jak kotka, więc przygryzłem lekko jej kark wczuwając się w rolę kocura. Wskaźnikiem ekstazy były dłonie coraz bardziej zaciskające prześcieradło. Kiedy ukryła twarz w poduszce, tłumiąc jęk rozkoszy, nieznacznie przyspieszyłem.

Kochaliśmy się leniwie przedłużając przyjemność do granic wytrzymałości bodźcowej naszych ciał. W końcu osiągnąłem stan nirwany zapominając o wszystkim, łącznie z niepisanym prawem mojej sypialni „panie przodem”.

Opadłem dysząc w jej włosy. Pola przewróciła się na plecy i przeciągnęła z uśmiechem. Spojrzałem na nią przepraszająco, no cóż, nie popisałem się tym razem.

Chyba zauważyła moje wyrzuty sumienia. Sama nie wyglądała na zawiedzioną, kiedy przytuliła się do mnie.

Chciałabym, żebyś mnie tak budził codziennie – szepnęła z lekkim smutkiem, wyrażając obawę, że nie wróci dziś do mnie.

Zamruczałem twierdząco, ciesząc się, że nie muszę już myśleć o tym, czy Pola zostanie ze mną. To było dla mnie najważniejsze, resztę mogę dokonać jak dżin pstryknięciem palców.

Jej oddech uspokoił się, a jego płytkość sugerowała, że znów zasnęła. Niechętnie opuszczałem łóżko, w którym gościłem ta cudowne kobiece ciało.

Pora zadbać o przyszłość Poli i Julka, o nasze wspólne jutro, mam nadzieję. Włączyłem tryb codzienny: prysznic, garnitur, aktówka i wio do windy.

Przy moim aucie czekał umówiony wczoraj informator. Nie znałem gościa ani z imienia, ani z nazwiska, ale zawsze mogłem na niego liczyć – za odpowiednią kwotę oczywiście. Tym razem nie było inaczej. Wsiedliśmy do auta, po czym wręczyłem kopertę z pieniędzmi. Schował ją bez przeliczania, takim zaufaniem się już darzyliśmy.

Podał adres i pół godziny później byliśmy na miejscu. W drodze opowiedział mi o handlu kradzionymi autami i pracy jako drobny dystrybutor białej magii – czytaj amfetaminy. Lista wykroczeń nie miała końca; miód na moje uszy. Właśnie takich informacji o szanownym Adamie potrzebowałem.

Zaparkowałem przed ruderą zwana warsztatem. Po wstępnych oględzinach okolicy weszliśmy bez pukania na zaplecze. Śmierdziało moczem i benzyną, nie wiem co gorsze. Pan Żeremański leżał na biurku zalany w trupa. Informator chlusnął na niego wodą z wiadra stojącego przy drzwiach, a zaskoczony chłodem i wilgocią zerwał się od razu.

Czego chcecie?

– Jakie masz plany, Adamie, na dzisiejsze popołudnie? – zapytał informator ze spokojem włoskiego mafiozy.

Podziwiałem jego opanowanie.

Jakie plany? Nie mam planów. – tłumaczył się.

Nie wybierasz się do miasta?

Adam rozglądał się nerwowo. Spostrzegłem mały pistolet na szafce z narzędziami w tej samej chwili co Żeremański. Gdy tylko menel zerwał się zza biurka, chwyciłem broń jako pierwszy, złapałem go za brudne od smaru poły i wcisnąłem lufę między zęby.

Radzę grzecznie odpowiadać na pytania. Mam wystarczająco dużo dowodów, by wsadzić cię za kratki na długie lata. Mów, dlaczego zamierzasz zeznawać dziś przeciwko Poli Mileńskiej.

Informator pokiwał przecząco głową, niemo krytykując moje zachowanie. Spojrzałem na niego z niedowierzaniem. O co mu chodzi? Nie tak to się robi?

Jeśli chcesz, żeby mówił, to wyjmij mu gnata z ust – pouczał mnie spokojnie Ojciec Chrzestny.

To gdzie mam mu go wsadzić, by zaczął sypać? W dupę?

Adam wzdrygnął się z obawy o własne dziewictwo.

Wypuściłem degenerata, ale wciąż miałem go na muszce.

Zapłacili mistękał dociskając tyłek do ściany.

Kto?

Rodzice Kamila. Byli tutaj w zeszłym tygodniu i proponowali mi kasę za zeznanie, że miałem romans z Polą. Nie zgodziłem się. Ale interes nie idzie już tak dobrze bez Kamila, więc dwa dni temu przyjąłem ich ofertę.

Ile ci zapłacili?

Dziesięć tysięcy.

Odsunąłem się na chwilę, by naradzić się z moim osobistym Vito Corleone. Nikt nie zauważy jeśli zlikwidujemy Adama. Ma wielu wrogów i pewnie większość z nich wysłałaby mi kartkę z podziękowaniem za wyciśniecie tego wrzoda. Jeśli jednak nie pojawi się na rozprawie, teściowie Poli i tak zeznają, że miała z nim romans, a zaprzeczyć nie będzie komu.

Dam ci dwadzieścia tysięcy, jeśli powiesz prawdę.

Mam się przyznać do interesu? – spanikował.

– Interesy możesz pominąć, ale nie omieszkaj wspomnieć o hojnej ofercie za fałszywe zeznania. Opowiedz mi, co wiesz o małżeństwie Mileńskich.

Wiele nie wiem. Kamil to był kumpel od wódki. Czasami, gdy do niego przychodziłem, widziałem Polę. Zazwyczaj ukrywała się po kątach. Nic dziwnego, jakbyś ciągle miał podbite oczy albo połamane żebra, to też byś się nie pokazywał ludziom. Wszystko zmieniło się, gdy urodziło im się dziecko.

Co się zmieniło?

Głupio spytałem, znałem przecież koniec tej historii, więc wiem, że ta zmiana nie była na lepsze.

– Kamil nienawidził chłopca. Twierdził, że nie jest do niego podobny i prawdopodobnie Pola zdradziła go, a to jest bachor któregoś sąsiada. Zaczął ćpać.

Skąd miał narkotyki?

Ode mnie.

Wystarczy.

Kiedy dostanę kasę?

– Po rozprawie. Polski Ojciec Chrzestny – kiwnąłem na informatora – przywiezie ci kasę.

Vito zaśmiał się na to porównanie.

Jeszcze jedno! – zawołał Adam, zanim wyszliśmy – Jak ma się Julek?

– Dobrze. – odpowiedziałem kulturalnie, choć w pierwszym odruchu chciałem zapytać po chuj mu ta wiedza.

Aktywował adwokacką podejrzliwość.

Moja prawnicza dedukcja ruszyła pełną parą. Już miałem podejść do Żeremańskiego i wypytać o kilka niejasnych dla mnie faktów, ale dostrzegłem ponaglające gesty informatora. Miał rację. Nie było czasu.

Wsiedliśmy do auta całkiem usatysfakcjonowani wizytą w Zakładzie Napraw Pojazdów od A do Ż. Przesłuchaliśmy dyktafon. Nagranie wysłałem od razu do Emila z krótkim komentarzem od siebie. Mam cichą nadzieję, że uda nam się skompromitować teściów Poli wystarczająco boleśnie, by więcej nie próbowali ingerować w życie jej i Julka. I moje, mam nadzieję.

***

Pola przywitała mnie śniadaniem i kawą. Była blada z przejęcia, mrugała powstrzymując łzy. Julek wiercił się niespokojnie na jej rękach, marudził. Spojrzał na mnie z drgającymi usteczkami zwiastującymi płacz. Zagarnąłem oboje.

Kochanie, wszystko będzie dobrze.

Starałem się być opoką spokoju, filarem bezpieczeństwa i fundamentem pewności.

Wierzę, że będzie. Po prostu nie chcę wracać do wspomnień z Kamilem, a dziś... Sam wiesz, jaka to będzie rzeź dla mnie.

Rozumiałem jej niechęć do opowiadania o tamtych czasach. Miałem świadomość, że nie wiem nawet połowy tego co Emil, mimo to, nie naciskałem Poli na zwierzenia. Cieszyłem się drobnym sukcesem, o którym nie wiedziała. Rozbroiłem bombę przygotowaną przez jej teściów.

Przypomniałem sobie podejrzane zainteresowanie Adama chłopcem.

Wnikliwie przyglądałem się Julkowi. Mały przystojniak był bardzo podobny do Poli. Dosłownie ujmując, jego uśmiech, błękitne oczęta, zadarty lekko nosek, stanowiły wierną kopię rodzicielki. Trudno było doszukać się spadku po ojcu.

***

W mieszkaniu znów było tłoczno. Przywiozłem całą rodzinkę, również tę przyszywaną. Dziadunio popisywał się umiejętnościami wokalnymi rozbawiając panią Basię i kilku-zębnego Julka.

Dobrze!

Atmosfera była napięta i potrzebowaliśmy jego błaznowania dla rozładowania jej. Wyśpiewał nawet Ułanów, co pukali panienkę przy okienku. Oczywiście nie byłem w humorze, upomniałem więc dziadka o tym, co wypada przy dzieciach, a co nie. Wygłosiłem nawet teorię kodowania w mojej głowie zboczonych fantazji za pośrednictwem tej pseudo erotyki folklorystycznej. Pogroził mi palcem. Dziwne. Zazwyczaj rozpocząłby długi wywód i prawił morały o szacunku dla starszych. Najwyraźniej widział, jak borykam się z własnymi myślami i nie chciał dokładać do pieca swoich trocin.

Wszyscy byliśmy przejęci.

Ze względu na słabe serce, babcię Basię przesłuchano już tydzień temu, poza salą sądową. Jej słów byłem pewny. Lista świadków, którą podejrzałem u Emila, zamykała się w liczbie ośmiu nazwisk. Zamyśliłem się analizując przebieg sprawy. Wiedziałem także, co zezna Żeremański, to daje mi dwóch zeznających na korzyść Poli. Jej teściowie to także dwa głosy, tyle że przeciwko. Pozostałych czterech nazwisk nie mogłem sobie przypomnieć.

Uległem zapewnieniom kumpla o szybkim procesie. Twierdził, że już dziś może wydusić wyrok uniewinniający, a ja mu ufam. Skoro wziął sprawę, to wie, że jest do wygrania. Mimo wszystko stresowałem się i to całkiem poważnie. Czułem dziwne kłucie w mostku. Nie chciałem twierdzić, że jest coś, o czym Pola nie powiedziała ani mi, ani Emilowi. Obawiałem się, że w tej plotce z Adamem w roli kochanka mogło być ziarenko prawdy.

Mama, widząc żyłkę zdenerwowania na moim czole, przysiadła obok próbując mnie podnieść na duchu. Swoim osowieniem zwróciłem również uwagę dziadka Edka, który w ramach wyrzutów sumienia za swoje sprośne uczynki, zaczął obiecywać, że przepisze swój dom mi i Poli w prezencie ślubnym.

Dziadku, z tym domem to bym się tak nie spieszył, mam obawy, że przeżyjesz nas wszystkich.

Julek miał opiekunów, więc postanowiłem czekać na telefon od Emila lub Poli samotnie w sypialni. Co chwilę upewniałem się, że nie mam wyciszonego dźwięku, a bateria jest pełna. Oblewały mnie zimne poty z nerwów. Wyglądałem przez okno niecierpliwie, oczekując widoku nadjeżdżającego auta Emila. Według agendy, już dawno powinno być po sprawie. W końcu poczułem wibrację w kieszeni. Na ekranie wyświetliło mi się zdjęcie kumpla. Drżącą dłonią odebrałem.

Teo?

Usłyszałem Polę, głos jej się załamywał.

Kochanie, co się stało? – dopytywałem, lecz nie uzyskałem odpowiedzi.

Szlochała mi w słuchawkę, a ja nie wiedziałem jak jej pomóc. Dlaczego posłuchałem Emila i zostałem w domu zamiast być z nią?

Poluś, proszę, mów do mnie.

Oto Jadzia Gibson:

Kobieta z trzydziestką na karku i chaosem w głowie. Potrafi złapać kij za trzeci koniec, a jak życie daje jej cytrynę to wyciska z niej sprajta. Odkąd sama pisze, tworzy, zawsze jest zadowolona z zakończenia.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Babeczka
    | Odpowiedz

    Szybki komunikat. Nie działa sprzedajtresci. Znów…. Za awarię przepraszamy, jutro postaramy się z tym coś zrobić!

  2. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Jadzia, Ty złośliwe stworzenie!!! W takim momencie, aaa!!!! 😁😁😁 Też mi się wydaje, że byłoby za fajnie i przyjemnie, gdyby postępowanie zakończyło się na tym etapie i Pola zostałaby uniewinniona. W końcu przed nami jeszcze parę części…
    Co do ilości odcinków – pewnie nic odkrywczego nie napiszę, ale zrób, jak czujesz. Trzynaście to liczba jak każda inna. Złapiesz czarnego kota, każesz mu lewą łapą zamieść lustro rozbite na siedem części – i już! Urok odczyniony! 😁🐈

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Nigdzie nie zapewniałam, że to story z waty cukrowej i landrynek. Będzie się działo, ale wszystko w swoim czasie.
      Jestem na tyle łaskawa😂😂😂, by nie rzucać bohaterom wszystkich kłód pod nogi na raz. Powiedzmy wiec, Rany Julek! to taki bieg z przeszkodami…

      • Rebel G.
        |

        No i dobrze, mniej przewidywalne! Seks już był – ciekawe, co teraz 😉

  3. Judyta
    | Odpowiedz

    Strzelam, że ojcrm Julka będzie gangstamechanik. Waham się tylko nad bardziej prawdopodobnym scenariuszem: gwałt czy chwila zapomnienia…

    BTW, gdzie wcięło Monikę? Ani “Kuchty”, ani “Zakazanej”…

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Judyto! Narazie wiedziesz prym w drodze po certyfikat/nagrode!
      Mika nadal pisze, nagrywa, z tym, że pysznie i z odmierzonymi proporcjami.

  4. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Również przychylam się do zdanie, że Julek może mieć innego tatusia niż można było myśleć na początku. Aczkolwiek nie byłabym bardzo zdziwiona, gdyby okazało się, że jednak wykombinowałaś coś zgoła innego. Przerwałaś w najlepszym momencie i aż skręca człowieka, żeby już poznać ciąg dalszy! Sama tak nie raz robię, dobry patent, żeby przyciągnąć czytelnika do kolejnej części. Ja tam wrócę tu za tydzień na bank banków i to tych szwajcarskich!

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Przerwalam w tym momencie bo mi sie wiecej nie zmiescilo😂😂😂
      Żartuję!
      Oczywiście, ze zrobiłam to z premedytacją!😂😂😂

  5. Asia
    | Odpowiedz

    A mi sie wydaje, ze ona płacze z emocji, ktore w niej siedzą … ze wszystko okaże sie ok…ale pozniej sie cos pokomplikuje … nie wiem czemu, ale takie mam przeczucie. Przynajmiej tak sobie wmawiam by dotrwać do następnego tygodnia 😅 jakoś patent trzeba znaleść na te nieczyste zagrywki z urywaniem tekstu w takich momentach 😛

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Asia! Ty trójkątny potworze 😀 Wytrzymasz, wytrzymasz, ale próbuj dalej, może tobie dostanie się nagroda/certyfikat.

  6. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Mnie też się zdaje, że szloch Poli to ze szczęścia, bo Emilowi udało się wygrać proces. I niby winno być sielankowo, bo nic już nie stoi na przeszkodzie, by Pola, Teo i Julek stali się rodziną, tylko, że ziarno podejrzenia zostało zasiane. I Teo będzie chciał znać prawdę. Włączy się głos rozsądku, że być może za łatwo, za szybko uwierzył, zaufał, obnażył się emocjonalnie. Padną pytania, pojawi się dystans, nieufność, poczucie wykorzystania. Pola wyprowadzi się od Teo i będzie tęsknić. Julek głośno będzie się domagał nowo zdobytego ojca w swoim życiu. Teo będzie się szarpał i miotał. Pani Basia z Dziaduniem Edwardem będą się martwić o całą trójkę. Wedle mnie Julek jest z prawego łoża – nie wierzę, że Pola pozwoliłaby się tknąć komuś takiemu jak Adam. No sorry, mało jej było męża pijaka i miała ochotę i na kochanka pijaka i ćpuna? No chyba, że ją bydlak zgwałcił.
    Scena miłosna boska:) Bardzo mi się podoba prawo sypialni Teodora:)

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Napisałam odpowiedź, a zamieściło ją jako osobny komentarz. No mistrzu jestem 😀

  7. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Porter! Już jeden certyfikat dla ciebie wisi na fb, a nastepne częsci bede wrzucała z takim turbanem na glowie, ktory zrobie z folii aluminiowej, zeby twoje telepatyczne fale nie miały przebicia😂😂😂
    Chyba, że…. Ty wiesz wszytsko bo jestes moja blizniaczka duchowa i nasze mozgi sie synchronizuja😂
    Mam jeszcze jedna teorie, ale sie wstydze😂
    Cieszę się, ze zwróciła ś uwage na scenę sexów. Zazwyczaj komentarze dotyczą koncówki, a tu prosze! Niespodzianka! Czujne oko Tony zapamiętało spotkanie fallicznego petenta z panią prezydent Międzypośladkowa.
    Będzie jeszcze jedna newralgiczna intymnie scena i do niej staram sie podejść poważnie. Dasz mi jakieś wskazówki? Jaka ma być ta scena? Pytam ciebie, bo jak poprosilam o pomoc Zygmunta to mnie wyśmiał. Powiedziałam mu, zebyśmy byli bardziej romantyczni bo potrzebuję weny, a on do mnie, ze w takim razie on chce przywrócić gołe soboty… No weź z takim pertraktuj! Zima w pełni, ogrzewanie liche, a ten mnie chce po domu nago ganiać.

    • Tony Porter
      | Odpowiedz

      Taka ze mnie jełopa, że dopiero dzisiaj zajrzałam na Twój fb! A mogłam już od dawna cieszyć się, jakże przydatnym w gospodarstwie domowym, sprzętem. Model “Teodor” wymiata:)
      Bardzo, bardzo dziękuję za piękny certyfikat.
      Co do turbanu, to w trakcie lektury “Julka” miałam na głowie turban z ręcznika, a pod nim maseczkę na włosach – może cynamon i migdały tak mi rozgrzały zwoje, że się mentalna platforma uruchomiła:) W bliźniactwo duchowe i synchronizację mózgów wierzę od czasu, gdy zapoznałam w necie mą drugą połówkę w sferze przyjaźni – takie rzeczy naprawdę się dzieją:) Bardzo jestem ciekawa tej jeszcze jednej teorii i pozwolę sobie zacytować swą babcię – “wstyd to kraść i z dupy spaść”, tak więc śmiało Jadziu, atakuj teorią:)
      Kazałaś zgadywać i snuć przypuszczenia, to zgadywałam i snułam, i taki ciąg dalszy mi się wysnuł. Przyjęłam założenie, że Twa opowieść nie ma być spod znaku “Dwunastu gniewnych ludzi” (kto nie oglądał, to polecam – majstersztyk), tylko historią miłosną, więc relacje międzyludzkie/damsko-męskie są najważniejsze i właśnie na tym polu podzieje się dużo, intensywnie i soczyście.
      Wiesz, końcówka postawiła wszystkich w pogotowiu – czy Pola wolna, czy za kratkami – trudno, żeby w takich okolicznościach myśleli o seksie. Taaaa…. wychodzi na to, że ja w każdych okolicznościach myślę o seksie:) Ale jak nie wspomnieć o poetyczności Teodora? Ten facet mógłby erotyki wierszem i prozą pisać, a Leśmian kłaniałby mu się w malinowym chruśniaku:) “Międzypośladkowo”, “falliczny petent”, “mlaszcząca Jejmość”, “wytrzymałość bodźcowa” – zabawa słowem, soczystością języka polskiego.
      Wskazówek żadnych Ci nie dam, bo Ty sama wiesz najlepiej jak ta scena miłosna ma wyglądać. Ty siedzisz w głowie Teo, wiesz co czuje, czego pragnie. Poza tym, czy będzie to seks euforyczny po uniewinniającym wyroku, czy seks próbujący stłumić obawy Teo co do Poli, czy seks na nowy początek, na miłość, na bycie rodziną? Moim zdaniem nie powinnaś mieć żadnego dyskomfortu, że opisujesz seks tak humorystycznie i nie siłować się, żeby opisywać go na poważnie. Myślę, że “na poważnie” samo do Ciebie przyjdzie – wymusi je historia i bohaterowie. A poza tym, to nie przesadzajmy z tą powagą – przecież seks ku przyjemności i radości jest, prawda? No!
      Noooo, Zygmunt jest bardzo romantyczny… i praktyczny – ma futerko, to mu zima nie straszna:)

      • J.Gibson
        |

        To możliwe, by przez internet bratnią duszę poznać? Bo ja myślałam, że to jest jak z miłością: jedno spojrzenie i wiesz!

        “zabawa słowem, soczystością języka polskiego.” Uwielbiam jak mnie komplementujesz!

        To może choć pozycję wybierz do zamykającego brikanda, tudzież sceny finałowej. Muszę ją porządnie dopieścić, bo mam świadomość, że pamięta się zawsze koniec. Tak jak ocenia się faceta, po tym jak kończy :D.

      • Tony Porter
        |

        Kuźwa, chyba się popłaczę, znowu skasowałam swój komentarz… palce u samej d… poutrącać, jak nic:(
        Wierz mi, że sama jestem mocno zdziwiona, ale można. Ja, pokolenie przedinternetowe, mocno sceptycznie do wirtualnej rzeczywistości nastawiona, a jednak! Dostałam w głowę Johnem Porterem, siostrzeniec założył mi konto w necie, zaczęłam pogadywać na blogu, z pewną kobietą pogadywało mi się wyjątkowo dobrze, zaczęły się maile, spotkanie w realu było w pełni satysfakcjonujące. Trafiony-zatopiony:)
        “Pozycję?” Znaczy się – sztuk jeden? No, proszę Cię! Krew dziadka Edwarda się w Teodorze burzy i domaga się większej różnorodności:) Wedle mnie, to zamykające brikando winno być pięknym kochaniem się – po Bożemu, oko w oko, piersi w pierś, pełne oddania, zatracenia się w sobie nawzajem. Pola i Teo tak naprawdę to wcale się nie znają, bliskość i więzi dopiero zaczęły się między nimi kluć, jest fascynacja, miraż wspólnego życia, jest pestka czegoś ważnego między kobietą i mężczyzną… jest szansa na: “Jestem twoja/Jestem twój”. Tak więc, poproszę pozycję w stylu: ” Jutra może nie być/Po nas choćby potop/Ważne jest tu i teraz”, a która to będzie pozycja z Kamasutry to już zupełnie bez znaczenia:)
        Wedle mnie, to takie kryterium oceny jest do bani – ja oceniam faceta po tym, jak ja kończę:)

      • J.Gibson
        |

        Postaram się wpasowac w kategorie “wazne jest tu i teraz”
        Dziękuję za inspirację.
        PS:
        Ja też nie jestem pokolenie internetów.

      • Babeczka
        |

        Może dziwnie to zabrzmi, ale moja dwunastoletnie córka, to też raczej nie jest “pokolenie internetów”. Jedynie z youtuba korzysta namiętnie, bo włącza sobie karaoke i od piątej rano zaczyna śpiewy 😉 Tu jej się nie dziwię, ja też namiętnie słucham muzyki na youtubie, ale na szczęście nie śpiewam ;-D

      • J.Gibson
        |

        Pokolenie jutuba?

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Jadzia, Twoja scena erotyczna wymiata, popisałaś się elokwencją i te metafory… Ciekawa jestem, czy jakiś facet mógłby takie myśli mieć w głowie… Zwłaszcza w czasie seksu. Ja to znam chyba tylko takich, co na pięć sekund przed orgazmem przestają być ateistami i krzyczą “O Boże”, a sąsiedzi pewnie myślą o mnie nie wiadomo co… Ale opis, spójność metafor, poczucie humoru, erudycja – jestem zachwycona 😉
      Oczywiście masz rację, że zapamiętalam głównie koniec, tak się przejęłam losami Poli…

      • J.Gibson
        |

        No mów mi tak dalej Rebel!
        A tak z ciekawości zapytam: co myśla twoi sąsiedzi?
        😂😂😂

      • Rebel G.
        |

        Jeden chyba myśli, że mam lesbijski romans i adoptowałam dziecko, a to tylko synek koleżanki 😉 czasem się nim zajmuję. Drugi myśli, że jestem rozwiązłą kobietą, bo składa mi niemoralne propozycje przez Facebooka, trzeci aktualnie nie mieszka tutaj, ale hmm, no, powiedzmy, że znamy się na tyle dobrze, że niejednej inspiracji do opowiadania mi dostarczył 😉😁
        Sąsiedzi pode mną wciąż zapraszają na herbatę i są bardzo fajni, przez co nabieram podejrzeń: albo szukają kogoś do trójkąta, albo potrzebują opiekunki dla dziecka 😂
        To kiedy przyjeżdżasz w odwiedziny? 🙄

      • J.Gibson
        |

        Ja pierdziele! Co to za sąsiedzi?😱😱😱 olaboga!
        Ja wpadne za kilka lat😂
        Znaczy… Do ciebie na kwadrat wpadne, bo wycieczka do PL jest w moim planie pięcioletnim gdzieś pod koniec “to do list”. Niestety. Smutno mi z tego powodu, lecz nie przyspiesze… Jak to mówią: czlowiek sie spieszy, to diabeł cieszy. Ale na pewno uprzedze, zebyś zdarzyła się przygotować. Jak dostaniesz wiadomość: NASTAW WODE NA HERBATE BO I TAK NIE ZDARZYSZ ZMROZIC WODKI. To wiedz, żem już na twej dzielni😂😂😂
        Gdy, w domofonie usłyszysz “przybyli Ułani pod okienko” to jestem już na dole.
        A wolisz bym stanela w twoich drzwiach (właściwe zakreślić):

        A) w parze z Jacusiem Danielsem
        B) z wiadrem baterii
        C) z pudełkiem niespodzianką

        ❓❔❓❔❓❔❓

      • Rebel G.
        |

        😭 Za pięć lat?! Czy Ty jakiegoś bana na wjazd do Polski dostałaś!? 😉 Język panu z UK Border pokazałaś, czy co? 😜
        No tak to jest. Bycie miłym w dzisiejszych czasach to jakiś ewenement i rozmawiasz z kimś normalnie, a potem wszyscy myślą, że na nich lecisz. Nie ogarniam. Choć raz nie byłam bez winy (patrz sąsiad numer trzy).
        Pani! Ja tam mam Jacka D., Jima B., Johnnego W. zawsze u siebie, a w zamrażarce kostki lodu. Nic tylko urządzać z nimi balangę 😁 No chyba, że ktoś preferuje P. Tadeusza albo J.A.Baczewskiego, to znam ich adres 😉 Co prawda z tym drugim kolega tak się ostatnio pokłócił, że potem stwierdził, iż się nie dziwi, że Luftwaffe zbombardowało jego fabrykę w czasie II wojny światowej, sam by to zrobił, takiego miał kaca (niemoralnego). To może jego nie… 😀
        Baterii mam pod dostatkiem, małe, duże, co kto chce… Wybieram pudełko! 🎁

      • J.Gibson
        |

        Bana? Nie! Skądże! Po prostu na mojej mapie jest jeszcze wiele punktów po drodze do ojczyzny. A oglądając wiadomości z Polski coraz większą niechęć mam do powrotu.

  8. Kass
    | Odpowiedz

    Jak się ma Julek? Wietrze problemy……

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Poważne problemy….

  9. Misia
    | Odpowiedz

    Przepraszam bardzo! W moim ratuszu przeciągi, przyjmuję conocnie, a ani razu nie trafił mi się tak uzdolniony petent. Coś nie tak z moim miastem?

  10. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Można zamówić z dostawą do sypialni😂
    Szczegóły oferty na moim fb😂

  11. Karola
    | Odpowiedz

    Opowiadanie super. Niestety komentarze wciągają jeszcze bardziej.😂😁🤣
    Niestety bo nie mogę przestać czytać a mam jeszcze sporo do zrobienia. Jesteście … brakuje mi słowa ale niech bedzbę zajefajne.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Karola! Mój ty pięciokącie zdziwiony poprawiłaś mi nastrój! Dziękuję😘

    • Nela
      | Odpowiedz

      I tu się z tobą zgodzę!

  12. Karola
    | Odpowiedz

    Trochę do mnie pasuje bo ja taka trochę dziwna jestem ale podobno da się mnie lubić. Taki się do mnie przypiął a że nie wiem jak się zmienia to został.
    Ps. Lubię poprawiać humor chociaż kawałów nie umiem opowiadać.😁

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Musisz sie hyba zalogować w grawatar i tam ustawić inne zdj. Będzie mi niezmiernie miło widzieć ciebie jako prawdziwą osobę.
      PS
      Też nie umiem opowiadać kawałów. Jestem w tym gorsza niż najgorszy piłkarz druzyny z piątej ligii.
      Spalony!
      Spalony!
      Spalony!
      Aut!
      Najgorsze jest to, ze wszystkich batdziej śmieszy, gdy mówie coś całkiem poważnie, niż gdy opowiadam żart. Druga sprawa, że ja w połowie opowiadanego żartu zaczynam śmiać się i już po ptakach😂😂😂.

      • J.Gibson
        |

        Od razu poprawiam: CHYBA*
        (Pisze z telefonu tylko kciukiem i nie zawsze siegam dobrze litery.)

Napisz nam też coś :-)