Rany Julek! (IX)

with 33 komentarze

Rany Julek! (IX)

Dziś uprzedzę tylko, że wkradło mi się małe tornado i lekko namieszało w wątku. Myślisz, że odetchniesz z ulgą? Może, na jakiś czas, pozwolę ci się tą ulgą nacieszyć.

Certyfikat za komentarz też jest, wiecie gdzie szukać?

Wiecie.

To hyc za herbatkę i okulary,

bo oto dziś, wystąpi Teodor nabzdyczały.

.

Część dziewiąta

Nie rycz kobieto. – Usłyszałem w tle rozbawionego Emila. – Halo, Teodor? – Najwyraźniej przejął słuchawkę. – Szykuj szampana, zaraz będziemy.

Słowa Emila były balsamem na me zmartwione serce. Wybiegłem przed budynek, niecierpliwie wyglądając auta. Pola rzuciła mi się na szyję, jak tylko otworzyłem drzwi.

Wpadniesz z Nataszą wieczorem świętować? – zaprosiłem Emila.

Myślę, że nie będziemy wam przeszkadzać, macie sporo do omówienia. Zresztą, obiecałem zająć się księżniczkami.

Cieszyłem się, mocno tuląc Polę, lecz Emil wbił w moje myśli drzazgę, która nie pozwala temu szczęściu rozwinąć skrzydeł. Sporo do omówienia? Co chciał przez to powiedzieć? Pola uśmiechała się, ale czułem dziwą niepewność bijącą z tego uśmiechu. Postanowiłem na razie nie drażnić nas oboje dociekliwymi pytaniami. Za chwilę wejdziemy do mieszkania, gdzie wszyscy z radości skaczą pod sufit, więc odłożenie poważnej rozmowy z Polą na „potem” wydawało mi się rozsądnym rozwiązaniem.

Jesteś gotowa, kochanie? – odezwałem się czule.

Nie. Teo, chciałam ci po...

Pocałowałem ją, uniemożliwiając dokończenie zdania. Cokolwiek chciała powiedzieć, może poczekać do wieczora.

Podziękować ci chciałam – sapała rozgrzana moim pocałunkiem.

To też może poczekać do wieczora! – Falliczny najwyraźniej już planował sposób dziękowania.

Na wszystko przyjdzie pora, Pola. – Objąłem ją w pasie i poprowadziłem do windy.

Gdy weszliśmy do mieszkania, szampan czekał schłodzony. Byłem w tak świetnym humorze, że nawet sprośne przyśpiewki dziadka mi odpowiadały, szczególnie te, wprawiające Polę w zakłopotanie.

Pola jak zwykle upiła tylko symboliczny łyk szampana. Rozumiem jej uraz do alkoholu. Z niechęcią zauważyłem, że spogląda na zawartość mojego kieliszka, a raczej brak tej zawartości.

Zasiedliśmy do stołu. Wszyscy razem, całą rodziną. Było gwaro, tłoczno i radośnie. Po ostatniej nocy czułem pewność, że Pola zostanie ze mną i oczami wyobraźni rysowałem plan na przyszłość.

Julek odpadł jako pierwszy, zaraz po nim dziadunio. Wezwałem taksówkę i odprowadziłem do niej gości. Kiedy wróciłem, Pola siedziała przy kuchennej wyspie wpatrzona w odległy kąt. Nawet mnie nie zauważyła. Wglądała na zmartwioną, a ja nie chciałem dłużej katować się domysłami. Zerwijmy ten plaster szybko.

Podszedłem do niej od tyłu i przytuliłem się do jej pleców.

Czuję to Pola, czuję, że coś się nagle zmieniło. Czyżby w sądzie nie wszystko poszło zgodnie z planem?

Odwróciła się przodem do mnie pełna wątpliwości.

Chodzi o Julka.

Teściowie Poli znów wyciągali łapy po chłopca?

Kochanie, przestań mówić hasłami i powiedz, w czym rzecz.

Rozpłakała się wtulona w mą pierś.

Ojciec Julka chce uzyskać prawa rodzicielskie.

Zamurowało mnie. Odsunąłem ją od siebie, lecz nadal trzymałem za ramiona.

Pola, o czym ty mówisz? Przecież Kamil nie żyje.

Nie wiem jak ci to wytłumaczyć, Teo.

Najprościej.

Znienawidzisz mnie.

Pola, proszę, miejmy to już za sobą.

Adam żąda...

Żeremański? – wtrąciłem nie dowierzając.

Przytaknęła.

Zgarnąłem kluczyki do auta i wyszedłem, nie dając jej szans wytłumaczyć się.

Z doświadczenia znałem mnóstwo scenariuszy rozwodowych. To jak choroba, nałóg, raz zdradzisz, a potem zdradzasz w każdym następnym związku. Niezależnie czy to kobieta, czy mężczyzna. Mam nawet stałego klienta, zatwardziałego zdrajcę. Osiem lat temu rozwiodłem go po raz pierwszy. Zdążył otrzymać dokumenty, a pobiegł pobrać się z kochanką, przez którą rozpadło się jego małżeństwo. Dwa lata później drugi rozwód, kochanka będąca już żoną odkryła, że zrobił sekretarce dziecko. Scenariusz powtórzył się jeszcze kilka razy.

Zatrzymałem się w hotelu. Zamówiłem alkohol do pokoju i oddałem się rozważaniom. Nie odebrałem dziesiątego połączenia od Poli. Zawiodłem się, ból rozrywał moje serce. Mogła od razu powiedzieć, ale pewnie obawiała się, że jej nie pomogę wygrzebać się z tego bagna.

Telefon znów zawył, lecz bateria rozładowana wydzwanianiem Poli nie wytrzymała i padła trupem.

Zaśmiałem się z tego określenia. Trupem padła tak jak jej mąż, a ja raczej nie chcę być trzeci w kolejce.

Mocarny Johny Walker szybko mnie ululał.

***

Wróciłem do mieszkania wczesnym rankiem, mając nadzieję, że przebiorę się i wyruszę do kancelarii nim Pola i Julek wstaną. Wklikałem kod do zamka, przeklinając myślą piszczące dźwięki cyferek. Drzwi otworzył się, nim złapałem za klamkę. Przede mną stała Pola, taka , jaką zostawiłem wczoraj.

Martwiłam się o ciebie.

Spałem w hotelu. – Minąłem ją kierując się do szafy.

Teo, wysłuchaj mnie.

Później. Muszę zaraz być w kancelarii – skłamałem bez wyrzutów.

Wyszedłem bez pożegnania, bez słowa i bez pocałunku.

***

Zachowałeś się jak ostatnia pizda! – Emil wpadł do mojego gabinetu bez zbędnych ceregieli typu „dzień dobry”, czy zwyczajnego pukania do drzwi. – Gdzie byłeś? Dziewczyna całą noc nie spała wypłakując oczy.

Poskarżyła się tobie?

Zadzwoniła tylko zapytać, czy jesteś u mnie. To wystarczyło, bym domyślił się reszty. Martwiła się. Ja też.

Wiedziałeś o tym od początku? – warknąłem – Wiedziałeś, że ojcem Julka jest Adam?

Nie. Pola była tym faktem bardziej zaskoczona niż ja.

Chcesz mi powiedzieć, że nie wiedziała, do czego może doprowadzić pieprzenie się z kochankiem?

Idiota.

Nie pozwalaj sobie.

Wiesz, że zawsze stoję po twojej stronie Teodorze. Tym razem mówię ci jasno: nie wszystko jest takie, jak ty to widzisz.

Emil rzucił we mnie protokołem rozprawy Poli i wyszedł obrażony. Najpierw nie chciałem czytać, więc przekornie zająłem się przygotowaniem do jutrzejszego rozwodu. Łatwizna: rozdzielność majątkowa, dzieci brak. Zleciłem asystentce przygotowanie odpowiednich dokumentów i zamknąłem się w gabinecie na klucz. Ciekawość wygrała. Ze szczęką rozdziawioną do samej wykładziny czytałem protokół. Szkoda, że Emil nie obił mi od razu gęby, może czułbym się teraz mniejszym dupkiem.

Popędziłem do auta. Doznałem silnej potrzeby zobaczenia Poli i Julka, chciałem ich przeprosić, przytulić, zapewnić, że kocham i już nigdy nie zwątpię.

W domu zastałem ciszę.

Odchodziłem od zmysłów, dzwoniąc na komórkę Poli, którą zostawiła na komodzie. Pozostało mi czekać. Prawdopodobnie wyszli tylko na spacer.

Nie mogłem usiedzieć w miejscu. Myślałem, co powiem, jak powiem i co zrobię. Pobiegłem do kwiaciarni, do jubilera, drogerii i perfumerii. Zrobię dla Poli przeprosinowe Christmas. O Julku nie zapomniałem, jak bym śmiał!

Godzinę później wybiegłem z windy, ciągnąc wszystkie prezenty niczym wielbłąd. Cztery, dwa, dwa, siedem i usłyszałem charakterystyczne kliknięcie zamka. Śmiech Cherubinka od razu rozweselił mnie. Podbiegłem do malucha gubiąc po drodze pudełeczka, pudełka i pudła.

Tata, tata, tatata.

Przywitał mnie piskliwy głosik. Jak mogłem zwątpić, że to ja mam być jego ojcem, prawdziwym tatą od przytulania, jazdy na rowerze, grania w piłkę i porad jak podrywać dziewczynę. Nie nasieniodawcą, ojcem, którego Julek poniekąd sam sobie wybrał.

Pola patrzyła na mnie zdezorientowana. Nie dziwię się. Przez ostatnią dobę wysyłałem jej sprzeczne sygnały.

Zobacz co mam dla ciebie.

Otworzyłem wielkie pudło z piękną miniaturą pianina. Julek zajął się nim zafascynowany dźwiękami, a ja mogłem poświęcić uwagę jego mamie.

Kochanie. – Podszedłem, lecz cofnęła się. – Pola, proszę.

Kiedy ja prosiłam o rozmowę, wygodniej było ci odwrócić się na pięcie i wyjść.

– Przepraszam, skarbie. – Postawiłem na stole pięknie opakowaną biżuterię, kosmetyki, perfumy i bajeranckie kwiaty w pudełku. – Wszystko dla ciebie. Pola, rozumiesz? Dla ciebie zrobię wszystko.

To zacznij od pozbycia się tego wszystkiego, bo nie dam się kupić Teodorze.

Teodorze!?!? Już dawno nie używała pełnego imienia, mam przejebane.

Czego potrzebujesz, by mi wybaczyć?

Niczego. – Łzy spływały po jej policzkach. – Niczego poza twoją uwagą.

Nie przywykłem, żeby kobieta nie chciała ode mnie błyskotek, pachnotek czy szmatek. Przy Poli dopiero uczyłem się, że nie mają one wartości.

Więc jestem, cały twój.

Dlaczego wyszedłeś? Dlaczego nie chciałeś mnie wysłuchać?

Uwierzyłem intuicji. Pola, ja zarabiam na zdradzie, jestem święcie przekonany, że człowiek, który raz zdradził, nie wart jest zaufania. Zabolała mnie myśl, że... – Nabrałem powietrza nie chcąc powiedzieć za dużo. – Nie będę się tłumaczył, czy usprawiedliwiał. Zrobiłem źle. Przepraszam.

Przytuliła mnie, co odczytuję jako akceptację i wybaczenie. Nie wiem tylko, czy ja sobie wybaczę. Mając niejakie wyobrażenie tego, co przeżyła, ile przecierpiała i ile doświadczyła, potraktowałem ją nie lepiej niż Kamil.

Teo, ja nie wiedziałam, że Adam… – głos jej zadrżał, wciągnęła głośno powietrze. – Kamil kilka razy pobił mnie do utraty przytomności. Nie wiedziałam, że Adam… – zagryzła usta z nerwów. – Wykorzystał sytuację – łkała.

Jakichkolwiek słów użyje, nie odda ciężaru jego przewinienia. Zgwałcił ją degenerat, ciesząc się, że jej naćpany mąż leży na haju większym od Kilimandżaro. Jeszcze sobie z nim porozmawiam, dorwę skurwysyna.

Wiem wszystko Pola. Czytałem protokół rozprawy.

Odsunęła się.

Skarbie, nie kocham cię przez to mniej, ale dzięki temu rozumiem lepiej. Julka nie oddamy. Zaufaj mi.

Przytaknęła ocierając łzy. Znów się uśmiechała, a ciepło jakie czuję widząc ten uśmiech nie jest w stanie opisać żaden poeta.

Dziękuję – szepnęła.

Nie ma za co – odpowiedziałem zbliżając usta do jej warg.

Dobrze, że Julek szybko padł na drzemkę. Emocje, które towarzyszyły nam przez ostatnie dni przerobiliśmy w niezwykły seks, i nie mam tu na myśli cudacznych pozycji, czy gadżetów. Podniecało mnie nawet oddychanie tym samym powietrzem co Pola.

Luzowała krawat całując moją szyję. Gorące usta doprowadzały do wrzenia i jestem pewny, że para szła mi uszami. Torturowała mnie powolnym rozpinaniem koszuli, a kiedy chciałem przyspieszyć ten proces, przywołała mnie do porządku ugryzieniem.

A to suczka! Może przydałby się kaganiec? – Falliczny rwał się do angażu w zabawie.

Niespiesznie rozebrała mnie do naga, sugerując, że teraz moja kolej rozebrać ją. O zgrozo! Spisałem się na medal. Szarpałem suwak sukienki bezskutecznie, w końcu rozerwałem szew, i niczym lew obdzierałem Pole z ubrania zębami.

Poprosiła, bym usiadł „po turecku” i wpasowała się pupą w gniazdo utworzone przez moje łydki. Całowaliśmy się tkliwie kołysząc, ale ratusz pozostawał zamknięty, mimo iż petent ocierał się o drzwi i oliwił zamek. Odchyliła się do tyłu asekurowana moimi dłońmi. Przed mymi oczami unosiły się piękne krągłości uwieńczone spiczastym różem. Zapomniałem się ssąc najpierw lewy, potem prawy sutek. Pierś, którą nie okupowałem językiem, ugniatałem palcami coraz mocniej, niczym piłeczkę odstresowującą. Unosiła biodra i opuszczała je, zwiększając siłę intensywności tarcia.

Falliczny nie wytrzymał. Podstępnie wcisnąłem petenta do ratusza i czekałem na opieprz od pani prezydent. Nie wyglądała na zdenerwowaną, wręcz przeciwnie. Pola zastygła z rozchylonymi ustami i przymkniętymi oczami. Chwytem za biodra nabiłem ją głębiej. Podniosła się, patrząc mi w oczy z niezwykłym wyrazem szczęścia podkreślonym czerwienią policzków.

W najbardziej skrywanych zakamarkach moich zbereźnych snów, nie ma pozycji, którą zaserwowała mi Pola. Złożyła się niczym scyzoryk unosząc nogi na moje ramiona.

Wydaje mi się, że powinieneś poćwiczyć bicepsy – szepnęła przekornie zaciskając palce na przedramionach.

Ująłem więc pośladki, i zgodnie z zaleceniem pani trener, podnosiłem słodki ciężar Poli, by po chwili nabijać ją na różdżkę wypełnienia.

Na takie treningi mógłbym chodzić częściej niż trzy razy w tygodniu. Być może powinienem całkiem zrezygnować z siłowni i oddać swe ciało w poniewieranie mojej fizjoterapeutce?

Ko – nie – cznie! Sylabizował Falliczny, łapiąc oddech przed ponownym zanurkowaniem w cudowną lepkość.

Na razie prezentowałem się marnie, bo po kilku podniesieniach Poli zacząłem się pocić i zamiast myśleć o cwałowaniu do spełnienia, wyobrażałem sobie chłodne okłady na bicki. Co za kompromitacja!

Przejdźmy do konkretów! – Zażądał Falliczny.

Wstałem z Polą w ramionach i rozejrzałem się porównując wysokość poszczególnych meli. Po chwili leżała na stole, a ja trybem pneumatycznym przekuwałem się do orgazmu.

Panie przodem. Pamiętaj! – Falliczny okazał się mniej egoistyczny niż ja.

Zwolniłem lekko, wyobrażając sobie dalekie od erotyki wizje, w celu przełożenia erupcji wulkanu z dwunastej zero jeden na dwunastą piętnaście.

Mocniej, proszę. – jęknęła.

Nasz klient, nasz pan! – poganiał mnie Falliczny.

O taaaaaak. – sapała doprowadzając mnie do furii.

Stało się. Wulkan wybuchł tłocząc gorącą lawę.

Kiedy odzyskałem czucie w nogach, zorientowałem się, że przyjemność Poli wciąż trwa. Jej podbrzusze falowało zsynchronizowane ze spazmami wnętrza. Przyłożyłem dłoń do jej bijącego gorącem policzka. Ocknęła się z amoku błogosławiąc mnie upojonym spojrzeniem. Chcę jej! Tylko jej!.

Dziękuję – szepnęła.

Oto Jadzia Gibson:

Cześć! Jestem taką samą dziewczyną jak ty. Mam dwie nogi, dwie ręce, a nawet i dwa cycki by się znalazły. Szczęśliwie posiada również palce, którymi dla was wystukuję moje sprośne fantazje. Mam też ogromne poczucie humoru – twierdzą tak przynajmniej dwie osoby: ja i mój Zygmunt. A czy wy dołączycie do tego grona?

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Ha! też pierwsza 😀
    A więc gwałt. Pola w niezłe gówno wdepnęła, wychodząc za szanownego Kamilka. Nie dość, że ćpun katował ją miesiącami, to jeszcze zgwałcił ją jego kolega. Ja to się dziwię, że ona nie ma stałego urazu do facetów. Po takim czymś raczej nie chciałabym mieć z nimi do czynienia, przynajmniej przez znacznie dłuższy czas. Jednak Teo przekonał ją do siebie, chociaż w dzisiejszym rozdziale się nie popisał. Obstawałabym za jakąś karą dla niego 😀 Tyle, że Pola najwyraźniej ma już dosyć karania, przede wszystkim siebie, bo to ona straciłaby na tym najwięcej. Ewidentnie zakochała się w Teodorze i chce stworzyć z nim coś, czego jeszcze nigdy nie miała. Teraz tylko trzeba załatwić jakoś biologicznego tatusia Julka i można zacząć tworzenie nowej rodziny.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Nie ma jednakowych wzorców zachowań kobiety skrzywdzonej. Myślę, że to nie Teo przekonał Polę do siebie tylko Julek. Kiedy zobaczyła, jak dobrze maluch czuje sie w objęciach opiekuna tymczasowego wiedziała, że ze strony tego człowieka nie musi obawiać się niczego. Umysł matki troche inaczej przetwarza niektóre sytuacje. Zazwyczaj jest tak, że co dobre dla naszych dzieci, jest dobre dla nas – a przynajmniej tak myślimy.

      Ale mam ostatnio nastrój. Nic tylko płakać. Chyba ten ząb madrości co mnie meczy spowodował blokadę śmieszkową.

      • Jo Winchester
        |

        Nie mam patentu na poprawę humoru, sama jak łapię dół, to czuję się tak, że nic tylko płakać. Mogę jedynie poradzić ulubioną muzykę, może kabarety? 😉 Coś, co sprawia Ci przyjemność.
        Oczywiście, że każda kobieta jest inna. Pola dostała swoją szansę na szczęśliwe życie u boku Teodora. Przy wzajemnej współpracy, na pewno sobie poradzą. I stworzą dla Julka szczęśliwy dom.

      • J.Gibson
        |

        Niestety tym rajem nie nacieszą się długo.

      • T
        Tony Porter
        |

        Nie kracz, koleżanko Gibson, nie kracz. I nie strasz nadwrażliwych czytelników:) Mnie ostatnio przyjaciółka rozśmieszyła twórczością ze ściany pociągu: “Jestem mały, niedołężny, ale wytrysk mam potężny”:) A już totalnie rozwalił mnie widok mojej koleżanki, jadącej na rowerze i dzierżącej w dłoni kosę z przekręconym ostrzem – nie wiem, czy jechała na Jasełka, czy na inscenizacje z Powstania Styczniowego. Wyobraźcie sobie drobną blondynkę, na niewielkim rowerku, z wielką kosą w deliktanej dłoni. Mocno ciekawa jestem reakcji policji na taki widok:)

      • J.Gibson
        |

        Tony! Humor ocalony! Dziękuję

  2. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Same życie, ktoś coś sobie wkręcił, coś źle zrozumiał, resztę dopowiedział – a i tak szybko udało im się wszystko wyjaśnić. Wcale się nie dziwię, że Pola od razu wybaczyła, też mam miękkie serce w takich sytuacjach… Niestety.
    Opis seksu – pełen żądzy i emocji, tym razem nie miałam żadnych problemów z wyobrażeniem sobie co i jak… Świetnie napisana scena ?
    Jeszcze odnośnie rozważań, że jak ktoś zdradził raz, to będzie zdradzał ciągle i w kolejnych związkach. Rozumiem, że to uproszczenie na potrzeby teorii Teodora… (Sic!) Bo tak wcale nie jest. To znaczy pewnie często jest, ale często też osoba zdradzająca widzi, jakie to czyni zniszczenie i więcej nie zdradza. Chociaż ja nie wiem, czy faceci takie refleksje miewają… Ci, których ja znam, raczej nie ?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      I uproszczenie i…. Zamilknę lepiej. Dla mnie to dość drażliwy temat, ta zdrada. Cieszę się, że coraz lepiej wychodzą mi sceny rozerotyzowane. Dziękuję za komplement.
      Pola i Teo poradzili sobie z tym szybko, bo Teo potrafił się przyznać do błędu. Gorzej, jak winny brnie dalej w gnój i błoto, udając, że fiołkami pachnie.
      Niestety muszę troche mocniej namieszać w życiu małego Julka. Powieje jeszcze grozą! I to nie byle jaka…

      • Rebel G.
        |

        Dla mnie też temat niełatwy, więc odpuśćmy… ?
        O, jak winny brnie w błoto, to często też udaje mu się wmówić ofierze, że wina leży po drugiej stronie. Także Teo zaplusowal, mężczyzna prawdziwy!
        Ciekawa jestem, co przygotowałaś dla tej pary i zupełnie nieszablonowe to opowiadanie – mogę spytać, skąd inspiracje? ?

      • J.Gibson
        |

        Chyba kazda z nas wkłada troche siebie w bohaterki?
        Juz dokladnie nie pamietam co mnie zainspirowalo. Chyba sny, może coś czytałam, może oglądałam. Pisałam Julka z łożka – bedresting mi lekarz zalecił na kilka miesięcy (3 lata temu) to z nudów tworzyłam, a że w ciąży i jednej i drugiej miałam problemy ze snem…
        Tzn: albo się meczyłam, bo nie mogłam zasnąć, albo się męczyłam bo ciągle mi się coś śniło. I w tym właśnie backgroundzie powstawał Julek….

  3. Babeczka
    | Odpowiedz

    Na razie przyjemne… Ciekawe co będzie dalej? 😉

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Dalej to już tylko płyny…. Krew, pot i łzy. Zartuję. Albo NIE!

  4. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    No, nie popisał się nasz Teodorek. Z jednej strony rozumiem i wybaczam, a z drugiej, pytam się, gdzie skrzywienie zawodowe?Gdzie odruch wysłuchania strony? Taki, ciut w za gorącej wodzie kąpany, się Teo okazał. I skupiony tylko na swoich odczuciach. Ale skoro Pola mu wybaczyła, to co mnie do tego? To nie ja spędziłam bezsenną noc, płacząc w poduszkę i rozmyślając nad utraconą szansą na szczęście. Biedna Pola. Ten gamoń Teo mógł się przynajmniej pocieszyć randką z Johnnym W.
    Ta podła gnida będzie się domagać praw ojcowskich? Gwałciciel? Bydlak, który użył sobie na pobitej do nieprzytomności kobiecie? Temu sku… się kastracja i chłosta, a nie prawa ojcowskie należą. Niech mnie gnój nie wnerwia, bo go mentalnie w snach dopadnę i zafunduję sceny rodem z “Psychozy”, a jak uznam, że to za mało, to mu dołożę parę scenek z innych filmów Hitchcocka. Won!
    Nie wiem, na ile wiarygodne psychologicznie jest zachowanie Poli, ale że mam już parę wiosen, to wiem, że psychika ludzka jest bardzo dziwnym tworem – z jednej strony wręcz podręcznikowo ulegamy oddziaływaniu reklamy na podświadomość, a z drugiej, potrafimy zachowywać się nieprzewidywalnie, nasze reakcje wymykają się wszelkim regułom. I często zaskakujemy sami siebie, bo rozumowo wydaje nam się, że powinniśmy czuć i reagować w jakiś tam określony sposób, a tymczasem my czujemy coś zupełnie innego i reagujemy niezgodnie z przewidywaniami. Wydaje mi się, że w Poli kontrolę przejął instynkt – poczuła się przy Teodorze bezpieczna, kochana, pożądana, i co bardzo ważne, widziała, że jej dziecko jest szczęśliwe…kiedy ostatnio było im tak dobrze? Kiedy ostatnio ktoś się o nią troszczył? Dbał, pragnął, widział w niej piękną, ponętną kobietę? I hołubił jej syna jak własne dziecko? Z jednej strony to cudowne, a z drugiej trochę za duży i nagły przeskok. Trauma życia z Kamilem, zabicie go, więzienie, rozłąka z synkiem – tego jest trochę za dużo jak na jedną małą Polę. I to w którymś momencie musi pierdolnąć. Pola i Teodor poznali się w bardzo nietypowych okolicznościach, życie rzuca im kłody pod nogi, są zagubieni – morze pragnień, morze lęków, ale to do nich należy decyzja i oby starczyło im sił i determinacji, żeby wszelkie przeciwności pokonać.
    Scenka miłosna smakowita – doskonałe wyważenie rubaszności, humoru i namiętnej, lubieżnej erotyki:)

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Jako prawnik mógł czekać na wysublimowane zeznania i tłumaczenia, bo nie był emocjonalnie zwiazany z klientkami. Tymczasem Pola… No wiadomo! Ulokował chłopaczyna uczucia, to go zabolało.
      .
      Hitchcock?
      .
      To lubię!
      .
      Psychoanaliza Poli w dziesiątkę. Dodam jeszcze, że takie kobiety często pełnią funkcję “przylepki”. Tak jak nie mogła zostawić Kamila zanim doszło do tragedii, tak teraz nie zostawi Teo z byle powodu.
      .
      Cieszę się, że scenka wyważona. Staram się jak mogę. Mika i Babeczka rozsmakowały was w takich pięknych scenach, że czuję stres pisząc sla was wszystkich?.

      W Julku będzie jeszcze jedno brikando. Tak jak uprzedzałam: wieńczące. Tylko czy uczestnikami będzie Teo i Pola czy tylko jedno z nich?
      Podzieje się!
      Aż sama jestem podrajcowana z ciekawości, jak odbierzesz kolejne cześci.

      • T
        Tony Porter
        |

        Racja, w sumie to trochę niepokojące by było, gdyby Teodor po takiej nowinie zachował spokój i myślał racjonalnie.
        Hitchcock to mistrz – na wzbudzaniu przerażenia znał się doskonale:)
        “Przylepka” to mało powiedziane – bardziej pasuje “współuzależniona”. Dopóki katował ją, to trwała w tym chorym związku, i dopiero zagrożenie życia Julka wyrwało ją z tego toksycznego letargu. Zadziałał instynkt macierzyński, a gdzie instynkt samozachowawczy?
        Stresować się nie masz co, bo wedle mnie bardzo dobrze Ci te seksy wychodzą. Mika i Babeczka mają tyle hot-scenek w swym dorobku literackim, że doszły do perfekcji i pas mistrzowski im się należy:) Albo laur za krzewienie erotyki na wysokim poziomie:)
        Podgrzewać atmosferę, to Ty umiesz, Spryciulo:) I tak trzymaj:)

  5. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    Długie to jest?

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      13 czesci. Moze 14.

  6. Babeczka
    | Odpowiedz

    Właśnie przygotowałam do publikacji 10 i 11 część. Powiem tylko jedno – szczęka Wam opadnie już przy 10, a przy 11 jeszcze wdepczecie ją w podłogę…

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Obstawiam porwanie Julka przez biologicznego tatusia. Tak mi się pomyślało.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Cieszę się Babeczka! Dziękuję za rekomendacje.
      Jo, za tydzień się dowiesz, ale nie jesteś daleka od strzału w dziesiątke?

      • Jo Winchester
        |

        Albo Polę. Więcej już nie zgaduję!

      • J.Gibson
        |

        Ciepło, ciepło, gorąco!

  7. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Znaczy się, że przed lekturą następnych części trzeba będzie sobie chlapnąć dla kurażu? Wystarczy wino, czy trzeba będzie sięgnąć po cięższy kaliber? 🙂
    Podczas zapierdzielania na orbitreku główkowałam, co też Jadzia mogłaby wymyślić takiego, żeby mnie o opad szczeny przyprawiło i porwanie Julka było pierwszą myślą. Skoro Jo też tak natchnęło, to coś w tym musi być:) Tylko, że ja obstawiam teściów, bo jakoś nie bardzo wierzę, że alkoholik i ćpun byłby w stanie zorganizować porwanie. Chociaż, jakby mu się nagle instynkty obudziły, to gotów porwać i Polę, i dziecko. Jest też opcja, że teściowie wynajęli kogoś do zabicia Poli. Pozostałe moje pomysły były tak absurdalne, że uznałam, iż wysiłek fizyczny szkodzi mi na umysł:)

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Wysiłek szkodzi! Tony, zleź z orbitrkaa! Czubaszek mawiała: przez sport do kalectwa. Obiecaj mi, że kolejnych części nie będziesz czytała w trakcie aktywności fizycznej!
      Myślę, że to nie tajemnica skoro wszyscy domyślają się, że będzie porwanie.
      Ale!
      Czy to Teo porwie Polę w swoje ramiona?
      Czy teściowie Poli porwą wnuka?
      Czy ktoś umrze porwany na kawałki?
      Czy…
      Te i inne “czy” rozwieję już w środę 6tego lutego!
      Trzymaj sie Tony orbitreka!

      • T
        Tony Porter
        |

        Zlazłam z orbitreka, bo mi zgrzytnęło w kolanie i od razu mi się przypomniało, że pan doktor kazał rozsądnym być przy parciu na aktywny tryb życia. Obiecuję, że następne części opowieści będę czytać w trakcie błogiego lenistwa:)
        Ano właśnie, możliwości jest wiele – kto, kogo i do czego porwie? Do 6 lutego jest kawał czasu – po raz enty pooglądam “Strike Back” i jakoś dotrwam:)

    • Rebel G.
      | Odpowiedz

      Jak Wy na takie rzeczy wpadacie – szczęka mi opada juz od Waszych domysłów. Jej. Dobrze, że teraz urlop, bo coś mi moduł kreatywności zastrajkował ?

      • J.Gibson
        |

        Jak wpadamy? Na co?
        Rebel, a ty już widziałaś jak cie na fb zareklamowałam w filmie?
        ???

      • Rebel G.
        |

        Wpadacie na te wątki kryminalno-obyczajowe!
        Nie widziałam na FB, teraz nie wiem, czy chcę widzieć ???

      • J.Gibson
        |

        Nie chcesz? Twoja strata ??

      • J.Gibson
        |

        A żeby wątek kryminalny powstał wystarczy zadać sobie pytanie:
        Jak by tu jej/jemu życie spierdolić?
        I wtedy przychodzą różne pomysły od lajtowych (niech sie hajtną) do ciężkich (a niech sie pozabijają).
        ?

      • Rebel G.
        |

        ???

  8. M
    Misia
    | Odpowiedz

    To mógłby być koniec, ale skoro są jeszcze jakieś części to pewnie będzie jakiś zwrot akcji.
    Mozę dla odmiany to dziadunia porwą panie z klubu seniora?
    Będzie jeszcze dziadunio?

  9. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Niestety dziadunio będzie odgrywał coraz mniej znaczną rolę. Wynika to z tego, że charakter opowiadania się zmieni na przełomie części X i to drastycznie. W skrócie: pośmialiśmy się, trochę po współczuliśmy, a teraz z lekka powieję wam grozą. I zaznaczam: Z LEKKA, bo potrafię bardziej znęcać się na bohaterach.

Napisz nam też coś :-)