fbpx

Recydywista (III)

with 9 komentarzy

czy miłość może pokonać nienawiść?
 
Dziś to, a na świąteczny weekend zakończenie Do piekła i z powrotem 🙂

 

Poszedł. W milczeniu wdrapał się na ostatnie piętro kamienicy, w zasadzie już poddasze. Mieszkanko było niezwykle przestronne. Salon połączony z kuchnią, całkiem duża łazienka i dwie sypialnie, po jednej dla każdej z dziewczyn. Lidia szybko przebrała się w dres, zastawiła wodę na herbatę i wtedy zabrała się za niego.

– Zdejmij koszulkę – rozkazała.

– Po co? – spojrzał na nią posępnie spod opuszczonej głowy.

– Jest cała mokra. I brudna – dźgnęła go palcem w pierś. – Wrzucę do pralki i za godzinę będzie sucha i czysta. No dalej!

Zdjął. Z kwaśną miną pomyślał, że słuchanie jej poleceń zaczyna mu wchodzić w krew. Dobrze że nie upierała się przy spodniach.

– To ten wąż? – spytała zafascynowana, dotykając palcami tatuażu na po lewej stronie.

Skinął głową, obserwując ją coraz bardziej zamglonym wzrokiem. Miała takie delikatne dłonie. Pachniała deszczem i czymś ulotnym, czego nie potrafił zidentyfikować.

– Mówiłeś, że czaszka z piszczelami oznacza mordercę. A co oznacza wąż?

– Zemstę.

– Zemstę? – zmarszczyła brwi. – Na kim się mściłeś?

– Na nikim. Zemstę dokonaną oznacza wąż oplatający sztylet.

– Czyli jeszcze jej nie wykonałeś? Dobrze to rozumiem? – dopytywała się dalej, jednocześnie wciąż pieszcząc skórę na jego piersi.

– Poniekąd – wychrypiał. – Weź tę rękę, bo nie odpowiadam za to, co mogę zrobić!

Spłoszona, cofnęła się, przyciągając dłoń ku sobie.

– Przepraszam, nie pomyślałam. I nigdy wcześniej… – zarumieniła się gwałtownie. – Czajnik gwiżdże. To chcesz herbaty czy kawy?

– Herbaty – odparł ze spokojem, rozsiadając się na kanapie. Obserwował jak Lidia sięga po dwa kubki, jak przygotowuje napoje, jak ze zmarszczonym czołem rozważa, co jeszcze wyjąc z lodówki. Niechętnie pomyślał, że naprawdę była śliczna. Jak laleczka. Przy tym subtelna i kobieca. Temu skurwielowi, który ją skrzywdził, ktoś powinien powyrywać nogi z dupy. Jego kumplom także. Żeby tak skrzywdzić niewinną… Stop! A co niby do kurwy nędzy on zamierzał zrobić? Przesunął dłonią po twarzy. Trzeba będzie wymyślić inny plan zemsty na Tymoteuszu. Ten odpadał, bo zamiast się zbliżyć do ofiary i poznać jej tajemnice, on był na najlepszej drodze, aby się w niej zadurzyć.

– Chcesz kanapkę?

– Może być – mruknął, zerkając na ekran komórki. – Podaj dokładny adres, muszę wysłać wiadomość do Mariusza.

– Mam nadzieję, że nic nie powie tacie – odrzekła zaniepokojona. – Wolałabym nie słuchać umoralniających wykładów, jaki to jesteś okropny.

– Bo jestem. Już dawno powinno to do ciebie dotrzeć.

Lekceważąco machnęła ręką. Nie spodobało mu się to. Nie lubił, gdy na siłę chciała zrobić z niego grzecznego chłopca, bo nie był ani grzecznym, ani tym bardziej chłopcem. I chociaż wiedział już, że nie będzie w stanie zrobić jej krzywdy, to nie zaniechał swoich planów.

Wybrał po prostu inny sposób ich realizacji.

***

– Cholera! Ale kręci mi się w głowie – wyjęczał chłopak, leżący na podłodze ze starych, dębowych desek. – Gdzie ja u licha jestem?

Tuż obok niego przykucnął wysoki, muskularny mężczyzna, czujnie go obserwując.

– U mnie – odparł krótko.

– To znaczy gdzie?

– Na pustkowiu, w głębi lasu, w starej, opuszczonej leśniczówce.

– A co ja tu do diabła robię?

Wtedy nieznajomy szeroko się uśmiechnął.

– Wkrótce się dowiesz Adamie.

– Znamy się?

– Poniekąd.

– Rany, człowieku! – Chłopak usiadł na podłodze i dopiero wtedy dostrzegł lufę broni wymierzoną w jego kierunku. – O co chodzi? – spytał piskliwie, tym razem wyraźnie wystraszony.

– Zobaczysz. A teraz rozbieraj się. Raz dwa i będzie po wszystkim.

– Kim jesteś? – Dłonie mu dygotały, wzrok miał rozbiegany, ale posłusznie wykonał polecenie.

– Wujkiem Lidii.

– Wujkiem? – Adam na moment znieruchomiał. – Ty?!

– Ano ja. Teraz już chyba domyślasz się o co chodzi?

– Daj spokój… Takie tam kłótnie pomiędzy dziewczyną, a jej chłopakiem…

– Kłótnie? – Mężczyzna sięgnął po komórkę, po czym musnął ekran i pokazał to, co się na nim pojawiło. – To nazywasz taką tam kłótnią?

– Trochę mnie poniosło, przyznaję. Ale nie protestowała.

– Ty też nie będziesz – powiedział drwiąco nieznajomy. Wstał i ze spokojem sięgnął w kierunku rozporka. – No dalej chłoptasiu. Ściągaj gacie i raźno się wypinaj. Pokłócimy się trochę – wysyczał, po raz pierwszy okazując złość.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Coraz lepiej… ? WIĘCEJ!

  2. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Bardzo fajne ! Prosze o wiecej !

  3. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kiedy kolejna część? Proszę jak najczęściej dawkować nam to opowiadanie. Kim i Kimi

  4. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Weekend skończony a opowiadania brak dalej 🙁 Babeczko, sprawdzam stronkę co godzinę od soboty…

  5. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko temat newslettera ucichł pojawi się on w najbliższym czasie ? Albo nie mogłabyś wygranej 3 zrobić płatnej i dać nam wcześniej ?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Nie zrobię płatnej, bo obiecałam na newsletter. Za to informatyk obiecał, że pod koniec kwietnia zaprezentuje nowy konspekt strony 🙂 Takiej z bajerami i newsletterem. Pewnie do połowy maja się uwinie. Mam taką nadzieję, bo już tyle z tym było kłopotu, że chyba opiszę w oddzielnym poście 🙂

  6. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko kiedy ,,Do Piekła i z Powrotem?''

  7. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    mam nadzieję Babeczko, że wszystko w porządku, już po świętach, a tu nadal cisza…

  8. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Na które święta 'Do piekła i z powrotem '? 😀 żartuję, czekam cierpliwie i pozdrawiam 🙂

Napisz nam też coś :-)