fbpx

Recydywista (VI)

with 7 komentarzy

czy miłość może pokonać nienawiść?
 

Szymon stał przed doskonale znaną posesją. Przez chwilę jeszcze się wahał, czy wejść do środka, ale w końcu zwyciężył rozsądek. Po prostu musiał porozmawiać z Tymoteuszem. Brata już miał z głowy, pojawiły się również widoki na niezłą posadę, ale została jeszcze jedna rzecz, chyba najtrudniejsza z całej listy. Lecz nie mógł tego odkładać w nieskończoność. Głęboko odetchnął i przycisnął guzik domofonu przy bramie. Przez chwilę miał nadzieję, że nikt nie otworzy, ale zaraz potem rozległ się cichutki brzęczyk. Wszedł, zatrzasnął za sobą furtkę i bez zwłoki pomaszerował w kierunku domu.

Otworzył mu Tymoteusz. Ponury, wyraźnie nastawiony niezbyt przyjaźnie.

– Czego chcesz? – burknął, nie zdradzając najmniejszej chęci, aby wpuścić nieproszonego gościa do środka.

– Musimy porozmawiać.

– O czym?

– O twojej córce.

– Tak? Chyba ostatnio wyraziłem się dosyć jasno?

– Mnie wszystko jedno – wzruszył ramionami Szymon, chociaż wszystko się w nim gotowało. – Możemy to zrobić tutaj. Miejsce dobre jak każde inne.

Wyjął z kieszeni papierosy i wysupławszy jednego, wsadził go do ust. Jednak nie zdążył zapalić. Tymoteusz zabrał mu go i zgniótł w dłoni.

– Wejdź – powiedział krótko. – Masz kwadrans żeby wyjaśnić, z czym przyszedłeś. I oby to nie było to, o czym myślę.

– A skąd mam niby wiedzieć o czym myślisz?

– Nie pyskuj szczeniaku. Do środka!

Szymon zgrzytnął zębami, ale posłuchał. Bał się jednak, że jeszcze kilka takich tekstów, o tonie głosu nie wspominając, a nie wytrzyma. Wybuchnie i powie temu skurwysynowi, co o nim myśli. Wszedł za Tymoteuszem najpierw do salonu, później na niewielki taras znajdujący się na tyłach domu. Usiadł we wskazanym fotelu i czekał, aż gospodarz zajmie swoje miejsce.

– Więc – zaczął nieco niepewnie, co strasznie go zirytowało, ale pod czujnym okiem policjanta czuł się mocno nieswojo. – W zasadzie to nie wiem, od czego mam zacząć?

– Najlepiej od zapewnienia, że nie widziałeś się z nią od tamtego poranka.

– Wtedy bym skłamał.

– Ile razy? – warknął Tymoteusz, zaciskając dłonie na poręczach fotela. – I gdzie?

– Trzy.

– Gdzie?!

– Dwa w domu, raz u niej na uczelni. Ale chciałbym…

– Byliście sami?

– Poniekąd – przytaknął. – Lecz…

– Powiem wprost – niezależnie do tego, co cię łączy z moją córką, nie wyrażam na to zgody. Jesteś podstarzałym kryminalistą bez przyszłości. Nie zasługuje na takie zero!

– Co ty nie powiesz? – syknął Szymon. On również czuł narastającą wściekłość. Cholerny buc! Pewnie zaraz wyskoczy z tym jej Adasiem.

– Poza tym doskonale wiem, co sobie uknułeś w tej łepetynie. A Lidia jest młoda i naiwna. Niedoświadczona…

– Na pewno nie w łóżku – wymknęło się Szymonowi złośliwie.

Zapadła złowroga cisza. Pomyślał, że całe szczęście, iż udało mu się powstrzymać i nie powiedział nic o obciąganiu. Już teraz Tymoteusz wyglądał, jakby szykował się do walki na ringu. Wstał, wyprostował się i patrzył na młodszego mężczyznę z nieukrywanym gniewem.

– Co miałeś na myśli? – To był prawie szept, ale o niezwykłej sile wyrazu.

Szymon stanął naprzeciwko. Czuł jak szaleństwo opanowuje jego zmysły. I miał w końcu niepowtarzalną okazję do zemsty na swym wrogu. Połowicznej, ale zawsze. Całkiem zapomniał, że nie po to tutaj przyszedł.

– To, co usłyszałeś.

– Czy ty?… – Tymoteusz spurpurowiał, zaciskając dłonie w pięści. – Zabiję cię gnoju, jeżeli tknąłeś ją chociaż małym palcem!

– Nie tylko palcem, zapewniam cię. No dalej, wal! – zadrwił. – Tylko wiedz, że tym razem oddam. Dosyć mam poniewierania mną.

– Co jej zrobiłeś? Zgwałciłeś?

– Ja? Nie żartuj! – roześmiał się lekceważąco, zastanawiając jak długo przeciwnik wytrzyma. – Przeleciałem ją kilka razy, na wszelkie możliwe sposoby. Co prawda planowałem inną zemstę, ale dobre i to.

– Mariusz wie?

– Powiedziałem mu wczoraj wieczorem i pewnie całą noc nie mógł spać.

Tymoteusz milczał. W końcu usiadł. Przeczuwał, wiedział, że tak będzie. Lidia od samego początku była zauroczona tym łotrem. Nie trudno było to wykorzystać. Chociaż po ich ostatniej rozmowie miał wrażenie, że Szymon dotrzyma słowa i będzie się od niej trzymał z daleka.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Link do części nie działa :'(

  2. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko nie działa strona i nie można otworzyć dalszej części ani całości

  3. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Babeczko dlaczego strona http://www.sprzedajtresci.pl nie diała;/

  4. Babeczka
    | Odpowiedz

    Powiem szczerze, nie mam bladego pojęcia, zaraz piszę do administratora 🙁 U mnie na komórce nie działa jeśli korzystam z wi-fi (czyli neostrady), a działa jeśli korzystam z neta w sieci play. Nie mam pojęcia, co jest grane, ale przyczyną muszą być jakieś błędne ustawienia… Dam Wam znać najszybciej jak będę mogła.

  5. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    O matko świetny koniec! ❤

  6. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Not Found

    The requested URL /sprawdz.php was not found on this server.

    Mam taki komunikat po wykupieniu kodu przez SMS do całości opowiadania.

    Ratuj !!!

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Zawsze w takich wypadkach pisać na priva, bo pocztę sprawdzam jeszcze w miarę regularnie. Z dotpayem niestety są różnego rodzaju kłopoty, ale to i tak najlepsza opcja. Niby sprawdziłam, u mnie jest ok, ale jak nadal jest problem to piszcie.

Napisz nam też coś :-)