fbpx

Sarnina (VII)

with 38 komentarzy

Sarnina (VII)

z pogranicza baśni i fantazjiiDziś wyjdzie odrobina bestii z Benjamina. Także zapraszam do czytania.

Jaga

 


Sarnina

J.Gibson

część siódma

Nina stwierdziła, że nie przepada za ekspresowymi podróżami liniami Benjamin Spruce. Wywoływały dziwne uniesienie żołądka podobne do skoku z dużej wysokości, a jej ciało reagowało adekwatnie do odczuć: powieki i usta zaciskały się w grymasie oczekiwania na ból upadku. Marszczyła przy tym nos niczym Liszka, gdy powstrzymywała kichnięcie. Bóg od razu zauważył to podobieństwo. Rozczulił się.

– Możesz już oddychać. – Delikatnie pogłaskał łuk kręgosłupa, a kiedy dłoń dotknęła nasady ogona, poczuł szczęście i błogość jakich doświadczał kilka tygodni temu. – Oak Fort to najbezpieczniejsze miejsce na świecie. Nic ci tu nie grozi, Li… – zamilkł w pół słowa. Uczucia, którymi darzył Liszkę, nie z obowiązku lecz z czystej i nieprzymuszonej potrzeby serca, przelewał na boginię. – Ninka. Otwórz oczy. 

Bogini zachowawczo uniosła lewą powiekę. Prawe oko, wraz z prawym policzkiem, zbyt mocno dociskała do boskiej piersi, by powieka drgnęła. 

– Niedobrze mi. – Nadęła policzki.

– Po prostu oddychaj. No już! Wdeeeeech, wyyyydech, wdeeeeech, wyyyydech. – Bacznie obserwował, jak na twarz Niny wracają ciepłe odcienie. – Czyżbyś zajęcia z teleportacji omijała szerokim łukiem?

– Z czego?

– Z tele… Nie ważne. Jaki stopień zaawansowania skończyłaś?

– Stopień czego?

– Czemu uciekłaś z Goddemii?

– Skąd?

– Z Akademii Nowego Olimpu. 

Wyraz twarzy bogini mówił więcej niż zasznurowane niezrozumieniem usta. Benjamin jednego był pewien, skoro nie zaczęła nauki wraz z młodszymi rocznikami, kiedy on kończył ostatni stopień, to nie poznał jej w czasie kształcenia swych boskich mocy. W jakich okolicznościach zatem spotkali się wcześniej?

– Co to za miejsce? – zapytała prawie szeptem, jakby obawiała się, że kogoś zbudzi.

– Oak Fort. Twierdza w koronie wiecznego dębu. Spójrz. – Objął boginię ramieniem i poprowadził w dół drewnianymi schodkami wijącymi się wokół pnia. Wyszli na coś w rodzaju tarasu uplecionego z grubych gałęzi. Balustradę stanowiły drobniejsze witki, które splotem koszykowym gwarantowały stabilność. Nina wsparła się o nią i wyjrzała za krawędź tarasu. Pod nimi wiatr żwawo poganiał gęste obłoki. Nie było widać nic poza bielą cumulusów. 

– Jak wysoko jesteśmy? – zapytała cienkim głosem, prawie piskiem.

– Bardzo wysoko. – Roześmiał się na widok jej przerażenia. 

– Jak stąd zejść? Jest tu gdzieś winda? – podeszła do pnia i delikatnie ostukiwała korę palcami w poszukiwaniu guzika uruchamiającego ukryty mechanizm dźwigni.

– Nie. Nie ma windy.

– Zjeżdżalnia? – jęknęła pytająco.

– To nie plac zabaw Sa… Ninka, to twierdza. Ma być niedostępna. Można się tu teleportować. – Była jeszcze inna opcja dostępu, ale tę wolał zachować dla siebie. – Na górze jest część mieszkalna, tu widokowa. Przez jakiś czas Oak Fort będzie twoim domem.

– Nie – odpowiedziała spokojnie acz stanowczo.

Najpierw Jeżynka uciekająca z Wiedźmowiska, potem Białuszka wytykająca mu nieporadność śledczą, a teraz fochy smarkatej bogini. Spruce spiął wszystkie mięśnie w defensywie, usta wykrzywił przymusowym uśmiechem i tonem dalekim od świergotu wróbelka o poranku oznajmił przez zaciśnięte zęby…

– Zostaniesz tu do czasu, aż się dowiem do czego jesteś potrzebna wróżkom. 

– Chcesz mnie tu uwięzić! – krzyknęła z wyrzutem.

– Nie dramatyzuj! – zacharczał niedźwiedzim głosem. – Nie mogę ganiać za kłusownikiem, kiedy muszę czuwać nad tobą! Moje nimfy giną! – krzycząc zbliżał się do bogini.

– Benjaminie? – Szukała w jego oczach znajomego ciepła. – Benjaminie, nie zostawisz mnie tu samej, prawda?

– Mów co wiesz! – Czarnymi pazurami wrył się w korę tuż obok jej głowy. – Zanim zginie następna!

– Powiedziałam ci wszy-wszystko. Myśliwego naprowadza kruk i …

– To już wiem. Dlaczego polował na ciebie?

Bogini rozchylila usta, a dolna warga zadrżała nerwowo. 

– Nie wiem – szepnęła.

Odpowiedź nie spodobała się niedźwiedziowatemu, który gniew wyraził wbijając pazury drugiej łapy w pień. Nina wykorzystała okazję. Schyliła się pod jego ręką zablokowaną w pniu i wbiegła po schodach na wyższy poziom. Spruce mógł zniknąć. Teleportować się daleko stąd, aby ruszyć śledztwo do przodu. Mógł, ale tego nie zrobił. Spojrzał na dłonie, które utraciły zwierzęcą masywność, po czym skierował wzrok w górę. Obserwowała go przez okno. Zastygli na chwilę oboje. Nagle Benjamin ruszył po schodach, a wystraszona bogini czym prędzej zastawiała wejście wszelkimi dostępnymi meblami. 

Blokada nie stanowiła dla boga problemu. Prawie bezwysiłkowo dostał się do wnętrza.

– Czegoś mi nie mówisz, Nina! Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy?

– Przypomnisz sobie. – Podchodziła do niego z wyciągniętą przed siebie dłonią. Chciała go dotknąć, przywołać uczucia, o których zapomniał.

– Nie! – Odepchnął rękę bogini. – Mów!

Pokręciła przecząco głową.

– Mów! Bo tracę cierpliwość!

– Ja… – jęknęła cicho. – Ja… – Rozglądała się niespokojnie. – Ja nie mogę ci pomóc. – W pniu, który stanowił centralny filar pomieszczenia dostrzegła miejsce bez kory, i odciśnięty w nim kształt dłoni. Najwyraźniej to była droga ewakuacyjna o której nie została poinformowana. – Musisz sam sobie przypomnieć, Benjaminie. – Kiedy spojrzała znów na boga, również patrzył w kierunku pnia. Domyślił się zamiarów Niny, więc stanął jej na drodze. Zaczęła transformację od stóp. 

– Przypomnisz sobie. – Zanim kolana przełamały się z ludzkich w zwierzęce, zastukała racicami w dębową podłogę i ruszyła do pnia, wymijając Benjamina. Ułożyła dłoń w profilowanym zagłębieniu, a drzewo od razu połknęło jej rękę, potem ramię. Jakimś dziwnym cudem, gdy przeniknęła jej głowa, widziała nie wnętrze pnia tylko trawę, ziemię. Wyjście! Już chciała przecisnąć resztę ciała, gdy wokół talii poczuła szarpnięcie. Została wciągnięta  z powrotem do twierdzy w koronie, która miała stać się jej więzieniem. Wściekłość dosłownie parowała z Benjamina. Rzucił dziewczynę brzuchem na stół i docisnął dłonią jej kark. 

– Nieposłuszeństwo wobec mnie nagradzam niezwykle surowymi karami. – Wybrzmiał barytonem tuż przy jej uchu. – Ale dla ciebie, Sarninko, zrobię wyjątek. – Zsunął palce z jej karku na plecy i spłynął opuszkami po kręgosłupie. Stanął przy pośladkach bogini, gdzie w fałdzie sukienki dojrzał zarys sarniego ogonka. – Myślę, że nie będziesz zawiedziona. – Mówiąc to, zmarszczył palcami materiał nad ogonem i zwijał go w dłoni odsłaniając kolejno uda i pośladki. Nina broniła się, lecz fakt, że nie sięgała do podłogi stopami utrudniał wszelkie próby odzyskania pionu.

– Benji! Nie tak! – Próbowała przemówić mu do rozsądku. – Nie w gniewie! Proszę! 

– Spokój! – Złapał za ogon u samej nasady, a drugą dłonią gładził delikatną skórę pośladka. 

– Benji, proszę! – łkała. – Nie w gniewie! Proszę! 

Spruce głuchy był na błagania Sarniny. Pozwolił palcom obrysować pośladek, po czym wsunął dłoń pod brzuch bogini. Zanurzył palce we włoskach na łonie dziewczyny, a potem bez zbędnych delikatności objął całą dłonią jej krocze i boleśnie zagarnął skórę wbijając opuszki i raniąc ją do krwi paznokciami. Szarpnęłą się. Wierzgała nogami w nieskutecznych próbach kopnięcia Benjamina, wyswobodzenia się lub obu jednocześnie. On z kolei wykorzystał jej walkę przeciwko niej. Kiedy ciskała piętami wokół jego nóg, dostrzegł możliwości rozsuniętych walką ud. Naparł środkowm palcem na podłużne zagłębienie ukryte gęstymi kędziorami  i zatopił go w cieple warg. Nina zastygła, czując tak szorstkie dotknięcie w miejscu o szczególnej wrażliwości. 

– Przypomnisz sobie wszystko, a wtedy będziesz żałował tej chwili! – zagroziła.

 


Ostatnio pytałam o najlepszy kierunek na urlop, a dziś zapytam tak:

GDZIE MNIE CZYTACIE?

 

Oto Jadzia Gibson:

Cześć! Jestem taką samą dziewczyną jak ty. Mam dwie nogi, dwie ręce, a nawet i dwa cycki by się znalazły. Szczęśliwie posiadam również palce, którymi dla was wystukuję moje sprośne fantazje. Mam też ogromne poczucie humoru – twierdzą tak przynajmniej dwie osoby: ja i mój Zygmunt. A czy wy dołączycie do tego grona?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Babeczka
    | Odpowiedz

    Cicho coś tu dzisiaj. Pewnie przez kolejny “długi weekend” 🙂 Wiesz co ci powiem? Zaczynam rozumieć jak się czują czytający moje teksty, gdy urywam w najlepszym momencie… 😀

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Cicho😂😂😂 No cicho… Ale ja jestem cierpliwa hahahahaha i mało zmotywana😂😂😂
      im mniej komentarzy tym krotsze czesci😈😈😈
      Jaki dlugi weekend?
      U mnie tyranka 24/7

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Cicho wszedzie… Głucho wszedzie…
      Co to bedzie… Co to bedzie…
      Najwyrazniej nikt nie czyta😂😂😂
      Mowi sie trudno i płynie się dalej.
      U mnie dlugiego weekendu nie ma.

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Benji, Ty brutalu jeden!

  3. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Benji, Ty brutalu jeden!

  4. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Benjaminie Spruce! Ja cię nie poznaję! Ja własnym oczom nie wierzę! Jak mogłeś tak nieobyczajnie i brutalnie zachować się wobec kobiety? Ty, ty… iglaku, ty!
    Nie wiem dlaczego Ninka tak się ciska, bo ja to bym chętnie w Oak Fort pomieszkała – spokój, cisza, ptaszyna świergoli – byleby mieć zapas książek do czytania, laptop z dostępem do Internetu, no i oczywiście zasobną spiżarnię, i można się wczasować 🙂 Dlaczego Ninka tak bardzo chce stamtąd uciec? A może ma do wykonania jakieś zadanie, o którym to absolutnie nie może powiedzieć bogowi boru? Bogini mocno tajemnicza jest i coraz bardziej podejrzewam, że wie o co w tym wszystkim chodzi, ale nie może tego Benjaminowi wyjawić. Jakiś kluczyk tkwi w jej słowach: “Musisz sam sobie przypomnieć, Benjaminie.” Może to warunek zdjęcia jakiegoś zaklęcia? Albo uzyskania dostępu do Internetu bez limitu 🙂 I czyżby Sarninka miała lęk wysokości?
    Jedno nie ulega wątpliwości – Benji wkurzył się już po całości i chyba doszedł do wniosku, że skoro siła argumentu nie działa, to musi zastosować argument siły. Ale żeby tak Ninkę na stół?! Tego to się borowym bogu nie spodziewałam.
    “linie Benjamin Spruce” – Ja bym tam chętnie takimi liniami polatała 🙂
    “zasznurowane niezrozumieniem usta” – podoba mi się.
    He, he – “zjeżdżalnia”, Benji i świergot wróbelka – dobre!
    Chyba pod każdą kolejną częścią będę pisać, że im więcej informacji, tym więcej niewiadomych:)
    Zakończenie w tym akuratnym momencie sprawia, że czekając na następną część będę przebierać nogami prawie tak szybko jak Ninka raciczkami, próbując uciec przed gniewem Benjamina 🙂

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ale linie lotnicze BS super 🙂 Też bym z takich skorzystała… Ja tam nawet nie staram się odgadnąć tajemnicy, za mało poszlak, czekam na więcej!

      • T
        Tony Porter
        |

        Po kursie samolocikiem z czeskich linii lotniczych wszystkie inne wydają mi się bezpieczne i komfortowe 🙂 Nie dość, że samolocik niczym zabawka, to w gazetce do poczytania dla umilenia lotu, artykuł pod tytułem: “Spadło letadło” i zdjęcie rozbitego samolotu 🙂
        Mnie się zdaje, że do samego finału nie zgadniemy w czym rzecz, a zakończenie wbije nas w siedziska 🙂

      • Babeczka
        |

        To nic… Ja kiedyś latałam na szybowcach i tam co roku trzeba był zdawać egzamin teoretyczny. Czekałam na niego “umilając” sobie czas czytaniem kroniki wypadków lotniczych z poprzedniego roku. Szybowcowych :-))) Najczęściej śmiertelnych…
        A co do Sarninki… Właśnie dlatego nie lubię oglądać serialów (seriali?) Nie mam pojęcia jak to napisać, zwoje już mi się przegrzały na maksa. Biere Młodego i idziemy spać, chociaż pewnie ja zasnę, a on będzie szalał…

      • J.Gibson
        |

        Już za tydzień będzie więcej dochodzenia, a mniej chędożenia ;D If U know what i mean Babeczka… Więcej wskazówek do rozjaśnienia przynajmniej jednej niewiadomej – kto stoi za kłusownikiem?
        Latałaś na szybowcach? jaki czad!

      • T
        Tony Porter
        |

        Obie formy są poprawne, Babeczko 🙂 Aczkolwiek mnie bardziej odpowiada “seriali”. Ale co ma “Sarnina” do seriali?

      • Babeczka
        |

        Sarnina w zasadzie nic, ale jak dajemy tutaj opowiadania w częściach, to są niczym serial 🙂 Też trzeba się uzbroić w cierpliwość!

      • Babeczka
        |

        Kilkaset metrów nad ziemią, samemu, w tej malutkiej łupince, gdy tylko wiatr hula na zewnątrz… Tego uczucia prawdziwej wolności nie da się opisać. To trzeba przeżyć. I od razu dodam, że jak się leci z kimś, to już niestety nie jest to :-)))

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Podoba mi się “Ty iglaku!” hahahaha
      Nina się ciska, bo wie, że jeśli zostanie sama w twierdzy, a Benjamin bedzie daleko od niej to sobie nie przypomni niczego…. Obawiam się że do Oak Fort żadne kable nie docierają hahaha. Nadzieje na posiadanie tam jakiegokolwiek zasięgu… no cóż, nie liczyłabym na to.
      “skoro siła argumentu nie działa, to musi zastosować argument siły” pikne słowa! i jakie adekwatne.
      Przebieraj nogami, przebieaj… Skoro wygląda to tak ładnie jak u Ninki raciczkami…. To przebieraj… Moje przebieranie nogami to wygląda… jak by o ując w słowa? Taki Sikidance hahaha Dokładnie tak! Jak mnie ktoś widzi, gd z ekscytacji przebieram nogami to mi dyskretnie wskazuje gdzie toalety :D.

      • T
        Tony Porter
        |

        A co do przebierania nogami: https://www.youtube.com/watch?v=YxvDvtK-6fo

      • T
        Tony Porter
        |

        No tak, nic dziwnego, że Ninka wpadła w popłoch i próbowała zwiać. Ależ jestem ciekawa jakąż tajemnicę ona skrywa 🙂 Benji, ty sklerotyku, zacznij lecytynkę zażywać 🙂

  5. k
    kate
    | Odpowiedz

    kocham czytać, potrafię przeczytać 2 a nawet 3 książki w ciągu jednego dnia, ale to muszę porównać do czytania opisów przyrody w krzyżakach Sienkiewicza to jest nudne, może gdzieś w 20 części się rozkręci , ale na tym etapie muszę stwierdzić ,że raczej już tego czytać nie będę.

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      2 – 3 książki w ciągu jednego dnia? No, no, niezły wynik, chyba nie za grube te książki muszą być 🙂 I bez opisów 🙂 Ja też bardzo lubię czytać, ale jedna książka w ciągu dnia to max, Ja osobiście bardzo lubię opisy przyrody, jak i wszelkie inne, zresztą. A “Sarnina”, moim zdaniem, od początku jest porządnie rozkręcona i nudy w niej ani na lekarstwo.

      • Babeczka
        |

        No to ci powiem, że dwa spaślaki na dzień dam radę, bo jak wciągające to dzieciaki mogą chatę podpalić, zadzwonię na straż i dalej będę czytać. 500 stron standardu to dla mnie niecałe 2 godziny. I tu mam właśnie kłopot – ze względu na szybkość czytania korekta mi leży i kwiczy. W tym tempie nie dostrzegam często błędów. Opisy przyrody mi nie przeszkadzają, opisy uniwersum stworzonego przez autora również. Wspomnieć Łowców Curwooda 😉 Uwielbiam tę książkę!

      • J.Gibson
        |

        Niektorzy mylą komiksy z książkami😂
        A po sposobie pisania kate trudno sie domyslic, by chodzilo jej o książki bez obrazków.
        Dziekuje Tony.
        Też mi się wydawało, że Sarninka trzyma obroty. Ale jak nie są to obroty języka na prąciu, albo obracanie panienki na palu jak kurczaka na rożnie to wiesz… Niektórym nie pasuje😂😂😂
        Tępo i nudno😂 Trudno.
        Benji sie troche pilnuje, by nie puscic swego fetyszu samopas i pozwolic mu na swobodę, ale….
        No wlasnie. Ciezko mu z tym walczyc w emocjach, a te jak widac już sie kumulują w korzeniu…😂

      • J.Gibson
        |

        Babeczka podziwiam. Ja nie mam tak podzielnej uwagi i tyle zaufania do dziecków, zeby pozwolic sobie na czytanie przy nich.
        Kiedys czytalam szybko, jak mialam wakacje, nie musialam sprzatac czy gotowac, pracowac, to faktycznie polykalam ksiazki. Teraz wole audiobooki a tam raczej nie ma zbyt szybkiego sluchania😂
        Ale za to mam wolne rece wiec moge sluchac i jezdzic samochodzikami po dywanie, a oczami pilnowac juniora zeby mi znowu czegos nie odwalil.
        No i ksiazka ksiazce nierowna. Taką anegdotke zyciową ci opowiem. Kilka dni temu w metrze kobita czytala ksiazke formatu zeszytowego, grubosci materaca. Przewracala kartki co chwilę to myslalam, ze tak szybko czyta, ze akcja ją wciagnela. Dwie stacje pozniej zwolnilo sie przy niej miejsce, wiec w koncu usiadlam. Zezuje na te ksiazke, a tam czcionka tak duza, ze nawet ja z moją krotkowzrocznoscia dalam rade poczytac😂 doslownie akapit na stronę.

      • Babeczka
        |

        Myślę, że na razie nici z rozładowania kumulacji 🙂 Trzeba będzie poczekać na kolejne “losowanie” :-)))
        Powiem ci szczerze – nie lubię słuchać. W sensie książek czy podcastów. No kurczę, nie lubię. Zwłaszcza w podcastach mnie ci ludzie denerwują, bo mam wrażenie, że plotą bez składu i ładu. Mika mnie motywowała, bo też uważa, że podcasty to super sprawa, ale padam po kwadransie. Tu się chyba mój umysł ścisły włącza. Tak samo nie mogę jeździć na zakupy z moją mamą czy siostrą. Ja mam cel, realizuję go i hajda do domku, na kawkę i do pisania :-))) A one łażą po tych sklepach i łażą, i łażą, i łażą… Oglądają, kupują, oddają, wymieniają i znów kupują, konwersują ze sprzedającą, konsultują się między sobą… Kurwicy można dostać 😀 Prawie jak twój Zygmunt podczas terapii się czuję :-)))

      • T
        Tony Porter
        |

        Przeczytanie więcej niż jednej książki dziennie – mam na myśli literaturę konkretną w treści i ilości stron – jest dla mnie fizyczną i psychiczną niemożliwością. Jeśli książka podoba mi się tak, że ją wręcz pożeram, to po skończeniu lubię poczytać sobie co soczystsze fragmenty, nad niektórymi pochylić się z większą uwagą, jeszcze raz przeczytać początek… lubię przez jakiś czas “pożyć” w świecie wykreowanym przez autora. Oczywiście, jeśli książka ma kolejne tomy, to sięgam po nie jak najprędzej, ale lubię mieć pod ręką poprzednie, żeby móc do nich zajrzeć w każdej chwili. Opisy świadczą o kunszcie autora, o jego wyobraźni, umiejętności ubierania w słowa, o bogactwie jego słownictwa. Czytałam ostatnio bardzo przyjemną w odbiorze książkę: “Miłość z bazylią w tle” autorstwa Niki Jabłonowskiej i oprócz ciekawej historii, wyrazistych postaci i klimatu książki, zachwyciły mnie opisy warzyw czy gotowanych potraw. Ileż to książce dodało uroku, barw, soczystości.

      • Babeczka
        |

        Czekoladę czytałaś? Też smakowite opisy.

      • T
        Tony Porter
        |

        He, he, “obroty języka na prąciu, albo obracanie panienki na palu jak kurczaka na rożnie…” – może niektórzy tak właśnie pojmują znaczenie słowa: “erotyka” i “dynamiczna akcja” 🙂
        Nie dziwię się, że Benji ma problem, bo raz, że Liszki nie ma już dość długo, dwa, że smolistopierzasty przeszkodził mu w konsumpcji Jeżynki (dreszczyk emocji w temacie igiełek na jej plecach :)), a trzy, że Ninka prowokuje go samym istnieniem sarniego ogonka… a jak do tego wszystkiego doszła wściekłość… no to ląduje Ninka na stole. Frustracja różnego rodzaju zmąciła bogowi umysł… a korzeń to wykorzystał 🙂

      • J.Gibson
        |

        Czekolade ogladalam! Swietna.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Czlowiek budzi sie gotowy do przezycia jednego z ostatnich dni swojego zycia i widzi odbiorce ciezkostrawnego w komentarzu. Juz sie wystraszylam, ze to bedzie ten walec hejtu, który rozjedzie mnie swymi tępymu kształtami😂😂 a tu niespodzianka!
      Wow! Kate! Takiego komplementu to się nie spodziewałam!
      Dziękuję😘
      Porównać Sarninę do dzieła Sienkiewicza, który dostał Nagrodę Nobla!
      Jeszcze raz dziękuję.
      Ale z drugiej strony troche mnie martwisz…
      Krzyżaków czytałam i pamiętam ich z fabuły. Czy tam byly opisy przyrody? Nie jestem w stanie stwierdzić w tej chwili.
      Będę wdzieczna jesli mi jakis zacytujesz.
      Co do predkosci czytania to nie zazdroszcze. W pospiechu na wiele rzeczy nie zwraca sie uwagi, np na opisy przyrody😂

      • Babeczka
        |

        Bo ja wiem… To chyba nie tak 🙂 Nie mam problemów z zapamiętaniem szczegółów, czy delektowaniem się opisami. Nigdy nie musiałam wracać na początek książki, żeby sobie coś przypomnieć, aby zrozumieć, co mi umknęło. Po prostu te oczy tak szybko lecą do przodu :-)))

  6. Babeczka
    | Odpowiedz

    Bo Sarninka nie jest tekstem typu: on, ona, miłość szalona. Mamy tu tajemnicę, mnogość postaci, barwny język, soczyste opisy. No a poza tym ja fantastykę, zwłaszcza w babskim wydaniu, bardzo lubię :-))) Nie żebym swoich nie lubiła, nawet tych o prostej jak drut fabule 😉 ale jaki koń jest, każdy widzi 😀

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      W tym wypadku:
      Jaka Sarnina jest kazdy widzi😂😂😂
      No to musze powiedziec znowu, ze ci zazdroszcze. Jak czytam szybko to nie jestem w stanie “nacieszyc” sie tekstem. Ale podzielam twoja niechec do zakupow. Ja tez zazwyczaj wpadam do sklepu, biore co potrzebuje bez zbednego krecenia nosem i potem to juz tylko kasa (w wyjatkowych sytuacjach najpierw przymiezalnia) i tyle mnie w sklepie widzieli. W zasadzie to na zakupy dla siebie wybieram sie dwa razy do roku. Ale tez mam tak, ze jak juz czegos potrzebuje, to nie ide do sklepu gdzie ciuchy są z przeczesanych reklamowek czy innego styropianu. Wole miec jedna bluzke z dobrego materialu niz dziesiec latwopalnych – te latwopalne zamawiam za grosze online zeby nie zal bylo malowac farbami z dzieckami i nie roztrzasuje sie nad ich wygladem oby tylko rozmiar nie byl za maly.😂

  7. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Musze tu ci Tony odpowiedziec: Milosc z bazylia w tle – jestes czwartą osobą, ktora mi ten tytul poleca. Czyli zamawiam. A robie sobie wish liste vco chce z Polski i tam same ksiazki😂😂😂

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      He, he, bo to naprawdę dobra książka jest. Jak to, same książki? A ogóreczki małosolne, chleb na liściach kapusty pieczony, ćwikła z chrzanem?

      • J.Gibson
        |

        Takie rzeczy moge kupic w polskim sklepie. W zasadzie nie ma takiego spozywczego zachcianku ktorego bym nie mogla tu zrealizowac. A ksiazki…. No coz. Jak juz sie uda znalezc polska ksiegarnie, to cena jest taka sama jak w PL. Tzn jesli w Pl ksiazka kosztuje 40 złb to ja tu ja moge kupic za 40$. Czujesz tę przebitkę? Takze tego… Jak wiem ze ktos sie wybiera to zawsze prosze o ksiazke.

      • T
        Tony Porter
        |

        Uuu, to rzeczywiście niezła przebitka – jeden do jednego 🙂 Gdyby ktoś ze znajomych wybierał się w Twoje strony, to dam Ci znać – niech pustych przebiegów nie robi, tylko się przyda i za kuriera czytelniczego porobi 🙂

  8. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Środa bez “Sarniny” środą straconą :(:(:

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Twoj smutek mnie cieszy. Przepraszam, ale tak wlasnie go odczuwam 😂
      Sarninka musi odczekac swoje.
      Nie mam chwili na oddech, nie moge nawet nadrobic zaleglosci w czytaniu. Moja TO DO LIST jest coraz dluzsza. Sarninka w pierwszej dziesiatce – dlugo nie bedziesz musiala czekac😉. Tak mysle.

      • T
        Tony Porter
        |

        Spoko-luz, bez pośpiechu, na dobre rzeczy warto poczekać. Łap oddech w swoim tempie 🙂 I nie daj się poganiać… na ile to tylko możliwe i na ile Ci się uda 🙂 Nie masz za co przepraszać – dziwiłabym się, gdyby Cię mój smutek nie cieszył 🙂

Napisz nam też coś :-)