Sarnina (IX)

with 33 komentarze

Sarnina (IX)

z pogranicza baśni i fantazjii Hej ho! Dziś niestety fabuła nie posunie się do przodu, choć posuwania nie wykluczam z tej części.

Z ogłoszeń to chciałabym wam przekazać, że wznawiam rozdawanie bonów zniżkowych na FB Jaga Gibson. 

Bony można wykorzystać na Ale klapa! - całość. Tutaj możecie podejrzeć klapsę: klapsa

Mówi się: zapraszam do tańca. Ja was zapraszam do seksu. I w Julku i w Klapsie seksy wyszły mi bardzo delikatne. W Sarnince odzwierzęcenie boskie nie dało mi się przedstawić w osobie czułego kochanka. Próbowałam. Delikatne romantyzmy nie siedzą w Benjaminie i koniec. Stąd mój wstęp. Muszę was bowiem ostrzec:

Uwaga!

Będą seksy.

Miłego czytania ;*

 

Sarnina

J.Gibson

część dziewiąta

 

Nagle Benjamin ujął jej palce i łapiąc spojrzenie, wychrypiał głosem wysuszonym pożądaniem:

Uwiodłem cię, Soe. 

Nina roześmiała się.

Pamiętasz! – pisnęła radośnie. Próbowała sięgnąć jego ust, lecz wyglądał na zmartwionego.

Szukałaś w moich ramionach schronienia, a ja cię uwiodłem.

Już nie bądź taki drobiazgowy. – Podrapała go po majestatycznej brodzie. – Miałeś potem wiele okazji, by mi to wynagrodzić. W zasadzie… – Zamilkła, powstrzymując łzy. – Kochanie, pamiętasz, a to najważniejsze.

Łzy posypały się po jej policzkach, a spadały na poduszkę diamentami. Łzy szczęścia. 

Benjamin nie był pewny, czy powinien zdradzić, że tak naprawdę nie pamięta nic. Nadal nic nie pamięta. Wspomnienie, którego doświadczył nijak się miało do tego, co wiedział. 

Soe? 

Nawet nie wiesz, jakie to przyjemne słyszeć własne imię z twych ust. Tych ust. – Pocałowała go równie żarliwie, co czule, a Benjamin przypomniał sobie, że przecież zaprosił do twierdzy Morfelinę. Nie wyczuwał jej celestialnej aury, więc myślami wrócił do poczynań Pinoceja w górskiej kryjówce. Skoro sytuacja sprzyjała i od dłuższego czasu myślał, by zakraść się pod ogon Sarnince, postanowił wykorzystać czas i miejsce. 

Tak za tobą tęskniłam. – Zsunęła koszulę z masywnych ramion boga. – Tyle lat krążyłam w poszukiwaniu ciebie. Ale już dobrze, kochanie. - szeptała czule. 

Taką ją chciał: chętną. Zębami rozerwał sukienkę, by móc przytulić policzek do ciepłego dekoltu. Całował jędrne piersi, gdy bezczelnie zaczęła chichotać. Spojrzał na boginię groźnie.

-Wolę cię bez brody. Łaskoczesz mnie.

Wybacz. Przejdę zatem do konkretów. – Uśmiechnął się niebezpiecznie, ale Soe znała ten uśmiech. Wiedziała jak bardzo lubi górować, wiedziała jak bardzo podnieca go władza nad partnerką. Nie protestowała, gdy odwiódł jej dłonie za głowę i docisnął do poduszki. Pozwolila też się delikatnie podgryzać, drapać, ale największą przyjemność sprawiał jej ciężar Benjamina. Objęła jego biodra nogami, co było nie tyle aluzją, ile bezpośrednią wiadomością.

Tęskniłam za tobą, Pinoceju – szeptała, a bóg wyrwał się z amoku, by podziwiać jak układają się jej usta do wypowiedzenia jego imienia. Pragnienie lędźwi graniczyło z bólem serca. 

Tak bliska i obca jednocześnie. Jej ciało czekało na odkrycie, lecz wiedział, że jego słodycz odkrył już dawno. Bardzo dawno. 

Nie, proszę nie! – protestowała, gdy wstawał. Dopiero po chwili zrozumiała, że wcale nie zamierza odstąpić. 

Patrząc na nią zrzucił całkiem koszulę i rozpiął skórzany pas.

Soella uśmiechnęła się zadziornie. Ona również pozbyła się strzępów sukienki. Sięgnęła dłonią do rozporka Benjamina.

Zdecydowanie bardziej podobały mi się twoje dawne łaszki. – Z lekkim poirytowaniem szarpała suwak. – Wystarczyło pociągnąć odpowiedni koniec, a po sekundzie stałeś przede mną zwarty i gotowy – marudziła z wyrzutem. 

Benjamin roześmiał się na wspomnienie swoich studenckich szat. Tak. Gdy się poznali był jeszcze w Akademii!

Soe? – Złapał za jej podbródek i zmusił, by spojrzała do góry. – Nie wszystkie wspomnienia do mnie wróciły. – Wyrzuty sumienia zmusiły go do przyznania, że prawda nieco różni się od tego czym zasugerowała się bogini.

Pinocej, wrócą wszystkie. Skoro wróciła ci miłość do mnie… Cóż to za cholerstwo!?

Benjamin zdjął jej dłoń z rozporka i bez problemu rozpiął suwak. Zsunął spodnie, po czym naparł na boginię, zmuszając ją tym samym do powtórnego położenia się. Soe z ochotą zrobiła dla niego miejsce między swoimi udami. 

Najbardziej to mi wróciło pożądanie. – Prawda jaką mógł jej powiedzieć prosto w oczy. Ta sama siła co w górskiej kryjówce rozgrzewała jego jądra do granic wytrzymałości. Chwycił za penisa w pełnym wzwodzie i nakierował go. – Jesteś tak intensywna, że nawet nie próbuję sobie ciebie odmówić, kochanie – szepnął w jej uśmiechnięte usta, a w miarę jak zatapiał się w lepkie wnętrze ona coraz bardziej odchylała głowę i przymykała powieki. Gdy wpuściła go w siebie całego, wiedziała, że od teraz już nic ich nie rozłączy. 

Kiedy przygryzł jej ucho, jęknęła. Nie z bólu, bynajmniej. Ten jęk rozkoszy obudził w Benjaminie więcej niż wniknięcie do wspomnień Soelli. Wsparty na wyprostowanych rękach większość pracy wykonywał biodrami. Patrzył na przyjemność swej kochanki, a im bliżej orgazmu, tym więcej intymności sobie przypominał. Widział, jak zmienia się tło za boginią. Zamiast łóżka w Oak Fort, koc i skała górskiej kryjówki, mech i szyszki, strumień, oblane słońcem niebo kiedy to pozwolił jej przejąć władzę nad tempem. 

Wspomnienia napływały do niego i choć przyjmował je z powrotem to czuł, że analizowanie ich odbiera mu przyjemność z bliskości. Tej prawdziwej i namacalnej. Tu i teraz.

Benjamin wyszedł z Soe całkowicie. Jednym szarpnięciem przełożył ją na brzuch, po czym ściągnął z łóżka jej nogi. Leżała teraz wypięta na krawędzi. Uniosła się na łokciach i spojrzała przez ramię, a wzrok jej zdradzał oddanie i pełne zaufanie. Klęknął za nią na jedno kolano, złapał za biodra, po czym bez problemu jego penis znalazł drogę do spełnienia.

Zatracał się. Nie pamiętał kiedy ostatni raz tak bardzo zatracił się w zespoleniu, by stracić kontrolę nad zwierzęcym instynktem. Nigdy na to nie pozwalał, jednak obcowanie z Soe uwalniało pokłady pożądania, których sam się bał. 

Kły uwypukliły usta. Błysnęły w uśmiechu zanim zatopił je w karku kochanki. Nie było to ugryzienie mordercy, lecz pieszczota samca. Bogini musiała znać go i od tej strony, bo nie wystraszyła się wcale. Mruknęła przeciągle, jakby w podziękowaniu za ten gest.

Widział jej palce zaciśnięte na okryciu łóżka, słyszał jej tętno i czuł słodki zapach krwi. A potem to cudowne ciało wygięło się spięte ekstazą. Benjamin chciał do niej dołączyć. Ostatnich kilka posunięć cechowało nie tyle tempo ile siła pogłębienia. Dopiero gdy opadł na Soe, zorientował się jak bardzo pokiereszował jej skórę pazurami. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że oprócz zębów, również palce dokonały transformacji. 

Dyszał przez chwilę, obserwując jak płytkie zadrapania znikają z ramion kochanki. Spił pocałunkami krople krwi, które nie zdążyły schować się pod skórą, zanim ta zrosła się. 

Wszystkie stosunki jakie z sobą odbyli wróciły do jego pamięci. Niestety bez kontekstu. Sam akt. Ale Benjamin wiedział, że kochał Soe przez wiele lat. Że musiał kochać ją bardzo, skoro jego ciało pozwalało sobie na taką swawolę tylko w zespoleniu z nią.  Choć doznał dowodów wielkości uczucia jakim darzył boginię, to nie mógł wykrzesać tego samego teraz. Zaspokoił głód, ale nie odnowił więzi. Czemu nie mógł odwzajemnić miłości Soelli?

Przy Liszce zawsze się kontrolował. Nigdy w pełni nie oddał się zmysłom, a przecież wie co do niej czuje i wie jak bliska mu jest. 

Pinocej? – sapnęła Soe sennie.

Tak, kochanie?

Nie pozwól, by znów zamknięto mnie na tyle lat, proszę. 

Jej ciało powoli oddawało się snu. Benji ułożył ją wygodnie wśród puszystych poduszek i przykrył kołdrą.

Gdzie cię zamknięto, Soe? Dlaczego?

Na ziemi niczyjej. Na pustkowiu, gdzie nawet śmierć nie zagląda, bo wie, że nie ma tam czego szukać. Ukarano mnie za nasze szczęście. Proszę, nie zostawiaj mnie.

  Z wciąż zamkniętymi oczami przyciągnęła go do siebie i pocałowała. 

Niewiele myśląc, Benjamin wsunął się pod kołdrę, po czym przywarł swoim ciałem do wypukłości bogini. Pasowali do siebie idealnie. Jakby ich ciała zostały stworzone tylko po to, by się uzupełniać. Błogość tej chwili udzielała się również jemu. Zamknął oczy i wsłuchiwał się w bicie serca Soelli.

Podczas gdy ona spokojnie spała, on starał się ułożyć  puzzle ze wspomnień. W końcu stwierdził, że musi wrócić do Wiedźmowiska. Sprawdzi, czy po wizycie kłusownika nie było nieprzyjemnych incydentów. Jeżynkę czekała jeszcze reprymenda! Dyskretnie wysunął się z objęć bogini. Wciągnął na nogi spodnie, założył koszulę. Pocałował Soe czule na pożegnanie, a potem odchrząknął i zniknął.


No to jak wyszło to gryzienie? Dla kogo zbyt brutalne? Dla kogo zbyt łagodnie? Przyznać się, bardzo proszę. Która z was (a może który) lubi czasem podsycić podniecenie bólem?

Oto Jadzia Gibson:

Cześć! Jestem taką samą dziewczyną jak ty. Mam dwie nogi, dwie ręce, a nawet i dwa cycki by się znalazły. Szczęśliwie posiadam również palce, którymi dla was wystukuję moje sprośne fantazje. Mam też ogromne poczucie humoru – twierdzą tak przynajmniej dwie osoby: ja i mój Zygmunt. A czy wy dołączycie do tego grona?

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. P
    PAT
    | Odpowiedz

    Ok nie polecam czytać w drodze do pracy…. jeszcze jak Cię facet do niej odwozi….🙄 dla mnie Ideolo chociaż mam wrażenie, że Ben dostanie z kopyta po uszach za tą niepamięć 😂 i to jeszcze nie raz … 🙊 zastanawia mnie też co będzie jak sobie całkowicie przypomni….🤔 drzazgi będą lecieć aż miło…😎

    • Jadzia Gibson
      | Odpowiedz

      Mam nadzieję, że cię zaskoczę PAT.
      A drazgi jeszcze polecą… Nie raz i nie dwa razy😉😂

      • P
        PAT
        |

        Coś czuję, że boskość Benjamina bazuje również na jego umiejętnościach seksualnych ….😎 lubię jak mnie coś zaskakuje tak więc czekam z niecierpliwością…🙋‍♀️

  2. S
    Sarninka
    | Odpowiedz

    Jadzia, super rozdział!!! Jak zwykle zresztą.
    PAT, uwielbiam Twoje komentarze!!! Sa zabawne. Dobrze, ze przeniosłaś się od Jo, bo szczerze mówiac, to ja nie wiem, co tam ci sie podobalo….

    • P
      PAT
      | Odpowiedz

      Łaaaał…. wypada mi podziękować za komplement… więc dziękuję…. niestety nie sądzisz, że to trochę niestosowne z z Twojej strony pisać takie rzeczy? To jest jedna strona, którą tworzy kilka super dziewczyn…. Nie ma czegoś takiego jak “przenosiny” …. wracając do Jo… To jej teksty zmotywowały mnie do zostawiania komentarzy a nie jest łatwo mnie do czegoś przekonać… To po jej opowiadaniu miałam tydzień załamania nerwowego (Nie będę wchodzić w szczegóły, bo możliwe, że ktoś jeszcze nie czytał)…. dziewczyna swoimi tekstami potrafi doprowadzić mnie do łez jak i szczęścia tak i smutku … kwestia tego co się komu podoba lub nie jest indywidualna i nie będę się tutaj zagłębiać…. co do moich komentarzy pod opowiadaniami Jo, tak zaprzestałam ich pisania ale tylko i wyłącznie dlatego, że aktualnie spamuje jej skrzynkę mailową z info co myślę o danym fragmencie i nie ograniczam się do kilku zdań… Nie ma co porównywać dziewczyn bo każda ma inny styl pisania i te opowiadania Totalnie się różnią… Jo dobrze wie, że jestem jej wiernym fanem 😎

      Pozdrawiam,
      PAT – Adwokat Diabła

    • Jadzia Gibson
      | Odpowiedz

      Jak miło, że przybyła mi komentująca. 😘Ja rownież lubię komentarze PAT. Co do przechodzenia od autorki do autorki… Ja tego tak nie czuję. Tak jak różnorodne są nasze teksty, tak różnorodne są nasze fanki. Bo wy wszystkie jestescie Nasze Motylowe😘 Mam nadzieje, Sarninko, ze zostaniesz tu nawet po ostatniej czesci Sarninki.

  3. M
    Mruczna
    | Odpowiedz

    Ja bym się nie ponieważ jakby ostrzej było 😉
    Ale tym bardziej ciekawi mnie kontekst ich znajomości po tym rozdziale

    • Jadzia Gibson
      | Odpowiedz

      Mowisz Mruczna, ze mogloby bardziej hardcorowo?

  4. J
    Jaroszka
    | Odpowiedz

    Gryzienie wyszło gr8! Dwa razy czytałam, bo nie mogłam uwierzyć. Gibsonówna użyła słowa PENIS!

    • Jadzia Gibson
      | Odpowiedz

      Wiem😄😄😄😄
      Wstyd.
      Ale już nie mialam wyboru. Zaden synonim nie byl wystarczajaco silny w odbiorze.

  5. T
    Tony Porter
    | Odpowiedz

    Och, Benji! Ty brutalu! Z pazurami i zębiskami do delikatnej kobiety? Hy… ekhem, ekhem… tylko że tej delikatnej kobiecie się to zdecydowanie podoba! 🙂 Fakt, że ma ten luksus, że goi się na niej jak na psie, więc ślady po miłosnych igraszkach szybko znikną 🙂 A jak jeszcze Benji wycałuje, to już w ogóle 🙂
    Scena miłosna wyważona idealnie – “pieszczota samca” – zero skojarzeń z zoofilią 🙂 Jak dla mnie – ani za ostro, ani za łagodnie – w sam raz, tak jak Benji lubi, czyli he, he, po bożemu 🙂 Ciekawe, że pamięć tak wyrywkowo Pinocejowi wraca – akty miłosne bez kontekstu, bez okoliczności wydarzeń z przeszłości. Pamiętać, że bardzo się kochało, mieć świadomość wyjątkowości relacji miłosnej i nie czuć tego – masakra. Soe tak pełna nadziei, szczęśliwa, że wreszcie odnalazła swego ukochanego, że odzyskał wspomnienia… ech, zdaje mi się, że biedna nimfa wyleje jeszcze wiele łez, i nie będą one diamentami 🙁 Trzymam kciuki za Ninkę. Za Pinoceja oczywiście też, ale strach pomyśleć, co będzie z biednym dziewczątkiem, gdy okaże się, że bóg jej nie kocha i woli Liszkę 🙁
    No ja nie wiem, czy wycieczka do Wiedźmowiska to dobry pomysł. Benji pewnie planuje szybki powrót, ale wiadomo jak to jest z planami, coś go zatrzyma, a Soe obudzi się sama i pomyśli, że Benji ją zostawił. I wpadnie w panikę. I nie wiadomo co zrobi. I stanie się coś złego… ja już słyszę taką niespokojną muzykę w tle…
    Fabuła posunęła się do przodu… i przyniosła kolejne zagadki: kto zamknął Soe na pustkowiu? I dlaczego tylko ona została ukarana, a Benji bryka sobie po świecie, zabawia się z nimfami i nie ma pojęcia o swojej przeszłości. Swoją drogą, to też kara – odebrać komuś część jego życia. Ważną część. Może ten ktoś (bądź ktosie) spotykali się później z Pinocejem i śmiali się z niego w duchu, że niby taki mądrala, a tak naprawdę to wie wielkie g… i jest ich zabaweczką. A tfu! Mam nadzieję, że Soe i Benji dadzą popalić tym podlecom i manipulatorom.
    Opowiadanie podoba mi się coraz bardziej i coraz bardziej nie mam pojęcia co będzie dalej 🙂 Pomysł, konstruowanie opowieści – szóstka z plusem 🙂

    • Jadzia Gibson
      | Odpowiedz

      Z pazurami, zebiskami i z penisem! Jak moglas zapomniec o najwazniejszym Tony 😂😂😂
      Boze! Dobrzeb ze wyszlo w sam raz, bo nie chcialam robic takiego cyrku jak niewyzyte seksualnie malpy w zoo.
      Hahabaha “po bozemu” – rozwalilas mnie😂😂😂😂
      Kara karze nierowna. To co spotkalo Benjaminka raczej bym nie podciagnela pod kare. Moze raczej pod przysluge. On jeszcze nie wie, wielu rzeczy, a do Sarninki ciagnie go jak cme do swiatla. Wszyscy chyba wiemy jak to sie konczy w przypadku cmy. 😈😈😈😈
      Nie chce tu sugerowac zakonczenia, ale dodat tylko tyle, ze nie wszystkie cmu umieraja w meczarniach goracej zarowki. Niektore odbijaja sie i spadaja. A gdy ocuci je chlod poranka moga leciec dalej.

      • T
        Tony Porter
        |

        Że z penisem, to norma 🙂 Można by rzec – pakiet podstawowy 🙂 A zębiska i pazury to już bonus dla miłośników mocniejszych wrażeń. Zdecydowanie Ci się udało i żadne małpy się w tle nie pojawiły 🙂 Skoro tak jak Benji lubi, to znaczy, że po bożemu, nie? 🙂
        Aaaa, znaczy się, że rodzina Benjamina miała znajomości i załatwiła mu wyjście ewakuacyjne. A Soe rzucili na pożarcie. Nieładnie. Bardzo nieładnie.
        Nie tylko Benji nie wie wielu rzeczy – ja też nie wiem i niczym ćmę ciągnie mnie do następnych części “Sarniny” 🙂 A Benji chyba trochę za ciężki jest na latanie, ale zawsze może się teleportować 🙂 Jak już chłód poranka go ocuci na tyle, żeby mógł odchrząknąć 🙂

  6. Babeczka
    | Odpowiedz

    Mnie się rozwiązanie zagadki rysuje na horyzoncie 🙂 Ciekawe czy trafne? Poczytamy, zobaczymy 😀

    • Jadzia Gibson
      | Odpowiedz

      No kurcze! A tak sie staralam, zeby byc nieprzewidywalna😂😂😂
      Dobra. Gadaj co podejrzewasz.

      • Babeczka
        |

        Rysuje 🙂 Dosyć mgliście. Coś tam z winą i karą związane.

  7. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    To jest jak łyk dobrego wina! Chociaż po winie lepiej się śpi 😀

    • Jadzia Gibson
      | Odpowiedz

      Po Sarnince spać trudno😂
      Jak ją piszę lub poprawiam też mam problem z zaśnięciem.

      • T
        Tony Porter
        |

        Wyobrażając sobie boga boru w pełnej krasie i gotowości osiąga się taki stopień rozbudzenia, że najpiękniejsza kołysanka nie pomoże 🙂 Ani melisa. Nawet i dożylnie 🙂

      • Jadzia Gibson
        |

        Noooooo kudłacz rozbudza wyobraźnię😂
        Ale jak już muszę zasnąć bo trzeba to melatonina 25mg zwalczy nawet Benjaminka. 20 min po łyknięciu włącza się karuzela, a dziesięc minut pozniej już spisz. Ale u mnie to dziala tylko na jakies 3 do pieciu godzin glebokiego snu, a potem to jak zwykle: kazdy szmer mnie budzi. Ojej… Żeby tak móc trzy razy zawołać Morfelinę….
        Tak że tego…
        Meliska za słaba, polecam Melatoninkę – i to miało być imię bogini snu, ale stwierdziłam, że Morfelinka prędzej się skojarzy😂😂😂
        PS.
        Zajęta jesteś weekendową porą?

      • T
        Tony Porter
        |

        Morfelinka zdecydowanie lepiej – Melatoninka mogłaby się z farmakologią kojarzyć 🙂
        Nic pilnego nade mną nie wisi – łazienka grzecznie czeka na posprzątanie 🙂 Teraz wybieram się na godzinną przebieżkę, a na później nie mam żadnych planów. Tak więc, jakbyś miała jakieś propozycje… 🙂

      • Babeczka
        |

        Ja tam na razie żadnych melis czy melatoninek nie potrzebuję, padam na pysk po 20, a od 15 wczoraj chodziłam już zygzakiem, bo mi się nogi plątały ze zmęczenia :-)))
        Morfelinka lepsza!

      • J.Gibson
        |

        No to wam zazdroszcze. Ja czesto mam problemy z zasnieciem. A moze po prostu ja nie jestem typem co lubi chodzic spac. Dla mnie najlepsze spanie to od polnocy do poludnia… Czyli do rannych ptaszkow tez nie naleze. .😂😂😂

  8. Babeczka
    | Odpowiedz

    Ja wam powiem szczerze, że jestem trochę do przodu, ale zdaje się, iż z odgadnięciem tajemnicy nie trafiłam :))) Jadzia, wprowadzasz w maliny i lawirujesz, że normalnie sama czekam na kolejny kawałek, zjadając świeżo co nadbudowane jedynki 😀

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Nie! Tylko nie zjadaj jedynek! Już ci zdradzam kto zabił, obys tylko zostawiła w spokoju zeby!.
      Za tym wszystkim stoi zazdrosna Jeżynka!
      😈😈😈😈

      • T
        Tony Porter
        |

        No popatrz, jakaż podstępna… nimfa z tej Jeżynki 🙂 Jaga, uważaj, bo Babeczka Ci za chwilę paragon od stomatologa prześle 🙂

    • T
      Tony Porter
      | Odpowiedz

      Ja już dawno porzuciłam nadzieję, że zgadnę w czym rzecz i co Jaga wymyśli. Różne gdybanki w komentarzach czynię, a w następnej części okazuje się, że mogę sobie te gdybanki o “kant odwłoka potłuc” – jak to malowniczo Joanna Chmielewska ujmowała 🙂 I o to właśnie chodzi w porządnej opowieści.

  9. T
    Tres Passing
    | Odpowiedz

    Gryzienie fantastyczne! Wzmianka o pieszczocie samca podkreśla niedźwiedzią naturę Benjamina.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Dziekuje😘

  10. H
    Harry not Potter
    | Odpowiedz

    Ta scena jest zbędna. Albo za wcześnie podana. Czuć jak budujesz napięcie: tajemnice się zagęszczają, a relacja z Sarninką nabierała rumieńców aż do teraz. DO TERAZ!!! Co dalej? Zostanie kryminał, bo fantazjować to już nie ma o czym.

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Fantazji jeszcze nie koniec. Nie martw się zawczasu. Inaczej gdy seks jest tylko seksem, a inaczej gdy oprocz zespolenia genitaliow jest zespolenie emocjonalne. Kiedy Benjamin odzyska sprawnosc pamieciową zapewne inaczej bedzie odbieral kochanie Sarninki. A tajemnice muszą się kumulowac. Zdradze tylko, że najpierw dowiesz sie kim jest Pichton, a dopiero potem odkryjesz kto zabija nimfy… Ale bedzie tez zwrot zaskakujacy…

  11. G
    Gruczoł
    | Odpowiedz

    Benjamin zaliczył! I to jak! Bez kosmitów z kilkoma fajami i pornograficznych ośmiornic, które mackami wciskają się we wszystkie otwory. Fantazja całkiem przyjemna mimo, że całkiem realna

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Słucham? Nie wiem co ty czytasz, ale dla mnie kosmici i macki to już takie… Mój Zygmunt to by powiedział: Nie stanie i cfuj!

Napisz nam też coś :-)