Spagetti (II)

with 3 komentarze

Spagetti opowiadanie erotyczne z humorem w tleKochani, to już pięćdziesiąty newsletter. Oznacza to, że od tylu tygodni trwają połączone strony moja i Babeczki, czyli motylewnosie.pl 😀
Kupa czasu!

Co do czasu, to właśnie biorę się do pakowania torby. Jutro wyjazd z ukochanego przeze mnie kraju, czyli Chorwacji. Materiału do "Zmieniona przez mrok" mam co niemiara!
Ech, piękny to kraj. Przepiękny.

Zdjęć mam całkiem sporo, więc pewnie zasypię nimi Instagram 🙂

Dotąd nie miałam na to czasu. Za dużo wrażeń do chłonięcia.

Dwanaście rozdziałów "Spagetti" czeka na Ciebie.
Nie spieszy mi się z zakańczaniem intryg, Ty pewnie chętnie pobędziesz jeszcze z "makaroniarą", Różowym, Łysym i Bogiem Seksu.
Jeśli się jeszcze nie zapisałaś/ zapisałeś na newsletter, to poniżej masz okienko zapisu. Wpisz adres, a za tydzień pofrunie do Ciebie trzynaście rozdziałów "Spagetti".


Rozdział 3

Pan Różowy Słonik próbował coś jeszcze mówić. Starał się przemówić mi do rozsądku, lecz za jednym dotknięciem rozprysł się na miliony kropelek różowego rozprysku. Stało się to w momencie dziabnięcia mnie gorącym czubkiem masywnego penisa Boga Seksu, który to nie bawił się już w pogaduchy, lecz postanowił mnie posiąść. Pchnął, wbijając się w moje rozdygotane wnętrze twardym penisem, zatrzymując wszelkie myśli, a co za tym idzie dylematy w temacie własnej moralności. Jego kutas wepchnął mnie w lejek, którym zaczęłam zagłębiać się ruchem wirowym w spirali przyjemności. Czułam pękatą główkę, którą rozpychał moje ciasne wnętrze, a wycofując się zabierał mi przy okazji powietrze, a to uciekało z płuc z gardłowym jękiem. To nie ja jęczałam, ale to moje drugie ja, które pragnęło Boga Seksu i wszelkich jego wydzielin, zapachów i posuwistych ruchów. Objął moją głowę dłońmi i całując mnie, mruczał coś w usta. Nie rozumiałam słów i nie obchodziły mnie one. Bardziej to, jak pasuje do mojego jego ciało. Smak, zapach i kształt, który wpasował się we mnie i na mnie, niczym brakujący klocek lego. Zaczęło mi brakować powietrza w momencie, gdy przyspieszył, jakby zmienił się w tłok pociągu, którym jechaliśmy. Rytm wybijany kołami o podkłady odbierałam fizycznie. Pchnięcia mocnych bioder czułam w każdym atomie ciała. Objęłam Boga Seksu ramionami i udami, jakbym mogła choć odrobinę przyciągnąć go do siebie jeszcze bliżej i głębiej.

W końcu wybuchłam jęcząc, ale nie pozwolił mi na bycie głośną. Palce stłumiły krzyk. Zakrył nimi moje usta.

- Cicho, dziewczyno. – Ledwie go słyszałam. Szum krwi w uszach zagłuszał wszystkie odgłosy. – Nie skończyłem z tobą, a nie chcę, żeby ktoś wścibski przeszkodził mi w tym. Możesz mi krzyczeć w usta.

Po tym stwierdzeniu odpłynęłam, wpychana twardym kutasem w nicość, w której odczucia niekrępowane niczym zbędnym wybuchają w dwójnasób, pozwalając zniknąć jaźni. To właśnie stało się ze mną. Zniknęłam, zmieniłam się w światło, a może w elektryczną istotę, którą dotąd nie byłam. Nie wiem, bo tak się dotąd nie poczułam. Nie zrobiłam niczego tak nieodpowiedzialnego, szalonego i wspaniale nieplanowanego. Z nikim też nie dopasowałam się tak bardzo fizycznie. Może wykraczało to poza fizyczność. Nie wiem, ale w tej sekundzie przestało się liczyć cokolwiek poza mężczyzną na mnie i we mnie. Gdy językiem poznawał moje usta, nie byłam w stanie odpowiedzieć pocałunkiem. Nie musiałam, on całował mrucząc, przygryzając mi dolną wargę i wdychał wydychane przeze mnie powietrze.

Uchyliłam powieki, wsłuchując się w ciężki oddech Boga Seksu. Biła od niego siła, gorąc i coś nieuchwytnego, co skojarzyło mi się z prądem przepływającym po skórze i między naszymi ciałami. Nad jego głową unosił się nikt inny, jak mój Wymyślony Przyjaciel. Był odwrócony do góry nogami, kopytkami leniwie przebierał w powietrzu, a różowa trąba zwisała mu bezwładnie.

Ty wiesz co, że czasem nie powinnaś mnie słuchać – mówił z wysiłkiem przez trąbę. – Tak to my się czujemy po raz pierwszy w życiu, co?

No – przyznałam w myślach.

No to zrób coś, żeby poczuć się tak częściej. – Majtał trąbą, z której co rusz wyskakiwały różowe bańki mydlane. – W sumie to mógłbym żyć w takim stanie bez przerwy.

Chciałam mu odpowiedzieć że czuję to samo, ale w tym momencie Bóg Seksu wspierając się na łokciach uniósł się do góry i zajrzał mi w oczy. Logicznym jest, że to na nim skoncentrowałam wzrok. Uśmiechnął się, ja w odpowiedzi rozciągnęłam usta w uśmiechu.

- Masz ochotę na więcej? – Nie zmiękł, wciąż tkwił we mnie. – Mam nadzieję, że tak, bo ja się dopiero rozkręcam. Ciężko mi będzie najeść się ciebie. Taka piękna, smaczna ciasna.

Reszta umknęła gdzieś ponad jego głowę, nad którą Różowy Słoń obracał się w pionie i w poziomie i wyglądało na to, że dobrze mu w tym stanie. Bezwładna trąba rozsiewała różowe bańki mydlane, które przestałam widzieć w momencie, w którym Bóg Seksu zaczął poruszać biodrami. Znów znikały myśli, a zostało jedynie ciało fizyczne i pulsujące z przyjemności ciało astralne. Bóg Seksu posiadł je oba.

***

Nie wiem, kiedy minęła podróż. Ani się obejrzałam, a za oknem zrobiło się jasno. Byłam przesiąknięta seksem, ale nic w tym dziwnego zważywszy, że obcowałam z Bogiem Seksu na tak wiele sposobów.

Teraz spał, ja nie potrafiłam. Rozważałam wysupłanie się z jego silnych kończyn, którymi oplótł mnie i przygwoździł do posłania. Zrezygnowałam, bo było mi dobrze i błogo. Chciało mi się siku, ale bałam się, że gdy opuszczę przedział, śliczny blondas zniknie.

Tak, wiem, nie jestem głupia! Musi zniknąć i tak, bo przecież pojedziemy każde w swoją stronę. Było miło, ale życie płynie dalej. Dopłyniemy i my do swoich stacji, damy sobie buzi na pożegnanie i pozostaniemy dla siebie miłymi wspomnieniami.

Jestem romantyczką, bo przecież my kobiety wszystkie takie jesteśmy. Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, ale wiem też, że coś takiego nie zdarza się w przedziale kolejowym z przystojniakiem, który nie zamieni z tobą ani słowa, a wydupczy cię na wszystkie sposoby. Na czymś takim nie da się budować związku. Skoro mnie puknął tak chętnie i bez oporów, to i kolejną rodaczkę, bądź „nie rodaczkę” tez z chęcią wychędoży.

Leżeliśmy na boku w pozycji na łyżeczkę. Pęcherz doskwierał, ale o wiele bardziej ciążyły mi powieki. Z wyliczeń wynikało, że miałam jeszcze ze trzy, może cztery godziny jazdy. Na drzemkę wystarczy. Przymknęłam oczy, wpasowałam się w Boga Seksu pupą i pozwoliłam sobie na sen.

Dochodziłam do siebie powoli. Jakieś rzępolenie pomieszane z bzyczeniem wdzierało się w sen, gwałcąc uszy. Otworzyłam oczy, spojrzałam na tarczę maleńkiego, złotego zegarka na przegubie ręki.

- O kurwa! – syknęłam, wysupłując się z ciężkich ramion.

Piękna polskiego przekleństwa nie dało się przebić żadnym spośród poznanych przeze mnie dotąd. Jeśli klęłam, to tylko po polsku.

Starałam się wsłuchać w komunikat i wyłowić z niego poszczególne słowa. Nie wiem, czy to mi rzuciło się na uszy, czy może głośnik, z którego płynęła treść komunikatu był popsuty, ale z ledwością rozróżniłam połowę jego znaczenia.

Pan Różowy Słoń powachlował się uszami, nastawiając je z uwagą.

Chyba była mowa o Ustrzykach. – Widać było, że mój Wymyślony Przyjaciel zdenerwował się. – Jak przejedziemy stację, to możemy się pogubić w tym bądź co bądź, ale jednak obcym kraju. Po takiej podróży nie potrzeba nam stresów. Zachowajmy balans.

Już się zbieram – uspokoiłam go, zbierając porozrzucane ubrania, trochę chaotycznie ubierając się, próbując uładzić rozwichrzone włosy.

Zerkałam na Boga Seksu ciekawa, czy obudzi się i czy aby nie wysiada na tej samej stacji. Wyglądało na to, że śpi. Mógł oczywiście udawać, bym mogła się wynieść z przedziału. To oszczędzało nam obojgu znalezienia się w krępującej sytuacji, bo co to powiedzieć? Do zobaczenia? I w jakim języku?

Ech – westchnął Różowy Słoń. – Nie zapomnimy o nim zbyt szybko, co?

Nie ma szans – potwierdziłam.

Pociąg zwalniał, czyli pewnie dojeżdżał do stacji. Zarzuciłam plecak na ramię, obejrzałam się po raz ostatni na blond ciacho i posyłając mu całusa opuściłam przedział. Pobiegłam w kierunku drzwi wejściowych.

- Dzień dobry. – Przywitałam się z konduktorem. – To Ustrzyki?

- Tak. – Otaksował mnie bezczelnie od czubka głowy do stóp i z powrotem. – Ustrzyki Dolne.

- Dziękuję – warknęłam przez zęby, gramoląc się na peron. – Słowiański temperament. Obmacują kobietę wzrokiem, niczym wygłodniały pies kiełbasę. Zboczony naród!

Na szczęście marudziłam w języku włoskim. Bogu dzięki, po prawie stratowałam dwie zakonnice. Przeprosiłam je skinieniem głowy starając się nie zauważyć zniesmaczonego wzroku, którym mnie obrzuciły. Musiałam usiąść na ławce, odetchnąć, ogarnąć myśli.

Pociąg odjeżdżał właśnie z peronu. Tęsknym wzrokiem odprowadziłam okno wagonu, w którym tej nocy zaliczyłam więcej orgazmów, niż w trakcie dotychczasowych związków. I to jakich orgazmów! Z fajerwerkami i spermotryskami!

Zasłonka w oknie drgnęła i dostrzegłam w nim twarz Boga Seksu. Chyba jednak spał gdy go opuszczałam, a teraz drgnięcie pociągu wyrwało go ze snu. Opuścił górę okna, wystawił głowę na zewnątrz i widać było, że coś krzyczy. Nie było szans, bym go dosłyszała. Zgrzyt pociągu zagłuszył słowa skutecznie.

Patrzyłam na blond czuprynę targaną podmuchami rozpędzającego się powietrza i starałam się zdusić w sobie głupią tęsknotę. Uniosłam ramię, próbowałam pomachać na pożegnanie, ale siedziałam tak tylko w bezruchu z dłonią przy ramieniu patrząc, jak oddala się ode mnie moje przeznaczenie.

Było, minęło – westchnęłam w myślach.

Było i to jak! – Różowy Słoń opuścił po sobie smutno uszy.

Wstałam powoli i powlokłam się ku schodom prowadzącym na dworzec. Teraz muszę złapać taksówkę i dotrzeć do tatuśka.

Potrzebujemy dobrej, mocnej kawy. - Różowy Słoń był blado różowy co oznaczało, że brak mu energii.

Żebyś wiedział. – Skierowałam się ku okienku nad którym widniał napis „Coffe”. – Bez kawy nie ma szans, żebym stawiła czoło umierającemu ojcu.

Szczególnie po takiej podróży. – Wymyślony Przyjaciel powiódł tęsknym wzrokiem po torach, którymi odjechał Bóg Seksu. Teraz widzieliśmy je z innej perspektywy, przez brudne okno niewielkiego dworca. – Emocje rozbebeszone i wrażliwe na ciosy. Doppio macchiato zamówmy.

Mówisz i masz. – Z niewielkiej saszetki wyciągnęłam portfelik i ruszyłam ku okienku z kawą.

KUPUJĘ CAŁĄ CZĘŚĆ
 

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Koneksje nam tutaj piękne wychodzą. Iza zaliczyła (no już prawie) drugiego brata. Faktycznie pasowałoby już tylko, żeby cała reszta do nich dołączyła. Powstaje pytanie. Czy pan doktor rzuci się na Łysego ze skalpelem za naruszenie Izy czy będzie trwał przy Renatce? Co na to wszystko mamusia?

  2. Ana
    | Odpowiedz

    Gratuluję takiego czasu prowadzenia strony i mam nadzieje, ze będzie jeszcze sporo tych pięćdziesiątek 🙂 a teraz zabieram się za czytanie

  3. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Zastanawiam się, czy gdyby braci było więcej, to przy każdym Iza byłaby taka łatwa, czy też akurat tych dwóch tak na nią podziałało. Tomek bo Bóg Seksu, a Filip bo łysy i z brodą? 🙂
    No i trochę się wyjaśniło, o ile oczywiście Filip nie kłamie. Iza tak z mety mu wierzy? Dopiero co roiła o wspólnej przyszłości z Tomkiem, a już seksi się z drugim bratem. Wystarczyło, że po nią sięgnął i ani się specjalnie wysilać nie musiał, a Izunia rozłożyła nogi. Różowy powinien porządnie walnąć ją trąbą.
    Zleciało te 50 tygodni jeno mig:)

Napisz nam też coś :-)