Spagetti (VII)

with 9 komentarzy

Spagetti opowiadanie erotyczne z humorem w tlePewnie zauważyłaś/ łeś, że pojawiła się nowa zakładka na stronie.
Spokojnie, nie porzucamy pisania, ani nie będzie mniej opowiadań!
Od dawna dążymy do tego, by pisać jak najwięcej. Udaje się, chociaż nie raz zastanawiałyśmy się, co za siła sprawdza naszą determinację.

Najpierw było kilku informatyków, w tym jeden oszust, który zablokował nam dostęp do strony.
Później była strona, która rozpadała się od momentu startu, a właściwie już przed startem.
W końcu zakasałyśmy rękawy i zrobiłyśmy kurs, by samodzielnie "postawić" i obsługiwać motylewnosie.pl
Udało się! Jesteśmy z tego powodu happy! Na prawdę cudowne uczucie 😀

Kolejnym krokiem była wymiana okładek książek na nowe. Szukałyśmy zdjęć, w końcu kupiłyśmy takie, które naszym zdaniem najbardziej pasują do treści.
Zakup kursu, pięknych zdjęć i wielu narzędzi potrzebnych do tworzenia i prowadzenia strony nie byłby możliwy, gdyby nie Patroni.
Dziękujemy za Wasze wsparcie. Mamy nadzieję, że widać efekty 😀

Następny etap, do którego się przygotowujemy, to zrobienie porządnego, łatwego w obsłudze sklepu. Takiego, który automatycznie wysyła pdf-y na Twój telefon, czy komputer.
W oddali majaczy nam własne wydawnictwo, ale do tego jeszcze daleka droga.
Ech, rozmarzyłam się 🙂
Co się dziwić? Wakacje temu sprzyjają.

A co do "Spagetti", to dopiero teraz namieszałam 😀

ps. Jeśli jeszcze nie jesteś zapisana/ zapisany na newsletter, to spokojnie. Wpisz się w poniższym okienku.
Za tydzień wyślę jedenaście części tego opowiadania.
Nie zwlekaj, bo zbliża się ono do końca i później będzie dostępne już wyłącznie jako płatne.
ps2. z tym zbliżaniem się do końca może być tak, jak z wieloma opowiadaniami. Ostatnia część będzie dodawana przez kilka tygodni.
W sensie, że nie będzie się chciało skończyć 😀


Rozdział 13

Trwałam w tym upokorzeniu przez całe dwie, może aż cztery minuty. Przytulona do obcego faceta, uspokajając oddech, drżąc na całym ciele. Ponownie i podobnie, jak wtedy pod drzewem. Znów straciłam panowanie nad sobą, pozwalając się sobą pobawić.

Cholera!

Po tym czasie zadzwonił telefon Filipa. Chcąc, nie chcąc musiałam się od niego odkleić, usiąść o własnych siłach. Nie było to łatwe. Nie po orgazmie, po którym wciąż kręciło mi się w głowie, podbrzusze pulsowało w rytmie przyspieszonych uderzeń serca, a oczy zasnuła lekka mgła.

Cholera!

- Co tam? - Rzucił w słuchawkę krótkie pytanie. - Rozumiem. - Zesztywniał, odsunął się, zmarszczył czoło. - Będziemy jak najszybciej.

Rozłączył się, schował telefon do kieszeni. Westchnął, poprawił wypukłość ewidentnie rozsadzającą mu spodnie. No tak, on nie skończył.

- Musimy jechać. - Wyglądało na to, że miał inne plany i nie będzie do mnie już więcej dobierał. Nie teraz, nie tutaj. Co czułam? Czy się cieszyłam?

- Do szpitala? - Język mi się plątał. Po co pytałam? Gdzie indziej mielibyśmy się spieszyć?

- Tak.

Zsunęłam się z blatu, zatoczyło mną w bok. Filip podtrzymał mnie i całe szczęście, bo dzięki niemu nie wyrżnęłam na podłogę. Wróciłam na taras po buty. W drodze powrotnej zarzuciłam na ramię plecaczek.

- Gotowa. - Stanęłam w otwartych drzwiach wejściowych.

- Zauważyłem – mruknął i byłam pewna, że na myśli miał całkiem inny rodzaj mojej gotowości.

Szliśmy do wejścia na camping. Wokół nas było cicho, ciemno, bardzo nastrojowo. Przy dyżurce recepcji, przy wejściu wrosłam w podłoże.

- Mamy jechać tym?! - Głos zrobił mi się piskliwy z nerwów, gdy obserwowałam udo, które Filip przerzucił nad siedzeniem, po czym odpalił silnik motocykla. - Razem?!

- Oczywiście, że tak. - W głosie słyszałam zdziwienie.

Nie wsiadaj na to gówno! – Różowy pozieleniał, nad głową zaczęły mu się unosić gwiazdki. - Zrzygamy się na bank!

- Nie cykorz, mała – zaśmiał się, podając mi kask. - Chcesz zobaczyć staruszka przed śmiercią, to wskakuj. Ponoć trzyma się tutaj resztką sił. Przyjechałaś z tak daleka, to szkoda by było zawalić w takim momencie.

Miał rację, a ja byłam idiotką. Powinnam była zostać w szpitalu, ale zwyczajnie uciekłam ze strachu przed konfrontacją. Teraz sytuacja nie polepszyła się ani na jotę, choć wyglądało na to, że niedługo wyklaruję się choć trochę.

Tak, jak ojczulek kopnie w kalendarz, a ty będziesz mogła wrócić do domu – mruknął Różowy, patrząc na mnie z jawną pogardą. - Dobrze chociaż, że doszłaś do jakichkolwiek mądrych wniosków dzięki tym przygodom w Polsce.

Miał rację.

Po pierwsze dowiedziałam się, że pociąg fizyczny jest potężną bronią i to ta broń pozbawiła mnie kompletnie rozsądku.

Po drugie zatęskniłam za własnym domem. Byłam pewna tego, że wrócę do rodzinnej wioski i tam osiądę, przejmę interesy taty. Poprawka – interesy ojczyma. Choć patrząc na faktyczny stan rzeczy, to właśnie Bruno był moim prawdziwym tatą i to jego kochałam, jak ojca. Swojego genetycznego znałam ledwie od dwóch dni i nieszczególnie nawet lubiłam. Może to było z mojej strony bezduszne, ale mogłam sobie próbować zapanować nad tymi uczuciami równie skutecznie, co nad popędem seksualnym w stosunku do swoich braci.

- Wsiadasz? - Łysy odpalił silnik, ja wciąż stałam opodal, przyciskając do siebie kask. - Załóż to na głowę i wdrap się na siodełko za mną.

Co miałam zrobić? Wsadziłam na kudły podaną mi skorupę i klnąc pod nosem, a w końcu i pod szybką kasku przerzuciłam udo, sadowiąc się za Filipem, obejmując go ramionami i udami. Szło mi mało wprawnie, ale jazda na motocyklu od zawsze napawała mnie lękiem. Unikałam tej samobójczej rozkoszy i nie brakowało mi związanej z tym przyjemności. Teraz najwyraźniej nie miałam wyjścia. Niezgrabnie dosunęłam się przodem ciała do Filipa i ostrożnie zaplotłam mu ramiona w pasie.

Ty nie zgrywaj nieśmiałej dziewicy, tylko złap się tego byczka porządnie! - Różowy znów był zielonkawy i aż zaczął się trząść, gdy Łysy dodał gazu, nie ruszając jeszcze maszyną. - Jak już wrócimy do Włoch, to do listy „to do” dodamy jeszcze cotygodniowe dziękczynienie w kościele!

- Ta! - Fuknęłam na głos bez obawy o to, że Filip mnie usłyszy. - Żeby mi żyrandol roztrzaskał łepetynę, jak Bruno?

Różowy machnął tylko trąbą, nie siląc się już na odpowiedź. Na ściślejsze przylgnięcie do kierowcy nie musiał mnie namawiać. Wystarczyło, że motocykl ruszył do przodu. Ja odruchowo zacisnęłam powieki i pisnęłam przerażona. Ramiona zakleszczyłam na Filipie i zesztywniałam na całym ciele.

Laska, ty otwórz oczy! - Różowy frunął obok mnie, tuż przy szybce mojego kasku. Trąba powiewała mu i furgała, szalona radość sprawiała, że świecił w ciemności i połyskiwał delikatnymi wyładowaniami elektrycznymi. - Może ta jazda na dwukołowcu nie jest wcale a z taka straszna?! To jest emocjonujące!

Uchyliłam ostrożnie powieki, ale nie odważyłam się odkleić ciała od Filipa. Przylgnęłam do niego, niczym pijawka. Nie wyjrzałabym mu ponad ramieniem, bo bym zwyczajnie zwymiotowała. Paw puszczony w kasku był mało ciekawym pomysłem, choć musiałam przyznać, że mój strach jakby zelżał i nawet odrobinę zaczęłam się delektować pędem.

Aż żal mi się zrobiło, gdy Filip zwolnił, w końcu zajechał przed budynek szpitala i zaparkował. Wyłączył silnik, zdjął kask, zaczął się śmiać.

- Dojechaliśmy, więc spokojnie. - Rozsupłał moje zakleszczone palce, obrócił się profilem do mnie. - Czas na pożegnanie z człowiekiem, który był dla ciebie równie dobrym ojcem, co i dla mnie.

Zastanowił mnie tym stwierdzeniem, ale okoliczności nie pozwalały na dopytanie o to, co ma na myśli.

Chwilę później staliśmy już w windzie, ta wiozła nas na piętro pokoju ojca. Widziałam, że Filip jest spięty, ale cóż się dziwić, w końcu tata mu umierał.

Drzwi do sali, w której leżał tata były otwarte. Wnętrze pomieszczenia rozświetlały jasne jarzeniówki na suficie. Przed wejściem do środka odetchnęłam głęboko i zwolniłam kroku, by zwiększyć dystans między mną, a Filipem.

Dobrze robisz – mruknął Różowy, był równie markotny, co i ja. - Co wizyta tutaj, to orgazm, co?

Nawet kilka – przyznałam mu rację. - Pojebane to.

Ojciec leżał z zamkniętymi oczami, jego oblicze wyglądało, jak cień twarzy. Ciemne oczodoły ponad maską zakrywającą usta, która to opierała się na ostro wystających spod skóry, kościach policzkowych. Monitor wskazywał bicie serca, więc jednak nie spóźniliśmy się, wciąż żył. Tomek klęczał przy łóżku, obejmował dłoń taty, zamykając ją w swojej. Renatka zmierzyła mnie chłodnym spojrzeniem, ściągnęła usta, zacisnęła szczęki. Jej dłoń błyskawicznie powędrowała na ramię Tomeczka, na co ten nie zareagował nawet. No tak, musiała zaznaczyć teren czując pewnie, że jej samiec wymyka jej się z łapsk. Na sekundę maska chłodu blondyny opadła, gdy jej wzrok padł na Filipa. Z czymś nieokreślonym, z cieniem smutku patrzyła, jak ten podchodzi do siedzącej na krześle w kącie pokoju matki i kuca przy niej.

Ja stałam, niczym ta sierota i czekałam na coś nieokreślonego, nie wiedząc, co właściwe tu robię i co z sobą począć.

- Tato!

To był głos Tomka. Zerwał się z klęczek i zawisł nad twarzą chorego. Przez chwilę w pomieszczeniu panowała cisza absolutna.

- Iza, tata pyta o ciebie. - Wyprostował się, wyciągając do mnie dłoń.

No rusz się, durna. - Moje alter ego przydzwoniło mi trąbą w ucho. - Może to ostatni kontakt. Wyjdź ze strefy komfortu i trochę się postaraj.

Strefa komfortu. Dobre sobie!

Od wyjazdu z Włoch nie zaznałam ani chwili w takiej strefie. Ruszyłam się z miejsca, podeszłam do łóżka, pochyliłam nad umierającym. Od strony Renatki zła energia płynęła do mnie wartkim strumieniem i miałam zwyczajnie ochotę uciec, ewakuować się z pokoju. Powinność jednak pogoniła mnie do przodu, pomogła zajrzeć w wyblakłe oczy ojca.

Uniósł słabą dłoń, złapał za wężyk doprowadzający tlen do maski, by odkryć usta. Pomogłam mu widząc, że chce mi coś powiedzieć. Przez dłuższą chwilę po prostu łapał powietrze, otwierając i zamykając usta, niczym wyrzucona na brzeg ryba.

- Kochałem... - wyszeptał i urwał. - Kochałem tylko ciebie.

Ty, on cię chyba myli z twoją matką. - Różowy z zaciekawieniem spoglądał na ojczulka, lewitując tuż nad jego twarzą. - Zaraz ci powie, jak to wspaniale było uprawiać z tobą wyuzdany seks! Wtedy dostanie apopleksji jedyna, przychylna ci bezinteresownie w tym pomieszczeniu osoba, czyli matka braci, twoich seksualnych obiektów.

- Dlaczego nie zostałaś? - Znów szelest osłabionego głosu dobył się z ust ojca. - Dlaczego uciekłaś do niego? Jak mogłaś?!

Rzut oka na Tomeczka powiedział mi, że on jest równie zdziwiony, co i ja. Tatuś szeleścił jeszcze jakieś gorączkowe słowa, ale doszłam do wniosku, że lepiej będzie, gdy majaki zachowa dla siebie. Wskazałam Tomkowi maskę, on nałożył ją na twarz tatulka. Ten odetchnął głębiej, przymknął oczy i zapadł w sen. Kreska na monitorze wciąż monitowała bicie serca. Odetchnęłam z ulgą.

Wyprostowałam się i nie spoglądając nikomu w oczy, powędrowałam do pustego rogu pokoju. Tam usiadłam na podłodze w siadzie skrzyżnym, oparłam dłonie na kolanach, zamknęłam oczy i skupiłam się na oddechu.

Mam was wszystkich w dupie – zło życzyłam im wszystkim w milczeniu. - Przeczekam cały ten cyrk, siedząc w milczeniu na dupie w kącie. Nie chciałam być tutaj i nic swoim towarzystwem nie wnoszę. Dupczenia też mam dosyć! Wracam do Włoch, gdy tylko będzie po wszystkim. Przyjechałam, zrobiłam z siebie ułoma i wracam do normalności.

Mądrze prawisz, dziewczyno. - Różowy przysiadł mi na kolanie, by dotrzymać mi towarzystwa i wesprzeć mnie w postanowieniu milczenia. - Mądrze prawisz.

KUPUJĘ CAŁĄ CZĘŚĆ

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Karola
    | Odpowiedz

    “Się porobiło” i co to teraz będzie. Podejrzewałam, że to jakiś kolega będzie ale że brat. No to nie wiem czy wytrzymam tydzień czekając na kolejną część. To będzie ciężki tydzień oj ciężki. Takiego zagmatwanego opowiadania to jeszcze nie było. Czekam z niecierpliwością 😘

    • Mikakamaka
      | Odpowiedz

      Karola, a czy czytałaś “Przebudzenie”?
      W sensie zagmatwanego opowiadania pytam 🙂

  2. Maria Smolińska
    | Odpowiedz

    a u mnie w skrzyneczce pusto 🙁 nie ma newslettera

    • Mikakamaka
      | Odpowiedz

      Zaś się schował 😀 Na grupie Patronów wstawię dla Ciebie, moja słodka 😀

  3. Maria Smolińska
    | Odpowiedz

    Nooo ale takie zagmatwane są najlepsze! człowiek się nie domyśli do samego końca w którą stronę pójdzie akcja 😀 szczególnie jak się nagle nowe postaci pojawiają niespodziewanie. Wkurza mnie ta blondi, chciałabym żeby się wyjaśniło wreszcie kim ona jest i o co chodzi.

  4. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Rzekłabym, że teraz to wiadomo, dlaczego Łysy tak zadziałał na Izabelę. To u nich rodzinne xD

  5. Gość
    | Odpowiedz

    Tatuś szalał na całego… Tu syn, tam córka, znów syn… Pół Europy jego!!! 🙂

  6. Nikozja
    | Odpowiedz

    O mamusiu, ale akcja… i weź tu teraz czekaj tydzień na rozwinięcie 😯 jestem ciekawa reakcji Łysego i tego co zrobi Tomek.
    Niby co w rodzinie to nie zginie… ale tak z zaskoczenia? Ma ta Iza pecha (albo szczęście) do facetów. Swoją drogą to ten Tomuś to nie wiadomo czy facet czy troki od kaleson. Zrobiłby z blondi porządek.
    Końcówka zapowiada się interesująco… 😂😃

Napisz nam też coś :-)