Spagetti (IX)

with 7 komentarzy

Spagetti opowiadanie erotyczne z humorem w tle

Rozdział 17 Patrzyłam, jak wyciągają blodynę z grobu i przyznałam przed sobą, że zrobiło mi się jej szkoda. Rozczochrana, z potarganą kiecką i gigantyczną mereszką na nieobutej stopie. Twarz zaczerwieniła jej się, a rumieńce pogłębiały coraz mocniej z sekundy na sekundę tym bardziej, że oczy wszystkich żałobników zwrócone były na jej nieszczęśliwe oblicze. Powiem ci, że Tomeczek bardzo traci na bliższym poznaniu. - Różowy przyglądał się nie Renatce, ale Tomeczkowi, więc i ja spojrzałam na niego oceniająco. - Nie uważasz? Uważałam identycznie, jak Różowy. Tomeczek nie wyglądał na zmartwionego wypadkiem swojej, bądź co bądź, potencjalnej żony, ale raczej na zakłopotanego i zniecierpliwionego zaistniałą sytuacją. Co prawda zainteresował się losem blondyny, ale to inni panowie czynili wysiłki, by wyciągnąć nieszczęsną kobietę z grobu. Mimo niechęci do Renatki, sama miałam ochotę pospieszyć jej na pomoc. - Tylko mi nie ucieknij. - Ciepły oddech owionął moje ucho. Filip otarł się o mnie ramieniem i podszedł do grobu. To on w końcu wyciągnął Renatę z otworu w ziemi, a ta w odpowiedzi przylgnęła do szerokiej klaty Łysego. Myślałam, że robi to, by wywołać uczucie zazdrości w Tomeczku. Zmieniłam zdanie widząc, że to na mnie patrzy z uczuciem triumfu w oczach, nie na pana doktora. Ty, ona jest zdrowo pojebana. - Różowy nie owijał w bawełnę. W Polsce stracił niewinność i subtelność i walił prosto z mostu, co myśli. Wolałam taką wersję mojego alter ego. Szczery do bólu i prostolinijny. - Idąc jej tokiem rozumowania, to powinnaś teraz rzucić się do grobu, by Filip, czy Tomek cię ratował. Może wtedy przebiłabyś ją. Tempa lala. Nie komentowałam jego słów, nie musiałam. Podsumował Renatkę trafnie, a i Tomek został celnie zaszufladkowany. Filip postawił blondynę na ziemi, zaczekał, by odzyskała równowagę, po czym sięgnął po jej but. Renata pozwoliła łaskawie, by założył jej pantofel, który może i wyglądał na drogi, ale gustowny, czy wygodny na pewno nie był. Ksiądz wrócił do przemowy, Renatka ponownie zawisła na ramieniu Tomka, a Filip stanął między mną i swoją mamą. Trąbka w oddali zagrała, kilka osób zaszlochało w odpowiedzi. Reszta pogrzebu przebiegła już bez przeszkód, ja cieszyłam się na zbliżającą się ewakuację. - Iza, bardzo ci dziękuję za przybycie. - To mama braci postanowiła wyrazić kurtuazyjnie wdzięczność, za wywiązanie się z obietnicy danej mojej przebiegłej rodzicielce. - To bardzo wiele znaczyło dla twojego ojca. Dziękuję również w jego imieniu. - Pokiwałam ze zrozumieniem głową, choć tak naprawdę nie zrobiłam tego dla człowieka, którego przecież nie znałam. - Opodal cmentarza jest restauracja, w niej odbędzie się stypa. Proszę, dotrzymaj mi towarzystwa, bo poza Filipem nie mam oparcia w nikim. Wiem, że proszę o wiele, ale... Jasne, kurwa! – syknął Różowy. - Powie se taka „ale”, urwie teatralnie i nic więcej nie musi dodać, a ty człowieku główkuj, jak odmówić. Nie odmówisz, bo wyjdziesz na bezduszną świnię! - Oczywiście, że będę – mówiąc to nie patrzyłam jej w oczy. - Dziękuję ci, dziecko. - Zamknęła moją dłoń w swoich i przytrzymała dłuższą chwilę. - Kto by pomyślał, że dalsza rodzina okaże się tak naprawdę bliższa? Ja na pewno tak nie myślę! - Różowy wypiął różowy zadek do matki braci i puścił pod jej nosem różowego bąka. - Mam całą tą porąbaną familię pod ogonem czyli w miejscu, które ci łaskawie nadstawiam do wąchania. Miałam nadzieję, że panuję nad mimiką, ale najwyraźniej nie udało mi się to całkowicie. Filip parsknął, chrząknął i starał się pokryć śmiech kaszlem. Posłałam mu piorunujące spojrzenie, ale wyraźnie nic sobie z tego nie robił. Nim zdążyłam dojść w mało stabilnym obuwiu do taksówkarza, pana Waldemara, Filip przyspieszył, wysforował się przed nas i odprawił go, na co ten pomachał mi i krzyknął, że jest pod telefonem i że pamięta o moim bagażu. - Nie patrz na mnie, jak na dybiące na twoją cnotę zwierzę. – Filip szepnął mi do ucha tuż po tym, jak zamknął drzwi pasażera za mamą. Przedłużył czas, nim otworzył tylne. - Podobasz mi się, chcę cię poznać, a tymczasem uciekasz przede mną, albo mnie odpychasz. Daj się poznać. Ok? - Uniósł dłoń, pstryknął mnie w nos, po czym sięgnął do klamki i otworzył drzwi również i dla mnie. - Ok – odparłam słabo, po czym opadłam na tylne siedzenie. - Myślałam, że jeździsz wyłącznie na motocyklu – zauważyłam, gdy już usiadł za kierownicą. - Chciałem, żebyś tak myślała – odpowiedział odpalając silnik i krzyżując spojrzenie z moim, odbitym we wstecznym lusterku. No tak, cwaniak miał w tym swój cel – westchnął Różowy, przysiadając na kierownicy przed Filipem. - Mógłby opracować poradnik pod tytułem „Siedem sposobów na znalezienie się między rozłożonymi udami dziewczyny”. Znowu miał Różowy rację, więc jedynym, co mogłam zrobić, było zamyślenie się nad jego słowami i tym, czego ode mnie oczekuje Łysy. Nie pojaśniało mi w głowie ani na jotę. Czego mógłby chcieć poza seksem od dziewczyny, która lada dzień opuści jego ojczyznę? Tylko seksu! Familia i dalsi znajomi zgromadzili się w bezpłciowym, chłodno urządzonym wnętrzu sali bankietowej. Starszyzna usadowiła się przy jednym końcu długiego stołu, młodsze pokolenie przy drugim. Ja siedziałam po prawicy mamy Filipa, on sam po jej lewicy. Co jakiś czas zerkał w moją stronę i rzucał mi krzepiące spojrzenie. Co jakiś czas również przechwytywałam utkwione we mnie niebieskie oczy Tomka i wbijające szpile lodowate ślepia blondyny. Jak ja mam tego dosyć! - Bezgłośnie pożaliłam się Różowemu. - Jacy on są skretyniali! O co chodzi z tym patrzeniem? Mam od tego umrzeć, zakochać się, czy może przestać istnieć?! Mnie nie pytaj, bo nie poznałem nikogo normalnego z twojej tutejszej rodziny. - Zmarszczył trąbę, po chwili zanurzył ją w talerzu z rosołem, który kelner chwilę wcześniej postawił przede mną. - Skupmy się na satysfakcjonujących drobiazgach, jak ta zupa. Lepiej jedz, bo nie wiadomo, co będzie za godzinę. W tym kraju przydarzają nam się same nieprzewidziane rzeczy. Wysiorbałam rosół, makaron zostawiając nietknięty na dnie talerza. Te rozmoczone paski wody pomieszanej z mąką nie zasługiwały na miano makaronu i nie pasowały mi nijak smakowo do zupy. Z drugiego dania dziobnęłam kluseczkę z sosem i kawałek rolady. Zdecydowanie nie takich smaków nauczyłam się we Włoszech, a poza tym byłam wciąż zbytnio zestresowana, by przełykać swobodnie. Nie da się, gdy siedzisz na widoku i jesteś oglądana przez jednych, a sztyletowana i topiona w wazie z zupą przez drugich. Czy poza Renatką ktoś miał mnie tutaj ochotę zgładzić, tego nie wiem. Mimo obietnicy złożonej Filipowi, że mu nie umknę, bo przecież chce mnie poznać, musiałam uciec od wszystkich napastujących mnie oczu. Chociaż na chwilę, na kilka minut zniknę w ubikacji, bo tam według norm społecznych powinnam mieć spokój. Nikt mnie nie będzie obmacywał, ani nastawał na moją prywatność. Przeprosiłam mamę Filipa, obiecałam powrót w ciągu kilku chwil, zgarnęłam torebkę i wstałam od stołu. Nie oglądając się za siebie umknęłam schodami prowadzącymi w dół wprost do toalet. Po wejściu do cichego pomieszczenia odetchnęłam z ulgą. Oparłam się ciężko na ramionach, dłońmi podpierając ciało, placami obejmując chłodne brzegi umywalki. Zbliżyłam twarz do lustra, walcząc z pokusą obmycia skóry zimną wodą. Wydarzenia ostatnich dni przytłoczyły mnie, obce miejsca i natarczywi ludzie zmęczyli i marzyłam już tylko o tym, by uciec do rodzinnej wioski. Tam przebiorę się w luźną, bawełnianą sukienkę i ze słomkowym kapeluszem na głowie i kieliszkiem wina z domowych piwnic w dłoni, powędruję wzdłuż tyczek obwieszonych winogronami. Z zamyślenia wyrwało mnie skrzypnięcie drzwi łazienki. Chciałam umknąć do pierwszej kabiny, ale widok niebieskich oczu Tomeczka zastopował mnie skutecznie w miejscu. Stałam pochylona i patrzyłam w odbite w lustrze spojrzenie zastanawiając się, po kiego grzyba za mną przylazł. Jesteś w odosobnieniu, więc palant niczym nie ryzykuje i może się bawić w pochody. - Różowy zmienił kolor na fioletowy, po chwili przeszedł w odcienie granatu, w końcu zrobił się czarny. - Przeprośmy mamę braci, zabierzmy kapelusik z oparcia krzesła, zadzwońmy po pana Waldemara i spieprzajmy stąd w podskokach! - Izuś, stęskniłem się za tobą. - Podchodził do mnie, niczym wąż i tak też hipnotyzująco działał na mnie, nie pozwalając się ruszyć. Stałam wciąż oparta o umywalkę, z zadkiem malowniczo wypiętym w jego kierunku. - Ciągle ktoś nam przeszkadza, a przecież tak do siebie pasujemy. - Stanął kilka kroków za mną, do mnie bardzo powoli docierało znaczenie słów. - Olejmy wszystko i ucieknijmy stąd. Jego nagła, pełna optymizmu wesołość nie pasowała do sytuacji. Chwilę temu pogrążony w smutku żałobnik, a teraz co? Przestawił się na zabawę ze mną? - To jest damska ubikacja. - Wyprostowałam się powoli i obróciłam twarzą do niego. - Opuść to pomieszczenie, albo zacznę krzyczeć, wzywając pomocy. - Spagetti, coś ty się taka nieprzystępna zrobiła? - Dalej szedł w moim kierunku i był na tyle blisko, że widziałam ogromne źrenice, przykrywające prawie całkowicie tęczówkę. - Chodź pobawimy się w lekarza i pacjenta. Zbadam ci gardło. - Ostentacyjnie wypchnął w przód biodra, objął dłonią krocze, potrząsnął nią obleśnie. - Mam odpowiednią pałeczkę do tego. On jest naćpany! - Różowy pożółkł z nerwów, może ze strachu. - Krzycz, albo kop od razu w fiuta! Dobre sobie! Kopnij faceta w fiuta, gdy stoi o krok od ciebie, ty masz na nogach szpilki i wąską sukienkę ograniczającą ruchy. No to klops. - Różowy oklapnął, trąba mu opadła. - No nie wiem, czy klops – mruknęłam, spoglądając w dół, na namiocik w spodniach napastnika. - Raczej mortadela.  

KUPUJĘ CAŁĄ CZĘŚĆ    

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Tomek właśnie stracił wszystkie punkty. Dużo lepiej wypada Filip.

  2. Nikozja
    | Odpowiedz

    Ech i po raz kolejny cudne opakowanie okazało się podpuchą… jaka szkoda!!! 😐 Łysy zyskał ale… do mnie nie przemawia. Nadal nie rozjaśniło się nic w temacie pokrewieństwa. Trzymasz w niepewności do ostatniej chwili. ☺️

  3. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Jeśli opór Izy ograniczy się do opierania się o umywalkę, to mocno dziewczynę znielubię. Odrobinę szacunku dla siebie by miała i nie pozwalała używać się, jak się tym dwóm podoba. Ale, jej sprawa. Nie wiem, gdzie dokładnie w Bieszczadach Iza była, ale wręcz zadziwiające jest, że czego by nie jadła i nie piła, to niedobre. Ja z rozrzewnieniem wspominam smakołyki z tamtych stron – pierogi gajowego na przykład. Czysta poezja. Z tym pokrewieństwem to jakiś straszny szwindel jest, grubą nicią szyty. Różowy niech walnie Tomcia trąbą w łeb. Albo lepiej w… mortadelę:) Aha, “tempa lala” ? 🙂

    • Monika G.
      | Odpowiedz

      Ja tez bym juz chciala wiedziec co jest z tym pokrewienstwem? Bo moze Tomeczek to syna matki z jakiegos innego zwiazku? A Iza jest mu potrzebna by jakas czesc spadku dostal. Czy tam wogole jest jakis spadek ppza ta chalupa we wsi?

      • Tony Porter
        |

        Tomeczek był ulubieńcem tatusia, więc raczej z jego lędźwi się wziął. A może Tomeczek i Filip są adoptowani?

  4. Monika G.
    | Odpowiedz

    Dlaczego?
    No dlaczego?
    Ja sie pytam: dlaczego, do jasnej chorery, Lysy nie pobzykal?

    Tomeczka skreslilam z listy a tu prosze… Spadl jeszcze nizej niz myslalam. Jakas spadkowa intryge czuje… Tomeczkowi zalezy by przejac czesc Izy?
    Iza powinna go owinac wlosami i dusic, dusic, dusic az by z niego wydusila o co mu wlasciwie chodzi.

  5. Tony Porter
    | Odpowiedz

    Aż takiej łajzowatości to się po Tomeczku nie spodziewałam. A tak dobrze się zapowiadał. Cała rodzinka nieźle pokręcona jest. Łącznie z narzeczoną Renatką. No i proszę, Filip nie jest z Izą spokrewniony, a ciekawe co jeszcze wyjdzie na jaw. I o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. I co zataiła mama Izy.
    Zastanawiam się, czy Filip dopadnie Izy w kaplicy czy poleci za nią do Włoch. Bo, że nie odpuści, to jestem pewna. Za bardzo mu się niby siostra spodobała. Chyba, że zniechęci go fakt spółkowania Izy z Tomkiem. Ale skoro przy Renatce mu to nie przeszkadzało, to i w tym wypadku nie powinno. Chociaż, teraz to jest chyba sprawa grubszego kalibru.

Napisz nam też coś :-)