Tajemnica (V)

with 3 komentarze

tajemnica i seks
 
Dla wszystkich czekających na TOB - będzie jutro, najpóźniej pojutrze. Na blogu szykują się dużeeee zmiany, w związku z tym będę miała do Was prośbę, wymagającą raptem jednego kliknięcia poprzez wypełnienie ankiety. Więcej w kolejnym poście. Ja idę spać, bo dziś już wiele nie zrobię; w sobotę byliśmy na ślubie i jeszcze nie odespałam imprezy 🙂
 

Odkurzałam, pucowałam i układałam obecna ciałem, a nie duchem. Ten drugi bujał gdzieś w obłokach, snując czarowne wizje tego, jak Kuba rzuca się do moich stóp, czyli wersja soft lub rzuca się na mnie i mną, czyli wersja hard. Obie mi się podobały i na żadną nie mogłam się zdecydować. Dotarłam właśnie do bibelotów stojących na regale i wtedy coś wypadło mi z rąk. Na szczęście była to najniższa półka, więc się nie stłukło. Szklana kula w niebieskim kolorze potoczyła się dalej, aż pod szafę. Zmełłam przekleństwo i uklękłam. Jak pech to pech, bo zatrzymała się dokładnie pod ścianą, poza zasięgiem moich rąk. Uniosłam głowę, rozglądając się w poszukiwaniu czegoś długiego. Oczywiście niczego nie znalazłam. Najprościej byłoby udać się do kuchni po miotłę, ale mi się nie chciało. Sięgnęłam po gazetę leżącą na biurku i posapując usiłowałam wydobyć piekielną kulę spod szafy. Prawie mi się udało, lecz jeden nieostrożny ruch posłał ją z powrotem w najodleglejszy kąt. Znów zaklęłam.

– Ty wredna… parszywa… – warczałam, rozpłaszczona na podłodze, z zadkiem wypiętym ku górze. – Musiałaś utknąć w takim miejscu? Cholerny szklany bibelot!

W końcu zziajana, potargana i triumfująca wyciągnęłam ją spod szafy, wyprostowałam się i zamarłam.

Za mną, oparty ramieniem o futrynę, stał Kuba. Gapił się przy tym z bardzo dziwnym wyrazem twarzy. Dopiero po chwili dotarło do mnie dlaczego. Przecież pierwsze, co zobaczył, gdy tu wszedł, to mój wypięty tyłek. Sukienka była zbyt krótka, aby go zasłonić, a na dodatek dziś wyjątkowo założyłam randkowe stringi, bo cała codzienna bielizna mi wyszła i nie zdążyłam jeszcze zrobić prania. Nic dziwnego, że miał taką minę.

– No co? – powiedziałam wrogo, poprawiając ubranie. – Kazałeś wziąć się do roboty.

– Nic – głos miał schrypnięty, zmieniony, oczy pociemniałe, lekko zmrużone.

– Utknęła. Jakoś musiałam ją wydobyć.

– Musiałaś? – odparł z ironią, krzyżując ramiona. Potem nagle się ocknął, ruszając w kierunku biurka, po drodze mijając mnie obojętnie. O ile w pierwszym momencie poczułam złość i wstyd, o tyle teraz się zirytowałam. Nie miałam powodu, ale co z tego?

Jakub usiadł w wygodnym fotelu, sięgając po laptopa. Spojrzał na mnie wymownie.

– Teraz kawa – powiedział tylko. – Mocna, czarna, bez cukru.

Ach tak? Jak on śmiał tak mnie traktować? Zero szacunku, zero podziwu. Żadnych komplementów, tylko głupia siksa, małolata i tym podobne. Kawa, herbata, obiad, przynieś, podaj, przygotuj. Za popychadło tu robiłam! Zreflektowałam się. Cóż. W końcu taka praca. Chociaż czasami byłoby miło usłyszeć proste słowo: dziękuję. Coraz bardziej wściekła pomaszerowałam do kuchni, przygotowałam tę cholerną kawę i wróciłam do gabinetu. Tacę postawiłam na skraju biurka, a później pochyliłam się, podnosząc z podłogi zmaltretowaną gazetę, wykonując klasyczny skłon i wyprost. Niech ma, bydlak jeden!

– Co ty?… – Oczy o mało co, nie wyszły mu z orbit. – Zwariowałaś? – wrzasnął.

– Ja?

– Po cholerę mi tu znowu świecisz gołym tyłkiem?

Obejrzałam się do tyłu, z zadowoleniem poklepując po pupie.

– Wcale nie gołym. Mam majtki.

– Ten sznurek nazywasz majtkami? Wynocha do kuchni i jak jeszcze raz zjawisz się…

– Nie przesadzaj. Skończę sprzątać i pójdę.

– Nic nie masz kończyć!

– Pewnie, a potem potrącisz mi z pensji – mruknęłam, rozglądając się w poszukiwaniu porzuconej szmaty do ścierania kurzy. Leżała na okrągłym stole stojącym pod oknem. Ponieważ nie chciało mi się obchodzić go dookoła, prawie położyłam się na blacie, aby dosięgnąć piekielny gałgan. Kiedy za plecami usłyszałam coś jakby rzężenie połączone z charkotem, zerknęłam podejrzliwie za ramię. Kuba siedział w fotelu wyprostowany, ściskając dłońmi oparcie. Za to wyraz jego twarzy powiedział więcej niż jakiekolwiek słowa. No tak, zakłopotałam się. Zapomniałam, że nie powinnam eksponować tylnej części ciała.

– Już znikam – oznajmiłam na wszelki wypadek, chociaż w głębi duszy czułam satysfakcję. Niech ma, wampir jeden, za swoje! Nawet nie drgnął, kiedy w pośpiechu umykałam z gabinetu. Za to odprowadził mnie roziskrzonym wzrokiem i przysięgam, gdyby tak znakomicie nad sobą nie panował, to miałabym poważne kłopoty. Rozmyślałam nad tym, pucując meble w salonie. W zasadzie, trudno to ukryć, pochlebiało mi jego zainteresowanie. Z drugiej strony co za koszmarna sytuacja. Kasie, Kalinki i inne, moja ochota na pocałunek i seksowny facet tuż pod ręką. Gorzej być nie mogło! Zwichrzyłam włosy, zgrzytając zębami z bezsilnej wściekłości. Trzeba zintensyfikować poszukiwania i czym prędzej się stąd ulotnić. Inaczej kotłujące się w mojej duszy uczucia doprowadzą mnie do szału. Kto wie, może się rzucę na Kubę, niekoniecznie w erotycznych zamiarach.

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Uuu, ciekawie się dzieje! Czekam na więcej! 😀

  2. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Jak to jeszcze dwie części i koniec?! ?

  3. A
    Anonimowy
    | Odpowiedz

    Kiedy TOB? ?

Napisz nam też coś :-)