Takaja żyzń cz. IX

with 15 komentarzy

Wiem, że będzie niedosyt, ale jutro też jest dzień 😀

Po jej wyjściu z pokoju krążyłem od ściany do ściany, jak lew.
Zapach czułem w powietrzu, a smak w ustach. Jądra mnie bolały, od nierozładowanego podniecenia.
Nie zwalę sobie konia, nie bez jej widoku. Zaczekam do wieczora i skończę sam, co zaczęliśmy razem.
Porządkowałem biurko.
Od dwudziestej pierwszej koczowałem przy oknie z laptopem na parapecie i lornetką w pogotowiu.
W końcu przyszła, rozebrała się i tu nowość. Rozpuściła włosy i zaczęła się czesać tak zmysłowo i powoli, jakby robiła to na pokaz. Gdy pochyliła się z głową w dół i wypiętymi w stronę okna pośladkami, omal omal nie urwałem firany, nerwowo ją odsłaniając gwałtownym szarpnięciem. Myślałem, że to już koniec i rozpiąłem spodnie, by dać ujście podnieceniu, lecz zamarłem ze stojącym fiutem i dłońmi na lornetce.
Młoda zamiast myć się jak zwykle, zaczęła się bawić swoim ciałem. Masowała piersi i ugniatała je, zawędrowała palcami między uda i najwyraźniej w świecie robiła sobie dobrze!
Zapomniałem o sobie, choć podniecony byłem okropnie. Oglądałem to widowisko z lornetką na szybie i zapartym tchem.
Gdy skończyła, zasunąłem firankę i siedziałem osłupiały na krześle.
Siedziałem w niezmienionej pozie jeszcze długo po jej wyjściu z łazienki.

***

W czwartek rano zaspana, ale i wyjątkowo wypoczęta wybierałam się z Kacperkiem do szkoły.
Szybkie śniadanie, druga jego porcja buch do szkolnego plecaka i w drogę.
– Mogę was podwieźć do szkoły. – Zaoferował się Adam. – Mam po drodze.
Spojrzałam na niego po raz pierwszy dzisiaj, wcześniej skutecznie udawało mi się unikać konfrontacji wzrokowej. Brwi Miry krzątającej się obok, powędrowały do góry.
Irytował mnie ten szczegół.

Jechaliśmy w milczeniu, a jeśli już ktoś coś mówił, to był to Kacperek i z pytaniem o jakiś szczegół samochodu. Adam odpowiadał i znów cisza. Pod szkołą podziękowałam i miałam już zamykać drzwi, gdy Adam zaproponował, że mnie podrzuci na przystanek powrotny. Nie musiał i nie było do niego daleko, ale najwyraźniej chciał pogadać na osobności. Może wyjaśnić to, co zaszło wczoraj?

Nie wypadało mi odmówić.
Zaprowadziłam Kacpra do szatni, później do klasy i wróciłam do auta.
Denerwowałam się i to samo działo się najwyraźniej z Adamem.

– Wiem, że chcesz się starać o opiekę nad braćmi. – Patrzył przed siebie na drogę. – Mogę ci w tym pomóc, ale jest jeden warunek, którego szczegóły chcę omówić z tobą dziś wieczorem.

Zaskoczył mnie propozycją, ale moja babska ciekawość nie pozwoliłaby mi teraz odmówić.
– Dobrze – powiedziałam ostrożnie.
Nic więcej nie powiedział, ja przyglądałam mu się ukradkiem. Lekki zarost kusił dłoń, by nią przejechać po jego brodzie. Garnitur i wyglądająca spod niego koszula, oraz zapach wody po goleniu wprawiały moją wyobraźnię w niespokojne drganie. Odganiałam obrazy własnych palców odpinających te guziki i ust na gołej skórze szyi. Przyłapał mnie na patrzeniu, więc spuściłam głowę, pozwalając kurtynie włosów zakryć rumieńce.
Dobrze jest mieć długie włosy.

***
Znów w pracy kłopot ze skupieniem i ciągła gonitwa myśli.
Jak zareaguje? Może trzaśnie mnie w pysk, później trzaśnie drzwiami i w ten sposób odetnę się od codziennego widoku jej ciała pod prysznicem? Tyle tylko, że przestało mi to już wystarczać, a nigdy nie potrafiłem się zadowolić odrobiną tego, co mogłem mieć w całości. A chciałem ją całą…

Dzień upłynął pracowicie, lecz wolno jak nigdy. Minuty dłużyły się, godziny trwały wieczność.
W końcu wyszedłem z biura i pojechałem do domu.

Pominąłem codzienny rytuał przywitania się z Mirą i w kilku susach przemierzyłem schody na piętro i wszedłem do pokoju, tam rzuciłem teczkę, marynarkę i poszedłem pod prysznic.
Ciepła woda miała mnie uspokoić i przygotować na rozmowę, jakiej jeszcze nie dane mi było w życiu przeprowadzić.
Nie uspokajałem się jednak i gdy sięgałem do kurka na ścianie, by zakręcić wodę, drzwi prysznica uchyliły się. Chłód powietrza z zewnątrz nieprzyjemnie zaatakował mokrą skórę. Za chłodem weszła… Oliwia.
– Witaj słodziaku. – Była naga i jak zwykle olśniewała urodą. – Stęskniłam się. Tyle czasu się nie odzywałeś.
Zrobiła smutną minkę, mrugając zalotnie rzęsami, dłonie natomiast oparła na moim nagim torsie.
– Oliwka chce troszkę seksu z tobą. – Słowa te wydobyły się z ust ułożonych w słodki dzióbek. – Czy Oliwka może liczyć na kawał twardego chuja?
Ordynarność jej słów, kontrastująca z dziecięcym głosikiem jakim mówiła, momentalnie utwardziła mnie poniżej pasa. Wiedziała, jak to robić i z kocim uśmiechem zamknęła palce na gotowym do penetracji penisie. Przez głowę przeleciała mi myśl o młodej, o wieczornej rozmowie, jaką miałem z nią odbyć i nią samą pod prysznicem, ale myśli zniknęły, gdy Oliwia uklękła przede mną i polizała twardego penisa, sunąc językiem od nasady, aż po czubek i zachłannie wzięła go głęboko w usta. Oparłem się o kafle i z zamkniętymi oczami oddałem się przyjemności.
Oliwia wstała, odwróciła się do mnie tyłem, wypinając zapraszająco swój zachwycający tyłek. Wbiłem się w nią jednym, silnym pchnięciem, wyrywając z jej ust gardłowy jęk. Naparła na mnie pośladkami, więc objąłem ją w pasie i pieprzyłem. Żadnych pieszczot, czy miłych słówek, po prostu seks, a raczej czyste fizyczne rżnięcie.
Nie było tu miejsca na miłość, czy głębsze zrozumienie. Rozumieliśmy wzajemne potrzeby swoich ciał i każde zaspokajało właśnie te potrzeby. Eksplodowałem w cipce, wbijając się aż po same jądra, przy wtórze jej jęków.
To było dobre. Tego mi właśnie brakowało. Po tylu dniach samotnego walenia konia i tej młodej nimfy, kuszącej pod własnym dachem, poczułem niewyobrażalną ulgę, spuszczając się w ciepłą, śliską cipkę, mając kontakt z drugim ciałem.
Zdyszani wyszliśmy spod prysznica, ochlapując przy okazji większość podłogi.

– Co cię do mnie sprowadza? – Patrzyłem w oczy otoczone nieskazitelnym makijażem. – Przecież ustaliliśmy miejsce spotkań i nie był to mój dom!

Chciałem być spokojny, lecz ta jawna ingerencja w moje życie, bez wcześniejszych ustaleń wkurzyła mnie najzwyczajniej w świecie. Wkurzenie złagodzone było orgazmem, jednak naruszenie obecnych zasad było niedopuszczalne w tym układzie. Nie chciałem jej tutaj!
– Nie widzieliśmy się długo – zawiesiła głos, przechodząc równocześnie do pomieszczenia obok i sadowiąc się wygodnie na fotelu. – Chciałam cię zobaczyć i stęskniłam się za boskim rżnięciem.
Siedziała naga i piękna. Piękna dzięki kasie po udanym rozwodzie, treningom z prywatnym trenerem i masie zabiegów kosmetycznych. Zadbana i pewna swojego uroku, który działał na każdego faceta, a który użyczyła właśnie mi.
Nie łudziłem się, że chodziło jej o miłość, bliskość i zrozumienie. To ostatnie może i było, ale bardziej dzięki udanemu seksowi, podobnemu poziomowi życia, niż wczytaniu się w moją duszę.

Dla niej byłem człowiekiem sukcesu, z którym warto się zadawać. Moja atrakcyjność fizyczna uczyniła mnie również facetem, z którym warto się pieprzyć.

– Mam ochotę na więcej – wyszeptała seksownie, rozchylając nogi. – Mam ochotę na bardzo długą noc z twoimi ustami, dłońmi i z twoim…
Obniżyła wzrok, wbijając go w moje przyrodzenie, które pod jego wpływem zareagowało bez udziału myśli. Zacząłem twardnieć, w oczekiwaniu kolejnej dawki przyjemności.
Miałem ją oddelegować, ale podniecałem się i myśli łagodniały, wraz z usztywnianiem się kutasa.
On chciał być znów w cipce, a ponieważ nie mogła to być cipka, którą chciałem pieprzyć, skoncentrowałem się na najbliższej i w pełni dostępnej…

***

Cały dzień sprzątałam, myłam i myślałam.

Około czternastej, z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek domofonu. W wideofonie pojawiła się atrakcyjna, kobieca twarz, która zapytała o Adama.

Zbaraniała, wpuściłam ją i jej równie atrakcyjne auto poza bramę.
Przed drzwiami, w wysokich szpilkach stała zjawiskowa blondynka.
Poczułam się przy niej, jak kocmołuch. Bez makijażu, w znoszonych ciuchach, spocona i taka… byle jaka.
Spytała o Adama, a gdy oznajmiłam, że jeszcze jest w pracy, podała mi ostentacyjnie szykowny kuferek i kazała zanieść go do jego pokoju.
Byłam mniejsza niż zwykle, mniejsza o jakieś sto metrów w głąb ziemi.
Poszłam, zaniosłam, ona weszła do pokoju za mną i z uśmiechem wyższości zamknęła drzwi, gdy wychodziłam.
To ona była tutaj u siebie, a ja to tylko służba.
Co za sucz…

Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. zu
    | Odpowiedz

    no i mamy lady Blanche Ingram!
    jestem s…(okropna) wiem!

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      No weź przestań!
      Po prostu klasyczny schemat i tyle.
      Jak w życiu, musi być ta druga.
      Rzadko jest w końcu ta jedna ;-).

  2. zu
    | Odpowiedz

    Baby,uwielbiam twe celne riposty!

  3. Kajjka
    | Odpowiedz

    O sssssss… pogonić sucz… 😛 albo wyrwiemy Adamowi… lornetkę :p

  4. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Cholera by ją wzięła, gdyby tam zobaczyła ogrodnika z Adamem.
    Jest jeszcze opcja, że by się dołączyła 😉

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      Oliwii za te jej brzydkie słowa należy włożyć coś do buzi,niechby nawet drąga ogrodnika!

  5. Katarzyna Łupina
    | Odpowiedz

    sądzę, że ta ostatnia opcja jest najbardziej prawdopodobna, w końcu sucz… 🙂

  6. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Ale Adam posuwany w ass przez starszego pana?
    No nie jestem przekonana 😀

  7. Katarzyna Łupina
    | Odpowiedz

    powiem tak, też by mi się nie podobało, że o tym, zeby się podobało Adamowi to juz nie wspominam 😀 natomiast Oliwia to zupełnie inna rzecz, ją bym oddała nawet talibom, a tera ide spać bo głupoty gadam okropne 😉 dobrej nocki i mam nadzieję, że do jutra pod następnym kawałkiem “Takajej” 🙂

  8. Mariet Węgorowska
    | Odpowiedz

    Fajnie się macie. ;D
    Adama zostawić ;D z żadnym ogrodnikiem! Szczerze to już się nie mogę doczekać aż on będzie baraszkował z tą naszą frelką. 😉

Napisz nam też coś :-)