Takaja żyzń cz VI

with 14 komentarzy

Wczoraj nie dałam Takajej, dziś dwie daję 😉 (ps. to zdjęcie mnie kręci)


– Mirusiu. – Zagadnęłam ją z samego rana. – Wygodnie mi się tutaj mieszka, ale muszę mieć zameldowanie poza mieszkaniem rodziców i poszukać jakiegoś lokum dla siebie i Kacperka.

– Chcesz się wyprowadzić? – Mirze wyraźnie nie podobał się ten pomysł.
Dotychczasowy układ był idealnym rozwiązaniem.
Ja pracowałam, ona zajmowała się maluchem po szkole.
Byłam o niego spokojna, a Mirze opieka sprawiała przyjemność.

– Muszę, żeby wystąpić o opiekę nad Kacprem – wyjaśniłam. – Bez tego nie przyznają mi praw.
– Porozmawiaj z Adamem. – Twarz jej się rozjaśniła. – Może zamelduje was, jak przed laty mnie.
– My tutaj? – Musiałam mieć głupawą minę, gdyż uśmiechnęła się pobłażliwie.
– Uprzedzę go o tej rozmowie – dodała. – A teraz do pracy.
 
– Panie Adamie – zaczęłam wieczorem, starając się wyczuć jego nastrój. – Mira zapewne uprzedzała, o co chcę poprosić i…
– Zgoda – przerwał mi. – Musisz się jednak przeprowadzić tutaj, do domu.
– Tutaj?! – Rozbawiłam go, musiałam znów wyglądać na baraniątko.
– Chcesz prawa do małego, tak?
– Tak… – Nadal nie rozumiałam.
– Więc licz się z tym, że przyjdą sprawdzać, jak żyjesz i mieszkanie nad garażem nie jest zbytnio przekonywujące.
– Rozumiem. – Prawie rozumiałam, choć szok blokował mi skutecznie procesy myślowe. – Dziękuję.
– Proszę…
 
***
Kusiła mnie ta siksa i wokół niej kręciły się myśli.
Była cicha i pracowita, nie narzekała i często się uśmiechała.
Złapałem się na tym, że w niedzielę nie mogłem się doczekać, gdy przyjdzie posprzątać w kuchni.
Wiedziałem, że przyjdzie do mnie również ze sprawą. Los sam wpychał mi ją w ręce.
Przyszła i zaczęła od „panie Adamie”.
A gdyby tak powiedziała: „Co mogę dla pana zrobić, panie Adamie?”
Ja na to: „Rozbierz się i umyj na kolanach podłogę”.
Później wziąłbym ją od tyłu…
Rany! Muszę przestać, bo za chwilę będę tarł wzwodem o spód blatu kuchennego. Na wszelki wypadek, przysunąłem się bliżej stołu.
Czekałem tylko aż skończy, by się zgodzić i wdrożyć zmiany w umiejscowieniu jej osóbki w domu.
– Mira pokaże ci część mieszkalną dla was i jeśli nie macie zbyt wiele do przenoszenia, możecie przeprowadzić się dziś – powiedziałem obojętnie mając nadzieję, że jej ciekawość zwycięży.
Tak się ku mojej uciesze stało. Zapowiadał się uroczy wieczór.
 
Dom zbudowany w kwadracie, z patio w jego wnętrzu. Zakątek dawał prywatną przestrzeń, ale miał jeden szkopuł, który teraz stał się zaletą.
Jej mieszkaniem miała być część na parterze, a jego łazienka miała okno dachowe, w które mogłem zaglądać z mojego pokoju. Miałem widok na prysznic.
Co pięć minut sprawdzałem, czy przeniosła się już i gdy okienko rozjaśniło się światłem lampy, poczułem podekscytowanie. Jak szczeniak się czułem, podglądacz zza firanki.
Z laptopem na szerokim parapecie, przelatywałem w roztargnieniu ulubione miejsca w internecie do momentu, gdy rozbłysnęło światło w łazience i w oknie mignęła mi jej postać.
Zamknąłem laptop, by blask ekranu nie przyciągnął jej wzroku.
Chciałem widzieć więcej, lepiej. Lornetka!
 
Jak wariat pobiegłem na dół i jak na wariata, patrzyła na mnie Mira.
Po chwili byłem z powrotem w pokoju, z małą lornetką w kieszeni.
Dobra maleńka, jestem gotowy…
Czekałem i pociłem się z nerwów.
Zdjęła koszulkę i spodnie, wciąż odwrócona do okna tyłem. Widziałem zapięcie białego stanika i kropki na majtkach nawet. Prosta, dziewczęca bielizna na kobiecych krągłościach skierowała moją krew w dół ciała.
Młoda rozpięła stanik, zdjęła dół bielizny i rozpuściła włosy.
Czemu ta idiotka tak maskuje wdzięki? I to jakie wdzięki!
Pochyliła się, sięgając do pokrętła wody, a ja prawie wszedłem wzrokiem lornetki, między jej pośladki.
Oderwałem się na chwilę od smacznych widoków, uwolniłem ze spodni, odsyłając je kopniakiem i wróciłem do podglądactwa.
Stała z uniesioną twarzą, pozwalając wodzie pieścić ciało. Sięgnęła po szampon i nalała porcję płynu na dłoń, którą uniosła ku twarzy i powąchała, przymykając oczy. Czy taki sam wyraz twarzy miałaby wąchając mojego penisa?
Mydliła włosy, dzięki czemu mogłem podziwiać kołyszące się piersi i ich małe sutki.
Nie wytrzymam dłużej! Chwyciłem w dłoń kutasa i powolnymi ruchami masowałem go.
Robiłem coś, o czym już prawie zapomniałem. Waliłem sobie konia, sunąc wzmocnionym soczewkami wzrokiem niżej. Czarne włoski między jej nogami i pierwszy skurcz w jądrach. Nie chciałem kończyć, mogę tak całą noc. Rozprowadzała pianę z włosów, myjąc nią piersi i brzuch. Sięgnęła dłonią do tyłu, a ja chciałem stać się tą dłonią nurkującą między pośladkami. Nabrała porcję płynu na palce i zaczęła mydlić włoski na cipce i głębiej między udami. Robiła to powoli i cholernie zmysłowo. Ja byłem na skraju.
Zakręciła wodę i wyciskała włosy.
Nie uciekaj mi teraz z zasięgu wzroku – warknąłem przez zaciśnięte zęby. – Daj mi jeszcze chwilę.
Sięgnęła po ręcznik i wycierała ciało, piersi się kołysały, moja dłoń na kutasie przyspieszała.
W jądrach mi wrzało, ona wycierała plecy i pośladki, by sięgnąć puszystym materiałem między nogi i wtedy z jękiem eksplodowałem, tryskając na ścianę i podłogę, zaciskając palce na lornetce.
Jeszcze kilka leniwych ruchów moich palców, ona założyła podkoszulkę i majtki, światło w łazience zgasło.
 
Nie wiedziałem co mnie naszło, ale podobało mi się to.
Leżałem w łóżku czekając na sen, na szafce obok stała szklaneczka z whiskey, w której lód roztopił się już dawno.
A co, gdybym sobie ją na jakiś czas przygruchał i poużywał?
Czemu nie? Ładna, samotna i skorzysta na tym.
Oliwia, Oliwią, ale czegoś mi w niej brakowało. Bardzo atrakcyjna i zadbana, w rozmowie ciekawa, ale nie poruszała tej części mojego mózgu, do którego miała dojście młoda.
Mózgu?
A kogo to…
 
***
Rozwój wypadków zaskakiwał mnie bezustannie w ostatnich dniach, a dzisiejsza propozycja Adama była szczytem wszystkiego.
Po mszy kościelnej, przed którą wyściskałam braci, jakbym nie widziała ich miesiące, a nie pięć dni, poszliśmy na lody i po raz pierwszy siedzieliśmy w kawiarni, jak pełnoprawni obywatele. 
Ja opowiadałam, jak mieszkam i o samej pracy. Arek i Tomek słuchali, wcinając ogromną porcję lodów z bitą śmietaną i cieszyli się wraz ze mną. Dałam im sto złotych, których nie chcieli przyjąć ale ulegli, gdy zagroziłam, że następnym razem nie pójdą do kawiarni. Wiedziałam, że wydadzą je mądrze.
Oni opowiadali o szkole, omijając temat domu. Wyciągnęłam wreszcie od nich prawdę.
Ojciec chlał jak zwykle, traktując mieszkanie, jak hotel. Matka w ciągu tygodnia była w mieszkaniu tylko raz, by spakować większość rzeczy i się wynieść.
– Słuchajcie chłopaki – zwróciłam się do nich. – Oszczędzamy, jak tylko się da i wkrótce wystąpię o prawa do opieki nad wami wszystkimi.
Patrzyli we mnie, jak w obrazek. Nadzieja, która zapłonęła w ich oczach, mogłaby ogrzać pół miasta.
– Nauczę się gotować i wtedy dostanę podwyżkę – powtórzyłam to, o czym kilka dni wcześniej rozmawiałam z Mirą. – Znajdziemy jakieś mieszkanko i olejemy tych…
Cisnęło mi się na usta słowo „skurwiele”, ale nie chciałam bluzgać przy Kacperku.
– Jeszcze trochę cierpliwości!
Złapaliśmy się za ręce i jak cztery sieroty siedzieliśmy, a lody topniały.
Pożegnanie było równie gorące, co powitanie.
 
Wieczorna rozmowa z Adamem… Panem Adamem, poprawiłam się w myślach, poluzowała mi zawiasy w szczęce permanentnie, gdy na wieść o nowym lokum ta opadła, wietrząc jamę ustną.
Nie było to ostatnie wietrzenie. Kolejne miało miejsce w mieszkaniu, do którego się przenieśliśmy.
Dwa pokoje z łazienką i garderobą, plus ubikacja. Tylko kuchni nie było, ale o to dopytam jutro Mirę.
Nie będę przecież zawracała głowy pierdołami Adamowi. Panu Adamowi…
 
Po ułożeniu Kacperka w łóżku i ulegnięciu jego prośbom, dotyczącym telewizji i bajek na dobranoc, poszłam zmyć z siebie dzień.
Zaczynałam dostrzegać ciekawego i ciepłego człowieka w swoim chlebodawcy. Adam był przystojny, jak na faceta o tyle ode mnie starszego, a włosy gdzieniegdzie przypruszone siwizną dodawały mu elegancji.
Czyszcząc wczoraj szafki kuchenne widziałam jak pływa, a silne ramiona młócą wodę, zagarniając ją.
Gdy wychodził z basenu i zawisł na chwilę na brzegu, podciągając się na płytkach, zamarłam ze szmatką pod wpływem dziwnego uczucia.
Nigdy nie oglądałam się za chłopakami, nie miałam na to czasu, będąc matką zastępczą braci i teraz widząc dorosłego, dojrzałego mężczyznę, poczułam w sobie kobietę. Ta kobieta była ciekawa męskiego ciała i przyglądała się również.
Teraz, mydląc ciało i wspominając półnagość Adama, czułam gorąc w brzuchu i na policzkach.
Musiałam dotknąć się między nogami i zaskoczyła mnie przyjemność, o której słyszałam dotąd od koleżanek.
One uprawiały już seks, zabawy własnym ciałem mając dawno za sobą. Ja nie miałam dotąd warunków.
Samo dotykanie włosków na wzgórku było przyjemne, lecz gdy palce zawędrowały głębiej, jęknęłam i przerwałam. A co jeśli Kacperek wejdzie?
Wytarłam się, przebrałam w starą koszulkę i poszłam do małego.
Muszę o tym wszystkim pomyśleć przed snem…

Darmowe opowiadania mailem!

Wystarczy zapisać się na listę

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Powered by Optin Forms
Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Katarzyna Łupina
    | Odpowiedz

    No wiesz co? a niech Cię gęś kopnie, że tak mało :p

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      No Wiesz co?
      A ja mnie kopnie w rękę i uszkodzi palce, to przerwy będą dwa razy dłuższe i teksty krótsze 😀

    • Nie nie nie nie! Co chwila sprawdzam, czy dodałaś kolejną część. Tak wciągających opowiadań jak Twoich nie czytałam wcześniej. Świetne!

    • Katarzyna Łupina
      | Odpowiedz

      Mika ja dostałam tą gęsią, jak ostatnio podesłałam kawałek do korekty :p uznałam wtedy, że na przyspieszenie pracy to musiałoby mnie coś większego kopnąć i to najlepiej w internet :D, bo wtedy bym się wzięła do roboty zamiast koczować u Ciebie :D. Ale już uciekam a Ty pisz i uważaj na ręce 😉

  2. Anonymous
    | Odpowiedz

    Więcej, to opowiadanie jest świetne ! czuję się jakby lekko uzależniony

  3. Anonymous
    | Odpowiedz

    Super opowiadanie 🙂 Obok Doll moje ulubione 🙂 Cieszę się że wreszcie di Ciebie trafiłamz Pokątnych 🙂

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      Też ,oprócz Doll?

  4. Mariet Węgorowska
    | Odpowiedz

    Huhuhu robi się meeeega gorąco ;3
    Mari chcieć dużo więcej! ;D

    Py.Sy. Czasem myli Ci się forma. Czasem jako Adam piszesz pomyślałam. Tak tylko zwracam uwagę. Ale to pewnie dlatego, że za szybko piszesz, bo za dużo wyglodniałych sepów krąży po tym blogu. ;D

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Dziękuję za zwrócenie uwagi.
      Faktycznie, to przez tempo, ale i przez korbę, jakiej dostaję przy pisaniu i planowaniu różnych z blogiem związanych spraw 😉
      Poprawię przy śniadaniu, bo dziś padam na fesa, a jeszcze bym coś chciała dopisać do kolejnej części.

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      I proszę mi się tu od sępów nie wyzywać!
      Czy tam sepów 😀
      hihihi

  5. Anonymous
    | Odpowiedz

    kiedy będzie nastepna część?:D

  6. Anonymous
    | Odpowiedz

    ja też bardzo czekam! 🙂 Anka

  7. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Jasne, że dziś 😀

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      dzięki:) micha mi sie cieszy od razu 🙂

Napisz nam też coś :-)